Blogi

Nasze blogi

  1. Jakkolwiek jest to kolejny wpis na blogu, bardziej chciałem zachęcić Was do dyskusji. Chciałem poruszyć temat zmęczenia na dyżurze a podejściem do pacjenta. Jak Wy sobie radzicie, przyjmując 10 czy 15 godzinę w izbie przyjęć, gdy sen Was już zmaga, a za drzwiami czekają kolejny pacjenci? Do tego z niekoniecznie zawsze wymagającymi interwencji problemami - delikatnie mówiąc a żadnym potrzebom nie umniejszając :)
     

    Czy udaje się Wam zawsze zachować spokój i opanowanie? Macie jakieś "mechanizmy obronne" czy sposoby? Np. jesteście po prostu mniej wylewni, ograniczacie rozmowę do minimum, a może prosicie o wyrozumienie?

  2. eMCe71
    Ostatni wpis

    Przez eMCe71,

    Szczerze mówiąc po skończeniu studiów trochę inaczej wyobrażałem sobie jak wygląda nasz zawód. Owszem, jak każdy student brałem udzial w praktykach, potem stażu, ale... dopiero teraz, gdy jestem dzień po dniu, tydzień po tygodniu na jednym oddziale udało mi się poznać lepiej prawdziwe oblicze zawodu lekarza.

    Heh, na pewno będę je poznawał przez wszystkie kolejne lata swojej pracy, ale już tych naszych realiów chyba trochę liznąłem ;) Rozwlekam ten wstęp celowo. Chciałbym choć trochę uzmysłowić być może czytającym to studentom, że czymś całkiem innym jest przypatrywanie się z boku czy nawet uczestniczenie w procedurach tak z doskoku jak ma to miejsce choćby na praktykach, a czymś innym przejęcie obowiązków lekarza-pracownika oddziału. Tak z perspektywy czasu żałuję, że wtedy kiedy jeszcze mogłem łazić za lekarzem, przypatrywać się, i analizować jego decyzje bez konieczności podejmowania samemu decyzji, nie robiłem tego dużo, dużo częściej :)

    A teraz? Jednego dnia byłem jeszcze stażystą, a niemalże drugiego sam musiałem przyjmować, diagnozować i leczyć - BOMBA! Taka bardzo pozytywna bomba ale i też wyzwanie, bo nagle się okazuje, że podanie dziecku zwykłego leku przeciwbólowego wymaga rozważenia preparatu, dawki, przeciwwskazań, drogi podania itp, itd ;) No, ale takie podobno są początki.

    Idziemy dalej! Nasz zawód jest wspaniały, nawet u nas w kraju! Swojego czasu usłyszałem cytat z wywiadu z Profesorem Religą, w którym Profesor mówił, że:

    [...] jedynie osoba dojrzała emocjonalnie potrafi ocenić, czy chce poświęcić życie praktyce lekarskiej. [...] Kiedy lekarz dostaje dyplom i decyduje się wykonywać ten zawód, musi podporządkować całe swoje życie ratowaniu życia innych ludzi. Medycyna to służba ludziom, którym lekarz w żadnej sytuacji nie może odmówić pomocy. W tym sensie lekarz nigdy nie kończy pracy, ponieważ zawsze musi być do dyspozycji. Poza tym wychodząc ze szpitala opuszcza swoich pacjentów tylko fizycznie, bo zabiera ich problemy ze sobą.

    Z moją dojrzałością emocjonalną na pewno mogę dyskutować. Podporządkowywanie całego życia dla pomocy innym ludziom też brzmi dość idyllicznie. Powiem Wam jednak jaką drogę do tej pory przeszedłem aby w cytacie Pana Profesora odnaleźć swoje miejsce.

    Tak jak już wspomniałem, kiedy taki żółtodziub :geek: jak ja przychodzi do pracy wcale nie wie co tak na prawdę go czeka. A tu odprawa, obchód, zlecenia, zabiegi, status, przebiegi, skierowania, wypis, rozliczenie, wypis, rozliczenie, wypis, rozliczenie, wypis, wypis, dobra .. na rozliczenia nie mam już dziś sił. Która godzina? 17? :eek: Trzeba zbadać pacjentów i trochę z nimi w końcu porozmawiać! :smile:

    U pacjentów wszystko w porządku, dowiedujesz się przy okazji kto jaki film ostatnio oglądał i czemu w szkole nie ma już ocen tylko uśmieszki, słoneczka i inne znaczki. Jest 17:10, a po wyjściu od pacjentów nie pamiętam już o całej górze wypełnionych wcześniej papierów.

    Trudno, skoro u nas w kraju póki co musi ich tyle być żeby wykonywać ten zawód to "let it be" :) Jak dla mnie, te kilka chwil w ciągu dnia przy pacjencie rekompensuje wszystko. Wracając jeszcze do słów Pana Profesora - gdyby od samego początku liczyć na regularną pracę "od do" i wysokie zarobki można bardzo łatwo ulec frustracji. Kiedy dostrzeżemy, że istotą naszej pracy jest pacjent, okaże się że nie będziemy chcieli zamienić naszego zawodu na żaden inny.

    To takie moje przemyślenia po kilku miesiącach pracy - czekam na Wasze komentarze!

  3. see

    • 3
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 7135
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    Aż w końcu wstałem i idę pewniej niż kiedykolwiek. To co przed chwilą wydawało się być jeszcze dla mnie zgubą, w tej chwili już wiem, że pozwoliło powstać dużo silniejszym i oddanym.

    Oddanym drugiemu człowiekowi, pacjentom i Bogu. Wszelkie moje utrapienia i zmartwienia dotyczące tego co ziemskie stały się po prostu nieistotne. Szczęście jakie mnie ogarnia jest nieporównywalne do czegokolwiek co było wcześniej, nigdy. Zawód lekarza, który jeszcze przed chwilą sprawiał, że miałem obawy okazuje się tak wspaniałą sposobnością do otwarcia serca, że chcę to wykrzyczeć.

    Weź swoje myśli, swój rozum, plany i ulokuj je piętro niżej

    blogentry-4082-0-99476000-1391276195_thu

    na poziomie serca. Niech z niego wszystko płynie.

  4. Zachęcam do wzięcia udziału w odbywającym się on-line Ogólnopolskim konkursie diagnostycznym "Sprawa dla diagnosty". Przed uczestnikami specjalnie przygotowane przypadki, w których będzie należało m.in. postawić rozpoznanie i zaproponować leczenie!

    Na każdego z laureatów czekają aż dwie nagrody: bluza medyczna oraz wybrana przez siebie książka!

    Zapraszamy do udziału: http://www.SDD.PrzypadkiMedyczne.pl

    SDD13.jpg

  5. DAnio
    Ostatni wpis

    Nie moge nie podarować sobie ponarzekania z powodu losow Lewego!;) Mialem nadzieje ze na prawde trafi do Barcy, a tu "najlepszy klub na swiecie" w postaci Bayernu ... No ale faktycznie nie mozna im od odmowic formy ;)

    Przy tej okazji pokusze sie na pewne wyliczenia.

    Nasz napastnik ma zarabiac ok 10 000 000€ rocznie czyli w przyblizeniu 40 000 000 zł.

    Miesiecznie daje to wiec dla prostego rachunku okolo 3 000 000 zl.

    Dziennie okolo 100 000 zl.

    Za godzine okolo 5 000 zl - nawet jak spi :)

    A przykladowa stawka godzinowa lekarza bez specjalizacji na dyzurze to jakies 15 zl czyli jakies 350 razy mniej;) Nie to ze Lewemu sie nie nalezy bo w czemu nie! tylko szkoda ze nasze stawki nie sa chociaz ... juz nie sto, nie dziesiec ale chociaz trzy razy wieksze ;) takie moje sobie wyliczenia bez wiekszej premedytacji i niestety pewnie celu;)

  6. Dawno nie "ćwierkałem". Tak dawno ,że z bloga trzeba zrywać pajęczynę. :)

    Śniegi topnieją, Sesja się skończyła pozytywnie. (hip hip huraaa!)

    Sprawa ,która mnie zaintrygowała to wskazówka wagi, która niemiłosiernie nie chce się zatrzymać

    na wadze z września lecz pędzi w siną dal a końcówka przekracza prędkość dźwięku...

    Koniec tych hiperbolizacji, nie jest tak źle.

    Wstęp ten poświęcony był zjawisku, które ostatnio coraz częściej obserwuję na ulicy. Coraz mniej jest ludzi "grubych" a w ich miejsce pojawiają się lawinowo Ci chorobliwie otyli. Nie dość, że napełniają oni innych niesmakiem ale również najwyraźniej świadomość zagrożeń ich się nie ima.

    Również na lekarskim, gdzie ludzie niby świadomość takową posiadać powinni, również nie jest problemem wyłowienie "grubasków". Tu pojawiają się pytania do Was. Trenujecie coś? Zafascynowani jesteście uprawianiem jakiegoś sportu bardziej rekreacyjnie? Czy zwracacie uwagę osobom otyłym z waszego środowiska? I w końcu czy zauważacie ,że coraz więcej osób choruje (taaak to jest już choroba a nie zaniedbanie) na otyłość wysokiego stopnia?

    Oczywiście część osób obserwowanych może być obciążona jakimiś schorzeniami predysponującymi do otyłości ale przecież można coś z tym zrobić!

    Ze swojej strony mogę dodać ,że od dnia wczorajszego rozpoczynam oficjalnie sezon biegowy :)

    Niedługo, ja trochę tego śniegu stopnieje zainauguruję kolarstwo! :)))

    Do zobaczenia więc (może) na trasach biegów i maratonów rowerowych.

    Ze sportowym pozdrowieniem.

    L.

  7. KotBlog

    • 1
      wpis
    • 6
      komentarzy
    • 22898
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    Kot
    Ostatni wpis

    Odkryłem, że na tym forum można założyć blog. Nie wiem czy takie jego umiejscowienie przysporzy czy zaszkodzi jego popularności. Przy zakładaniu bloga musiałem przebrnąć przez kilka stron technicznych ustawień, z których niewiele zrozumiałem. Mam nadzieję, że coś się wyświetli :)

    Nie zdecydowałem czy cokolwiek jeszcze napiszę. Ta notka to raczej sprawdzenie funkcjonalności forum medfor.me

    Pozdrawiam wszystkich czytelników.

  8. Mam tu coś co zainteresuje każdego studenta medycyny z 1 roku.

    Jeszcze.

    Przedstawiam Wam moje skromne archiwum testów zaliczeniowych z lektoratu łacińskiego z Wrocławia.

    Doszedłem do wniosku, że skoro język ten wypada z gry już niebawem, nie ma co zatrzymywać w odmętach niepamięci wybór tych perełek tworzonych przez Drogie Panie.

    Będę publikował je kolejno od najłatwiejszych poczynając - zapraszam do korzystania - dobre źródło do nauki przed sprawdzianami i fajny sposób poznania typów zadań i wymagań.

    PIERWSZE KOLOKWIUM (4 koniugacje, deklinacje I i II, przyimki, zdania)

    DRUGIE KOLOKWIUM (4 koniugacje, deklinacje I, II i III, participium praesentis activi, zdania i diagnozy)

    KARTKÓWKA Z III DEKLINACJI: Kartkówki z 3 dekl.doc i Rozwiązanie:rozwiązanie Kartkówki z 3 dekl.doc

    TRZECIE KOLOKWIUM (4 koniugacje, deklinacje I, II, III, IV i V, przymiotniki dekl. I i II oraz III, PPA, zdania i diagnozy)

    KOLOKWIUM ZALICZENIOWE (CZWARTE) (4 koniugacje, deklinacje I, II, III, IV i V, stopniowanie przymiotników, zdania i diagnozy)

    Dla STOMATOLOGÓW:

    W palących potrzebach służę pomocą off the record: EMERGENCY ROOM blogentry-30-0-00513600-1332409836_thumb

    • 2
      wpisy
    • 2
      komentarze
    • 23637
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    Pierwsza notka na blogu - rzecz święta.

    Święta nieomal podwójnie, bo raz, że chcąc prowadzić bloga, jakoś trzeba zacząć, a po drugie - od pierwszej notki na blogu zależeć będzie to, jak Czytelnicy będą ów blog postrzegać.

    Tak więc - witam wszystkich Czytelników!

    Na początek wspomnę, skąd wzięła się ta dziwna nazwa bloga.

    Parę ładnych latek temu, kiedy to zaczynałem studia, spotkałem pewnego doktora, który wtedy przygotowywał się do rozpoczęcia wykładu dla ówczesnego III roku. Moją uwagę przykuła jego plakietka identyfikacyjna - jego zdjęcie i zamiast właściwego imienia i nazwiska, "Naczelny Lekarz Trędowaty" (a może to było imię i nazwisko? w każdym bądź razie, jak się później dowiedziałem, było to jego czarno-humorystyczne podejście do ogólnie puszczonej w obieg studentów plotki, jakoby ten doktor był "trędowaty" w swoich poglądach oraz równie "trędowaty" podczas odpytywania studentów).

    Pozwoliłem sobie w pewien sposób skorzystać z pomysłu tego lekarza - w moim jednak przypadku, brak będzie słowa "trędowaty", który zamienię słowem "trąbkowaty", a to ze względu na moje ogromne zamiłowanie do gry na tym instrumencie dętym blaszanym (od niedawna wróciłem do czynnego i częstego grania - czas na nowo pokazać swoje zadęcie ;))

    Koniec nudzenia.

    Nie, nie, to nie koniec notki! (czyżbym aż tak Cię znudził, drogi Czytelniku? Postaram się teraz nieco bardziej, tylko proszę, wytrzymaj jeszcze chociaż chwilkę).

    Blog ten będzie zasadniczo chaotycznym przekazem moich mniej lub bardziej chaotycznych myśli - czasem będę wspominał o życiu osobistym, czasem o nauce i tym co spotykam w szpitalu, czasem o ogólnych wydarzeniach, a jeszcze kiedy indziej, o kompletnie niczym sensownym.

    Dzisiaj wspomnę o tym, co ciekawego udało mi się dziś dojrzeć w moim Szpitalu Rejonowym.

    Dzisiejszego dnia pojawiłem się na moim ulubionym oddziale Chorób Wewnętrznych, swoją drogą, dawno przeze mnie nie odwiedzanym (ordynator tego oddziału jest świetnym diagnostą i dydaktykiem, a co dla mnie równie ważne, jest internistą pulmonologiem i onkologiem, a właśnie onkologiem zamierzam w przyszłości zostać).

    Byłem obecny na obchodzie, na którym bliżej przedstawiono mi przypadek 57-letniej kobiety z melanoma malignum (zlokalizowanym na skórze pleców, w okolicy krzyżowej), zdiagnozowanym jednak za późno, z obecnymi już przerzutami. Pacjentce wykonywano codziennie punkcję jamy opłucnowej, ze względu na obecność znacznego wysięku (który swoją drogą, obecny był również w osierdziu, ale kardiolodzy w tym szpitalu mieli to kompletnie gdzieś i pacjentki na "kardiologiczną" internę, celem odbarczenia osierdzia, przyjąć nie chcieli). Tak było i dzisiaj - na godzinę 12:00 zaplanowano punkcję.

    Na różnorakich zajęciach na Uniwersytecie wielokrotnie słyszałem o wręcz mitycznym, czarno-brązowanym płynie, który można dojrzeć u pacjentów odbarczanych z powodu rozsiewu czerniaka. Jak to zwykle bywa - im częściej o czymś się na zajęciach mówi, tym rzadziej to można zobaczyć, tudzież tym rzadziej to można w ogóle spotkać (wystarczy wspomnieć o szeroko wspominanych czerwonych bliznach w zespole Cushinga, szeroko wspominanej głowie Meduzy na tle wodobrzusza czy często wspominanym osłuchowym "dzwonie śmierci" w przebiegu tętniaka aorty brzusznej) - dokładnie tak samo było z ów mitycznym czarno-brązowym płynem. Aż do dzisiaj. Gdy tylko ordynator wbił igłę do lewej jamy opłucnowej, mym oczom ukazał się ów czarno-brązowy płyn, będący oznaką znacznego nagromadzenia komórek nowotworowych czerniaka w płynie opłucnowym. Ostatecznie udało się odbarczyć pacjentce 1100 ml płynu. I samopoczucie od razu się poprawiło. Jeszcze trzeba tylko wypełnić kartę zabiegową - "Pleuritis excusativa carcinomatosa".

    Jutro też tam idę - i zapewne znowu trzeba będzie odbarczyć tą pacjentkę. Ciekaw jestem, czy ponownie uda mi się dojrzeć ów rzadkie i wybitnie ciekawe zjawisko...

  9. Medycyna jest ciekawa

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 620
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  10. blogs_blog_11

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 650
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  11. blogs_blog_12

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 2866
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  12. Ratuj-z-nami

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 584
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  13. JMBlog

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 2802
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  14. Breakfast at Tiffany's.

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 4339
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  15. DanioJanioBlog

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 1612
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  16. NarzedziaLekarza

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 1552
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  17. aniamos - blog

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 979
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  18. vipomaBlog

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 654
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  19. Kawa

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 718
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

  20. przyczynaBlog

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 730
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu

    • 0
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 670
      wyświetleń

    Nie ma jeszcze żadnego wpisu