Skocz do zawartości

Zabiegowcy

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    18
  • komentarzy
    44
  • wyświetleń
    150137

Autorzy tego bloga

Rezydencja tu, rezydencja tam! Witamy.

eMCe71

1378 wyświetleń

Trzej przyszli zabiegowcy witają na wspólnym blogu! Autorzy Mateusz, Szymon i Mateusz w skrócie MSM (choć absolutnie nie ma to nic wspólnego ze znaczeniem tego skrótu w chociażby chorobach zakaźnych, a wręcz przeciwnie!) co jakiś czas zaproszą do przeczytania medycznego tekstu z tematów na których się znają, a przynajmniej chcą się znać!

Można do nas dotrzeć też na skróty wchodząc przez adres www.Zabiegowcy.medfor.me

I przechodząc do pierwszego tematu, który poruszymy... Rezydencja tu, rezydencja tam!

Niestety wcale nie mam na myśli tego, że miejsca rezydenckie każdej specjalności leżą i czekają na nas z wyczekiwaniem. Bynajmniej nie mam na myśli też tego, że jak już na nich będziemy to od razu pełnym pędem zostaniemy kształceni na chociażby przyszłych chirurgów.

Moim marzeniem, jak i zapewne wielu z Was, jest możliwość praktycznego wykorzystywania zdobytej wiedzy czy też mówiąc prościej "robienia czegoś" na zajęciach, praktykach, a potem czegoś więcej na stażu i specjalizacji. Przez te niemalże już 6 lat moich studiów zdołałem zauważyć, że system rezydencki w przypadku chirurgii pozostawia wiele do życzenia. Mam tu głównie na myśli fakt, że na oddziałach zabiegowych, młodych lekarzy chcących się nauczyć jest więcej niż ilość zabiegów by na to pozwalała i sprzyjała. Kwestią dyskusyjną jest też to czy bardziej doświadczeni lekarze i szefowie specjalizacji chcą młodszych uczyć. Żyję cały czas w przekonaniu, że chcą, a kilka przypadków, które znam to tylko wyjątki.

Nie ma jednak co narzekać, takie mamy realia, taką przeszłość miał nasz kraj - z czasem musi być tylko lepiej! A jak chcemy żeby było? No i właśnie o tym głównie chciałem napisać przedstawiając jak wygląda rezydentura z chiurgii w USA. Temat rzeka, ale i bajka bo ... kto by tak nie chciał "ja się pytam"!? :) Co nieco na temat tej bajki miałem okazję dowiedzieć się podczas moich dwóch wyjazdów do Cleveland Clinic Foundation w Ohio.

Wyobraźcie sobie, że kończy się tydzień, jest piątek i macie przed sobą plan zabiegów na przyszły tydzień. Wyszukujesz zabiegi, które Cię interesują i zapisujesz się do nich - w przyszłym tygodniu będziesz je przeprowadzał pod okiem wyspecjalizowanego lekarza. Jak to? Sam? To dopiero początek mojej rezydentury, a mam już pełnić rolę operatora? Jeśli posiadłeś już podstawy chirurgii to oczywiście. Normalnym jest, że rezydenci na 1-2 roku swojego kształcenia zaczynają przeprowadzać sami zabiegi. Nadzorujący lekarz jest z Tobą, umyty do zabiegu i w razie czego pomoże. Co więcej taki młody adept ma pierwszeństwo przed lekarzami będącymi na fellowshipie*. Jeśli rezydent zacznie odczuwać, że utrudnia mu się dostęp do operowania, może to zgłosić do odpowiedniego zewnętrznego organu i sytuacja wraca do normy. Musicie przyznać, że taki układ sprzyja "wyoperowaniu" się i nabrania wprawy. Wiadomo jednak, że są także słabsze strony. Dzień w szpitalu dla rezydenta zaczyna się o 4-5 rano i trwa do 18-19. Damy rade? Ja czuję się chyba podstępnie zdyskwalifikowany :) Do tego dochodzą "Journal Clubs", "Visiting professors lectures" itd., czyli szeroko rozumiane spotkania edukacyjne. Niewątpliwie fajna sprawa, bo odbywają się na ogół w całkiem (lub skrajnie:) ) wykwintnych miejscach i można naukę połączyć z dobrym (lub skrajnie dobrym!) jedzeniem. Jakby jednak nie patrzeć na życie pozaszpitalne pozostaje mało czasu. Chociaż brzmi to może dość kosmicznie, przebywając w bardzo podobnych okolicznościach przez kilka miesięcy muszę przyznać, że pracuje się z przyjemnością i atmosfera sprzyja.

Ale co ja mogę powiedzieć skoro wstawałem tylko o 7 ;)

* - fellowship to rodzaj nadspecjalizacji, np. ortopeda, który robi fellowship z "kręgosłupa".

Pozdrawiam!

Następnym razem jeszcze kilka słów o zarobkach.

PS. Szymon jeszcze nie wie czy chce być zabiegowcem, ale go przygarnęliśmy! :ph34r:



5 komentarzy


Recommended Comments

Bardzo dobry pomysł :) Jako przyszła rezydentka na chirurgii na pewno będę was śledzić!

Co do specjalizacji w Cleveland - owszem, długie godziny pracy, baaardzo intensywnej... Ale po 5 czy 6 latach mieszkania w szpitalu wychodzisz z bloku i możesz mianować się "the surgical god" ;) Wybrałeś akurat jedno z najlepszych miejsc szkoleniowych w Stanach, które tak czy owak mają jeden z lepszych systemów szkoleniowych na świecie. Tam chirurg jest od operowania a nie wypełniania papierów :)

Tymczasem większości pozostaje szara polska rzeczywistość, gdzie trzeba się nieźle nałazić, żeby wychodzić sobie pozycję na oddziale... ;)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Oj tak Sabi, pokusa, że zaczniesz kształcić się w taki sposób sprawia, że te poranne wstawanie wydaje się być jednak niedyskwalifikujące. Mam jednak nadzieję, że zostając u nas w kraju można znaleźć miejsce gdzie będzie choć trochę podobnie i człowiek będzie zadowolony z wyboru! :)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Guest Dominik Wojtczak

Napisano

To Szymon to ten ludek z głową w rekach na obrazku, skoro niezdecydowany? ;P

  • Like 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Drodzy Koledzy

Bardzo mnie cieszy energia jaka czuje w napisanym blogu o rezydencji chirurgicznej w USA. Kazdy, kto zdecyduje sie podjac droge aby zostac chirurgiem w Stanach Zjednoczonych musi znac realia, i swoje mozliwosci zanim wstapi na ta droge, aby uniknac zawodu i rozczarowania.

Absolwent polskiej uczelni medycznej musi najpierw nostryfikowac dyplom , zeby myslec powaznie o otrzymaniu pozycji na rezydencji z chirurgii musisz osiagnac powyzej 90 na USMLE , w pirwszej i drugiej czesci.

Nie zapominajcie o statucie wizowym. Wiekszosc programow nie zaoferuje Wam nawet intreview, jezeli nie macie pobytu stalego w USA.

Wizy studenckie sa dostepne dopiero kiedy program was wyselekcjonuje

w tak zwanym National Residency Matching Program. Dodatkowo, publikacje, doktorat, praca w osrodkach z reputacja miedzynarodowa maga wam pomoc w zrobieniu pierwszego kroku.

Bardzo bebe sie cieszyl jezeli wam sie powiedzie.

Jestem chirugiem ogolnym i naczyniowym w USA od wielu lat i bardzo chcial bym widziec wiecej Polakow z M.D.FACS za nazwiskiem.

  • Like 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
×