Skocz do zawartości

Zabiegowcy

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    18
  • komentarzy
    44
  • wyświetleń
    149909

Autorzy tego bloga

Być albo nie być - oto jest pytanie...

devitto

940 wyświetleń

Witam serdecznie wszystkich czytelników bloga "Zabiegowcy"!

To moja pierwsza notka na tym blogu, więc wypadało by się przedstawić - z tej strony Szymon, trzeci z grupki autorów bloga (na obrazku po lewej widnieję prawdopodobnie jako ten zdekapitowany) i - co chyba stanie się najważniejsze dla tego wpisu - jedyny z tej grupki, który nie jest jeszcze zdecydowany co do swojej zabiegowej przyszłości. I właśnie z tego też powodu słowami wyjętymi z Hamleta rozpocząłem swoją blogerską aktywność. Takie właśnie pytanie sobie zadaję - być chirurgiem, czy nim nie być?

Cytując jednego z wykładowców akademickich - jeśli po pierwszych latach spędzonych na studiowaniu medycyny, student nie jest pewny co do swoich chęci spędzenia życia nad stołem operacyjnym, to chirurga z niego już nie będzie. Parafrazując - jestem na spalonej pozycji, a ktoś z odległego kąta sali już powinien krzyknąć - Kończ waść, wstydu oszczędź!

Posunę się jednak do czegoś, czego polecano mi unikać - nie zgodzę się ze słowami owego wykładowcy. Absolutnie. Chcę wierzyć w to, że mam jeszcze czas na decyzję i nawet jeśli decyzję podejmę w ostatniej chwili - nie skrzywdzę tym nikogo i stanę się dobrym lekarzem w obranej przez siebie dziedzinie.

Interesuję się onkologią (idąc na studia myślałem intensywnie o kardiologii, ale mi się "odwidziało"). Największą sympatią darzę chemioterapię oraz właśnie chirurgię onkologiczną. Jestem członkiem koła naukowego przy Klinice Chirurgii Onkologicznej - uczestniczę w operacjach, zarówno na dyżurach doktorów z Kliniki, jak i od czasu do czasu w innych szpitalach (również na oddziałach nie-onkologicznych), praca na sali operacyjnej mi bardzo odpowiada. Jednocześnie szkolę się samodzielnie ze wszystkich możliwych źródeł literaturowych w chemioterapii, rozmawiam z uniwersyteckimi specjalistami w dziedzinie chemioterapii oraz przyjeżdzam niekiedy do swojej rodzinnej miejscowości, aby porozmawiać i popracować z (w mojej opinii) znakomitym internistą, pulmonologiem i chemioterapeutą - ta praca również mi bardzo odpowiada i wydaje się satysfakcjonująca.

Więc za każdym razem, kiedy ktoś zadaje mi pytanie, co konkretnie już w tej onkologii chcę robić - waham się i odpowiadam "Nie wiem". Krew mnie zalewa z tego powodu, bo po pierwsze nie lubię tego stwierdzenia (jeden z anestezjologów podczas zajęć, aby oduczyć nas słów "nie wiem" za każde wypowiedzenie tej frazy wyjmował z opakowania leku przez niego używanego ulotkę, aby student nauczył się o nim wszystkiego co możliwe na następne zajęcia), a po drugie być może chciałbym już być bardziej zdecydowany. Póki co - nie potrafię. Odpowiadam "nie wiem" (i automatycznie otwieram już dłoń po ulotkę leku - kurczę, chyba wyrobił się we mnie odruch bezwarunkowy) Może nie nadszedł jeszcze ten czas.

Czasami się zastanawiam, jak to się stanie - co będzie bodźcem, który pokieruje mnie w jedną, tudzież drugą stronę? Czy może to będzie zwykły sen, po którym się obudzę i powiem sobie w duchu "Tak, to jest to - chcę być chirurgiem/chemioterapeutą!"? A może w trakcie operacji, kiedy będę trzymał haki lub asystował przy szyciu zorientuję się, że chcę jeszcze, jeszcze i jeszcze? Nie wiem.

A jak było w Waszym przypadku - co było Waszym bodźcem napędowym?

Póki co - nadal będę uczestniczył w dyżurach chirurgów i operacjach, jak i będę starał się jak najczęściej odwiedzać chemioterapeutów.

Następna notka będzie (mam przynajmniej taką nadzieję) ciekawsza.

Zapraszam do dalszego odwiedzania bloga "Zabiegowcy" i czytania kolejnych notek trio MSM :)



2 komentarze


Recommended Comments

Zdekapitowany kolego, życzę jak najmniej ulotek, no bo... "kto czyta ulotki?" :D Myślę, że jesteś w dobrej sytuacji, masz pomysł, podoba Ci się to, a bodziec do decyzji o odrzuceniu czytania ulotek przyjdzie w najmniej spodziewanej chwili ;)

A co do MSM, to zaraz będzie to naszym przekleństwem, więc ... Szymku, kończ Waś, wstydu oszczędź ;)

Pozdrawiam!

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Zaczynając studia chciałam być onkologiem, poszłam na koło chir, aby nauczyć się szyć. Nie chciałam być chirurgiem "tym gburem z wąsem". Kiedy połknęłam bakcyla? Dokładnie nie pamiętam, trudno to umieścić w czasie, to raczej suma zdarzeń, godzin przesiedzianych na oddziale, SOR i na sali operacyjnej. Fakt, było to na pierwszych latach studiów.

Przykład mojej znajomej, która do czasu praktyk po 4. roku chirurgię wykreśliła z możliwych specjalizacji. Po praktykach zdanie zmieniła. Obecnie własnie tą specjalizację wybiera. Czy to, że zdecydowała się później przekreśla ją? Nie. Ciebie też nie :) Najważniejsze decyzje dopiero przed nami. Powodzenia i odwagi. Pozdrawiam

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
×