Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    2
  • komentarze
    2
  • wyświetleń
    24685

Bo ktoś kiedyś musi zacząć...

devitto

1304 wyświetleń

Pierwsza notka na blogu - rzecz święta.

Święta nieomal podwójnie, bo raz, że chcąc prowadzić bloga, jakoś trzeba zacząć, a po drugie - od pierwszej notki na blogu zależeć będzie to, jak Czytelnicy będą ów blog postrzegać.

Tak więc - witam wszystkich Czytelników!

Na początek wspomnę, skąd wzięła się ta dziwna nazwa bloga.

Parę ładnych latek temu, kiedy to zaczynałem studia, spotkałem pewnego doktora, który wtedy przygotowywał się do rozpoczęcia wykładu dla ówczesnego III roku. Moją uwagę przykuła jego plakietka identyfikacyjna - jego zdjęcie i zamiast właściwego imienia i nazwiska, "Naczelny Lekarz Trędowaty" (a może to było imię i nazwisko? w każdym bądź razie, jak się później dowiedziałem, było to jego czarno-humorystyczne podejście do ogólnie puszczonej w obieg studentów plotki, jakoby ten doktor był "trędowaty" w swoich poglądach oraz równie "trędowaty" podczas odpytywania studentów).

Pozwoliłem sobie w pewien sposób skorzystać z pomysłu tego lekarza - w moim jednak przypadku, brak będzie słowa "trędowaty", który zamienię słowem "trąbkowaty", a to ze względu na moje ogromne zamiłowanie do gry na tym instrumencie dętym blaszanym (od niedawna wróciłem do czynnego i częstego grania - czas na nowo pokazać swoje zadęcie ;))

Koniec nudzenia.

Nie, nie, to nie koniec notki! (czyżbym aż tak Cię znudził, drogi Czytelniku? Postaram się teraz nieco bardziej, tylko proszę, wytrzymaj jeszcze chociaż chwilkę).

Blog ten będzie zasadniczo chaotycznym przekazem moich mniej lub bardziej chaotycznych myśli - czasem będę wspominał o życiu osobistym, czasem o nauce i tym co spotykam w szpitalu, czasem o ogólnych wydarzeniach, a jeszcze kiedy indziej, o kompletnie niczym sensownym.

Dzisiaj wspomnę o tym, co ciekawego udało mi się dziś dojrzeć w moim Szpitalu Rejonowym.

Dzisiejszego dnia pojawiłem się na moim ulubionym oddziale Chorób Wewnętrznych, swoją drogą, dawno przeze mnie nie odwiedzanym (ordynator tego oddziału jest świetnym diagnostą i dydaktykiem, a co dla mnie równie ważne, jest internistą pulmonologiem i onkologiem, a właśnie onkologiem zamierzam w przyszłości zostać).

Byłem obecny na obchodzie, na którym bliżej przedstawiono mi przypadek 57-letniej kobiety z melanoma malignum (zlokalizowanym na skórze pleców, w okolicy krzyżowej), zdiagnozowanym jednak za późno, z obecnymi już przerzutami. Pacjentce wykonywano codziennie punkcję jamy opłucnowej, ze względu na obecność znacznego wysięku (który swoją drogą, obecny był również w osierdziu, ale kardiolodzy w tym szpitalu mieli to kompletnie gdzieś i pacjentki na "kardiologiczną" internę, celem odbarczenia osierdzia, przyjąć nie chcieli). Tak było i dzisiaj - na godzinę 12:00 zaplanowano punkcję.

Na różnorakich zajęciach na Uniwersytecie wielokrotnie słyszałem o wręcz mitycznym, czarno-brązowanym płynie, który można dojrzeć u pacjentów odbarczanych z powodu rozsiewu czerniaka. Jak to zwykle bywa - im częściej o czymś się na zajęciach mówi, tym rzadziej to można zobaczyć, tudzież tym rzadziej to można w ogóle spotkać (wystarczy wspomnieć o szeroko wspominanych czerwonych bliznach w zespole Cushinga, szeroko wspominanej głowie Meduzy na tle wodobrzusza czy często wspominanym osłuchowym "dzwonie śmierci" w przebiegu tętniaka aorty brzusznej) - dokładnie tak samo było z ów mitycznym czarno-brązowym płynem. Aż do dzisiaj. Gdy tylko ordynator wbił igłę do lewej jamy opłucnowej, mym oczom ukazał się ów czarno-brązowy płyn, będący oznaką znacznego nagromadzenia komórek nowotworowych czerniaka w płynie opłucnowym. Ostatecznie udało się odbarczyć pacjentce 1100 ml płynu. I samopoczucie od razu się poprawiło. Jeszcze trzeba tylko wypełnić kartę zabiegową - "Pleuritis excusativa carcinomatosa".

Jutro też tam idę - i zapewne znowu trzeba będzie odbarczyć tą pacjentkę. Ciekaw jestem, czy ponownie uda mi się dojrzeć ów rzadkie i wybitnie ciekawe zjawisko...



2 komentarze


Recommended Comments

Poprosze w takim razie jakiś recital ;)

... i może troche nie na temat, ale zawsze zatrzymują mnie pacjenci, którzy muszą pogodzić się z nieuniknionym. Mam nadzieje, że płynu będzie jednak coraz mniej do odprowadzania ;)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
×