Skocz do zawartości

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 21.05.2017 in all areas

  1. 2 points
    W dobie mediów społecznościowych oraz mody na samorozwój i inwestowanie we własne zdrowie rekordy popularności biją serwisy sportowo-coachingowe typu strava, endomondo, runastic czy motivato... Zmotywowany miłośnik aktywności fizycznej bywa obecnie uzbrojony w aplikację mobilną z GPS, kabel do pomiaru tętna, słuchawki z ulubiona muzyką, profesjonalny strój, kartę multisport itp. Tak zaopatrzony może mierzyć się ze swoimi słabościami / nadwagą / ambicją / rywalami / zmęczeniem - co komu pasuje... Do najpopularniejszych dyscyplin, które można uprawiać z apką endomondo należą bieg, jazda na rowerze, pływanie czy narciarstwo. Zdecydowanie dominują tu dyscypliny, w których zawodnik przemieszcza się z miejsca na miejsce w jakimś tempie, stąd tyle odmian biegów (na orientację, na bieżni, terenowe), chodów (wycieczki piesze, wchodzenie po schodach, nordic walking czy chodzenie w rakietach śnieżnych) oraz poruszania się z użyciem różnorodnych sprzętów sportowych (naziemnych, wodnych i powietrznych). Ale swoją dyscyplinę znajdą tu też miłośnicy koszykówki, jogi, sztuk walki, pilatesu, rugby, krykieta itd. Co ciekawe, z aplikacji dowiedziałem się o istnieniu sportów, których wcześniej nie znałem jak trening eliptyczny (na maszynie, która służy do chodzenia bez odrywania stóp od podłoża), stand up paddling (surfowanie na desce z wiosłem), padel (połączenie tenisa, squasha i pingponga) czy canicross (bieganie na przełaj z psem)! Pomny tej różnorodności wybrałem się nieopodal mego domu w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza i oddania się jednemu z ulubionych sezonowych aktywności Polaków. Nie, nie chodzi o grillowanie... choć i w tej dyscyplinie Polacy wiodą prym. Mam na myśli zrównoważoną aktywność ruchową, którą rok do roku uprawiają miliony rodaków i to niezależnie od wieku! Otworzyłem rzeczoną aplikację mobilną, by wybrać właściwą dyscyplinę i... ku mojemu zdziwieniu zabrakło jej wśród dostępnych możliwości. Rozumiem, że jest traktowana niszowo w wielu miejscach świata, ale żeby ustępowała nawet... rozciąganiu czy kitesurfingowi? Z braku laku wybrałem opcję "chodzenie" i ruszyłem w trasę... Czy ktoś już wie, o jaki narodowy sport Polaków nomen omen chodzi? Główkujcie. Sport można uprawiać zarówno w ciepłe, jak i chłodne dni, ale nie w śnieżne. Zasadą jest spokojny spacer wśród drzew przerywany skłonami lub przysiadami. Preferowany teren do uprawiania to las, łąka, czasem park, rzadko własny ogród. Zdecydowanie jest to sport zbiorowy, choć niektórzy wolą indywidualne zmagania. Z drugiej strony zbyt duża liczba zawodników może popsuć całą zabawę. Dystans do przejścia zaczyna się od kilkudziesięciu metrów do nawet kilkunastu kilometrów w zależności od upodobań, a tempo zazwyczaj nie przekracza 4 km/h. W moim treningu osiągnęła zawrotne 1,04 km/h. Strój jest dowolny i dostosowany do warunków atmosferycznych. Do efektywnego spędzenia czasu konieczny jest osprzęt, którego masa wzrasta w czasie treningu. Kontuzje zdarzają się rzadko, co najwyżej drobne zadrapania. Sport uprawiają Polacy w każdym wieku (od kilkulatków, do osób ponadstuletnich). Tradycja tej dyscypliny sięga prawdopodobnie Państwa Piastów, a zmagania opisywał między innymi Adam Mickiewicz w narodowej epopei... *** Teraz już chyba wszyscy wiedzą, że chodzi o grzybobranie. Przewaga tej dyscypliny nad innymi polega na dodatkowej korzyści kulinarnej. Nic tak nie motywuje do treningu jak obietnica pachnącej kurkami jajecznicy czy sosu z podgrzybków do obiadu. Choć i w tym sporcie, jak w każdym innym, nie wolno przeszarżować, bo może się to negatywnie odbić na zdrowiu: uważajmy na sromotniki! Mateusz Malik, lekarz
  2. 1 point
    Cześć wszystkim. Jestem tegorocznym maturzystą, a właściwie poprawkowiczem. Od nadmiaru wolnego czasu naszły mnie pewne przemyślenia - bardziej skierowane do studentów lekarskiego ostatnich lat tudzież jego absolwentów, mianowicie: uważacie, że warto było? Były to "w porządku" przeżyte lata nad książkami? Oczywiście pytanie zmierza do tego, co czeka na studentów po studiach, czyli praca za psie pieniądze. Osobiście nie wiem, jak poszła mi matura. Liczę po cichu na lek w Poznaniu. Znam cały przebieg studiów (a tak przynajmniej mi się wydaje). Wiem, jakie są pieniądze po nich. Nie zrozumcie mnie źle, nie idę dla hajsu, mam na myśli tylko to, że jest on jednak potrzebny, a bez niego... No i oczywiście to, że ich ilość jest odwrotnie proporcjonalna do posiadanej wiedzy. Jasne, raczej wszystko zależy od szczęścia (?), jednak... Żałujecie, że wybraliście ten kierunek? Może farmacja byłaby lepsza? Dodam, że widzę się na szczeblu endokrynologii, onkologii. Jednak porażająca ilość miejsc na te specjalizacje zniechęca. Taaak, wiem... Specka to po 7 latach. Chciałbym jednak dokonać świadomego wyboru na być może całe życie radząc się starszych i bez wątpienia mądrzejszych. Za wszelkie odpowiedzi bardzo dziękuję I proszę bez hejtów, nie chcę wywołać shitstormu.
  3. 1 point
    Trudniejsza zdecydowania biologia, plus specyficzna matura z niej. A chemię jak zrozumiesz to z każdą maturą sobie poradzisz. Rozszerzenie to materiał z gimnazjum tylko bardziej rozszerzony i wzbogacony o kilka działów, więc za wiele nie tracimy bez powtórki materiału z gimnazjum.
  4. 1 point
    @jabłkowiśniagruszka porno>handel narkotykami (meta ma przebicie 1 do 1000)>sprzedaż suplementów diety z ekologicznych źródeł>medycyna alternatywna (np. zobacz sobie sprzedaż książek szarlatana Zięby)>informatyka>coś na SGH>prawo i stomatologia>lekarski
  5. 1 point
    Jako lekarz czuję się w obowiązku posiadać wiedzę na temat leczenia nie mniejszą niż moi pacjenci, nawet jeśli „leczenie” jest tu słowem wysoce na wyrost. Onkologia jest dziedziną, w której pęd do eksperymentowania na własnym ciele jest u pacjentów wysoko rozwinięty. Chorzy często pytają co sądzę o terapii pestkami moreli, ciecierzycą czy terapii Gersona. Nawet jeśli moja rola ogranicza się do studzenia zapędów pacjenta do „samoleczenia”, wypadałoby wiedzieć przynajmniej o czym chory mówi. Stąd pomysł powstania leksykonu obecnie modnych "terapii" onkologicznych rozpowszechnianych w internecie. Metoda Forma podania Postulowane działanie Faktyczne działanie Antyneoplastony Doustna lub iniekcje Korygowanie nieprawidłowych komórek Teoretycznie -peptydy o działaniu aktywującym geny supresorowe, brak podstaw i dowodów naukowych potwierdzających działanie "Witamina B17" (amigdalina) Preparat Laetril, jedzenie migdałów, pigwy, czeremchy, pestek moreli, wiśni, jabłek Cyjanek niszczy tylko komórki rakowe, nowotworzenie u pacjentów z „niedoborem wit. B17” Podczas jej rozpadu powstaje silnie trujący cyjanek, szczególnie przy jednoczesnej podaży wit. C Witamina C Wysokie dawki p.o lubi.v. (3-12 gramów/dobę) Zwiększenie poziomu interferonu, stymulacja produkcji limfocytów Przyjmowana powyżej 2 g/dobę może wywoływać dolegliwości żołądka, nudności, biegunkę, wymioty, wysypkę skórną, obniżać odporność po radykalnym zmniejszeniu dawki. Zazwyczaj nadmiar wydalany jest z organizmu z moczem Chloryn sodu ( NaClO2- chloran II sodu) MMS - 28% tlenowy roztwór chlorynu sodu (NaClO2) w wodzie destylowanej – picie gotowego roztworu zmieszanego z sokiem cytryny Silne działanie bakteriobójcze, utlenienie wirusów, pleśni, bakterii, pasożytów i grzybów. MMS sprawia, że wydolność układu immunologicznego wzrasta aż 10-krotnie! Używany do wybielania papieru, jako herbicyd,odczynnik laboratoryjny, połknięty powoduje methemoglobinemię i w ciężkich przypadkach zgon. Chrząstka rekina Tabletki, iniekcje iv Niszczenie nowotworu, stymulacja układu immunologicznego, hamowanie angiogenezy guza Suplementacja wapnia i fosforu Dieta dr Budwig Dieta olejowo-białkowa, olej lniany i chudy twaróg Dieta przeciwnowotworowa Podaż kwasów tłuszczowych omega-3 - obniżenie poziomu trójglicerydów, korzystny wpływ na zmniejszenie ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego Dieta (terapia) Gersona Picie 3l soków owocowo-warzywnych oraz lewatywy z kawy 2xdziennie Leczenie raka, migreny, gruźlicy, osteoporozy, uzależnień, długowieczność Możliwe niedobory wskutek stosowania diety eliminacyjnej, powikłania częstych lewatyw Graviola Roślina rosnąca w Ameryce Południowej – picie soku Zawierają acetogeniny o silnym działaniu przeciwrakowym, mikrobójczym i insektobójczym. 10 000 razy silniejszy od chemioterapii Neurotoksyczność acetogenin, powodują odmianę parkinsonizmu- Parkinsonizm Gwadelupski Krzem ANRY- homeopatyczny preparat związku krzemu Leczenie raka, astmy, padaczki, wodogłowia, marskości wątroby, stwardnienia rozsianego, schizofrenii, zapalenia mózgu, niepłodności, żylaków odbytu a nawet AIDS Organizm ludzki potrzebuje 20-30 mg krzemu dziennie, składnik tkanki łącznej Kurkuma 1/2 łyżeczki kurkumy 2xdobę (spożywać łącznie z pieprzem) Wpływają na 700 ludzkich genów, eliminacja komórek rakowych Zawarte w niej substancje wykazują silne działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze Metoda Ashkara Utrzymywanie otwartej rany podudzia z ziarnem ciecierzycy w środku Usunięcie toksyn z organizmu,a co za tym idzie-wyleczenie raka Konsekwencje utrzymywania wiele miesięcy otwartej rany – infekcje, utrata krwi itp. Szczepionka dra Rybczyńskiego Zastrzyk z zarodników pleśni poddanych działaniu prądu Chore na raka zwierzęta zdrowiały, a zdrowe nie chorowały na raka ??? Dla szerzej zainteresowanych tematem - informacje czerpałam ze stron dedykowanych propagowaniu niekonwencjonalnych metod "leczenia" raka: www.leczenieraka.org i www.ligawalkizrakiem.pl. Dostępnych jest jednak wiele materiałów ogólnikowo podkreślających walory i skuteczność terapii niekonwencjonalnych. Uwagę zwraca powtarzający się wśród autorów argument jakoby powyższe terapie były odkryte i stosowane już wiele lat temu - w czasach, gdy nie było mowy o chemioterapii, radioterapii, o immunoterapii nie wspominając. Ponadto podkreśla się ich mniejszą szkodliwość w porównaniu z chemioterapią. Z lekarskiego punktu widzenia część z tych pomysłów terapeutycznych może być częściowo korzystnych, jak choćby uzupełnienie diety chorego na nowotwór o soki owocowe z ekologicznych upraw. Inne (jak metoda Ashkara) napawają grozą i zakrawają na samookaleczenie. Celowo pominęłam tu metody powszechnie znane: joga, akupunktura, marihuana, leczenie temperaturą (hipo- i hipertermia). Na uwagę zasługuje wyjątkowe zainteresowanie pacjentów onkologicznych wpływem diety na przebieg choroby i wyniki badań laboratoryjnych. Żałuję, że nie wykazują takiego zainteresowania pacjenci z cukrzycą, nadciśnieniem tętniczym, zespołem metabolicznym czy alkoholową marskością wątroby. Lekarz Beata Tomaszewska, specjalista chorób wewnętrznych
  6. 1 point
    Dzisiaj ponoć każdy ma raka, ale nie każdy jeszcze o tym wie. Ja się dowiedziałem. Pełen życia, energii, pasji, zajęć i nagle bang. Trochę jakby biec i zderzyć się ze ścianą. Chwila po diagnozie to oczywiście wizyta w Internecie. Medyczne strony przeczytane wszystkie. Jaki to rak, jakie stadium, jakie rokowanie, jakie leczenie. Wszystko. No ale potem przychodzi kolejny dzień i kolejny i powoli żyje się z tym nowym towarzyszem. Ale wciąż brakowało mi informacji o takim codziennym funkcjonowaniu, o tym co będzie, jak to wszystko wygląda. I właśnie o tym chcę opowiedzieć. Przychodzi pierwszy dzień chemioterapii. Od razu zaznaczam, że są różne rodzaje i metody leczenia, ale ja opowiem o swojej chemii. Na początek nawodnienie, czyli odpowiednia dawka krystaloidów, trochę magnezu i mannitol. A potem przyjeżdża wózek z "workami na śmieci". Cztery dwulitrowe worki kolorowych płynów, kilka drenów, pompa infuzyjna i ruszamy. Już nie było mi do śmiechu. Nagle poczułem, co się dzieje. Że to jest naprawdę poważne. Że rak to choroba, którą można wygrać, ale te smutne historie dookoła też są prawdziwe. Patrzę na krople jak spadają i czekam kiedy się zacznie. Kiedy zwymiotuję, kiedy brzuch zacznie boleć, kiedy będą pierwsze objawy. Ale nie dzieje się nic. A przepraszam. Po tylu litrach odwiedzam toaletę co 5 minut. Na zmianę z sąsiadem, którego chemia obdarzyła biegunką. Jedna, druga gazeta, film, Internet, odwiedziny i jakoś te godziny lecą. Przychodzi wieczór i powoli coś zaczyna się dziać. Jest mi słabo. Opadam z sił. Poprosiłem o leki nasenne i odpłynąłem. Niestety z rana kolosalnie silne nudności. Szybka interwencja białego personelu, trochę zastrzyków, kroplówki do płukania i obyło się bez wymiotów. Kilka godzin później w obstawie torecanu wychodzę do domu. Kolejne dni to zawieszenie. Osłabienie, brak skupienia i ogromny, największy w życiu kac. Uczucie jakby się miało kaca. Coś czego nie da się opisać. Żadna pozycja w łóżku, na stojąco, na plecach czy na boku - wiecznie niewygodnie, wciąż coś przeszkadza. Ciało jakby obce, jakby stało z boku. Tu noga boli, tam coś kłuje. Najgorsze jest jedzenie. Albo raczej niechęć do jedzenia. Każdy oczywiście odczuwa to indywidualnie. Ja, wielki fan słodyczy, nie mogłem nawet o nich myśleć, bo od razu mną zarzucało. Jedynym darem była szyneczka. Kromeczka z szyneczką. I tak przez 3 dni. I te ubywające kilogramy. Dieta cud! No a potem powrót do życia. Normalnego funkcjonowania. Osłabienie trwało przez około tydzień. Ale dało się normalnie żyć, pracować. Dużo wcześniej chodziłem spać, aktywność fizyczna zdecydowanie na nie. Niestety dopadła mnie silna neutropenia. Potrzebny czynnik wzrostu. I tak zabawa w kotka i myszkę, aby wyrównać wyniki, które są raz za wysokie, raz za niskie. W tym okresie zaczęło się wypadanie włosów. Na początku pojedynczo, potem coraz więcej. Wreszcie podczas pewnej kąpieli patrzę a tu pływa ich stado wokół mnie. Patrzę do lustra i wyglądam jak wyliniały szczur. Nie było już odwrotu. Maszynka w rękę i na zero. Wtedy pojawiła się pierwsza i jedyna łza w oku. Zobaczyłem, że mam raka. Wyglądałem, że mam raka. I czułem się wciąż źle. Każda kolejna wizyta na onkologii to witanie się z nowymi znajomymi. Taka ‘’nowa rodzina”. Bo wciąż się tam spotykamy co 2-3 tygodnie. Wciąż pobierają nam krew, mówią czy będzie dziś chemia, czy walczymy z wynikami. Są dni, że zbiorowo opuszczamy oddział, bo tak się stało, że każdy ma złe wyniki. Każdy życzy sobie zdrowia, wymieniamy się nową książką do czytania podczas wielogodzinnego oczekiwania. Po tak długim okresie kłucia na widok igły mam już odruchowy skręt głowy w bok. Dawniej nie bałem się kłucia. Dziś już mam go po prostu dość. Jest oczywiście propozycja portu, ale uważam, że jest to zarezerwowane dla osób z totalnym brakiem żył albo bardzo wyniszczonych chorobą. Ważne rzeczy to dieta i higiena jamy ustnej. Zmieniłem zdecydowanie podejście do jedzenia. Regularne, zdrowe 5 posiłków dziennie, odrzucenie tego co złe. Duże ilości płynów. Suplementacja witamin. Owoce, owoce, owoce. To faktycznie pomaga. Wyniki są lepsze. Słynny sok z buraka. Do tego po każdym posiłku mycie zębów, płyn do płukania. Żeby nie było grzybicy. Potem powrót do domu, do życia. Każdy dookoła nagle zauważa, że masz raka. Każdy dopytuje, współczuje, pyta czy nie pomóc. Sporo dobrego można usłyszeć. Ale też wiele osób nie wie jak zareagować, jak zapytać, jak się zachować. Czy boli? Nie. Jest dużo nieprzyjemnych chwil, złego samopoczucia, rozbicia, przygnębienia, zdecydowanie osłabienia, ale nie boli. I tak trzeba żyć z dnia na dzień. Aż rozpadnie się nasz ‘’związek” z tym rakiem. Nie wolno się poddawać, nie wolno myśleć o tym, że coś pójdzie nie tak. Ważne jest odpowiednie podejście, zdrowy rozsądek i przede wszystkim dobre zorientowanie w temacie. Oczywiście każdy pacjent onkologiczny po jednej wizycie w szpitalu jest specjalistą w tym zakresie. Każdy jest zaznajomiony ze specyfiką leczenia, jego działaniem i skutkami ubocznymi. I to jest ważne, bo wiemy czego się należy spodziewać. Już dziś mówi się o raku jak o kredycie czy grypie. I tak należy do tego podchodzić. To sprawa przejściowa, do przeżycia, do wygrania. Każdego może dopaść, ale dzisiaj wiemy jak z nią walczyć i dajemy sobie radę. Imię i nazwisko autora - lekarza do wiadomości Redakcji
  7. 1 point

    Version 1

    219 pobrań

    Szablon Status praesens, który poznałem na stażu z pediatrii, nieznacznie przeze mnie zmodyfikowany. Jeśli macie uwagi, dajcie znać.
  8. 1 point

    Version

    22 pobrań

    Kolokwialne szlagiery... Z tamtych lat...
  9. 1 point

    Version

    26 pobrań

    leczenie zaburzeń gosp. lipidowej - wykład z farmakologiii, UMP
  10. 1 point

    Version

    186 pobrań

    Z sieci. Jakby ktoś znał autora to proszę o info.
  11. 1 point

    Version

    64 pobrań

    II Kolokwium dla lekarskiego i stomy (4 koniugacje, deklinacje I, II i III, zdania i diagnozy)
  12. 1 point

    Version

    56 pobrań

    Kolokwium z łaciny wraz z rozwiązaniem.
  13. 1 point

    Version

    113 pobrań

    Prezentacja zawierająca bardzo podstawowe informacje na temat szycia chirurgicznego
  14. 1 point

    Version

    117 pobrań

    Schemat przydatny przy zbieraniu wywiadu, bez konkretnych pytań, wypunktowane zagadnienia o które warto zapytać, określenia wykorzystywane przy pisaniu historii.
  15. 1 point

    Version

    192 pobrań

    Przykładowy formularz do badania fizykalnego, przydatny przy opisywaniu pacjenta w historii choroby.
  16. 1 point

    Version

    308 pobrań

    Wzór historii choroby do uzupełnienia
  17. 0 points
    Jak mogliście przeczytać z powodu stale utrzymującego się lekceważenia przez Rząd problemów polskiej ochrony zdrowia dnia 02.10.2017 Porozumienie Rezydentów OZZL przy oficjalnym wsparciu Porozumienia Zawodów Medycznych rozpoczęło protest głodowy. W Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym (SPDSK) w Warszawie bohaterska grupa kilkudziesięciu medyków różnych profesji rozpoczęła desperacką walkę o dobro Polskiej ochrony zdrowia. Przypominamy iż głodują oni w imię pięciu głównych postulatów, którymi są: Pierwotną grupę uczestników musiało opuścić (miedzy innymi z powodów zdrowotnych) już kilka osób, jednak wciąż do akcji dołączają się kolejne osoby. Pomimo upływu ponad pięciu dni na horyzoncie nie widać przełomu, gdyż wszelkie próby negocjacji pozostają bezowocne. Wszystkich którzy zgadzają się z powyższymi postulatami zapraszamy by pojawić się na pikiecie która odbędzie się pod Ministerstwem Zdrowia (Warszawa ul. Miodowa) dnia 07.10.2017r o godzinie 15:00 Poniżej kilka fotografii z czwartego dnia głodówki: Autor fotografii: M. Latek
  18. 0 points
    Porozumienie Rezydentów OZZL przedstawiło oficjalny program działań protestacyjnych na jesień tego roku. W związku z niezrealizowaniem przez stronę rządową podstawowych postulatów całego środowiska medycznego i zignorowanie społecznego głosu za wyraźną podwyżką płac w medycynie wypowiedzianego przez blisko ćwierć miliona podpisów obywateli lekarze w trakcie specjalizacji zdecydowali się wkroczyć na kolejny szczebel sprzeciwu. Ogólnopolski strajk głodowy pod roboczym hasłem Głodni zmian w ochronie zdrowia, który rozpoczyna się 2 października 2017. Całe środowisko medyczne, znając tragiczną sytuację polskich pacjentów, których spotyka na co dzień walczy od lat o uzdrowienie całego systemu i radykalną poprawę jego finansowania. Te postulaty zbywane przez kolejne ekipy rządowe powracają jak bumerang, bo sytuacja nie jest zła i stabilna: pacjent o imieniu polski system ochrony zdrowia jest wyniszczony, niedożywiony i na granicy przetrwania. Liczba lekarzy, która jest w Polsce przewidziana do pracy z pacjentami jest zdecydowanie zbyt mała i odbiega od europejskich średnich. Podobny problem od lat narasta już wśród personelu pielęgniarskiego, ale też ratowników. Zatrudnieniem kusi Zachodnia Europa, ale i w Polsce wiele lekarzy i pielęgniarek znajduje zajęcie poza niesprawnym systemem: bardziej komfortowa praca za dużo lepsze pieniądze. Jest jednak grupa, która w imieniu swoim i pacjentów nie boi się powiedzieć STOP. Głośniej i liczniej niż kiedykolwiek dotąd zwraca uwagę na nabrzmiewające problemy, wzywając polityków do realizowania swoich obowiązków: Do ogólnopolskiego protestu, który jest ostatnim ostrzeżeniem przed odejściem od łóżek chorych może przyłączyć się każdy lekarz, niezależnie od wielu i doświadczenia. Prospołeczne działanie lekarzy rezydentów można wesprzeć nie tylko przez protest głodowy, ale też poprzez akcję oddawania krwi, pójście na zwolnienie lekarskie czy wzięcie urlopu na żądanie w pierwszych dniach października 2017. Każda droga jest dobra, by zapewnić stabilność polskiego systemu zdrowia na nadchodzące lata, wszak sami lekarze stają się nierzadko pacjentami. Każdemu w Polsce powinno zależeć na sprawnym, wydajnym i europejskim standardzie w krajowej medycynie. Mateusz Malik, lekarz
×