LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu
  • Zaloguj się, aby obserwować  

    Patryk Vega kręci film o polskich lekarzach! Thriller "Botoks" pokaże medycynę w nowym świetle czy powieli odwieczne stereotypy?


    Newman

    Twórca znany z takich filmów jak Pitbull czy Służby specjalne reżyser Patryk Vega rozpoczął w maju 2017 roku zdjęcia do swojej najnowszej produkcji. Sam, jako autor scenariusza wziął na warsztat temat pracy lekarzy w Polsce. Czy swobodna konwencja filmów Vegi pozwoli na poruszenie ważnych społecznie tematów. A może wpisze się w oklepaną konwencję krzywego zwierciadła

    Lekarze w Polsce - to bardzo modny i medialny temat ostatnich miesięcy. Dzięki zaangażowaniu tysięcy osób, a szczególnie lekarzy rezydentów, w ciągu minionego roku informacje o prawdziwym życiu i głównych problemach pracowników opieki zdrowotnej dostały się do najważniejszych mediów, publicystyki, a w konsekwencji zaistniały w kulturze popularnej.

    W mediach (gazety, książki, seriale, filmy, programy dokumentalne) od lat dominuje niepodzielnie obraz lekarzy jako zamożnych elegancików, zblazowanych członków elit czy zdystansowanych cyników albo równie oderwane od rzeczywistości przeciwieństwo: wybitni, uduchowieni, altruistyczni "bogowie". Obie wizje promowane w przestrzeni publicznej tak dalece kontrastują z rzeczywistością, że mogą wywołać jedynie wzgardę pacjentów i frustrację samych medyków. Ten wygodny stereotyp zaczęli powoli przełamywać Młodzi lekarze - serial TVP, który pokazał grupę ludzi z krwi i kości z realnymi problemami i aspiracjami. Cały ubiegły rok minął pod znakiem ogromnej medialnej rewolucji: polskie społeczeństwo wreszcie zobaczyło szokujący obraz: absolwenci elitarnych studiów, którzy przez 6 lat po ukończeniu medycyny zarabiają tyle co kasjerka w dyskoncie i codziennie zderzają się z bezdusznym systemem. Zdumieniu wciąż nie ma końca. Zwieńczeniem tego procesu stała się bestsellerowa książka Pawła Reszki, która obnażyła fatalny stan polskiego systemu zdrowia, w tym warunków pracy zbliżonych do dzikiego zachodu.

    Czy realistyczna, odarta z mitów wizja polskiej medycyny w sensacyjno- rozrywkowym wydaniu Vegi jest możliwa do pogodzenia? Według wstępnych informacji film skoncentruje się wokół problemów kobiet zawodowo związanych z medycyną, co dodaje produkcji dodatkowego smaczku. Reżyser zaprosił do współpracy zdolne aktorki i aktorów takich jak Olga Bołądź, Agnieszka Dygant, Sebastian Fabijański czy Grażyna Szapołowska.

    Życzymy zatem udanych zdjęć i czekamy na premierę 23 września. 

                                 Mateusz Malik, lekarz 

    Więcej o filmie Botox: filmweb

    Zdjęcie (z przekąsem nawiązujące do fotosa promującego serial Młodzi lekarze) pochodzi z profilu Facebook Patryka Vegi. 


      Raport News
    Zaloguj się, aby obserwować  


    Opinie o użytkowniku

    Recommended Comments

    Co ważne, w filmie wystąpi Krzysztof Gojdź :D Ciekawe co on ma do powiedzenia o ciężarze polskiej służby zdrowia. 

    Udostępnij ten komentarz


    Link do komentarza
    Udostępnij na innych stronach

    Po przeczytaniu streszczenia na filmwebie film raczej nie będzie opowiadał o realiach polskiego szpitala, a raczej jakichś perypetiach danych osób. A już myślałem, że film zbliży się poziomem do 1-szej części Pitbulla. 

    Udostępnij ten komentarz


    Link do komentarza
    Udostępnij na innych stronach


    Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

    Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Masz już konto? Zaloguj się.

    Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Gonzo
      Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężka jest praca lekarza w Polsce. Jesteśmy przeciążeni, często pracując w kilku miejscach, niejednokrotnie ponad siły. Wobec narastającej nagonki medialnej i społecznej na lekarzy, a także wynikającej z niej zwiększającej się roszczeniowej postawy pacjentów, jesteśmy permanentnie narażeni na co raz większy stres. Na skutek tych niekorzystnych bodźców często cierpi nasze zdrowie, a także życie rodzinne i towarzyskie.
      Wydaje się być normalnym, że w takiej rzeczywistości frustracja ma prawo występować na porządku dziennym, co prowadzi do powstawania wypalenia zawodowego. Jesteśmy coraz bardziej przemęczeni, odczuwamy senność, brak ochoty i motywacji do działania. Jedyne na co mamy ochotę po powrocie z pracy to wyciągnąć się na kanapie, zawinąć w koc, otworzyć piwo i włączyć film. Albo najlepiej od razu pójść spać. Rzec by można - nic nadzwyczajnego. Warto jednak zadać sobie pytanie - czy to aby na pewno zwykłe zmęczenie? A może pod maską przepracowania kryje się coś bardziej złowieszczego i niebezpiecznego?
      Depresja - słowo powszechnie znane, z którym spotykamy się na co dzień. Czy wiemy jednak czym naprawdę ona jest? Często jest utożsamiana ze zwykłym pogorszeniem nastroju czy zdołowaniem. Jednak problem jest dużo poważniejszy, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Po pierwsze i podstawowe, należy zdać sobie sprawę z tego, że jest to poważna choroba, która potencjalnie może prowadzić do śmierci. Jej mechanizm z grubsza polega na zaburzeniach w proporcjach neuroprzekaźników, a szczególnie obniżonym poziomem serotoniny.
      Jak to wygląda w praktyce? Kiedy powinniśmy się zacząć niepokoić? Wyobraźmy sobie taką sytuację. Kolejny dzień pracy. Dzwoni budzik, ale Ty włączasz drzemkę. Pomimo, że położyłeś się wczoraj dość wcześnie i spałeś stosunkowo dobrze, nie jesteś w stanie zmobilizować się żeby wstać. Z czasem dochodzi do tego, że musisz ustawiać budzik godzinę czy nawet dwie przed godziną, o której musisz wstać. Kiedy już uda Ci się zebrać, ogarnąć i dotrzeć do pracy, po 2-3 godzinach od obudzenia, zaczyna się zjazd. Bez żadnego konkretnego powodu Twój nastrój zaczyna pikować w dół jak zestrzelony samolot. Ogarnia Cię wewnętrzna pustka i mrok. Nie widzisz sensu w niczym, w żadnych swoich działaniach. Tracisz motywację do czegokolwiek. Tak naprawdę czasem ciężko zmobilizować się do najprostszych czynności, jak choćby pozmywanie naczyń czy nawet zrobienie sobie kawy. Uczucie radości staje się obce - pojawia się anhedonia. Czujesz, że wszystko zaczyna Cię przerastać, nawet najbardziej prozaiczne czynności. I to uczucie, gdy masz wrażenie, że nic dobrego Cię już w życiu nie spotka, że to co piękne i pozytywne już za Tobą. Stojąc na progu dorosłego i samodzielnego życia, masz wrażenie jakby to był jego koniec. Twój odbiór rzeczywistości jest zniekształcony. Masz wrażenie, że wszyscy są przeciw Tobie, każdy chce Cię oszukać, wykorzystać i wyszydzić. Masz poczucie samotności mimo, że jesteś otoczony życzliwymi ludźmi. Tracisz apetyt, a wręcz odrzuca Cię od jedzenia. Twoja samoocena i pewność siebie oscylują w okolicy zera absolutnego. Odczuwasz lęk kiedy masz wyjść z domu. Aż w końcu tracisz ochotę do życia. Niekoniecznie wiąże się to z myślami samobójczymi, ale po prostu tracisz chęć do życia. Masz wrażenie, że gdybyś miał teraz zginąć to masz to gdzieś, nie zależy Ci na tym. Aż w końcu, mimo, że zdajesz sobie sprawę, że to nie jest rozwiązanie, przychodzi impuls jak strzał pioruna, jak uderzenie łopatą w twarz. W jednej chwili bierzesz nóż czy żyletkę i się tniesz. Albo co gorsza, bierzesz sznur i w momencie gdy nikogo nie ma w domu robisz z niego użytek...
      Depresja jest chorobą często bagatelizowaną, jednak coraz powszechniejszą. Jednocześnie jest bardzo zdradliwa, gdyż doskonale się maskuje i łatwo ją pomylić choćby z przepracowaniem. Ponadto, w dalszym ciągu żyjemy w społeczeństwie, gdzie choroby z kręgu psychiatrycznego są jakimś tabu, demonizowane i owiane plejadą stereotypów. Rezultatem tego jest częste wypieranie choroby i stronienie od specjalistycznej pomocy. Przecież to "pójście do psychiatry czy psychologa! Jak się ludzie dowiedzą uznają mnie za wariata!".
      Zdajmy sobie jednak sprawę z tego, że depresja jest chorobą jak każda inna - nadciśnienie, cukrzyca czy przeziębienie. Co więcej - można ją leczyć i wyleczyć. Nie kierujmy się więc stereotypami czy tabu. Gdy zauważymy u siebie jakieś niepokojące objawy, nie wstydźmy się skorzystać z pomocy psychiatry czy psychologa. Możemy sobie tym bardzo pomóc, a niejednokrotnie nawet uratować życie.
    • Przez Newman
      Jeśli jesteś:
      studentem medycyny, lekarzem stażystą, lekarzem w trakcie specjalizacji Wypełnij ankietę na http://www.ankieta.ifmsa.pl/
      Od kilku lat w środowisku lekarskim podnoszona jest dyskusja nad słusznością obecnej formy szkolenia specjalizacyjnego i jej wpływie na wzrastające tendencje emigracyjne młodych lekarzy. Wątpliwości budzi sposób rozdzielania miejsc rezydenckich, który według wielu jest nieadekwatny do zapotrzebowania pacjentów, jak i kwalifikacja na miejsca specjalizacyjne, często uniemożliwiająca naukę wymarzonej dziedziny medycyny i w konsekwencji wzbudzająca frustracje młodego medyka. Tematem wymagającym przemyślenia pozostaje również rola uczelni w rzetelnym zapoznaniu studentów medycyny ze specyfiką specjalizacji, jak również wsparcie w wyborze najodpowiedniejszej dla nich ścieżki.
      W celu zebrania opinii środowiska na powyższe tematy i przygotowania na ich podstawie wspólnego stanowiska i zaleceń na decydentów w kształceniu podyplomowym lekarzy, Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Medycyny IFMSA-Poland, Komisja Wyższego Szkolnictwa Medycznego Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej i Komisja ds. Młodych Lekarzy Naczelnej Izby Lekarskiej mają przyjemność zaprosić Panią/ Pana do wypełnienia ankiety na temat kształcenia podyplomowego lekarzy. Ankieta jest skierowana do studentów medycyny, lekarzy stażystów i lekarzy odbywających szkolenie specjalizacyjne.
      Wypełnienie ankiety zajmuje około 10 minut i pozwoli nam sformułować stanowisko zgodne z oczekiwaniami środowiska. Ankieta jest anonimowa.

      Ankieta realizowana jest przez trzy współpracujące ze sobą organizacje:
      Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Medycyny IFMSA-Poland Komisję Wyższego Szkolnictwa Medycznego przy Parlamencie Studentów Rzeczypospolitej Polskiej  Komisję ds. Młodych Lekarzy Naczelnej Izby Lekarskiej Akcji patronuje www.MedFor.me
      To pierwsze tak duże badanie kierowane do studentów medycyny i młodych lekarzy. Dziękujemy!
    • Przez hypersonic
      Dzień 07.06.2017 przejdzie do historii jako kolejny gorący dzień dla polskiej ochrony zdrowia.
      To właśnie dziś w czasie posiedzenia Sejmowej Komisji Zdrowia miało miejsce pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy "O sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych".
      Kiedy parlamentarzyści pochylali się nad owym projektem, przed Sejmem trwała pikieta pracowników medycznych niezadowolonych z tempa i intensywności planowanych zmian w poziomie ich wynagrodzeń.
      Gorącą atmosferę jaka panowała na zewnątrz podgrzał jeszcze bardziej fakt odrzucenia przez polityków partii rządzącej wniosku, by prace nad projektem rządowym połączyć z procedowaniem obywatelskiego projektu jaki kilkanaście dni temu złożyło w sejmie PZM. Na nic zdało się przytaczanie opinii, iż dobrą praktyką parlamentarną jest łączenie prac nad zbieżnymi projektami czy opinia Rządowego Centrum Legislacji, że takie połączenie jest możliwe i nie przysporzy zbędnych komplikacji;  wniosek nad połączeniem prac został odrzucony proporcją głosów 17:12.
      Dążenie do przyspieszenia prac nad dzisiejszą ustawą może niestety oznacza chęć nierespektowania woli prawie ćwierć miliona obywateli i doprowadzenie do sytuacji, że obywatelski projekt zostanie odrzucony z powodu dotykania kwestii już „załatwionych” świeżo przyjętą ustawą autorstwa PiS. Bezsprzecznym pozostaje cel rządowego projektu, a mianowicie -pozorowanie pozytywnych zmian;  jedynym jednak skutkiem, jaki niesie on za sobą będzie dalsze pogorszenie i tak już  trudniej sytuacji białego personelu.
      Dzisiejsza zgromadzenie medyków przed Sejmem było w pełni pokojowe, pamiętajmy jednak, że czasem nawet mała kropla potrafi przelać kielich goryczy. 
      hypersonic
       
       
      Edycja 08.06.2017r 13:40
       
      Niestety potwierdził się czarny scenariusz błyskawicznej legislacji, drugie czytanie zaplanowano na .... na dziś na godzinę 19:30 . Przyszłość polskiej medycyny oraz wola niemałego odsetka populacji nie na żadnego znaczenia.
    • Przez rys
      Tekst, który obarcza odpowiedzialnością za śmierć pacjentów niewyraźne pismo lekarzy.
      http://www.time.com/time/health/article/0,8599,1578074,00.html
      Ile w tym prawdy? Czy faktycznie pismo lekarza ma cokolwiek do dalszej współpracy z innymi pracownikami służby zdrowia? Czy na studiach medycznych powinniśmy odbywać ćwiczenia z kaligrafii?
      Osobiście bazgrzę jak kura pazurem a w mojej grupie dziekańskiej dominuje dowcip że rys nie opisuje EKG, on je przepisuje. Zdaję sobie sprawę z tego, że piszę brzydko, ale ilekroć mam napisać coś, co przeczyta inna osoba, staram się kreślić jak najbardziej czytelne "kulfony". Chociaż sam często spotykam się z dokumentacją medyczną, której nie jestem w stanie odczytać. I to mi przeszkadza.
      Jak Wy zapatrujecie się na pismo lekarzy i ogólnie słowo pisane w dokumentacji medycznej? Może powinniśmy zagłębić się w technologię cyfrową, komputerową, drukowaną i zaniechać technologii analogowej, "pisanej"?
      Zapraszam do dyskusji.
    • Przez Ilradil
      Jak w temacie. Jako, że jestem osobą bardzo aktywną, lubiącą się pobrudzić i przecierać szlaki w terenie, działać pod presją i w trudnych warunkach to zastanawiam się gdzie mógłby pracować lekarz aby wykorzystać w pełni swój potencjał. Jakie macie pomysły ciekawej pracy po medycynie, która by wymagała wytrzymałości fizycznej i psychicznej - pracy nie koniecznie w szpitalu? Ta robota nie musi być mega zarobkowa.
      Myślałem o wojsku, ale jak zasięgnąłem informacji jak wygląda tam praca lekarza to się zasmuciłem wielce - jest zapotrzebowanie na wykształciucha z pieczątką, a nie na specjalistę. Lepiej bym się w armii spełnił jako ratownik medyczny.
      Wiem, że może wymagam od swojego przyszłego fachu gruszek na wierzbie, ale jak raz może są miejsca gdzie potrzebują lekarzy do cięższych zadań.
      Byłbym wdzięczny za WSZELKIE pomysły. Pewnie też wielu z Was też ma rozterki odnośnie późniejszej kariery i nie widzi siebie jedynie przy szpitalnym łóżku.