LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

duch

MD
  • Postów

    38
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    2

duch last won the day on February 7 2016

duch had the most liked content!

Reputacja

6 Użytkownik o neutralnej reputacji

O duch

  • Ranga
    Użytkownik

Profile Information

  • Status
    Lekarz
  • Medal Marketingowca
    Przyznano
  • Miasto uczelni:
    nie dotyczy
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2007
  • Wydział
    LEK

Ostatnio na profilu byli

4070 wyświetleń profilu
  1. Przyszedł rak nieborak...

    Można nieśmiało dopytać cóż za npl się Doktorowi przypałętał?
  2. Piątkowy dyżur lekarki z prowincji

    Nie, to ja napisałem niejasno - chodziło mi o to jak zareagował przy wręczaniu mu jego wypisu na żądanie? Jakaś refleksja z jego strony? Powiedział, że się tym zajmie dalej sam czy coś...?
  3. Piątkowy dyżur lekarki z prowincji

    Wypisałaś i poszedł mimo prawdopodobnie poważnego stanu?
  4. Absurdy serialu Szpital

    hehe, po dokładności Twojej analizy podejrzewam, że się nieźle musiałem zirytować oglądając "serial" pretensjonalność niemalże każdego pacjenta
  5. A czy może udało się ustalić kolejne kroki działań mających na celu ustalenie czy te podwyżki będą możliwe? Czy np. Minister Zdrowia wspomniał, że będzie rozmawiał o tym z Ministrem Finansów? pozdrawiam!
  6. Wyobrażenia. Obchód lekarski w białych, wykrochmalonych fartuchach, wszyscy w skupieniu, przechodzimy z sali do sali, od pacjenta do pacjenta - każdego jeden po drugim szczegółowo omawiamy. Wszystko z powagą, niemalże pietyzmem. Pacjenci leżą równo w łóżkach, czekają spokojnie, panuje cisza. W głowie kłębią się poważne koncepcje co do diagnostyki, rozpoznań i leczenia. Choć tak na prawdę ... 7:15: zaczynamy raport z kończącego się dyżuru. Przyjętych 8 nowych pacjentów, 4 operowanych. Zabiegi skończyły się 3:30 w nocy. Na Izbie praca do rana. Na raporcie 5 specjalistów i 2 rezydentów. Na 2 oddziałach około 30 pacjentów. Zaraz będzie problem. Do obstawienia 3 poradnie, 5 zabiegów na jednym stole i izba przyjęć. Ok, starczyło rąk do podziału, tylko, że na izbę i oddział pozostał jeden młodszy lekarz. Idziemy na obchód, szybko, bo zaraz trzeba ruszyć dalej. Wyobrażenia. Po obchodzie czas zająć się swoimi pacjentami - każdego zbadać, porozmawiać i napisać zlecenia. W dyżurkach odbywa się szczegółowe planowanie dalszego procesu diagnostyczno-terapeutycznego. Lekarze pracują i planują, w atmosferze owianą przed pacjentami niemalże tajemnicą, dalsze plany. Wszystko po to by móc później odpowiedzieć wyczerpująco na każde pytanie pacjenta i rodziny - lekarz wie wszystko Choć tak na prawdę ... 7:45 - na oddziale 8 nowych pacjentów z dyżuru, 2 z planowych przyjęć. Kto się kim zajmie? Jeden z kolegów już schodzi do poradni, dwóch biegnie na blok, chwilę później zostaje już całkiem sam. Zaczynam dawać zlecenia. Dzwoni telefon z Izby Przyjęć - Doktorze, przyjechało pogotowia, pacjent z silnymi bólami brzucha - Dobrze, jeśli może, to niech usiądzie w poczekalni, pogotowie proszę odesłać, skończę zlecenia i zejdę, jak coś to proszę dzwonić - Dobra - słyszę ze słuchawki. Zamiast kolejnego akapitu z serii "Wyobrażenia", czyli jak widzimy pracę lekarza, proszę obejrzeć losowy odcinek dr House'a czy "Na dobre i na złe" (wczoraj była "piękna" akcja ratunkowa przechodniów potrąconych na przystanku - nawet ginekolog odbarczał odmę opłucnową!). Tam z reguły pokazują wszystko dokładnie odwrotnie niż jest na prawdę lub tak, że na prawdę chciałoby się tam pracować. Choć tak na prawdę ... 8:00: Potrzebuję konsultację ginekologiczną dla jednej z pacjentek, ale ginekologię mamy w innym budynku. Sama nie pójdzie, wózek nie przejedzie. Ok, trzeba wezwać transport pogotowia ... dzwonie ... dzwonie... nikt nie odbiera. Zadzwonie za chwilę, najpierw wypełnię papiery: zlecenie na transport, podbicie 4 kopii, skierowanie na konsultację.... Doktorze, pacjentka z 13-stki (z sali nr 13.) wymiotuje, a lekarz prowadzący dziś po dyżurze. - Dobrze, zaraz podejdę - odpowiadam. Co to ja robiłem? Aaaa, transport... dzwonie... dzwonie.... uff, załatwione. Ledwo odłożyłem telefon, ten zaczyna dzwonić - Doktorze, pacjent na izbie się już niecierpliwi, zejdzie Pan? Dotarłem na Izbę, 11-latek, od 3 dni wymioty i biegunka, od rana mocno zaczął boleć brzuch. Badam, brzuch zupełnie miękki, niebolesny ... CZEMU WIĘC TRAFIŁ NA CHIRURGIĘ? I w tym momencie przypominam sobie, że "podobno" każdy pacjent z ostrym bólem brzucha, który trafi na oddział pediatryczny jest odbijany najpierw do chirurga. Coś mi się nie chce w to wierzyć, ale tak mówią. Szkoda tylko, że w naszym mieście nigdzie nie ma chirurgii i pediatrii razem i muszę wysłać chłopca do pediatry do innego szpitala. Mama krzywi się, że nie mają jak dojechać, a drugie dziecko zostawiła na chwile z sąsiadką i co ona teraz ma zrobić? Robi mi się przykro, chciałbym jakoś pomóc, ale ... znów telefon - Proszę przyjść na blok, potrzebna 2 asysta do zabiegu, pilne. Kończę kartę informacyjną dla chłopca i lecę na blok. Napilbym się czegoś, ale nie mam drobnych do automatu, a rano nie zdążyłem nic wziąć... no nic, biegne do zabiegu, później się napiję. - Proszę stanąć od lewej strony i tak złapać hak... nie, nie tak... dobrze... proszę trzymać... - Mija 30 minut, ręka mi cierpnie, boje się ruszyć, walczę sam ze sobą. - Prosiłem Pana żeby trzymał Pan o tak do góry, ja wiem, że ciężko, ale jeszcze chwile - Podtrzymuje sobie rękę drugą ręką. Ale bym się napił kawy. Ciekawe ile pacjentów już czeka na izbie... I tak latam, biegam do północy i kiedy to próbuję na chwile przymknąć oko... znów telefon i słyszę, że na izbie pojawia się jeszcze 8-latka, która 2 dni temu doznała urazu głowy i zaczęła teraz wymiotować. Niechętnie schodzę do izby - tam spotykam uśmiechniętą i nieco skrępowaną sytuacją i godziną mamę z uroczą córką, która snuje się z kąta w kąt po poczekalni i chyba nie do końca wie po co tu jest. Na szczęście okazuje się, że nic poważnego się nie stało, a "dziewczyny" na odchodne śmieją się, że skoro mogą iść do domu to będą dalej rozpaczać nad NIEWYOBRAŻALNĄ porażką szczypiornistów z Chorwatami. Wszyscy się śmiejemy, żegnamy i tym miłym akcentem kończy się rozwiązywanie problemów na dziś. Wyjątkowo śpię od 1 do 6 rano bez przerw. Luksus Z mojej kilkuletniej, zawodowej perspektywy, medycyna to jednak nie jest codzienne stawianie spektakularnych diagnoz i wykonywanie heroicznych zabiegów, a wymagająca, ciężka praca u podstaw. Czasem denerwująca, zniechęcająca, a czasem niezwykle przyjemna, satysfakcjonująca i inspirująca. Powyżej chciałem pokazać jak może wyglądać dzień rezydenta czyli młodego lekarza w trakcie specjalizacji. Pacjent, który do mnie przychodzi, chciałby abym oddał mu swoją całą uwagę, zaangażowanie i wiedze - młody lekarz też by tego chciał, tylko w takich dniach jak ten, nie zawsze jest już w stanie.
  7. Nie wyobrażam sobie tak dużo pracować... ostatnio z konieczności zabezpieczenia dyżurów w szpitalu i braków kadrowych musiałem (nie chciałem!) wziąć łącznie 280 godzin (jestem rezydentem chirurgii), chodziłem jak zombie. Dostałem chyba 4800. Dziękuje, ale zdecydowanie wolałbym mniej zarobić, a mieć więcej czasu dla rodziny, dla siebie ... Fajny artykuł z ironią w tle
  8. Drodzy Czytelnicy, chciałem zapytać jakie jest Wasze postępowanie kiedy do Waszych szpitali czy gabinetów zgłaszają się pacjenci (szczególnie dzieci), które nigdy nie były szczepione? Np. dlatego, że rodzice zrezygnowali ze szczepienia dziecka. I moje drugie pytanie - czy są jakieś dokumenty opisujące, normujące zachowanie w takiej sytuacji? Czy takie przypadki należy komuś zgłaszać? Pytam z perspektywy chirurga - sytuacja np. podczas dyżuru, gdy do drobnego zabiegu w ramach ambulatorium zgłasza się nieszczepione dziecko. pozdrawiam!
  9. Oglądałem tylko część - niestety nie umiałem skupić się nad merytoryką odcinka. Najogólnie i żeby nikogo nie urazić - uważam, że nienajlepszy dobór lekarzy. Strasznie sztywno, oficjalnie i sztucznie Te wrażenia niestety głównie na podstawie występujących koleżanek. No ale zobaczymy jeszcze, powodzenia
  10. Czemu tu nikt nie pisze :> Można się polansować! :D

  11. Dzięki za odpowiedź, ktoś jeszcze? Jak to u Was wygląda? Jeśli macie elektroniczną to i tak trzeba drukować?
  12. Dzień dobry, pytanie do starszych Kolegów i Koleżanek a także tych wkraczających dopiero w pracę zawodową - czy wolicie prowadzenie dokumentacji na papierze czy cyfrowo (na komputerze)? Zapraszam do sondy! Jednocześnie mam pytanie jak to wygląda u Was teraz? Czy nie jest przypadkiem tak, że robi się dwa razy to samo - raz na komputerze, raz na papierze? Osobiście jestem za dokumentacją wylącznie cyfrową - jest to zdecydowanie szybsza forma (przynajmniej w zamyśle... ) ale ja lubie pracować przy komputerze, więc czekam na zmiany! pozdrawiam i jestem ciekaw dyskusji
  13. Hej ;D proszę nie odbierzcie tego jako spam ale po prostu pękam ze stronki, którą założył kolega i nie ukrywam prosił o pomoc w promocji Sweet foty robione z ręki czyli jak on to zatytułował najlepsze selfie całą dobę Gdyby ktoś chciał pomóc w uzupełnianiu o nowe foty to dziękuje w jego imieniu Adres: www.selfie24.net Swoją drogą - myślicie, że sie przyjmie?
  14. Jak już wielu z Was pewnie zauważyło, podobno MZ szykuje projekt, który ma zobowiązać lekarzy po rezydenturze do jej "odpracowania" na rzecz państwowej służby zdrowia (nie będzie można np. wyjechać do pracy zagranicę czy pracować wyłącznie w sektorze prywatnym). Najpierw odpracowanie .... heh jak to brzmi. Co Wy na to? ;o Ja jestem przerażony i dwa argumenty dla mnie są niepodważalne - będąc na rezydenturze jestem pracownikiem i PRACUJĘ i jednocześnie się uczę, więc to chyba normalne, że otrzymuję pieniądze za PRACĘ, więc co jeszcze "odpracowywac"? Mam odpracować to, że pracowałem?! Po drugie... pieniądze na naszą "edukację" nie daje nam hojne ministerstwo czy rząd z własnych oszczędności, SKARBU którym się wielkodusznie dzieli, a podatnicy, czyli kto? My, nasi rodzice i nasze dzieci m.in. Nie wierzę...
  15. Wpis...

    Jak widać działa, więc teraz musisz sypać mądrościami pozdr