luciad

Members
  • Postów

    19
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Użytkownik o neutralnej reputacji

O luciad

  • Ranga
    Użytkownik
  • Urodziny

Profile Information

  • Status
    Konto komercyjne
  • Miasto uczelni:
    nie dotyczy
  • Rok rozpoczęcia studiów
    1997
  • Wydział
    nie dotyczy

Ostatnio na profilu byli

49 wyświetleń profilu
  1. Właśnie zaczęłam się przygotowywać do dyskusji nt. homeopatii, zbierać dane, materiały itp., a w międzyczasie przejrzałam jeszcze inne wątki tutaj, w tym wątek dot. "zapasów domowych" na wypadek pandemii czy zwykłych chorób i zauważyłam, że mój post został ocenzurowany, i to bez powiadomienia mnie o tym. Wycięto moją opinię, że alarmy medialne o pandemiach służą m.in. zachęcaniu ludzi do szczepień. Po czymś takim dyskusji mi się odechciało. Mam na to tylko taki komentarz: Jesteście dziećmi. Możecie wykasować wszystkie moje posty tu zamieszczone, ja już tu nie wrócę, bo nie ma po co.
  2. Kawa, to umówmy się tak - jak jutro znajdę czas, to utworzę gdzieś wątek o EBM - patrzyłam pod dział "Naukowo", ale nie wiem, czy tam to będzie pasowało, a może już jest taki wątek gdzieś? Ja tam napiszę coś na ten temat, a Ty przygotujesz dobrą kawę i pogadamy, ok?
  3. Kawa, chętnie o tym porozmawiam, ale nie w tym wątku.
  4. Oczywiście, że ma takie podwaliny, tylko trzeba się nimi samemu zainteresować, skoro na studiach w Polsce nie uczą. Trzeba się też zainteresować, czemu homeopatia jest wykładana w uczelniach medycznych Zachodu i porozmawiać z ludźmi, którym pomogła. Oczywiście. Ale to Wyście się przyczepili konfrontacyjnie do moich wypowiedzi. Jako nie-lekarz i nie-medyk, a też i z powodu wieku i życiowych doświadczeń i inności (i nie chodzi tylko o głuchotę), różnię się od Was pod względem posiadanej wiedzy, ale nie powinno tu chodzić o to, by pokazać, kto ma rację, kto jest mądrzejszy i lepiej wykształcony, ale o to, by pokazać zupełnie inny punkt widzenia, starając się mimo wszystko trzymać tematu wątku. Jestem na tym forum niejako grzecznościowo i jeśli sobie zażyczycie, to odejdę. Początkowo nie miałam zamiaru uczestniczyć w dyskusjach, a jedynie prosić o pomoc w tłumaczeniu, ale poczytałam trochę i pomyślałam sobie, że mogę się z Wami dzielić wiedzą... Od Was zależy, czy jesteście/będziecie na nią otwarci, czy nie.
  5. Ja nie boję się żadnych "pandemii", takie alarmy w mediach służą zastraszaniu ludzi Na wypadek zwykłej grypy czy przeziębienia trzymam w domu: - witaminy, rutinoscorbin - pastylki do ssania na ból bardła i kaszel - Amol (płyn) - cebulę i czosnek - domowe syropy - miód pszczeli i domowy miód z mniszka lekarskiego - zioła różne - maści rozgrzewające Oprócz tego na różne okoliczności mam standardowe wyposażenie apteczki pierwszej pomocy - mam właściwie 2 apteczki - jedną rowerową, drugą samochodową (w samochodzie). Mam też dużą strzykawkę i płyn do rozpuszczania woskowiny, więc jak trzeba zrobić płukanie ucha, to robię to sobie sama.
  6. Maciek, z tego, co rozumiem, to Wy - studenci medycyny i lekarze, już wybraliście z grubsza swój zawód. Pozostaje tylko wybrać specjalizację, więc na podstawie tego, co ja jako laik obserwuję, to za mające przyszłość i w miarę "spokojne" specjalizacje mogę uznać: radiolog chirurg audiolog okulista i optometrysta alergolog lekarz homeopata lekarz naturalista (co do tych dwóch ostatnich - wiem, że dla Was to będzie kontrowersyjne, ale proszę, nie krytykujcie, na bardzo wielu uczelniach medycznych w świecie zachodnim te specjalizacje są wykładane; u nas jest po prostu zaścianek) W mojej branży - tłumaczeniowej - również zdarzają się lekarze, specjalizują się oczywiście w tekstach medycznych, najczęściej traktują tłumaczenia jako rodzaj zarobkowego hobby, a niektórzy - pasjonaci - zupełnie poświęcają się temu zawodowi, po prostu odnajdują się w nim, spełniają się w nim). W innym wątku na tym forum ktoś pyta, czy można zostać lekarzem w późniejszym wieku. Uważam, że w każdym wieku można zmienić zawód, kwestią jest tylko kombinacja pasji, powołania i motywacji. Czytałam kiedyś historię o lekarzu z Europy, który wyjechał pracować do Afryki, w wieku 30+ odkrył w sobie pasję do muzyki (albo przypomniał sobie o niej), podjął studia muzyczne i potem spełniał się już jako muzyk. Różne są koleje losów. Z doświadczenia życiowego wiem, że to, czego się uczymy na pewnym etapie życia, nigdy się nie marnuje. Wierzę, że nawet taki muzyk z dyplomem lekarza wykorzystuje w swym "nowym" życiu wiedzę medyczną. Znam osobiście doktora matematyki po Oksfordzie,Anglika, który prawie całe życie pracuje jako tłumacz pl>en>pl (obecnie jest po 50.) Zdajecie sobie może sprawę, jak trudno jest cudzoziemcowi nauczyć się dobrze polskiego, on tego dokonał już po swoim doktoracie, zna polski perfekcyjnie, nawet dobrze stosuje gramatykę. Zapytałam go, jak tego dokonał. Odpowiedział (cytuję z pamięci, może nie całkiem dokładnie): zastosowałem reguły analizy matematycznej do gramatyki języka polskiego...
  7. Każde oszustwo jest nieetyczne, ale jeśli ktoś nie jest lekarzem medycyny, ale skutecznie pomaga ludziom - zachowuje się etycznie. A gdy lekarz medycyny nie pomaga ludziom, lecz szkodzi, to jak to nazwać? A konsekwencji najczęściej nie ponosi żadnych. Ja właśnie dziś byłam u lekarza. Nie pierwszy raz w ciągu 2 lat. Nie będę opisywać, żeby się nie zdenerwować...
  8. Dorian, hochsztaplerzy są w każdym fachu, również w moim, bezczelni pseudotłumacze korzystają z translatorów i potem posyłają zleceniodawcom wypluty przez nich badziew jako swoje dzieło, na szczęście takich szybko rynek weryfikuje. Dlaczego jednak lekarz, który nie potrafi leczyć, nadal jest zatrudniany? Nie neguję więc podanego przez Ciebie przykładu, ale równie wiele jest podobnych przypadków wśród lekarzy medycyny. Właściwie do gabinetów med. altern. trafiają w 90% przypadów ludzie, którzy chodzili latami do lekarzy i wydali na nich fortunę, a nic nie zyskali. Dla wielu med. altern. jest "ostatnią deską ratunku". Czasem ten ratunek jest faktyczny, czasem nie.
  9. Maciek, ciekawie napisałeś. Ale tak jak Ci się wydaje, że ludzie fałszywie oceniają zawód lekarza, tak też lekarzom może się wydawać, że inni (po innych studiach) to mają super - lekki pieniądz. Mój kuzyn jest automatykiem w Anglii, zarabia nieźle, ale pracuje naprawdę ciężko. Mój brat ma tylko maturę, ma firmę meblarską i też mu się jakoś powodzi (większość jego klientów to... nie zgadniesz - lekarze!), ale też ciężko pracuje (mówi, że myśli przez 24 h na dobę skąd wziąć pieniądze). Moja przyjaciółka pracuje w sklepie z antykami, mówi, że przyjeżdżają do niej ludzie z całej Polski, wywalają z torby pieniądze i nawet im nie robi różnicy - 5 tys. w tę czy we tę... a ci klienci to głównie... tak, już zgadłeś, lekarze. Zdaję sobie sprawę, że są lekarze i lekarze, bo już żyję na tym świecie ponad 40 lat i wiem, że świat nie jest czarno-biały. I wierzę, że są lekarze, którzy ciężko harują. Ale znam też przypadki z autopsji i z drugiej ręki, które są... hmm, bulwersujące. Przykład: bratanica miała na kursie prawa jazdy badanie lekarskie, wg jej relacji trwało ono tylko jedną minutę, a zapłaciła za to 150 zł. W moim fachu (tłumacz) zarabia się różnie, zależy to od umiejętności, renomy itd. - jak w każdym wolnym zawodzie. Są tłumacze (głównie ustni), którzy nie wstaną do pracy za mniej niż 1000 zł dniówki (8 h pracy w tandemie), a są i tacy, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Nie mają bezpłatnych urlopów, nie mówiąc o innych benefitach. Są przypadki ciężkiego wyczerpania i śmierci, podobnie jak to bywa u lekarzy. Ja powiem tak. Jeśli czujesz się powołany do pomagania ludziom, jeżeli to naprawdę lubisz, jeżeli pracujesz z pasją, to pieniądze, renoma itd. przyjdą same. Jeśli będziesz nastawiony tylko na pieniądze, popadniesz w chorobliwe uzależnienie, a satysfakcji nie będziesz miał. I jeszcze jedna rada na koniec: Tradycyjna zachodnia medycyna chyli się ku upadkowi (z wyjątkiem paru dziedzin, jak diagnostyka obrazowa czy chirurgia). Nie jest w stanie wyleczyć 80% chorób, jedynie je zalecza (często przy tym wyzwalając kolejne). Chcesz odnieść sukces - szukaj niszy w obszarze "alternatywnych" metod: homeopatii, naturoterapii, ziołolecznictwa. Połączenie medycyny zachodniej i wschodniej to też dobry trop. Medycyna XXII wieku będzie oparta na wykorzystywaniu specyficznych częstotliwości wibracyjnych, kolorów, kryształów (generalnie energii). To, co dziś znamy jako biorezonans, to jest dobry kierunek, ale wymaga udoskonalenia. Wiem, że dziś pójście tymi drogami wymaga odwagi. Ale tak zawsze w historii było... Naprawdę odważni byli najczęściej doceniani po latach, albo wręcz po swojej śmierci. Niemniej jednak są już w Polsce, a przede wszystkim w świecie, prekursorzy.
  10. Już znalazłam w innym dokumencie - chodziło o aortę wstępującą
  11. Nikt nie ma pomysłu na to "cz"? No trudno. Ale może ktoś będzie rozumiał, jaka to jest aorta "następująca"? Tak lekarz napisał, a nie ma tej frazy w internecie, więc się zastanawiam, czy chodzi tu o aortę wstępującą, czy następującą? Przypuszczam, że to pierwsze, ale nie mam pewności, Kontekst: "Inne choroby stwierdzona niedomykalność zastawki aortalnej, poszerzenie aorty następującej oraz łagodny przerost lewej komory, EF 75% - w stałej kontroli kardiologicznej."
  12. Troszkę się pospieszyłam z poprzednim pytaniem, gdyż w tych papierach (całe 2 pliki papierów), które tłumaczę, znalazł się stosowny wynik badania histopatologicznego, więc było to niejako potwierdzenie dla skrótu HP. Ale teraz w tym wyniku mam dalsze niejasności. Chodzi o skrót "cz". Kojarzy się ze słowem "część", ale całość nie za bardzo układa mi się w sens. Oto fragment z tymi skrótami: "Pęcherzyk dł. 10 cm, ściana gruba, sadłowata, błona śluzowa zniszczona 2xcz. Marg. cięcia chir. 1xcz."
  13. Dziękuję.
  14. Te modne choroby to się biorą stąd, że czasem jacyś lekarze opublikują ważną pracę w poczytnym czasopiśmie medycznym, np. właśnie o boreliozie, o której kilkanaście lat temu mało który lekarz słyszał. Więc po lekturze tego artykułu wielu lekarzy sobie pewnie pomyślało "ach, to moi pacjenci to mieli, ale ja uznałem, że mają SM albo coś innego, będę teraz bardziej czujny na objawy boreliozy". Teraz modny jest refluks, podobno 40% społeczeństw zachodnich to ma. Właśnie padłam ofiarą tej mody. Wcale nie mam refluksu, tylko zmiany pozapalne i zwłóknienia w płucach, ale o tym dowiedziałam się dopiero po wykonanym prywatnie TK, bo żaden lekarz nie chciał dać skierowania na TK, a wszyscy (kilku) u których byłam, dopatrywali się u mnie objawów refluksu, którego wcale nie mam (chyba że taki fizjologiczny).
  15. Żel do mycia twarzy, a zamiast toników srebro koloidalne, maść ichtiolowa lub propolis punktowo.