Skocz do zawartości

Onomatopeja

Members
  • Postów

    1
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Użytkownik o neutralnej reputacji

O Onomatopeja

  • Ranga
    Początkujący

Profile Information

  • Status
    Kandydat
  • Miasto uczelni:
    nie dotyczy
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2016
  • Wydział
    nie dotyczy
  1. Witam was serdecznie 😊 Mam 20l Na wstępie... Jestem na pierwszym roku dziennikarstwa międzynarodowego. Od dziecka siedziałem w alsasie medycznym czy encyklopedi, ogladalem mase seriali i tysiace filmow o anatomi i ludzkim organizmie, strasznie kręciła mnie biologia i chemia (ta praktyczna głównie). Niestety los tak chciał ze bylem kiepski z matematyki 😒 mój nauczyciel sam był amebą. Od początku mówiono mi że w wieku 6/7 lat jestem dziwny bo mnie dziwne rzeczy interesują. Z Biologii ogólnie 1gim 5+ druga i trzecia 6. 1/2 tech 5 i 6. Nigdy się jej nie uczyłem co najciekawsze... Chemia 4 w 2 klasie. I tu w moim tech się to skończylo. Spotykałem się z wieloma lekarzami, mile środowisko. I kiedyś, lecz to było już zbyt późno w 4 klasie tech, profesor w szpitalu pediatryczno onkologicznym, gdzie byłem na diagnostyce, zapytała mnie... Czy nie myślałem o medycynie? Bo jestem zaskakująco dociekliwy i mam wiedzę studenta 1 roku, po czym stwierdziła że rzadko się spotyka takich ludzi. Ja mówię że kiepska matma. A ona ze nie potrzeba, 😒 mowie ze nie dam rady a ona "na naukę nigdy zbyt późno" pan interpretuje obraz usg, a po tomografi przychodzi oznajmujac że nie ma raka, zinterpretowal sobie wszystkie badania. Rozmawia się z Panem na przyzwoitym poziomie. Byłby z Pana dobry lekarz. Jakoś tak samo wyszło że to potrafię. Razem z moja koleżanka z gimnazjum (jest na farmacji) zdarzało się że oglądaliśmy autopsje. Calkiem ciekawe rzeczy to sa. Niestety ojciec jaki mi się "trafił" potrafił skutecznie podciac skrzydła... Sprowadzić na ziemię... I wybrać mi szkołę bo on jest mechanikiem to ja też. Ale tyle dobrze ze idalo sie wyrwac i isc na filologie. Mam ochotę, po tym calym dziennikarstwie bez przyszłości, zostawić to i jechać w Bieszczady. Mówiąc kolokwialnie, masa nauki bo nawet medycy z akademika z nas kpia że mamy najgorszy przedmiot na filologi. Który uwalilo ze 120 osób 100. Czy opłaca mi się jeśli to zwyczajnie cholera lubię, zostać jeszcze ten rok, tyrac do matury i próbować na medyka? Bo z jednej strony 2 lata filologii w plecy... A z drugiej może lepiej iść spróbować robić co się kocha i nawet jak mnie wywalą na 1 roku mieć czyste sumienie? Chyba jestem za stary i za głupi. To nie te czasy gdy jak Religa dostaje się na medycynę z samymi 2 i jedna 4 😞 po czym zostaje pionierem mimo nadużywania alkoholu i problemów z koncentracja. Powiedzcie mi coś bo mam metlik... Przecież nie pójdę na zaoczne ratownictwo bo gorsze zarobki niż w prosektorium. Obecnie to tylko gdybania, przez obecne studia mam jakiegoś doła...
×