Nefer

MD
  • Postów

    1
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    1

Nefer last won the day on May 21 2017

Nefer had the most liked content!

Reputacja

1 Użytkownik o neutralnej reputacji

O Nefer

  • Ranga
    Początkujący

Profile Information

  • Status
    Lekarz
  • Miasto uczelni:
    Gdańsk
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2002
  • Wydział
    LEK

Ostatnio na profilu byli

841 wyświetleń profilu
  1. Coraz więcej słońca, rozkwitające pierwiosnki i krokusy... Wiosna. A mnie wczesnowiosenna aura skłoniła do refleksji nad ubiorem kolegów i koleżanek po fachu. Wiem, że będąc lekarzem nie wypada interesować się modą. Rozumiem, że nie ma czasu na zgłębianie trendów i dopasowywanie koloru apaszki do paska od zegarka. Tylko dlaczego zapominamy o elementarnych zasadach dotyczących wyglądu? O ile wśród kolegów po fachu nie jest jeszcze najgorzej, to doświadczenia z wyglądem studentów medycyny mam jak najgorsze. Jeśli chodzi i znajomość zasad estetycznego wyglądu wśród studentów medycyny chyba osiągnęliśmy dno. Ściślej rzecz biorąc - mam nadzieję, że gorzej już być nie może. Skąd u mnie tak jednoznacznie negatywne opinie? Z doświadczenia. Jedna dziewucha (przepraszam za zgrubienie) potrafi popsuć wizerunek całej grupy studenckiej, a nawet całego wydziału. Czyja to wina? Nasza - starszych kolegów i prowadzących zajęcia? Pamiętam z czasów studiów jak profesor wyrzucał z zajęć za zbyt ozdobne kolczyki lub brak elementarnej higieny. A obecnie? Nie wyrzuciłam z zajęć dziewczyny z brudnymi, pokrytymi resztkami lakieru paznokciami u stóp, w podartych klapkach. Nie wyrzuciłam z zaliczenia studenta w poszarpanych jeansach do kolan, mimo negatywnych komentarzy ze strony uczestniczących w zaliczeniu pacjentów. W moim głębokim przekonaniu student medycyny powinien dowiedzieć się w domu rodzinnym jak powinno się schludnie wyglądać i dbać o higienę. Dlaczego tego nie wie? Tu pojawić się może wywód z pogranicza socjologii, etyki i filozofii. Pójdę jednak na skróty... Poradnik stylu dla lekarzy i studentów medycyny. Dla studenta i medyka - zasady ogólne Na zajęcia (do szpitala) przychodzimy zawsze umyci i po użyciu dezodorantu. Czyste muszą być włosy, zęby i paznokcie. Co ważne zęby wyleczone - bo i z tym bywa różnie. Widoczne braki w uzębieniu u młodego adepta sztuki medycznej? Niedopuszczalne! Perfumy: jak najbardziej na tak, jednak małe ilości (jeden „psik”) oraz koniecznie zapachy o małej projekcji i bez tzw. „ogona”. Włosy: muszą być uczesane i spięte. Fryzura „na topielicę”, tak obecnie modna wśród dziewcząt nie jest odpowiednia do szpitala. Polecam wszelkie upięcia i warkocze. Ładne to, praktyczne i jakże dziewczęce. Zarówno włosy jak i zarost u panów muszą być zadbane, przycięte. Wysoce niewskazane są wszelkie ekstrawagancje. Nigdy nie będzie wyglądał elegancko i profesjonalnie medyk z zielonymi włosami lub ogoloną połową głowy. Fryzury wybieramy klasyczne, kolor włosów możliwie naturalny. Zarówno mężczyzna i kobieta z bardzo długimi włosami nie będzie wyglądać schludnie. Paznokcie: obcięte krótko; zabronione hybrydy i inne wynalazki. Są inne zawody pozwalające na emanację swojej osobowości na płytkach paznokci - zawsze można z bycia lekarzem zrezygnować Makijaż: podkład, puder, tusz do rzęs, ewentualnie mało widoczna szminka są jak najbardziej dopuszczalne. Studentki z wulgarnymi czerwonymi lub czarnymi ustami na zajęciach? Nie do przyjęcia. Strój „prywatny” - czyli to co pod fartuchem lub poza zajęciami klinicznymi: ubranie czyste, uprasowane, dostosowane rozmiarem oraz do pory roku (bose stopy w zimie naprawdę nie wyglądają dobrze). Ideałem jest strój możliwie uproszczony, bez koronek, aplikacji, falban czy przetarć. Ważny szczegół - skarpety: w neutralnym dopasowanym do spodni kolorze. Do jasnego stroju szpitalnego mogą być białe, gładkie, nierzucające się w oczy. Nie zakładamy frotowych skarpet w pieski i świnki. Kabaretki także nie pasują do wizerunku lekarki. Fartuch: czysty, biały, uprasowany. Obuwie: czyste, neutralny kolor bez widocznych oznak zniszczenia. Biżuteria: na rękach jedynie zegarek, kolczyki przy uchu, dopuszczalne są niewielkie naszyjniki. Zawsze lepiej wygląda biżuteria szlachetna, ewentualnie małe perełki. Duże bransolety, pierścionki, wielkie wisiory oraz kolczyki w innych częściach ciała niż uszy - zostawiamy na inne okazje. Niedopuszczalne są tatuaże w widocznych miejscach, strój wyzywający, wulgarny, podarty, zawierający kontrowersyjne treści czy obrazy. * Nie nosimy do szpitala koszulek z wielkim nadrukiem „trupiej czaszki”pod rozpiętym fartuchem (prawdziwy przykład 37-letniej pani doktor, internistki z doktoratem pracującej w szpitalu klinicznym). Strój na egzamin/zaliczenie Mężczyźni: garnitur + biała koszula. Krawat, kamizelka lub mucha nie są konieczne. Dopuszczalne są spodnie od garnituru i koszula. Buty czyste - półbuty w kolorze czarnym. Czarne skarpetki! Zabronione jest obuwie czy strój sportowy. Kobiety: spodnie, spódnica lub sukienka - nie krótsze niż do kolana w ciemnym kolorze. Biała bluzka. Generalnie paleta dopuszczalnych barw jest dość szeroka - czarny, granat, szarości, biele a nawet błękity czy beże. Strój nie może być prześwitujący, odkrywający bieliznę, posiadający duży dekolt. Konieczne są cieliste rajstopy i zakryte buty (nie mają tu prawa bytu sandały, klapki czy adidasy). Dopuszcza się pantofle bez pięty. Raczej niski obcas niż szpilki lub koturny. Zasady dotyczące makijażu, fryzury i biżuterii jak wyżej. Do stroju na zaliczenie kobieta powinna dobrać odpowiednią torebkę - małą lub średnią, ze skóry. Nie pasuje tutaj podarty płócienny worek z naszywkami pamiętający czasy nastoletniego buntu właściciela. Strój do szpitala - konkrety Jeśli chodzi o praktyczne przykłady to studentkę widzę na zajęciach klinicznych w długich dopasowanych spodniach lub spódnicy do kolan, do tego bluzka z materiału (nie T-shirt) najlepiej z krótkimi rękawami. Wygodnym rozwiązaniem jest też sukienka rozszerzana do kolan. Na to biały fartuch do kolan (nie bluza) oraz białe skórzane klapki lub baletki. Dobrze wyglądają także długie spodnie od fartucha (białe, błękitne, zielone, różowe) i biały krótszy fartuch. Spodnie można zastąpić białą prostą spódnicą „fartuchową” do kolan. Student powinien zakładać gładkie spodnie (jeśli jeansy to bez dziur, ściągaczy itp., możliwie jak najprostsze), bluzka gładka lub koszula (tutaj dobrze wygląda biały gładki T-shirt). Fartuch i obuwie szpitalne - zasady jak u koleżanek. Generalnie pod fartuch polecam gładkie jasne stroje, bo prześwitujące spod fartucha wielobarwne wzory psują wrażenie czystości i schludności. W mojej opinii wszelkie scrubsy w kwiatki, ptaszki i motylki nie nadają się dla studenta na zajęcia. Pasują tylko chirurgowi dziecięcemu, ale to subiektywna i mało popularna opinia. W obronie białego fartucha. Ze zdziwieniem obserwuję jak lekarze rezygnują z atrybutu swojego zawodu. Wybierają odzież chirurgiczną lub fartuchy w kolorze szarym, granatowym lub fioletowym. Ja noszę zawsze biały fartuch i tak zostanie. Dlaczego? Po pierwsze, jak wspomniałam, jest to atrybut lekarza. Pełni już nie tylko funkcję odzieży ochronnej która, w pierwotnym założeniu, miała chronić prywatny strój lekarza przed zabrudzeniem wydzielinami oraz kontaminacją drobnoustrojami. Odróżnia nas od innych zawodów w tym medycznych (np. ratowników) oraz od pacjentów. Jest to swego rodzaju uniform, nadający nam powagi. Biały fartuch wygląda schludnie, profesjonalnie, elegancko. Biel kojarzy się z czystością, uczciwością, prawością. Na białym fartuchu widać najmniejsze zabrudzenie co wymusza jego częstą zmianę i pranie. Innym powodem są względy praktyczne - podczas badania przedmiotowego w świetle dziennym, różowy lub granatowy strój lekarza rzuca poświatę - odblask na skórę pacjenta, co może zakłócić właściwą ocenę np. zmian skórnych. Na koniec usprawiedliwienie: powyższy poradnik jest czysto subiektywny. Wykorzystuję tylko częściowo zasady dotyczące stroju formalnego, możliwie upraszczając dobór stroju zarówno zapracowanemu lekarzowi jak i niewyspanemu studentowi. Pamiętajmy tylko, że w szpitalu jesteśmy stale obserwowani przez innych lekarzy, ale przede wszystkim przez pacjentów. Lekarz to w pewnym sensie, eksponowane stanowisko, dlatego nie zaniedbujmy, proszę, naszego wizerunku. PS. Ostatnio modne stroje sprzed lat wracają do łask, kto wie... Lek. Beata Tomaszewska, specjalista chorób wewnętrznych
  2. Jako lekarz czuję się w obowiązku posiadać wiedzę na temat leczenia nie mniejszą niż moi pacjenci, nawet jeśli „leczenie” jest tu słowem wysoce na wyrost. Onkologia jest dziedziną, w której pęd do eksperymentowania na własnym ciele jest u pacjentów wysoko rozwinięty. Chorzy często pytają co sądzę o terapii pestkami moreli, ciecierzycą czy terapii Gersona. Nawet jeśli moja rola ogranicza się do studzenia zapędów pacjenta do „samoleczenia”, wypadałoby wiedzieć przynajmniej o czym chory mówi. Stąd pomysł powstania leksykonu obecnie modnych "terapii" onkologicznych rozpowszechnianych w internecie. Metoda Forma podania Postulowane działanie Faktyczne działanie Antyneoplastony Doustna lub iniekcje Korygowanie nieprawidłowych komórek Teoretycznie -peptydy o działaniu aktywującym geny supresorowe, brak podstaw i dowodów naukowych potwierdzających działanie "Witamina B17" (amigdalina) Preparat Laetril, jedzenie migdałów, pigwy, czeremchy, pestek moreli, wiśni, jabłek Cyjanek niszczy tylko komórki rakowe, nowotworzenie u pacjentów z „niedoborem wit. B17” Podczas jej rozpadu powstaje silnie trujący cyjanek, szczególnie przy jednoczesnej podaży wit. C Witamina C Wysokie dawki p.o lubi.v. (3-12 gramów/dobę) Zwiększenie poziomu interferonu, stymulacja produkcji limfocytów Przyjmowana powyżej 2 g/dobę może wywoływać dolegliwości żołądka, nudności, biegunkę, wymioty, wysypkę skórną, obniżać odporność po radykalnym zmniejszeniu dawki. Zazwyczaj nadmiar wydalany jest z organizmu z moczem Chloryn sodu ( NaClO2- chloran II sodu) MMS - 28% tlenowy roztwór chlorynu sodu (NaClO2) w wodzie destylowanej – picie gotowego roztworu zmieszanego z sokiem cytryny Silne działanie bakteriobójcze, utlenienie wirusów, pleśni, bakterii, pasożytów i grzybów. MMS sprawia, że wydolność układu immunologicznego wzrasta aż 10-krotnie! Używany do wybielania papieru, jako herbicyd,odczynnik laboratoryjny, połknięty powoduje methemoglobinemię i w ciężkich przypadkach zgon. Chrząstka rekina Tabletki, iniekcje iv Niszczenie nowotworu, stymulacja układu immunologicznego, hamowanie angiogenezy guza Suplementacja wapnia i fosforu Dieta dr Budwig Dieta olejowo-białkowa, olej lniany i chudy twaróg Dieta przeciwnowotworowa Podaż kwasów tłuszczowych omega-3 - obniżenie poziomu trójglicerydów, korzystny wpływ na zmniejszenie ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego Dieta (terapia) Gersona Picie 3l soków owocowo-warzywnych oraz lewatywy z kawy 2xdziennie Leczenie raka, migreny, gruźlicy, osteoporozy, uzależnień, długowieczność Możliwe niedobory wskutek stosowania diety eliminacyjnej, powikłania częstych lewatyw Graviola Roślina rosnąca w Ameryce Południowej – picie soku Zawierają acetogeniny o silnym działaniu przeciwrakowym, mikrobójczym i insektobójczym. 10 000 razy silniejszy od chemioterapii Neurotoksyczność acetogenin, powodują odmianę parkinsonizmu- Parkinsonizm Gwadelupski Krzem ANRY- homeopatyczny preparat związku krzemu Leczenie raka, astmy, padaczki, wodogłowia, marskości wątroby, stwardnienia rozsianego, schizofrenii, zapalenia mózgu, niepłodności, żylaków odbytu a nawet AIDS Organizm ludzki potrzebuje 20-30 mg krzemu dziennie, składnik tkanki łącznej Kurkuma 1/2 łyżeczki kurkumy 2xdobę (spożywać łącznie z pieprzem) Wpływają na 700 ludzkich genów, eliminacja komórek rakowych Zawarte w niej substancje wykazują silne działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze Metoda Ashkara Utrzymywanie otwartej rany podudzia z ziarnem ciecierzycy w środku Usunięcie toksyn z organizmu,a co za tym idzie-wyleczenie raka Konsekwencje utrzymywania wiele miesięcy otwartej rany – infekcje, utrata krwi itp. Szczepionka dra Rybczyńskiego Zastrzyk z zarodników pleśni poddanych działaniu prądu Chore na raka zwierzęta zdrowiały, a zdrowe nie chorowały na raka ??? Dla szerzej zainteresowanych tematem - informacje czerpałam ze stron dedykowanych propagowaniu niekonwencjonalnych metod "leczenia" raka: www.leczenieraka.org i www.ligawalkizrakiem.pl. Dostępnych jest jednak wiele materiałów ogólnikowo podkreślających walory i skuteczność terapii niekonwencjonalnych. Uwagę zwraca powtarzający się wśród autorów argument jakoby powyższe terapie były odkryte i stosowane już wiele lat temu - w czasach, gdy nie było mowy o chemioterapii, radioterapii, o immunoterapii nie wspominając. Ponadto podkreśla się ich mniejszą szkodliwość w porównaniu z chemioterapią. Z lekarskiego punktu widzenia część z tych pomysłów terapeutycznych może być częściowo korzystnych, jak choćby uzupełnienie diety chorego na nowotwór o soki owocowe z ekologicznych upraw. Inne (jak metoda Ashkara) napawają grozą i zakrawają na samookaleczenie. Celowo pominęłam tu metody powszechnie znane: joga, akupunktura, marihuana, leczenie temperaturą (hipo- i hipertermia). Na uwagę zasługuje wyjątkowe zainteresowanie pacjentów onkologicznych wpływem diety na przebieg choroby i wyniki badań laboratoryjnych. Żałuję, że nie wykazują takiego zainteresowania pacjenci z cukrzycą, nadciśnieniem tętniczym, zespołem metabolicznym czy alkoholową marskością wątroby. Lekarz Beata Tomaszewska, specjalista chorób wewnętrznych
  3. Przeszukując zasoby internetu w poszukiwaniu materiałów do artykułu o symptomach chorób uwiecznionych na obrazach natrafiłam na dość intrygujące znalezisko. Zajęcia z anatomii będące naszą zmorą na 1. roku studiów były, okazuje się, wdzięcznym tematem dla wielu malarzy przez kilka stuleci. W powszechnym przekonaniu dopiero wiek XX przyniósł rozwój wiedzy anatomicznej, a jej nauczanie wcześniej było nie tylko zaniedbywane, ale wręcz karalne. Po analizie sporego dorobku malarskiego w tej materii, historia medycyny w zakresie badania pośmiertnego jawi się nam w nieco innym świetle. Część III: Sekcja zwłok w malarstwie Jedynym anatomem, który został skazany przez Świętą Inkwizycję był Andreas Vesalius. Uczony, uważany za ojca współczesnej anatomii, w 1564 roku w Madrycie przeprowadził publiczną sekcję zwłok. Niestety w trakcie sekcji okazało się, że serce nieboszczyka nadal bije. Inkwizycja oskarżyła Vesaliusa o morderstwo. Szczęśliwie Król Filip II zamienił karę śmierci, na którą skazano anatoma, na pielgrzymkę do Jerozolimy. Vesalius w trakcie autopsji namalowany przez anonimowego włoskiego malarza. Wobec powyższych faktów przestaje dziwić, że sekcje zwłok (głównie publiczne), były przez lata dość powszechne, stąd i tak ochoczo uwieczniane na płótnie. Anatom przedstawiony na rycinie po prawej stronie żył we Włoszech w latach 1275-1326 i nie był pierwszym medykiem dokonującym autopsji i nauczającym anatomii. Ciekawym dziełem przedstawiającym lekcję anatomii jest poniższa Lekcja anatomii autorstwa Bartolomeo Passarotti datowane na ok 1570 r. Przykłady można jednak mnożyć. Nieco makabryczna praca Jana van Necka - Lekcja anatomii dr Ruyscha przedstawia sekcję zwłok małego dziecka. Ten sam anatom przy pracy, namalowany został także przez Adriaena Backera. Mało kto wie, że twórca najsłynniejszej lekcji anatomii był autorem drugiego obrazu o podobnej tematyce. Fragment spalonego obrazu Lekcja anatomii doktora Deymana Rembrandta przedstawia rzadko spotykany temat sekcji głowy. Nowszymi dziełami o tej samej tematyce, lecz zgoła innej poetyce są Anatom Gabriela von Maxa (1869) i Anatomia serca Enrique Simonet (1890). Oba dzieła skupiają się na emocjach. Przedstawieni na nich lekarze trwają w zadumie. Czerń typowego lekarskiego ubrania mocno kontrastuje z bielą prześcieradła i nagiego kobiecego ciała. W tym ujęciu zwłoki i ich badanie przestaje być tylko beznamiętną lekarską czynnością, a staje się przyczynkiem do rozmyślania, kontemplacji i zadumy nad ludzkim życiem i śmiercią. Lek. Beata Tomaszewska, specjalista chorób wewnętrznych (w artykule wykorzystano treści bloga edusens.blogspot.com)
  4. Nie zawsze rzucają się w oczy, czasem tylko medyczny wzrok wychwyci ich subtelność... Czy Rembrandt i Rubens wiedzieli, że ich modelki chorowały na raka piersi? Diagnozujemy sztukę w naszym cyklu. Nie przypuszczasz nawet jak wiele chorób i patologii odnaleźć można na obrazach mistrzów! Część II: Choroby genetyczne w malarstwie Jak wiemy z poprzedniego artykułu dorobek malarski stanowi ogromny materiał badawczy dla lekarzy-pasjonatów. Dla tych z Państwa, których centrum zainteresowania nie stanowi onkologia, proponuję analizę kilku dzieł przedstawiających chorych na schorzenia genetyczne. Długa szyja jest dziś elementem kanonu kobiecej urody, jednak u modelki uwiecznionej na obrazie Madonna z długą szyją Parmigianiniego z 1534 roku jest czymś więcej. Kobieta będąca tutaj wzorem dla wizerunku św. Marii cierpi na zespół Marfana. Świadczyć może o tym wydłużona sylwetka czy cechy arachnodaktylii. Symptomy tej samej choroby lekarskie oko dostrzeże w Portrecie młodego mężczyzny Botticellego. Botticelli był przedstawicielem renesansu, który nie dbał o szczegóły anatomiczne ludzkiego ciała. Jego prace cechowała raczej maniera świadomego zniekształcania rysunku pod kątem podkreślenia indywidualnych cech portretowanego. Czy chłopak z portretu Botticellego faktycznie cierpiał na zespół Marfana? A może jest to przykład porzekadła "lekarz zawsze wynajdzie jakąś chorobę"? Fakt, że rzadkie zespoły genetyczne towarzyszą ludzkości nie od dziś uświadamia nam m.in. dzieło Velazqueza Panny dworskie. Obraz przedstawia pięcioletnią infantkę Małgorzatę Teresę. Zdaniem Vito Franco - profesora anatomii z Uniwersytetu z Palermo, 5-letnia infantka chorowała na tzw. syndrom Albrighta. Przypomnijmy - jest to choroba genetyczna objawiająca się zmianami kostnymi, skórnymi i zaburzeniami hormonalnymi, w tym przedwczesnym dojrzewaniem płciowym. Z kolei na zespół Pradera-Williego cierpiała Eugenia Mertinez Vallejo namalowana przez Juana Carreno de Miranda (1680 r.) Na obraz kliniczny choroby składają się niski wzrost, upośledzenie umysłowe, hipogonadyzm oraz otyłość, spowodowana mniejszym zapotrzebowaniem energetycznym przy jednoczesnym ciągłym uczuciu głodu. Eugenia z powodu swojej otyłości przezywana była La Monstua - potwór, a jej portret jest najprawdopodobniej najstarszym przedstawieniem tej choroby. Lekarz Beata Tomaszewska, specjalista chorób wewnętrznych