LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

marzenieoleku

Members
  • Postów

    6
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Użytkownik o neutralnej reputacji

O marzenieoleku

  • Ranga
    Początkujący

Profile Information

  • Status
    Kandydat
  • Miasto uczelni:
    Warszawa
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2017
  • Wydział
    LEK
  1. W to nie wątpię, chociaż wiadomo,że wolałabym dostać się tam wcześniej haha No ale nic,może uda się w tym roku,kto wie
  2. Mój problem nie polega na tym,że nie wiem czy to dobry kierunek,bo jestem przekonana ,że to najlepszy z możliwych dla mnie i jestem pewna,że mi się spodoba. Po prostu lata lecą i kiedyś trzeba zacząć te studia,a jeśli pierwszy i drugi raz się nie udało to gdzieś to samozaparcie powoli znika i bardziej ten post był po to by samą siebie utwierdzić w przekonaniu,że poświęcenie kolejnego roku na dostanie się nie jest takim "szalonym" pomysłem
  3. Haha fakt faktem "problemy" z perspektywy czasu przestają być takie poważne ale w danym momencie się wydają nie do przeskoczenia
  4. Elementy wypalenia pojawiają się momentami ale raczej przez to,że wiem na ile mnie stać i wiem ile czasu poświęcałam na naukę ,a mimo to po raz drugi się nie udało i w pewnym momencie człowiek sobie zadaje pytanie 'gdzie leży problem?' i na to pytanie nie mam odpowiedzi przez co logiczne,że zjawiają się chwile zwątpienia. I z jednej strony chcę próbować do samego końca, bo później mając 50 lat nie chcę pluć sobie w brodę ,że tego nie zrobiłam. Tylko gdzieś po drugiej stronie barykady stoi problem w postaci wieku,bo dostać się na studia mogę za rok ale równie dobrze mogę i za 10 lat albo nigdy i kiedyś trzeba odpuścić.Dziękuję za odpowiedź. Wiem ,zdaję sobie sprawę z tego,że rozbieżność wieku studentów na studiach lekarskich jest ogromna jednak po prostu gdzieś zastanawiam się gdzie jest ten moment kiedy trzeba sobie samemu powiedzieć "dość" i otworzyć się na nową sytuację. Wiem,że to kwestia indywidualna ale -przynajmniej w moim przypadku- bardzo trudno wyczuwalna, przez co poszukuję odpowiedzi w różnych miejscach. Dziękuję za odpowiedź.
  5. Witam, w tym roku poprawiałam maturę z chemii i biologii ( po raz pierwszy) lecz wyniki,które mam nie są wystarczająco dobre by dostać się na wymarzone studia lekarskie- brakuje mi ok 30 punktów na studia stacjonarne. Na niestacjonarne wyniki dopiero 29.08 i tam z kolei mam szansę się dostać ale nie jest to pewne. Jestem przekonana o tym,że studia te są miejscem dla mnie i marzenie to trwa co najmniej od gimnazjum. Niestety trudno mi powiedzieć na czym polegają moje błędy maturalne ( CKE nie uznaje odpowiedzi ze względu na np użycie innego słowa,niż oni sami wymyślili),gdyż od 2 klasy liceum chodziłam na korepetycje z biologii i z chemii ,na których z resztą słyszałam,że mam wręcz 100 procentowe szanse,żeby sie dostać - wobec czego tym bardziej przeżywam dwie porażki. Rok temu byłam w domu i uczyłam się sama- bo uznałam,że korepetytorzy to nie ta droga, skoro w rok pisania tej właściwej matury się nie udało.Uczenie się samej jednak też nie pozwoliło mi dostać się na medycynę .Jestem zdeterminowana i mocno nastawiona na sukces ale z dnia na dzień tracę energię i nadzieję na to,że kiedykolwiek uda mi sie tam dostać, tym bardziej, że rodzina która zawsze wspierała mnie w decyzjach, tym razem stara się namówić mnie na inny kierunek. I stąd ten wątek, czy uważacie ,że jest sens próbować dostać się na Lekarski po raz trzeci? Czy znacie osoby - albo sami nimi jesteście- które dostały się za trzecim czy kolejnym razem i nie żałują tych "straconych" lat na poprawianie matury? Czy uważacie,że jest sens w pójściu na semestr na biotechnologię na PW(bo tu się dostałam) i poprawianiu matury czy lepiej zostać drugi rok w domu/pójść do pracy ? Co Wy byście zrobili na moim miejscu? Chciałabym poznać Wasze opinie ,gdyż mimo,że sama wiem gdzie chciałabym "skończyć" to coraz mniej mam siły na to,żeby kolejny raz uczyć się tego samego i kolejny raz mierzyć się z taką sytuacją ,bo bycie zawieszonym gdzieś między liceum,a studiami - bez pracy to także ciężkie dla psychiki młodej osoby i zastanawiam się czy to już jest ten moment,żeby spróbować otworzyć "głowę" i pójść w innym kierunku czy może jeszcze warto próbować i się nie poddawać. Z góry dziękuję za odpowiedzi