LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

Gonzo

MD
  • Postów

    877
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    21

Gonzo last won the day on March 9 2016

Gonzo had the most liked content!

Reputacja

49 Użytkownik o wspaniałej reputacji!

4 obserwujących

O Gonzo

  • Ranga
    Użytkownik

Profile Information

  • Status
    Student
  • Medal Marketingowca
    Przyznano
  • Miasto uczelni:
    Wrocław
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2006
  • Wydział
    LEK
  1. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężka jest praca lekarza w Polsce. Jesteśmy przeciążeni, często pracując w kilku miejscach, niejednokrotnie ponad siły. Wobec narastającej nagonki medialnej i społecznej na lekarzy, a także wynikającej z niej zwiększającej się roszczeniowej postawy pacjentów, jesteśmy permanentnie narażeni na co raz większy stres. Na skutek tych niekorzystnych bodźców często cierpi nasze zdrowie, a także życie rodzinne i towarzyskie. Wydaje się być normalnym, że w takiej rzeczywistości frustracja ma prawo występować na porządku dziennym, co prowadzi do powstawania wypalenia zawodowego. Jesteśmy coraz bardziej przemęczeni, odczuwamy senność, brak ochoty i motywacji do działania. Jedyne na co mamy ochotę po powrocie z pracy to wyciągnąć się na kanapie, zawinąć w koc, otworzyć piwo i włączyć film. Albo najlepiej od razu pójść spać. Rzec by można - nic nadzwyczajnego. Warto jednak zadać sobie pytanie - czy to aby na pewno zwykłe zmęczenie? A może pod maską przepracowania kryje się coś bardziej złowieszczego i niebezpiecznego? Depresja - słowo powszechnie znane, z którym spotykamy się na co dzień. Czy wiemy jednak czym naprawdę ona jest? Często jest utożsamiana ze zwykłym pogorszeniem nastroju czy zdołowaniem. Jednak problem jest dużo poważniejszy, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Po pierwsze i podstawowe, należy zdać sobie sprawę z tego, że jest to poważna choroba, która potencjalnie może prowadzić do śmierci. Jej mechanizm z grubsza polega na zaburzeniach w proporcjach neuroprzekaźników, a szczególnie obniżonym poziomem serotoniny. Jak to wygląda w praktyce? Kiedy powinniśmy się zacząć niepokoić? Wyobraźmy sobie taką sytuację. Kolejny dzień pracy. Dzwoni budzik, ale Ty włączasz drzemkę. Pomimo, że położyłeś się wczoraj dość wcześnie i spałeś stosunkowo dobrze, nie jesteś w stanie zmobilizować się żeby wstać. Z czasem dochodzi do tego, że musisz ustawiać budzik godzinę czy nawet dwie przed godziną, o której musisz wstać. Kiedy już uda Ci się zebrać, ogarnąć i dotrzeć do pracy, po 2-3 godzinach od obudzenia, zaczyna się zjazd. Bez żadnego konkretnego powodu Twój nastrój zaczyna pikować w dół jak zestrzelony samolot. Ogarnia Cię wewnętrzna pustka i mrok. Nie widzisz sensu w niczym, w żadnych swoich działaniach. Tracisz motywację do czegokolwiek. Tak naprawdę czasem ciężko zmobilizować się do najprostszych czynności, jak choćby pozmywanie naczyń czy nawet zrobienie sobie kawy. Uczucie radości staje się obce - pojawia się anhedonia. Czujesz, że wszystko zaczyna Cię przerastać, nawet najbardziej prozaiczne czynności. I to uczucie, gdy masz wrażenie, że nic dobrego Cię już w życiu nie spotka, że to co piękne i pozytywne już za Tobą. Stojąc na progu dorosłego i samodzielnego życia, masz wrażenie jakby to był jego koniec. Twój odbiór rzeczywistości jest zniekształcony. Masz wrażenie, że wszyscy są przeciw Tobie, każdy chce Cię oszukać, wykorzystać i wyszydzić. Masz poczucie samotności mimo, że jesteś otoczony życzliwymi ludźmi. Tracisz apetyt, a wręcz odrzuca Cię od jedzenia. Twoja samoocena i pewność siebie oscylują w okolicy zera absolutnego. Odczuwasz lęk kiedy masz wyjść z domu. Aż w końcu tracisz ochotę do życia. Niekoniecznie wiąże się to z myślami samobójczymi, ale po prostu tracisz chęć do życia. Masz wrażenie, że gdybyś miał teraz zginąć to masz to gdzieś, nie zależy Ci na tym. Aż w końcu, mimo, że zdajesz sobie sprawę, że to nie jest rozwiązanie, przychodzi impuls jak strzał pioruna, jak uderzenie łopatą w twarz. W jednej chwili bierzesz nóż czy żyletkę i się tniesz. Albo co gorsza, bierzesz sznur i w momencie gdy nikogo nie ma w domu robisz z niego użytek... Depresja jest chorobą często bagatelizowaną, jednak coraz powszechniejszą. Jednocześnie jest bardzo zdradliwa, gdyż doskonale się maskuje i łatwo ją pomylić choćby z przepracowaniem. Ponadto, w dalszym ciągu żyjemy w społeczeństwie, gdzie choroby z kręgu psychiatrycznego są jakimś tabu, demonizowane i owiane plejadą stereotypów. Rezultatem tego jest częste wypieranie choroby i stronienie od specjalistycznej pomocy. Przecież to "pójście do psychiatry czy psychologa! Jak się ludzie dowiedzą uznają mnie za wariata!". Zdajmy sobie jednak sprawę z tego, że depresja jest chorobą jak każda inna - nadciśnienie, cukrzyca czy przeziębienie. Co więcej - można ją leczyć i wyleczyć. Nie kierujmy się więc stereotypami czy tabu. Gdy zauważymy u siebie jakieś niepokojące objawy, nie wstydźmy się skorzystać z pomocy psychiatry czy psychologa. Możemy sobie tym bardzo pomóc, a niejednokrotnie nawet uratować życie.
  2. Ostatnie wydarzenia skłoniły mnie do dość karkołomnej refleksji nad życiem, zdrowiem etc. Teoretycznie rzecz biorąc to właśnie my, lekarze, powinniśmy świecić przykładem dbałości o własne zdrowie i powinniśmy być najzdrowszą grupą społeczną. Przecież to my mamy wiedzę o tym, jak najlepiej prowadzić zdrowy styl życia. To my mamy wiedzę na temat czynników ryzyka oraz wczesnych objawów chorób. Teoretycznie więc powinniśmy korzystać z tej wiedzy i być okazami zdrowia wyłapując wczesne objawy choroby. Teoretycznie... Niestety nie od dziś wiadomo, że teoria sobie, a praktyka sobie. Myślę, że nie trzeba nikomu objaśniać jak wygląda praca lekarza w dzisiejszych czasach. Nieustanne dyżury, kursowanie między szpitalem a trzema poradniami, a jeszcze gdzieś w tym całym pędzie trzeba znaleźć czas dla rodziny i choć chwilę, żeby złapać oddech. Nie będę się rozwodził na temat oczywistości typu "brak czasu na regularne zdrowe posiłki", "brak czasu i zbyt duże zmęczenie na uprawianie sportu", gdyż jest to temat jasny. Jednakże ostatnio dała mi dużo do myślenia inna kwestia. Często wykorzystujemy naszą wiedzę i uprawnienia do szybkiego, objawowego samoleczenia. Coś nas boli - wypisujemy receptę "pro auctore" na lek przeciwbólowy, który pozwala nam normalnie funkcjonować i dalej pracować. Przewlekły stres, ciągłe przemęczenie, ignorowanie objawów chorobowych często są opłakane w skutkach. Niedawno było głośno w mediach o sytuacjach, kiedy lekarz umierał w trakcie dyżuru. Ilu z nas przedwcześnie umiera z powodu zawału? Ilu z nas jeszcze przed 30 rokiem życia łyka tabletki na nadciśnienie? Ilu z nas skupiając się na pacjentach ignoruje niepokojące objawy u siebie, a potem ląduje na onkologii z rozsianym nowotworem złośliwym? Niestety, nie są to hipotetyczne przykłady. Pracując w oddziale onkologicznym każdego dnia spotykam się z wieloma różnymi historiami i dramatami. Aż włos się jeży na głowie, ile z nich dotyczy pracowników służby zdrowia - lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych... A przecież gdyby nie zignorować pojawiających się objawów, gdybyśmy dbali także o siebie zamiast zdrowie spychać na margines, choroba mogłaby być wcześnie wykryta, wyleczona... Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie dokąd to zmierza? Co jest w życiu naprawdę ważne? Czy warto tak się skupiać na pracy i obsługiwaniu jak największej liczby pacjentów kosztem swojego własnego zdrowia? Chciałbym, żeby ten artykuł był swoistym apelem do nas wszystkich, aby czasem się zatrzymać i skupić trochę na sobie, na swoim zdrowiu. Przecież zdrowie i życie jest tylko jedno, a my jesteśmy zwykłymi ludźmi, a nie robotami. Pamiętajmy o tym, nim będzie zbyt późno i nim to życie przegramy... "You will not survive by staying in the shadow"... Lek. Dominik Haus
  3. Nie od dziś wiadomo, że rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet. Wcześnie wykryty, może być całkowicie wyleczalny i nie stanowić zagrożenia dla życia. Zdiagnozowany w zaawansowanym stadium stanowi dużo większy problem, gdyż leczy się go nieporównywalnie trudniej, efekty leczenia są gorsze, a rokowanie dużo bardziej niekorzystne. Jest to choroba, która wymaga wielospecjalistycznego, fachowego i indywidualnego podejścia obejmującego zaplanowanie leczenia pod kątem konkretnej kobiety, jego odpowiednio szybkie przeprowadzenie, a także całościową, holistyczną opieką nad pacjentką. Niezwykle istotne jest, aby mieć świadomość, że leczenie onkologiczne samo w sobie jest dużym obciążeniem zarówno fizycznym, jak i psychicznym dla chorego. Aby wyjść na przeciw potrzebom pacjentów i zapewnić im jak najlepszą opiekę, przy Dolnośląskim Centrum Onkologii we Wrocławiu powstaje pierwszy w Polsce, tak zwany "Breast Unit". Jest to jednostka ukierunkowana stricte na diagnostykę i leczenie raka piersi. Dzięki temu, pacjentki (i pacjenci, bo nie zapominajmy, że 1% wszystkich pacjentów z rakiem piersi to mężczyźni) będą mogły być poddane diagnostyce i leczeniu w jednym miejscu. Zakładając możliwość zastosowania wszystkich możliwości terapeutycznych, biorąc na przykład wczesnego raka piersi, dotychczas odbywało się to w następujący sposób: pacjentka z podejrzeniem nowotworu jest diagnozowana w Zakładzie Diagnostyki Chorób Piersi, następnie, po konsylium trafia na Oddział Chirurgii Onkologicznej gdzie jest operowana. W następnej kolejności trafia na Oddział Onkologii Klinicznej, gdzie otrzymuje chemioterapię uzupełniającą. Kolejnym etapem jest Zakład Radioterapii, gdzie jest uzupełniająco napromieniana, aby potem wrócić do Oddziału Onkologii Klinicznej, by na przykład otrzymać leczenie celowane i hormonoterapię. Wymaga to częstych zmian miejsc, lekarzy, i jest dla pacjentki dużą komplikacją, a także niejednokrotnie wiąże się z niemałym stresem (jakby stres wywołany chorobą nowotworową był zbyt słaby...). Dzięki innowacji jaką jest Breast Unit, będzie można uniknąć takiego stanu rzeczy. We wrocławskim Oddziale pacjentki z rakiem piersi będą diagnozowane i leczone komfortowo, w jednym miejscu, co bardzo usprawni przebieg terapii. Mury wrocławskiego Breast Unitu już stoją. Teraz trwa kompletowanie wyposażenia. Jednostka będzie wyposażona w nowoczesny sprzęt do diagnostyki (mammografy, ultrasonografy, stoły do biopsji), własną salę operacyjną, a także warunki do prowadzenia leczenia uzupełniającego. Pacjentki będą przebywały w komfortowych, dwuosobowych salach z łazienką. Wśród personelu Breast Unitu będą się znajdować zarówno chirurdzy onkolodzy, onkolodzy kliniczni, radiolodzy, radioterapeuci, a także psycholodzy. Pozwoli to na zapewnienie pacjentom interdyscyplinarnej opieki pozwalającej na lepszą indywidualizację i jakość terapii. Na czele wrocławskiego Breast Unitu ma stanąć prof. Rafał Matkowski. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze pacjentki będą przyjmowane już w połowie tego roku. Szacunkowo Breast Unit ma przyjmować około 1000 pacjentek i pacjentów rocznie. To ogromny postęp dający niewątpliwie możliwość do znacznej poprawy jakości opieki nad chorymi na raka piersi. Oby tak dalej.
  4. A - Alergolog B - Balneolog C- Chirurg Onkolog D- Diabetolog E- Endokrynolog F- Ftyzjatra G- Gastroenterolog H- Hematolog I- Immunolog J- Jądrolog (Inna nazwa androloga) K- Kardiolog L- Laryngolog M- Medyk sądowy N- Neonatolog O- Onkolog P- Patomorfolog R- Reumatolog S- Seksuolog T- Transplantolog U- Urolog V/W- V/Wenerolog (nie mylić z wenerykiem) X- X-Ray-olog (W niektórych kręgach znany jako Radiolog) Y- Ynternysta Z- Zakaźnik
  5. Chirurgia kręgosłupa jest jedną z gałęzi neurochirurgii. Dzięki niej możliwe jest leczenie bardzo uciążliwych i bolesnych schorzeń, takich jak przepukliny krążków międzykręgowych, które mogą być wręcz niebezpieczne. Poprzez ucisk na rdzeń kręgowy w ekstremalnych przypadkach mogą prowadzić do kalectwa. Zabiegi te często kojarzą się z rozległymi operacjami, wiążącymi się z dużym ryzykiem powikłań pod postacią uszkodzeń rdzenia kręgowego lub korzeni nerwowych. Ale czy to jedyna droga? Okazuje się, że co raz większą popularnością cieszy się tak zwana neurochirurgia małoinwazyjna. Dzięki tej technice przeprowadzanych jest obecnie kilka zabiegów. 1. Endoskopowe i makroskopowe usunięcie przepukliny lub wypukliny krążka międzykręgowego z dostępu tylno-bocznego - tzw. metoda SED/YESS. Jest to doskonała alternatywa dla jedynej do niedawna dostępnej metody otwartej. Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym, a endoskop posiada specjalne kanały robocze, które umożliwiają usunięcie krążka międzykręgowego. Podczas zabiegu tą metodą, omijany jest kanał kręgowy, co pozwala na uniknięcie ryzyka uszkodzenia rdzenia kręgowego, worka oponowego, naczyń krwionośnych i korzeni nerwowych, co jest stosunkowo często występującym powikłaniem po zabiegu klasycznym. Ponadto endoskopia pozwala wyeliminować ryzyko destabilizacji kręgosłupa i powstawanie zrostów w obrębie kanału kręgowego. 2. Leczenie wypukliny krążka międzykręgowego metodą laserową. Metoda ta co prawda nie pozwala na usunięcie krążka międzykręgowego, ale dzięki obniżeniu ciśnienia w samym krążku można zmniejszyć siłę jego ucisku i powodowane przez nią dolegliwości. Jest to zabieg o dość ograniczonych wskazaniach i może być przeprowadzony jedynie u pacjentów, u których zdiagnozowano typ sprężysty dyskopatii. 3. IDET - Wewnątrzdyskowa Terapia Elektrotermiczna, TA - Termiczna Plastyka Pierścienia Włóknistego Jest to zabieg, którego zadaniem nie jest usunięcie uszkodzonego krążka międzykręgowego, ale przywrócenie jego prawidłowej funkcji. Przeprowadza się go z dostępu tylno-bocznego, wprowadzając pod kontrolą radiograficzną specjalną prowadnicę z elektrodami. Instaluje się ją tak, aby pomiędzy biegunami elektrody znajdował się uszkodzony obszar. Poprzez stymulację przy pomocy powyższej elektrody dochodzi do zmniejszenia ciśnienia w krążku międzykręgowym, przywrócenia jego sprężystości i funkcji, a co za tym idzie zmniejszenia ucisku i związanych z nim dolegliwości. Zabieg odbywa się z pominięciem kanału kręgowego, nie wiąże się więc z ryzykiem uszkodzenia rdzenia kręgowego ani innych struktur wewnątrzkanałowych. 4. Przezskórna nukleoplastyka metodą koblacji. Jest to jedyna metoda małoinwazyjna dopuszczalna do stosowania w leczeniu dyskopatii szyjnej. Wykorzystuje technologię tak zwanego zimnego odparowania tkankowego, polegającego na usunięciu części jądra miażdżystego z wykorzystaniem plazmy gazowej. Powoduje to spadek ciśnienia wewnątrzdyskowego, dzięki czemu zmniejsza się ucisk i związane z nim dolegliwości. Powyższe zabiegi to jedynie przykłady. Tego typu operacji wykonywanych jest dużo więcej. Budujące jest to, że nie są to metody jak z filmu science-fiction lub wykonywane jedynie na "dalekim zachodzie", ale obecnie przeprowadza się je także w Polsce. Wynika z tego, że, przynajmniej u niektórych pacjentów, zabiegowe leczenie dyskopatii nie musi być utożsamiane z ogromnymi, ryzykownymi zabiegami. Oby tak dalej. DO BOJU, NEUROCHIRURDZY!
  6. Nie jest żadną tajemnicą, że młodość dana jest nam tylko na krótki czas. Proces starzenia się, a co za tym idzie, śmierci jest nieunikniony. Czas jego rozpoczęcia oraz tempo przebiegu są zróżnicowane i zależą od wielu czynników. Bardzo ważną grupą wśród nich są czynniki związane ze środowiskiem, ale także ze stylem życia. Nie bez znaczenia pozostają jednak czynniki genetyczne i uwarunkowania rodzinne. Czy może więc istnieć gen odpowiedzialny za młodość? W zasadzie można powiedzieć, że tak. Oczywiście, z uwagi na złożoność tych procesów, nie można tutaj mówić o prostym dziedziczeniu, czy sytuacji, w której obecność dominującego allelu wydłuża młodość o X%. Jest to problem dużo bardziej skomplikowany. Naukowcy z Manfred Kayser of Erasmus Medical Center University Medical Center w Rotterdamie, po przeanalizowaniu aż 8 milionów wariantów DNA otrzymanych od około 2600 osób wyodrębniła gen MC1R. Holenderscy uczeni określili ścisłą korelację pomiędzy ekspresją tego genu a odmłodzeniem wyglądu twarzy o średnio 2 lata w stosunku do wieku metrykalnego i było to niezależne od współistnienia czynników zewnętrznych, czy nawet ilości zmarszczek. Dodatkowej wagi nabiera to w kontekście teorii, że fakt posiadania wyglądu młodszego niż wiek świadczyć ma o dobrej kondycji i zdrowiu organizmu. Inną wykazaną płaszczyzną działania genu MC1R jest kodowanie receptora melanokortyny-1. Zmniejszenie jego ekspresji powoduje wzrost wrażliwości na promieniowanie słoneczne oraz wszelkie tego następstwa (przyspieszenie starzenia się skóry, czy też predysponowanie do powstawania nowotworów skóry (zarówno raków, jak i czerniaka). Oczywiście opisane mechanizmy i wyniki to zaledwie wierzchołek góry lodowej, ale może stanowić światełko w tunelu poszukiwania legendarnego Źródła Wiecznej Młodości. Czyżby mityczna Shangri-La miała szansę stać się rzeczywistością?
  7. Czerniak skóry jest obecnie coraz częściej występującym nowotworem. Wcześnie wykryty daje szanse skutecznego wyleczenia. Niestety, w dalszym ciągu wiele przypadków wykrywanych jest w zaawansowanym stadium, co znacznie pogarsza rokowanie. Do niedawna, bo jeszcze kilka lat temu, jedyną możliwością leczenia systemowego była klasyczna chemioterapia, której efekty nie były najlepsze. Jednakże od kilku lat jesteśmy świadkami najnowszej historii medycyny. Na naszych oczach dokonał się przełom, jakim było wprowadzenie terapii celowanej i immunoterapii w zaawansowanym, przerzutowym czerniaku. Na początku nowe metody leczenia stanęły otworem przed pacjentami, u których stwierdzono obecność mutacji BRAF w genomie komórkach nowotworowych. Dla tych chorych adresowane jest przeciwciało anty-BRAF, czyli wemurafenib, który spowodował znaczne wydłużenie okresu wolnego od progresji choroby (PFS), a także czasu całkowitego przeżycia (OS). Kolejnym krokiem było wprowadzenie w drugiej linii leczenia ipilimumabu - przeciwciała przeciwko receptorowi CTLA-4. Jest to immunoglobulina, która dawała dość dobre odpowiedzi, ale niestety u niewielkiego odsetka chorych. Dlatego też, biorąc pod uwagę dalsze postępy w terapii, obecnie odchodzi się od tego środka. W dalszym etapie wprowadzono drugie przeciwciało anty-BRAF, czyli dabrafenib. Jest to lek o podobnym działaniu do wemurafenibu, jednak o innym, korzystniejszym profilu toksyczności. Ponadto najnowsze badania wykazały, że dużo większą skuteczność ma połączenia inhibitora BRAF z inhibitorem MEK (np. trametynibem), co znacząco zwiększa skuteczność terapii. Prawdziwym krokiem milowym okazało się jednak wprowadzenie w Polsce programów terapeutycznych dla dwóch nowych przeciwciał, skierowanych przeciwko białku PD-1, co miało miejsce 1 lipca 2016 roku. Te dwa leki to pembrolizumab i niwolumab. Są to przeciwciała o innowacyjnym działaniu, znajdujące zastosowanie zarówno w pierwszej (u pacjentów bez mutacji BRAF), jak i w drugiej linii leczenia (u chorych, u których stwierdzono obecność mutacji BRAF). Jakie to ma znaczenie? Porównajmy to, co było jeszcze do niedawna i to, co mamy do dyspozycji teraz. Klasyczna chemioterapia pozwalała na uzyskanie okresu wolnego od progresji choroby rzędu 5-6 miesięcy. Przeciwciała anty-BRAF i anty-CTLA-4 wydłużyły ten okres do około roku. Najnowsze leki, czyli przeciwciała anty-PD1 pozwalają na osiągnięcie mediany (!) PFS przewyższającego 2 lata. Mogłoby się wydawać, że to niedługo jeśli chodzi o wartość bezwzględną. Jednakże trzeba zauważyć, że w ciągu kilku ostatnich lat udało się osiągnąć ponad czterokrotne wydłużenie okresu wolnego od progresji choroby. Dla przeciętnego pacjenta to jest ogrom czasu. A w pojedynczych przypadkach zastosowanie nowoczesnych leków to szansa na niespotykane wcześniej w zaawansowanym czerniaku wieloletnie przeżycie. Należy nadmienić, iż badania nad nowymi przeciwciałami oraz nowymi konfiguracjami leków trwają cały czas. Oby tak dalej. Gonzo
  8. Czy szczęście jest cechą genetyczną? Czy tendecje do określonych zachowań, odczuwania określonych emocji są dziedziczne? Brzmi jak abstrakcja. Ale czy aby na pewno? Wyniki badania genetycznego przeprowadzonego na ogromną skalę (140 ośrodków z 17 krajów a całym świecie), w którym przebadano populację o liczebności 298 tysięcy pokazują, że stwierdzenie wybrzmiewające w tytule i pierwszych zdaniach niniejszego artykułu do końca abstrakcją nie jest. We wspomnianym badaniu badano różne warianty genów i porównywano je biorąc pod uwagę takie czynniki jak zadowolenie z życia danej osoby, tendencje do depresji i neurotyczności. Wyniki są dość zaskakujące - znaleziono trzy warianty genów związanych z subiektywnym uczuciem radości życia, dwa związane z depresją oraz aż jedenaście związanych z szeroko pojętymi zachowaniami neurotycznymi. Oczywiście bezsprzecznym pozostaje wpływ czynników środowiskowych na wyżej wymienione emocje, co podkreślają również autorzy badania, niemniej jednak dzięki niemu można wyodrębnić pewne predyspozycje, tendencje do danych zachowań, a kto wie, może z czasem je modyfikować? Wyobraźmy sobie świat, w którym dużo łatwiej byłoby odczuwać radość, a takie pojęcia jak stres, nerwowość, smutek, depresja byłyby abstrakcją...
  9. Alzheimer to już nie wyrok?

    Choroba Alzheimera jest istotnym problemem dzisiejszych czasów. Polega na odkładaniu się w mózgu blaszek amyloidowych, które blokują komunikację między neuronami. Chorych jest coraz więcej a medycyna w dalszy ciągu nie ma dla nich skutecznego rozwiązana. Czy aby na pewno? Nadzieja tkwi w niepozornym białku IL-33. Proteina ta występuje fizjologicznie w organizmie ludzkim. Jej największe stężenie występuje w Centralnym Układzie Nerwowym. Aktywuje komórki mikrogleju, dzięki czemu ma działanie przeciwzapalne. Badania na myszach wykazały, że codzienna podaż tego białka już po tygodniu spowodowała wypłukanie blaszek amyloidowych, a co więcej, zablokowała tworzenie się nowych. Mało tego, zaobserwowano znaczną poprawę funkcji kognitywnych zwierząt, a nawet powrót do ich zdolności poznawczych sprzed choroby. Póki co naukowcy podkreślają, że są to wstępne wyniki z badań na myszach. Dalsze badania potrwają jeszcze co najmniej kilka lat. Nie mniej jednak perspektywa jest obiecująca. Czyżby powoli zaczynała się nowa era nadziei dla cierpiących na chorobę Alzheimera?
  10. Czy medycyna w końcu znalazła metodę wyleczenia paraliżu spowodowanego przerwaniem rdzenia kręgowego? Jest na to nadzieja... Naukowcy z Centrum Neuromodulacji Uniwersytetu w Ohio od kilku lat pracują nad technologią Neurolife. Co to takiego? Jest to technologia, której zadaniem jest połączenie mózgu oraz efektora (np. mięśni kończyn) za pomocą mikrochipa bez użycia rdzenia kręgowego! Dzięki tej metodzie mózg wysyła dany sygnał (np. dla zgięcia kończyny) do urządzenia połączonego z efektorem, które odczytuje, interpretuje dany sygnał i w odpowiedni sposób stymuluje żądane mięśnie. Obecnie trwają eksperymenty na 24-latku, który kilka lat temu doznał nieodwracalnego uszkodzenia rdzenia kręgowego wskutek skoku na głowę do oceanu. Mężczyzna od tego czasu był całkowicie sparaliżowany od klatki piersiowej w dół. Dzięki technologi NeuroLife i 15 miesiącom ćwiczeń jest w stanie nie tylko poruszać rękami, ale wykonywać coraz bardziej skomplikowane operacje, włączając w to grę w "Guitar Hero". Czyżbyśmy więc byli świadkami przełomu? Czy za kilka / kilkanaście lat ludzie zaczną wstawać z wózków? https://youtu.be/y5YRQnv-768
  11. Spór Naczelnej Rady Lekarskiej z prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie zasadności stosowania leków homeopatycznych zakończony. O jaką sprawę chodzi? Otóż w kwietniu 2008 roku (stanowisko nr 7/05/V) Naczelna Rada Lekarska nakazała lekarzom i dentystom przestrzegania obowiązku postępowania w swojej praktyce zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, w świetle której nie ma żadnych dowodów na działanie terapeutyczne leków homeopatycznych ani innych metod z kręgów tzw. "pseudomedycyny". Na podstawie powyższego stanowiska NRL miało prawo wytaczać lekarzom i dentystom zalecającym i przepisującym tego typu metody postępowania dyscyplinarne. Oczywiście nie trudno zgadnąć, że stanowisko Rady było bardzo nie w smak firmom produkującym leki homeopatyczne. Spotkało się również z negatywną reakcją prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jako rzekome ograniczenie konkurencji i sprawa znalazła się na wokandzie sądowej. Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, który rozpatrywał tę sprawę był uchylający dla powództwa, przychylając się tym samym do stanowiska pozwanego i potwierdzając, iż nie ma dowodów skuteczności homeopatii. Prezes UOKiK nie zgodził się jednak z decyzją Sądu Okręgowego i złożył apelację od wyroku. Ostatnio apelacja ta również została oddalona i tym samym skończył się trwający od 8 lat już spór Rady Lekarskiej z tą dziedziną pseudomedycyny.
  12. Spotkania SKN

    We Wrocławiu za moich czasów wyglądało się bardzo podobnie. Również są prezentacje i również studenci mają możliwość chodzenia na oddziały, tylko trzeba się było dogadać z ordynatorami. Do tego czasem zapraszało się kogoś z lekarzy żeby wygłosił prezentację albo psychologa. Do tego spotkania i wyjazdy stricte integracyjne
  13. Spotkania SKN

    W tym temacie proponuję podzielić się własnymi doświadczeniami jak wyglądają spotkania Waszych kół? Myślę, że dzięki wymianie informacji i pomysłów w tym zakresie można uatrakcyjnić i urozmaicić spotkania No i co za tym idzie przyciągnąć większą ilość aktywnie działających członków
  14. Pomysły badań

    Moi Drodzy! Jak Koła Naukowe to i badania, nie ma dwóch zdań. W związku z powyższym mam propozycję następującą. Jeśli ktoś z Was ma fajny pomysł na badanie, które możnaby przeprowadzić nie tylko lokalnie, ale w zasięgu ogólnopolskim (np. jakieś badanie ankietowe) to myślę, że to jest dobre miejsce, żeby takie pomysły przedstawić i wspólnie coś podziałać, by zasięg badania był większy. Myślę, również, że w tym miejscu można zrobić pewną "wymianę ankiet". Jeśli ktoś z Was prowadzi badanie ankietowe to po wrzuceniu tu ankiety inni użytkownicy mogą pomóc poprzez rozpowszechnianie ankiety w swoim środowisku, dzięki czemu doprowadzimy wspólnymi siłami do znacznego powiększenia grupy badawczej co z pewnością uwiarygodni badania i uczyni je bardziej interesującymi Co sądzicie?
  15. Opis substancji psychoaktywnej

    Ale to chodzi o dowolną substancję będącą inhibitorem MAO? Sama masz sobie wybrać jakąś czy mas narzuconą?