LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

eMCe71

MD
  • Postów

    2909
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    73

Wszystko napisane przez eMCe71

  1. Med-demotywatory

    Załącz swojego med-demotywatora! Co należy zrobić? 1. Stworzyć graficznego med-demotywatora 2. Poniżej treści postu kliknąć "Użyj pełnego edytora". 3. Dodać załącznik - kliknąć w "Kliknij aby dodać plik" lub w "Przeglądaj". Zaznaczyć plik i kliknąć "otwórz" 4. Kliknąć "Załącz ten plik". 5. Kliknąć "Dodaj do posta". 6. Wysłać post klikając "Odpowiedz".
  2. W czasie gdy informacje ze świata atakują nas z każdej strony, z dużą częstotliwością i w znakomitej większości polegamy na "pierwszym wrażeniu", przekazie tytułu czy wstępu, opublikowany został spot Ministerstwa Zdrowia pt. "Króliczki – Narodowy Program Zdrowia". Do odbioru każdej treści, rozważny odbiorca, powinien jednak podejść z rezerwą i podjęć się obiektywnej oceny. Czy taka obiektywna ocena w tym wypadku może jednak być pozytywna? Redakcja MedFor.me zapytała kilka osób. "Czy to jest na prawdę spot MZ?", "Nie wierzę, że wydano na to niemal 3 mln złotych", "Nie rozumiem jak to ma nas zachęcić do prokreacji" - to kilka z odpowiedzi jakie uzyskaliśmy od wczoraj. Króliczki są ładne, film jest profesjonalnie zmontowany, na końcu pojawia się powszechnie lubiany i uśmiechający się aktor. Ale więcej pozytywów chyba znaleźć się nie da - no bo spróbujmy sobie odpowiedzieć czym ten klip miałby nas zachęcić do powiększania rodziny? Trudno znaleźć na to odpowiedź - chyba, że ma on nas skierować na przypomnienie o prorodzinnej strategii rządu (np. na program 500+). Skoro więc atuty tego filmu są tak wątpliwe powstaje pytanie. Jak można było wydać na niego 2,7 miliona PLN? Czy stać nas na to? Kto jest odpowiedzialny za taką decyzję? I pytanie na dziś - czy ten film nie został przypadkiem już usunięty z oficjalnego źródła? Dziś nie można już znaleźć wzmianki o nim na stronach MZ, a w dziennikach, które donosiły o klipie wczoraj link jest nieaktywny (youtube: Film jest nieaktywny)
  3. Po prostu dla poprawy

    Dużo osób, które to czyta zna mnie na wskroś, od podszewki. Nigdy nie kłamię. Chciałem więc powiedzieć: #protestmedyków jest całkowicie oddolny - znam osoby które organizują nasze Porozumienie Rezydentów i jednym z założeń tego ruchu jest całkowite odcięcie się od polityki. Druga sprawa: jeśli jesteś przeciwko naszym postulatom to najprawdopodobniej nie znasz dobrze sytuacji, gdyż sprzeciwianie się naszym pomysłom to głos przeciwko samemu Tobie. To tak jakbyś powiedział... no nie wiem... wole cierpienie niż szczęście. Serio. Trzecia sprawa: postulat podstawowy to zwiekszenie finansowania na ochrone zdrowia - np. po to by szpital mogl zatrudnic wiecej personelu, żeby kolejka była krotsza, zeby móc zoperować Cię w godziwych warunkach a nie na sali operacyjnej sprzed 50 lat. Zarobki to jakaś tam pochodna i nie to jest centrum problemu. Jeśli chodzi o mnie - ja bym z chęcią brał 3 dyżury w miesiącu a nie 7-8 (godząc sie oczywiście relatywnie mniej zarobić) tylko że nie mogę bo inaczej nie ma komu ich wziąc. Stąd pracuje nawet 300 godzin w miesiącu. Zadajcie sobie przy tym pytanie - jak byście się czuli gdyby Wasza praca wymagała spędzenia 8 pełnych dób w miejscu pracy? Bardzo, bardzo proszę więc nie głosić nieprawdy a szerzyć tylko to co prawdziwe. Pozdrawiam Lekarz z 5-letnim doświadczeniem, w trakcie specjalizacji (tryb rezydencki) Mateusz Palczewski
  4. Na chwilę staję się ministrem zdrowia... Od zawsze mówi się o problemach systemu ochrony zdrowia w naszym kraju - mam nadzieję, że za mojej kadencji będzie przełom! Prawdziwy przełom! Co? Lekarze zaczęli strajkować? Co teraz? Chwila, chwila! Oni walczą o to, o co tak na prawdę mi chodzi. Tylko czy ich żądania mają poparcie? Zebrali ćwierć miliona podpisów pod ustawą z dobrymi założeniami i cały czas z klasą przedstawiają swoje racje. Chyba trzeba było szybciej zająć się sprawą, bo teraz już na głodówkę się zdecydowali... a walczą o interes wszystkich. Głupio wyszło. Ale brawa dla nich. No nic, trzeba zapisać się teraz w historii i wprowadzić zmiany, które się nikomu nie śniły - koniec z ciągłym, wszechogarniającym biadoleniem na polską ochronę zdrowia. Do dzieła! Łatwo nie będzie, napotkam na opór, ale się uda! To oczywiście wielkie uproszczenie, ale wyobrażam sobie, że większość z protestujących Medyków o powstanie takiego scenariusza w głowie Ministra Zdrowia się modli! Uderzyło mnie dziś, że prosimy i głodujemy w sprawach, które powinny być zagwarantowane, które leżą w interesie Państwa i całego społeczeństwa. Do tego często sprowadza się nas do parteru twierdząc, że nasze żądania się astronomiczne. Brakuje tylko byśmy czuli się winni, że walczymy w słusznej sprawie. Życzę wszystkim Polakom aby rządzący "wpadli" na podobne spostrzeżenia jak ja-minister! A tego prawdziwego Ministra możemy wówczas ozłocić i nosić na rękach po wsze czasy!
  5. Chirurgia naczyniowa

    Najlepiej gdyby wypowiedział się specjalista tej dziedziny i jednocześnie lekarz w trakcie specjalizacji. A powiedz jakie są Twoje obserwacje na ten moment? pozdrawiam, MP
  6. Witajcie, moim marzeniem jest by nie prowadzić w ogóle dokumentacji papierowej - powiedzcie proszę czy wg Waszej wiedzy to co ma nastąpić w sierpniu 2017 będzie oznaczało, że już w ogóle nie będzie dokumentacji papierowej? U mnie obecnie jest tak, że jest elektroniczna, ale i tak drukujemy i potem historia choroby jest do skończenia i oddania do archiwum (największy problem ) Jakby ktoś znalazł coś konkretnego to prosze o info. dzieki
  7. I znowu to samo, kręgosłup zoperowany na niewłaściwej wysokości ... Oops, I did it again! Na prace o podobnym i identycznym tytule na prawdę można trafić na PubMedzie i choć tytuł może nie wydaje się do końca poważny, to prace jak najbardziej są poważne. Dajmy na to Wrong side surgery - oops! Sorry! czy jeszcze "lepiej" Oops! Sorry, wrong patient! Ale ponieważ w życiu nie można jednak wszystkiego brać całkiem na serio to poszedłem za tropem i znalazłem kilka kolejnych indeksowanych piosenek. Nie ma co się dziwić, w końcu muzyka łagodzi obyczaje, a zapewne także recenzentów! Okazuje się, że naukowcami byli sami Led Zeppelini z ich słynnymi schodami do nieba (Stairway to heaven: evaluating levels of biological organization ...). Bardzo dokładnie został przebadany Hotel California, a chwile potem nawet Curt Cobain stwierdził, że ten hotel Smells like teen spirit (tłum. pachnie duchem nastolatka) - no cóż, kto wie kto tam bywał i co robił. Oczywiście PubMed nas nie zawodzi - znajdziemy tu także hymn naukowców czyli I still haven't found what I am looking for! (Screening for lung cancer in a high-risk group). Na szczęście pod tytułem tego słynnego przeboju U2 są tylko dwie pozycje - innym najwyraźniej udało się znaleźć to czego szukali. W przypadku kolejnej pracy mam wątpliwości czy istnieje muzyczny utwór o podobnym tytule, ale na pewno kilku światowej sławy muzyków chciałoby dowieść jak wpływa heroina ... na taniec pszczoły miodnej (Effects of cocaine on honeybee dance behaviour)! I to chyba zwycięzca tego muzycznego plebiscytu! Jednak ciekawych, na swój wyjątkowy sposób, prac naukowych znajdziemy zdecydowanie więcej. Zapraszam do zapoznania się z poniższą listą, chociaż w jej przypadku możecie mieć wrażenie, że coś tu nie gra: Zapach świeżo wyciskanych pomarańczy: przegląd piśmiennictwa (org. Fresh squeezed orange juice odor: a review.) Czasopismo: Critical Reviews in Food Science and Nutrition. Impact Factor czasopisma: 17,45 Infekcje pochodzące od zombie: epidemiologia, leczenie i profilaktyka (org. Zombie infections: epidemiology, treatment, and prevention.) Czasopismo: British Medical Journal. Impact Factor czasopisma: 5,176 Rozmiar piersi i jazda autostopem - badanie terenowe. (org. Bust size and hitchhiking: a field study.) Czasopismo: Perceptual and Motor Skills. Impact Factor czasopisma: niestety najmniej, bo 0,66 Wosk: pielęgnacja włosów łonowych i możliwe komplikacje (org. Wax on, wax off: pubic hair grooming and potential complications.) Czasopismo: JAMA Dermatology. Impact Factor czasopisma: 4,6 Oddawanie gazów podczas stosunku. Występowanie i patogeneza. (org. Flaturia: passage of flatus at coitus. Incidence and pathogenesis.) Czasopismo: Archives of Gynecology and Obstetrics. Impact Factor czasopisma: 1,364 Apokalipsa zombie: czy nieumarli mogą nauczyć żyjących jak przeżyć wypadek? (org. Zombie Apocalypse: Can the Undead Teach the Living How to Survive an Emergency?) Czasopismo: Public Health Reports Journal. Impact Factor czasopisma: 1,547 Sztuczna biegunka: przypadek wodnego oszustwa (org. Factitious diarrhea: a case of watery deception) Czasopismo: Journal of Pediatric Gastroenterology and Nutrition. Impact Factor czasopisma: 2,6 Urazy głowy i szyi w heavy metalu: fani machania głową pomiędzy młotem a kowadłem (org. Head and neck injury risks in heavy metal: head bangers stuck between rock and a hard bass) Czasopismo: British Medical Journal. Impact Factor czasopisma: 17,45 Praktyka czyni mistrza, czyli ciała obce w odbytnicy (org. Practice makes perfect. Rectal foreign bodies.) Czasopismo: Emerg Nurse. Impact Factor czasopisma: nie posiada... Badanie genetyczne włosów Yeti, Wielkiej Stopy i innych anomalnych naczelnych (org. Genetic analysis of hair samples attributed to yeti, bigfoot and other anomalous primates.) Czasopismo: Journal of Pediatric Gastroenterology and Nutrition. Impact Factor czasopisma: 5,02 Która praca Waszym faworytem? Na odpowiedzi, a może i znalezione przez Was tytuły, czekamy w komentarzach pod artykułem!
  8. Porównanie uczelni medycznych - progi rekrutacyjne i wymagane przedmioty. wersja 1.1 Uwagi do opracowania: - poniższe tabele zostały skonstruowane na podstawie informacji dostarczonych przez dziekanaty, strony rekrutacyjne i informacji od ubiegłorocznych maturzystów - progi reprezentują ostateczną, najmniejszą liczbę punktów, które w danym roku były wymagane do przyjęcia na wydział lekarski danej uczelni (litera B w nawiasie oznacza iż z uwagi na identyczną sumę punktów rekrutacyjnych zastosowano priorytet wyniku z biologii) - tabele zostały skonstruowane z największą precyzją, natomiast autorzy nie biorą odpowiedzialności za jej poprawność -„brak” oznacza iż nie prowadzono rekrutacji na ten kierunek Tabela 1. - Wydziały Lekarskie Uczelnie: Progi 2010: Progi 2011: Progi 2012: Progi 2013: Progi 2014 Progi 2015 Progi 2016 Wymagane przedmioty: UM Białystok 167 165 170 166 167(B90 172(B80) 162(B70) biologia + chemia, matematyka lub fizyka (wszystkie rozszerzone) CM UMK Bydgoszcz 165 164 82,55* 82.75* 83,05* 84,4* 79,2* biologia + chemia lub fizyka (wszystkie rozszerzone, wg specjalnego przelicznika*) Gdański UM 169 166 170 169 168(B93) 173(B83) 163(B83) biologia + chemia (wszystkie rozszerzone) ŚUM Katowice 165 163 166 165 165(B87) 168 160(B85) biologia + chemia, matematyka lub fizyka (wszystkie rozszerzone) CMUJ Kraków 268 267 275 275 271 239 235 W 2017 : biologia + chemia + matematyka (poziom rozszerzony, poziom podstawowy * 1/2)- średnia arytmetyczna wyników (dokładność do 2 miejsc po przecinku) w latach wcześniejszych suma. UM Lublin 170 166 170 167 169(B87) 172(B80) 162(B80) biologia + chemia+ matematyka lub fizyka (wszystkie rozszerzone) Wcześniej biologia + chemia lub fizyka UM Łódź 230 (WL) 190 (MON) 232 (L) 215 (WL) 196 (MON) 226 (L) 420 (WL) 390 (MON) 436 (L) 430 (WL) 418 (MON) 448 (L) 326 (WL) 328 (MON) 338 (L) 336(WL) 324(MON) 344(L) 318(WL) 310 (MON) 322 (L) 2 z 4 : biologia, chemia, fizyka lub matematyka (rozszerzone) 1%=2pkt WNM Olsztyn 223 212 432 440 448 456 424 biologia + chemia + fizyka lub matematyka (wszystkie rozszerzone) UM Poznań 170 170 172 170 171 176 165 biologia + chemia lub fizyka (wszystkie rozszerzone) PUM Szczecin 220 209 207 227 164 171 159 biologia + chemia lub fizyka (wszystkie rozszerzone) Warszawski UM 252 245 243 268 267 243 235 biologia + chemia (obydwa rozszerzone) + fizyka(pp mnożnik 0.9 pr 1.0) lub matematyka (pp 0.7 pr 1.0) AM Wrocław 249 245 240 244 264 271 261(B98) biologia + chemia (obydwa rozszerzone) + fizyka lub matematyka (podstawowy lub rozszerzony bez bonusu za pr) Uniwersytet im. Jana Kochanowskiego w Kielcach brak Brak brak brak brak 167(B85) 158 biologia + chemia ( wszystkie rozszerzone) Uniwersytet Rzeszowski brak Brak brak brak brak 170 160 Biologia + chemia lub fizyka (wszystkie rozszerzone) Uniwersytet Zielonogórski brak Brak brak brak brak brak 155(B77) Biologia + chemia lub matematyka lub fizyka (wszystkie poziom rozszerzony) UTH w Radomiu brak Brak brak brak brak brak brak Biologia + chemia + matematyka lub fizyka (wszystkie poziom rozszerzony) Uczelnia Łazarskiego w Warszawie brak Brak brak brak brak brak brak 3 dowolne przedmioty pp 1%=1,5pkt pr 1%=2pkt Uczelnia niepubliczna Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzwskiego brak Brak brak brak brak brak brak biologia + chemia +rozmowa kwalifikacyjna. PR 1%=1pkt PP 1%=0.5pkt Uczelnia niepubliczna Uniwersytet Opolski brak Brak brak brak brak brak brak biologia + chemia lub fizyka + test kompetencji poznawczych Legenda: WL - wydział wojskowo-lekarski MON - wydział wojskowo-lekarski MON L - wydział lekarski przelicznik CM UMK Bydgoszcz: wynik = 0,55 x biologia + 0,45 x chem/fiz Tabela 2. - Wydziały Lekarsko-Stomatologiczne Uczelnie: Progi 2010 - stom: Progi 2011 - stom: Progi 2013 - stom: Progi 2014 Progi 2015 Progi 2016 Wymagane przedmioty: UM Białystok 166 162 162 163(B80) 165(B83) 158(B83) biologia + chemia, matematyka lub fizyka (wszystkie rozszerzone) CM UMK Bydgoszcz brak brak brak brak Brak Brak - brak rekrutacji na ten kierunek Gdański UM 171 165 165 165 168(B88) 160 biologia + chemia (wszystkie rozszerzone) ŚUM Katowice 165 162 163 163(B78) 165(B87) 159 biologia + chemia lub fizyka lub matematyka (wszystkie rozszerzone) CMUJ Kraków 265 262 265 263 224 220 W 2017 : biologia + chemia + matematyka (poziom rozszerzony, poziom podstawowy * 1/2)- średnia arytmetyczna wyników (dokładność do 2 miejsc po przecinku) w latach wcześniejszych suma. UM Lublin 167 162 163 163(B75) 165(B85) 158 biologia + chemia+ matematyka lub fizyka (wszystkie rozszerzone) UM Łódź 462 432 422 326 336 314 biologia + chemia (obydwa rozszerzone) + fizyka/matematyka (podstawowe) razy 2 WNM Olsztyn brak brak brak brak brak Brak - brak rekrutacji na ten kierunek UM Poznań 170 165 165 164 170 163 biologia + chemia lub fizyka (wszystkie rozszerzone) PUM Szczecin 219 197 211 159 165 159 biologia + chemia + fizyka (wszystkie rozszerzone) Warszawski UM 247 240 259 260(B90) 265,60 231,6 biologia + chemia (obydwa rozszerzone) + fizyka(podstawowa mnożnik 0.9 rozszerzona 1.0) lub matematyka (pp 0.7 pr 1.0) AM Wrocław 243 241 237 261 267(B96) 257 biologia + chemia (obydwa rozszerzone) + fizyka lub matematyka (podstawowy lub rozszerzony) Opracował : hypersonic
  9. Kto ma lepiej? Lekarze czy prawnicy?

    Lepiej pączki wypiekać hehe
  10. A ja mysle sobie ze na nowych wydzialach lekarskich poziom nauczania moze nawet byc wyzszy
  11. Szanowni Państwo, ZOL dla dzieci w Wierzbicach (woj. dolnośląskie) pilnie poszukuje pediatry na etat (ewentualnie dwóch, którzy mogliby się etatem podzielić). Kontakt: siostra Agnieszka, nr tel. +48 885-485-473 pozdrawiam i zachęcam, Mateusz Palczewski
  12. Nie potrafię zrozumieć notorycznego umieszczania zdjęć swoich dzieci w portalach społecznościowych. Na co dzień spędzam z dziećmi bardzo dużo czasu i lubię je, żeby nie powiedzieć uwielbiam. Po ludzku jednak bardzo zastanawia mnie przelewanie tak dużej i ważnej części swojego życia do sieci zamiast po prostu je przeżywać. Chciałbym pobudzić do dyskusji, a poniżej przedstawić kilka materiałów do lektury. Nie oceniam, dociekam. Mam niemal wrażenie, że część mam - bo z moich obserwacji, to one głównie są autorkami - umieszczają na facebooku każde kolejne zdarzenie z życia dziecka. Śpi, obudziło się, nie jednak śpi, siada, wspina się na szczebelki, jest karmione piersią, trzyma chlebek, ma kaszel, ma katar, ma znów kaszel, oj... ciągle jesteśmy chorzy, o.. już zdrowi, idziemy na spacer z nowymi rękawiczkami, nie jednak ma katar, zostajemy w domu i tak w kółko. To są rzeczy, których się doświadcza i w zależności od zdarzenia mniej lub bardziej się je przeżywa, ale czy na pewno trzeba na facebooku? Czy jeśli tak nas ucieszyło, że dziecko postawiło pierwsze kroki to nie lepiej przypatrzeć się temu, dobrze zapamiętać i cieszyć się chwilą zamiast szukać telefonu i "postować na wallu"? Tu także takie moje ogólne spostrzeżenie - idziemy na koncert, na jakąś galę, wydarzenie i wszyscy wyciągają aparaty żeby narobić masę zdjęć. A czy to nie chodzi o to by ten moment w pełni przeżyć a nie od razu się nim dzielić? Jadę na wakacje, staje w pięknym miejscu, obserwuje je, chcę się nacieszyć ale od razu słyszę "stańcie o tu razem koło siebie to Wam zdjęcie zrobię", "jeszcze jedno, tylko Ty kucnij". Wg mnie tu chodzi o jakiś rozsądek, umiejętność wypośrodkowania na ile chcemy moment przeżywać, a na ile potrzebujemy go uwieczniać (tylko czy my uwieczniamy moment w takim wypadku czy tylko scenerię i wzajemne ustawienie?) i dzielić się nim. Czy wklejanie zdjęć dzieci na facebooka może być groźne? W sieci krąży wiele artykułów traktujących na ten temat i kwestię jaką się bardzo często podnosi to bezpieczeństwo danych osobowych i wola naszych dzieci [1][2][3]. Czy ja chciałbym aby moi znajomi z pracy zobaczyli na profilu mojej mamy zdjęcie (i komentarze) jak w pieluszce stawiam pierwsze kroki? Nie miałbym z tym raczej problemu, ale już przeżywanie (w tym fotograficzne) trudów odstawiania mnie od piersi byłoby pewnie trochę krępujące. Inną jednak, dużo poważniejszą kwestią jest to jak nasze dane w przyszlości mogą zostać użyte. Jak potoczy się rozwój social mediów i jakie dane będą udostępniane szerokiemu ogółowi w przyszłości? Czy zdarzało Wam się przeglądać czyjś profil przed pierwszym spotkaniem aby wiedzieć kogo można się spodziewać i jak się przygotować? Czy podobnie może zachować się Wasz potencjalny pracodawca lub kredytodawca?[4] Jakkolwiek to może momentami abstrakcja, ale skąd mamy mieć pewność, w którą stronę "pójdzie świat"? Po co prowokować? Proszę zobaczcie, jak nieszczęśliwie już, pewne zachowania potrafiły sprowokować [5 - Ranker.com] W jakim celu umieszczamy zdjęcia dzieci na facebooku? [6] Czy umieszczając je zaspokajamy jakieś swoje potrzeby? Czy do takich zachowań predysponowane są osoby o pewnych osobowościach? Zapraszam do dyskusji i przemyśleń! lek. Mateusz Palczewski, specjalizant chirurgii dziecięcej
  13. Świro-lotek: "Ostatni dyżur"

    Czyli jeszcze bardziej zdecydowany komentarz
  14. Albo komentarz typu "specjaliści - czyli lekarze w pełnego tego słowa znaczeniu" Czyli, że rezydenci to tacy niepełni lekarze, troche jakby na niby ?;) Oczywiście, wiadomo, że z mniejszym doświadczeniem/wiedzą, to jasne, no ale ...
  15. Chirurgia zna wiele przykładów heroicznych zabiegów. Heroizm tej operacji nie dość, że zapewnił wyleczenie od zaawansowanego kostniakomięsaka (osteosarcoma) stawu kolanowego, to młoda pacjentka nadal spełnia się jako baletnica. Przed trudną decyzją zostali postawieni rodzice i dziewczynka, u której postawiono powyższe rozpoznanie w 9 roku życia. Guz określono jako nieoperacyjny i rozpoczęto 12-tygodniową chemioterapię. Po tym czasie podjęto jednak decyzję o zabiegu usunięcia całego stawu kolanowego ... nie, nie mówimy o amputacji, a usunięciu "samego" stawu. Z prawej kończyny pozostało więc nieco ponad połowę uda, część podudzia i stopa - całość retransplantowano, ale piętą do przodu! Czy omyłkowo? Zapraszamy do obejrzenia ciekawego wywiadu i wideo, w której główną bohaterką sama pacjentka: Zachęcamy do dzielenia się z czytelnikami informacjami o innych ciekawych, nietypowych operacjach! źródło: http://www.medicalnewstoday.com/articles/314009.php
  16. Newman możesz coś odpowiedzieć? Masz jakąś wiedzę?
  17. Pediatria - jaka to specjalizacja? I o odpowiedź poprosimy lekarzy tej wlaśnie specjalności lub w trakcie specjalizacji. Z mojego doświadczenia z pediatrią i pediatrami dodam na początek kilka skojarzeń: - coraz bardziej specjalistyczna - chętniej wybierana przez kobiety
  18. Przepuklina pachwinowa

    Michalmm fajnie, że sobie to tak rozłożyłeś na czynniki pierwsze Jeśli tylko będe miał chwile to z chęcią pociągnę z Tobą ten temat, a narazie przeczytaj sobie jeszcze o czymś takim jak wyrostek pochwowy otrzewnej - to już całkiem dla zmyłki pozdrawiam rezydent chirurgii dziecięcej
  19. staż zagraniczny w ramach specjalizacji

    Cześć najważniejsze jest byś wybrała sobie miejsce i porozumiała się z tą instytucją/doktorem czy możesz przyjechać. Czasem wystarczy znaleźć maila i napisać proste pytanie o możliwość przyjazdu z jakąś motywacją Potem w zależności od miejsca zapewne różne kwestie formalne. Ja w trakcie rezydentury wyjechałem na 2 miesiące - niestety wyjazd był bezpłatny (nie dostawałem rezydentury) i póki co o tyle przedłuży mi się rezydentura, ale mogę napisać podanie o zaliczenie (staż tematycznie zgodny) i będzie zaliczony najprawdopodobniej - jeszcze mam to przed sobą. Serdecznie pozdrawiam, MP
  20. Drodzy Koledzy i Koleżanki, serdecznie witam w tym wyjątkowym miejscu - gdzie spotkać się mogą członkowie kół naukowych chirurgii dziecięcej z całej Polski! Zapraszamy do wymiany doświadczeń, zakładania wspólnych badań i projektów, informowaniu o ważnych wydarzeniach! A na początek abyśmy wiedzieli "who is who" i kto tu zagląda - proponuję małe przywitanie Mateusz Palczewski, nie tak dawno jeszcze student, obecnie w trakcie specjalizacji z chirurgii dziecięcej w Katedrze i Klinice Chirurgii i Urologii Dziecięcej UM we Wrocławiu Jednocześnie nieco zaangażowany w tworzenie MedFor.me Z naszego wrocławskiego koła zapewne niebawem pojawią się także dr Justyna Łuczak (współopiekun koła) i student Piotr Kaczmarek (przewodniczący) Serdecznie pozdrawiam!
  21. W tym całym zamieszaniu wokół kleszczy najważniejsze według mnie jest to, by go po prostu jak najszybciej usunąć! Ten krótki artykuł celowo jest publikuję w dziale "opinie i komentarze", gdyż jest tylko moją oceną, podpartą naukowymi dowodami, a nie ściśle przeglądem aktualnej literatury. A zatem, jeśli kleszcza trzeba usunąć jak najszybciej, to najlepiej zrobić to samemu! Sytuacje, że ktoś wybiera się "w drogę" do lekarza, czeka zirytowany kilka godzin w kolejce na ostry dyżur, a potem niejednokrotnie wylewa jeszcze swoje niezadowolenie na pracownika ochrony zdrowia, są niepotrzebne i możliwe do uniknięcia. Tego owada (konkretnie pajęczaka), wcale nie musi usuwać pielęgniarka czy lekarz, choć niewiedza i legendy o tym, jak to niezawodnie zrobić (parafina, masło, spirytus, wykręcanie itp.) przyczyniły się pewnie do stworzenia tej tendencji. A okazuje się, że trzeba kleszcza po prostu: 1. Złapać przy skórze (nisko, nie miażdżąc tułowia) 2. Pociągnąć ku górze. Wyszedł w całości? Super! Został jakiś mały fragment? Trudno, ale też super! Samo odnóże kleszcza już krętka Borrelia nie wstrzyknie. Rysunek do tego artykułu dobitnie pokazuje w zasadzie wszystko co należy wiedzieć. A już po tym należy po prostu pamiętać o 3. Obserwacji skóry i zwróceniu uwagi na wystąpienie niepokojących objawów u pacjenta - rumień (tzw. wędrujący, o lokalizacji niekoniecznie związanej z miejscem ukąszenia), bóle stawów, niewyjaśnione gorączki. Wtedy należy zgłosić się do lekarza. Do tej pory nie wykazano skuteczności podawania profilaktycznej dawki doksycykliny u dzieci, a u dorosłych sugerowana jest jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Piśmiennictwo: http://www.uptodate.com/contents/what-to-do-after-a-tick-bite-to-prevent-lyme-disease-beyond-the-basics http://pediatria.mp.pl/lista/87837,postepowanie-po-ugryzieniu-kleszcza https://www.medicover.pl/307,uwaga-na-kleszcze.htm http://www.choroby-zakazne.pl/uploads/pdf/borelioza.pdf http://www.mp.pl/interna/chapter/B16.II.18.5.1. http://pediatria.mp.pl/choroby/chorobyzakazne/66750,borelioza-z-lyme
  22. W tym całym zamieszaniu wokół kleszczy najważniejsze według mnie jest to, by go po prostu jak najszybciej usunąć! Ten krótki artykuł celowo jest publikuję w dziale "opinie i komentarze", gdyż jest moją oceną, podpartą naukowymi dowodami, a nie ściśle przeglądem aktualnej literatury. A zatem, jeśli kleszcza trzeba usunąć jak najszybciej, to najlepiej zrobić to samemu! Sytuacje, że ktoś wybiera się "w drogę" do lekarza, czeka zirytowany kilka godzin w kolejce na ostry dyżur, a potem niejednokrotnie wylewa jeszcze swoje niezadowolenie na pracownika ochrony zdrowia, są niepotrzebne i możliwe do uniknięcia. Tego owada (konkretnie pajęczaka), wcale nie musi usuwać pielęgniarka czy lekarz, choć niewiedza i legendy o tym, jak to niezawodnie zrobić (parafina, masło, spirytus, wykręcanie itp.) przyczyniły się pewnie do stworzenia tej tendencji. A okazuje się, że trzeba kleszcza po prostu: 1. Złapać przy skórze (nisko, nie miażdząc tułowia) 2. Pociągnąć ku górze. Wyszedł w całości? Super! Został jakiś mały fragment? Trudno, ale też super! Samo odnóże Borellia burgdoreferi już niczego nie wstrzyknie. Rysunek do tego artykułu dobitnie pokazuje w zasadzie wszystko co należy wiedzieć. A już po tym należy po prostu pamiętać o 3. Obserwacji skóry i zwróceniu uwagi na wystąpienie niepokojących objawów u pacjenta - duży rumień, bóle stawów, niewyjaśnione gorączki. Wtedy dopiero można, a nawet trzeba zgłosić się do lekarza. Do tej pory nie wykazano skuteczności podawania profilaktycznej dawki doksycykliny u dzieci, a u dorosłych sugerowana jest jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Piśmiennictwo: http://www.uptodate.com/contents/what-to-do-after-a-tick-bite-to-prevent-lyme-disease-beyond-the-basics http://pediatria.mp.pl/lista/87837,postepowanie-po-ugryzieniu-kleszcza https://www.medicover.pl/307,uwaga-na-kleszcze.htm http://www.choroby-zakazne.pl/uploads/pdf/borelioza.pdf http://www.mp.pl/interna/chapter/B16.II.18.5.1. http://pediatria.mp.pl/choroby/chorobyzakazne/66750,borelioza-z-lyme Zobacz pełny news
  23. Wasz strój roboczy

    Ja z reguły się nie przebieram - spodnie, koszula. Pracuje z dziećmi i chyba tak dla nich mniejszy stres
  24. Podczas swojego dotychczasowego kształcenia miałem okazję odbyć kilka praktyk i staży w szpitalach w USA. Niezwykłe wrażenie zrobił na mnie szczególnie Cincinnati Children's Hospital Medical Center, w którym spędziłem 2 ostatnie miesiące. W samym centrum tego szpitala stoi pacjent - i nie chodzi tu o jakieś hasła czy wizje. Tak rzeczywiście jest - to chory jest najważniejszy i widać to na każdym kroku. Do takiego miejsca z chęcią zjeżdżają pacjenci z całego kraju i świata... są ich setki, tysiące i dziesiątki tysięcy każdego miesiąca. Szpital zyskuje dzięki temu odpowiednie finansowanie i ma warunki by móc zadbać o pacjenta w każdym aspekcie. Wyobrażacie sobie, że np. podczas długiej konsultacji w poradni specjalistycznej pacjentowi bywa przynoszony obiad? Jak w takim szpitalu pracuje się jednak lekarzowi? Jak lekarzom w ogóle pracuje się w USA i jak swoją pracę oceniają rezydenci? Zapraszam na wywiad z dr Alexem Bondockiem z Cincinnati Children's. Mateusz Palczewski: Za pierwszym razem kiedy odwiedzasz szpitale w USA można odnieść wrażenie, że szpital idealny na prawdę istnieje. Czy mam rację czy może miałem po prostu szczęście być w tak wyjątkowych miejscach? Alex Bondoc: Miałeś szczęście - niestety, szpital idealny nie istnieje. Prawdopodobnie byłeś jednak w szpitalach, które starają się być idealne. Wg mnie te wyjątkowe placówki mają wspólne cechy i są one rozpowszechniane przez wspaniałych lekarzy. Cechy o których mówię to: 1. Zaangażowanie w opiekę nad pacjentem. To powinno być i zawsze będzie priorytetem systemu ochrony zdrowia. Podczas mojego szkolenia pracowałem w licznych szpitalach i uważam, że część z nich na prawdę jest zaangażowana w tą opiekę, a inne bardziej stawiają na reputację, zyski czy inne mniej altruistyczne przesłanki. Myślę także, że koniecznie trzeba także zwrócić uwagę czy te instytucje są gotowe podejmować trudne decyzje, które nie zawsze są dobrze odbierane wśród pacjentów, ich rodzin a nawet samych pracowników. 2. Przejrzystość i zaangażowanie w ciągły postęp. Te na prawdę najlepsze jednostki mają świadomość ich przemijania i mają silną wolę by ciągle się rozwijać. Takie instytucje muszą liczyć się z wyzwaniami ale także problemami jakie się pojawiają – ich nie da się ukryć ani przed pracownikami ani przed opinią publiczną. Mateusz Palczewski: Czy mógłbyś się przedstawić, powiedzieć na jakim etapie swojej kariery jesteś i czym teraz się zajmujesz? Alex Bondoc: Mam 36 lat i wychowałem się w Cincinnati w stanie Ohio. Moi rodzice są pierwszym pokoleniem imigrantów, a ja pierwszą osobą w mojej rodzinie, która urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Do medycyny natchnął mnie mój Ojciec, który był internistą. Skończyłem szkołę medyczną na Uniwersytecie Michigan i wróciłem w rodzinne strony by rozpocząć rezydenturę z chirurgii ogólnej na Uniwersytecie Cincinnati. Przez dwa lata pracowałem także w labie dr Grega Tiao, gdzie zajmowałem się podstawami molekularnymi zarośnięcia dróg żółciowych. Po rezydenturze, zrobiłem nadspecjalizację (tzw. fellowship) z chirurgii dziecięcej w Cincinnati Children’s. Obecnie kończę kolejną - z chirurgii transplantacyjnej narządów jamy brzusznej w szpitalu uniwersyteckim. Mateusz Palczewski: Masz więc 36 lat, jesteś specjalistą chirurgii ogólnej, chirurgii dziecięcej i kończysz chirurgię transplantacyjną. Brzmi naprawdę imponująco. Jak wspominasz natomiast czas szkolenia rezydenckiego? Alex Bondoc: Wspomnienia są miłe ale nie da się zapomnieć jak ciężko musiałem pracować. To co jednak zawsze mówię - nigdy nie zamieniłbym tego czasu bo tak wiele się nauczyłem, bo to był odpowiedni moment w moim życiu na rezydenturę i spotkałem podczas swojego szkolenia wspaniałych ludzi. Nie ma wątpliwości, że pracowałem ciężko. W Stanach jest limit godzinowy pracy rezydenta, który wynosi maksymalnie 80 godzin na tydzień. Oczywiście ta liczba godzin jest uśredniania w skali miesiąca, wiec są tygodnie gdy pracuje się znacznie dłużej. Natomiast na koniec każdego dnia mam przeświadczenie, że przechodzę wyjątkowo dobry trening, a moi koledzy-rezydenci stają mi się niejednokrotnie bliskimi przyjaciółmi. Mateusz Palczewski: Jakie momenty ze swojej rezydentury wspominasz najlepiej, a jakie najgorzej? Alex Bondoc: Sądzę, że najlepszą nagrodą jaką otrzymywałem to ludzie których spotykałem i to czego się nauczyłem. Oczywiście, bycie lekarzem to ciężka praca i na pewno może być nie do zniesienia gdy musisz robić to czego akurat nie lubisz lub gdy nie lubisz swoich współpracowników. Miałem to szczęście, że praca i nauka sprawiała mi radość i miałem bardzo dobre relacje ze swoimi kolegami i koleżankami. Najgorsze ze szkolenia była ilość czasu jaki musiałem poświęcać. Bywało, że nie istniał żaden zegar, żaden czas, którego mogłem się trzymać. To pacjenci i ich choroby dyktowały tempo. W związku z tym to szpital dyktował czas dla rodziny i na odpoczynek. Dla mnie, w życiu najważniejsza jest właśnie moja rodzina i to ona jest największą nagrodą. Niejednokrotnie, gdy któryś z moich pacjentów był w ciężkim stanie, wymagany był zabieg, musiałem jednak z pewnych rzeczy i właśnie rodziny „rezygnować”. Muszę przyznać, że świadomość, iż moi bliscy mogli myśleć, że nie są dla mnie najważniejsi przeżywałem bardzo emocjonalnie i dużo mnie to kosztowało. Mateusz Palczewski: Proszę, wyobraź sobie, że możesz w tej chwili powiedzieć coś ważnego do wszystkich rezydentów na świecie - co by to było? Czy są jakieś rady, które uważasz za szczególnie ważne? Alex Bondoc: Powiedziałbym, że bycie rezydentem jest niesamowitą odpowiedzialnością - taką, która jednocześnie może być bardzo wdzięczna ale i bardzo frustrująca i męcząca. Ważne, by wiedzieć, że jeśli myśli się, iż skończenie rezydentury i stanie się specjalistą drastycznie coś zmienia, to jest się w błędzie. Jeśli rezydenci myślą, że ilość godzin spędzanych w szpitalu zmieni się, też mogą być w błędzie. Tak naprawdę wzrasta odpowiedzialność i może to stać się jeszcze bardziej stresujące. Pełne oddanie się swoim pacjentom potrafi być czasochłonne, więc rezydenci muszą pamiętać co naprawdę sprawia, że są szczęśliwi i że potrzeba poświęcenia w dążeniu do stania się w pełni samodzielnym lekarzem. *** In English: MP: First time when you visit US hospitals you might have an impression that ideal hospitals really exist. Am I right or I was just lucky to spend some time in excellent places? dr Alex Bondoc: You have been lucky to spend time in some excellent places because unfortunately, no ideal hospital truly exists. However, perhaps what you have experienced are hospitals that strive to be ideal hospitals. In my opinion, truly excellent hospitals share very common traits. And, these traits are shared by truly excellent physicians. These traits include: 1. Commitment to patient care. This should and always will be the priority of the health care system. Having rotated at a number of different hospitals, I think some institutions are really committed to their patients while others focus more on reputation, profit, or perhaps other, less altruistic motives. I think one thing to really look at also is whether these great institutions are also willing to make difficult decisions that are not always popular with patients, their families, or even their own staff. 2. Transparency and commitment to improvement. Truly great institutions are acutely aware of their short comings and have a strong desire to improve. Such institutions have to face challenges and failures head on nor will they hide them from the people who work there or the public. MP: Could you introduce yourself a little and tell us what are you doing right now? (If you could mention how old are you) dr Alex Bondoc: I am 36 years old and originally grew up in Cincinnati, Ohio. My parents are first generation immigrants and I was the first person in my family to be born in the United States. I was inspired to pursue medicine by my father who was an Internist. I went to Medical School at the University of Michigan and returned home to complete my General Surgery Residency the University of Cincinnati. I did complete two years of research in the lab of Greg Tiao, MD studying the molecular basis of biliary atresia. After residency, I completed 2 years of Pediatric Surgery fellowship at Cincinnati Children’s. I am currently completely a 2 year fellowship in Abdominal Transplant Surgery at University of Cincinnati. MP: So you are 36 y.o. and you have already become specialist in general surgery, pediatric surgery and now you are doing another fellowship. Sounds really impressive! How do you recall your residency time? dr Alex Bondoc: I recall my residency fondly although I do not discount how hard I worked. What I tell people is that I would not change my residency experience for anything because of where it got me, what I learned, and the people I met along the way. There is no doubt that I worked hard. Here in the United States there is a restriction on residency work hours limiting us to 80 hours/week. Of course, this number is averaged over a four week period, so there are certainly weeks someone works significantly more that 80 hours. However, at the end of the day, I feel like I am exceptionally well trained, and I still count some of my residency classmates as extremely close friends. MP: What part of that time you find as most pleasant and what was the worst part? dr Alex Bondoc: I think the most rewarding part of my residency were the people I met and what I learned. Certainly being a doctor is hard work. It truly could be intolerable if one did not like what he or she was doing or who one’s coworkers were. I was lucky enough to enjoy both my work and my co-workers. The worst part certainly was the time commitment. There is no clock that I could follow. The patients and their illnesses dictated that. As such, more time in the hospital cuts into time with family or leisure time or studying. For me, my family is the most important and rewarding part of my life. However, when a patient is sick or needs an operation, things have to be put on hold. Making my family feel as if they were not my absolute priority takes an incredible emotional and mental toll on me. MP: Please imagine that this time you can tell something important to residents all over the world – what would it be? Do you have any advices you find particularly important? I would advise them that being a resident is an incredible responsibility, one that can be amazingly rewarding but also exceptionally frustrating and tiring. More importantly though, if those residents think that life changes drastically as an Attending, then they are also mistaken. While residents may think that sheer number of hours spent in a hospital may change, they actually may not. In fact the responsibilities may increase and become more stressful. Full commitment to one’s patients can be time consuming, so residents must be mindful of what truly makes them happy and that sacrifices must be made in the pursuit of becoming a full-fledged physician or surgeon. Zobacz pełny news
  25. Podczas swojego dotychczasowego kształcenia miałem okazję odbyć kilka praktyk i staży w szpitalach w USA. Niezwykłe wrażenie zrobił na mnie szczególnie Cincinnati Children's Hospital Medical Center, w którym spędziłem 2 ostatnie miesiące. W samym centrum tego szpitala stoi pacjent - i nie chodzi tu o jakieś hasła czy wizje. Tak rzeczywiście jest - to chory jest najważniejszy i widać to na każdym kroku. Do takiego miejsca z chęcią zjeżdżają pacjenci z całego kraju i świata... są ich setki, tysiące i dziesiątki tysięcy każdego miesiąca. Szpital zyskuje dzięki temu odpowiednie finansowanie i ma warunki by móc zadbać o pacjenta w każdym aspekcie. Wyobrażacie sobie, że np. podczas długiej konsultacji w poradni specjalistycznej pacjentowi bywa przynoszony obiad? Jak w takim szpitalu pracuje się jednak lekarzowi? Jak lekarzom w ogóle pracuje się w USA i jak swoją pracę oceniają rezydenci? Zapraszam na wywiad z dr Alexem Bondockiem z Cincinnati Children's. Mateusz Palczewski: Za pierwszym razem kiedy odwiedzasz szpitale w USA można odnieść wrażenie, że szpital idealny na prawdę istnieje. Czy mam rację czy może miałem po prostu szczęście być w tak wyjątkowych miejscach? Alex Bondoc: Miałeś szczęście - niestety, szpital idealny nie istnieje. Prawdopodobnie byłeś jednak w szpitalach, które starają się być idealne. Wg mnie te wyjątkowe placówki mają wspólne cechy i są one rozpowszechniane przez wspaniałych lekarzy. Cechy o których mówię to: 1. Zaangażowanie w opiekę nad pacjentem. To powinno być i zawsze będzie priorytetem systemu ochrony zdrowia. Podczas mojego szkolenia pracowałem w licznych szpitalach i uważam, że część z nich na prawdę jest zaangażowana w tą opiekę, a inne bardziej stawiają na reputację, zyski czy inne mniej altruistyczne przesłanki. Myślę także, że koniecznie trzeba także zwrócić uwagę czy te instytucje są gotowe podejmować trudne decyzje, które nie zawsze są dobrze odbierane wśród pacjentów, ich rodzin a nawet samych pracowników. 2. Przejrzystość i zaangażowanie w ciągły postęp. Te na prawdę najlepsze jednostki mają świadomość ich przemijania i mają silną wolę by ciągle się rozwijać. Takie instytucje muszą liczyć się z wyzwaniami ale także problemami jakie się pojawiają – ich nie da się ukryć ani przed pracownikami ani przed opinią publiczną. Mateusz Palczewski: Czy mógłbyś się przedstawić, powiedzieć na jakim etapie swojej kariery jesteś i czym teraz się zajmujesz? Alex Bondoc: Mam 36 lat i wychowałem się w Cincinnati w stanie Ohio. Moi rodzice są pierwszym pokoleniem imigrantów, a ja pierwszą osobą w mojej rodzinie, która urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Do medycyny natchnął mnie mój Ojciec, który był internistą. Skończyłem szkołę medyczną na Uniwersytecie Michigan i wróciłem w rodzinne strony by rozpocząć rezydenturę z chirurgii ogólnej na Uniwersytecie Cincinnati. Przez dwa lata pracowałem także w labie dr Grega Tiao, gdzie zajmowałem się podstawami molekularnymi zarośnięcia dróg żółciowych. Po rezydenturze, zrobiłem nadspecjalizację (tzw. fellowship) z chirurgii dziecięcej w Cincinnati Children’s. Obecnie kończę kolejną - z chirurgii transplantacyjnej narządów jamy brzusznej w szpitalu uniwersyteckim. Mateusz Palczewski: Masz więc 36 lat, jesteś specjalistą chirurgii ogólnej, chirurgii dziecięcej i kończysz chirurgię transplantacyjną. Brzmi naprawdę imponująco. Jak wspominasz natomiast czas szkolenia rezydenckiego? Alex Bondoc: Wspomnienia są miłe ale nie da się zapomnieć jak ciężko musiałem pracować. To co jednak zawsze mówię - nigdy nie zamieniłbym tego czasu bo tak wiele się nauczyłem, bo to był odpowiedni moment w moim życiu na rezydenturę i spotkałem podczas swojego szkolenia wspaniałych ludzi. Nie ma wątpliwości, że pracowałem ciężko. W Stanach jest limit godzinowy pracy rezydenta, który wynosi maksymalnie 80 godzin na tydzień. Oczywiście ta liczba godzin jest uśredniania w skali miesiąca, wiec są tygodnie gdy pracuje się znacznie dłużej. Natomiast na koniec każdego dnia mam przeświadczenie, że przechodzę wyjątkowo dobry trening, a moi koledzy-rezydenci stają mi się niejednokrotnie bliskimi przyjaciółmi. Mateusz Palczewski: Jakie momenty ze swojej rezydentury wspominasz najlepiej, a jakie najgorzej? Alex Bondoc: Sądzę, że najlepszą nagrodą jaką otrzymywałem to ludzie których spotykałem i to czego się nauczyłem. Oczywiście, bycie lekarzem to ciężka praca i na pewno może być nie do zniesienia gdy musisz robić to czego akurat nie lubisz lub gdy nie lubisz swoich współpracowników. Miałem to szczęście, że praca i nauka sprawiała mi radość i miałem bardzo dobre relacje ze swoimi kolegami i koleżankami. Najgorsze ze szkolenia była ilość czasu jaki musiałem poświęcać. Bywało, że nie istniał żaden zegar, żaden czas, którego mogłem się trzymać. To pacjenci i ich choroby dyktowały tempo. W związku z tym to szpital dyktował czas dla rodziny i na odpoczynek. Dla mnie, w życiu najważniejsza jest właśnie moja rodzina i to ona jest największą nagrodą. Niejednokrotnie, gdy któryś z moich pacjentów był w ciężkim stanie, wymagany był zabieg, musiałem jednak z pewnych rzeczy i właśnie rodziny „rezygnować”. Muszę przyznać, że świadomość, iż moi bliscy mogli myśleć, że nie są dla mnie najważniejsi przeżywałem bardzo emocjonalnie i dużo mnie to kosztowało. Mateusz Palczewski: Proszę, wyobraź sobie, że możesz w tej chwili powiedzieć coś ważnego do wszystkich rezydentów na świecie - co by to było? Czy są jakieś rady, które uważasz za szczególnie ważne? Alex Bondoc: Powiedziałbym, że bycie rezydentem jest niesamowitą odpowiedzialnością - taką, która jednocześnie może być bardzo wdzięczna ale i bardzo frustrująca i męcząca. Ważne, by wiedzieć, że jeśli myśli się, iż skończenie rezydentury i stanie się specjalistą drastycznie coś zmienia, to jest się w błędzie. Jeśli rezydenci myślą, że ilość godzin spędzanych w szpitalu zmieni się, też mogą być w błędzie. Tak naprawdę wzrasta odpowiedzialność i może to stać się jeszcze bardziej stresujące. Pełne oddanie się swoim pacjentom potrafi być czasochłonne, więc rezydenci muszą pamiętać co naprawdę sprawia, że są szczęśliwi i że potrzeba poświęcenia w dążeniu do stania się w pełni samodzielnym lekarzem. *** In English: MP: First time when you visit US hospitals you might have an impression that ideal hospitals really exist. Am I right or I was just lucky to spend some time in excellent places? dr Alex Bondoc: You have been lucky to spend time in some excellent places because unfortunately, no ideal hospital truly exists. However, perhaps what you have experienced are hospitals that strive to be ideal hospitals. In my opinion, truly excellent hospitals share very common traits. And, these traits are shared by truly excellent physicians. These traits include: 1. Commitment to patient care. This should and always will be the priority of the health care system. Having rotated at a number of different hospitals, I think some institutions are really committed to their patients while others focus more on reputation, profit, or perhaps other, less altruistic motives. I think one thing to really look at also is whether these great institutions are also willing to make difficult decisions that are not always popular with patients, their families, or even their own staff. 2. Transparency and commitment to improvement. Truly great institutions are acutely aware of their short comings and have a strong desire to improve. Such institutions have to face challenges and failures head on nor will they hide them from the people who work there or the public. MP: Could you introduce yourself a little and tell us what are you doing right now? (If you could mention how old are you) dr Alex Bondoc: I am 36 years old and originally grew up in Cincinnati, Ohio. My parents are first generation immigrants and I was the first person in my family to be born in the United States. I was inspired to pursue medicine by my father who was an Internist. I went to Medical School at the University of Michigan and returned home to complete my General Surgery Residency the University of Cincinnati. I did complete two years of research in the lab of Greg Tiao, MD studying the molecular basis of biliary atresia. After residency, I completed 2 years of Pediatric Surgery fellowship at Cincinnati Children’s. I am currently completely a 2 year fellowship in Abdominal Transplant Surgery at University of Cincinnati. MP: So you are 36 y.o. and you have already become specialist in general surgery, pediatric surgery and now you are doing another fellowship. Sounds really impressive! How do you recall your residency time? dr Alex Bondoc: I recall my residency fondly although I do not discount how hard I worked. What I tell people is that I would not change my residency experience for anything because of where it got me, what I learned, and the people I met along the way. There is no doubt that I worked hard. Here in the United States there is a restriction on residency work hours limiting us to 80 hours/week. Of course, this number is averaged over a four week period, so there are certainly weeks someone works significantly more that 80 hours. However, at the end of the day, I feel like I am exceptionally well trained, and I still count some of my residency classmates as extremely close friends. MP: What part of that time you find as most pleasant and what was the worst part? dr Alex Bondoc: I think the most rewarding part of my residency were the people I met and what I learned. Certainly being a doctor is hard work. It truly could be intolerable if one did not like what he or she was doing or who one’s coworkers were. I was lucky enough to enjoy both my work and my co-workers. The worst part certainly was the time commitment. There is no clock that I could follow. The patients and their illnesses dictated that. As such, more time in the hospital cuts into time with family or leisure time or studying. For me, my family is the most important and rewarding part of my life. However, when a patient is sick or needs an operation, things have to be put on hold. Making my family feel as if they were not my absolute priority takes an incredible emotional and mental toll on me. MP: Please imagine that this time you can tell something important to residents all over the world – what would it be? Do you have any advices you find particularly important? I would advise them that being a resident is an incredible responsibility, one that can be amazingly rewarding but also exceptionally frustrating and tiring. More importantly though, if those residents think that life changes drastically as an Attending, then they are also mistaken. While residents may think that sheer number of hours spent in a hospital may change, they actually may not. In fact the responsibilities may increase and become more stressful. Full commitment to one’s patients can be time consuming, so residents must be mindful of what truly makes them happy and that sacrifices must be made in the pursuit of becoming a full-fledged physician or surgeon.