LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

Dorian

Dentist
  • Postów

    56
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    7

Dorian last won the day on May 23

Dorian had the most liked content!

Reputacja

7 Użytkownik o neutralnej reputacji

O Dorian

  • Ranga
    Użytkownik

Profile Information

  • Status
    Student
  • Miasto uczelni:
    Zabrze
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2012
  • Wydział
    LEK-STOM

Ostatnio na profilu byli

614 wyświetleń profilu
  1. Raczej nie na karierę, w Zabrzu nie jest przyjemnie - przynajmniej ostatnio z powodu zmiany kierowników niektórych katedr, miasto 2/10, organizacja dziekanatu 2/10, katedra fizjologii pod kierownictwem JJ 2/10, katedra biofizyki 2/10 (choć w tym roku sławny Pan M. odchodzi na emeryturę, więc możliwe, że będzie lepiej), no i zwiedzanie Śląska po II roku, tj.: Bytomia, Tarnowskich Gór, centrum Zabrza (ok. 15-20 min samochodem od Rokitnicy). W Bydgoszczy studenci zaliczają nie tylko egzaminy, ale i niektórych młodych asystentów, no ale za to miasto ładne.
  2. @maciekk21 Ty może najpierw zacznij studiować zanim zaczniesz się w taki prześmiewczy sposób odnosić do osób starszych, dobrze? Nie wszyscy żyją tylko dla pieniędzy. Co do nauki to sam znam przypadek faceta, który po 37 roku życia zaczął studiować medycynę i sobie bardzo dobrze radzi, a do tego dostał się za pierwszym razem. Osobiście uważam, że osoba, która ma wypracowane dobrze logiczne myślenie może w ciągu 6 miesięcy przyswoić wiedzę wystarczającą aby dostać się na medycynę, to tylko kwestia determinacji i chęci. Jak ktoś chce zacząć studiować to czemu nie? Plusem jest to, że takie osoby zazwyczaj nie myślą o wyjeździe z kraju, więc chyba nawet lepiej dla naszych pacjentów
  3. To praca na całe życie, więc czy parę lat ma znaczenie? Osobiście uważam, że trzeba być konsekwentnym w swoich planach i założeniach, więc jeżeli chcesz być lekarzem to zapewne nawet jak pójdziesz w wieku 35 lat na te studia to nie będziesz żałować.
  4. Słuchaj, nikt nie jest w stanie lepiej określić czy Ci się to spodoba czy nie niż Ty sama, a na pewno nie jacyś ludzie z internetu, którzy w ogóle Cię nie znają! I znowu powtórzę proste frazesy niczym kołcz Majk: Podążaj za marzeniami i nie poddawaj się! Tylko Ty jesteś czynnikiem ograniczającym w ich spełnieniu! Wyjdź ze swej strefy komfortu! Odważ się być inną!
  5. Ludzie, ale Wy macie problemy! Chcesz iść na medycynę? Idź! Nie jesteś przekonana czy to dla Ciebie? Przekonaj się! Próbuj dalej!
  6. Temat był poruszany już chyba z milion razy, ale powtórzę: Studia lekarskie mają to do siebie, że bardzo ciężko się na nie dostać i bardzo wiele osób próbuje, większości się nie udaje za pierwszym razem, więc próbują dalej. W tamtym roku średni wiek studenta I roku lekarskiego w Zabrzu wynosił ok. 21 lata (prawie 22), więc większość to osoby, które poprawiały maturę lub zmieniły studia, czy żałują? Jeżeli nie to wszystko będzie dobrze, a jeżeli tak to za niedługo szpitale na Śląsku wypełnią się zgorzkniałym medykami.
  7. @(W)alter Ale bez przesady, nie jest znowu tak strasznie, na tych studiach jest bardzo duży odsetek osób, które dostały się za 2, 3 czy czwartym razem (3/4 mojej grupy - która jest jedną z najlepszych na roku), a a propos matury to też trzeba mieć do niej trochę szczęścia, bo poziom ich jest baaardzo różny.
  8. Ludzie zawsze będą psioczy jaka to medycyna nie jest super trudna i w ogóle 24/7 nauki, fakt trzeba się uczyć, ale bez przesady, jeśli jesteś pracowita to spokojnie sobie poradzisz. Co do analityki to z tego co wiem to nie jest to łatwy kierunek i nauki (przynajmniej w Sosnowcu) będziesz miała podobną ilość co na lekarskim, także nie wiem czy będziesz miała czas przygotowywać się do matury. Moi znajomi, którzy się nie dostali zrobili tak: Złożyli podanie na biologię (UŚ) - a rekrutowali się chyba w sierpniu czy wrześniu na stacjonarne bo na I semestrze masz dobre bazy pod maturę, tj.: botanikę (która jest bardzo dobrze przerabiana) grzyby i protisty bezkręgowce chemie ekologie zaliczali I sesje brali dziekankę po zaliczonym semestrze (np. z powodów rodzinnych) od lutego przerabiali wszystkie matury i doczytywali ze Szweykowkich/Bukały/Villego Po wynikach z matury zrezygnowali z biologii, a ŚUM zyskał 3 nowych studentów (2 lek i 1 stoma) oczywiście więcej osób z biologii poprawiało, ale większość została na drugi semestr i nikt z tych co zostali się nie dostał A ogólnie co do trudności to znam takich studentów medycyny, którzy wcale nie grzeszą inteligencją (na niestacjonarnych jak mniemam, no bo jak student po roku anatomii może nie wiedzieć do jakiej żyły odpływa ż. odpiszczelowa -.-), ale zaliczają wszystko w 2 czy 3 terminach, także się nie martw.
  9. Dieta - ile można nią pomóc?

    Droga diet-mery, akurat co do preparatów anatomicznych to pomyłek bym się zbytnio nie czepiał, ponieważ ich jakość jest bardzo różna, pamiętam jak mieliśmy szpilki z topo klatki piersiowej i serca były takiej jakości, że niektórzy mieli problem rozpoznać czy to jest lewa komora czy może prawa (brakujące naczynia, mięśniówka dziwnie pocięta, brak przegrody). Nie brnąłbym w absolutyzmy, oczywiście, że nie wszyscy dietetycy to kretyni, ale niestety z mych własnych doświadczeń i relacji koleżanki, która sama studiuję dietetykę ciężko mi słysząc hasło "dietetyk" podchodzić do takiej osoby tak samo poważnie jak do chemika, biologa, biotechnologa, farmaceuty etc. ponieważ na owej dietetyce bardzo pobieżne traktuje się m.in. biochemie, fizjologię, genetykę etc. (w ogóle jest tam taki przedmiot jak nutrigenomika?). A co do OUN i OBUN to akurat sam miałem "przyjemność" być świadkiem owego fo pa. Na stronie ŚUMu (FB) jakiś rok temu była wstawiona metaanaliza nt porównania długości życia i przebytych chorób wśród bliźniaków jednojajowych, z których jeden przestrzegał "zdrowej" diety i był bardzo aktywny, a drugi miał na wszystko wywalone i żył tak jak chciał (próba końcowa ok. 5 tys osób z tego co pamiętam), wnioski były takie, że długości ich życia i częstość wizyt w ośrodkach leczniczych były dosyć podobne, z lekką przewagą osób aktywnych. Także niestety ciężko oszukać geny. (= A żeby nie być gołosłownym to wiem to doskonale po sobie, mój brat od zawsze miał atletyczną posturę, a ja nie (po mamie), a jedliśmy dokładnie w takich samych ilościach, także ażeby schudnąć 15 kg musiałem przez ponad rok zapier. na siłowni i bardzo restrykcyjnie przestrzegać podstawowych zasad żywienia, które zaczerpnąłem z podręcznika do 3 gimnazjum, a dokładnie z tematu "higiena układu pokarmowego", także jeżeli słyszę, że ktoś musi iść do dietetyka bo nie potrafi schudnąć to mnie zaczyna strzelać przysłowiowy ♂ ptaszek. Ludzie Was potrzebują tylko z powodu własnego lenistwa, dietetykę czysto kliniczną pomijam ze względu na to, że takowa praktycznie nie istnieje. PS. Co to znaczy, że rosół nie jest zdrowy? Po jakiej częstości spożywania powoduje zaburzenie homeostazy? Stymulowanie syntezy ciałek ketonowych? Uszkodzenie nerek, wątroby, żołądka...? A może stymuluje stan zapalny? Z powodu takich uogólnień mamy trudności w nazwaniu dietetyków naukowcami.
  10. Dieta - ile można nią pomóc?

    Newman doskonale o tym wiem, ale np. sam mam w rodzinie dosyć sporo osób z cukrzycą czy miażdżycą, których to próbowałem przez bardzo długi okres czasu (kilka dobrych lat) przekonać do zmiany stylu żywienia na bardziej odpowiedni. No cóż, skoro nie chcą posłuchać najbliższej osoby, która co tydzień próbuje im coś wyjaśnić to mieliby to zrobić pod wpływem pojedynczej wizyty co pół roku? Nie oszukujmy się, ludziom nie chce się zmieniać stylu żywienia z powodu przyzwyczajeń wyniesionych np. z domu. Może większy nacisk na świadome żywienie we wczesnych latach szkolny coś by zmienił, ale z pewnością nie zrobi tego lekarz podczas 20 minutowej wizyty (może gdyby mieli świadomość owej odpowiedzialności to by wystarczyło, ale niestety nie mają). A co do tych wszystkich awangardowych diet to czy nie sensowniejszym byłoby zajęcie się nutrigenetyką, która ma większy sens i pokazuje bezpośrednie ciągi przyczynowo-skutkowe, bo przecież przyszłością medycyny jest jej spersonalizowanie, nie?
  11. Dieta - ile można nią pomóc?

    Wszyscy wiemy, że zrównoważona dieta jest bardzo ważna, ale nie zawsze zwracamy na nią szczególną uwagę z tego względu, że mam inne sprawy na głowie, a dużo łatwiej podgrzać kotleta od babci czy zjeść zestaw z McD's niż siedzieć w kuchni. Czy będziemy uczyć? Większość lekarzy nie będzie z bardzo prostego powodu, pacjenci nie widzą własnej odpowiedzialności za swój stan zdrowia, ale wierzą w tabletki i myślą, że tylko dzięki nim wyzdrowieją, a po co tracić czas na element przejściowy dotyczący walki najpierw dietą a potem lekami skoro statystyczna większość i tak się do niego nie zastosuje? Oczywiście osobiście jako przyszły stomatolog będę mówił o ograniczaniu słodyczy, słodkich napojów etc. ale to i tak na nic się nie zda. (= Doprecyzuj ankietę, co to jest dieta tradycyjna i dla jakiego kraju? Chociaż nie musisz, w końcu dietetyka posługuje się ogólnikami, a nie szczegółowymi metanalizami, które pozwalałyby wyciągnąć daleko idące wnioski (patrz normy żywieniowe w Japonii czy Izraelu gdzie ludzie żyją dłużej i są zdrowsi, a nie są wege). A ja znam ludzi studiujących dietetykę, którzy nie odróżniają OUN od OBUN i co? A do tego są analfabetami. Nie mniej tego za próbę deprecjonowania Waszego pięknego kierunku, ale jak usłyszałem siedząc przed katedrą dietetyki, że studentka drugiego roku na zaliczenie zajęć ma upiec tarte, a żeby odrobić ćwiczenia musi zrobić prezentacje to myślałem, że mnie coś strzeli. Potem było tylko gorzej bo okazało się, że cztery studentki piszące licencjat nie wiedzą co to jest beta oksydacja. ;,) Pozwolę sobie pominąć opis ich "fit" wyglądu.
  12. Medycyna po 30,40r.ż.

    A kto na to źle patrzy? Na pewno nie wykładowcy, ani studenci.. W Zabrzu na I roku lekarskiego jest kilka osób mających po 30-38 lat i z tego co wiem w żaden sposób nie są odrzuceni przez młodszych kolegów, a nawet powiedziałbym, że owi koledzy i wykładowcy traktują ich z większym szacunkiem niż resztę. Jeden z nich dorabia jako ratownik na basenie, a inny pracuje (jest technikiem farmaceutycznym i ma 38 lat) w weekendy w aptece, także jeśli ktoś chce to da się. Osobiście w grupie mam osoby starsze od siebie o 4-5 lat i jest to normą na tych studiach, że występuje rozstrzał wiekowy.
  13. Dermatologia

    Jak chcesz założyć taką większą klinikę gdzie będziesz zatrudniał pielęgniarki, lekarzy etc. to licz się na wydatek kilku milionów złotych, wtedy będziesz zarabiał 40+ tys złoty na miesiąc - ale kasa to nie wszystko, największe cyrki są z pozwoleniami
  14. Dermatologia

    @jabłkowiśniagruszka Takie powinny być normalne zarobki ażeby żyć na poziomie klasy średniej w Niemczech i wierz mi to, że to nie jest wcale tak dużo - szczególnie jak myślisz o własnych czterech ścianach i rodzinie - no chyba, że chcesz żyć na kredyt.
  15. Dermatologia

    @jabłkowiśniagruszka Koszty gabinetu? Zależy gdzie i jaki duży, ale gabinet z dobrym sprzętem i w dobrym miejscu to koszt 500+ tys złotych - dlatego lepiej na początek zatrudnić się w jakimś gabinecie, zrobić odpowiednie kursy, a gdy się uzbiera odpowiednią sumkę otworzyć własny gabinet. Mamy bardzo mało specjalistów (wszystkich brakuje) także każdy z nich może zarabiać fajne pieniądze. Ginekologia rok temu miała podobne progi do dermatologii, ale jednak od niej trzymałbym się z daleka (największa liczba pozwów przeciwko lekarzom jest właśnie obserwowana w ginekologii - szczególnie w położnictwie). Urologia jest mega lukratywna, specjalistów z tej dziedziny jest bardzo mało i tworzą bardzo zgrane grono - jak to opowiadał mój asystent z anatomii (chirurg ogólny): chirurdzy wychodzą razem na piwo, a urolodzy na pole golfowe. Dermatolog pracujący w prywatnej klinice po kursach wyciągnie ok. 8 tys złotych na miesiąc, specjalista urolog pracując we własnym gabinecie dojdzie do 8 tys w ciągu tygodnia (i mówię tu bardzo poważnie) - ale niestety urologia jest bardzo klanową specjalizacją, także przynajmniej na teraz bardzo ciężko się dostać.