LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

Martusia

MD
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Użytkownik o neutralnej reputacji

O Martusia

  • Ranga
    Początkujący

Profile Information

  • Status
    Student
  • Miasto uczelni:
    Gdańsk
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2011
  • Wydział
    LEK

Ostatnio na profilu byli

360 wyświetleń profilu
  1. Medycyna - i co dalej?

    Czy można natomiast zmienić swój charakter - w sensie mniej brać do siebie, być mniej wrażliwym? Na przykład o osobie spokojnej, dosyć łatwo się "stresującej" z góry już można powiedzieć, że nie nadaje się np. do pediatrii, gdzie trzeba współpracować z denerwowanymi rodzicami, medycyny ratunkowej, gdzie trzeba działać szybko czy np. do anestezjologii? Czy jest to po prostu kwestia wypracowania pewnych nawyków?
  2. Także zależy, jaką specjalizację chcesz robić. Możesz zapragnąć być pediatrą i nie mieć większych problemów ze znalezieniem się na wymarzonej specce lub też wymarzyć sobie okulistykę i się nie dostać, zrobić jakąś inną specjalizację i albo Ci się spodoba i będziesz zadowolona, albo nie i będziesz sfrustrowana.
  3. Niestety nie odp. Ci na pytanie, czy jest bardzo ciężko po studiach i jak wygląda praca, bo jestem dopiero na V roku. Co do szans na zrobienie specjalizacji - zależy, jaką chcesz zrobić. Łatwiej dostać się np. na medycynę rodzinną, trudniej na dermatologię.
  4. Wiem po kilku latach studiów, że trzeba iść za głosem serca i tego, co podpowiada rozum. Jestem na medycynie, ale wiem, że w zawodzie odnalazłabym się lepiej jako farmaceuta niż lekarz. Jednak wcześniej wydawało mi się, że wszyscy wokół wiedzą lepiej, łącznie z moimi koleżankami z grupy, które rzuciły farmę dla medycyny - że nie ma co się pchać na farmację, także wierząc, że robię dobrze, poszłam i zostałam na medycynie. Podobno lepiej tam, gdzie nas nie ma, więc nie wiadomo jak byłoby mi na farmie. Ale po prostu za późno dojrzałam do decyzji, co dla mnie byłoby na 100% najlepsze, a teraz już czasu nie cofnę. Jeśli chodzi o czas na medycynie - wiadomo, że przed egzaminami jest go mniej, ale poza tym jest wystarczająco dużo, żeby pogodzić to z innymi sprawami. Zależy od organizacji, chęci i predyspozycji, nikt nie wie, jak będzie u Ciebie. Proponuję Ci iść na wolontariat w wakacje do szpitala i zobaczyć od środka, jak praca lekarza wygląda i spróbować wyobrazić się w niej. Ja za późno sobie zdałam sprawę, że wszystko mi się podoba chyba jedynie z zewnątrz
  5. Rozumiem, że za rok będziesz mieć licencjat z dietetyki? Jeśli tak - nic nie stoi Ci na przeszkodzie spróbować poprawić maturę i zacząć nowe studia - w razie czego masz w kieszeni licencjat i gdyby nie spodobała Ci się medycyna, masz już jeden papier w kieszeni.
  6. Kontakt z pacjentem - super!

    Na pewn   Martusia, a jak Ty byś chciała pracować? Jak się widzisz za kilka lat? Pozdrawiam   Na pewno nie w roli zabiegowca, ortopedia, chirurgia, ginekologia, medycyna ratunkowa odpada. Jestem na V roku, nie mam jeszcze sprecyzowanych planów - po studiach biorę ślub, nie jestem typem 'karierowicza', chcę mieć pracę, którą będę lubić, ale nie poświęcać dla niej rodziny. Czy to jest w ogóle możliwe? Zastanawiałam się nad takimi specjalizacjami jak gastroenterologia - niestety jest bardzo mało miejsc, radiologia - to samo, pediatria - myślę, że presja ze strony rodziców = podwójny stres, a w stresie na pewno nie chcę pracować - więc też raczej odpada. Chciałabym iść na względnie spokojną specjalizację, gdzie jeszcze znajdę czas dla rodziny - stąd moje zdanie na temat pracy "od - do". Nie wiem, czy w ogóle takie specjalizacje istnieją, a jeśli tak - to czy w ogóle jest odpowiednia ilość miejsc, aby się dostać...
  7. Kontakt z pacjentem - super!

    Niektórzy jednak nastawiają się na pracę "od - do", chcą mieć czas dla siebie i dla rodziny - głównie mam na myśli kobiety, które chcą jeszcze przed 30stką urodzić dzieci, chociażby i praca sprawiała największą przyjemność, nie każdy chce robić coś kosztem rodziny - czy to w ogóle na specjalizacji jest możliwe?
  8. Medycyna - i co dalej?

    Pewnie i racja, że możliwości jest wiele i nie trzeba pracować w zawodzie, ale myślę, że jednak nie to takie łatwe - 6 lat studiów, staż, a później zrezygnowanie z tego i ponowne zaczynanie od zera. Jeśli chodzi o mnie - poszłam na te studia, ponieważ miałam dobre wyniki w szkole, możliwości sporo, do tego zawsze byłam wrażliwa i chętna do pomocy, myślałam również o farmacji, bo zawsze bardziej lubiłam chemię, ale jednak wybrałam medycynę. Mimo że już jestem prawie przy końcu studiów nie do końca widzę się jako lekarz - podobnie jak autorka tekstu jestem raczej zamknięta w sobie i nie potrafię pracować w stresie. Im dalej, tym bardziej to sobie uświadamiam. Nie mam już odwrotu - na farmację czy inny kierunek już teraz nie pójdę, nie stać mnie na takie długie studiowanie, także pozostaje skończyć studia, może jakimś cudem uda mi się dostać na "spokojniejszą" specjalizację - patrząc na przyznawane rezydentury nie zapowiada się kolorowo. Nie jest też tak, że nie lubię uczyć - nauka zawsze mi łatwo przychodziła, ale w moim przypadku jest tak, że nawet jak zdam na 4 czy 5, to naprawdę mało z tego później pamiętam, w przeciwieństwie do innych osób z mojej grupy, do tego nie wiem często jak zadawać pacjentom pytania, żeby brzmiały "sensownie" - możliwe, że to mnie najbardziej zniechęcam i zaczynam czuć coraz bardziej, że to nie to.