LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

Radecki

MD
  • Postów

    149
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    3

Radecki last won the day on July 15 2016

Radecki had the most liked content!

Reputacja

12 Użytkownik o dobrej reputacji

3 obserwujących

O Radecki

  • Ranga
    Użytkownik

Profile Information

  • Status
    Lekarz
  • Medal Marketingowca
    Przyznano
  • Wydział
    LEK
  1. O roli współżycia seksualnego w zachowaniu dobrostanu organizmu napisano i powiedziano już wiele. Aktywność seksualna zbawiennie wpływa na nastrój, samoocenę, umiejętne radzenie sobie ze stresem, a także poprawia funkcjonowanie serca, jak i całego układu krążenia. Wiadomo również, że uwalniana w trakcie stosunku oksytocyna polepsza jakość snu i pozytywnie wpływa na poczucie bliskości i więzi pomiędzy partnerami. W 2004 roku naukowcy z Uniwersytetu Wilkes-Barre przebadali próbki śliny 112 studentów, którzy ujawnili częstość, z jaką uprawiają seks. Okazało się, że Ci, którzy deklarowali częstszą aktywność seksualną charakteryzowali się większą zawartością immunoglobulin IgA w ślinie. Zatem seks wpływa także na ludzką odporność. Jedno z najbardziej osobliwych zastosowań aktywności seksualnej opisane zostało w 2000 roku. Roni i Aya Peleg opublikowali na łamach Canadian Family Physician case report, w którym zasugerowali, że seks może pomagać w… leczeniu przewlekającej się czkawki. Niestety nie dysponujemy dużą liczbą dobrych metodycznie publikacji i doniesień, które w sposób czytelny udowadniałby hipotezy o leczniczym działaniu aktywności seksualnej. Większość z nich oparta jest na niewielkiej grupie badawczej i krótkim czasie obserwacji. Tak więc czy możemy powiedzieć, że seks leczy? Czy może on być zalecanym elementem terapii? Na tak postawione pytanie odpowiedź starali się znaleźć naukowcy z uniwersytetu w Ankarze, w opublikowanej na łamach Endourology and Stones pracy „Can sexual intercourse be alternative therapy for distal ureteral stones?”. Autorzy przebadali 90 pacjentów z kamicą układu moczowego, a dokładniej z kamicą dystalnego odcinka moczowodu, starając się sprawdzić czy i jak aktywność seksualna wpływa na spontaniczną ewakuację złogów. Badana populacja została podzielona na 3 grupy - pacjentom z grupy 1 zalecono odbywanie stosunków seksualnych 3-4 razy w tygodniu, grupa 2 otrzymywała alfa-bloker tj. tamsulozynę w dawce 0,4 mg na dobę, zaś pacjenci z grupy 3 otrzymywali standardową terapię w postaci leków rozkurczowych i przeciwzapalnych. Po 4 tygodniach obserwacji okazało się, że u pacjentów z grupy, której zalecano wzmożoną aktywność seksualną częściej dochodziło do spontanicznego wydalenia złogu kamiczego, aniżeli w grupach otrzymujących leczenie farmakologiczne. Jak widać seks nie tylko się sprzedaje, ale może również leczyć. Pamiętajmy o tym, zwłaszcza przed zbliżającym się weekendem! Źródło: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26142575
  2. Urologia

    Tak się składa, że mam przyjemność być rezydentem urologii, więc podzielę się swoimi wrażeniami. Faktycznie urologii na studiach jak na lekarstwo, tak więc statystyczny student nie ma możliwości bardziej jej się przyjrzeć. Ponadto w powszechnym mniemaniu (również wśród studentów medycyny) urologia polega w na zajmowaniu się moczem, cewnikowaniu, badaniu per rectum, w najlepszym wypadku robieniu jakichś tam zabiegów endoskopowych, co dodatkowo odwodzi wielu młodych medyków od zainteresowania się tą dziedziną. Powszechna jest również niewiedza (o zgrozo!) młodych adeptów medycyny o tym, że jest to specjalizacja zabiegowa. Tak więc wielu przyszłych medyków o zacięciu zabiegowym poświęca uwagę chirurgii ogólnej/dziecięcej albo bardziej medialnym kardiochirurgii, chirurgii naczyniowej. Muszę przyznać, że również mnie bardziej atrakcyjnym wydawało się pójscie w ślady Bilrotha, Brossa czy Religii, niż zajmowanie się tym czy ktoś sika czy nie. Tymczasem trafiłem na ludzi, którzy potrafili mnie tematem urologii zainteresować, pokazać za co dziś jestem bardzo wdzięczny. Jeżeli w kimś drzemie dusza zabiegowca to urologia oferuje szerokie pole do popisu - duże spektrum zabiegów endoskopowych - TURP, TURB, HoLEP, PCNL, URS, RIRS oraz operacji otwartych - począwszy od tzw. "miejscówek" czyli plastyk napletka, operacji wodniaków jąder lub torbieli nasiennych najądrza, przez operacje Palomo w żylakach powrózka nasiennego, adenomektomii, zabiegów rekonstrukcyjnych moczowodów, miedniczek nerkowych, pieloplastyki Hynes-Andersona, operacji nietrzymania moczu, taśmowych aż do zabiegów onkologicznych tj. orchidektomii, nefrektomii, NSS, prostatektomii radykalnej czy też cystektomii. Jeżeli ktokolwiek miał okazję asystować do tzw. ewenteracji przedniej - czyli cystektomii radykalnej z usunięciem macicy i przydatków, z limfadenektomią, z wytworzeniem pęcherza zastępczego z jelita cienkiego, czyli jednej z największych operacji w chirurgii, trwającej wiele godzin, łączącej w sobie elementy chirurgii onkologicznej, przewodu pokarmowego i rekonstrukcyjnej, z pewnością nie powie, że urologia nie potrafi zrobić wrażenia;) Naprawdę stosunkowo niewiele w tym "babrania się" w moczu i wkładaniu palca w rectum, choć jest to z pewnością nieodłączny element tej pracy. Jeżeli pragniesz zostać chirurgiem to urologia pozwoli Ci się z pewnością "wyżyć" zabiegowo. Ponadto urologia, jak niewiele specjalizacji zabiegowych, oferuje możliwość wyłącznego zajmowania się leczeniem zachowawczym, ponieważ w obszar jej działania wchodzą takie poddziedziny jak urologia czynnościowa, endokrynologia i rehabilitacja urologiczna, którymi z powodzeniem można zajmować się w leczeniu poradnianym i jeżeli praca zabiegowca już Cię znudzi, zawiedzie lub zwyczajnie będziesz chciał nieco zwolnić to nie będziesz narzekał na brak zajęcia. Urologia jest różnorodna, każdy dzień w pracy jest inny i nuda z pewnością nikomu nie grozi. Z dostaniem się na specjalizację faktycznie nie jest łatwo, w moim województwie miejsca pojawiały się w ilości 1-2 z częstotliwością raz na 2 lata i jest to raczej trend ogólnopolski. Niemniej jednak z doświadczenia wiem, że jeżeli jest się zdecydowanym na tę specjalizację to warto podjąć trud, zaryzykować, czasem nawet poczekać pół roku, rok i w końcu uda się dostać Wiem również z autopsji, że często o tym jaką specjalizację wybieramy decyduje to jakich lekarzy-mistrzów spotkaliśmy na naszej drodze i że nawet najciekawsza dziedzina może stać się nieatrakcyjna jeśli ludzie, którzy się nią zajmują nie potrafią wzbudzić autorytetu lub są poprostu niesympatyczni. Z pewnością atmosfera pracy jest ważna, o ile nie najważniejsza, dlatego starajcie się szukać miejsc, w których ktoś weźmie was pod skrzydła i będzie szczerze kształcił - nawet w Polsce jest to możliwe Myślę, że po krótce nakreśliłem specyfikę specjalizacji, w razie jakichkolwiek pytań piszcie śmiało
  3. Trwający od kilkudziesięciu już lat rozwój technik endoskopowych odegrał kluczową rolę w diagnostyce, leczeniu i kontroli wielu schorzeń dotyczących rozmaitych regionów ludzkiego ciała, począwszy od poszczególnych części układu oddechowego, przewodu pokarmowego, a skończywszy na układzie moczowo-płciowym. Postęp technologiczny jaki nastąpił m.in. wprowadzenie wideoendoskopii, chromoendoskopii i wciąż trwa w dziedzinie badań endoskopowych, a także ich coraz większa dostępność pozwala szybciej i skuteczniej nieść pomoc nawet najbardziej potrzebującym pacjentom. W większości przypadków samo badanie endoskopowe opierające się na makroskopowej ocenie badanych tkanek, wymaga uzupełnienia np. w postaci cytologii lub badania histopatologicznego wycinków pobranych podczas endoskopii, co wydłuża proces diagnostyczny i opóźnia podjęcie decyzji o leczeniu. Nierzadko problem stanowi właściwa identyfikacja miejsca, z którego ów wycinek powinien zostać pobrany. Ujemny wynik biopsji endoskopowej, pobieranej często z przypadkowych miejsc, nie stanowi o braku choroby i wymaga wykonania dodatkowych badań, najczęściej powtórzenia badania endoskopowego i powtórnej biopsji. Tymczasem na horyzoncie pojawiła się nowatorska gałąź endoskopii - endomikroskopia konfokalna. Metoda ta pozwala na mikroskopową ocenę tkanek, o dokładności zbliżonej do badania histopatologicznego już w trakcie badania endoskopowego. Metodyka badania jest stosunkowo prosta - przed zabiegiem dożylnie lub bezpośrednio na błonę śluzową aplikuje się środek fluorescencyjny (fluoresceina lub akryflawina), a następnie przeprowadza się badanie przy pomocy endoskopu zintegrowanego z mikroskopem konfokalnym. Pod wpływem wiązki laserowej emitowanej przez mikroskop dochodzi do wzbudzenia środka fluorescencyjnego i emisji światła. Sygnały te po odpowiednim przetworzeniu tworzą obrazy konfokalne pozwalające ocenić histologiczną strukturę tkanki. Tym samym na ekranie otrzymujemy obraz podobny do tego jaki obserwuje histopatolog w okularze mikroskopu. Choć jak na razie brak dużych, prospektywnych i randomizowanych badań, które oceniałyby skuteczność metody w porównaniu z klasyczną histopatologią, to wciąż pojawiają się doniesienia o jej dużej efektywności w rozpoznawaniu neoplazji u chorych z przełykiem Barretta, polipami jelita grubego, chorobą trzewną czy wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego. Szczególnie obiecującą jest perspektywa wykrywania zmian wczesnych, niewidocznych lub słabo widocznych makroskopowo np. we wczesnym raku żołądka, carcinoma in situ pęcherza moczowego, a także precyzyjnego wykrywania miejsc, z których należy pobrać wycinek do badania histopatologicznego. Niemniej jednak należy pamiętać, że metoda ta wymaga dużej wiedzy i umiejętności w interpretowaniu obrazów mikroskopowych przez wykonującego badanie endoskopistę, co wciąż stanowi domenę histopatologów. Wydaje się, że pierwszy krok w kierunku wirtualnej histopatologii został zrobiony. Czy endomikroskopia konfokalna będzie w stanie zastąpić klasyczne badanie histopatologiczne? Pytanie wciąż pozostaje otwarte.
  4. Rak pęcherza moczowego stanowi jeden z najczęściej rozpoznawanych nowotworów u osób po 50 roku życia. W Polsce 5. pod względem częstości rozpoznawania nowotworem złośliwym u mężczyzn i 14. u kobiet – rocznie dotyka ponad 6 tys. Polaków. Niemal 70 procent przypadków stanowi rak nieinwazyjny, którego leczenie przy pomocy endoskopowej elektroresekcji przezcewkowej zapewnia 5-letnie przeżycie na poziomie ok. 90%. Jednakże ze względu na częste nawroty (50-70%), a także możliwość progresji pacjenci dotknięci nowotworem pęcherza podlegać muszą stałej kontroli polegającej na okresowym wykonywaniu cystoskopii. W konsekwencji leczenie i kontrola raka pęcherza moczowego wymaga nakładów finansowych należących do jednych z większych wśród chorób nowotworowych. Jednocześnie rak pęcherza stanowi przykład choroby, w diagnostyce której świetnie sprawdziłby się screening i aktywny nadzór przy użyciu biomarkerów identyfikowanych w moczu. Już na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wieku, angielscy naukowcy zwrócili uwagę na to, że dysponujące doskonałym węchem psy, przy odpowiednim szkoleniu, są w stanie wykryć różnego rodzaju nowotwory na podstawie zapachu i identyfikacji związków uwalnianych z moczu. Najskuteczniejsze z nich potrafiły stwierdzić obecność raka pęcherza moczowego ze skutecznością sięgającą ponad 70 procent. Obserwacje te skłoniły badaczy do poszukiwania metod oznaczania i identyfikowania substancji uwalnianych z moczu w temperaturze pokojowej tzw. lotnych związków organicznych (ang. VOCs – volatile organic compounds). Oczekiwania te zostały spełnione poprzez rozwój technik chromatografii gazowej oraz spektrometrii masowej, które pozwoliły na szczegółową analizę gazów uwalnianych z ludzkich wydalin takich jak mocz i kał. Ponadto zauważono, że można zidentyfikować specyficzne dla danej choroby VOCs, a więc stwierdzenie obecności określonych związków organicznych w mieszaninie gazów uwalnianych z próbki pozwala na postawienie diagnozy. Pomimo obiecujących rezultatów, zastosowanie spektrometrii masowej i chromatografii gazowej w codziennej praktyce jest bardzo trudne i kosztowne, ze względu na ograniczoną dostępność urządzeń w specjalistycznych laboratoriach, wymagających udziału wysoce wykwalifikowanego personelu. Wysiłki naukowców skupiły się na poszukiwaniu prostego, przystępnego i taniego sposobu analizy próbek biologicznych uzyskiwanych od pacjentów, który jednocześnie charakteryzowałby się skutecznością porównywalną z wyżej wymienionymi metodami. Z rozwiązaniem przyszli naukowcy z University of Liverpool, którzy opracowali urządzenie Odoreader – stanowiące połączenie kolumny chromatograficznej z metalowym sensorem. Lotne związki zostają odseparowane z mieszaniny gazów w zależności od masy lub ładunku elektrycznego. Następnie obserwuje się jak zmienia się opór elektryczny czujnika w obecności określonych VOCs. W rezultacie otrzymuje się wynik w postaci chromatogramu, który poddawany jest analizie. Metoda ta pozwala także na identyfikacje określonych, charakterystycznych dla danej choroby modeli lub profili VOCs. Według opublikowanych przez twórców danych, uzyskanych na grupie ponad stu pacjentów, czułość i skuteczność tej metody w wykrywaniu raka pęcherza moczowego wynosi odpowiednio 97% i 100%, zaś czas samego badania wynosi około pół godziny. Naukowcy poszli także o krok dalej, wykorzystując Odoreader w detekcji raka prostaty, uzyskując po raz kolejny, wyśmienitą skuteczność na poziomie 91%. Choć obserwacje te wymagają potwierdzenia w szerzej zakrojonych, obejmujących większą grupę pacjentów badaniach, to ciężko przejść obojętnie wobec takich rezultatów. Czy czeka nas rewolucja w diagnostyce nowotworów dolnych dróg moczowych? Czas pokaże.
  5. Monitoring w szpitalu

    Artykuł przydatny w analizie poruszonego tematu - http://www.hrk.pl/pl/home/moja_kariera/prawo_pracy/Prawo_pracownika_do_prywatno%C5%9Bci_a_monitoring_w_miejscu_pracy.aspx