LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

Przeszukaj forum

Showing results for tags 'film'.



More search options

  • Search By Tags

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Search By Author

Typ zawartości


Forum

  • MedFor.me
    • Dyskusja ogólna
    • Specjalizacja: Jaką wybierzesz?
    • Niezbędnik medyka (książki, konferencje, kursy, praktyki, oferty pracy)
    • Naukowo
    • Idę na medycynę
    • Fora lokalne
  • IZBA LEKARSKA
    • Medycyna Ogólna
    • Egzaminy
    • !!! Nowoczesna medycyna
    • Miejsca stażowe i specjalizacyjne
    • Wieści zza granicy
  • PO GODZINACH
    • Na każdy temat
    • MedHumor
    • Fora prywatne
    • MedFor.me - sprawy forum
  • CLUSTERS
    • News
    • Polinnovation
    • Clusters

Kategorie

  • News
  • Opinie i komentarze
  • Ze świata nauki
  • Wywiady
  • Reportaż
  • MED-Memories
  • Weekend For.me
  • Patronaty

Blogi

  • Oficjalny blog MedFor.me
  • Medicus Sapiens Semper Digitum in Ano Tenet
  • Naczelny Lekarz Trąbkowaty
  • Visca El Barça
  • Meoblog
  • Medycyna jest ciekawa
  • Ania18101Blog
  • Zabiegowcy
  • blogs_blog_11
  • blogs_blog_12
  • Dzienniczek przyszłego doktora.
  • Ratuj-z-nami
  • KotBlog
  • JMBlog
  • Breakfast at Tiffany's.
  • DanioJanioBlog
  • NarzedziaLekarza
  • see
  • aniamos - blog
  • vipomaBlog
  • Kawa
  • przyczynaBlog
  • Wino i Medycyna - In vino sanitas

Kategorie

  • Choroby wewnętrzne
  • Chirurgia
  • Pediatria
  • Ginekologia i położnictwo
  • Łacina
  • Inne
  • Redakcyjne

Kalendarze

  • Patronaty MedFor.me

Znaleziono 7 wyników

  1. Minęło już trochę czasu od pojawienia się słynnego Botoksu, "fenomenalnego" filmu o polskiej służbie zdrowia, głośno rozreklamowanego dzieła. Opadły już emocje, ucichły komentarze, wszyscy, co mieli pokrzyczeć, to pokrzyczeli. Ale w tym wszystkim brakuje mi stwierdzenia, dlaczego ten film jest tak źle odbierany. I ja to wytłumaczę. Nie będę absolutnie zagłębiać się w analizowanie filmu jako takiego, bo się na tym nie znam. Nie jestem ani humanistą, ani filmoznawcą, ani krytykiem filmowym. Mogę jedynie powiedzieć, że coś mi się podoba lub nie. Argumentacja w tej kwestii też może być dość pierwotna. Ale mogę wypowiedzieć się o kwestii medycznej. I o tym powiem głośno i dosadnie. Już na dzień dobry uważam, że jeżeli ktoś chce robić film o medycynie to powinien zwrócić się o pomoc i konsultacje do osób z branży. To jedynie takie osoby mogą zweryfikować czy przedstawiamy prawdę czy wymyślamy (jak to jest w wielu innych produkcjach). Tym, co najbardziej budzi moją złość (a myślę ze i całego środowiska medycznego), jest fakt, że prezentuje kłamstwa, coś, co nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Podobno gdy aktorzy mają zagrać wielką postać, to czytają o tej osobie. Jeśli przygotowują się do roli policjanta to idą nauczyć się strzelać na strzelnicy. A jak lekarza... W Polsce powstał jeden dobry film o medycynie: Bogowie. Ale tam twórcy byli przygotowani od początku do końca. Aktorzy czerpali wiedzę od lekarzy. Wielki profesor Religa i jego postać była przestudiowana na wszelkie sposoby tak, aby pokazać o nim prawdę: jasne i ciemne strony. Jednym z głównych konsultantów był profesor Marian Zembala - lekarz oraz przyjaciel profesora Religi. Przekazał nie tylko historię człowieka, ale przede wszystkim pokazał jak medycyna wygląda. Na przykład to, jak zakłada się sterylnie rękawiczki, jak wygląda sprzęt, resuscytacja itd. A dla mnie film o medycynie musi zawierać tego typu podstawowe elementy, które sprawiają, że ten film staje się autentyczny. Wtedy skupiamy się na historii, którą autor chce pokazać, a nie drażni nas udawanie i próba aktorska. Tego właśnie zabrakło i przez to film staje się kompletnie nie warty obejrzenia. Przechodząc do meritum: Od lat rażące jest dla mnie pokazywanie defibrylacji w telewizji. Mamy tak ogromny problem z nauczaniem polskiego społeczeństwa prawidłowej resuscytacji, a pokazując filmowe wyobrażenia reżysera pokazujemy kolejne nieprawdziwe stereotypy. Od kiedy łyżki defibrylatora trzemy o siebie?! To nie tylko błąd, ale niebezpieczeństwo najwyżej kategorii! Skandal! Po tak nieprofesjonalnym zachowaniu nie pokazałbym się na mieście. To bzdura w stylu Jamesa Bonda w Casino Royale. Tam samemu się zdefibrylował. Kolejna sprawa - podanie haloperidolu. Głośno pada komenda, że podaje się taki lek, po czym dosłownie w sekundę pacjent „odpada”. Rozumiem jakby podali propofol. Ale haloperidol i jeśli się nie mylę to dawka 3 mg. Wystarczy sięgnąć do ulotki tego leku i już wiemy, że mamy do czynienia z jakąś głupotą. A może twórcy filmu zażywali ten lek na uspokojenie przy swojej wzajemnie nakręcanej ekscytacji przy tworzeniu tego… ekmh... filmu? Ogromnie przykre i ze strony twórców paskudne jest pokazanie ratowników medycznych jako niedouczonych, pijanych patoli z osiedlowej ławki. Dzisiejsze polskie Ratownictwo Medyczne uchodzi za jedno z najlepszych w Europie. Mamy świetnie wyszkolonych ludzi, którzy skończyli studia, mają wiedzę i doświadczenie. Wszystko, co dzieje się w karetce jest możliwe do zweryfikowania. Nie ma po prostu takiej możliwości, aby pijana osoba przyszła na dyżur. Już nawet kolega kolegę zgłosi w tej sprawie, bo jest to karalne, ale jest to też zagrożenie dla innych członków zespołu oraz dla całej społeczności medycznej. Pojedyncze marginalne przypadki mogą się zdarzyć, ale taki proceder kończy się zawsze wyrzuceniem z pracy i ciężkimi konsekwencjami. Pokazanie ratowników jako bydła jest dla mnie totalną obrazą. Wszak ratownicy wywalczyli wreszcie, że Polacy ich zauważają, że zawód ten cieszy się coraz większym szacunkiem, że w karetce nie musi jechać wyłącznie lekarz, bo ratownik ma odpowiednią wiedzę. I tu kolejne niedopatrzenia w filmie: karetka "S" wymaga, aby jechał w niej lekarz, a w filmie go nie było. A na plecach owego "ratownika medycznego" widniał napis ratownik, co oznacza, że osoba jest po kursie Kwalifikowanej pierwszej pomocy, a nie jest ratownikiem medycznym! A to nie zezwala na bycie członkiem zespołu karetki pogotowia. Uderzono w ratowników. Uderzono też w farmaceutów. Od kiedy ogolonego osiłka można ubrać w fartuch i postawić za apteczną ladą? Wystarczy przeczytać nawet na Wikipedii informacje, kim jest farmaceuta i kto może sprzedawać w aptece. Bajka. Ale najbardziej odrażające i podłe zagranie związane jest z zachowaniem lekarzy i tematem aborcji. Twórcy filmu idealnie przybili piątkę z tymi, którzy chcą zlikwidować aborcję raz na zawsze. Obrazy noworodków czy to płodów na metalowej tacy i oczekiwanie na ich śmierć? Myślę, że każdy logicznie myślący człowiek zdaje sobie sprawę z głupoty i ogromnej perfidii autora. Słowa: "Muszę złamać barki Pani dziecku…" (mowa tu o dystancji barkowej podczas porodu), to tak, jakby powiedzieć: "Muszę uderzyć panią siekierą w głowę, bo nic innego nie pomoże". Przysięgam, ale nie wiem jak ktoś wymyślił taki scenariusz. Choćby nawet w kontekście historii medycyny nie wiem, jak można łamać barki dziecku? Dramat. Tu kolejne dziwne niedopatrzenie. Owa pani ginekolog najpierw gra podłego lekarza, który łamie barki, grozi odrąbaniem głowy dziecka, patrzy na martwe płody, a potem przechodzi przemianę i nie chce więcej tego robić i jest nagle dobrym lekarzem? To cóż takiego się jej stało? Lekarze są, jacy są. (No może poza profesorem Chazanem - przyp. red.). To są ludzie. Mogą być mili lub nie. Mogą być grzeczni dla pacjenta lub nie. Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie odważyłby się powiedzieć do matki: "Masz martwy płód, ale potrzymaj go jeszcze z tydzień”. To są tak delikatne tematy, że nikt nie jest takim zwyrolem, na jakiego Botoks kreuje polskiego lekarza. Podsumowując. Czy ten film zaszkodził polskiej służbie zdrowia? Myślę, że nie. Myślę, że ludzie, którzy mają mózg i umieją odróżnić białe od czarnego rozumieją, jaki ten film jest głupi. Tam nie ma ani spójnej historii, ani wątku głównego. Obraz medycyny jest fikcją, totalnie oderwaną od rzeczywistości. Widzowie wychodzili z kina podczas filmu. To chyba pokazuje, że nie lubimy jak wciska nam się kit i jeszcze mówi, że jest dobry. Oczywiście różnego rodzaju kłamstw i dziwnych historii było o wiele więcej. Ale szkoda o nich mówić tak samo, jak szkoda iść do kina. Przykro mi, że aktorzy, którzy mają swoistą markę i dobrą opinię dali się wkręcić w coś takiego. Zagrali w bajce science-fiction próbującej udawać polski szpital. Reżyser powiedział, że to będzie jego najmocniejszy film. Myślę, że najmocniej to odbiją mu się czkawką opinie o tym filmie. A jedyną naprawą wizerunku byłoby chyba przekazanie całej kwoty, którą film zarobił na jakiś dobry cel, np. na leczenie psychiatryczne w Polsce. Temat niezwykle zapomniany, a po tej ekranizacji chętnych do intensywnego leczenia na pewno jest więcej... Jak ktoś chce pokazać lek to niech o nim poczyta, procedurę medyczną to niech ją zobaczy albo choć zapyta jak. Polacy etap "Na dobre i na złe" już przerobili. Skąd autorzy brali pomysły na te sceny? Bujna wyobraźnia? Medycyna polska połowy XIX wieku? Może część historii znajdzie odzwierciedlenie w dawnej medycynie sprzed laty, ale nie dziś. Łukasz Surówka Zobacz też: Gdzie się zaszył John Rambo? czyli radosna medycyna z kina
  2. Twórca znany z takich filmów jak Pitbull czy Służby specjalne reżyser Patryk Vega rozpoczął w maju 2017 roku zdjęcia do swojej najnowszej produkcji. Sam, jako autor scenariusza wziął na warsztat temat pracy lekarzy w Polsce. Czy swobodna konwencja filmów Vegi pozwoli na poruszenie ważnych społecznie tematów. A może wpisze się w oklepaną konwencję krzywego zwierciadła? Lekarze w Polsce - to bardzo modny i medialny temat ostatnich miesięcy. Dzięki zaangażowaniu tysięcy osób, a szczególnie lekarzy rezydentów, w ciągu minionego roku informacje o prawdziwym życiu i głównych problemach pracowników opieki zdrowotnej dostały się do najważniejszych mediów, publicystyki, a w konsekwencji zaistniały w kulturze popularnej. W mediach (gazety, książki, seriale, filmy, programy dokumentalne) od lat dominuje niepodzielnie obraz lekarzy jako zamożnych elegancików, zblazowanych członków elit czy zdystansowanych cyników albo równie oderwane od rzeczywistości przeciwieństwo: wybitni, uduchowieni, altruistyczni "bogowie". Obie wizje promowane w przestrzeni publicznej tak dalece kontrastują z rzeczywistością, że mogą wywołać jedynie wzgardę pacjentów i frustrację samych medyków. Ten wygodny stereotyp zaczęli powoli przełamywać Młodzi lekarze - serial TVP, który pokazał grupę ludzi z krwi i kości z realnymi problemami i aspiracjami. Cały ubiegły rok minął pod znakiem ogromnej medialnej rewolucji: polskie społeczeństwo wreszcie zobaczyło szokujący obraz: absolwenci elitarnych studiów, którzy przez 6 lat po ukończeniu medycyny zarabiają tyle co kasjerka w dyskoncie i codziennie zderzają się z bezdusznym systemem. Zdumieniu wciąż nie ma końca. Zwieńczeniem tego procesu stała się bestsellerowa książka Pawła Reszki, która obnażyła fatalny stan polskiego systemu zdrowia, w tym warunków pracy zbliżonych do dzikiego zachodu. Czy realistyczna, odarta z mitów wizja polskiej medycyny w sensacyjno- rozrywkowym wydaniu Vegi jest możliwa do pogodzenia? Według wstępnych informacji film skoncentruje się wokół problemów kobiet zawodowo związanych z medycyną, co dodaje produkcji dodatkowego smaczku. Reżyser zaprosił do współpracy zdolne aktorki i aktorów takich jak Olga Bołądź, Agnieszka Dygant, Sebastian Fabijański czy Grażyna Szapołowska. Życzymy zatem udanych zdjęć i czekamy na premierę 23 września. Mateusz Malik, lekarz Więcej o filmie Botox: filmweb Zdjęcie (z przekąsem nawiązujące do fotosa promującego serial Młodzi lekarze) pochodzi z profilu Facebook Patryka Vegi.
  3. Zróbmy listę filmów, które warto obejrzeć i które polecacie! Starsze i nowsze tytuły. Swojego czasu oglądałem bardzo dużo - mam całkiem pokaźną kolekcję filmów, które kupowałem okazyjnie na allegro, ale teraz co z nowości warto zobaczyć to nie bardzo wiem Moja pierwsza propozycja to duński film Zwyciężymy (http://www.filmboxextra.pl/filmoteka/item/7315-weshallovercome), ukazujący determinacje 13-letniego Fritza (a później Martina), który walczy o prawdę i podstawowe prawa ucznia. Polecam!
  4. Proponuję małą zabawę w odgadywanie tytułów filmów, których kadry będziemy pokazywać w postach. Tylko 3 reguły: 1) Osoba zadająca zagadkę może pokazać dowolną liczbę kadrów z tego filmu. 2) Osoba która odgadnie tytuł filmu po potwierdzeniu tego przez zadającego zagadkę może zadać własną zagadkę. 3) Jeśli przez 5 dni film nie został rozpoznany, autor może zadać kolejną zagadkę bądź pozostawić to chętnej osobie Pozwolę sobie zacząć Zagadka może nie będzie najprostsza, ale jestem pewien że poradzicie sobie
  5. Przed chwilą obejrzałem najnowszy film Wojtka Smarzowskiego - "Pod mocnym aniołem". O ile na sztuce się nie znam to film mogę polecić, bo trzyma poziom. Zainteresował mnie za to przedstawiony obraz alkoholika i ukazanie dna, które osiągnął. O ile w innych filmach to chlanie było w pewien sposób romantyczne, dekadenckie, podkreślające indywidualizm alkoholika, o tyle tutaj ukazane jest na poziomie fizjologicznym, zarzygana pościel, obsrane spodnie, smród, wyniszczenie. Spotkaliście się z jakimiś interesującymi obrazami problemu alkoholowego w filmie?
  6. Z racji niedawnej premiery najnowszego filmu o przygodach agenta 007 - "Skyfall" proponuję ankietę, który z dotychczasowych Jamesów Bondów był według Was najlepszy?
  7. Oscary 2012

    Wielkimi krokami zbliża się gala rozdania Oscarów. Chciałbym poznać więc wasze zdanie, na temat tego, który z 9 filmów nominowanych w najważniejszej kategorii zasługuje na zwycięstwo i powinien dostać Oscara za najlepszy film roku. Ja obejrzałem do tej pory 6 z 9 Widziałem "Artystę", "Hugo i jego wynalazek", "Spadkobierców", "Moneyball", "O północy w Paryżu" i "Strasznie głośno, niesamowicie blisko". Przede mną jeszcze "Służące", "Czas wojny" i "Drzewo życia". Z dotychczasowej szóstki najbardziej zachwycił mnie film "Hugo i jego wynalazek". Dla mnie to arcydzieło, nakręcone przez wielkiego Martina Scorsese, ale dużo 'lżejsze" niż jego poprzednie filmy. "Hugo" to film o marzeniach, o filmach samych, o bezsensie woje, o miłości, o realizowaniu swoich marzeń. Nakręcony w pięknej scenerii, z niesamowitą choreografią, montażem i ujęciami. Nie zgodzę się też z opinią, ze w tym roku nominowane filmy są słabe. Z obejrzanej szóstki nie podobał mi się tylko: "Moneyball", a fantasy/komedia romantyczna "O północy w Paryżu" jest całkiem fajna, ale gala oscarowa, w szczególności w kategorii za najlepszy film roku to naprawdę nie jej miejsce. To o filmach odstających. Prawdopodobnie również "Czas wojny" trzeba będzie tu zaliczyć. Natomiast pozostały 3 bardzo mi się spodobały. 1. "Artysta' - rewelacja. Jestem pełen podziwu dla Amerykańskiej Akademi Wiedzy i Sztuki Filmowej za nominacje dla tego filmu. Myślę, ze szans za dużych nie ma na wygranie statuetki, ale bardzo fajnie się ten film oglądało. Genialne sceny, świetna choć prosta fabuła. Efektu dopełniają cyrkowe sztuczki psa głównego bohatera. Świetna gra dwójki nieznanych mi zupełnie aktorów: Jean'a Dujardian i Benerice Bejo. James Cromwell w roli drugoplanowej świetny. U mnie 10/10. 2."Spadkobiercy" - Akademia zapewne ten film wybierze. Bez dwóch zdań na Oscara zasługuje. Kilka niezapomnianych scen, świetny Clooney i w ogóle ta cała hawajska otoczka do opoiwadania trudnych historii i podejmowania trudnych decyzji 3. "Strasznie głośno, niesamowicie blisko" - trochę spadł w moim rankingu bo jednak gdy go bardziej przemyślałem doszedłem do wniosku, że reżyser zmarnował ogromny potencjał jaki ten film miał.Jak film się kończy oglądać o drugiej w nocy to chyba bardziej się zaczyna podobać Efekt końcowy jest i tak bardzo dobry, ale mógłby być dwa razy lepszy. Zupełnie nie podobała mi się Sandra Bullock jako matka głównego bohatera, była sztuczna, tak jak cała jej relacja z synem. No i generalnie jej postać nie pasowała do tej rodziny. Zagrała trochę jak w 'The blind side', a film był przecież zupełnie inny. Tak sie skłąda, że jest to film o tematyce medycznej, toteż opisałem go nawet na Przypadkach Medycznych :.Strasznie głośno, niesamowicie blisko W najbliższym czasie planuję obejrzeć "Służące" i "Drzewo życia" i penie dla świętego spokoju też "Czas wojny" A jak tam wasze oscarowe wrażenia i typy?