LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

Przeszukaj forum

Showing results for tags 'lekarz'.



More search options

  • Search By Tags

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Search By Author

Typ zawartości


Forum

  • MedFor.me
    • Dyskusja ogólna
    • Specjalizacja: Jaką wybierzesz?
    • Niezbędnik medyka (książki, konferencje, kursy, praktyki, oferty pracy)
    • Naukowo
    • Idę na medycynę
    • Fora lokalne
  • IZBA LEKARSKA
    • Medycyna Ogólna
    • Egzaminy
    • !!! Nowoczesna medycyna
    • Miejsca stażowe i specjalizacyjne
    • Wieści zza granicy
  • PO GODZINACH
    • Na każdy temat
    • MedHumor
    • Fora prywatne
    • MedFor.me - sprawy forum
  • CLUSTERS
    • News
    • Polinnovation
    • Clusters

Kategorie

  • News
  • Opinie i komentarze
  • Ze świata nauki
  • Wywiady
  • Reportaż
  • MED-Memories
  • Weekend For.me
  • Patronaty

Blogi

  • Oficjalny blog MedFor.me
  • Medicus Sapiens Semper Digitum in Ano Tenet
  • Naczelny Lekarz Trąbkowaty
  • Visca El Barça
  • Meoblog
  • Medycyna jest ciekawa
  • Ania18101Blog
  • Zabiegowcy
  • blogs_blog_11
  • blogs_blog_12
  • Dzienniczek przyszłego doktora.
  • Ratuj-z-nami
  • KotBlog
  • JMBlog
  • Breakfast at Tiffany's.
  • DanioJanioBlog
  • NarzedziaLekarza
  • see
  • aniamos - blog
  • vipomaBlog
  • Kawa
  • przyczynaBlog
  • Wino i Medycyna - In vino sanitas

Kategorie

  • Choroby wewnętrzne
  • Chirurgia
  • Pediatria
  • Ginekologia i położnictwo
  • Łacina
  • Inne
  • Redakcyjne

Kalendarze

  • Patronaty MedFor.me

Znaleziono 16 wyników

  1. No właśnie - jak to jest w praktyce. Prawo czy medycyna? Sam zadaje sobie to pytanie, ze względu na to, że stoję przed wyborem profilu w liceum. Dziś prokurator, sędzia czy adwokat może liczyć spokojnie na zarobki w granicach 10-15 tysięcy złotych do ręki, a w przypadku samych adwokatów nie ma jako takiej górnej granicy. O ile w przypadku adwokatów trzeba mieć sporo pieniędzy na otwarcie samej kancelarii, aby dobrze prosperować już na start, to młody prokurator - tj. 30 latek zarabia już 7000zł. Przyjęło się, że zawód prawnika to zawód mega prestiżowy, dochodowy, ale obkupiony wieloma latami wyrzeczeń, nauki. Mają oni wiele profitów, można się piąć zawodowo w górę - od prokuratury rejonowej, aż po krajową, wszystko zależy od nas samych, oraz w jakimś tam stopniu szczęścia, ale rozmawiając z 32 letnim prokuratorem, bardzo zachwala swoja pracę, ma do czynienia ze sprawami które uwielbia - kryminalistyka, praca z policją, a w dodatku niezłe pieniądze, gdzie inni w wieku 30 lat mogliby pomarzyć o takich zarobkach, do tego dochodzą różnego rodzaju dodatki, immunitet. W przypadku sędziów czy adwokatów droga jest podobna, lub nieco inna, ale można rzecz, że zawody te są nadal bardzo dobrą propozycją, mimo ogólnego hejtu, że dzisiaj studentów prawa są tysiące - może i są, ale furtka jest cały czas otwarta. Natomiast chciałbym spytać jak to wygląda z perspektywy młodych lekarzy, może źle to nazywam, ale chodzi mi o ludzi w wieku 30-35 lat. W trakcie studiów nie dostajemy ani grosza, w trakcie rezydentury te stawki są śmieszne, oraz w trakcie samej specjalizacji nie mamy co liczyć na grubą kasiorę, bo jednak o niej setki młodych osób marzy. Tak jak wspominałem, młody prawnik ma bardzo realne szanse na zarobki w granicach 6-8 tysięcy właśnie po trzydziestce. Natomiast z moich wyliczeń droga lekarza do tych pieniędzy jest znacznie dłuższa. Dlaczego cały czas o pieniądzach? A no właśnie dlatego, że przyjęło się, że te zawody to pewny, stabilny, bardzo dochodowy zawód. Niestety jaka jest rzeczywistość wszyscy wiemy. Zaczynamy w wieku 19 lat jeśli dobrze pójdzie, studia kończymy w wieku 25 lat. Dochodzi nam rok stażu + czas na LEK. Więc powiedzmy, że mając 27 lat możemy rozpocząć interesującą nas specjalizację, o ile w ogóle się na nią dostaniemy oraz o ile będzie na nią miejsce. Niestety w obecnej chwili wszystko zmierza do tego, że nie. W przypadku kiedy wybierzemy drogę chirurga plastyka, dermatologa, ortopedy czy innych w miarę "wolnych" specjalizacji mamy szansę na pracę prywatnie, jako wolnych mam na myśli niezwiązanych ŚCIŚLE ze szpitalami państwowymi oraz paskudnym NFZ. Jak każdy wie chirurgia plastyczna czy dermatologia to specjalizacje mega oblegane, mało kto się dostaje, natomiast później kasę można trzepać, ale sam czas specjalizacji to już 5-7 lat. A więc tak naprawdę mając 32-35 możemy zacząć o realnym początku kariery w swojej specjalizacji, wyrabiać markę, zaufanie pacjentów, zrobić sobie rozgłos. Pytanie teraz co z prywatną kliniką, gabinetem? Skąd weźmiemy na to pieniądze zarabiając w trakcie specjalizacji marne grosze? Jedynie bogaci rodzice czy ciotka z ameryki mogą nam tutaj pomóc, w innym krzyżyk na drogę i zapindalaj pan kolejne X lat, aby w końcu stać się KIMŚ. Okej, mamy 32 lata, optymistyczna wersja. Wszystko przed nami. PLAN A - bogaci rodzice, ciotka z ameryki, cokolwiek, mamy pieniądze na rozwój, na założenie prywatnej praktyki lekarskiej, więc tak czy siak, prędzej czy później, czegoś się dorobimy, ale powiedzmy sobie szczerze - jakie na to są szanse? 2%? 3%? Ile osób jest w stanie tak działać? PLAN B - nie wywodzimy się z żadnej bogatej rodziny, cudem znaleźliśmy się na wymarzonej specjalizacji, no i jeśli jesteśmy rzeczywiści w branży estetycznej to problemów jako tako z pracą nie będzie, bo miejsce zawsze się znajdzie, natomiast co mają powiedzieć kardiolodzy, ortopedzi bez pieniędzy na własny gabinet, anestezjolodzy, neurochirurdzy, bla, bla, bla - prawie wszystkie grupy lekarzy? Pracować w szpitalu za marne stawki? Robić w trzech szpitalach, a do domu praktycznie nie wracać, a jeśli wracać to tylko żeby się przespać? I w tym momencie człowiek zadaje sobie pytanie - i po co mi to wszystko było? 3 lata harówy w liceum, aby dostać się na wymarzoną uczelnię, 6 lat mega ciężkich studiów, i teraz po nich w zależności od wybranej specjalizacji 5-6 lat harówy za mniej niż kierownik Biedronki obok Olkusza? A jeśli nawet skończymy wymarzoną specjalizację to przecież też kokosów zarabiać nie będziemy, więc pytam się jaka tutaj jest sprawiedliwość? Czy rzeczywiście zawód lekarza to tak wysokie zarobki? Bo jeśli odnosić się do takich informacji, ze szmatławca: lekarz bez specjalizacji to 2253 PLN (brutto). To daje odpowiednio 13,65 PLN (brutto) za godzinę. lekarz z I st. specjalizacji to 2553 PLN (brutto) czyli 15,47 PLN (brutto) za godzinę. lekarz z II st. specjalizacji do 40 r.ż. to 2800 PLN (brutto) czyli 16,97 PLN (brutto) za godzinę. lekarz z I Ist. specjalizacji po 40 r.ż. to 2787 PLN (brutto) czyli 16,89 PLN (brutto) za godzinę. lekarz na stanowisku kierownika/ordynatora to 3458 PLN (brutto) czyli 20,95 PLN (brutto) za godzinę. Które są rzeczywiście kwotami gołymi, do tego dochodzą dyżury, praca po godzinach itd. ale biorąc pod uwagę takie kwoty w branży gdzie po prostu nie ma szans robić samodzielnie to jak na to patrzeć? Nawet jeśli 50 letni lekarz, znany ortopeda, kardiolog czy kto tam wie zarobi te 20,000zł miesięcznie to jakim kosztem? Robieniem po 13h dziennie? Pracą w 3 szpitalach i braniem kilku dyżurów w ciągu miesiąca? Gdzie czas na rodzinę, hobby? Nie wiem jak wy, ale ja mając przed sobą decyzję jestem kompletnie rozbity. Tyle się czyta o młodych lekarzach, którzy pracują w zupełnie niegodziwych warunkach, z drugiej strony jakiegoś specjalnego lamentu prawników nie słyszałem. Branże po politechnice, informatyce czy czymś ścisłym odrzucam - ogólnie nie interesuje mnie to w takim stopniu jak właśnie wyżej wymienione zawody prawnika czy lekarza. Jak na to kochani spojrzeć? Bo jestem nieźle złamany w środku.. Z jednej strony marzy mi się bycie lekarzem tak samo jak prawnikiem, ale z drugiej jak patrzę na zarobki w dzisiejszych czasach, a nikt nie wie jak będzie za X lat to czy rzeczywiście jest sens pakować się w to wszystko dla samego bycia lekarzem? Chęć pomagania ludziom? Jak najbardziej. Chęć niesienia ogólnej pomocy? TAK! Tylko czy rzeczywiście, żeby to robić, przez połowę życia trzeba sobie flaki wypruwać, aby godnie żyć? Takie mnie naszły przemyślenia przed wyborem szkoły średniej, bo oczywiście, są i bogacze w każdej branży, nawet z pozoru najmniej dochodowej, ale to absurdalne, aby po tylu latach ciężkiej pracy w liceum, na studiach, w trakcie specjalizacji potem patrzeć jak zwykły programista który klepie kod 8 godzin dziennie w Polsce czy na zachodzie zarabia 5x-7x więcej od osoby w jego wieku. Jakie jest wasze zdanie? Pomoże mi chociaż troszkę ktoś? Bo tak jak wspominałem, jestem nieźle w środku złamany.
  2. Studia Medyczne a Liceum

    witam wszystkich! (z góry przepraszam jeśli jest już taki temat) Mój problem jest taki...jestem w 1 Liceum i od 3 gimnazjum marzy mi się Medycyna,konkretnie chirurgia ale to poteeem. 1.jestem na profilu BioChemAng ponieważ myślałem że będę miał poważne problemy z matematyką, w gimnazjum nie uczyłem się za dużo i strasznie się bałem rozszerzenia.jednak wyszło wszystko inaczej i okazało się że całkiem nieźle sobie z nią radzę i ''być może' dałbym sobie z nią radę (motywacją jest medycyna więc) ale rodzi się tutaj problem...nie wiem jakie uczelnie są dobre i na które warto składać papiery,różnica jest tutaj taka że mogę zmienić klasę na BioChemMat żeby pójść do Krakowa,mam tam dziewczynę i wydaje mi się że fajną opcją by było tam studiować ponieważ mieszkam niedaleko gdańska a to jakieś 500km ode siebie.Do Gdańska na medycynę wiem że nie trzeba Matematyki rozszerzonej czy w Krakowie też jest taka uczelnia? nie chciałbym zmieniać klasy ale jeśli trzeba to trzeba...z matematyki sam się nie nauczę a korki odpadają patrząc na ilość materiału. co o tym sądzicie? powinienem zmienić klasę na klasę z matematyką żeby starać się do Krakowa? warto walczyć o Kraków czy lepiej zostać w tej samej klasie z Angielskim i składać do Gdańska? 2.są jakieś kursy/szkolenia/kółka chirurgii? chciałbym sprawdzić się w 1000% że jest to dla mnie bo jednak oglądając filmy to trochę różnica... 3.czy to prawda że chirurg nie ma czasu na nic tylko na operacje?Martwi mnie to ponieważ chciałbym mieć czas również dla dziewczyny jak i zainteresowań drugoplanowych.Powiedzcie jak wygląda to u was z góry dziękuję!
  3. Aplikacja szyta na miarę Twojego gabinetu! Prowadzicie Państwo prywatną praktykę lekarską lub też zarządzacie kilkoma placówkami lekarskimi i zależy Państwu na bezpieczeństwie danych pacjentów? Potrzebujecie narzędzia, które pozwoli Wam na bieżąco monitorować pracę gabinetu, a jednocześnie nie chcecie wiązać się z dostawcą usługi sztywnymi umowami abonamentowymi? Właśnie z myślą o Państwu powstała aplikacja e-GabinetLekarski.pl. To intuicyjne i proste w obsłudze narzędzie ułatwia Państwa codzienną pracę i sprawia, że jest ona bardziej efektywna. Program pozwala zarządzać wieloma placówkami jednocześnie, a jego elastyczność pozwala dostosować zakres funkcjonalności do wymagań konkretnego Klienta. Jednocześnie nie muszą się Państwo o bezpieczeństwo gromadzonych danych, bo ich back up odbywa się automatycznie, a sposób ich przechowywania jest zgodny z obowiązującymi przepisami. http://e-gabinetlekarski.pl/ Co Państwo zyskują? Najważniejszymi elementami aplikacji są: możliwość dostosowania aplikacji do indywidualnych potrzeb Klienta nielimitowana liczba Użytkowników i możliwość jednoczesnej pracy w aplikacji na kilku stanowiskach nielimitowane powiadomienia SMS nowe funkcjonalności wprowadzane są bez udziału Użytkownika i bez dodatkowych opłat możliwość przeniesienia zgromadzonych danych z dotychczasowego oprogramowania bieżący back up gromadzonych danych i przechowywanie danych zgodne z GIODO w najbliższym czasie wdrożone będą: drukowanie recept, drukowanie skierowań, rozliczenia z NFZ oraz integracja z portalem ZnanyLekarz To tylko niektóre funkcje, jakich dostarcza aplikacja. W celu poznania szczegółów aplikacji zapraszamy tu: http://e-gabinetlekarski.pl/aplikacja Ile to kosztuje? Za korzystanie z aplikacji płacą Państwo wtedy, kiedy w niej pracujecie. Kiedy przebywacie na urlopie, to nie płacicie. Jak to jest możliwe? Możliwe jest to dlatego, że przyjętą przez nas jednostką rozliczeniową są WIZYTY. Konto użytkownika mogą Państwo doładować jednym z proponowanych przez nas pakietów wizyt lub dowolną ich liczbą. Jedna wizyta oznacza rzeczywistą wizytę pacjenta w gabinecie, która została odnotowana w systemie. Jedna wizyta z Państwa konta jest pobierana wtedy, gdy lekarz wykona jedną z trzech czynności: zamknie wizytę, wygeneruje rachunek za wizytę lub wygeneruje opis badania. Jeśli pacjent w ostatniej chwili odwoła wizytę, wtedy z konta nic nie ubywa. Wykupione wizyty nie mają terminu ważności i można wykorzystać je w dowolnym momencie. Ponadto, każdy nowy zarejestrowany Klient otrzymuje od nas prezent w postaci 20 darmowych wizyt. Aktualny cennik dostępny jest pod linkiem: http://e-gabinetlekarski.pl/cennik PROMOCJA!!! Specjalnie dla Użytkowników http://medfor.me przygotowaliśmy wyjątkowy prezent w postaci AŻ 50 DARMOWYCH WIZYT. Wystarczy podczas rejestracji podać kod promocyjny: FORUM, a Państwa konto zostanie od razu doładowane liczbą 50 CAŁKOWICIE DARMOWYCH WIZYT. Rejestracja możliwa jest od razu pod tym linkiem: https://panel.e-gabinetlekarski.pl/login UWAGA!!! Ponieważ naszym priorytetem jest, aby stworzona przez nas aplikacja w pełni realizowała Państwa potrzeby i wymagania, nieustannie ją rozwijamy i udoskonalamy. Tym samym zachęcamy Państwa do WSPÓŁPRACY przy tworzeniu aplikacji i testowaniu jej. Osobom, które będą zainteresowane podjęciem współpracy z przyjemnością zaoferujemy preferencyjne warunki za korzystanie z aplikacji. Osoby zainteresowane prosimy o kontakt pod adresem mailowym: biuro@e-gabinetlekarski.pl Z wyrazami szacunku, Zespół e-GabinetLekarski.pl
  4. Ostatnie wydarzenia skłoniły mnie do dość karkołomnej refleksji nad życiem, zdrowiem etc. Teoretycznie rzecz biorąc to właśnie my, lekarze, powinniśmy świecić przykładem dbałości o własne zdrowie i powinniśmy być najzdrowszą grupą społeczną. Przecież to my mamy wiedzę o tym, jak najlepiej prowadzić zdrowy styl życia. To my mamy wiedzę na temat czynników ryzyka oraz wczesnych objawów chorób. Teoretycznie więc powinniśmy korzystać z tej wiedzy i być okazami zdrowia wyłapując wczesne objawy choroby. Teoretycznie... Niestety nie od dziś wiadomo, że teoria sobie, a praktyka sobie. Myślę, że nie trzeba nikomu objaśniać jak wygląda praca lekarza w dzisiejszych czasach. Nieustanne dyżury, kursowanie między szpitalem a trzema poradniami, a jeszcze gdzieś w tym całym pędzie trzeba znaleźć czas dla rodziny i choć chwilę, żeby złapać oddech. Nie będę się rozwodził na temat oczywistości typu "brak czasu na regularne zdrowe posiłki", "brak czasu i zbyt duże zmęczenie na uprawianie sportu", gdyż jest to temat jasny. Jednakże ostatnio dała mi dużo do myślenia inna kwestia. Często wykorzystujemy naszą wiedzę i uprawnienia do szybkiego, objawowego samoleczenia. Coś nas boli - wypisujemy receptę "pro auctore" na lek przeciwbólowy, który pozwala nam normalnie funkcjonować i dalej pracować. Przewlekły stres, ciągłe przemęczenie, ignorowanie objawów chorobowych często są opłakane w skutkach. Niedawno było głośno w mediach o sytuacjach, kiedy lekarz umierał w trakcie dyżuru. Ilu z nas przedwcześnie umiera z powodu zawału? Ilu z nas jeszcze przed 30 rokiem życia łyka tabletki na nadciśnienie? Ilu z nas skupiając się na pacjentach ignoruje niepokojące objawy u siebie, a potem ląduje na onkologii z rozsianym nowotworem złośliwym? Niestety, nie są to hipotetyczne przykłady. Pracując w oddziale onkologicznym każdego dnia spotykam się z wieloma różnymi historiami i dramatami. Aż włos się jeży na głowie, ile z nich dotyczy pracowników służby zdrowia - lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych... A przecież gdyby nie zignorować pojawiających się objawów, gdybyśmy dbali także o siebie zamiast zdrowie spychać na margines, choroba mogłaby być wcześnie wykryta, wyleczona... Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie dokąd to zmierza? Co jest w życiu naprawdę ważne? Czy warto tak się skupiać na pracy i obsługiwaniu jak największej liczby pacjentów kosztem swojego własnego zdrowia? Chciałbym, żeby ten artykuł był swoistym apelem do nas wszystkich, aby czasem się zatrzymać i skupić trochę na sobie, na swoim zdrowiu. Przecież zdrowie i życie jest tylko jedno, a my jesteśmy zwykłymi ludźmi, a nie robotami. Pamiętajmy o tym, nim będzie zbyt późno i nim to życie przegramy... "You will not survive by staying in the shadow"... Lek. Dominik Haus
  5. 300-350 dzieci. Wiek 7-18 lat. Sporty wodne, windsurfing, łódki, kajaki, piłka nożna, siatkówka, tenis. Piękne jezioro, las, dobre warunki mieszkaniowe. I jeszcze zarabiasz. Takie wakacje to można mieć. Ale jak naprawdę wygląda praca lekarza na obozie sportowym? Pierwsze kilka dni - normalnie sielanka. Wysypiasz się, masz cały wolny dzień dla siebie, nadrabiasz lektury, odpisujesz na zaległe maile, nawet zaczynasz nowy serial. Można się opalać, pływać, ćwiczyć. Pełne wakacje. Tyle, że bez alkoholu. Pojedyncze przypadki medyczne zdarzają się, ale aż się prosi, aby chociaż jedno dziecko zgłosiło się do gabinetu. I nagle przychodzi dzień szczególny, około 5. dzień wyjazdu. Pod gabinetem lekarskim staje kolejka dzieci. Jest to przełom, na każdym obozie wygląda niemal identycznie. Od tego dnia z wakacji robi się praca. Oczywiście pierwsze przypadki są dość banalne. Głównie pod drzwiami stoją najsłabsze jednostki, których intensywność obozu i zajęć po prostu przerosły i czują silne zmęczenie. Pojedyncze odwodnienia, przeziębienia i charakterystyczne kontuzje jak wybicie palca czy skręcona kostka. Ból brzucha to najczęstsza przypadłość. Ale jeszcze nigdy nie wiązała się poważnym chirurgicznym powodem, a jedynie błahym odwodnieniem, zmienioną dietą, a przede wszystkim stresem. Rozłąka z rodzicami, pierwszy samotny wyjazd i już jelita szaleją. Oczywiście nieraz dobre słowo pomaga i pacjent wraca z uśmiechem do zajęć. Tutaj zawsze będę nalegać na wychowawców, aby zmuszali dzieci do picia wody! Duże ilości. To pomoże kupie szybciej się wydostać, a nam zmniejszy liczbę bólów brzucha. Tu należy dołożyć też wymioty. Ot, dziewczynka lat 10 przyniosła kiedyś w kubku plastikowym swoje wymiociny, abym dokładnie mógł je sobie pooglądać. Idąc do mnie pozalewała pół korytarza, ale dumnie przyniosła dowód rzeczowy. Mieszanka domowego hamburgera, warzywa i do tego wypite kakao na samą myśl uruchamia już mój dorosły żołądek, a co dopiero biednego dziecka. Oprócz tego obóz to przede wszystkim jedna wielka ortopedia. Wieczne skręcenia, zwichnięcia, wybite palce. Bandaży zawsze potrzeba wiele. Duże ośrodki jeszcze mogłyby zaopatrzyć się w RTG - ileż mniej byłoby wizyt w pobliskim szpitalu. To kolejny ciekawy wątek, bo zdarzały się tak intensywne turnusy, że zabierałem do szpitala całą wycieczkę. Po kilku dniach znałem już każdą panią w rejestracji, lekarza na SORze i pielęgniarki. Wszyscy witali mnie słodkim uśmiechem i kąśliwym: o, znowu Pan, dziś tylko 3 dzieci? Uroki tej pracy są niesamowite. Mamy też dużo skaleczeń, podbitych przypadkiem oczu, poważniejsze złamania. Najpoważniejsze to złamanie otwarte zakończone rozległą operacją. Biedny młody piłkarz. Wielu też musiałem odesłać do domu, bo z gipsem trudno jest odbyć trening piłkarski. Przerażającym widokiem było szkło w oku. Okulistyka zawsze mnie odstraszała. Nigdy nie mogłem patrzeć na te zabiegi, a tu taka sprawa. Innym razem chłopiec z zapaleniem gruczołu Meiboma wymagał potrzymania za rękę podczas, gdy sprawne ręce doktora nakłuwały i wyciskały ropę. Cierpiałem razem z nim. Oczywiście trafiają się tzw. smaczki. Hitem był kleszcz w jądrze. Nieobce są nam wszy i to nawet u najstarszych dzieci. Odparzenia między udami. I przede wszystkim brak higieny dzieci. Jak już rodzic wypuszcza dziecko na obóz, to niech kilka dni wcześniej nauczy go dobrej kąpieli. Mowa tutaj oczywiście o najmłodszych. Bo swędząca pupa to często po prostu nieumyta pupa. Ale wizyta u lekarza musi być. A gdzie wychowawca? Ale jak już temat rodziców poruszony to trzeba się zatrzymać na dłużej. Przed każdym turnusem dostajemy listy od rodziców ze szczególnymi przypadkami dzieci. I raz dostaliśmy kilka stron A4. Dokładnie opisane jak postępować w każdej sytuacji, jak dziecko jest okropne i jak wiele nas czeka. No to spodziewamy się szatana, lucyfera, diabła. Konsylium specjalistów zebrało się i dywagujemy, co z nim zrobić, po czym przyjeżdża dziewczynka jak każda inna. Nawet nie wygląda inaczej. Fakt jest dość wygadana, trochę unika innych dzieci, ale aż taki list potrzebny i tyle uwag? Ja najbardziej się bałem, że dziecka nie można dotknąć ani zbadać, że histeria itd. Po czym okazało się, że trzeba było dać zastrzyk. Padła jedynie soczysta ‘’k****” a mnie delikatnie drgnął kącik ust. Tak, dziewczynka umiała puścić solidną wiązankę niczym jegomość dżentelmen z SORu. Innym razem przybywa dziewczynka (UWAGA: lat 15) i każe sobie założyć soczewki do oczu. Siadam, wstaję, chodzę, myślę. Czego ona ode mnie chce?! Powiedziałem, że to jakiś absurd i niech sobie sama zakłada bo jest już prawie dorosła. No to skończyło się telefonem do mamy i wymuszeniem, że dziecko nie umie samo zakładać soczewek, a ma bardzo poważną wadę (+10) i w okularach źle wygląda. No, jak mama każe, to proszę szeroko otworzyć oczy, żeby zmieścił się tam mój paluch. Dziewczynka przystała, że woli nosić okulary. Ale po 2 dniach znowu telefon od mamy, że dziecko źle wychodzi na zdjęciach i ona się domaga założenia soczewek. Ja się poddałem. Dziecko płacze. W końcu zamknęła się z pielęgniarką sam na sam na jakąś godzinę i nauczyła się sama je zakładać. Przyjeżdżasz na obóz jako kaleka społeczna, a wyjeżdżasz uzdrowiony. Należy też wspomnieć jak rodzice zabezpieczają farmakologicznie dzieci. Odbieramy wszystkie leki i wzywamy podopiecznych do gabinetu, żeby przy nas je zażywały. Średnio 20-30 osób bierze leki na obozie. Od antybiotyków, poprzez przewlekłe przyjmowanie leków p/bólowych, ziół od babki znachorki, aż po homeopatyczne cuda. Cały przekrój. A ile dzieci ma astmę! I jak poważne leki już na nie biorą... Pewien chłopiec miał jakiś problem ze skórą i przepisane "tylko" 6 maści. Wszystkich używał na raz. Wychodził z gabinetu cały wysmarowany i chlupiący w butach. Masakra. Ale stwierdziłem, że skoro inny lekarz tak kazał to nie będę się wtrącać i widocznie tak ma być. Mama każe jeść lekarstwo - rzecz święta. Ale niestety zdarzył się przypadek, że jeden ‘’dorosły” 15 latek nie oddał leków i pech chciał, że mieszkał w domku w lesie i uruchomiła mu się alergia. Z ciężką dusznością wylądował w szpitalu. A to dlatego, że nie oddał leków, a sam ich nie zażywał. Telefon od mamy: proszę ukarać dziecko. Ukarałem. Ale jak mówimy o karach, to warto wspomnieć historię uzdrowienia. Zobaczyłem cud na żywo. Zostałem wezwany nad jezioro, gdzie chłopak niefortunnie krzywo stanął i wygiął kolano. Silna bolesność, płacz dziecka. Mam tak z natury: wierze, że dziecko nie udaje. Jedziemy zrobić fotkę, czy wszystko w porządku. Chłopak o kulach, wciąż narzeka na ból. Ortopeda zbadał i mówi, że wszystko jest OK. A dziecko odrzuca kule, wstaje z kozetki i idzie, jak gdyby nigdy nic. Wcześniej kulejący i cierpiący nagle zdrowy. Z doktorem ortopedą zbieramy żuchwy z podłogi. Telefon do rodzica: diagnosis - ukarać. Ukarałem. Są też momenty, że lekarz ma prawo popływać np. kajakiem. Ale kto by się spodziewał bandy dzieciaków na środku jeziora z genialnym pomysłem, aby wywrócić doktora do wody. I to w urodziny. Na obozie, aby utrzymać porządek, stosuje się system kar i nagród. Kary intelektualne - przeczytaj i naucz się tekstu, a potem opowiedz o nim. Ja straszyłem dzieci, że jak będą niegrzeczne wobec mnie to dam im ulotki leków do nauczenia się. Kiedyś wręczyłem dzieciom 5 na raz. Wszystkie przerażone. Bliskie płaczu. Ale moje miękkie serce odpuściło im tę karę. Bo ja dobry dla tych dzieci jestem. A jeśli chodzi o dobroć, to zawsze wysłuchałem, wsparłem, dałem dobry lek, pyszną tabletkę i problemy nagle mijały. Taki to ze mnie uzdrowiciel i ciała, i duszy. Ale bywam też niedobrym doktorem. Otóż na obozach zdarza się EPIDEMIA miesiączki. Nagle jednego dnia pod gabinetem 8 dziewczyn i każda DOMAGA się zwolnienia z zajęć. Każdej odmówiłem. A przy szóstej nie wytrzymałem i stwierdziłem, że muszę przeprowadzić pełne badanie, w tym badanie ginekologiczne, żeby stwierdzić ewentualne zaburzenia uniemożliwiające udział w zajęciach. To oburzenie na twarzy i trzask drzwiami. Okazało się, że tego dnia było trochę chłodniej i niektórym nie chciało się ćwiczyć. Trochę z przekąsem, z ironią i sarkazmem opowiedziałem wam, co może się zdarzyć na obozie. Morał jest dość ważny. Przede wszystkim dla rodziców - nie róbcie ze swoich dzieci niepełnosprawnych. Jak mają sobie rękę złamać to niech się tak stanie. A nadmierne dmuchanie i chuchanie w niczym nie pomaga. Dla mnie to jedna z fajniejszych przygód. Tyle doświadczenia w tak krótkim czasie, tyle historii medycznych. Wyrzuciłem tu trochę skrajne przypadki, ale tworzą fajny obraz tego, co można na obozie zastać. Jak nic: tylko czekać do kolejnych wakacji!
  6. Technologia czyni zadziwiające postępy i rzeczy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nie do pomyślenia dziś są na porządku dziennym. Rozwój smartfonów i łatwość pisania aplikacji mobilnych sprawiły, że na rynku jest wiele ciekawych programów ułatwiających codzienną pracę lekarzom. Poniżej przedstawię kilka z których sam korzystam w pracy. Mam telefon z systemem iOS więc siłą rzeczy opisuję aplikacje napisane pod ten system. Większość posiada także swoją wersję dedykowaną systemowi Android lub Windows. Latarka - przydaje się do tego do czego latarka lekarska. Co prawda telefon jest nieporęczny bo o wiele większy i cięższy od latarki można go użyć do sprawdzania reakcji źrenic na światło lub oglądania gardła. Używam aplikacji "Light" która pozwala również generować sygnały przerywane a nawet nadaje automatycznie SOS alfabetem Morse'a. eMpendium - aplikacja, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Wydana przez Medycynę Praktyczną stanowi prawdziwy niezbędnik dyżuranta. Posiada wbudowany indeks leków, w którym oprócz dawkowania i wskazań można sprawdzić cenę oraz poziomy refundacji. Indeks jest aktualizowany praktycznie codziennie oraz w dniu wejścia w życie nowej listy leków refundowanych. Mamy więc pewność, że jesteśmy zawsze "na czasie". Za niewielką roczną opłatą można aktywować podręcznik "Choroby wewnętrzne - kompendium". To doskonała ściągawka na każdym dyżurze, często aktualizowana. Aplikacja zawiera również spis kodów ICD-10 z wygodną wyszukiwarką i ICD-9 (dla nieszczęśników, których dyrekcja obarczyła obowiązkiem kodowania procedur). Ciekawą funkcją jest również dostęp do systemu eWUŚ - można sprawdzić czy dany pacjent jest ubezpieczony (warunkiem jest posiadanie własnego konta w systemie). Medscape - aplikacja w całości po angielsku, która wymaga rejestracji na portalu oraz ściągnięcia sporej ilości danych. W zamian dostajemy dostęp do największej bazy wszelkich informacji medycznych z praktycznie wszystkich specjalności. Na dyżurze przydatny będzie indeks chorób podzielony na poszczególne specjalności. Każda jednostka chorobowa jest kompleksowo omówiona. Znajdziemy także indeks leków podejrzanie podobny do tego zawartego w eMpendium. Każdy lekarz skorzysta z wyszukiwarki interakcji lekowych do której można wprowadzić wiele substancji. Lekarze ze Stanów Zjednoczonych skorzystają z "wyszukiwarki pigułek" - na podstawie wyglądu leków w formie tabletek, kapsułek i proszków można określić substancję czynną. Amerykanie rozwiązali w ten sposób odwieczny problem: "Biorę takie małe różowe...". Sekcja kalkulatorów medycznych pozwala na szybie wyliczenie wartości takich parametrów jak skala APGAR, CURB-65, BMI czy APACHE II. Całości dopełnia spis procedur medycznych z drobiazgowo opisanymi takimi zabiegami jak cewnikowanie pęcherza moczowego, pobieranie krwi czy nawet torakotomia ratunkowa. Konsylium24 - aplikacja umożliwia dostęp do forum dla lekarzy Konsylium24, czytanie i pisanie postów. Posiada kilka wad, ale wystarczy do czytania postów. EasyDil - prosta aplikacja służąca do obliczania przepływu pomp infuzyjnych oraz dawek leków we wlewach. Bardzo przydatna na OIT i wszędzie tam, gdzie podajemy leki w pompie. Można wyliczać zarówno przepływ przy wiadomej dawce na kg masy ciała jak i dawkę przy znanym przepływie i zawartości leku w pompie. CodeBlue - prosta aplikacja do obliczania dawek leków używanych w stanach nagłych u dzieci. Podajemy masę ciała i na jednej stronie dostajemy dawki 11 leków takich jak adrenalina, etomidat czy amiodaron. LungUS - przewodnik do wykonywania USG płuc. Przydatny na OIT i SOR, Program zawiera przykłady prawidłowych i nieprawidłowych obrazów płuc w badaniu USG. Point of Care Ultrasound - aplikacja Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Stanowego Ohio - podręcznik USG zawierający przykłady najczęstszych nieprawidłowości w badaniu USG u pacjentów w stanach nagłych. Najważniejsze aspekty badania FAST, oceny serca, aorty brzusznej czy płuc.
  7. Wakacyjny cykl "Lekarz dorabia" Kolejny ciekawy pomysł na dodatkowy zarobek dla lekarza to opieka medyczna nad uczestnikami różnych wyjazdów. Kolonie, obozy, wyjazdy studenckie, rejsy, pielgrzymki, wyjazdy na narty, obozy harcerskie to imprezy, których organizatorzy często zatrudniają medyków. Do zadań lekarza na takim wyjeździe polega najczęściej na sprawowaniu szeroko rozumianej opieki medycznej nad niepełnoletnimi uczestnikami. Wiele zależy od charakteru takiej imprezy oraz wieku podopiecznych. Czego innego można się spodziewać na obozie harcerskim w lesie pod namiotami a czego innego na wyjeździe narciarskim dla licealistów w Alpach. Liczba uczestników takich imprez waha się od kilkudziesięciu do kilkuset. Zazwyczaj małe dzieci oznaczają małe kłopoty a duże dzieci to duże zmartwienie. Podopieczni w okresie dorastania to często używki oraz niebezpieczeństwo urazów. Wiele zależy od wychowawców i tego na ile pozwalają uczestnikom. Co jakiś czas pojawiają się niepokojące artykuły o koloniach na których opiekunowie przymykają oko na alkohol i narkotyki bojąc się utraty klientów. Obowiązki Do obowiązków lekarza przed wyjazdem należy przede wszystkim zapoznanie się z chorobami przewlekłymi na które cierpią uczestnicy i przygotowanie się na ewentualne problemy z nimi związane. Typowe problemy to astma, choroby alergiczne, padaczka, niedoczynność tarczycy. Rodzice mają obowiązek podać w karcie uczestnika wszystkie obciążenia oraz przyjmowane leki. Każdy uczestnik powinien mieć ze sobą odpowiedni zapas medykamentów przepisanych przez lekarza. Dobrym pomysłem jest jeśli (szczególnie w przypadku młodszych dzieci) leki znajdują się na stałe w apteczce i lekarz codziennie wydaje je uczestnikom. Dzięki temu ma pewność, że przyjmują je regularnie (co pełni ważną rolę np w padaczce) oraz eliminuje ryzyko zgubienia co rodzi problemy w przypadku np. bardzo drogich leków na astmę (refundacja). Każdy lekarz powinien w porozumieniu z organizatorem skompletować apteczkę na wyjazd. W zależności od specyfiki wyjazdu powinny się znaleźć w niej konkretne elementy wyposażenia. Organizatorzy mają możliwość zakupienia większości leków i sprzętu medycznego. Wielu lekarzy zabiera podręczny zestaw ratunkowy w razie ciężkich zachorowań w którego skład wchodzą płyny infuzyjne oraz leki wchodzące w skład zestawu przeciwwstrząsowego. Ważne, żeby posiadać ze sobą taki sprzęt i wyposażenie, które potrafimy bezpiecznie i skutecznie użyć. Jeśli jedziemy z małymi dziećmi wskazane będzie zabranie ze sobą taśmy Broselowa lub innego systemu pozwalającego na szybkie ustalenie dawek leków ratujących życie. W trakcie obozu lekarz ma do dyspozycji pokój lub namiot stanowiący ambulatorium i tam przyjmuje chorych. Do typowych problemów należą kleszcze, skaleczenia, oparzenia słoneczne, przeziębienia, bóle brzucha, zatrucia pokarmowe, omdlenia, ukąszenia przez przeróżne owady. Starszym uczestnikom zdarza się stan po użyciu alkoholu, złamania oraz urazy głowy. Na wyjazdach narciarskich typowe są kontuzje kończyn. Oczywiście należy przygotować się na każdą ewentualność. Lekarz będzie udzielał wsparcia psychologicznego dla tęskniących za domem oraz dziewczynek przerażonych pierwszą w życiu miesiączką. Jest też druga strona medalu. Co roku w miejscach wypoczynku młodzieży zdarzają się utonięcia, wypadki komunikacyjne, reakcje anafilaktyczne oraz ciężkie urazy w wyniku upadku z wysokości. Słowem - stany zagrożenia życia. W przypadku wątpliwości co do stanu pacjenta lekarz odpowiada za skierowanie do szpitala do dalszej diagnostyki lub wezwanie zespołu ratownictwa medycznego. Jeśli zdecyduje, że uczestnik obozu może być leczony na miejscu może wystawić receptę na niezbędne leki. Lekarze na obozach są często odpowiedzialni za czuwanie nad higieną i żywieniem uczestników. Na przykład na obozach harcerskich mogą odpowiadać za pobieranie próbek żywności. Do ich obowiązków należy kontrolowanie włosów dzieci pod kątem wszawicy. Ważny jest bezpośredni dostęp do kart obozowych uczestników oraz prowadzenie dokumentacji medycznej. Zazwyczaj lekarz prowadzi zeszyt, gdzie opisuje kto i dlaczego zgłosił się do niego oraz jakie leczenie zastosował. Odpowiedzialność Wokół odpowiedzialności lekarzy na takim wyjeździe narosło wiele legend. Na portalach społecznościowych dla medyków nie brakuje opinii straszących mityczną odpowiedzialnością lekarza "jak coś się stanie". Należy podkreślić, że w przypadku postępowania zgodnie z zasadami sztuki i prawidłowego udzielenia pomocy oraz wczesnego przekazania do szpitala uczestnika w stanie zagrożenia życia nie ma możliwości postawienia lekarzowi jakichkolwiek zarzutów. Oczywiście rozżaleni rodzice mogą wytoczyć lekarzowi sprawę cywilną i próbować udowodnić, że do uszczerbku na zdrowiu dziecka doszło w wyniku jego zaniedbania. Jeśli będziemy wypełniać swoje obowiązki sumiennie, badać dzieci zgłaszające dolegliwości oraz dokumentować ich stan ryzyko odpowiedzialności karnej lub cywilnej jest minimalne. Na taką pracę możemy się zdecydować pod warunkiem, że mamy choć minimalną wiedzę i umiejętności z zakresu chorób i stanów nagłych u dzieci. Za wypadki i urazy odpowiadają wychowawcy na co dzień opiekujący się uczestnikami obozu. Zarobki Zazwyczaj oscylują wokół pensji rezydenta za dwa tygodnie opieki nad uczestnikami obozu. Niektórzy organizatorzy kuszą możliwością odpoczynku w spokojnym ośrodku wczasowym oraz korzystania z różnych atrakcji - zazwyczaj kosztem wynagrodzenia. Na obozach harcerskich stawki są zazwyczaj niewielkie a warunki zakwaterowania spartańskie (spanie w namiocie, mycie w wodzie z jeziora). Z drugiej strony możemy trafić do czterogwiazdkowego hotelu w zagranicznym kurorcie pełnym atrakcji na światowym poziomie.
  8. Każdy kończący studia lekarz ma 100% szans na znalezienie pracy. W końcu każdy absolwent medycyny jest kierowany na obowiązkowy staż podyplomowy (z poprawką na roczniki, które obejmie znosząca go reforma), podczas którego jest zatrudniony na umowie o pracę przez 13 miesięcy. Po zaliczeniu stażu znakomita większość młodych lekarzy walczy o rezydentury czyli gwarantowane zatrudnienie w czasie odbywania specjalizacji. Sformalizowany proces zatrudnienia na początku drogi zawodowej to ewenement. Absolwenci innych kierunków muszą poświęcić zdecydowanie więcej energii i czasu na poszukiwanie pierwszej pracy, przechodzą różnorodne procesy rekrutacyjne i negocjują warunki zatrudnienia. Lekarzowi etat się po prostu należy. Wygodna sytuacja, w której znajdują się lekarze, sprawia, że nie nabywają pewnych umiejętności związanych z aktywnym poszukiwaniem pracy. Gdy potem szukają dodatkowego zajęcia lub po zdobyciu specjalizacji wchodzą na rynek pracy, popełniają wiele błędów, co odbija się na warunkach zatrudnienia oraz wynagrodzeniu. Wszystko dlatego, że bezkrytycznie zgadzają się na warunki pracodawców. Na jednym z portali internetowych dla lekarzy bardzo często pojawiają się pełne emocji posty związane ze złymi doświadczeniami naszych kolegów i koleżanek. Nie jestem specjalistą "human resources". Chciałbym podzielić się doświadczeniami własnymi oraz kolegów związanymi z szukaniem i negocjowaniem pracy. Mam nadzieję, że pozwolą one na poprawę warunków zatrudnienia i płacy młodych lekarzy. NIGDY NIE ZGADZAJ SIĘ NA PRACĘ BEZ PODPISANEJ UMOWY! Umowa to konieczność! Nigdy nie zgadzaj się na pracę bez podpisanej umowy! Miałem propozycję pracy w pewnej przychodni i umowa miała być gotowa już na miesiąc przed pierwszym dyżurem. Pracodawca ciągle "zapominał" o przekazaniu mi jej. Gdy przyszedłem na pierwszy dyżur, nadal jej nie było (mimo zapewnień, że czeka na mnie w kopercie). Odwróciłem się na pięcie i odszedłem. Gdy poinformowałem pracodawcę, że nie podejmę pracy bez umowy, to ze złością "podziękował mi za współpracę". I bardzo dobrze - jeśli tak poważnie traktuje swoich pracowników jeszcze zanim ich zatrudni, to strach pomyśleć co byłoby, gdybym postanowił tam pozostać. Umowa to gwarancja wynagrodzenia oraz warunków zatrudnienia. Jest dowodem dla zakładu ubezpieczeń, sądu pracy, sądu cywilnego oraz innych instytucji państwowych (ZUS, ubezpieczenia zdrowotne). Praca bez podpisanej umowy to zawsze strata dla pracownika - szczególnie jak "coś się stanie". Wyobraź sobie sytuację, że zatrudnili Cię w przychodni. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej obiecali Ci stawkę 50 zł/godzinę. Przez 2 miesiące pracowałeś bez podpisanej umowy słysząc wymówki typu "musi ją jeszcze zatwierdzić nasz prawnik", "zapomniałem ją wysłać księgowej" itp. Po 2 miesiącach podczas których wykonywałeś swoje zadania sumiennie dostajesz ją w końcu do podpisania i patrzysz ze zgrozą: "40 zł/godzinę". I co zrobisz? Będziesz się sądził? To słowo przeciw słowu. Nie podpiszesz umowy? To nie dostaniesz ani grosza. Gratulacje! Właśnie zostałeś na lodzie! NIE ZADOWALAJ SIĘ PIERWSZĄ LEPSZĄ OFERTĄ Poszukuj pracy aktywnie. Nigdy nie zatrudniaj się "na szybko" w pierwszym lepszym miejscu. Poświęć kilka tygodni, a nawet miesięcy na poszukiwanie odpowiedniej oferty. Są miejsca, gdzie z powodu braku lekarzy można otrzymać naprawdę dobrą stawkę. Swojej pierwszej dodatkowej pracy w NPL szukałem przez pół roku. Odrzuciłem 5 ofert z różnych powodów - złe warunki pracy, niska stawka, złe opinie innych kolegów. Opłaciło się. Trafiłem na ofertę "z ogłoszenia" i byłem pierwszą osobą, która zadzwoniła i umówiła się na rozmowę kwalifikacyjną. Pracę dostałem z marszu i jestem teraz bardzo zadowolony. Poświęć więc czas na poszukiwanie odpowiedniej oferty, zbieraj informacje od kolegów, przeglądaj portale medyczne pod kątem ogłoszeń. Szpitale i przychodnie często umieszczają oferty na swoich stronach internetowych. Zrób listę miejsc z okolicy, dzwoń do kadr z pytaniem czy nie potrzebują lekarza. PRZYGOTUJ SIĘ Przygotuj się do rozmowy kwalifikacyjnej. Napisz CV. W Internecie znajdziesz całą masę poradników, artykułów a nawet całych portali na ten temat. Dla wielu kwestie związane z poszukiwaniem pracy to cała "nauka". Zbierz wywiad: czym zajmują się lekarze w danej placówce, jak wygląda specyfika pracy, czego mogą od Ciebie oczekiwać. Zastanów się, które Twoje umiejętności i doświadczenia zawodowe mogą się przydać w nowej pracy. Słowem: co może zrobić wrażenie na Twoim przyszłym pracodawcy. W CV wpisz najważniejsze umiejętności, doświadczenia oraz szkolenia, które wiążą się z miejscem, w którym masz pracować. Na przykład: jeśli szukasz pracy w izbie przyjęć, pomocne będą kursy zabiegów resuscytacyjnych lub wolontariat na SOR w czasie studiów. Na firmie farmaceutycznej wrażenie zrobi działalność w organizacji studenckiej i organizacja eventów lub praca naukowa. Do prywatnej przychodni przyjmującej wielu obcokrajowców wpisz praktyki lub staż w zagranicznym szpitalu. Coraz częściej będziesz rozmawiał ze specjalistą do spraw zatrudnienia (często nie mającym pojęcia o medycynie) lub lekarzem-managerem, który przeszedł szkolenia związane z "human resources". Poświęć więc chwilę na przygotowanie się do takiej rozmowy oraz napisanie odpowiedniego CV "pod potencjalnego pracodawcę". WYNAGRODZENIE Możesz negocjować wynagrodzenie. W przypadku kontraktu czy umowy zlecenia wiele zależy od Ciebie. Pracodawca z powodu braku lekarzy bardzo często ma nóż na gardle. Odpowiednie zaplecze kadrowe to warunek realizacji kontraktu z NFZ. To otwiera drogę do negocjacji. Często pada pytanie: "Ile chciałby Pan zarabiać?". Nigdy nie bój się, że podana przez Ciebie kwota jest zbyt wysoka! Najpierw podaj stawkę trochę większą niż faktycznie oczekiwana przez Ciebie. To da pole do manewru. Możesz posłużyć się przykładem kolegów, np. "mój kolega pracując w innym szpitalu na takim samym stanowisku zarabia tyle i tyle". Bardzo często usłyszysz argumenty emocjonalne związane np. ze złą kondycją szpitala albo kolejkami cierpiących ludzi. Wielu szefów będzie Cię przekonywać, że skoro jesteś młodym lekarzem to "na początek" dostaniesz małą pensję. W przypadku wielu stanowisk, na których będziesz pracować samodzielnie (czyli np. NPL albo transporty medyczne) taki argument jest zupełnie nietrafiony - Twój zakres obowiązków w żaden sposób nie różni się od lekarza ze specjalizacją. Odpowiedzialność jest taka sama. Więc jaki sens ma różnicowanie wynagrodzenia w zależności od doświadczenia? Nie bój się negocjować wynagrodzenia, żądać wyższej stawki i odmówić potencjalnemu pracodawcy, gdy jego propozycja wydaje się rażąco niska. Zapewne ktoś przyjdzie na Twoje miejsce prędzej czy później. Tymczasem Ty będziesz miał czas, żeby poszukać lepszej oferty. Kto wie, może za miesiąc znajdziesz o wiele lepiej płatną pracę, bliżej domu a na dodatek z dobrą atmosferą? KONTRAKTY Kontrakt, jak już doskonale wiesz, polega na tym, że lekarz będąc "firmą" świadczy usługi dla szpitala czy przychodni. W niczym nie różni się to od sytuacji, w której firma sprzątająca świadczy usługi porządkowe dla szpitala. Analogicznie, gdy Twoja firma zawiera umowę na dostarczanie papieru toaletowego, w interesie szpitala leży, żeby zapłacić za jedną rolkę papieru jak najmniej, a w interesie Twojej firmy, żeby zarobić jak najwięcej. Nie spodziewaj się, że ktoś będzie doceniał Twoją pracę, zaproponuje Ci podwyżkę dlatego, że się starasz albo zmieni warunki umowy na Twoją korzyść! Lekarzu - jesteś niczym dostawca papieru toaletowego! Na tym polega wolny rynek. To od Ciebie zależy, jaką stawkę wynegocjujesz i na jakich warunkach będziesz świadczył swoje usługi. W umowie "kontraktowej" mogą się znaleźć zapisy dotyczące urlopu oraz zastępstwa. Możesz nie zgodzić się na niekorzystne zapisy. Na swojej zawodowej drodze spotkałem np. zapis o tym, że korzystanie z dyżurki lekarskiej jest płatne. Tak! Musisz uiścić szpitalowi miesięczną opłatę za to, że zużywasz wodę, papier toaletowy oraz szpitalne meble! DOBRE MIEJSCE Ciężko jest znaleźć to jedno, wymarzone miejsce do pracy. Każde ma swoje dobre i złe strony. Staraj się zbierać wywiad i informacje od pracujących w różnych miejscach kolegów. Stawka to tylko jedno z kryteriów. Wiele zależy od warunków i organizacji pracy, atmosfery panującej w pracy, lokalnych zwyczajów i uwarunkowań. Żadne miejsce nie będzie idealne. Czasem lepiej jest zgodzić się na niższą stawkę w szpitalu, w którym panuje dobra atmosfera i nie brakuje leków niż w miejscu, gdzie wykonywanie zawodu lekarza jest balansowaniem pomiędzy pozwem a ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym. Czasem miejsce wydaje się wymarzone, a problem stanowi atmosfera w pracy i apodyktyczny szef, który nie pozwala iść pracownikom na urlop. Pracy dla lekarzy nigdzie nie brakuje, dlatego znalezienie dobrej oferty to tylko kwestia czasu. Nawet jeśli uważasz, że pracujesz w wymarzonym miejscu, nie przerywaj poszukiwań. Przeglądaj oferty, pytaj znajomych, miej rozeznanie w swojej okolicy. Nigdy nie wiesz, czy za pół roku nie stanie się coś, co zmusi Cię do odejścia z pracy. W takim wypadku dobrze mieć "upatrzone" awaryjne miejsca. UWAGA NA MINY! Są takie oferty pracy, które praktycznie nigdy nie znikają. Jeśli jesteś zorientowany w okolicy i widzisz, że od roku czy półtora jakiś szpital lub przychodnia szuka lekarza na to samo stanowisko, to wiedz, że coś jest na rzeczy. Często jest to wina złych warunków pracy. Ludzie uciekają, bo nie są w stanie znieść toksycznego miejsca. Przyparci do muru managerowie oferują podejrzanie dobrą stawkę za pracę w takim miejscu. Gdy widzisz taką ofertę, zbierz dokładny wywiad, dotrzyj do osób, które tam pracowały i dowiedz się, w czym rzecz. Bardzo często w środowisku krążą opowieści i opinie. Dobrze się zastanów, czy będziesz w stanie zaakceptować takie warunki pracy. W innym wypadku - szkoda Twoich nerwów, sił i zdrowia. *** Jakie są Wasze doświadczenia związane z szukaniem pracy, kontaktami z pracodawcami, rozmowami kwalifikacyjnymi i negocjacjami wynagrodzeń? Podziel się z innymi w komentarzach do artykułu lub na Forum! Nie wyważajmy otwartych drzwi!
  9. Zastanawia mnie ile godzin dziennie pracuje patomorfolog w Norwegii, czy tak jak w Polsce tylko 5h dziennie? Zarabia tyle, ile każdy inny lekarz czy mniej?
  10. W ostatnim czasie zarobki rezydentów stały się bardzo modnym tematem. Różnorakie portale prześcigają się w publikowaniu artykułów o patologiach, które dotykają lekarzy w trakcie specjalizacji oraz ich niskich zarobków. Ile może zarobić młody lekarz? Całkiem sporo! Wszystko zależy od chęci i dyspozycyjności. Pracy jest pod dostatkiem i znalezienie dodatkowego zajęcia nie jest specjalnie skomplikowane. Wielu lekarzy pracuje w kilku miejscach - w ten sposób maskuje się dramatyczny niedobór lekarzy. Niskie zarobki w podstawowej pracy (na rezydenturze) zmuszają wręcz do szukania dodatkowego zajęcia. Poniżej przedstawiam przykładową kalkulację. Na początek założymy, że nasz młody lekarz miał szczęście i udało mu się załapać na rezydenturę. Jako, że jest osobą praktyczną, aby więcej zarabiać wybrał specjalizację deficytową. Pracuje więc w szpitalu w wymiarze jednego etatu czyli około 150h miesięcznie. Zarabia ok 2500 zł netto (czyli na rękę). Do tego dochodzą dyżury w podstawowym miejscu pracy. Za przeciętnie 4 dyżury nocne w miesiącu otrzymuje wynagrodzenie około 1000 zł. Zaledwie 250 zł za dyżur w czasie którego opiekuje się kilkudziesięcioma pacjentami. 4 dyżury po około 16 godzin dają dalsze 64 godziny w pracy. Zarabia więc 3500 zł netto pracując 216 godzin. Młody lekarz zakłada rodzinę - musi więc jakoś zarobić na wesele, remont mieszkania (ma takie szczęście, że odziedziczył mieszkanie po dziadkach), zakup samochodu, zakup ubranek, zabawek, wózka i innych niezbędnych artykułów. Znajduje więc dodatkową "fuchę" w nocnej pomocy lekarskiej (czyli w skrócie NPL). Udaje mu się wynegocjować całkiem dobrą stawkę 60 zł/h brutto. Ma szczęście, że dyrektor przychodni ma nóż na gardle, w przeciwnym razie zaproponowałby mu o wiele niższą stawkę. Wielu lekarzy pracuje w NPL za 50, a nawet 40 zł za godzinę. Nasz bohater bierze 6 dyżurów w miesiącu - 3 w dni powszednie (trwające 14h) i 3 weekendowe (po 12 godzin). Zarabia dalsze 3900 zł netto pracując dalsze 78 godzin w miesiącu. Szef naszego bohatera składa mu propozycję nie do odrzucenia. Będzie zabezpieczał także szpitalną izbę przyjęć. Będzie tam jedynym lekarzem. Dostaje 4 piątkowe dyżury, których nikt nie chciał wziąć. Wiadomo - piątek to dzień "imprezowy", co oznacza więcej nietrzeźwych pacjentów. Stawka nie podlega negocjacji - 60 zł/h brutto. Żeby ominąć przepisy prawa pracy (nie może pracować u jednego pracodawcy na etacie i na umowie zleceniu) zostaje zatrudniony poprzez "znajomą" przychodnię. Nie wdając się w szczegóły: za 64 godziny w szpitalu dostanie "na rękę" 3220 zł. Ponieważ znajomy prowadzi firmę wykonującą transporty medyczne od czasu do czasu trafia mu się takie zlecenie. Średnio raz w miesiącu przewozi gdzieś pacjenta karetką. Za 12h transport zarabia około 600 zł "na rękę". Podsumowując: 2500 zł pensji podstawowej + 1000 zł dyżury + 3900 zł NPL + 3220 zł izba przyjęć + 600 zł transport = 11 220 zł! To prawdziwa fortuna! Według internetowej porównywarki wynagrodzeń, która znajduje się na stronie internetowej partii "Razem", wynagrodzenie tej wysokości stawia młodego lekarza wśród 1% najlepiej zarabiających Polaków! Należy jednak zrobić jeszcze jedno podsumowanie - czasu, jaki spędzi w pracy: Dodajemy 150h podstawowego czasu pracy + 64h dyżury na oddziale + 78h w NPL + 64h w izbie przyjęć + 12h transportu = 368h. Tymczasem miesiąc ma 720 godzin. Nasz młody lekarz spędza w pracy ponad połowę miesiąca! Pełen etat w dni powszednie od 8 do 15:35 oraz 14 dyżurów w miesiącu (w tym 11 nocnych). Kiedyś musi jeszcze spać lub odsypiać noce zarwane na dyżurach. W miejscach takich jak nocna pomoc lekarska lub izba przyjęć przespane noce to ewenement. Jego zadania nie ułatwia fatalna organizacja pracy, nadmiar biurokratycznych procedur oraz zmęczenie. O wiele łatwiej jest popełnić tragiczną pomyłkę, jeśli jest się zbudzonym do nagłej interwencji o godzinie 3:00 w nocy. Ponieważ jest niedoświadczony, wiele czynności wykonuje wolniej, zleca więcej badań dodatkowych i konsultacji specjalistów. Ma szczęście bo do tej pory nie popełnił żadnego "medialnego" błędu. Dla rodziny zostają pojedyncze dni wolne w miesiącu. Młody lekarz jest ciągle przemęczony, rozdrażniony. Przekłada się to na kłótnie w domu, pretensje pacjentów, których przyjmuje - zarzucają mu brak empatii oraz złośliwość, brak czasu na naukę (w domu leżą odłogiem podręczniki do specjalizacji, które powinien czytać), brak czasu dla siebie (nie ma żadnego hobby). Są to rzeczy o wiele cenniejsze niż pieniądze, które może w ten sposób zarobić. Lekarz - nawet ten zaraz po studiach może zarabiać naprawdę dużo. Problemem pozostaje cena, którą pozostaje zapłacić za wysoką pensję. Cena, której przeliczyć na pieniądze nie sposób. *** UWAGA! Do osób, które chcą cytować ten artykuł np. w prasie: Bardzo proszę o zachowanie zasad rzetelności dziennikarskiej podczas udostępniania jego treści. Nie jest w nim napisane, że "lekarz w czasie specjalizacji zarabia 12000 zł na rękę" tylko, że "lekarz w czasie specjalizacji może zarabiać 12000 zł na rękę pracując na 2,5 etatu i przy okazji lekceważąc wszelkie zasady regulujące czas pracy, stanowiąc zagrożenie dla pacjentów oraz niszcząc swoje zdrowie i swoją rodzinę". Artykuł powstał na podstawie doświadczeń własnych autora oraz innych lekarzy i nie jest prostym opisem przypadku jednej osoby. To raczej tendencja, którą można zaobserwować wśród młodych medyków. (Na zdjęciu: młodzi lekarze z Argentyny "odsypiający" zarwaną noc)
  11. Lekarz po splenektomii

    Dzień dobry, Chciałabym zapytać Państwa o ograniczenia w wyborze specjalizacji przez lekarzy, którzy przeszli całkowitą splenektomię. Będę wdzięczna za jakiekolwiek informacje Pozdrawiam serdecznie
  12. Każdy młody adept medycyny myśli, że jego głównym zajęciem będzie diagnozowanie i leczenie pacjentów. Nic bardziej mylnego! Leczenie ludzi w naszym kraju jest uregulowane licznymi aktami prawnymi, które ciągle się zmieniają. Powstają nowe, a poprzednie przestają obowiązywać. Lekarz ponosi poczwórną odpowiedzialność: "karną" (zarzuty z kodeksu karnego), "cywilną" (proces o odszkodowanie), "administracyjną" (gdy nieprawidłowo wystawi receptę lub zwolnienie) oraz "zawodową" (złamanie kodeksu etyki lekarskiej). Jeszcze w czasie studiów na farmakologii poznajemy Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie recept lekarskich. Po zakończeniu studiów w nasze ręce trafia "Kodeks Etyki Lekarskiej" a uregulowania dotyczące stażu podyplomowego znajdziemy w "Ustawie o zawodzie lekarza". Na stażu jesteśmy pierwszy raz objęci zapisami "Kodeksu pracy". Nie tylko nimi bo dyżury medyczne uregulowano między innymi w "Ustawie o działalności leczniczej". Warto także przeczytać naszą umowę o pracę. Po raz pierwszy będziemy się zastanawiać czy podpisać klauzulę "opt-out", czyli zgodę na pracę bez ograniczeń czasowych. Wypisując recepty musimy brać pod uwagę wspomniane wcześniej rozporządzenie oraz "Ustawę prawo farmaceutyczne". Wystawiając recepty refundowane "pro auctore" podpisujemy umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia. Nieprawidłowe wypisywanie recept wiąże się z karami. Rekordziści płacą nawet kilkaset tysięcy złotych! Zwolnienia lekarskie wypisujemy na podstawie przepisów "Ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa" i "Rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad i trybu wystawiania zaświadczeń lekarskich, wzoru zaświadczenia lekarskiego i zaświadczenia lekarskiego wydanego w wyniku kontroli lekarza orzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych". Tu najpoważniejszą karą jest... cofnięcie uprawnień do wystawiania zwolnień. Taka kara wydaje się błogosławieństwem, ale szybko okazuje się, że nie mogąc wystawiać ZUS-ZLA nie ma szansy nigdzie "dorobić". Zapis o posiadaniu uprawnień do wystawiania zwolnień jest zawarty w niemal każdej umowie - każdy kto chce pracować w przychodni, w NPL lub na SOR musi taką możliwość posiadać. Karty zgonu wystawiamy w oparciu o archaiczną "Ustawę o cmentarzach i chowaniu zmarłych" obowiązującą nieprzerwanie od 31 stycznia 1959 roku! Jej zapisy ciągle doprowadzają lekarzy rodzinnych do szału i są źródłem nieustającego chaosu. Od 1959 roku nie wiemy kto tak naprawdę ma stwierdzić zgon obywatela polskiego! Gdy zechcemy przejść na kontrakt zakładamy własną działalność gospodarczą więc musimy zapoznać się z zapisami "Ustawy o działalności gospodarczej" oraz "Ustawy o rachunkowości" (choć będzie to głównie zadanie naszej księgowej) i o "Podatku dochodowym od osób fizycznych". Nieznajomość prawa, jak wiadomo, szkodzi. Nie usprawiedliwia także lekarza w przypadku jego złamania. Lekarze-menedżerowie oraz ci, którzy piastują stanowiska kierownicze też nie mają lekko: umowy z NFZ, rozliczenia, przepisy dotyczące działalnością gospodarczą, przepisy SANEPIDu, zarządzanie odpadami medycznymi, a do tego sprawy pracownicze, ustawa o zamówieniach publicznych i wiele wiele innych. Swoje odrębne przepisy mają również określone specjalizacje lekarskie. Na przykład anestezjolodzy mają "Rozporządzenie w sprawie standardów postępowania medycznego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii dla podmiotów wykonujących działalność leczniczą". Określa ono kto i w jakich warunkach może znieczulać oraz prowadzić intensywną terapię. Jakie są wymagania sprzętowe, organizacyjne oraz kadrowe udzielania takich świadczeń. Wymienione tu przepisy to jedynie niewielka część obowiązujących w naszym kraju uregulowań prawnych. W wielu miejscach są nielogiczne, niespójne i wzajemnie sprzeczne. Mimo to każdy lekarz musi pamiętać o dwóch zasadach: "Nieznajomość prawa szkodzi" "Nieznajomość prawa nikogo nie usprawiedliwia".
  13. Hej. Właśnie usłyszałam w tv określenie "lekarz dietetyk" - czy istnieje rzeczywiście taki rodzaj specki czy jest to kwestia ukończenia drugiego kierunku albo jakiegoś studium? Ciekawi mnie to, może wiecie? Zawsze sądziłam, że są tylko zwyczajni dietetycy, ale bez żadnego tytułu lekarza.
  14. Witam wszystkich! Pracuje nad nowym projektem do którego poszukuje lekarzy O co chodzi? Poszukujemy lekarzy do nowego projektu e-commerce. Jesteśmy w trakcie tworzenia projektu, który miałby na celu umożliwić ludziom rozmowę z lekarzem bez konieczności wychodzenia z domu. Oczywiście nie jest to skierowane do ludzi, którzy idą na wizytę do lekarza, lecz naszym celem jest odciągnięcie ludzi, którzy z każdym rokiem coraz więcej informacji medycznych poszukują po google i forach. Chcielibyśmy umożliwić im rozmowę z lekarzem, który będzie lepszym rozmówcą w tej kwestii niż przypadkowy internauta i najlepiej będzie wiedział do jakiego specjalisty taką osobę skierować. Kogo szukamy? W związku z tym poszukujemy absolwentów studiów medycznych, którzy już rozpoczęli staż lub są po jego odbyciu. Jak wyglądałaby współpraca? Praca miałaby charakter zdalny i odbywała się za pośrednictwem 1 z 4 wybranych form kontaktu: mailowo (odpowiedź w wolnym czasie do 48h) lub na żywo na chacie, telefonicznie lub wideo konferencji. Jakie korzyści? Każdy z lekarzy będzie miał okazję zdobyć doświadczenie, zbudować sobie renomę oraz zarobić dodatkowe pieniądze. Jakieś zobowiązania? Nie wiążemy się zobowiązaniami, a co za tym idzie nie ograniczmy lekarzy czasowo, ale jednocześnie nie gwarantujemy ilości osób korzystających z tej formy kontaktu. Co zabawne ostatnio rmf24 poruszył podobną kwestię www.rmf24.pl/nauka/news-to-nie-fikcja-to...-lekarza,nId,1356096 Wszystkich zainteresowanych projektem lub szukających informacji na temat, który nie został poruszony powyżej zachęcam do kontaktu mailowego na karoljurgaa@gmail.com
  15. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie chcielibyśmy zaproponować Państwu program warsztatów z zakresu komunikacji interpersonalnej i asertywności przygotowanych z myślą o studentach medycyny. Te umiejętności mają ogromne znaczenie w relacji z pacjentem. Przyszły lekarz, który świadomie wykorzystuje je w swojej pracy ma lepszy kontakt z pacjentem, potrafi udzielić oczekiwanego wsparcia, a także ochronić swoje prawa osobiste (unikając poczucia nadmiernej odpowiedzialności i wypalenia zawodowego). Głównym celem warsztatów jest rozwijanie umiejętności kontaktu z pacjentem poprzez pracę metodami aktywnymi. Proponujemy 2 niezależne warsztaty: 1. Umiejętności interpersonalne: Komunikacja i wsparcie Cel ogólny: Rozwijanie wiedzy i umiejętności w zakresie komunikacji interpersonalnej.Cele szczegółowe:Pogłębienie wiedzy na temat komunikacji interpersonalnej. Rozpoznanie własnych barier komunikacyjnych. Zwiększenie wiedzy i umiejętności z zakresu aktywnego słuchania. Zwiększenie wiedzy na temat prawidłowej informacji zwrotnej. Rozwijanie umiejętności udzielania informacji zwrotnej (komunikat „ja”) Zwiększenie wiedzy na temat potrzeb pacjenta i reakcji emocjonalnych spowodowanych chorobą. Pogłębienie wiedzy na temat procesu akceptacji choroby nowotworowej oraz żałoby. Zwiększenie umiejętności przekazywania niepomyślnej diagnozy i udzielania wsparcia. Zwiększenie świadomości własnych reakcji stresowych i zwiększenie umiejętności radzenia sobie w trudnej sytuacji. 2. Umiejętności interpersonalne: Asertywność Cel ogólny: Rozwijanie postawy asertywnej i umiejętności asertywnego zachowania. Cele szczegółowe: Pogłębienie wiedzy dotyczącej asertywności. Zwiększenie świadomości na temat własnej asertywności i jej znaczenia w zawodzie lekarza. Uświadomienie przyczyn zachowań uległych i agresywnych. Rozwijanie umiejętności asertywnej odmowy. Poszerzenie świadomości na temat swoich praw osobistych. Rozwijanie umiejętności obrony przed zachowaniami inwazyjnymi innych. Nabycie umiejętności wyrażania i reagowania na krytykę. Analiza własnego poczucia odpowiedzialności. Poszerzenie wiedzy na temat wypalenia zawodowego i możliwości zapobiegania mu. Pogłębienie świadomości swoich mocnych stron. więcej informacji: http://www.remedis.pl/125,psychoterapia.html
  16. Szanowni Państwo, Jeżeli myślą Państwo o zmianie pracy lub aktualnie poszukują Państwo pracy, stażu, praktyk lub poszukują Państwo pracowników, stażystów, praktykantów, to serdecznie zapraszamy do odwiedzenia i korzystania z serwisu ogłoszeniowego z ofertami pracy z branży medycznej w Polsce i za granicą. Zapraszamy do bezpłatnego daodawania swoich ofert. www.pracamedycyna.pl Z poważaniem PRACAMEDYCYNA.PL