LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

Przeszukaj forum

Showing results for tags 'lekarze rezydenci'.



More search options

  • Search By Tags

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Search By Author

Typ zawartości


Forum

  • MedFor.me
    • Dyskusja ogólna
    • Specjalizacja: Jaką wybierzesz?
    • Niezbędnik medyka (książki, konferencje, kursy, praktyki, oferty pracy)
    • Naukowo
    • Idę na medycynę
    • Fora lokalne
  • IZBA LEKARSKA
    • Medycyna Ogólna
    • Egzaminy
    • !!! Nowoczesna medycyna
    • Miejsca stażowe i specjalizacyjne
    • Wieści zza granicy
  • PO GODZINACH
    • Na każdy temat
    • MedHumor
    • Fora prywatne
    • MedFor.me - sprawy forum
  • CLUSTERS
    • News
    • Polinnovation
    • Clusters

Kategorie

  • News
  • Opinie i komentarze
  • Ze świata nauki
  • Wywiady
  • Reportaż
  • MED-Memories
  • Weekend For.me
  • Patronaty

Blogi

  • Oficjalny blog MedFor.me
  • Medicus Sapiens Semper Digitum in Ano Tenet
  • Naczelny Lekarz Trąbkowaty
  • Visca El Barça
  • Meoblog
  • Medycyna jest ciekawa
  • Ania18101Blog
  • Zabiegowcy
  • blogs_blog_11
  • blogs_blog_12
  • Dzienniczek przyszłego doktora.
  • Ratuj-z-nami
  • KotBlog
  • JMBlog
  • Breakfast at Tiffany's.
  • DanioJanioBlog
  • NarzedziaLekarza
  • see
  • aniamos - blog
  • vipomaBlog
  • Kawa
  • przyczynaBlog
  • Wino i Medycyna - In vino sanitas

Kategorie

  • Choroby wewnętrzne
  • Chirurgia
  • Pediatria
  • Ginekologia i położnictwo
  • Łacina
  • Inne
  • Redakcyjne

Kalendarze

  • Patronaty MedFor.me

Znaleziono 10 wyników

  1. Sejm oblężoną twierdzą!

    Do pierwszego czytania obywatelskiego projektu "ustawy w sprawie warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia" pozostało raptem kilka dni, już w tę środę 19 lipca do Warszawy przyjadą z całej polski grupy pracowników ochrony zdrowia by po raz kolejny zaprotestować przeciwko urągającym warunkom pracy. Ciekawie na tym tle wygląda decyzja Pana Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego? W dniu 14 lipca wydał on zarządzenie "w sprawie zapewnienia spokoju i porządku na terenach i w budynkach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu". Pod tym dwuznacznie brzmiącym tytułem kryje się decyzja o blokadzie wydawania jednorazowych przepustek sejmowych dla gości klubów parlamentarnych i posłów - decyzja, której jedynym celem jest niedopuszczenie suwerena w pobliże swoich przedstawicieli, by jak najskuteczniej wyciszyć temat aktualnych prac sejmu. Po raz kolejny już władza pokazała strach przed transparentnością swoich działań oraz bezpośrednią interakcją z wyborcami. Niech to, że ukryli się przed nami w murach parlamentu nie osłabi naszego krzyku determinacji. Przyjedźmy 19 lipca 2017 do Warszawy, nie pozwólmy by rząd robił sobie z nas żarty! hypersonic
  2. Lekarska Mitologia

    Święta, święta i po świętach. Przedświąteczny okres, kończący się rok, pierwszy przepracowany jako lekarz kwartał: ostatnimi czasy miałem mnóstwo okazji do refleksji. Święta się skończyły, elfy wróciły do wioski Mikołaja, więc pomyślałem, że można już wyłożyć kawę na ławę bez posądzenia o bycie jak Grinch. By być medykiem w tym kraju, trzeba chyba być masochistą. Istnieje jeszcze opcja traktowania pracy jako oryginalnego hobby, ale wymaga to spełnienia dwóch warunków: A ) Trzeba mieć naprawdę spaczony gust B ) Inne źródło utrzymania Jestem lekarzem, więc w tym wpisie oceniam otaczający świat na podstawie mojej grupy zawodowej, ale obraz jest zbieżny chyba dla każdego medyka bez względu na profesję. Wiele sprzeczności tkwi w postrzeganiu lekarzy przez społeczeństwo, a dzisiaj zajmę się rozliczeniem kilku dość powszechnych mitów w świadomości ogółu. Mit 1: Ciepła posadka w budżetówce Bardzo często spotykam się z przeświadczeniem, iż lekarze to pracownicy tak zwanej budżetówki, a co za tym idzie nasza praca jest pewna, a nam przysługuje mnóstwo bonusów. Tak. Większość szpitali jest prowadzona przez samorządy. Tak. Część pracowników ma pensje ustalone ustawowo. Ale nie mamy zagwarantowanych „trzynastek” ani darmowych leków. Spotkałem się wielokrotnie z opinią, że górnicy mają deputaty węgla, a lekarze darmowe leki - może kiedyś tak było (tego nie wiem), ale teraz tak nie jest. Kwestia paczek/premii świątecznych jest mocno zróżnicowana, bo są szpitale, które takie świadczenia przewidują, ale również wiele, w których nie może być o tym mowy. Szpitale jako podmioty samorządowe (lub prywatne, ale o dość licznej załodze) na ogół muszą prowadzić fundusz socjalny, ale ujemne wyniki finansowe często prowadzą do albo dość specyficznej konstrukcji regulaminu lub nieprawidłowości w jego prowadzeniu. W ramach funduszu można starać się o dofinansowanie tylko wczasów i biletów na imprezy kulturalne, ale dyrektor może udzielić decyzji odmownej bez uzasadnienia, a jego decyzja jest ostateczna [sic!]). W tym momencie zajmijmy się wątkiem bezpieczeństwa i stabilności pracy. Wbrew pozorom praca w publicznych podmiotach wcale nie jest gwarantem jej przebiegu lege artis. Nieprawidłowości w zakresie przestrzegania prawa pracy są powszechną zmorą szkoleń specjalizacyjnych. Jakiś czas temu dość głośno było o rezydentce z Białegostoku, którą szpital próbował zmusić do pełnienia dyżurów za stawkę 1zł/h. Bezsprzecznie stawka ta jest horrendalnie niska, ale warto również zauważyć, iż zgodnie z kodeksem pracy niedozwolone jest zawieranie dodatkowych umów cywilno-prawnych na ten sam zakres obowiązków. Wiele szpitali potrąca od pensji okres obowiązkowego odpoczynku po dyżurze (prawo wymaga 11 godzin nieprzerwanego wypoczynku) pomimo iż czas ten jest opłacany ze środków budżetowych. Tuż przed świętami jeden ze szpitali na południu Polski zażądał od nowo przyjętych rezydentów podpisania aneksu do umowy, w którym zobowiążą się do pełnienia wolontariatu w postaci świadczenia usług medycznych na rzecz społeczności lokalnej, jeśli zaistnieje taka konieczność. Oczywiście bez jakiegokolwiek zdefiniowania ów stanu konieczności. Jako wisienkę na torcie chciałbym zaznaczyć istnienie ogromnej presji ze strony kadry zarządzającej, by lekarzy zatrudniać jako podwykonawców, a zatem jako zewnętrzne firmy. Jak to się ma do pracy w urzędzie czy szkole? Mit 2: Kończąc studia zostaje się kardiologiem/neurologiem/chirurgiem… Po ukończeniu studiów lekarz jest dopiero w połowie drogi do zdobycia w/w tytułu. Po 6 latach nauki następuje staż podyplomowy (na którym można ordynować leki pacjentom, ale już nie samemu sobie [sic!]), a następnie żmudny okres specjalizacji. Wg danych Naczelnej Izby Lekarskiej średni wiek osiągnięcia tytułu specjalisty to blisko 38 lat! Mit 3: Dopiero specjalista leczy, wcześniejszy okres to tylko przyglądanie się Według aktualnego porządku prawnego już stażysta jest uprawniony (po konsultacji w niektórych przypadkach) do badania pacjentów, prowadzenia dokumentacji, wydawania zleceń, wystawiania recept i zaświadczeń czy stwierdzania zgonu. Lekarz po stażu, niezależnie od tego czy rozpocznie proces specjalizacji czy nie, jest pełnoprawnym lekarzem, którego zakres działalności ogranicza jedynie jego własna wiedza i doświadczenie. Mit 4: Lekarze ukrywają przed światem swoje zarobki, ponieważ są kolosalne Duża cześć niechętnie mówi o swoich zarobkach, ale dzieję się tak, ponieważ są one... wstydliwie niskie. Od lat następuje sukcesywna pauperyzacja naszego zawodu, jednak na skutek milczenia wyobrażenia społeczne (osób zarówno niezwiązanych medycyną, jak również tych pracujących w szeroko rozumianej branży) na temat naszych zarobków są wybujałe. Przez 3 miesiące praktyki dostrzegłem, że w moim miejscu pracy nikt nic nie wie o innych! Lekarze myślą ze zarabiają lepiej niż pozostali pracownicy, inni ostro przeszacowują pensje lekarzy, a jedyne co wszystkich łączy to niezadowolenie i frustracja. Kilka razy zdarzyło mi się zabawić w "mini quiz" z pacjentami czy przedstawicielami farmaceutycznymi - za każdym razem moja pensja była przeszacowana 2-3 razy. Kuriozalna była dla mnie sytuacja, w której panie z kadr powiedziały mi: „Wie Pan jak u nas dobrze płacą? - Rezydent to ma tyle co specjalista”. Siatka płac dla starszego asystenta (lekarza specjalisty) przewiduje 3200 zł brutto, a więc prawie tyle ile wynosi wynagrodzenie rezydenta w ciągu 2 pierwszych lat, a mniej niż jego pensja po jednokrotnym wzroście. Zaskakujące było też dla mnie podkreślenie tego „u nas”. Wszak stawki rezydentur są jednakowe dla całego kraju. Od 1 stycznia 2017 lekarze stażyści są najsłabiej zarabiającą grupą zawodową w Polsce. Pensja lekarza stażysty wynosi 2007 zł brutto, a pensja minimalna 2000zł. Wydawałoby się, że poprzednie zdanie jest fałszywe, jednak nie należy zapominać, iż na lekarzu ciąży obowiązek uiszczenia składki członkowskiej do OIL. Stażyści płacą co prawdą preferencyjną składkę w wysokości 10 zł (zamiast 60 zł) jednak jest to kwota na tyle wysoka, iż obniża ona pensję poniżej minimalnej. Według danych GUS dominanta zarobków lekarzy wypada poniżej przeciętnego wynagrodzenia w Polsce, a średnia pensja (dla umowy 1/1 etatu) ciut powyżej przeciętnego wynagrodzenia. Lekarze nie są najsłabiej zarabiającym zawodem, ale stwierdzenie, że zarabiają kilkakrotnie więcej niż przeciętny Polak jest fałszywe. Nowy rok przynosi podwyżki w jednej ze znanych sieci handlowych (meble, wykończenia), gdzie pensja minimalna wyniesie tam nie mniej niż 20 zł brutto za godzinę, a to więcej niż obecna stawka lekarza rezydenta. W niczym nie chcę umniejszać pracowników supermarketu czy centrum meblowego (sam kiedyś pracowałem w podobnym charakterze). Rodzi to pytanie o to, czy warto brać na siebie odpowiedzialność za ludzkie życie, kiedy podobny (lub wyższy) standard egzystencji można zapewnić sobie przez wiele innych zajęć o niższym poziomie ryzyka... Mit 5: Lekarze chcą zarabiać tyle, co na Zachodzie nie bacząc na to, że w Polsce każdy zarabia słabo Takie stwierdzenia pojawiają się bardzo często w reakcji na obecne działania kadr medycznych (dwie wielkie manifestacje, przygotowanie obywatelskiego projektu ustawy). Nie jest to jednak prawda. Postulowany przez lekarzy wskaźnik 2 i 3 średnich krajowych po pierwsze nie jest postulatem nowym (jest to postulat NRL z 2006 roku, kiedy to jej prezesem był obecny minister Konstanty Radziwiłł), a po drugie poziom ten jest zbliżony do proporcji jakie występują w innych państwach regionu. Od kilku lat czescy lekarze specjaliści mają ustawową gwarancję, iż ich pensja nie może być niższa od poziomu 3 średnich (a od stycznia 2017 planowana jest podwyżka o 10%). Słowaccy lekarze również mają ustawowe gwarancje. Wielu Polaków wyemigrowało do Wielkiej Brytanii, wielu założyło tam rodziny, otworzyło firmy, system prawny jest uznawany za prosty i przyjazny. Polscy lekarze nie żądają zarobków równych tym jakie otrzymaliby na wyspach. Postulują jedynie podobną proporcję do zarobków przeciętnych. Według danych statystycznych średnia pensja w UK wynosi około 2300 funtów miesięcznie. NHS podaje, że podstawowa pensja dla specjalisty wynosi pomiędzy 76 a 102,5 tysięcy funtów rocznie. Przyjmijmy do obliczeń dolną kwotę 76 tysięcy: to około 6333 funtów miesięcznie a wiec pensja 2,75 razy więcej niż przeciętna. Myślę że na dziś już wystarczy, za jakiś czas postaram się odnieść do kilku innych powszechnych, aczkolwiek błędnych przeświadczeń. Mówi się że „u sąsiada trawa zawsze jest bardziej zielona”. Ja tym wpisem starałem się obnażyć kilka mankamentów „mojego trawnika” byście mogli ocenić jego prawdziwą barwę. Z chęcią odpowiem na Wasze pytania - piszcie je w komentarzach... Na zakończenie życzę Wam wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku 2017. Lek. Mateusz Latek
  3. Zapraszamy wszystkich na manifestację Porozumienia Zawodów Medycznych 24.09.2016! Przemarsz rusza spod Kolumny Zygmunta na Placu Zamkowym w Warszawie w samo południe. Pomóż nam zmieniać polską ochronę zdrowia. To wiekopomna chwila, gdy wszystkie zawody medyczne mówią jednym głosem. Walczymy razem! Lekarz nie jest ważniejszy od Pielęgniarki. Pielęgniarka nie jest ważniejsza od ratownika! Wszyscy jesteśmy niezastąpieni! FILM: https://www.youtube.com/watch?v=rUQYhzh8Nuk TRASA PRZEMARSZU: Zapraszam do zapoznania się z materiałami informacyjnymi na fanpage'u Porozumienia Zawodów Medycznych i Grupie na Facebooku. Potrzebujemy zaangażowanych! Pomóż nam tworzyć realną szansę na zmiany. Manifestacja w czerwcu przyciągnęła 10 tys. osób. teraz będzie nas kilka razy więcej! Każde ręce do pracy będą przydatne. Jest z Nami już JEDENAŚCIE związków zawodowych! Szczegóły wydarzenia: https://www.facebook.com/events/1656852984636059/ Darmowy transport dla wszystkich chętnych do wzięcia udziału z każdego dużego miasta w Polsce!
  4. Technologia czyni zadziwiające postępy i rzeczy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nie do pomyślenia dziś są na porządku dziennym. Rozwój smartfonów i łatwość pisania aplikacji mobilnych sprawiły, że na rynku jest wiele ciekawych programów ułatwiających codzienną pracę lekarzom. Poniżej przedstawię kilka z których sam korzystam w pracy. Mam telefon z systemem iOS więc siłą rzeczy opisuję aplikacje napisane pod ten system. Większość posiada także swoją wersję dedykowaną systemowi Android lub Windows. Latarka - przydaje się do tego do czego latarka lekarska. Co prawda telefon jest nieporęczny bo o wiele większy i cięższy od latarki można go użyć do sprawdzania reakcji źrenic na światło lub oglądania gardła. Używam aplikacji "Light" która pozwala również generować sygnały przerywane a nawet nadaje automatycznie SOS alfabetem Morse'a. eMpendium - aplikacja, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Wydana przez Medycynę Praktyczną stanowi prawdziwy niezbędnik dyżuranta. Posiada wbudowany indeks leków, w którym oprócz dawkowania i wskazań można sprawdzić cenę oraz poziomy refundacji. Indeks jest aktualizowany praktycznie codziennie oraz w dniu wejścia w życie nowej listy leków refundowanych. Mamy więc pewność, że jesteśmy zawsze "na czasie". Za niewielką roczną opłatą można aktywować podręcznik "Choroby wewnętrzne - kompendium". To doskonała ściągawka na każdym dyżurze, często aktualizowana. Aplikacja zawiera również spis kodów ICD-10 z wygodną wyszukiwarką i ICD-9 (dla nieszczęśników, których dyrekcja obarczyła obowiązkiem kodowania procedur). Ciekawą funkcją jest również dostęp do systemu eWUŚ - można sprawdzić czy dany pacjent jest ubezpieczony (warunkiem jest posiadanie własnego konta w systemie). Medscape - aplikacja w całości po angielsku, która wymaga rejestracji na portalu oraz ściągnięcia sporej ilości danych. W zamian dostajemy dostęp do największej bazy wszelkich informacji medycznych z praktycznie wszystkich specjalności. Na dyżurze przydatny będzie indeks chorób podzielony na poszczególne specjalności. Każda jednostka chorobowa jest kompleksowo omówiona. Znajdziemy także indeks leków podejrzanie podobny do tego zawartego w eMpendium. Każdy lekarz skorzysta z wyszukiwarki interakcji lekowych do której można wprowadzić wiele substancji. Lekarze ze Stanów Zjednoczonych skorzystają z "wyszukiwarki pigułek" - na podstawie wyglądu leków w formie tabletek, kapsułek i proszków można określić substancję czynną. Amerykanie rozwiązali w ten sposób odwieczny problem: "Biorę takie małe różowe...". Sekcja kalkulatorów medycznych pozwala na szybie wyliczenie wartości takich parametrów jak skala APGAR, CURB-65, BMI czy APACHE II. Całości dopełnia spis procedur medycznych z drobiazgowo opisanymi takimi zabiegami jak cewnikowanie pęcherza moczowego, pobieranie krwi czy nawet torakotomia ratunkowa. Konsylium24 - aplikacja umożliwia dostęp do forum dla lekarzy Konsylium24, czytanie i pisanie postów. Posiada kilka wad, ale wystarczy do czytania postów. EasyDil - prosta aplikacja służąca do obliczania przepływu pomp infuzyjnych oraz dawek leków we wlewach. Bardzo przydatna na OIT i wszędzie tam, gdzie podajemy leki w pompie. Można wyliczać zarówno przepływ przy wiadomej dawce na kg masy ciała jak i dawkę przy znanym przepływie i zawartości leku w pompie. CodeBlue - prosta aplikacja do obliczania dawek leków używanych w stanach nagłych u dzieci. Podajemy masę ciała i na jednej stronie dostajemy dawki 11 leków takich jak adrenalina, etomidat czy amiodaron. LungUS - przewodnik do wykonywania USG płuc. Przydatny na OIT i SOR, Program zawiera przykłady prawidłowych i nieprawidłowych obrazów płuc w badaniu USG. Point of Care Ultrasound - aplikacja Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Stanowego Ohio - podręcznik USG zawierający przykłady najczęstszych nieprawidłowości w badaniu USG u pacjentów w stanach nagłych. Najważniejsze aspekty badania FAST, oceny serca, aorty brzusznej czy płuc.
  5. Podczas swojego dotychczasowego kształcenia miałem okazję odbyć kilka praktyk i staży w szpitalach w USA. Niezwykłe wrażenie zrobił na mnie szczególnie Cincinnati Children's Hospital Medical Center, w którym spędziłem 2 ostatnie miesiące. W samym centrum tego szpitala stoi pacjent - i nie chodzi tu o jakieś hasła czy wizje. Tak rzeczywiście jest - to chory jest najważniejszy i widać to na każdym kroku. Do takiego miejsca z chęcią zjeżdżają pacjenci z całego kraju i świata... są ich setki, tysiące i dziesiątki tysięcy każdego miesiąca. Szpital zyskuje dzięki temu odpowiednie finansowanie i ma warunki by móc zadbać o pacjenta w każdym aspekcie. Wyobrażacie sobie, że np. podczas długiej konsultacji w poradni specjalistycznej pacjentowi bywa przynoszony obiad? Jak w takim szpitalu pracuje się jednak lekarzowi? Jak lekarzom w ogóle pracuje się w USA i jak swoją pracę oceniają rezydenci? Zapraszam na wywiad z dr Alexem Bondockiem z Cincinnati Children's. Mateusz Palczewski: Za pierwszym razem kiedy odwiedzasz szpitale w USA można odnieść wrażenie, że szpital idealny na prawdę istnieje. Czy mam rację czy może miałem po prostu szczęście być w tak wyjątkowych miejscach? Alex Bondoc: Miałeś szczęście - niestety, szpital idealny nie istnieje. Prawdopodobnie byłeś jednak w szpitalach, które starają się być idealne. Wg mnie te wyjątkowe placówki mają wspólne cechy i są one rozpowszechniane przez wspaniałych lekarzy. Cechy o których mówię to: 1. Zaangażowanie w opiekę nad pacjentem. To powinno być i zawsze będzie priorytetem systemu ochrony zdrowia. Podczas mojego szkolenia pracowałem w licznych szpitalach i uważam, że część z nich na prawdę jest zaangażowana w tą opiekę, a inne bardziej stawiają na reputację, zyski czy inne mniej altruistyczne przesłanki. Myślę także, że koniecznie trzeba także zwrócić uwagę czy te instytucje są gotowe podejmować trudne decyzje, które nie zawsze są dobrze odbierane wśród pacjentów, ich rodzin a nawet samych pracowników. 2. Przejrzystość i zaangażowanie w ciągły postęp. Te na prawdę najlepsze jednostki mają świadomość ich przemijania i mają silną wolę by ciągle się rozwijać. Takie instytucje muszą liczyć się z wyzwaniami ale także problemami jakie się pojawiają – ich nie da się ukryć ani przed pracownikami ani przed opinią publiczną. Mateusz Palczewski: Czy mógłbyś się przedstawić, powiedzieć na jakim etapie swojej kariery jesteś i czym teraz się zajmujesz? Alex Bondoc: Mam 36 lat i wychowałem się w Cincinnati w stanie Ohio. Moi rodzice są pierwszym pokoleniem imigrantów, a ja pierwszą osobą w mojej rodzinie, która urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Do medycyny natchnął mnie mój Ojciec, który był internistą. Skończyłem szkołę medyczną na Uniwersytecie Michigan i wróciłem w rodzinne strony by rozpocząć rezydenturę z chirurgii ogólnej na Uniwersytecie Cincinnati. Przez dwa lata pracowałem także w labie dr Grega Tiao, gdzie zajmowałem się podstawami molekularnymi zarośnięcia dróg żółciowych. Po rezydenturze, zrobiłem nadspecjalizację (tzw. fellowship) z chirurgii dziecięcej w Cincinnati Children’s. Obecnie kończę kolejną - z chirurgii transplantacyjnej narządów jamy brzusznej w szpitalu uniwersyteckim. Mateusz Palczewski: Masz więc 36 lat, jesteś specjalistą chirurgii ogólnej, chirurgii dziecięcej i kończysz chirurgię transplantacyjną. Brzmi naprawdę imponująco. Jak wspominasz natomiast czas szkolenia rezydenckiego? Alex Bondoc: Wspomnienia są miłe ale nie da się zapomnieć jak ciężko musiałem pracować. To co jednak zawsze mówię - nigdy nie zamieniłbym tego czasu bo tak wiele się nauczyłem, bo to był odpowiedni moment w moim życiu na rezydenturę i spotkałem podczas swojego szkolenia wspaniałych ludzi. Nie ma wątpliwości, że pracowałem ciężko. W Stanach jest limit godzinowy pracy rezydenta, który wynosi maksymalnie 80 godzin na tydzień. Oczywiście ta liczba godzin jest uśredniania w skali miesiąca, wiec są tygodnie gdy pracuje się znacznie dłużej. Natomiast na koniec każdego dnia mam przeświadczenie, że przechodzę wyjątkowo dobry trening, a moi koledzy-rezydenci stają mi się niejednokrotnie bliskimi przyjaciółmi. Mateusz Palczewski: Jakie momenty ze swojej rezydentury wspominasz najlepiej, a jakie najgorzej? Alex Bondoc: Sądzę, że najlepszą nagrodą jaką otrzymywałem to ludzie których spotykałem i to czego się nauczyłem. Oczywiście, bycie lekarzem to ciężka praca i na pewno może być nie do zniesienia gdy musisz robić to czego akurat nie lubisz lub gdy nie lubisz swoich współpracowników. Miałem to szczęście, że praca i nauka sprawiała mi radość i miałem bardzo dobre relacje ze swoimi kolegami i koleżankami. Najgorsze ze szkolenia była ilość czasu jaki musiałem poświęcać. Bywało, że nie istniał żaden zegar, żaden czas, którego mogłem się trzymać. To pacjenci i ich choroby dyktowały tempo. W związku z tym to szpital dyktował czas dla rodziny i na odpoczynek. Dla mnie, w życiu najważniejsza jest właśnie moja rodzina i to ona jest największą nagrodą. Niejednokrotnie, gdy któryś z moich pacjentów był w ciężkim stanie, wymagany był zabieg, musiałem jednak z pewnych rzeczy i właśnie rodziny „rezygnować”. Muszę przyznać, że świadomość, iż moi bliscy mogli myśleć, że nie są dla mnie najważniejsi przeżywałem bardzo emocjonalnie i dużo mnie to kosztowało. Mateusz Palczewski: Proszę, wyobraź sobie, że możesz w tej chwili powiedzieć coś ważnego do wszystkich rezydentów na świecie - co by to było? Czy są jakieś rady, które uważasz za szczególnie ważne? Alex Bondoc: Powiedziałbym, że bycie rezydentem jest niesamowitą odpowiedzialnością - taką, która jednocześnie może być bardzo wdzięczna ale i bardzo frustrująca i męcząca. Ważne, by wiedzieć, że jeśli myśli się, iż skończenie rezydentury i stanie się specjalistą drastycznie coś zmienia, to jest się w błędzie. Jeśli rezydenci myślą, że ilość godzin spędzanych w szpitalu zmieni się, też mogą być w błędzie. Tak naprawdę wzrasta odpowiedzialność i może to stać się jeszcze bardziej stresujące. Pełne oddanie się swoim pacjentom potrafi być czasochłonne, więc rezydenci muszą pamiętać co naprawdę sprawia, że są szczęśliwi i że potrzeba poświęcenia w dążeniu do stania się w pełni samodzielnym lekarzem. *** In English: MP: First time when you visit US hospitals you might have an impression that ideal hospitals really exist. Am I right or I was just lucky to spend some time in excellent places? dr Alex Bondoc: You have been lucky to spend time in some excellent places because unfortunately, no ideal hospital truly exists. However, perhaps what you have experienced are hospitals that strive to be ideal hospitals. In my opinion, truly excellent hospitals share very common traits. And, these traits are shared by truly excellent physicians. These traits include: 1. Commitment to patient care. This should and always will be the priority of the health care system. Having rotated at a number of different hospitals, I think some institutions are really committed to their patients while others focus more on reputation, profit, or perhaps other, less altruistic motives. I think one thing to really look at also is whether these great institutions are also willing to make difficult decisions that are not always popular with patients, their families, or even their own staff. 2. Transparency and commitment to improvement. Truly great institutions are acutely aware of their short comings and have a strong desire to improve. Such institutions have to face challenges and failures head on nor will they hide them from the people who work there or the public. MP: Could you introduce yourself a little and tell us what are you doing right now? (If you could mention how old are you) dr Alex Bondoc: I am 36 years old and originally grew up in Cincinnati, Ohio. My parents are first generation immigrants and I was the first person in my family to be born in the United States. I was inspired to pursue medicine by my father who was an Internist. I went to Medical School at the University of Michigan and returned home to complete my General Surgery Residency the University of Cincinnati. I did complete two years of research in the lab of Greg Tiao, MD studying the molecular basis of biliary atresia. After residency, I completed 2 years of Pediatric Surgery fellowship at Cincinnati Children’s. I am currently completely a 2 year fellowship in Abdominal Transplant Surgery at University of Cincinnati. MP: So you are 36 y.o. and you have already become specialist in general surgery, pediatric surgery and now you are doing another fellowship. Sounds really impressive! How do you recall your residency time? dr Alex Bondoc: I recall my residency fondly although I do not discount how hard I worked. What I tell people is that I would not change my residency experience for anything because of where it got me, what I learned, and the people I met along the way. There is no doubt that I worked hard. Here in the United States there is a restriction on residency work hours limiting us to 80 hours/week. Of course, this number is averaged over a four week period, so there are certainly weeks someone works significantly more that 80 hours. However, at the end of the day, I feel like I am exceptionally well trained, and I still count some of my residency classmates as extremely close friends. MP: What part of that time you find as most pleasant and what was the worst part? dr Alex Bondoc: I think the most rewarding part of my residency were the people I met and what I learned. Certainly being a doctor is hard work. It truly could be intolerable if one did not like what he or she was doing or who one’s coworkers were. I was lucky enough to enjoy both my work and my co-workers. The worst part certainly was the time commitment. There is no clock that I could follow. The patients and their illnesses dictated that. As such, more time in the hospital cuts into time with family or leisure time or studying. For me, my family is the most important and rewarding part of my life. However, when a patient is sick or needs an operation, things have to be put on hold. Making my family feel as if they were not my absolute priority takes an incredible emotional and mental toll on me. MP: Please imagine that this time you can tell something important to residents all over the world – what would it be? Do you have any advices you find particularly important? I would advise them that being a resident is an incredible responsibility, one that can be amazingly rewarding but also exceptionally frustrating and tiring. More importantly though, if those residents think that life changes drastically as an Attending, then they are also mistaken. While residents may think that sheer number of hours spent in a hospital may change, they actually may not. In fact the responsibilities may increase and become more stressful. Full commitment to one’s patients can be time consuming, so residents must be mindful of what truly makes them happy and that sacrifices must be made in the pursuit of becoming a full-fledged physician or surgeon. Zobacz pełny news
  6. Podczas swojego dotychczasowego kształcenia miałem okazję odbyć kilka praktyk i staży w szpitalach w USA. Niezwykłe wrażenie zrobił na mnie szczególnie Cincinnati Children's Hospital Medical Center, w którym spędziłem 2 ostatnie miesiące. W samym centrum tego szpitala stoi pacjent - i nie chodzi tu o jakieś hasła czy wizje. Tak rzeczywiście jest - to chory jest najważniejszy i widać to na każdym kroku. Do takiego miejsca z chęcią zjeżdżają pacjenci z całego kraju i świata... są ich setki, tysiące i dziesiątki tysięcy każdego miesiąca. Szpital zyskuje dzięki temu odpowiednie finansowanie i ma warunki by móc zadbać o pacjenta w każdym aspekcie. Wyobrażacie sobie, że np. podczas długiej konsultacji w poradni specjalistycznej pacjentowi bywa przynoszony obiad? Jak w takim szpitalu pracuje się jednak lekarzowi? Jak lekarzom w ogóle pracuje się w USA i jak swoją pracę oceniają rezydenci? Zapraszam na wywiad z dr Alexem Bondockiem z Cincinnati Children's. Mateusz Palczewski: Za pierwszym razem kiedy odwiedzasz szpitale w USA można odnieść wrażenie, że szpital idealny na prawdę istnieje. Czy mam rację czy może miałem po prostu szczęście być w tak wyjątkowych miejscach? Alex Bondoc: Miałeś szczęście - niestety, szpital idealny nie istnieje. Prawdopodobnie byłeś jednak w szpitalach, które starają się być idealne. Wg mnie te wyjątkowe placówki mają wspólne cechy i są one rozpowszechniane przez wspaniałych lekarzy. Cechy o których mówię to: 1. Zaangażowanie w opiekę nad pacjentem. To powinno być i zawsze będzie priorytetem systemu ochrony zdrowia. Podczas mojego szkolenia pracowałem w licznych szpitalach i uważam, że część z nich na prawdę jest zaangażowana w tą opiekę, a inne bardziej stawiają na reputację, zyski czy inne mniej altruistyczne przesłanki. Myślę także, że koniecznie trzeba także zwrócić uwagę czy te instytucje są gotowe podejmować trudne decyzje, które nie zawsze są dobrze odbierane wśród pacjentów, ich rodzin a nawet samych pracowników. 2. Przejrzystość i zaangażowanie w ciągły postęp. Te na prawdę najlepsze jednostki mają świadomość ich przemijania i mają silną wolę by ciągle się rozwijać. Takie instytucje muszą liczyć się z wyzwaniami ale także problemami jakie się pojawiają – ich nie da się ukryć ani przed pracownikami ani przed opinią publiczną. Mateusz Palczewski: Czy mógłbyś się przedstawić, powiedzieć na jakim etapie swojej kariery jesteś i czym teraz się zajmujesz? Alex Bondoc: Mam 36 lat i wychowałem się w Cincinnati w stanie Ohio. Moi rodzice są pierwszym pokoleniem imigrantów, a ja pierwszą osobą w mojej rodzinie, która urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Do medycyny natchnął mnie mój Ojciec, który był internistą. Skończyłem szkołę medyczną na Uniwersytecie Michigan i wróciłem w rodzinne strony by rozpocząć rezydenturę z chirurgii ogólnej na Uniwersytecie Cincinnati. Przez dwa lata pracowałem także w labie dr Grega Tiao, gdzie zajmowałem się podstawami molekularnymi zarośnięcia dróg żółciowych. Po rezydenturze, zrobiłem nadspecjalizację (tzw. fellowship) z chirurgii dziecięcej w Cincinnati Children’s. Obecnie kończę kolejną - z chirurgii transplantacyjnej narządów jamy brzusznej w szpitalu uniwersyteckim. Mateusz Palczewski: Masz więc 36 lat, jesteś specjalistą chirurgii ogólnej, chirurgii dziecięcej i kończysz chirurgię transplantacyjną. Brzmi naprawdę imponująco. Jak wspominasz natomiast czas szkolenia rezydenckiego? Alex Bondoc: Wspomnienia są miłe ale nie da się zapomnieć jak ciężko musiałem pracować. To co jednak zawsze mówię - nigdy nie zamieniłbym tego czasu bo tak wiele się nauczyłem, bo to był odpowiedni moment w moim życiu na rezydenturę i spotkałem podczas swojego szkolenia wspaniałych ludzi. Nie ma wątpliwości, że pracowałem ciężko. W Stanach jest limit godzinowy pracy rezydenta, który wynosi maksymalnie 80 godzin na tydzień. Oczywiście ta liczba godzin jest uśredniania w skali miesiąca, wiec są tygodnie gdy pracuje się znacznie dłużej. Natomiast na koniec każdego dnia mam przeświadczenie, że przechodzę wyjątkowo dobry trening, a moi koledzy-rezydenci stają mi się niejednokrotnie bliskimi przyjaciółmi. Mateusz Palczewski: Jakie momenty ze swojej rezydentury wspominasz najlepiej, a jakie najgorzej? Alex Bondoc: Sądzę, że najlepszą nagrodą jaką otrzymywałem to ludzie których spotykałem i to czego się nauczyłem. Oczywiście, bycie lekarzem to ciężka praca i na pewno może być nie do zniesienia gdy musisz robić to czego akurat nie lubisz lub gdy nie lubisz swoich współpracowników. Miałem to szczęście, że praca i nauka sprawiała mi radość i miałem bardzo dobre relacje ze swoimi kolegami i koleżankami. Najgorsze ze szkolenia była ilość czasu jaki musiałem poświęcać. Bywało, że nie istniał żaden zegar, żaden czas, którego mogłem się trzymać. To pacjenci i ich choroby dyktowały tempo. W związku z tym to szpital dyktował czas dla rodziny i na odpoczynek. Dla mnie, w życiu najważniejsza jest właśnie moja rodzina i to ona jest największą nagrodą. Niejednokrotnie, gdy któryś z moich pacjentów był w ciężkim stanie, wymagany był zabieg, musiałem jednak z pewnych rzeczy i właśnie rodziny „rezygnować”. Muszę przyznać, że świadomość, iż moi bliscy mogli myśleć, że nie są dla mnie najważniejsi przeżywałem bardzo emocjonalnie i dużo mnie to kosztowało. Mateusz Palczewski: Proszę, wyobraź sobie, że możesz w tej chwili powiedzieć coś ważnego do wszystkich rezydentów na świecie - co by to było? Czy są jakieś rady, które uważasz za szczególnie ważne? Alex Bondoc: Powiedziałbym, że bycie rezydentem jest niesamowitą odpowiedzialnością - taką, która jednocześnie może być bardzo wdzięczna ale i bardzo frustrująca i męcząca. Ważne, by wiedzieć, że jeśli myśli się, iż skończenie rezydentury i stanie się specjalistą drastycznie coś zmienia, to jest się w błędzie. Jeśli rezydenci myślą, że ilość godzin spędzanych w szpitalu zmieni się, też mogą być w błędzie. Tak naprawdę wzrasta odpowiedzialność i może to stać się jeszcze bardziej stresujące. Pełne oddanie się swoim pacjentom potrafi być czasochłonne, więc rezydenci muszą pamiętać co naprawdę sprawia, że są szczęśliwi i że potrzeba poświęcenia w dążeniu do stania się w pełni samodzielnym lekarzem. *** In English: MP: First time when you visit US hospitals you might have an impression that ideal hospitals really exist. Am I right or I was just lucky to spend some time in excellent places? dr Alex Bondoc: You have been lucky to spend time in some excellent places because unfortunately, no ideal hospital truly exists. However, perhaps what you have experienced are hospitals that strive to be ideal hospitals. In my opinion, truly excellent hospitals share very common traits. And, these traits are shared by truly excellent physicians. These traits include: 1. Commitment to patient care. This should and always will be the priority of the health care system. Having rotated at a number of different hospitals, I think some institutions are really committed to their patients while others focus more on reputation, profit, or perhaps other, less altruistic motives. I think one thing to really look at also is whether these great institutions are also willing to make difficult decisions that are not always popular with patients, their families, or even their own staff. 2. Transparency and commitment to improvement. Truly great institutions are acutely aware of their short comings and have a strong desire to improve. Such institutions have to face challenges and failures head on nor will they hide them from the people who work there or the public. MP: Could you introduce yourself a little and tell us what are you doing right now? (If you could mention how old are you) dr Alex Bondoc: I am 36 years old and originally grew up in Cincinnati, Ohio. My parents are first generation immigrants and I was the first person in my family to be born in the United States. I was inspired to pursue medicine by my father who was an Internist. I went to Medical School at the University of Michigan and returned home to complete my General Surgery Residency the University of Cincinnati. I did complete two years of research in the lab of Greg Tiao, MD studying the molecular basis of biliary atresia. After residency, I completed 2 years of Pediatric Surgery fellowship at Cincinnati Children’s. I am currently completely a 2 year fellowship in Abdominal Transplant Surgery at University of Cincinnati. MP: So you are 36 y.o. and you have already become specialist in general surgery, pediatric surgery and now you are doing another fellowship. Sounds really impressive! How do you recall your residency time? dr Alex Bondoc: I recall my residency fondly although I do not discount how hard I worked. What I tell people is that I would not change my residency experience for anything because of where it got me, what I learned, and the people I met along the way. There is no doubt that I worked hard. Here in the United States there is a restriction on residency work hours limiting us to 80 hours/week. Of course, this number is averaged over a four week period, so there are certainly weeks someone works significantly more that 80 hours. However, at the end of the day, I feel like I am exceptionally well trained, and I still count some of my residency classmates as extremely close friends. MP: What part of that time you find as most pleasant and what was the worst part? dr Alex Bondoc: I think the most rewarding part of my residency were the people I met and what I learned. Certainly being a doctor is hard work. It truly could be intolerable if one did not like what he or she was doing or who one’s coworkers were. I was lucky enough to enjoy both my work and my co-workers. The worst part certainly was the time commitment. There is no clock that I could follow. The patients and their illnesses dictated that. As such, more time in the hospital cuts into time with family or leisure time or studying. For me, my family is the most important and rewarding part of my life. However, when a patient is sick or needs an operation, things have to be put on hold. Making my family feel as if they were not my absolute priority takes an incredible emotional and mental toll on me. MP: Please imagine that this time you can tell something important to residents all over the world – what would it be? Do you have any advices you find particularly important? I would advise them that being a resident is an incredible responsibility, one that can be amazingly rewarding but also exceptionally frustrating and tiring. More importantly though, if those residents think that life changes drastically as an Attending, then they are also mistaken. While residents may think that sheer number of hours spent in a hospital may change, they actually may not. In fact the responsibilities may increase and become more stressful. Full commitment to one’s patients can be time consuming, so residents must be mindful of what truly makes them happy and that sacrifices must be made in the pursuit of becoming a full-fledged physician or surgeon.
  7. Wakacyjny cykl "Lekarz dorabia" Wraz z nadejściem wiosny pojawiają się oferty dodatkowej pracy dla lekarzy związane z zabezpieczeniem medycznych różnych imprez. Organizatorzy manifestacji, koncertów, zawodów, meczów, kongresów i imprez firmowych pragnąć zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zatrudniają firmy specjalizujące się w tego typu działaniach. Najczęściej są one prowadzone przez ratowników medycznych, którzy są niejako dedykowani do tej pracy. Jeśli wymagania organizatorów są wysokie do współpracy zapraszają lekarza. Na co zwrócić uwagę poszukując takiej pracy i jak nie dać się wpuścić w maliny? Poniżej kilka informacji, które mogą się przydać młodym lekarzom. Impreza i impreza masowa. Nie każdy koncert, zawody, mecz albo demonstracja będzie imprezą masową. Jeśli tak to zasady zabezpieczenia medycznego są dość precyzyjnie określone w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 6 lutego 2012 r. w sprawie minimalnych wymagań dotyczących zabezpieczenia pod względem medycznym imprezy masowej. Jeśli chodzi o lekarza to w przypadku imprezy masowej musi on spełniać wymagania minimalne: posiadać prawo wykonywania zawodu oraz minimum trzyletnie doświadczenie w udzielaniu świadczeń zdrowotnych (cokolwiek to oznacza). Jeśli lekarz jest koordynatorem medycznym takiej imprezy to musi mieć uprawnienia lekarza systemu oraz minimum 5 lat doświadczenia w pracy w jednostkach Państwowego Ratownictwa Medycznego i znać język angielski w stopniu umożliwiającym komunikowanie się z pacjentami. Miejsce pracy W praktyce lekarz na zabezpieczeniu medycznym będzie pracował w stacjonarnym punkcie medycznym (bądź w "szpitalu polowym") lub w karetce. Rzadko lekarze są członkami patroli pieszych. Obowiązki Lekarz podczas obstawy ma badać osoby zgłaszające się do punktu medycznego i decydować czy wymagają specjalistycznej pomocy, doraźnego zabezpieczenia na miejscu czy przewiezienia do szpitala. Zwykle stan pacjenta oraz zastosowane leczenie należy udokumentować w karcie medycznych czynności ratunkowej lub innym formularzu zapewnionym przez organizatora imprezy. Lekarz odpowiada na całość opieki nad tymi osobami. Kieruje zespołem złożonym z ratowników medycznych, pielęgniarek i ratowników po kursie kwalifikowanej pierwszej pomocy (KPP). Co się robi na takiej obstawie? Z mojego doświadczenia (kilkaset godzin obstaw medycznych) wynika, że najczęściej się... siedzi. Wskazane jest zaopatrzenie w wyposażenie do zabijania nudy. Książka, gra na smartfonie, krzyżówki - to główne zajęcie na obstawach medycznych. Czy to oznacza, że nie ma interwencji? Bynajmniej! Do punktów medycznych zgłaszają się najrozmaitsi pacjenci: proszą o chusteczki, podpaski, "coś na ból głowy". Na imprezach biegowych często zdarzają się obtarte pachwiny. Na koncertach "skręcone kostki". Na różnego rodzaju mszach i wydarzeniach religijnych omdlenia. Na pielgrzymce odciski. Oprócz tego rany, złamania, stan po spożyciu alkoholu, napad padaczki, ból brzucha, nagłe zatrzymanie krążenia... W przypadku dużych medialnych imprez np. maratonów działania służb ratunkowych są dokumentowane przez fotoreporterów. W przypadku nieprofesjonalnej organizacji zabezpieczenia lub nieporadnej resuscytacji sprawa trafia do mediów. Podobny przypadek zatrzymania krążenia w trakcie imprezy biegowej w Warszawie kilka lat temu był szeroko komentowany a firma zapewniająca zabezpieczenie medyczne była na ustach całej Polski. Z drugiej strony wszystkie media podkreślały szybkie i profesjonalne działanie ratowników podczas reanimacji biegacza w trakcie tegorocznego Orlen Warsaw Marathon. Trzeba być przygotowanym na wszystko. Oczywiście wiele zależy od charakteru imprezy i biorących w niej udział ludzi. Czego innego możemy spodziewać się na koncercie heavy-metalowym a czego innego na pikniku dla dzieci niepełnosprawnych. Na co zwrócić uwagę? Na dostępny sprzęt, leki (daty ważności!). Sprawdź co, gdzie leży, w której torbie znajdziesz najważniejsze elementy wyposażenia. Zapoznaj się z defibrylatorem, respiratorem oraz sprzętem łączności. Zapoznaj się z procedurami - w jaki sposób będziecie wzywani do interwencji, jakie informacje przekazywać koordynatorowi. Jak zorganizowano ruch pacjentów? Czy sami będziecie transportować poszkodowanych do szpitala czy wzywać karetkę. Stawki Firmy organizujące zabezpieczenia medyczne oferują zróżnicowane stawki: od 40 do ponad 100 zł/h. Wszystko zależy od tego ile wynegocjujesz. Oferty Większość firm ma znajomych lekarzy, z którymi na stałe współpracują. Czasem oferty można znaleźć w internecie np. w różnych grupach na Facebooku. Czasem oferty wychodzą od ratowników i pielęgniarek z którymi współpracujemy.
  8. Było rozczarowanie, były marzenia, były myśli i plany, były słowa pisane i mówione - w walce o podwyżki i godne życie w trakcie specjalizacji polskim rezydentom pozostały: CZYNY. Jeśli jesteś całkowicie zadowolony z przebiegu Twojej specjalizacji, z rezydenckiej pensji, z wolontariatu, który kochasz, z lubością realizujesz swój program specjalizacji od A do Z, dyżury w Twoim miejscu szkoleniowym mógłbyś robić do końca życia i z utęsknieniem czekasz na egzaminacyjną loterię PES z plusem - nie pojawiaj się jutro na spotkaniu w Okręgowej Izbie Lekarskiej o 11.00… Jeśli spośród wszystkich członków zamkniętej grupy „Porozumienie Rezydentów” na Facebooku na sobotnim spotkaniu zjawi się 1% powinno nas być 164 i jedna trzecia człowieka. Kimkolwiek jesteś - nie bądź anonimową jedną szesnastotysięczną. Może jesteś lekarzem rezydentem, może stażystką, może studentem, który poważnie traktuje przyszłą pracę, może emigrantką jedną nogą, a może przyszłym ministrem zdrowia! - nie daj innym decydować za siebie. Spotkajmy się w Warszawie, zewrzyjmy szyki i postawmy na swoim: codziennie w naszych rękach spoczywa ludzkie życie - weźmy w nie WŁASNY LOS. A wszystkim, którzy myślą, że inni za nich to załatwią, mówimy: niejedna wielka inicjatywa upadła jednym przeważającym głosem. Tak chcecie przejść do historii? Na spotkaniu przy ul. Puławskiej 18 w Warszawie ustalona zostanie strategia postępowania młodych lekarzy na każdą ewentualność (z demonstracją włącznie). A ostateczne rozstrzygnięcia naszej wielomiesięcznej batalii to kwestia najbliższych tygodni. Umiesz liczyć - licz na siebie. My też na Ciebie liczymy! Mateusz Malik, lekarz
  9. Artykuł Młodzi lekarze: wysoka cena zdrowia wywołał wiele komentarzy. Wielu z Was pisało do mnie z pytaniem: "Jak to możliwe, żeby zgrać grafiki tylu prac?". Wydaje się to Wam niemożliwością? Wielu naszych kolegów co miesiąc bawi się w dyżurową układankę. Zapewniam, że zgranie grafików 3 prac jest jak najbardziej wykonalne i nie wymaga szczególnego trudu. Zamieszczam poniżej przykładowy grafik lekarza opisanego w poprzednim artykule. Zapraszam do komentowania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Dla ułatwienia przyjąłem, że pierwszy dzień miesiąca wypada w poniedziałek. Na zdjęciu: młody lekarz odsypiający na sali operacyjnej; Źródło: #yotambienmedormi
  10. Wiele wskazuje na to, że nadchodzące wybory nie rozstrzygną w konstruktywny sposób o przyszłości polskiej opieki zdrowotnej i medycyny w ogóle. Obie największe partie polityczne w Polsce od 10 lat stawiają na stagnację i doraźne rozwiązywanie problemów. Boli fakt, że w debacie publicznej nie zwraca się uwagi na przyczyny patologii, a jedynie na ich skutki. Gdyby lekarz zwracał uwagę jedynie na objawy, a bagatelizował diagnostykę byłby dalece nieskuteczny. Zgodnie z polskim zwyczajem żyjemy w kraju, gdzie na medycynie zna się każdy. To samo dotyczy większości polityków, którzy nawet, gdy są lekarzami niezbyt chętnie dopuszczają do głosu ekspertów od służby zdrowia (epidemiologów, menedżerów, badaczy rynku, wybitnych specjalistów, szefów towarzystw lekarskich, przedstawicieli izb lekarskich, a nade wszystko zrzeszonych w organizacjach i fundacjach świadomych PACJENTÓW. Najwyższy czas, by fundamentalne problemy publicznie poruszyć, nazwać rzeczy po imieniu, rozpocząć dyskusję społeczną i zmobilizować polityków do aktywności. Czas na zmiany. O czym należy rozmawiać? Zwracamy uwagę na kluczowe według nas problemy, z którymi należy się zmierzyć zarówno na szczeblu rządowym i eksperckim, ale też na poziomie świadomości obywatela-pacjenta. 1. Głębokie niedofinansowanie publicznej służby zdrowia (wartość rocznego rynku usług zdrowotnych to ponad 70 mld PLN, a pacjenci z własnej kieszeni wydają na usługi medyczne i okołomedyczne przeszło 30 mld). Tu szereg kwestii związanych nie tylko z wysokością składki zdrowotnej, ale nadmierną lub dramatycznie zaniżoną wyceną różnych procedur, nieadekwatnym (zbyt niskim) do potrzeb i możliwości kontraktowaniem szpitali, otwarciem na tak zwane współpłacenie, otwarciem na problem dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych czy znacznie opóźnionym rejestrowaniem przez AOTM i URL nowoczesnych, bardzo kosztownych terapii. Trzeba powiedzieć jasno, że służba zdrowia z założenia przynosi Państwu finansowe straty tak jak obronność, a dbać należy jedynie o to, by były jak najmniejsze. Może warto zastanowić się nad ustaleniem procentowego minimalnego progu w budżecie przeznaczanego na publiczną służbę zdrowia, jak w przypadku obronności... 2. Problem konstytucyjny: w Polsce na papierze mamy zagwarantowany równy i bezpłatny dostęp do opieki medycznej dla wszystkich obywateli. W praktyce o dostępności (szybkości i jakości diagnostyki i leczenia) decyduje cenzus finansowy. Zamożniejsi mogą w świetle prawa omijać kolejki i otrzymywać usługi podobnej lub wyższej jakości od osób biedniejszych (tak jest w przypadku całej klasy politycznej). Wymaga to poważnej debaty społecznej. 3. Problem wyjazdu przygotowanych do zawodu w publicznych szkołach lekarzy i pielęgniarek za granicę. Warto dokonać bilansu: na ilu absolwentów kierunków medycznych stać państwo polskie, by zapewnić im potem godne warunki pracy w trakcie kształcenia specjalizacyjnego? Czy nie czas położyć nacisk na kształcenie podyplomowe, a nie bezrefleksyjnie zwiększać liczbę miejsc na państwowych uczelniach medycznych? 4. Nieodpowiedni poziom wynagrodzeń lekarzy specjalistów w placówkach publicznych -> Odpływ lekarzy do sfery prywatnej, dodatkowych miejsc zatrudnienia, za granicę -> Spadek jakości publicznej medycyny -> Problem przepracowania i złej wydajności lekarzy -> Presja społeczna i wzrost liczby błędów medycznych -> Ostracyzm społeczny wobec lekarzy, gdy się pomylą 5. Kryzys Podstawowej Opieki Medycznej. Lekarze rodzinni na całym świecie mają ogromne kompetencje i z nich korzystają. W Polsce wciąż nie jest to specjalność prestiżowa, brakuje kompetentnych Specjalistów Medycyny Rodzinnej, kapitacyjny sposób finansowania obniża jakość świadczonych usług i preferuje zaniechanie diagnostyki, co przeciąża lecznictwo specjalistyczne, ambulatoryjne, a przede wszystkim Pogotowie i Szpitalne Oddziały Ratunkowe. 6. Niedobór publicznych, merytorycznych i przystępnych i dostępnych np w internecie źródeł informacji o chorobach, profilaktyce, leczeniu, jak i organizacji systemu dla PACJENTÓW. W przeciwieństwie do Zachodu źródłem wiedzy dla polskich pacjentów jest ogólnoświatowa encyklopedia lub fora internetowe. 7. Przeciążenie administracyjne lekarzy, którzy zostali wykształceni, aby leczyć. Nadmierna ilość dokumentacji medycznej, którą należy tworzyć, słaba jej informatyzacja. Polscy lekarze mają duże kompetencje, cechują się wrażliwością na problemy pacjentów, są w większości dobrze przygotowani, wciąż się też doszkalają. Gdy tylko się im na to pozwala leczą na światowym poziomie, a nawet wytyczają nowe szlaki. Pozwólmy im na to tworząc lepsze warunki, a wtedy odczują to także pacjenci. Mateusz Malik, lekarz *** Postulaty www.MedFor.me i www.PrzypadkiMedyczne.pl przedłożone 16.10.2015 roku Prezydentowi RP poprzez http://www.prezydent.pl/kontakt/ z okazji inauguracyjnego posiedzenia Narodowej Rady Rozwoju pt. "Bezpieczeństwo zdrowotne Polaków - diagnoza sytuacji".