LIBERMED - Książki medyczne i weterynaryjne wszystkich wydawców w jednym miejscu

Przeszukaj forum

Showing results for tags 'medycyna ratunkowa'.



More search options

  • Search By Tags

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Search By Author

Typ zawartości


Forum

  • MedFor.me
    • Dyskusja ogólna
    • Specjalizacja: Jaką wybierzesz?
    • Niezbędnik medyka (książki, konferencje, kursy, praktyki, oferty pracy)
    • Naukowo
    • Idę na medycynę
    • Fora lokalne
  • IZBA LEKARSKA
    • Medycyna Ogólna
    • Egzaminy
    • !!! Nowoczesna medycyna
    • Miejsca stażowe i specjalizacyjne
    • Wieści zza granicy
  • PO GODZINACH
    • Na każdy temat
    • MedHumor
    • Fora prywatne
    • MedFor.me - sprawy forum
  • CLUSTERS
    • News
    • Polinnovation
    • Clusters

Kategorie

  • News
  • Opinie i komentarze
  • Ze świata nauki
  • Wywiady
  • Reportaż
  • MED-Memories
  • Weekend For.me
  • Patronaty

Blogi

  • Oficjalny blog MedFor.me
  • Medicus Sapiens Semper Digitum in Ano Tenet
  • Naczelny Lekarz Trąbkowaty
  • Visca El Barça
  • Meoblog
  • Medycyna jest ciekawa
  • Ania18101Blog
  • Zabiegowcy
  • blogs_blog_11
  • blogs_blog_12
  • Dzienniczek przyszłego doktora.
  • Ratuj-z-nami
  • KotBlog
  • JMBlog
  • Breakfast at Tiffany's.
  • DanioJanioBlog
  • NarzedziaLekarza
  • see
  • aniamos - blog
  • vipomaBlog
  • Kawa
  • przyczynaBlog
  • Wino i Medycyna - In vino sanitas

Kategorie

  • Choroby wewnętrzne
  • Chirurgia
  • Pediatria
  • Ginekologia i położnictwo
  • Łacina
  • Inne
  • Redakcyjne

Kalendarze

  • Patronaty MedFor.me

Znaleziono 7 wyników

  1. Polski Instytut Rozwoju Biznesu zaprasza do dyskusji z ekspertami podczas konferencji: "Systemy i technologie wspierające organizację akcji ratunkowych" 21 września w Warszawie Akcja ratunkowa obejmuje całość przedsięwzięć, służb i środków zaangażowanych w celu niesienia pomocy poszkodowanym, zmniejszenia strat i zniszczeń, zapobiegania wtórnym skutkom skażeń, zabezpieczenia dóbr materialnych i kulturalnych. Do prowadzenia akcji ratunkowej powoływane są siły lokalne, powiatowe i szczebla centralnego. Wypadek jest niespodziewany zarówno dla ofiary jak i dla obserwatorów. W sytuacji nagłego zagrożenia życia trzeba szybko i zdecydowanie reagować. W każdym przypadku zagrożenia życia niezwykle istotne jest sprawne i skuteczne przeprowadzenie akcji ratunkowej. Każdy błąd może być przyczyną utraty zdrowia, a nawet życia człowieka. W czasie akcji nie ma czasu na dyskusje. Powinna ona przebiegać sprawnie i szybko. Wstęp wolny, wymagana rejestracja->> Ilość miejsc jest ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń. Celem konferencji jest przegląd najnowszych osiągnięć w dziedzinie ratownictwa medycznego, wymiana doświadczeń i szeroka dyskusji na płaszczyźnie teoretycznej i praktycznej o problemach ratownictwa medycznego oraz kierunkach jego rozwoju. Prelekcję poprowadzą m.in.: - Jan Jaszczyński - Dowódca, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Jednostka Ratownictwa Specjalistycznego s12 "Wywiad, odprawa i raportowanie - czyli podstawy komunikacji jako warunek powodzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczej" - Łukasz Szarpak - Prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Katastrof "Zastosowanie nowych technologii w ogranizacji akcji ratunkowej podczas zdarzeń masowych i katastrof" - Ilona Skwierzyńska – Kierownik Oddziału Centrum Powiadamiania Ratunkowego Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego "Rola systemu teleinformatycznego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w analizie zagrożeń na terenie województwa i kraju" - Łukasz Smetana - ratownik Grupy Krynickiej GOPR, specjalista ds. łączności i aplikacji RATUNEK "Aplikacja RATUNEK – efektywne narzędzie lokalizacji osób w górach" Grupa docelowa: Przedstawiciele zespołów ratownictwa medycznego, WOPR, TOPR, GOPR, jednostek samorządów terytorialnych, instytucji administracyjnych, centrów zarządzania kryzysowego szczebla gminnego, powiatowego i wojewódzkiego, Funkcjonariusze służb mundurowych: Policji, Straży Granicznej, Służby Celnej, Wojska Polskiego, Straży Miejskiej, Państwowej Straży Pożarnej, Dyrektorzy publicznych i prywatnych zakładów opieki zdrowotnej, Ordynatorzy (Kierownicy) Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, Przedstawiciele Centrów Powiadamiania Ratunkowego, Specjaliści od zarządzania kryzysowego. Uczestnikom zapewniamy: materiały konferencyjne, przerwy kawowe, możliwość konsultacji z Ekspertami. Miejsce: Centrum Bankowo-Finansowe „Nowy Świat” S.A., ul. Nowy Świat 6/12, 00-400 Warszawa; SALA A, PIĘTRO 1 Udział w Konferencji jest bezpłatny, zarejestruj się już dziś >> http://pirbinstytut.pl/index.php/rejestracja-akcje-ratunkowe Firmy zainteresowane promocją podczas konferencji zapraszamy do kontaktu z Organizatorem. Karolina Gromadzka specjalista ds. promocji mobile: +48/535 304 214 e-mail: karolina.gromadzka@pirbinstytut.pl
  2. Polski Instytut Rozwoju Biznesu zaprasza do dyskusji z ekspertami podczas konferencji: "Systemy i technologie wspierające organizację akcji ratunkowych" 21 września w Warszawie, 09.30 - 14.30 Wstęp wolny, wymagana rejestracja->> Ilość miejsc jest ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń. Celem konferencji jest przegląd najnowszych osiągnięć w dziedzinie ratownictwa medycznego, wymiana doświadczeń i szeroka dyskusji na płaszczyźnie teoretycznej i praktycznej o problemach ratownictwa medycznego oraz kierunkach jego rozwoju. Prelekcję poprowadzą m.in.: - Jan Jaszczyński - Dowódca, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Jednostka Ratownictwa Specjalistycznego s12 "Wywiad, odprawa i raportowanie - czyli podstawy komunikacji jako warunek powodzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczej" - Łukasz Szarpak - Prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Katastrof "Zastosowanie nowych technologii w ogranizacji akcji ratunkowej podczas zdarzeń masowych i katastrof" - Ilona Skwierzyńska – Kierownik Oddziału Centrum Powiadamiania Ratunkowego Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego "Rola systemu teleinformatycznego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w analizie zagrożeń na terenie województwa i kraju" - Łukasz Smetana - ratownik Grupy Krynickiej GOPR, specjalista ds. łączności i aplikacji RATUNEK "Aplikacja RATUNEK – efektywne narzędzie lokalizacji osób w górach" Grupa docelowa: Przedstawiciele zespołów ratownictwa medycznego, WOPR, TOPR, GOPR, jednostek samorządów terytorialnych, instytucji administracyjnych, centrów zarządzania kryzysowego szczebla gminnego, powiatowego i wojewódzkiego, Funkcjonariusze służb mundurowych: Policji, Straży Granicznej, Służby Celnej, Wojska Polskiego, Straży Miejskiej, Państwowej Straży Pożarnej, Dyrektorzy publicznych i prywatnych zakładów opieki zdrowotnej, Ordynatorzy (Kierownicy) Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, Przedstawiciele Centrów Powiadamiania Ratunkowego, Specjaliści od zarządzania kryzysowego. Uczestnikom zapewniamy: materiały konferencyjne, przerwy kawowe, możliwość konsultacji z Ekspertami. Miejsce: Centrum Bankowo-Finansowe „Nowy Świat” S.A., ul. Nowy Świat 6/12, 00-400 Warszawa; SALA A, PIĘTRO 1 Udział w Konferencji jest bezpłatny, zarejestruj się już dziś >> http://pirbinstytut.pl/index.php/rejestracja-akcje-ratunkowe Firmy zainteresowane promocją podczas konferencji zapraszamy do kontaktu z Organizatorem. Karolina Gromadzka specjalista ds. promocji mobile: +48/535 304 214 e-mail: karolina.gromadzka@pirbinstytut.pl
  3. Medycyna w chmurach

    Podczas ostatniej podroży, lecąc samolotem, a tym samym błądząc między kolejnymi gazetami, wpadła mi do głowy myśl na temat medycyny w chmurach. Co się dzieje, gdy kilka kilometrów nad ziemią, z dala od wszelkiej pomocy ktoś ogłasza przez głośnik: czy na pokładzie samolotu jest lekarz? Co się dzieje, gdy podczas słynnego lotu do „luksusowej Hurghady” jegomość turysta dostaje duszności, ktoś zatrzymania krążenia, a kobieta zaczyna rodzić? Jak personel pokładowy jest na to wszystko przygotowany? Czy w ogóle jest? Otóż jest! I to całkiem nieźle. Postanowiłem zgłębić temat i oto ku mojemu zaskoczeniu czuję się dziś z tą wiedzą całkiem bezpiecznie w chmurach. Zatem po kolei: Każdy członek załogi samolotu "na dzień dobry" przechodzi bardzo szczegółowe szkolenie z zakresu pierwszej pomocy. Poznaje nie tylko podstawowe objawy chorobowe i sposób reagowania według prostych algorytmów. Pracownicy linii lotniczych mają również dobry sprzęt, leki i stały dostęp do lekarza konsultanta w bazie. Następne szkolenia, w zależności od linii lotniczej, odbywają się co 2-3 lata. To tak, jak zalecają wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji. Badania pokazują, że wiedzę z zakresu pierwszej pomocy należy stale utrwalać, powtarzać i sprawdzać, bo, mówiąc potocznie „nieużywany narząd czy wiedza ponoć zanika”. To przygotowanie jest naprawdę solidne, a wiedza restrykcyjnie kontrolowana. Zapewnia to wysoki standard i dobre możliwości reagowania. Do tego oczywiście szkolenia psychologiczne, czyli jak reagować na wypadek paniki, trudnego pacjenta czy innych przykrych zdarzeń, które mogą zdarzyć się na pokładzie samolotu. Jeżeli chodzi o sprzęt, to na pokładzie samolotu ekwipunek z zakresu pierwszej pomocy (i nie tylko) jest całkiem pokaźny. W końcu w chmurach też można zachorować, a tam LPR raczej nie doleci... Mamy tu 3 rodzaje apteczek, czyli tzw. FAK-ów (First Aid Kit). Pierwsza, podstawowa zawiera najbardziej potrzebne rzeczy w zakresie pierwszej pomocy. Bandaże, opatrunki, nożyczki, koc, szyny do złamań, maseczka do wentylacji pacjenta, chusty, plastry - wszystko do najprostszych urazów, łatwych do miejscowego zabezpieczenia. Jest sprzęt, który każdy świadek zdarzenia powinien umieć wykorzystać. Oprócz tego jest tam też kilka podstawowych leków: przeciwbólowe tj. paracetamol; no-spa na ból brzucha; espumisan na wzdęcia; argosulfan na oparzenia; loperamid na biegunkę; validol na uspokojenie oraz wapń i glukoza. Leki te są oczywiście powszechnie dostępne, dlatego też personel może robić za "powietrzną aptekę" i pacjent zażywa dany specyfik na własne ryzyko. Chodzi o względy prawne i późniejsze liczne oskarżenia. (Mmm... zabrzmiało jak z naszego medycznego podwórka.) Mamy też drugą apteczkę, która jest przeznaczona wyłącznie dla personelu medycznego. Tu się musi pojawić słynne pytanie: Czy leci z nami lekarz? Tam już mamy fajniejszy sprzęt i dużo leków. Sprzęt do intubacji, aż 3 rurki, rurki UG, cewnik, zestawy do wkłucia, słynne Ambu, termometr, pulsoksymetr, ciśnieniomierz, skalpel, stetoskop, igły, glukometr - no jednym słowem można się już bawić w medycynę. Do tego dochodzi dość pokaźna torebka z lekami. Znajdziemy tam: adrenalinę, atropinę, loratadynę, digoksynę, dexaven, hydroksyzynę, ketonal, lignokainę, captopril, nitroglicerynę, propranolol, salbutamol i parę innych. Brzmi jak karetka na skrzydłach? Trochę tak. Oczywiście personel pokładowy nie może wykorzystywać tego sprzętu i leków. Jest to prawnie zakazane. Ale nie zwalnia ich to z obowiązku udzielania pierwszej pomocy, a w zależności od sytuacji mogą przecież korzystać z pomocy lekarza swojej linii (zdalnie). Po połączeniu i przekazaniu stanu i oceny zdrowia pacjenta na jego zlecenie mogą wykorzystać leki bądź konkretny sprzęt i udzielić bardziej zaawansowanej pomocy. I wreszcie mamy apteczkę nr 3 z dodatkowym sprzętem. Tam znajdziemy przede wszystkim ssak, dodatkowe Ambu, zestaw porodowy i zabezpieczający "świeżorodka" oraz AED. Oczywiście rodzaj sprzętu i leków ustalają odrębne przepisy. Każda linia lotnicza może do tego mieć własne wewnętrzne procedury, np. co do większej ilości sprzętu. Do tego w zależności od długości lotu, ilości pasażerów wszystko może być zmieniane. Jeżeli chodzi o zakres wiedzy to personel jest szkolony w najbardziej typowych sytuacjach z tzw. medycyny ratunkowej: udar, zawał, padaczka, wstrząs anafilaktyczny, zaburzenia metaboliczne czy zabezpieczenie wszelkich złamań. Mnie to zadowala. Daje mi poczucie, że lecąc gdziekolwiek i z kimkolwiek pomoc będzie udzielona dobrze, a procedury są tak szczegółowe ze pomoc specjalistyczna dotrze do mnie zawsze. Do tego chyba każdy z nas zareagowałby na pytanie "czy jest z nami lekarz"… A tak mniej oficjalnie to miałem okazję porozmawiać ze znajomym, który pracuje w liniach lotniczych. Ich działania bywają zblizone do naszych: „Często jak nie wiemy, co robić, to podajemy tlen - najczęściej działa”. Tak oto przy ogromnym rozwoju tanich linii będzie coraz więcej podróżujących, a zatem coraz więcej interwencji medycznych w chmurach. Za parę lat nie będzie nas dziwić i szokować artykuł: urodziła w samolocie. Łukasz Surówka
  4. Przekonałem się o tym na wakacjach: Lekarzem nie przestajesz być nigdy. Służysz zawsze. Jak ksiądz. Wierny do końca. Nie od 8 do 16, nie od poniedziałku do piątku, ale ZAWSZE. Prof. Religa mówił, że lekarzem nie przestajesz być nigdy, inaczej zmień swój fach. Ale dziś nie o filozofii życia, ale o tym, że swoje lekarskie obowiązki pełnimy przez całe życie, bez względu na sytuację. W czasie studiów i to na wakacjach, zgodnie z zasadą "biedny student - bogate wakacje" zdarzył mi się mój pierwszy raz... Nie ten, o którym większość myśli, ale ów, na który niejeden lekarz musi czekać do czasu swojego pierwszego trudnego dyżuru. Zdarzyło mi się to dużo wcześniej. Jak to ze współczesną młodzieżą bywa... Zamek, słońce, czerwiec, upał jakieś 38-39 stopni. Z dwiema koleżankami na dziedzińcu pewnego zamku robimy sweet focie i nagle w pobliżu turysta pada na ziemię. W głowie oczywiście myśli: "jesteś super lekarzem, turbo ratownikiem, masz wiedzę, uratujesz go, idź i zostań bohaterem". No i poszedłem. Stojący tłum polewa mężczyznę wodą. Fakt - moja pierwsza myśl: to zwykłe omdlenie przy takiej temperaturze. Może jakieś drgawki... Ale zgodnie ze sztuką podchodzę i sprawdzam oddech oraz tętno. Jako wykształcony członek służb medycznych sprawdzam wszystko za jednym zamachem, bo znam już specjalne metody. Wszak jestem po egzaminie (i to na świeżo) z medycyny ratunkowej. I wtedy wypowiedziałem pierwszy raz słowa: Zatrzymanie krążenia. Brzmiały jak watykańskie Habemus Papam. Tylko tam cieszą się i skaczą z radości. U mnie było trochę inaczej. Te ułamki sekund, kiedy w sercu wakacji i wypoczynku nagle podejmujesz walkę o ludzkie życie. Co masz w głowie za pierwszym razem? To jakaś masakra. Pustka i miliony myśli: Co robić? Algorytmy w głowie, ale co z tego. To już nie manekin, a żywy pacjent. Nie ma nade mną lekarza, nie ma mentora ani kogoś, kto pomoże. Jestem sam. Odpowiedzialny. To ja podejmuje decyzje i to ode mnie zależy los naszego poszkodowanego. Niby banalne ale jak ważne. No to działamy! Koleżance nr 1 zlecam wezwanie pogotowia. Jest ona fizjoterapeutką, więc wie jak postępować. Niestety otrzymuję informację, że karetka dojedzie do 15 minut, bo spora odległość do zamku. Myślę sobie: bosko. Jak moje biedne, odsłonięte kolana wytrzymają tę twardą zamkową kostkę? Szybko pojawiło się silne przekrwienie i zadrapania. Ale co tam. Jestem lekarzem! Tłum dzieci dookoła. A ich cudowne opiekunki zamiast uchronić pociechy przed traumatycznymi widokami, stoją i patrzą jak sroki w... Może któraś ruszy się i pomoże? Pozbyliśmy się ich dopiero po chwili, ale co zostało im w głowach to już ich. Koleżanka nr 2 wspomaga z udrażnianiem dróg oddechowych, woła po cisnących się wkoło ludziach o więcej tlenu. Dopinguje, liczy uciśnięcia. A gdzie obsługa zamku? Strażnicy? Kierownicy? Ktokolwiek? W bramie, jakieś 20 metrów od nas czai się strażnik. Uchyla się, byleby go ktoś o coś nie poprosił. Przy nas nie ma szans na lenistwo. Wołamy go, aby chociaż apteczkę nam przyniósł, cokolwiek. O AED już nie wspomnę. Po chwili łaskawie donosi sprzęt. Nareszcie! Możemy prowadzić wentylację pacjenta, 30:2 nabiera sensu. Ale mięśnie mocno dają się we znaki. Trzeba się zmienić. Algorytm nie bezpodstawnie mówi o zmianach co 2 minuty. Bo moje uciśnięcia nie są już tak skuteczne. Choćbym turbo siłacza zmusił do uciskania to każdy w końcu padnie. Zatem dołączył do nas pewien mężczyzna i wspomógł swoją muskulaturą. Ale oczywiście nigdy nie może być za łatwo. Oto z tłumu wyłania się "specjalista medycyny ratunkowej, anestezjologii i w ogóle wszelakiej medycyny". Podnosi rękę poszkodowanego i bezwładnie puszcza na ziemię po czym stwierdza: On już nie żyje. Ja w ułamku sekundy dostaję hipertensji i drgawek, żona popada w rozpacz. Sytuację ratuje koleżanka od wentylacji - soczysta wiązanka i specjalista znachor znika w tłumie. No i żona. Stoi i płacze nad mężem. Niesamowicie trudna i przejmująca sytuacja. Uciskam klatkę piersiową jej męża, brak oznak życia, a ona przypatruje się i nie może nic zrobić. Ale nie ma lepszej metody w takim momencie, niż uaktywnić rodzinę i włączyć ją do jakichkolwiek działań. Skłaniam ją więc do dyskusji o stanie zdrowia męża, zbieram godnie wywiad. Wiem już, że trochę nadużywa alkoholu, że dziś też dziabnął z rana, że serce chore, że leki takie. Nadjeżdża karetka. Nie zostawiam mojego pacjenta z nimi. Przecież to mój pacjent. Ogłaszam kim jestem i że chętnie im pomogę. Strzał jeden, drugi, migotanie komór, wkłucie, płyny, intubacja. Wzywamy helikopter? Nie ma gdzie wylądować, wzywamy „S”. W między czasie dyskusja, kim jestem, co już zrobiłem, co z wywiadu już wiemy. Przyjeżdża karetka z lekarzem. Dopełniają formalności, badają pacjenta, pakują i jadą. Organizatorka wycieczki, z którą przybył nieszczęśnik zdobyła informacje, gdzie się uczę i wysłali list z podziękowaniami. To miłe. Pacjent przeżył. Bez powikłań. Po kilku dniach wyszedł ze szpitala. A ja zostałem lekarzem. Ten mój pierwszy raz do późnego wieczora przeżywałem. Siedząc na balkonie z piwkiem myślałem, czy wszystko dobrze zrobiłem. Czy prawidłowo rozpoznałem NZK; czy tętno było, czy nie; czy algorytm zastosowałem jak trzeba, czy opóźniałem; czy było jeszcze coś do zrobienia? Miliony myśli, analiza minuta po minucie. Ale jest sukces. Są też te smutne wnioski. Co gdyby mnie tam nie było? Kto udzieliłby pomocy? Służby porządkowe, kierownicy, którzy są teoretycznie przeszkoleni na wypadek takich sytuacji nie reagują. Przypadkowi turyści chętnie rzucają się do pomocy, ale ich wiedza jest też ograniczona. Nikt z tego tłumu nie sprawdził oznak życia. Niestety, ale wciąż brakuje w naszym społeczeństwie gruntownej wiedzy w zakresie pierwszej pomocy. Takiej, która zapewni bezpieczeństwo każdemu z nas. BLS. Jest też osobista refleksja: Jakiż jestem mały wobec potęgi medycyny. Jak bardzo mało wiem. Jak dużo jeszcze mnie czeka. Ale od teraz jestem lekarzem. Po swoim pierwszym razie. Łukasz Surówka
  5. Poczynając od pierwszego roku na którym była pierwsza pomoc, a kończąc chociażby na anestezjologii, miałem nadzieję, że zostaniemy bardzo dobrze przygotowani do postępowania w stanach nagłych... Myślę też, że od nas jako studentów medycyny, a zaraz młodych lekarzy wymaga się czy choćby oczekuje abyśmy wiedzieli dokładnie jak zachować się w różnych nagłych sytuacjach, chociażby w NZK. Czy w Waszym przypadku, na Waszych uczelniach dostaliście w ramach programu! dobre wykształcenie z zakresu RKO i stanów nagłych? Czy sami zadbaliście o kursy i wiedzę z tego zakresu? Pozdrawiam! PS. Ja najwięcej z RKO nauczyłem się na .... uwaga ... medycynie rodzinnej!
  6. Witam wszystkich! Przepraszam za takie wtargnięcie na Wasze forum, ale mam naprawdę interesujące wieści ze świata wirtualnego nauczania w dziedzinie medycyny (zwłaszcza medycyny ratunkowej i intensywnej terapii). Otóż Mike Cadogan, genialny "Zaustralizowany" Brytyjczyk stworzył międzynarodowy ruch o nazwie FOAM - czyli Free Open Access Meducation. Sieć niezmiernie ciekawych stron i blogów o tematyce medycznej, podcasty, wykłady i co tylko - a wszystko dostępne jest bezpłatnie... Na większości stron nawet nie trzeba się logować. Ostatnio sama zaczęłam pisać małego bloga Pora na TeleSORa, którego celem jest popularyzacja FOAMu w Polsce i innych krajach europejskich. Kilka dni temu lekarz z Czech trafił na mojego bloga i przyłączył swojego do FOAMu. Sama jestem na drugim roku specjalizacji z medycyny ratunkowej w USA, ale studia kończyłam w Belgii. Oczywiście z Polski rodem!!!!! Pozdrawiam i zapraszam Kasia
  7. Wiadomo, że każdy młody student na pewnym etapie chce być wypruwającym flaki chirurgiem albo mającym 100% skuteczność każdej reanimacji specjalistą medycyny ratunkowej. Ciekawi mnie jakie macie opinie na temat tej stosunkowo nowej specjalizacji. Z jednej strony pozwala na zdobycie unikatowych umiejętności i sprawdzenie swoich sił w "starciu" z tymi najciężej chorymi i rannymi. Z drugiej strony nie ma możliwości prowadzenia prywatnej praktyki i wisząca nad takim medykiem ciągła presja. Zarobki obecnie są dosyć kuszące (w pogotowiu poza dużym miastem nawet 100 zł/h, na SOR w dużym mieście 85 zł/h) - ale to efekt braku przedstawicieli tej specjalizacji - za parę lat się skończy. Do tego system dyżurowy czyli 12h w pracy... Poniżej zamieszczam cytat z innego forum. Jest to tekst napisany przez użytkownika o nicku Piotrek90 Od siebie dodam, że taki lekarz ratunkowy (pracujący na SOR lub jeżdżący w karetce) zbiera wszystkie pretensje wkurzonych ludzi, którzy "właśnie mają najgorszy dzień w życiu" lub po prostu są źli, że nie dostali się do kardiologa czy neurologa. Do tego dochodzą ofiary przemocy, ludzie pijani, agresywni, aromatyczni bezdomni, domowe zgony. Słowem - sama śmietanka i radość z bycia lekarzem. Z drugiej strony taki lekarz powinien mieć dużą wiedzę z wielu specjalizacji, umieć wykonywać najróżniejsze drobne zabiegi chirurgiczne, okulistyczne, laryngologiczne... Tylko czy obecne realia pracy w tym zawodzie na to pozwalają? Zapraszam do dyskusji!