Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Showing results for tags 'praktyki'.



More search options

  • Search By Tags

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Search By Author

Typ zawartości


Forum

  • MedFor.me
    • Dyskusja ogólna
    • Specjalizacja: Jaką wybierzesz?
    • Niezbędnik medyka (książki, konferencje, kursy, praktyki, oferty pracy)
    • Naukowo
    • Idę na medycynę
    • Fora lokalne
  • IZBA LEKARSKA
    • Medycyna Ogólna
    • Egzaminy
    • !!! Nowoczesna medycyna
    • Miejsca stażowe i specjalizacyjne
    • Wieści zza granicy
  • PO GODZINACH
    • Na każdy temat
    • MedHumor
    • Fora prywatne
    • MedFor.me - sprawy forum
  • CLUSTERS
    • News
    • Polinnovation
    • Clusters

Kategorie

  • News
  • Opinie i komentarze
  • Ze świata nauki
  • Wywiady
  • Reportaż
  • MED-Memories
  • Weekend For.me
  • Patronaty

Blogi

  • Oficjalny blog MedFor.me
  • Medicus Sapiens Semper Digitum in Ano Tenet
  • Naczelny Lekarz Trąbkowaty
  • Visca El Barça
  • Meoblog
  • Medycyna jest ciekawa
  • Ania18101Blog
  • Zabiegowcy
  • patrycja fenster
  • Bioptron
  • Dzienniczek przyszłego doktora.
  • Ratuj-z-nami
  • KotBlog
  • JMBlog
  • Breakfast at Tiffany's.
  • DanioJanioBlog
  • NarzedziaLekarza
  • see
  • aniamos - blog
  • vipomaBlog
  • Kawa
  • przyczynaBlog
  • Wino i Medycyna - In vino sanitas
  • swinska tarczyca suplement diety niedoczynnosc hashimoto Thyroid TR
  • Sprzedam leki na pasozyty tasiemce przywry motylice
  • Med

Kategorie

  • Choroby wewnętrzne
  • Chirurgia
  • Pediatria
  • Ginekologia i położnictwo
  • Łacina
  • Inne
  • Redakcyjne

Find results in...

Find results that contain...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    End


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    End


Filter by number of...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    End


Grupa


Skype


Rok rozpoczęcia studiów

Znaleziono 25 wyników

  1. Hej, orientuje się ktoś może, jak wygląda sprawa praktyk wakacyjnych po pierwszym roku lekarskiego w poszczególnych szpitalach w Krakowie? W którym z nich najlepiej je zrobić, aby podczas nich się czegoś jednak nauczyć? I jakie oddziały w nich polecacie?
  2. surowy

    Najgorsze praktyki

    Kiedy studiujemy, poznajemy medycynę od środka. Nowe przedmioty, wielcy profesorowie, tyle ambitnych planów. Zdobywamy wiedzę i chcemy poszerzać swoje horyzonty. Obcujemy z ludźmi chorymi, cierpiącymi oraz tymi, którzy leczą - mentorami, wybitnymi specjalistami. Ale niestety trafiają się i przykre historie, kiedy to poznajesz wadliwy dział medycyny, albo raczej środowiska medycznego. Chyba po drugim roku mieliśmy praktyki u lekarza rodzinnego. Znamy go wszyscy, chodzimy od dziecka do jednej przychodni. Witamy się na ulicy. A teraz razem usiądziemy w gabinecie i będziemy leczyć. O, jak marzyłem o tych praktykach. Przecież od małego przychodzę tutaj jako pacjent, wszystkie "starsze" pielęgniarki już mnie kłuły, szczepiły, mierzyły. Niejeden lekarz diagnozował ospę czy anginę. Dzisiaj to ja będę z nimi pracować. Przecież mnie znają - będzie super! Na początek wspólna kawka, aby się poznać, a potem dumnie będziemy kroczyć przez korytarz w białym kitlu. Tak, żeby wszyscy widzieli, że idą oni - doktory. Potem będę pisać recepty, badać, diagnozować, kierować do specjalistów. Ktoś na pewno trafi z zatrzymaniem krążenia i poprowadzę całą akcję reanimacyjną; ktoś przyjdzie ze złamaną ręką i założę swój pierwszy gips, a może nawet rozpoznam cukrzycę albo raka. Tyle marzenia o wspaniałych praktykach. Ani jedno słowo się nie sprawdziło. Ani jedna pielęgniarka mnie "nie pamiętała". Ani jeden lekarz nie badał ze mną. Główne pytanie: po co ja tu jestem? No, sprawa oczywista: żeby nauczyć się, jak być dobrym lekarzem. Żeby poznawać pracę od środka, żeby badać pacjentów, nauczyć się z nimi rozmawiać, zdobywać nowe doświadczenia. Pielęgniarki dumnie kroczyły, wielkie Panie ośrodka zdrowia, zacnej przychodni. Doktory pochowane w gabinetach z przygotowaną stertą recept. Nikt nie odpowie dzień dobry, nikt się nie uśmiechnie. Pytam kiedy przyjmuje dany lekarz i dostaje odpowiedź, że przecież "pisze na drzwiach". Tak bardzo ten obraz dobrego personelu medycznego z dzieciństwa nie zgadza mi się z tym, co otrzymuję teraz - pogarda, brak chęci współpracy... Trafiłem wreszcie do gabinetu internisty. Przyjęliśmy "aż" dwóch pacjentów, z czego jeden to przedłużenie recept, a drugi z neuralgią i skierowaniem do specjalisty. Po czym lekarz mówi: może Pan sobie już iść do domu, dziś już nic ciekawego nie będzie. Oczywiście w gabinecie miałem dodatkowy fotel, miejsce do robienia notatek, także zostałem poczęstowany herbatą w upalny dzień i mogłem swobodnie rozmawiać z pacjentami a potem zadawać pytania lekarzowi, by pogłębić swoją wiedzę. A nie … tak chciałem żeby było. Nie było. Był taboret w kącie, moje kolana i to wszystko. Pacjenta nie dotknąłem. A i fartuch też na korytarzu zakładałem, bo miejsca w szatni nie było. Resztkami nadziei, że może będzie inaczej spróbowałem zagadać do Pani w laboratorium, że może chociaż krew komuś pobiorę, gazometrię nawet. A gdzieżby! "Pan miał to na praktykach rok temu, ja nie będę odpowiadać za Pana, poza tym my tu mamy dużo pracy” - usłyszałem. Dziękuję było mi bardzo miło. Ale jeszcze są specjaliści. Znany ginekolog w mieście, świetne opinie to może chociaż on mnie przyjmie i pokaże USG. „Panie Doktorze, nazywam się X, jestem studentem… czy mógłbym dzisiaj Panu asystować w badaniu pacjentów…?” Pada jasna i klarowna odpowiedź: Nie. Proszę przyjść sobie na oddział do szpitala, ale nie w przychodni. Tak oto minęły moje praktyki w dziedzinie medycyny rodzinnej. Bardzo się zraziłem i żałowałem każdej chwili tam spędzonej. Nabrałem też dystansu do tych wszystkich ludzi tam pracujących. Przykre to było. Myślę sobie: oni też kiedyś byli młodzi. Też chcieli się uczyć i zdobywać wiedzę. I też ktoś im to musiał pokazać, doradzić, nauczyć. Szkoda, że zapomnieli o tym. Szkoda też, że zapomnieli o kulturze i szacunku do drugiego człowieka. Pozostaje apel: szanowni medycy, szanowni lekarze, szanowne pielęgniarki: pamiętajcie, że was też ktoś uczył i wy też przekażcie tę wiedzę innym. Młody adept medycyny może być kiedyś waszym lekarzem. Dajcie mu szansę i traktujcie go z szacunkiem tak jak wy chcieliście być traktowani. A wy, studenci: nie bójcie się reagować na takie zachowania. Praktyki można zmienić. Waszym prawem jest zdobycie wiedzy i wyniesienie z takich zajęć jak najwięcej treści, a nie poczucia beznadziei i tego, że ktoś was zmieszał z błotem. Nie możecie sobie na to pozwolić, choćby dopuszczał się tego największy profesor!
  3. Medyczna flegma. Brzmi okropnie ale tak najlepiej można oddać stosunki w naszym środowisku. Brakuje porządnego "expectoration". Kto przyjdzie i wstrząśnie? Kto naprawi i oczyści tę zalegającą wśród nas "sputum"? Pisałem ostatnio o najgorszych praktykach. I nagle środowisko się podzieliło. Dostałem wiadomości, że wreszcie ktoś podnosi głos i mówi, że jest źle, że potrafi napisać jak lekarze są niemili wobec siebie, jak praktyki młodych adeptów medycyny są de facto fikcyjne. Ale dostałem, też opinie, że nie ma co się dziwić, bo przecież mało umieją (to po co mają zalegać w gabinetach i czas innym zajmować), że każdy przeszedł taką drogę, że to wada systemu. W tym wszystkim najbardziej mi przeszkadza PODZIAŁ. Nie ma wspólnej chęci do zmian na lepsze. Nie ma wciąż jednego wspólnego głosu. To tak, jak z walką zjednoczonych rezydentów - wszyscy się zgadzamy, popieramy, a i tak znajdą się Ci, którzy stwierdzą: A po co to robić, po co się starać, przecież i tak nic się nie zmieni. Podobnie jest z pielęgniarkami - podobno wszystkie chcą podwyżek i lepszych warunków pracy, ale wciąż nie ma jedności w środowisku. Wciąż są podziały, bo lepiej jest narzekać niż coś zrobić. Odniosę się do praktyk dla studentów medycyny. Wiadomo, że system nauczania jest wadliwy. Każdy Uniwersytet ma własny program, własne siatki godzin, każdy kierownik Katedry czy Kliniki może zarządzać swoim przedmiotem jak chce, a w efekcie z przedmiotu niepotrzebnego można zrobić arcytrudny egzamin, a z przedmiotu najistotniejszego w kształceniu lekarzy można zrobić zaliczenie dzięki obecności. Studia trwają niesamowicie długo i w efekcie kiepsko przygotowują do praktyki. Studenci są zarzuceni, szczególnie na pierwszych latach, ogromem niepotrzebnej wiedzy. Informacjami, które z czasem są zapominane i wypierane przez kolejne. Zajęcia kliniczne są prowadzone różnie. Jedni lekarze-nauczyciele akademiccy chętnie pokażą i pomogą, inni zaś zaczynają zajęcia godzinę po czasie, niechętnie współpracują, mają "gdzieś" swoich studentów. Jeżeli zaś chodzi o praktyki wakacyjne, to faktycznie: wpuszczanie studentów do POZ po 2 roku studiów jest absurdem. Ale to samo można powiedzieć o praktykach pielęgniarskich po 1 roku. Po cóż mamy iść na nie po pierwszym roku, naładowani wiedzą z anatomii i fizjologii, gdy nie umiemy nawet trzymać strzykawki w ręku? Zatem ma ktoś nas tego musi nauczyć - pielęgniarka. Czyli te praktyki mają sens? Ale idziemy po 2 roku do POZ i mamy: 1 Poznanie zasad rejestracji chorych, rodzaju dokumentacji i systemu prowadzenia kartoteki chorego. 2 Asystowanie lekarzowi w przychodni przy przyjmowaniu chorych, a w miarę możliwości także w wizytach domowych oraz w zbieraniu wywiadu. 3 Poznanie zasad wydawania zaświadczeń lekarskich i orzeczeń o czasowej niezdolności do pracy. 4 Poznanie zasad kierowania chorych do badań specjalistycznych, ich transportu oraz sposobów wypełniania skierowań do takich badań. 5 Opanowanie zasad organizacji pracy w gabinecie zabiegowym. 6 Doskonalenie umiejętności wykonywania wstrzyknięć podskórnych i domięśniowych. 7 Nabycie umiejętności wykonywania i interpretacji prób nadwrażliwości na niektóre leki (głównie antybiotyki). 8 Opanowanie zasad udzielania pierwszej pomocy w nagłych wypadkach. 9 Współudział w wykonywaniu drobnych zabiegów lekarskich. 10 Zasady pobierania i przesyłania materiałów do badań laboratoryjnych i rejestracji wyników. 11 Zapoznanie się z metodami przeprowadzania badania bilansowego pacjenta do ukończenia 18. roku życia. 12 Poznanie zasad kwalifikowania pacjenta do szczepień oraz stosowania kalendarza szczepień u pacjentów do ukończenia 18. roku życia. Kiedy więc tych wszystkich punktów mamy się nauczyć? Przerzucić może zajęcia w POZ z 2 na 6 rok? Chyba tylko po to, aby już utwierdzonych studentów jeszcze bardziej uprzedzić przed pracą w takim miejscu. O, wprowadźmy jeszcze obowiązkowo kilka dni w całodobowej opiece. Dopiero będzie się działo! Absolutnie nigdy nie zgodzę się z opinią, że student jest niepotrzebny w gabinecie, że podbijam mu pieczątkę w indeksie i żegnam! Tak nie może być! Już wolę "starych męczycieli", co to trzymają studentów od 8:00 do 15:05 aniżeli leni, którzy za nic mają studentów - przyszłych lekarzy, przyszłych kolegów. To tak, jakby na kursie prawa jazdy instruktor na piękne oczy podbijał pieczątkę, a potem puszczał w świat 50 km/h lewym pasem. Jak już narzekamy, to pójdźmy o krok dalej: piszmy do władz i powiedzmy im co jest źle - dając odpowiedni przykład zmiany. Po to idziemy na praktyki, żeby się czegoś nauczyć. Jeżeli ktoś się zgadza nas przyjąć, bierze odpowiedzialność za to, byśmy wyszli chociażby z dobrą opinią o tym miejscu: że tam dzieje się dobrze, że dba się o dobro pacjenta i PERSONELU, a nie pracuje jak "maszyny do stawiania pieczątek". Idąc na chirurgię jakoś nie jesteśmy zbędni. I nie zgodzę się, że mamy nagle niesamowicie większą wiedzę po 3 czy 4 roku, która sprawia, że stajemy się ogromnie przydatni. Ledwo umiemy dotknąć pacjenta, zbadać i ewentualnie rozpoznać podstawowe jednostki chorobowe, trochę wiemy o farmakologii i leczeniu. Może warto byłoby się zastanowić nad solidnym przedmiotem propedeutyki medycyny już na 1 roku, tak żeby ten biedny niedouczony i NIEPRZYDATNY według niektórych student miał jakiekolwiek pojęcie o tym, co dzieje się na oddziale czy w szacownej przychodni. A ten lichy taboret dla praktykanta, fartuch zakładany na korytarzu, własne kolana to tylko kwestia dobrej kultury i wychowania lekarzy, bo są tacy, którzy znajdą miejsce na biurku dla nowego kolegi, poświęcą dodatkową minutę, żeby i "młody" osłuchał pacjenta. Ale to kwestia podejścia i tego jak bardzo nam się chce. Rozumiem skalę problemu przeładowanych przychodni, braku czasu na dobry wywiad i badanie pacjenta, ale nie możemy sami dyskwalifikować przyszłych lekarzy. To jest forma edukacji społeczeństwa. Zaniżamy szacunek do własnego zawodu. Na przestrzeni lat nasze środowisko zyskało opinię skorumpowanych, bogatych, wrednych i opryskliwych doktorów. Sami do tego doprowadziliśmy. No może z pomocą mediów. Jak potem pacjent ma wyrazić zgodę na badanie przez studenta, na podstawowy zabieg czy cokolwiek widząc pokrzywionego w kącie zahukanego błazna w białym kitlu, którym nikt się nie interesuje... Dziwne, że akurat POZ stwarza najwięcej problemów… Może faktycznie jest do jedna z najbardziej wadliwych gałęzi medycyny…
  4. Hej Szukam informacji na temat odbywania praktyk wakacyjnych w Stanach, niestety póki co zbyt wiele na ten temat nie udało mi się znaleźć. Czy ktoś z Was ma za sobą taki wyjazd albo go planuje? Będę wdzięczna za jakiekolwiek informacje. Pozdrawiam
  5. Vajolla

    Praktyki w Berlinie

    Szukam chętnych na praktyki do Berlina, na 2 tyg 6.08-17.08 w tegoroczne wakacje , szpital Charite na chirurgię ogólną. Zakwaterowanie i wyżywienie we własnym zakresie, ale spróbuję napisać do osoby zajmującej się zagranicznymi studentami na uczelni i może coś z tego wyniknie
  6. Witam, chciałabym robić praktykę wakacyjną z ginekologii i pediatrii w stolicy. Nie wiem jakie tu panują zasady. Nie wiem jaki szpital jest godny polecenia i czy są jakieś trudności dla studentów z innych uczelni niż WUM. Proszę o pomoc i cenne informacje. z góry dziękuję.
  7. Kot

    Praktyki płatne?!

    Niedawno odwiedziłem stronę www radomskiego szpitala i bardzo się zdziwiłem, bo za godzinę praktyk pobierają opłatę w wysokości ok. 5 zł. Twierdzą, że to opłata za "udostępnienie oddziału i zorganizowanie praktyk studenckich". Kiedy zadzwoniłem do pani z dyrekcji i zapytałem kto płaci (bo może to pomyłka i to szpital płaci studentom xD) odpowiedziała, że uczelnia, która deleguje osobę na praktyki musi zapłacić (sam student nie może) oraz wystawić stosowne skierowanie. Co więcej wymaga to podpisania stosownej umowy między uniwesytetem i szpitalem. Nie słyszałem, żeby WUM wystawiał jakieś skierowania na praktyki a już tym bardziej za nie płacił. Może inne uczelnie tak robią... Mam wrażenie, że od czasu wprowadzenia takiej polityki nie zagościł tam żaden student. Co sądzicie o takich sposobach zniechęcania? Jak dla mnie sami sobie szkodzą.
  8. Czy ktoś ze studentów organizuje sobie praktyki wakacyjne w Niemczech 'na własną rękę' ? zorientowałam się już jak się do tego zabrać ale wolałabym jednak nie jechać sama.może ktoś myślał o wyjeździe tak jak ja ale ciągle się zbiera?
  9. rys

    Praktyki SOR/chirurgia

    Jako że za miesiąc czekają mnie praktyki po czwartym roku na oddziale ratunkowym i chirurgicznym, zwracam się z pytaniem do starszych kolegów. Praktyki będę robił w szpitalu w dwudziestotysięcznym, powiatowym mieście w województwie Lubelskim znajdującym się na trasie krajowej siedemnastki. Czy mógłbym zatem prosić o wskazówki na czym się skupić, czy ćwiczyć przede wszystkim to, czego uczyłem się przez te cztery lata (badanie, diagnostyka, obrazowanie) czy "szlifować" (de facto uczyć się) przede wszystkim zabiegów. A jeżeli właśnie o zabiegi chodzi to czy opłaca się przedkładanie ich obserwacji ponad wcześniej wymienione przeze mnie działania, gdy nie pozwolą mi ich wykonywać samodzielnie? Doskonale zdaję sobie sprawę że trzeba być odważnym i nieco inwazyjnym w kierunku upraszania się o coś, to już przećwiczyłem przez te trzy lata : ) Słowem - kluczem, jak najlepiej wykorzystać te praktyki?
  10. Bartek

    Praktyka w Niemczech?

    Witam, chciałbym kiedyś robić praktykę w Niemczech. Słyszałem, ze uniwersytecki szpitale w Hamburg jest bardzo dobry - oni go nazywają UKE. Mam w Hamburgu Rodzinkę, wiec nie miałbym problemów z noclegiem. Czy ktoś ma doświadczenia z UKE w Hamburgu? B.
  11. Jak w temacie - gdzie Waszym zdaniem lepiej jest praktykować bądź kierować się później również na staż? Do szpitali klinicznych, podległych uczelni, gdzie z całą pewnością jest więcej studentów, ale nierzadko też lepszy sprzęt, czy też do szpitali niekliniczych?
  12. Gość

    Praktyki po VI roku, Warszawa

    Hej chciałabym w czasie wakacji zrobić sobie dodatkowe praktyki na oddziale ginekologicznym. Jako, ze w tym roku kończę studia, to nie mam już praktyk wakacyjnych więc nie do końca wiem, czy w ogóle jest możliwośc, tudzież jak zabrać się za załatwianie zgody na takie praktyki. CZy wiecie w ogóle czy jest to możliwe? I jeśli byście mogli doradzić, to załatwialibyście to tak jak praktyki wakacyjne? Wiem, że pratyki wakacyjne uzgadnia uczelnia macierzysta z tą, która wyraża zgodę, podpisują zgodę itd, stąd zastanawia mnie możliwość takich dodatkowcych praktyk i problemów, które mogą być z tym związane,
  13. Praktyki miałem przyjemność odbywać na oddziale chirurgicznym w Klinice w Passau. Klinika ciesząca się dobrą sławą, należąca do mniejszych w Niemczech co nie zmienia faktu że zrobiła na mnie duże wrażenie. Całość praktyk zorganizowałem sobie na własną rękę. O oddziale... Oddział chirurgii ogólnej, naczyniowej, brzusznej i klatki piersiowej kierowany przez Chefarzt'a (odpowiednika ordynatora) Prof. Helmut'a Grimm'a. Każda z podspecjalności na oddziale miała swój korytarz, z załogą lekarzy którym przewodniczyli Oberarzt'ci (odpowiednicy zastępców ordynatora). Ja zostałem przydzielony do Chirurgi Naczyniowej którą kierował Oberarzt Berhnard Schwalbe – przesympatyczny lekarz, który widząc że ktoś chce się uczyć potrafił dużo tłumaczyć, pokazywać i uczyć zachowując przy tym stoicki spokój nawet gdy trzeba było kilka razy coś powtarzać. Na oddziale bezproblemowo z lekarzami można się porozumiewać w języku angielskim (oczywiście dużym atutem jest znajomość niemieckiego). W podejściu do pacjentów (dla osób nie znających niemieckiego) dobrze jest się nauczyć podstawowych zwrotów po niemiecku. Dodam że na oddziale pracuje Polski lekarz – Oberarzt Bogusław Gruszczyński – niestety z przyczyn stażu w innym szpitalu nie było mi dane go poznać osobiście. O dniu codziennym... Dzień praktykanta rozpoczynał się o 6:45, a kończył różnie – zwykle między 15 a 17 w zależności od wypełnienia obowiązków. Około godziny 7 był poranny raport na którym spotykali się wszyscy profesorowie, lekarze i praktykanci, po czym odbywał się obchód. Do zadań praktykantów należał wycinek obowiązków młodych lekarzy na klinice tzn. pobieranie krwi pacjentom, zakładanie/wymienianie wenflonów (w Niemczech tym zajmują się lekarze nie pielęgniarki!!!), badanie dopplerowskie tętnic kończyn w celu określenia ich zwężeń na podstawie różnicy ciśnień, podawanie leków w kroplówkach i zmiana kroplówek, ponadto asystowanie do operacji, do których praktykanci byli wyznaczani. Oprócz tego, po wypełnieniu tego co należy można było obserwować inne operacje (również z innych specjalności), uczestniczyć w konsultacjach w poradni chirurgicznej, przychodzić na weekendowe dyżury, oraz uczestniczyć w codziennych konsultacjach chirurgów z radiologami (o godz.15) w których były omawiane różne przypadki. Ogólnie roboty dużo, ale przyjemnej z której dużo można było się nauczyć. Między godziną 12 a 14 przysługiwała każdemu około półgodzinna przerwa na lunch, podczas której można było zejść do stołówki gdzie w bardzo przystępnej cenie były podawane bardzo smaczne obiady. O klinice... Klinika bardzo ładna wyglądem jak również o dobrym zaopatrzeniu. Całość nowocześnie urządzona. Sale operacyjne przestronne i klimatyzowane. Sale dla pacjentów 1-4 łóżkowe (w zależności od wykupionego ubezpieczenia), każda z łazienką i telewizorem. Zaopatrzenie zarówno na oddziale jak i sali operacyjnej jeśli chodzi o sprzęt i rzeczy codziennego użytku wręcz ponad normę. Dla przykładu – na oddziale pobierając krew do badań można było sobie wybrać albo zwykłą strzykawkę, albo dwa inne rodzaje specjalnych zestawów do pobierań – na sali operacyjnej – każda sala miała komplet sprzętu nawet z dostępnym od ręki kompletem zapasowym narzędzi operacyjnych. Po godzinach... Jak się okazało na praktyki przyjeżdża do Klinikum Passau brać studencka z całej Europy i nie tylko. Oprócz mnie na praktykach byli jeszcze studenci z Austrii, Litwy i Turcji, ale słyszałem również o studentach z Ukrainy i Czech. Wieczorami, bądź w weekendy można się spotkać i pogadać wymieniając międzynarodowe wrażenia ze studiowania, poziomu medycyny etc.. A w weekendy można sobie zorganizować wypad do niedaleko położonego Salzburga (ok 2h drogi samochodem) lub Koloni (ok 1,5 h samochodem) Polecam! Jak dostać się na praktyki... Osobą odpowiedzialną za wszystkich praktykantów w klinice jest Pan Werner Fuerst (werner.fuerst@klinikum-passau.de). Z nim należy kontaktować się w każdej sprawie. Chcąc odbywać praktyki na danym oddziale trzeba wysłać CV, list motywacyjny i prośbę o zgodę na praktyki do Chefarzt'a czyli szefa/ordynatora danego oddziału. Po uzyskaniu zgody sprawy techniczne należy dograć z Panem Fuerstem. Klinika praktykantom z zagranicy zwykle pokrywa koszt noclegu i wyżywienia, niemniej trzeba się o to dokładnie dopytać, ponieważ stawki i możliwości pokrycia kosztów są zmienne. Strona kliniki: http://www.klinikum-passau.de . Ogólnie bardzo polecam praktyki w Klinikum Passau!
  14. matrix541

    praktyki z chirurgi w Gdańsku

    Hej. Jestem studentem medycyny z Zabrza i chciałbym odrobić praktyki po 4 roku z chirurgii w Gdańsku. W związku z tym mam ogromna prośbę czy mógł by ktoś polecić jakiś fajny szpital gdzie panuje miła atmosera i gdzie przede wszystkim można się dużo nauczyć. Był bym też wdzięczny gdyby ktoś napisał jak wyglądają kwestie formalne załatwienia takich praktyk tzn. czy można dokumenty wysłać pocztą? Z góry wielkie dzięki za pomoc.
  15. Cześć, wielu z Was pewnie było na erasmusie - w którym kraju polski student ma największe szanse nauczenia się praktycznych zdolności? Będę wdzięczny za odp!
  16. Witam , Ja praktyki po 1 roku (pielęgniarskie) odbywałem w moim rodzinnym mieście. Było to na oddziale chirurgi ogólnej , nauczyłem się dawać zastrzyki(domięśniowo , podskórnie) , pobierać krew do badań , zakładać wkłucia dożylne , sporządzać kroplówki , pomiary ciśnienia , ekg , zmiana opatrunków , usuwanie szwów Roznosiłem również leki doustne , woziłem na badania i na blok, karmiłem poprzez sondę żołądkową . Uczestniczyłem w badaniach (USG , TC , cholangiografia, badania endoskopowe) kilka razy na tydzień byłem na bloku operacyjnym i obserwowałem ( wyrostki , pęcherzyki , amputacje palców , amputacja nogi) oraz raz asystowałem w operacji pęcherzyka żółciowego metoda laparoskopową ( haki , sterowanie kamerą , założyłem 2 szwy na otwory po trokarach ) Oprócz tego wypełnianie formularzy przy przyjęciu pacjenta na oddział
  17. Mam pytanie do starszych kolegów i koleżanek, odbywał ktoś może praktyki w Bydgoszczy lub Poznaniu i mógłby polecić któryś ze szpitali albo po prostu się wypowiedzieć na temat praktyki w nich? Z góry dzięki, interesują mnie praktyki ogólnie, choć z naciskiem na tą po I roku
  18. Margeta

    praktyki we Wrocławiu

    Chciałabym odbyć praktyki po 4-tym roku, tj. 2-tygodniowe z zakresu pomocy doraźnej i 2-tygodniowe z chirurgii ogólnej we Wrocławiu. Ponieważ studiuję w Krakowie, prosiłabym o pomoc w wyborze szpitali
  19. Zastanawiam się co roku nad wyjazdem na praktyki zagraniczne - ostatecznie jednak do tej pory zawsze zostawałem w kraju, i nie żałowałem. Myślę sobie jednak, że być może warto byłoby w tym roku spróbować. I tu moje zasadnicze pytanie do pozostałych - czy uważacie, że praktyki za granicą są ciekawsze? czy można się podczas nich więcej nauczyć? Szczególnie liczę na zdanie osób, które mają to porównanie Pomijam przy tym oczywiście argument zwiedzenia kraju i poznania jego kultury - chodzi mi o samą "esencję" praktyk studenckich
  20. Miałem praktykę po pierwszym roku (pielęgniarską) na oddziale pooperacyjnym w tym szpitalu (http://wss.olsztyn.pl/) Odział Kardiochirurgiczny dra Żelaznego. Bardzo dobrze wspominam tę praktykę - przygotowywałem pod okiem pielęgniarek leki, podawałem je do portów, prowadziłem kartę intensywanego nadzoru, pobierałem krew tętniczą na gazometrię i sam ją wykonywałem, a kilka razy oglądałem też operację by-passów. Miałem też okazję pierwszy raz i na razie ostatni zrobić kardiowersję pod okiem anestezjologa. Oddział jest nowoczesny i dobrze wyposażony, polecam.
  21. Cześć! Jestem teraz na Erasmusie we Francji i poznałam dziewczynę, która bardzo chce odbyć praktyki wakacyjne w Stuttgarcie (konkretnie w tym mieście, a nie w ogóle w Niemczech, bo jej chłopak tam jest na stażu), ale jak na razie średnio mówi po niemiecku i nie wie w ogóle jak się za to zabrać. Czy ktoś z Was ma może pojęcie w jaki sposób się to załatwia, co trzeba zrobić, żeby zostać przyjętym na takie praktyki w tym kraju? Przeczytałam inne wpisy w tym dziale, z których wynika, że kilka obecnych tu osób miało przyjemność zetknąć się z niemieckim systemem Z góry dziękuję za pomoc
  22. gdzie polecacie? chciałabym gdzieś gdzie dużo się dzieje i ktoś wykazuje zainteresowanie studentem- tylko nie piszcie ze takie miejsce nie istnieje:)
  23. Hej! Ja robiłem praktyki, ponadprogramowe (tzn te uczelniane osobno odrabiałem) w Szpitalu Medicover w Warszawie na oddziale/klinice chirurgii na której była cała zabiegówka tzn były tam operacje ogólnochirurgiczne, torakochirurgiczne, gastroenterochirurgiczne, ortopedyczne, urologiczne, laryngologiczne i neurochirurgiczne. Taki przekrój zabiegowy. Było ogólnie super. Szefem kliniki jest bardzo miły Doc Maciej Kielar i to do niego pisałem prośbę o zgodę na praktyki. Bez problemu się zgodził, a sprawy techniczne zostały dograne z Kierownikiem ds. obsługi klienta Panem Dariuszem Malczykiem. Szpital ogólnie na bardzo wysokim poziomie. Młodziutki bo otworzony 2 lata temu i może dzięki temu jego wygląd wewnętrzny i zewnętrzny bardziej przypomina luksusowy hotel niż państwowy szpital. To co było dla mnie szokiem to błogi spokój i dobra organizacja. Sale dla pacjentów bardzo ładne, każda z łazienką i ubikacją, a do tego Pacjenci ubezpieczeni w Medicover mieli telewizor LCD i ekstra menu. Rano po ósmej zawsze był obchód a później do praktykanta należało pomoc w prowadzeniu chorych tzn. badanie wstępne pacjenta, sporządzenie wywiadu, asystowanie do operacji, doglądanie pacjenta, zmiana opatrunków, usuwanie szwów i sporządzenie wypisu. Ogólnie można było wcielić się w rolę lekarza i wykonywać jego pracę, przy tym będąc pod kontrolą tak co by gafy nie popełnić. To co mi się szczególnie spodobało – można było asystować prawie do wszystkich operacji, a przy tym dużo podziałać (nie tylko trzymać haki;) ) Czasu na wszystko było dużo, więc papierkową robotę zawsze można było przełożyć na popołudnie. Dzień pracy kończył się różnie, w zależności od wypełnienia obowiązków. A to co szczególnie mi utkwiło to to że wszystko co robiłem to mogłem ale nie musiałem. Lekarz prowadzący na wstępie powiedział, że jeśli chce się czegoś nauczyć to mogę robić wszystko, ale jeśli nie to nie ma problemu Atutem szpitala jest również kadra. Wszyscy lekarze byli bardzo mili i przyjaźnie do studenta nastawieni. Aż miło się pracowało. Jeśli było coś dodatkowego do wykonania to nie było to narzucone odgórnie, a byłem zapytany czy mogę to wykonać... może taki szczegół ale miły. Mając czas w weekend lub wieczorami można było spokojnie pozwiedzać Stolicę co polecam szczególnie tym którzy jeszcze tego nie uczynili Ze spraw technicznych – szpital zapewnił mi nocleg na całość praktyk. Wyżywienie we własnym zakresie bądź można wykupić dzienny pakiet (śniadanie, obiad, kolacja) który był w bardzo dobrej cenie i okazał się wystarczający. Kontakt ze szpitalem w sprawie praktyk najlepiej telefonicznie, bądź przez email podany na stronie a później jak wcześniej wspomniałem z Panem Dariuszem Malczykiem i Docentem Kielarem. WWW kliniki: http://www.medicover.com/plpl/szpital/548,Klinika-Chirurgii.htm WWW szpitala: http://www.medicover.com/plpl/szpital/ Polecam !
  24. http://www.hospital.com.pl/ Byłam na oddziale internistycznym z profilem hematologicznym. Trafiłam tam na praktyki pielęgniarskie po I roku. Wszystkie formalności załatwia się w administracji u miłej pani w pokoju którego numeru już nie pomnę. U mnie przebiegło to bezproblemowo, właściwie chcieli tylko ubezpieczenie, nikt mnie nawet nie zapytał o książeczkę sanepidowską Sam szpital jest dość nowoczesny - mogę to ocenić na tyle, na ile potrafię... W każdym razie jest czysty i zadbany. Na oddziałach stale pracują salowe i efekty tej pracy widać. Jest wiele oddziałów, mnóstwo poradni, ogólnie - wielki budynek. Jednak nie wszystko jest tak do końca dobrze pomyślane - na przykład zbyt małe sale - zwrócił moją uwagę fakt, że aby wyjechać z pacjentem leżącym (w sali trzyosobowej) na łóżku pośrodku lub przy oknie, trzeba przestawić łóżko przy drzwiach na korytarz. Akurat przy zwykłych wyjazdach na badania nie miało to znaczenia (poza dodatkową robotą dla nas) no ale gdyby liczył się czas... Jeszcze potwornie mnie irytowały (i nie tylko mnie) ogroooomne kolejki do USG i rentgena. Najlepiej było jechać z pacjentem leżącym - bo wtedy miało się pierwszeństwo... Nie jestem zbyt zadowolona z tego, co mnie tam nauczyli. Miałam praktyki pielęgniarskie, więc trafiłam pod opiekę pielęgniarek, które nie za bardzo chciały uczyć takich bardziej praktycznych rzeczy - zakładania wenflonów, pobierania krwi, zastrzyków... Pokazać pokazały, ale nie bardzo chciały pozwalać żebym robiła to sama. Bardziej byłam od wożenia pacjentów na badania, przygotowywania prostych kroplówek, takich pierdółek. Tutaj dodam że zależy to od oddziału - na jeden dzień wypożyczyła mnie po sąsiedzku leżąca chirurgia i tam pielęgniarki miały do mnie zupełnie inne podejście - popatrzysz raz jak ja to robię, potem zrobisz pod moim nadzorem, a potem już sama. Wtedy to się nawkłuwałam Może też dlatego, że mieli tam niesamowity zapiernicz. Tak więc jeżeli nie chcecie się nudzić - polecam chirurgię na III piętrze. Ogólnie praktyki tam wspominam miło. Atmosfera jest fajna i nikt nie patrzy krzywo.
  25. Praktyki robiłam na internie II, której ordynatorem jest pani dr Ava . Praktyki rozpoczęliśmy 1 dzień po umownym terminie, oczywiście po wcześniejszym kontakcie telefonicznym. Pierwszego dnia, po załatwieniu spraw formalnych, mogliśmy wybrać się na plażę, która znajduje się ok 500m od szpitala (piękna piaszczysta plaża), każdego kolejnego dnia przyjeżdżaliśmy na 9, przebieraliśmy się (rzeczy zostawialiśmy w przydzielonej nam dyżurce, oczywiście po kluczem) i zgłaszaliśmy się do przydzielonego nam lekarza. Zazwyczaj przypadały 2 osoby na 1 lekarza:) Następnie wybieraliśmy się na obchód, zebraliśmy wywiad od 1-2 nowo przyjętych pacjentów, zdarzało się że chodziliśmy z pacjentem na tk i drobne zabiegi. Na oddziale znajdowali się najróżniejsi pacjenci: z POCHP, WZW C, alkoholicy z niewydolnością serca, pacj. z nadciśnieniem, cukrzycą itd Lekarze całkeim przyjemni, chętnie odpowiadali na zapytania, zwalniali nas po obchodzie z Avą lub sama pani ordynator zwalniała nas ok 10.00 ze względu na słoneczną pogodę. Jeżeli chodzi o formalności- wystarczy zadzwonić na nr podany na stonie internetowej i umówić się z panią ordynator na konkretny termin praktyk, następnie pocztą wysłać potrzebne dokumenty i czekać aż zostaną podpisane i odesłane. Wszystko odbywa się bardzo szybko. Na koniec Ava podbija indeksy i inne dokumenty potrzebne do zaliczenia praktyk. Jeżeli chodzi o zakwaterowanie- ja mieszkałam w akademiku Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Do szpitala dojeżdżałam tramwajem. POLECAM strona internetowa szpitala: http://www.szpital.gda.pl/main.php Szpital Specjalistyczny Św. Wojciecha Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Al. Jana Pawła II 50, 80-462 Gdańsk-Zaspa tel. (58) 768-40-00 (58) 768-40-00 (58) 768-40-00 , faks (58) 556-38-70
×