Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Showing results for tags 'zdrowie reprodukcyjne'.



More search options

  • Search By Tags

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Search By Author

Typ zawartości


Forum

  • MedFor.me
    • Dyskusja ogólna
    • Specjalizacja: Jaką wybierzesz?
    • Niezbędnik medyka (książki, konferencje, kursy, praktyki, oferty pracy)
    • Naukowo
    • Idę na medycynę
    • Fora lokalne
  • IZBA LEKARSKA
    • Medycyna Ogólna
    • Egzaminy
    • !!! Nowoczesna medycyna
    • Miejsca stażowe i specjalizacyjne
    • Wieści zza granicy
  • PO GODZINACH
    • Na każdy temat
    • MedHumor
    • Fora prywatne
    • MedFor.me - sprawy forum
  • CLUSTERS
    • News
    • Polinnovation
    • Clusters

Kategorie

  • News
  • Opinie i komentarze
  • Ze świata nauki
  • Wywiady
  • Reportaż
  • MED-Memories
  • Weekend For.me
  • Patronaty

Blogi

  • Oficjalny blog MedFor.me
  • Medicus Sapiens Semper Digitum in Ano Tenet
  • Naczelny Lekarz Trąbkowaty
  • Visca El Barça
  • Meoblog
  • Medycyna jest ciekawa
  • Ania18101Blog
  • Zabiegowcy
  • patrycja fenster
  • Bioptron
  • Dzienniczek przyszłego doktora.
  • Ratuj-z-nami
  • KotBlog
  • JMBlog
  • Breakfast at Tiffany's.
  • DanioJanioBlog
  • NarzedziaLekarza
  • see
  • aniamos - blog
  • vipomaBlog
  • Kawa
  • przyczynaBlog
  • Wino i Medycyna - In vino sanitas
  • swinska tarczyca suplement diety niedoczynnosc hashimoto Thyroid TR
  • Sprzedam leki na pasozyty tasiemce przywry motylice
  • Med

Kategorie

  • Choroby wewnętrzne
  • Chirurgia
  • Pediatria
  • Ginekologia i położnictwo
  • Łacina
  • Inne
  • Redakcyjne

Find results in...

Find results that contain...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    End


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    End


Filter by number of...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    End


Grupa


Skype


Rok rozpoczęcia studiów

Znaleziono 2 wyniki

  1. W dobie fantastycznego rozwoju medycyny codziennie zderzamy się z irracjonalnym lękiem przed jej wielkimi zdobyczami. Jednym z największych przełomów w XX wieku był ogromny postęp w rozumieniu i leczeniu niepłodności. Właśnie zdrowiu reprodukcyjnemu poświęcona jest czwarta edycja międzynarodowej konferencji naukowej, którą MedFor.me objęło patronatem: "Development of Scientific Cooperation in Reproductive Medicine Research" Warszawa, 9-10 czerwca 2017 w Airport Hotel Okęcie. Rejestracja trwa, a będzie można wysłuchać m.in. światowych i polskich pionierów metody zapłodnienia IVF. Jednym z nich jest profesor Marian Szamatowicz, którego polemiczny tekst publikujemy. *** Zdecydowałem się napisać krótki komentarz do niektórych medialnych wypowiedzi. „Wstrząsająca prawda o In vitro: żeby mogło urodzić się 122 tys dzieci poświęcono życie prawie 4 mln innych dzieci” „Żaden poważny ginekolog nie twierdzi, że In vitro leczy niepłodność” „Z dziecka poczętego In vitro posłowie większości uczynili narzędzie zaspokojenia pustki ludzi życiowo niespełnionych” „Ustawa równa się cywilizacja śmierci” Pozwolę sobie zadać kilka pytań, na które zechcieliby udzielić odpowiedzi ci, którzy w sposób niezwykle agresywny i niestety kłamliwy atakują leczenie niepłodności przy wykorzystaniu metody In vitro i pokrewnych. Po pierwsze - kiedy Pan Bóg stworzył mężczyznę i kobietę powiedział: „Bądźcie owocni i rozmnażajcie się”. Nie mówił w jaki sposób. Prawie 90% populacji nie ma problemu z rozrodem. Natomiast, w sposób niezawiniony, około 10% nie może doczekać się ciąży i porodu upragnionego dziecka. W skali globalnej to oznacza ponad 72 mln par, z których prawie 43 mln poszukuje pomocy. W Polsce według danych szacunkowych problemy z rozrodem ma ponad milion par, z których około 200 tys. zgłasza się po pomoc. Uniwersalna Deklaracja Praw Człowieka mówi, że prawo do posiadania potomstwa jest podstawowym prawem człowieka. A zatem pytanie - czy leczenie niepłodności jest „zaspokojeniem pustki ludzi życiowo niespełnionych” czy też wypełnianiem obowiązku w doprowadzeniu do ciąży i porodu? Po drugie - nie umiem skategoryzować kto jest poważnym a kto niepoważnym ginekologiem. Natomiast wiem, że jeden utytułowany ginekolog w Polsce przed laty powiedział: „Techniki rozrodu wspomaganego medycznie to nie są procedury lecznicze, czasami pomagają uniknąć bezdzietności.” I ta nonsensowna teza do dnia dzisiejszego jest powtarzana jako argument. W 2015 roku w połowie czerwca w Lizbonie prawie 10 000 ludzi z całego świata debatowało jak najskuteczniej pomagać niepłodnym parom. Nikomu nie przyszło do głowy aby metodę In vitro dyskredytować. Komitet Nagrody Nobla w 2010 r kiedy tę nagrodę przyznawał Robertowi Edwardsowi uzasadnił ją „za największe osiągnięcie medycyny klinicznej XX wieku”. A zatem kolejne pytanie - czy metoda In vitro jest metodą leczenia niepłodności? Po trzecie - głosi się, najdelikatniej określając, kłamliwe tezy, że naprotechnologia zastąpi In vitro. Naprotechnologia posługuje się w wielu sytuacjach takimi samymi jak medycyna rozrodu technikami diagnostycznymi i stosuje takie samo leczenie farmakologiczne i zabiegowe (do tego ostatniego dodaje „napro”). Podstawowa różnica polega na tym, że naprotechnologia nie uznaje leczenia niepłodności za pomocą metod wspomaganej prokreacji. Po nie-skutecznym leczeniu farmakologicznym lub zabiegowym oferuje adopcję. Natomiast, przy nieodwracalnie uszkodzonych jajowodach, w zaawansowanej endometriozie, w ciężkich postaciach czynnika męskiego (dominująca przyczyna niepłodności), a także po wcześniejszych niepowodzeniach w leczeniu naprotechnologia nie daje żadnej szansy na ciążę. A to dotyczy ponad 50% niepłodnych par. Jednocześnie wiem, że w takich nie dających szansy na sukces sytuacjach za instruktaż pobiera się niemałe pieniądze. Kolejne pytanie - czy jest to moralne (mógłbym użyć innego, dosadniejszego sformułowania) aby głosić tezę, że naprotechnologia zastąpi In vitro? Po czwarte - przedstawia się pseudoargumenty, że In vitro jest metodą mało skuteczną. Bardzo dotkliwym dla leczonych pacjentów jest fakt, że metoda nie daje pełnej gwarancji na ciążę i urodzenie dziecka. Natomiast prawda jest taka, że skuteczność In vitro na poziomie 30-40% na cykl zdecydowanie przewyższa tzw. miesięczny wskaźnik płodności, który wynosi ok. 20 i tylko wtedy jeśli kobieta jest poniżej 30 roku życia. Ten wskaźnik sukcesu 30-40% jest bardzo dobry, ale to również oznacza, że wskaźnik niepowodzeń wynosi 60-70%. Nie zadaje się pytania jakie dramaty wtedy ci ludzie przeżywają. Medycyna rozrodu cały czas pracuje nad sposobami poprawy skuteczności, ale także nad opracowaniem dokładniejszych metod predykcyjnych. Udowodniono, że im większa ingerencja polityków w procedurę leczenia niepłodności tym mniejsza jej skuteczność. Jakie jest uzasadnienie dla ingerencji polityków w procedury lecznicze? Po piąte - rozpisuje się wiele na temat dzieci urodzonych po In vitro. Nie sposób cytować wszystkich. Nie ma potrzeby uzasadniać, że dzieci nie mają bruzd. Po In vitro żyje ich na świecie ponad 5 mln. Wiele z nich ma własne potomstwo. Dzieci z defektami rodzą się zarówno po naturalnym poczęciu, jak i po stosowaniu metod wspomaganej prokreacji. Udowodniono , że niepłodność jako taka, jest czynnikiem sprawczym zwiększonego odsetka defektów. Ale czy można zakazać rodzenia dzieci po naturalnym poczęciu skoro notuje się wady i czy można na tej samej drodze odmawiać leczenia niepłodności bo istnieje ryzyko defektu? Po szóste - są niezwykle zagorzali przeciwnicy mrożenia zarodków. Jest bardzo wiele argumentów przemawiających za. Natomiast elementarna wiedza o rozrodzie, której wielu brakuje, wskazuje, że aby zaistniała ciąża i poród muszą być spełnione dwa kluczowe warunki: musi być zarodek dobrej jakości (w naturalnym rozrodzie 60-70% zarodków obciążonych jest defektami genetycznymi, im starsza kobieta tym więcej) i musi być odpowiedni stan anatomiczny i czynnościowy endometrium (błony śluzowej macicy). Przeniesienie (transfer) zarodka na nieprzygotowane endometrium, jak chcą przeciwnicy mrożenia, to tak jak „skazanie go na śmierć”. Alternatywą jest mrożenie. Podobnie, mrożenie zarodków jest procedurą ratującą przed zagrożeniem życia w zespołach hiperstymulacji jajników. Z licznych opracowań wynika, że ciąże z mrożonych zarodków wykazują mniej powikłań oraz że dzieci rodzą się zdrowsze. A zatem kolejne pytanie. Jakie są rzetelne argumenty aby nie stosować procedury mrożenia? Po siódme - to będzie ostatnie pytanie. Jak wynika z mego rozeznania prawie wszystkie kraje UE mają uchwalone prawo regulujące leczenie niepłodności (30 krajów). W żadnym z nich nie uchwalono zakazu leczenia niepłodności przy zastosowaniu metody In vitro. Natomiast niektóre z nich uchwaliły prawo restrykcyjne, dotyczące liczby embrionów, krioprezerwacji, itp (Niemcy, Włochy), które zmniejsza skuteczność leczenia. Doświadczenia lat ostatnich pokazują, że takie restrykcyjne prawo skutkuje „turystyką prokreacyjną”, która jest dobrze udokumentowanym zjawiskiem w obrębie Unii Europejskiej. Jest jedna drobna uwaga. Na tego typu turystykę mogą pozwolić sobie ludzie za-możni, których stać na wszystko, na omijanie restrykcji we własnym kraju. I teraz ostatnie pytanie. Dlaczego jest tyle zawziętości w stosunku do „maluczkich”, którzy powinni być otoczeni szczególną troską, którzy mają takie same pragnienia jak bogaci a których po prostu nie stać na leczenie we własnym kraju nie mówiąc już o zagranicy. Prof. zw. dr hab. n. med Marian Szamatowicz
  2. Dzień po Dniu Kobiet, warto pochylić się nad głównymi problemami, które w ogromnym chaosie pod wspólnym tytułem "polska ochrona zdrowia" dotykają kobiet. Nawet przy spojrzeniu przez najbardziej różowe okulary status kobiet-pacjentek i kobiet-pracowników ochrony zdrowia wciąż znacząco odbiega od statusu mężczyzn. By ten stan poprawić warto go najpierw zdiagnozować. W obliczu bulwersujących wypowiedzi niektórych polskich polityków, dziennikarzy, a także lekarzy warto przypomnieć, że ostatni wiek - czasy postępującego wyrównywania praw kobiet i mężczyzn to dla świata wyjątkowy okres w historii: czas cywilizacyjnego skoku, drogi od ustawicznej wojny światowej do pokoju, szerokiej i realnej współpracy międzynarodowej, a także ogromnego postępu w medycynie. Nie jest to oczywiście prosty związek przyczyna-skutek, ale sądzę, że nie da się oddzielić tych dwóch tendencji. Polemistom zwracam uwagę na fakt, że miejsca na świecie, gdzie mamy obecnie najwięcej ubóstwa, głodu, epidemii, terroru i wojny, to kraje i rejony, gdzie wciąż jeszcze kobiety są traktowane przedmiotowo, a nie podmiotowo. Oto subiektywny ranking wyzwań i bolączek: Problemy polskich kobiet - pacjentek DOSTĘP DO ŚWIADCZEŃ MEDYCZNYCH Brakuje refundacji lub jest ona utrudniona w przypadku wielu nowoczesnych leków stosowanych w terapii "kobiecych" chorób (nowotwory piersi, narządu rodnego). Nie tak dawno temu media obiegła sprawa Olgi Jackowskiej (Kory), która, by sfinansować swoje nowoczesne leczenie onkologiczne poniosła ogromne nakłady finansowe. Swoim uporem z pewnością przyczyniła się do szybszego objęcia refundacją olaparibu (leku stosowanego w terapii podtrzymującej platynowrażliwego raka jajnika). Do dziś jednak niektóre uznane leki albo są, z uwagi na cenę, w ogóle niedostępne w Polsce albo dostęp do nich jest istotnie ograniczony. Żeby wspomnieć trastuzumab emtanzyny, bewacyzumab, pertuzumab w leczeniu uzupełniającym czy wiele lekow hormonalnych NIEDOSTATECZNA EDUKACJA ZDROWOTNA POLEK Na poziomie szkoły podstawowej, średniej, nawet wyższej oraz w przestrzeni publicznej edukacja medyczna, higieniczna, seksualna, szczególnie dotycząca profilaktyki różnorodnych chorób odbiega radykalnie od światowych standardów. Przeciętna uczennica (jak i uczeń) wynosi ze szkoły ubogą wiedzę na temat własnego ciała, jego fizjologii, korzystnego dla zdrowia stylu życia. Brakuje na poziomie edukacji szkolnej promocji zdrowia. Także dostęp do profesjonalnej wiedzy na tematy medyczne jest w naszym kraju bardzo ograniczona. Banalny przykład: wpisanie w polskim Internecie dowolnego pojęcia ze świata medycyny w wyszukiwarkę odsyła poszukującego poza Wikipedią do medycznych forów, prasy brukowej oraz podejrzanych sklepów internetowych. W krajach rozwiniętych dla poszukujących pacjentów czeka dobrze pozycjonowana profesjonalna informacja w przystępnej formie. POGARDLIWY STOSUNEK ZE STRONY LEKARZY MĘŻCZYZN (I CZASEM KOBIET) Obserwacja własna: jeśli widziałem w życiu bezinteresownie grubiańskie zachowanie lekarzy bądź lekarek wobec chorych, to w większości dotyczyło ono pacjentek. Nieraz słyszałem niekulturalne uwagi, ironiczne docinki, żarty z podtekstem seksualnym, obraźliwe insynuacje i agresję słowną - zarówno bezpośrednio do kobiet, jak i za ich plecami. I nie chodzi tu bynajmniej o reakcje na niestosowne zachowanie samych "klientów służby zdrowia"... Na potępienie zasługują też wszystkie sytuacje braku poszanowania prywatności i intymności w czasie badania. Stworzenie kobietom przyjaznych warunków i poczucia bezpieczeństwa na przykład w czasie porodu czy operacji to jedno z ważnych wyzwań. ZDROWIE REPRODUKCYJNE "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" - tytuł pierwszej części słynnej trylogii Stiega Larssona przychodzi na myśl, gdy prawa zarodków - obywateli in spe są stawiane na równi lub wyżej od praw kobiet w ciąży. Za radykalne i czarno-białe opinie odpowiedzialni są w większości... mężczyźni. Ich też, a nie kobiety zobaczyć można w szeregach tzw. marszy za życiem. W tym punkcie hasłowo zawrę te wszystkie ważne, a w części kontrowersyjne tematy, które w mojej ocenie pokazują głęboki mizoginizm, nieuprawnioną ingerencję w ciało i zdrowie kobiet oraz szokującą sakralizację medycyny. Oto one: zapłodnienie pozaustrojowe, poradnictwo genetyczne i diagnostyka prenatalna, przerywanie ciąży, dostęp do antykoncepcji, opieka okołoporodowa i leczenie bólu, szczepienia przeciw Human Papilloma Virus, edukacja o STDs i inne. OPIEKA GINEKOLOGICZNO-POŁOŻNICZA W Polsce dostęp do ginekologa-położnika staje się podobnie jak stomatologia sprawą medycyny prywatnej. Publiczna opieka ginekologiczna i położnicza często odbiega od standardów w zakresie jakości obsługi i podmiotowego podejścia do pacjentki. Z kolei ginekologia prywatna, z której korzysta ogromna ilość Polek wymyka się nadzorowi epidemiologicznemu i jest źródłem patologii (kontroluję w prywatnej praktyce, operuję w publicznym szpitalu). I nie chodzi tu o odwrócenie tej tendencji, ale ucywilizowanie zasad według jakich postępujemy w Polsce. Problemy kobiet, które pracują w ochronie zdrowia RÓŻNICE PŁAC NA TYCH SAMYCH STANOWISKACH Problem znany niemal w każdej polskiej branży nie omija także medycyny. Aby uzyskać stanowisko kierownicze kobieta nierzadko musi wykazać się znacznie większą pracą i zaangażowaniem. Raporty GUS-u potwierdzają różnicę w zarobkach między pracownikami obu płci zarówno w przedsiębiorstwach publicznych, jak i prywatnych. DYSKRYMINACJA PRZY REKRUTACJI NA NIEKTÓRE SPECJALIZACJE Nie jest tajemnicą (niedawno pisał o tym lek. Damian Patecki), że wbrew zasadom rekrutacji niektórzy kierownicy oddziałów, gdzie mogą się szkolić lekarze odmawiają przyjęcia lekarki na rezydenturę ze względu na jej płeć. Takie prywatne sympatie i antypatie to na szczęście problem coraz bardziej marginalny. Jest też zazwyczaj mniejszy, gdy mowa jest o przyjmowaniu do pracy kobiet-specjalistów. PRACA W ZAWODZIE I MACIERZYŃSTWO Matka Polka Lekarka. Kobieta w trakcie specjalizacji w trybie rezydenckim może urodzić i "odchować" dwoje dzieci, choć wymaga to sporej prawnej gimnastyki. Pisała o tym nasza redakcyjna koleżanka w swoim artykule. Ale prawdziwe schody to łączenie marzeń o karierze i rodzinie. Bardzo trudno pogodzić pracę w specjalizacjach zabiegowych, które silnie angażują siły i czas. Bywa, że chirurg czy anestezjolog ma w tygodniu tylko jedno czy dwa "wolne" wieczory dla rodziny. Trudno w takich warunkach budować satysfakcjonujące relacje z najbliższymi. Są kobiety, które rezygnują z wielu zawodowych planów i stawiają na rodzinę. Tego problemu bez partnerskich relacji w domach nie da się rozwiązać, ale można walczyć z głównymi przyczynami polskiej pracy ponad siły - niedoborem lekarzy i skandalicznie niskimi wynagrodzeniami w branży medycznej. DYSTANS I WYŻSZOŚĆ ZE STRONY NIEKTÓRYCH KOLEGÓW I PACJENTÓW Tu także osobiste wspomnienia. Jestem pełen podziwu dla kobiet (lekarek, pielęgniarek, salowych), które z pokorą znoszą seksistowskie docinki, obraźliwe uwagi, agresję słowną. Ich autorami często są nieuprzejmi pacjenci, koledzy z pracy, a niestety i niektórzy szefowie. Z ust niejednego wąsatego profesora czy adiunkta słyszałem wyzierające poczucie wyższości i fatalną opinię o koleżankach i spotkanych w zawodzie kobietach. Pielęgniarki i rejestratorki są też najczęściej "pierwszą linią frontu" w przypadku pacjentów agresywnych, nawet fizycznie. Macie własne przemyślenia i uwagi - czegoś tu zabrakło? Piszcie w komentarzach! Mateusz Malik, lekarz
×