Skocz do zawartości

Recommended Posts

Cześć!
Mam pytanie do starszych czy bardziej rozeznanych koleżanek i kolegów, w jaką specjalizacje celować, żeby tak za 10 lat (jak skończę studia i specke) będzie można dobrze zarobić, a się zbytnio nie narobić? Innymi słowy, co jest dochodowe w przyszłości, ale nie jest to ciężka robota.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bogata żona.

white - myślę, że jest to jakieś rozwiązanie, ale Koledze nie o to chodziło :)

touggourt jeśli chodzi Ci na prawdę o specjalizację gdzie chcesz zarobić i się nie narobić to łatwo nie będzie... albo będzie Ci się trudno dostać albo duża konkurencja itd... W każdym razie do głowy przychodzi mi od razu dermatologia, okulistyka, urologia... tylko, że tak na prawdę żeby być dobrym i coś konkretnie zarobić to w każdej raczej się bedziesz musiał narobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zobacz jak się ma społeczeństwo, jakich ludzi za 10 lat będzie najwięcej...

Tym sposobem:

- więcej osób starszych -> okulistyka, urologia, geriatria, onkologia

- więcej osób w średnim wieku/ zamożniejszych - medycyna estetyczna/chirurgia plastyczna

Ale to również widać obecnie po popycie na w/w lekarzy, którzy coraz lepiej sobie "radzą".

Niezaleznie... jeśli będziesz dobry w tym co robisz, w każdej specce będziesz musiał troche bardziej się napracować, stworzyć podstawy, a później będzie "z górki".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sam myśląc o przyszłości jako jedno z kryteriów do wyboru specki myślę o dochodowości , ale powtarzam jedno z a nie jedyne
Myślę ze trzeba jeszcze lubić/być dobrym/coś widzieć ciekawego w konkretnej dziedzinie

Dziwi mnie że koledzy w swoich typach pominęli ginekologie , endokrynologie czy też kardiologie - które maja największa rzesze pacjentów pod prywatnymi praktykami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż, pieniądze to nie jedyne kryterium, ale co tu dużo mówić, dla mnie i znakomitej większości studentów golenie dużego szmalu to główna motywacja.

Ale panowie tutaj pominęliście jedną ważną rzecz, bo nie chciałem tu rozważać, co jest dochodowe teraz, ale co będzie właśnie za 10 lat...

Co sądzicie o psychiatrii. W tej chwili jest to chyba najbardziej niedofinansowana specjalizacja przez NFZ. Czy myślicie, że coś się zmieni w przeciągu dekady w tej sprawie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Myślę że kluczem to majętności niekoniecznie jest NFZ

A przez 10 lat to on może paść - tak może być...

Jak sam widzisz ja również kończę studia w 2016 roku wiec jesteśmy na tym samym roku tylko na innych uczelniach

Wydaje mi się że zmieni się nie wiele , ewentualnie zwiększy się obłożeniem pacjentami ciut starszymi niż teraz

Oraz społeczeństwo będzie bogatsze wiec będzie mogło sobie pozwozić na więcej

A w/w specjalizację nadal będą wiodły komercyjny prym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż, pieniądze to nie jedyne kryterium, ale co tu dużo mówić, dla mnie i znakomitej większości studentów golenie dużego szmalu to główna motywacja.

żebyś się w życiu nie zdziwił przypadkiem musząc robić to czego byś niekoniecznie chciał i an czym fortuny nie zbijesz prosiłbym nie uogólniać.

A i pacjenci też tu wchodzą i pisząc takie coś opinie wystawiasz sobie sam, ale od razu się myśli że wszyscy są tacy i nagonka rośnie.

Z racji starzenia się społeczeństwa największe zapotrzebowanie będzie na wszelkie specjalności internistyczne od ogólnej interny, a zwłaszcza geriatrii przez kardiologię, aż do diabetologii i nefrologii (gdy na cukrzycę będzie chorować gruba 3 mln Polaków) oraz na chirurgiczne (zwłaszcza chirurgię naczyniową leczącą powikłania głównych chorób cywilizacyjnych), a jak chirurgia to i anestezjologia. Podobnie ortopedia i traumatologia. Też onkologia, a jak i ona to i patologia, gdzie jest olbrzymia luka pokoleniowa (podobnie jak w internie, chirurgii i pediatrii). {Pediatria - zawsze będzie duże zapotrzebowanie, Widzę też przyszłość transplantologii jako stosunkowo nowej dziedziny w Polsce. Co do reszty byłbym bardzo ostrożny.

Przyrost naturalny już spada w dół, bo echo wyżu dzieci porodziło lub właśnie rodzi, stąd ginekologia wcale nie musi mieć aż tak różowo.Dermatolog zawsze sobie poradzi, ale jest ich już strasznie dużo i głośno się mówi o zamykaniu drogi do specjalizacji przez najbliższe kilka lat.

No ale kolega pytający chyba inaczej pojmuje intratność specjalizacji - w takim myśleniu to chir. plastyczna, kosmetyczna, dermatologia, okulistyka, ginekologia- tylko pytanie co z konkurencją wtedy (a już jest olbrzymia, podobnie jak liczba specjalizantów w tych dziedzinach) i cenami za "usługi", zwłaszcza gdy to ludzie starzy i biedni będą dominować w społeczeństwie.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Też wydaje mi się, że ważnym czynnikiem przy ewentualnym wyborze specki jest fakt starzenia się społeczeństwa. A nawet gdyby się ono nie starzało, to ludzie w podeszłym wieku zawsze będą i dlatego warto zastanowić się nad specjalizacjami dotyczącymi właśnie ich. Fajnie wymienił je Kaamil. Ja za to zastanawiałem się nad reumatologią, raz z powodów przeze mnie wymienionych, dwa że ogólnie gośccowe schorzenia mnie kręcą, trzy że doszły mnie słuchy nad pomysłem uczynienia reumatologii specjalizacją podstawową.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
żebyś się w życiu nie zdziwił przypadkiem musząc robić to czego byś niekoniecznie chciał i an czym fortuny nie zbijesz prosiłbym nie uogólniać.

A i pacjenci też tu wchodzą i pisząc takie coś opinie wystawiasz sobie sam, ale od razu się myśli że wszyscy są tacy i nagonka rośnie.

Kaamil, w ogóle nie rozumiem Twojego ataku. Nie napisałem, że wszyscy, ale większość. I za takie stwierdzenie dam sobie rękę uciąć. Pieniądze to główna motywacja, nie tylko dla lekarzy, ale większości, którzy wychodzą do roboty, więc też dla naszych pacjentów. Nie zamierzam szkodzić pacjentom, żeby więcej zarabiać, ale jak za pracę lekarza wolę zarabiać więcej, niż mniej.

A co do zapotrzebowania to nie zawsze pokrywa się z opłacalnością. Weźmy np. pediatrów...

Ja bym się nastawiał na wejście dużych sieci medycznych do Polski i ich upowszechnienie i to pod ich profil bym się zastanawiał.

No ale kolega pytający chyba inaczej pojmuje intratność specjalizacji - w takim myśleniu to chir. plastyczna, kosmetyczna, dermatologia, okulistyka, ginekologia- tylko pytanie co z konkurencją wtedy (a już jest olbrzymia, podobnie jak liczba specjalizantów w tych dziedzinach) i cenami za "usługi", zwłaszcza gdy to ludzie starzy i biedni będą dominować w społeczeństwie.

Intratność pojmuje tradycyjnie jako dochodowość, a Ty nie wiem jakie nadajesz mu alternatywne znaczenie.. jedynie dużo zapotrzebowanie? Czyli narobię się jak dziki osioł i będę klepał biedę? Ja się pytam po jakiej specjalizacji będę miał pieniądze, a nie tylko dużo pacjentów ;)

Ale słusznie zauważyłeś, że w przyszłości ginekologia podupadnie właśnie ze względu na dużą konkurencję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×