Skocz do zawartości
DAnio

Ile zarabiają lekarze rezydenci?

Recommended Posts

A nie są? Tu nie chodzi o to czy rezydent w DE zarabia miliony tylko o to, że rezydent w DE zarabia tyle, że z jednego etatu stać go na normalne życie, samochód, wakacje i wyjscie do teatru/kina/opery ,a w gratisie ma możliwość nauczenia się fachu i odbębnienia w nadmiarze procedur na speckę.

 

Dla porównania, w Polsce z jednego etatu rezydent opłaci mieszkanie, benzynkę, jedzenie i... ups! Chyba nic więcej. I to jest ta zasadnicza różnica, na którą niektórzy tutaj zwracają uwagę.

 

Bo w DE nawet bezrobotnego stać na normalne życie, więc nic dziwnego, że nawet taki bieda-rezydent ma jeszcze więcej. Ale w swoim społeczeństwie, w niemieckiej gospodarce, to zarabia przeciętnie, tak jak u nas. Dlatego mnie bawią takie księżycowe postulaty jak p. Bukiela z OZZL, że rezydent powinien dostawać dwie średnie krajowe za 160h pracy. W jakim społeczeństwie tak jest?

 

Ja tylko chciałem powiedzieć, że finansowo medycyna to wypada blado wszędzie, biorąc pod uwagę to, co się tu często powtarza: wykształcenie, odpowiedzialność, fachowość itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja tylko chciałem powiedzieć, że finansowo medycyna to wypada blado wszędzie, biorąc pod uwagę to, co się tu często powtarza: wykształcenie, odpowiedzialność, fachowość itd.

 

Trudno żeby rezydentom jakikolwiek system płacił dużo tylko za papier. Wszędzie na świecie placi się za umiejętności, wiedzę i skuteczność. A już zarobki lekarzy specjalistów w bardzo dużej części krajów świata bynajmniej nie są przeciętne i mówienie, że wypadają blado to jednak trochę hipokryzja.

 

A jak chce się zarabiać miliony i się przy tym nie narobić to rzeczywiście medycyna nie jest najlepszą opcją. Polecam podbijać Hollywood!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oka

Wynajmując płacisz (nie rzadko) więcej oraz po latach zostajesz z niczym .

 

Na Zachodzie wynajem wychodzi taniej. W Monako policzyli, że kupno mieszkania to lekko licząc 50 lat wynajmu.

 

Zresztą po co mam zostać z czymś? Konkretnie z za dużym mieszkaniem, na które nie będzie mnie stać? Za dużo się napatrzyłam na taką politykę- budujmy domy/kupujmy mieszkania na 3 rodziny a potem płaczmy, że dzieci się wyprowadziły za pracą i nie chcą mieszkać w dworku, który utrzymać trudno, a o sprzedaży nie ma co marzyć. No, chyba, że kupujemy malutkie mieszkanko i gnieciemy się w nim, żeby na starość mieć własne.

 

Co mi po mieszkaniu jak już będę stara? Żeby w spadku zostawić? Na początek pokój mieszkanie z kolegami, potem gdzie praca i szkoła a na koniec przytulna kawalerka. 

 

W ramach rozładowania atmosfery polecam Szpital Babylon. Nie wiem, czy to w 100% prawda, ale obśmiałam sie jak norka

 

 

Bylibyście zdumieni, na czym naprawdę zbija się kokosy w służbie zdrowia. To nie musi być wysokie stanowisko za wielkie pieniądze. To, czego wam trzeba, to szybki obrót pacjentów. Szybkie operacje z niewielkim prawdopodobieństwem powikłań. Na przykład katarakta, którą kiedyś trudno było usunąć, a teraz robi się to prawie taśmowo -tysiąc od oka. Czy to nie intratny interes? Prawdziwa fabryka pieniędzy. Podobnie jak stapedektomia, podczas której jedną małą kość w uchu zastępuje się maleńką protezą. Zajmuje to chirurgowi trzy minuty, a przynosi pięćset funtów. Kolonoskopia, czyli badanie odbytu i jelita grubego, też jest okej. Zajmuje około dwudziestu minut po czym szpital dostaje tysiąc funtów, a specjalista trzysta. Z kolei kliniki przepuklinowe liczą sobie dwa tysiące od każdego przypadku. Chirurg dostaje trzysta do czterystu funtów od operacji. I oczywiście wykonuje ich kilka dziennie.

 

 

Na samej górze łańcucha pokarmowego specjalistów atmosfera jest nadzwyczaj ekskluzywna. Lunche trwają dłużej, operacje krócej, gabinety są oczywiście większe, a samochody niezwykle drogie. Pan Armstrong ma niezwykłe wzięcie. Dostaje zaproszenia z całego świata, żeby dyskutować z innymi wspaniałymi chirurgami, którzy też mają wzięcie, i jeszcze mu za to płacą. Jego zarobki sięgają -jeśli już nie przekroczyły -około miliona funtów. Jego lista prywatnych klinik ogarnia cały świat. Zajmuje się międzynarodowymi odbytami i ma za to odpowiednio płacone. Posiada klinikę na Harley Street i jeśli nadal będzie mógł się ubezpieczać, będzie ją miał o wiele dłużej niż pracę w służbie zdrowia.

- To dziwna specjalność, skoncentrowana wyłącznie na tyłkach -komentuję. - Zastanawiam się, czy on pamięta twarze swoich pacjentów.

- Nie wiem -odpowiada Ben. - Wydaje mi się, że im bardziej się specjalizujesz w tym biznesie, tym się robi ciekawszy. W zeszłym roku na przyjęciu świątecznym poznałem lekarza, który zajmuje się powiększaniem pośladków. Spędza dwadzieścia osiem dni w roku w Trynidadzie i Tobago, wsadzając silikonowe wkładki w pośladki pacjentów, a przez resztę roku gra w golfa. Czasem gdzieś go wożą, żeby wygłosił odczyt, a czasem wpada wypełnić jakąś dziurę po złośliwym guzie w ramach pracy w służbie zdrowia, żeby poczuć się trochę lepiej i przypomnieć sobie, że nie jest totalnym szarlatanem. Co za idealne życie. - Rozgląda się po oświetlonym jarzeniówkami holu cuchnącym moczem, alkoholem i środkiem dezynfekującym. - Ale niestety nikt na medycynie nie powiedział mi, że można się specjalizować w powiększaniu tyłka. Podobno różnorodność nadaje życiu smak, ale nie w świecie medycyny. Jeśli wybierzesz różnorodność, skończysz tutaj. - Obaj rozglądamy się wokoło. - Prawda jest taka, że im bardziej się specjalizujesz, tym bardziej fantastyczne jest twoje życie. Jeśli na przykład robisz powieki, będziesz latał do Los Angeles i operował połowę Hollywood. Można by pomyśleć, że to nudne zajmować się tylko jedną rzeczą, ale z natury rzeczy wszystko może być interesujące.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oka ale ja nie pisze o mieszkaniu na wyrost albo o wielkim dworku jakimś.

Mieszkanie ok 70 metrów to 2 sypialnie i salon wiec dla rodziny z 1 dzieckiem (chyba że małe pokoiki to 3 sypialnie wiec 2 dzieci da radę ) to minimum.

 

Nie wielki dom (taki mały) parter + poddasze i piwnica 100-120 m2 spełnia podobne założenia tyle że w piwnicy można by zrobić pokój czytelnie , pralnie czy jakaś mini siłownie.

 

Dzieci raczej w spadku nie dostaną bo jeśli dożyje normalnego wieku to powinny już w życie wejść wiec może wnuki by w dorosłość wchodziły bez lub z dużo mniejszą hipoteką.

 

Sytuacji w Monako nie znam , znam Polskie warunki i aktualne (po) kryzysowe ceny nieruchomości gdybym stał przed wyborem płacić 2 tys za wynajem a 2500 raty + czynsz to chyba lepiej mieć pewien majątek po tych x latach (na przyjemną emeryturę/czarną godzinę/dla dzieci czy wnuków) , chodź ceny wynajmu przewyższają czasem rate.

 

A doświadczenia rodzinnego/rodzin znajomych wiem że mieszkanko 70m to często poszukiwana wielkość wiec można sprzedać bądź wynająć - co innego wielki dom itd

 

Spotkałem tez ostatnio badania że średnie koszty związane z zakupem średniego domu w Anglii są ok 16 % niższe niż koszt wynajmu analogicznego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sprzedać z kredytem tracąc na tym? Czy gnieciesz się w tych 70 metrach (bo 1 dziecko to dla wielu opcja minimum) i sprzedajesz po 30 latach? Czy budujesz domek i wykrwawiasz się na ogrzewanie i potrzebne remonty? Żeby wnuki miały lepiej? A ty siedzisz człeku jak ostryga na skale.

 

Wynajem mieszkań jest u nas niestety średnio realny, ale kupowanie mieszkania średnio do mnie przemawia. Bo zaoszczędzę w perspektywie 30 lat? Bo moje dzieci dostaną przeterminowaną technologię? Jak kto drzewiej mawiano- potem i tak kończy się gołym i bez jednej pchły. Nie lepiej przeprowadzać się, gdzie wygodniej, o nic się nie troszczyć, dostosowywać do potrzeb.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kryzys przyniósł spadek cen nieruchomości ale wcześniej (nawet przed czasami spekulacji które doprowadziły do kryzysu) ceny były stabilne bądź rosły . Utrata wartości przy sprzedaży przed ukończeniem spłaty nie musi wystąpić bądź może być minimalna (nie mówiąc już o tym że sytucji przeprowadźki obecne mieszkanie można wynajmować ).

Zawód lekarza zapewnia dość stabilne zatrudnienie a ja nie mam nic przeciwko zadomowieniu się w 1 miejscu (jeśli mam poczucie że warunki finansowe są ok, pozatym znów wracamy do tego że można sprzedac ).

 

Skok technologiczny - nie deminizowalbym, nawet jeśli miałbym przeprowadzić się po 10 latach to wynajmując : wypowiadam umowę u nadal nie mając nic , płacąc kredyt jestem w 1/x właścicielem więc ruszam w nowe miejsce z kapitałem wiec wynajem musiałby być dużo tańszy niż zakup a często nie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

---->Co ciekawe, polaczek taki jak my w Polsce to trąbi, że jak to możliwe, że on wielki doktor, po latach nauki, wielka odpowiedzialność blabalbala zarabia tylko 2x tyle co polska sprzątaczka.

Gościu- przecież Ty sam biadolisz, że rezydent kiepsko zarabia i nie ma nigdzie eldorado ;)

 

---->Ale jak wyjedzie do Rajchu i zarabia 2x tyle co niemiecka sprzątaczka to ooo panie, ale tu jestem Wielkim Doktorem, jak się mnie tu docenia..

Sam sobie dopowiadasz i się podniecasz niepotrzebnie. Rozmawiamy tutaj o zarobkach lekarzy na początku ścieżki zawodowej i między innymi mówimy o tym, jak zarabia się poza Polską (Niemcy, USA, Norwegia etc). Wpadasz na forum, rzucasz jakieś slogany i sam się nakręcasz jakimiś dziwnymi dopowiedzeniami.
W Niemczech praca jest, płatna jest nieźle i za pracę (przeważnie ciężką) dostaje się po prostu adekwatne wynagrodzenie. Dlatego lekarze są zadowoleni z pracy i czują się lepiej- zwłaszcza jak mają porównanie i popracowali trochę w Polsce.
Koniec tematu. Nad czym się tak tutaj rozwodzić?

 

 

---->Ja kpię z takiego podejścia, że tu w Polsce to rezydenci są dziadami, a gdzie indziej na świecie to są to Wielkie Doktory, które zarabiają krocie, a przynajmniej adekwatnie do swojego wielkiego wykształcenia i wielkiej odpowiedzialności (za 160h of kors).

Nikt tutaj nie mówi, że rezydenci w Polsce dziadują. Jesteś jedyną osobą która tego określenia tutaj użyła.
Nikt poza Tobą też nie zachowuje się obraźliwie i jedyny powód dla którego nikt Cię jeszcze nie zbluzgał za takie zachowanie to prawdopodobnie obawa przed "karmieniem Trolla".

 

 

 


---->Ja tylko napisałem, że rezydenci nigdzie (chyba) nie mają eldorado. Bo, zarówno w Polsce, Niemczech, USA muszą zapieprzać, a kokosów jakoś nie zbijają.

Wiedziałeś na co się piszesz. W każdej chwili możesz zmienić kierunek i robić co chcesz, gdzie chcesz. Kelner w Niemczech, spawacz w Irlandii czy śmieciarz-wolontariusz w Dubaju. Rób co chcesz, tylko przestań już truć, bo to jest żałosne. 4 rok studiów, jeszcze nie przepracowałeś jednego dnia, a już płaczesz że ciężko, że trzeba się wysilić trochę i nie ma kokosów. Żal.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

to rzeczywiście bida z nędzą... na etacie da się zarobić więcej?

Tzw. etat to zwykle umowa o pracę za 0 (słownie zero) złotych brutto, w ramach trybu pozarezydenckiego kształcenia specjalizacyjnego.

 

Specjalista na etacie w szpitalu zarabia zwykle mniej więcej tyle, co rezydent.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

t

 

 

to rzeczywiście bida z nędzą... na etacie da się zarobić więcej?

Tzw. etat to zwykle umowa o pracę za 0 (słownie zero) złotych brutto, w ramach trybu pozarezydenckiego kształcenia specjalizacyjnego.

 

Specjalista na etacie w szpitalu zarabia zwykle mniej więcej tyle, co rezydent.

 

 

 

problem w  w tym,że nikt Ci etatu nie da,rezydenci po skończeniu specjalizacji nie dostają etatu w szpitalu,bo szpital woli przyjąć nowego rezydenta ,któremu nie musi płacić,możesz się dostać na etat za 0 w ramach trybu pozarezydenckiego czyli wolotariat,chyba ,że masz znajomości to masz szansę na jakąś część etatu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×