Skocz do zawartości

Recommended Posts

Mutschler - zwłaszcza nowe wydanie - może być (chociaz mozna ponarzekac na opis mechanizmow). Do powtórek polecam skrypty z mojej Alma mater - Cm UJ. Szczególnie niebieski - Farmakologia po prostu. Czerwony (Farmakologia tajemnice) to takie troche bajania - do poduszki, czasem nawet wciąga. Właśnie zacząłem zajęcia z klinicznej farmy i wg asystentow podobno wciąż na rynku nie ma książki optymalnej - podobno tez taka (jakis zamiennik Kostowskiego) ma sie pojawic w zimie...

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A moim zdaniem z kolei lepszy Kostowski. Pomimo, że Mutschler stawia bardziej na klinikę, jednak w Kostowskim jest opisanych więcej leków. W mojej pracy, w której opisuję leki korzystałem z obydwu pozycji i stwierdzam, że w Mutschlerze po pierwsze pominięto sporą część leków opisaną w Kostowskim,

..i bardzo dobrze, że pominięto ;)

Mutschler (repetytorium) jest książką kilka razy cieńszą i o wiele lepiej napisaną.

Konkret bez zbędnego owijania w bawełnę i o dziwo- dużo więcej praktycznej, użytecznej wiedzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W Kostowskim denerwujące jest to, że przebrniesz przez x stron o jakimś preparacie, żeby na koniec się dowiedzieć, że został wycofany z produkcji biggrin.png

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

u nas obowiązuje Kostowski (od nas z Katedry pisali w większości) + materiały z zajęć i wykładów. Mutschler nie jest w ogóle chyba używany, mam na kompie, ale strasznie irytujące są te długie wstępy z farmakologią, ale wydaje się być ok - mimo to nie korzystałem. Kostowski - to jak przedmówcy - lanie wody, błędy, stare leki, brak nowych.

Ja się opierałem na materiałach z zajęć i wykładów i Farmindeksem MP i poszło gładko, choć wielu ma farmakologiczne powikłania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No dobrze Proszę Państwa, a czy ktoś ma jakieś zdanie na temat farmakologii Goodmana? U nas również zaleca się Kostowskiego, ale ostatnio odkryliśmy, że nasz prowadzący robi prezentacje właśnie na podstawie Goodmana(?!).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

są asystenci którzy wymagają faktycznie Goodmanna u nas - na pewno jest to dobra książka, na pewno najobszerniejsza z dostępnych na rynku, ułatwia zrozumienia, tylko skąd wziąć czas na dokładne jej czytanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, ma ktoś ten podręcznik?

Czym się różni wersja jednotomowa od tej dwutomowej?

http://www.czelej.co...mana-3-365.html 2010 816 str

http://www.czelej.co...I_II_-3-76.html 2007 760+1062 str, więc naprawdę 'biblia'!

W Lublinie na farmacji obowiązywał Kostowski+Janiec, a na lekarskim rzeczywiście lansują teraz tego Brennera.

I znowu potwierdza się obyczaj, żeby patrzeć na autora/tłumacza/redaktora wydania polskiego....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

(...)a na lekarskim rzeczywiście lansują teraz tego Brennera.

I znowu potwierdza się obyczaj, żeby patrzeć na autora/tłumacza/redaktora wydania polskiego....

Taak, a na anatomii obowiązuje Gray... :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja korzystałem z Goodmana&Gilmana - jest to bardzo konkretny podręcznik. Przede wszystkim jest aktualny (w porównaniu do reszty na pewno najbardziej aktualny - obecne tłumaczenie na podstawie książki wydanej w USA w 2007 r). Miłośnicy historii znajdą coś dla siebie - każda substancja ma "rys historyczny". Większość zawartej tam wiedzy jest poprata konkretnymi publikacjami naukowymi z licznymi odnośnikami do konkretnych publikacji - mamy do czynienia z prawdziwą "medycyną opartą na dowodach". Możemy znaleźć wskazówki kliniczne dotyczące dawkowania i działań niepożądanych. Całości dopełniają wzory chemiczne substancji, liczne tabele oraz wstęp fizjologiczno-patofizjologiczny w każdym rozdziale, który ułatwia zrozumienie mechanizmów działania.

Wadą jest ogromna objętość (bo niestety taka jest farmakologia) oraz nazwy niektórych leków rodem z USA. O ile z furosemidem nie było problemu to acetaminofen wymagał konsultacji z wujkiem google. Podobnych przypadków było przynajmniej kilka. Brakowało także niektórych preparatów, powszechnie stosowanych w Polsce np. pochodna pirazolonu - metamizol (Pyralgina). Dowiadujemy się że w USA został wycofany już wiele lat temu z powodu licznych powikłań i opis czytelnik znajdzie w poprzednich wydaniach ksiązki.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×