Skocz do zawartości
Mr.H

Czy student ma w ogóle jakieś prawa?

Recommended Posts

Z tego co widać i słychać, to generalnie na większości katedr jest Pan Profesor, Pan Asystent, PANI Sekretarka i studencina. Regulamin regulaminem, ale i tak ostatnie zdanie należy do Tych Na Wysokościach, Amen. No i z jednej strony jak nie pozbierasz przynajmniej kilkudziesięciu jednomyślnych współbraci to sam możesz sobie w najlepszym przypadku powtórzyć/arzać rok! ehh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciekaw jestem czy ktoś móglby nam podać skuteczne przykłady wywalczenia swoich praw. Ja na szczęście nie zostalem jeszcze nigdy poszkodowany, ale np. nagle wycofano sie u nas z komisów i wiem, że tylko osoby o jakichś bardzo tragicznych okolicznościach mogły podejść do tego komisa... Dajmy na to z 15 osób komisa dostawala 1 osoba. No, to niby wedle prawa, bo zmieniono ustalenia, ale strasznie drastycznie. O ile może to bylo wg prawa, to uważam, że bylo to niehumanitarne ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hmm... swoje prawa? Zapomnij... Zobacz jakie prawa na uczelni ma dziekan ;) Pani sekretarka podsuwa pismo i mówi 'zgoda' i jest zgoda, a jak 'odmowa' to jest odmowa. Jeśli Pani w sekretariacie powie, że czegoś nie da się załatwić, to tak jest... Uwierz mi... Dziekan zmienia się co 2 lata, a Pani w sekretariacie ma posadę w zasadzie dożywotnią... co się zaś tyczy poszczególnych katedr, to najlepiej uszy po sobie i dać spokój... jak zaczniesz walczyć, to możesz sobie co najwyżej wywalczyć powtórkę roku z danego przedmiotu... Nie będe tutaj szkalował wszystkich profesorów i asystentów... Są tacy, którzy sami się przyznają do popełnionej pomyłki i jest ich na prawdę dużo i mam nadzieję, że będzie coraz więcej... Jednakże na pierwszy rzut oka będziesz w stanie rozpoznać z kim da się pogadać, a do kogo lepiej nie podchodzić... pamiętaj... pierwsze wrażenie jest najwłaściwsze... Z dobrego serca radzę więc uczyć się na maksa swoich możliwości, tak, żebyś nigdy praw swoich dochodzić nie musiał ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lepiej zapobiegać niż leczyc :P ale jezeli juz pojawia sie jakies problemy, pomocy mozna zasiegnac w samorządzie studenckim. Mozna takze probowac polubownej mediacji ze wsparciem starosty oraz opiekuna roku.

Regulamin kazdego przedmiotu jest zawsze podpisywany przez starostow na poczatku roku, jest to wlasciwy czas na uzgadnianie wszelkich niejasnosci lub ewentualnych zmian. Studenci maja prawo odwolywac sie do opiekuna roku w przypadku naruszenia regulaminu przez katedre. Pojedyncze takie incydenty jak dotad byly u Nas rozwiazywane na korzysc studenta.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Być może i błaha sprawa, ale...

Koleżance zabrakło 1 pkta do zdania egzaminu z histologii w czerwcu. Po obejrzeniu pracy wyszło, że w jednym z pytań były dwie poprawne odpowiedzi, ale ta, którą ona zaznaczyła (poprawna) nie została uznana. Razem z drugą koleżanką (która zaznaczyła w tym pytaniu tę samą odpowiedź) interweniowały chyba wszędzie - najpierw u naszego asystenta (który powinien być chyba guru w tej dziedzinie - najlepszy embriolog zakładu, a pytanie było właśnie embriologiczne), potem u adiunkt zakładu, w końcu u pani dziekan ds naukowych - wszędzie chodziły z dwiema książkami potwierdzającymi ich wersje. Odpowiedź wszyscy uznali za poprawną...z wyjątkiem profesora. I tak musiały we wrześniu poprawiać.

Być może nie jest to kwestia poważna, jak np komis, powtarzanie roku etc, niemniej widać, gdzie "władze wyższe" mają studentów i ich "prawa"...

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

dokładnie. nie ma rady na wyrok, który wyda profesor. on decyduje i on może coś uznać za prawdę lub nie, mimo że jest oczywistą prawdą. jeszcze nie spotakałam się z "siłą wyższą", która przyznałaby się do własnego błędu, tym bardziej popełnionego na egzaminie. im to po prostu nie przechodzi przez gardło. czasami strasznie mnie to denerwuje, bo to ewidentne przeoczenie, mało pedagogiczne ułożenie testu, a będą za wszelką cenę wmawiać, że mają rację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dokładnie. nie ma rady na wyrok, który wyda profesor.

E tam profesor. Pamiętam jak cała chmara studentów czekała na pana profesora przed gabinetem. Skończyło się na nieśmiertelnym "będzie tak jak pani adiunkt dydaktyczna zdecyduje". Z racji tego, że z panią adiunkt studenci mieli na pieńku (poszli z nią na noże z nadzieją, że profesor ich ocali) sytuacja zrobiła się zaiste ciekawa.

Owa pani adiunkt zwykła mawiać, że całą tą maszyną kręci ona i to od niej zależy kto jest na wozie, a kto pod wozem ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Absolutnie zgodę się w kwestii adiunkta i jego roli ;) Kolega mi kiedyś opowiadał, jak u nie mogli dojść do porozumienia z adiunktem ws. zaliczenia, więc poszli do Profesora, na co oczywiście wyszedł adiunkt i stwierdził, że to z nim i tak trzeba rozmawiać :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam czasy gdy sam byłem panem adiunktem od dydaktyki ^^

Zwłaszcza w czasie gdy pan profesor wymyślił sobie, żeby studenci najpierw pisali "taki teścik z całości dopuszczający do egzaminu". Cyrk zaczynał się w kwietniu - najpierw był ten sławetny teścik, potem ze 3 jego poprawy, potem wyjściówka dla tych co mieli coś tam niezaliczone i dopiero egzamin.

Pamiętam tez jak studenci innych grup mieli wielkie pretensje o to, że studenci z którymi mam ćwiczenia najlepiej pisza kolokwia i egzamin. Miało to of kors wynikać z faktu, że moim grupom układam najprostsze pytania. Poszliśmy na rękę i pytania były dobierane losowo. po jednym kolokwium ułożonym tym systemem doszło do prób kamienowania osób losujących i wielkich awantur.

W dodatku niektórzy zdawali się zapominać, że oprócz przyjmowania pielgrzymek i wysłuchiwania często pierdołowatych pomysłów od czasu do czasu musze jeszcze kogoś poleczyć ;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cyrk zaczynał się w kwietniu - najpierw był ten sławetny teścik, potem ze 3 jego poprawy, potem wyjściówka dla tych co mieli coś tam niezaliczone i dopiero egzamin.

Na medycynie jestem krótko (1 rok), ale studiuję już 4 ;) I nigdy nie mogłem się nadziwić jak można wymyślać tak skomplikowane zasady zaliczenia, jak te na medycynie...

Oczywiście najlepsze są późniejsze próby zmieniania tych zasad w trakcie semestru i chaos, jaki wywołują... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×