Jump to content
  • Newsy

  • Czy to prawda?


    dr Mateusz Palczewski

    Jeśli to tylko prawda - myślę, że każdy z nas powinien się z tym zapoznać. Być może profilaktyka okaże się jeszcze ważniejsza niż nam się wydaje!

    Tłumaczenie polskie znalezione w mediach społecznościowych - jeśli zauważycie nieścisłości w tłumaczeniu, prosimy o informacje.

    Cytat

    Źródło:  https://bergamo.corriere.it/notizie/cronaca/20_marzo_07/coronavirus-bergamo-medico-humanitas-facebook-situazione-drammatica-altro-che-normale-influenza-4fdf6866-6088-11ea-8d61-438e0a276fc4.shtml

    by Bergamo Editorial online
    Publikujemy apel lekarza ze szpitala Humanitas Gavazzeni, zamieszczony w mediach społecznościowych. Ważny głos w sprawie realnego zasięgu koronawirusa i lekarzy, którzy toczą wojnę, aby walczyć z zagrożeniem.
    "W mailach z wytycznymi, które obecnie codziennie otrzymuję z departamentu zdrowia, jest także akapit zatytułowany „Odpowiedzialność społeczna” - zawiera zalecenia, które w pełni popieram. Długo zastanawiałem się, czy opisać to, co się dzieje u nas i uznałem, że milczenie jest dalekie od odpowiedzialności. Postaram się więc opisać ludziom „nie zaangażowanym w sytuację” i bardziej odległym od naszej rzeczywistości, jak naprawdę wygląda sytuacja w Bergamo w ciągu ostatnich dni pandemii Covid-19. Rozumiem potrzebę powstrzymywania paniki, ale czuję powinność, aby przekazać informację o zagrażającym niebezpieczeństwie. Kiedy słyszę o osobach, które narzekają, że nie mogą chodzić na siłownię, albo nie mogą zagrać meczów piłkarskich, drżę. Rozumiem także szkody ekonomiczne i również martwię się sytuacją gospodarczą. Po epidemii, tragedia zacznie się na nowo.
    Jednakże, pomimo faktu, że w zasadzie dewastujemy także ekonomicznie nasz system opieki zdrowotnej, wykorzystam swoje prawo do wypowiedzi, aby ostrzec o niebezpieczeństwie dla zdrowia, które prawdopodobnie dotknie cały kraj. Przyprawia mnie o dreszcze fakt, że czerwone strefy nie zostały jeszcze wyznaczone dla regionów Alzano Lombardo i Nembro, pomimo wyraźnych zaleceń (zaznaczam, że jest to wyłącznie moja osobista opinia). Jeszcze w zeszłym tygodniu, sam ze zdumieniem patrzyłem na reorganizację całego szpitala, gdy nasz wróg jeszcze pozostawał w cieniu: oddziały powoli pustoszały, wybrane procedury medyczne przerwano, przygotowywano jak najwięcej wolnych łóżek na intensywnej terapii.
    Wszystkie te nagłe zmiany wniosły na szpitalne korytarze atmosferę surrealistycznej ciszy i pustki, której jeszcze w tamtym czasie nie rozumieliśmy, oczekując na wojnę, która dopiero miała się rozpocząć, a wiele osób (także ja) nie przypuszczało, że przyjdzie nam się zmierzyć z tak zaciekłym wrogiem (nawiasem mówiąc: wszystko to działo się w ciszy, bez szumu medialnego, zaledwie kilka gazet miało odwagę stwierdzić, że prywatna służba zdrowia nie jest wystarczająco przygotowana).
    Nigdy nie zapomnę mojego nocnego dyżuru tydzień temu, na którym nawet nie zmrużyłem oka, czekając na telefon od laboratorium mikrobiologii w Sack. Czekałem na wynik wymazu pierwszego podejrzanego pacjenta w naszym szpitalu, zastanawiając się nad tym, jakie konsekwencje będzie to miało dla nas i dla kliniki. Teraz kiedy o tym myślę i po tym wszystkim, co już widziałem, moje poruszenie spowodowane tym jednym podejrzanym przypadkiem wydaje się wręcz śmieszne i nieuzasadnione.
    Mówiąc wprost, sytuacja jest dramatyczna. Żadne inne słowa nie przychodzą mi na myśl, aby to opisać. Dosłownie wybuchła wojna - w dzień i w noc toczymy nieprzerwaną walkę. Jedni po drugich, nieszczęśni pacjenci przychodzą na szpitalne oddziały ratunkowe. Ich powikłania są dalekie od powikłań przy grypie. Należy przestać mówić, że to „gorsza” grypa. W ciągu tych ostatnich dwóch lat już się nauczyłem, że chorzy ludzie w Bergamo nie przychodzą do szpitala. Tak samo było i tym razem. Przestrzegali podanych zaleceń: tydzień albo dziesięć dni w domu z gorączką bez wychodzenia, aby nie ryzykować zakażania innych – ale tym razem nie dają rady. Nie mogą oddychać, wymagają tlenoterapii.
    Jest zaledwie kilka lekarstw, którymi można próbować leczyć wirusa.
    Przebieg choroby zależy głównie od naszego organizmu. Jedyne, co możemy zrobić, to wspierać go, kiedy już nie daje rady. Mówiąc wprost, przeważnie po prostu mamy nadzieję, że organizm sam pozbędzie się wirusa. Dostępne terapie antywirusowe są eksperymentalne i codziennie otrzymujemy nowe informacje na temat zachowania się wirusa. Pozostawanie w domu do czasu, kiedy objawy się pogorszą, nie wpływa na postęp choroby.
    Niestety teraz borykamy się jeszcze z dramatyczną sytuacją ze względu na brak wolnych łóżek. Opustoszałe oddziały, jeden po drugim zapełniły się w niesamowitym tempie. Ekrany wyświetlające nazwy pacjentów i przydzielające kolor poszczególnym przypadkom w zależności od tego, jak poważny jest ich stan i na który oddział mają zostać przydzieleni – świecą teraz całe na czerwono, a my zamiast wykonywać operacje dokonujemy diagnozy, która ciągle powtarza cztery przeklęte wyrazy: „obustronne śródmiąższowe zapalenie płuc”. Proszę mi powiedzieć, który wirus grypy w takim tempie powoduje taką tragedię.
    Jest różnica (muszę zagłębić w techniczne szczegóły): w klasycznej grypie, poza faktem, że zaraża dużo mniej osób w ciągu kilku miesięcy, powikłania zdarzają się dużo rzadziej, wyłącznie, kiedy wirus zniszczy barierę ochronną płuc, sprawiając, że bakterie atakują górne drogi oddechowe i oskrzela, powodując poważniejsze przypadki powikłań. U wielu młodych ludzi Covid 19 ma łagodne skutki, ale dla wielu starszych ludzi (ale nie tylko), jest jak Sars – niszczy pęcherzyki płucne i prowadzi do ich infekcji, upośledzając ich funkcjonowanie. Niewydolność oddechowa, będąca następstwem, jest często bardzo poważna i wymaga kilku dni hospitalizacji, zwykłe podanie tlenu na oddziale może nie wystarczyć. Przepraszam, ale mnie jako lekarza nie uspokaja stwierdzenie, że poważne przypadki zdarzają się głównie u ludzi starszych z innymi chorobami. Populacja ludzi w podeszłym wieku w naszym kraju stanowi najliczniejszą grupę społeczną i ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto powyżej 65 roku życia nie zażywa tabletki na nadciśnienie albo cukrzycę.
    Zapewniam także, że widok młodych ludzi, którzy kończą zaintubowani na intensywnej terapii, albo jeszcze gorzej podpięci do ECMO - maszyny do ciągłego pozaustrojowego natleniania krwi – czyli urządzenia, które w najgorszych przypadkach pobiera od pacjenta krew, ponownie ją natlenia i wtłacza z powrotem do organizmu, po czym czekamy w nadziei, że organizm sam uzdrowi płuca – w takich przypadkach cały ten spokój odnośnie waszego młodego wieku mija. W tym samym czasie, kiedy w mediach społecznościowych nadal są osoby, które szczycą się tym, że nie uważają na siebie i ignorują zalecenia, buntując się przeciwko zaburzeniu ich codziennych przyzwyczajeń – w tym samym czasie jesteśmy świadkami katastrofy epidemiologicznej, która dzieje się na naszych oczach. I nie mamy więcej chirurgów, urologów, ortopedów – jesteśmy tylko lekarzami, którzy nagle stali się częścią samotnego zespołu, który musi zmierzyć się z tsunami, które nas przerasta.
    Przypadki się mnożą, doszliśmy do poziomu 15-20 hospitalizacji dziennie, wszystkie z tego samego powodu. Wyniki wymazów przychodzą teraz jeden po drugim: pozytywny, pozytywny, pozytywny. Nagle szpitalny oddział ratunkowy nie daje rady. Wprowadzone są procedury awaryjne: potrzebna jest pomoc na izbie przyjęć. Szybkie spotkanie, aby przeszkolić nowe osoby, jak działa oprogramowanie i za chwile pomagają pracownikom na dole, kolejni wojownicy na froncie wojny. Objawy dające podstawy do przyjęcia na oddział są zawsze takie same: gorączka i trudności z oddychaniem, gorączka i kaszel, niewydolność oddechowa itd… Badania, zdjęcia rentgenowskie cały czas dają tę samą diagnozę: obustronne śródmiąższowe zapalenie płuc. Wszystkie przypadki muszą być hospitalizowane. Ktoś już zaintubowany trafia na oddział intensywnej terapii. Jednak dla innych jest już za późno. Oddział intensywnej terapii się zapełnia, choć stale jest poszerzany.
    Jest to dla mnie nie do pojęcia, a przynajmniej mówię z puntu widzenia szpitala Humanitas Gavazzeni (w którym pracuję) – jak to jest możliwe, że wymaga się przemieszczenia i reorganizacji zasobów, które przecież projektowano właśnie po to, żeby radzić sobie w przypadkach takich katastrof.
    Każda reorganizacja łóżek, oddziałów, personelu, zmianowości i zadań jest nieustannie poprawiana, abyśmy mogli dać z siebie wszystko i jeszcze więcej. Oddziały, które przedtem wyglądały jak oddziały duchów są teraz przepełnione. Personel jest na skraju wytrzymałości. Widziałem zmęczenie na ich twarzach jeszcze zanim zostali tak ogromnie przeciążeni pracą. Widziałem osoby, które kończą pracę coraz później i później, nawet biorąc pod uwagę nadgodziny, które teraz już weszły nam w nawyk. Widziałem naszą solidarność i ciągłą gotowość do pomocy kolegom internistom oraz pytania „jak mogę ci teraz pomóc?” albo chęć pomocy, kiedy słyszę „zostaw mi tę hospitalizację”.
    Lekarze, którzy muszą przewozić łóżka i przenosić pacjentów. Pielęgniarki ze łzami w oczach, kiedy nie mogą uratować wszystkich chorych i ciężkie objawy pacjentów w stanie krytycznym, które zwiastują nieunikniony ich nieunikniony los.
    Życie społeczne dla nas nie istnieje. Jestem poza domem od kilku miesięcy i zapewniam, że zawsze robiłem wszystko, aby zobaczyć się z moim synem, nawet kiedy pracowałem w dzień i w nocy, bez snu i przekładając sen na później, dopóki nie zobaczę swojego dziecka – ale od dwóch tygodni z własnej woli nie widziałem ani swojego syna, ani swoich bliskich, z obawy, żeby ich nie zarazić, co w konsekwencji mogłoby doprowadzić do zarażenia starszej babci albo krewnych z innymi problemami zdrowotnymi. Wystarczają mi zdjęcia mojego syna, które oglądam przez łzy i kilka rozmów wideo. Więc również bądźcie cierpliwi, jeśli nie możecie wyjść do teatru, muzeum lub na siłownię. Miejcie litość nad słabszymi starszymi ludźmi, których możecie skazać na śmierć.
    March 7, 2020 | 18:19"
    by Bergamo Editorial online
    Publikujemy apel lekarza ze szpitala Humanitas Gavazzeni, zamieszczony w mediach społecznościowych. Ważny głos w sprawie realnego zasięgu koronawirusa i lekarzy, którzy toczą wojnę, aby walczyć z zagrożeniem.
    "W mailach z wytycznymi, które obecnie codziennie otrzymuję z departamentu zdrowia, jest także akapit zatytułowany „Odpowiedzialność społeczna” - zawiera zalecenia, które w pełni popieram. Długo zastanawiałem się, czy opisać to, co się dzieje u nas i uznałem, że milczenie jest dalekie od odpowiedzialności. Postaram się więc opisać ludziom „nie zaangażowanym w sytuację” i bardziej odległym od naszej rzeczywistości, jak naprawdę wygląda sytuacja w Bergamo w ciągu ostatnich dni pandemii Covid-19. Rozumiem potrzebę powstrzymywania paniki, ale czuję powinność, aby przekazać informację o zagrażającym niebezpieczeństwie. Kiedy słyszę o osobach, które narzekają, że nie mogą chodzić na siłownię, albo nie mogą zagrać meczów piłkarskich, drżę. Rozumiem także szkody ekonomiczne i również martwię się sytuacją gospodarczą. Po epidemii, tragedia zacznie się na nowo.
    Jednakże, pomimo faktu, że w zasadzie dewastujemy także ekonomicznie nasz system opieki zdrowotnej, wykorzystam swoje prawo do wypowiedzi, aby ostrzec o niebezpieczeństwie dla zdrowia, które prawdopodobnie dotknie cały kraj. Przyprawia mnie o dreszcze fakt, że czerwone strefy nie zostały jeszcze wyznaczone dla regionów Alzano Lombardo i Nembro, pomimo wyraźnych zaleceń (zaznaczam, że jest to wyłącznie moja osobista opinia). Jeszcze w zeszłym tygodniu, sam ze zdumieniem patrzyłem na reorganizację całego szpitala, gdy nasz wróg jeszcze pozostawał w cieniu: oddziały powoli pustoszały, wybrane procedury medyczne przerwano, przygotowywano jak najwięcej wolnych łóżek na intensywnej terapii.
    Wszystkie te nagłe zmiany wniosły na szpitalne korytarze atmosferę surrealistycznej ciszy i pustki, której jeszcze w tamtym czasie nie rozumieliśmy, oczekując na wojnę, która dopiero miała się rozpocząć, a wiele osób (także ja) nie przypuszczało, że przyjdzie nam się zmierzyć z tak zaciekłym wrogiem (nawiasem mówiąc: wszystko to działo się w ciszy, bez szumu medialnego, zaledwie kilka gazet miało odwagę stwierdzić, że prywatna służba zdrowia nie jest wystarczająco przygotowana).
    Nigdy nie zapomnę mojego nocnego dyżuru tydzień temu, na którym nawet nie zmrużyłem oka, czekając na telefon od laboratorium mikrobiologii w Sack. Czekałem na wynik wymazu pierwszego podejrzanego pacjenta w naszym szpitalu, zastanawiając się nad tym, jakie konsekwencje będzie to miało dla nas i dla kliniki. Teraz kiedy o tym myślę i po tym wszystkim, co już widziałem, moje poruszenie spowodowane tym jednym podejrzanym przypadkiem wydaje się wręcz śmieszne i nieuzasadnione.
    Mówiąc wprost, sytuacja jest dramatyczna. Żadne inne słowa nie przychodzą mi na myśl, aby to opisać. Dosłownie wybuchła wojna - w dzień i w noc toczymy nieprzerwaną walkę. Jedni po drugich, nieszczęśni pacjenci przychodzą na szpitalne oddziały ratunkowe. Ich powikłania są dalekie od powikłań przy grypie. Należy przestać mówić, że to „gorsza” grypa. W ciągu tych ostatnich dwóch lat już się nauczyłem, że chorzy ludzie w Bergamo nie przychodzą do szpitala. Tak samo było i tym razem. Przestrzegali podanych zaleceń: tydzień albo dziesięć dni w domu z gorączką bez wychodzenia, aby nie ryzykować zakażania innych – ale tym razem nie dają rady. Nie mogą oddychać, wymagają tlenoterapii.
    Jest zaledwie kilka lekarstw, którymi można próbować leczyć wirusa.
    Przebieg choroby zależy głównie od naszego organizmu. Jedyne, co możemy zrobić, to wspierać go, kiedy już nie daje rady. Mówiąc wprost, przeważnie po prostu mamy nadzieję, że organizm sam pozbędzie się wirusa. Dostępne terapie antywirusowe są eksperymentalne i codziennie otrzymujemy nowe informacje na temat zachowania się wirusa. Pozostawanie w domu do czasu, kiedy objawy się pogorszą, nie wpływa na postęp choroby.
    Niestety teraz borykamy się jeszcze z dramatyczną sytuacją ze względu na brak wolnych łóżek. Opustoszałe oddziały, jeden po drugim zapełniły się w niesamowitym tempie. Ekrany wyświetlające nazwy pacjentów i przydzielające kolor poszczególnym przypadkom w zależności od tego, jak poważny jest ich stan i na który oddział mają zostać przydzieleni – świecą teraz całe na czerwono, a my zamiast wykonywać operacje dokonujemy diagnozy, która ciągle powtarza cztery przeklęte wyrazy: „obustronne śródmiąższowe zapalenie płuc”. Proszę mi powiedzieć, który wirus grypy w takim tempie powoduje taką tragedię.
    Jest różnica (muszę zagłębić w techniczne szczegóły): w klasycznej grypie, poza faktem, że zaraża dużo mniej osób w ciągu kilku miesięcy, powikłania zdarzają się dużo rzadziej, wyłącznie, kiedy wirus zniszczy barierę ochronną płuc, sprawiając, że bakterie atakują górne drogi oddechowe i oskrzela, powodując poważniejsze przypadki powikłań. U wielu młodych ludzi Covid 19 ma łagodne skutki, ale dla wielu starszych ludzi (ale nie tylko), jest jak Sars – niszczy pęcherzyki płucne i prowadzi do ich infekcji, upośledzając ich funkcjonowanie. Niewydolność oddechowa, będąca następstwem, jest często bardzo poważna i wymaga kilku dni hospitalizacji, zwykłe podanie tlenu na oddziale może nie wystarczyć. Przepraszam, ale mnie jako lekarza nie uspokaja stwierdzenie, że poważne przypadki zdarzają się głównie u ludzi starszych z innymi chorobami. Populacja ludzi w podeszłym wieku w naszym kraju stanowi najliczniejszą grupę społeczną i ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto powyżej 65 roku życia nie zażywa tabletki na nadciśnienie albo cukrzycę.
    Zapewniam także, że widok młodych ludzi, którzy kończą zaintubowani na intensywnej terapii, albo jeszcze gorzej podpięci do ECMO - maszyny do ciągłego pozaustrojowego natleniania krwi – czyli urządzenia, które w najgorszych przypadkach pobiera od pacjenta krew, ponownie ją natlenia i wtłacza z powrotem do organizmu, po czym czekamy w nadziei, że organizm sam uzdrowi płuca – w takich przypadkach cały ten spokój odnośnie waszego młodego wieku mija. W tym samym czasie, kiedy w mediach społecznościowych nadal są osoby, które szczycą się tym, że nie uważają na siebie i ignorują zalecenia, buntując się przeciwko zaburzeniu ich codziennych przyzwyczajeń – w tym samym czasie jesteśmy świadkami katastrofy epidemiologicznej, która dzieje się na naszych oczach. I nie mamy więcej chirurgów, urologów, ortopedów – jesteśmy tylko lekarzami, którzy nagle stali się częścią samotnego zespołu, który musi zmierzyć się z tsunami, które nas przerasta.
    Przypadki się mnożą, doszliśmy do poziomu 15-20 hospitalizacji dziennie, wszystkie z tego samego powodu. Wyniki wymazów przychodzą teraz jeden po drugim: pozytywny, pozytywny, pozytywny. Nagle szpitalny oddział ratunkowy nie daje rady. Wprowadzone są procedury awaryjne: potrzebna jest pomoc na izbie przyjęć. Szybkie spotkanie, aby przeszkolić nowe osoby, jak działa oprogramowanie i za chwile pomagają pracownikom na dole, kolejni wojownicy na froncie wojny. Objawy dające podstawy do przyjęcia na oddział są zawsze takie same: gorączka i trudności z oddychaniem, gorączka i kaszel, niewydolność oddechowa itd… Badania, zdjęcia rentgenowskie cały czas dają tę samą diagnozę: obustronne śródmiąższowe zapalenie płuc. Wszystkie przypadki muszą być hospitalizowane. Ktoś już zaintubowany trafia na oddział intensywnej terapii. Jednak dla innych jest już za późno. Oddział intensywnej terapii się zapełnia, choć stale jest poszerzany.
    Jest to dla mnie nie do pojęcia, a przynajmniej mówię z puntu widzenia szpitala Humanitas Gavazzeni (w którym pracuję) – jak to jest możliwe, że wymaga się przemieszczenia i reorganizacji zasobów, które przecież projektowano właśnie po to, żeby radzić sobie w przypadkach takich katastrof.
    Każda reorganizacja łóżek, oddziałów, personelu, zmianowości i zadań jest nieustannie poprawiana, abyśmy mogli dać z siebie wszystko i jeszcze więcej. Oddziały, które przedtem wyglądały jak oddziały duchów są teraz przepełnione. Personel jest na skraju wytrzymałości. Widziałem zmęczenie na ich twarzach jeszcze zanim zostali tak ogromnie przeciążeni pracą. Widziałem osoby, które kończą pracę coraz później i później, nawet biorąc pod uwagę nadgodziny, które teraz już weszły nam w nawyk. Widziałem naszą solidarność i ciągłą gotowość do pomocy kolegom internistom oraz pytania „jak mogę ci teraz pomóc?” albo chęć pomocy, kiedy słyszę „zostaw mi tę hospitalizację”.
    Lekarze, którzy muszą przewozić łóżka i przenosić pacjentów. Pielęgniarki ze łzami w oczach, kiedy nie mogą uratować wszystkich chorych i ciężkie objawy pacjentów w stanie krytycznym, które zwiastują nieunikniony ich nieunikniony los.
    Życie społeczne dla nas nie istnieje. Jestem poza domem od kilku miesięcy i zapewniam, że zawsze robiłem wszystko, aby zobaczyć się z moim synem, nawet kiedy pracowałem w dzień i w nocy, bez snu i przekładając sen na później, dopóki nie zobaczę swojego dziecka – ale od dwóch tygodni z własnej woli nie widziałem ani swojego syna, ani swoich bliskich, z obawy, żeby ich nie zarazić, co w konsekwencji mogłoby doprowadzić do zarażenia starszej babci albo krewnych z innymi problemami zdrowotnymi. Wystarczają mi zdjęcia mojego syna, które oglądam przez łzy i kilka rozmów wideo. Więc również bądźcie cierpliwi, jeśli nie możecie wyjść do teatru, muzeum lub na siłownię. Miejcie litość nad słabszymi starszymi ludźmi, których możecie skazać na śmierć.
    March 7, 2020 | 18:19"

     

     

    Edited by dr Mateusz Palczewski




    User Feedback

    Recommended Comments

    There are no comments to display.



    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Add a comment...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Newman
      U zarania antycovidowych szczepień trwa swego rodzaju Jarmark Europa pełen różnych sądów, twierdzeń, argumentów, tez, wizji, przestróg, objawień i proroctw. Wymiana trwa w najlepsze, jarmark wszak pojemny, bo social media właściwie nie mają granic. Rok 2021 zapowiada się ciekawie. Wiadomo - szczepionka powstała w pechowym roku 2020, więc stosuje się ją wciąż głównie do dyskusji, a nie w celu zaszczepienia. I w sam środek debat: tych oksfordzkich i tych wąchockich przypuszczamy śmiały atak.   Oto kilkadziesiąt argumentów za tym, aby przyjąć szczepienie przeciw SARS-CoV-2. Wśród nich znajdziecie, szanowni Państwo, mądre i głupie, znane i wydumane, teoretyczne i praktyczne. Słowem: dla każdego!   Argument merytoryczny: Dwaj producenci szczepionek na COVID-19 tj. Pfizer/BioNTech i Moderna zbadali skuteczność swoich szczepionek. Wniosek jest taki, że zmniejszają one ryzyko zachorowania na COVID19 o co najmniej 94%. Badania te zostały przejrzane przez 2 niezależne grona ekspertów: z USA oraz UE, które to odkryły, że firmy, o dziwo, nie ściemniały (1,2).   Argument historyczny: "W latach 1709–10 w czasie epidemii dżumy zmarło niemal 13 tysięcy mieszkańców miasta i całego starostwa węgorzewskiego" (3). Dżumy już na szczęście w Węgorzewie nie ma, bo myjemy ręce częściej niż raz na rok, pijemy przezroczystą wodę i nie jemy szczurów. Ale zawdzięczamy to także postępowi nauki, wiedzy z zakresu higieny i epidemiologii, wysokiej dostępności ochrony zdrowia. Medycyna przyniosła nam mnóstwo korzyści, w tym szczepienia. Nie rezygnujmy z osiągnięć medycyny, nie stawajmy się z powrotem mieszkańcami XVIII-wiecznego Węgorzewa.   Argument histeryczny: MusiMY się SZCZEPIĆ! Jak nie, to WSZYSCY umrzeMY ! !!   Argument genetyczny: COMIRNATY i COVID-19 Vaccine Moderna to szczepionki mRNA. Kwas ten - matrycowe RNA to u człowieka produkt tworzony na bazie DNA, a służy do produkcji białek, np. przeciwciał. Człowiek ma swoje geny zapisane przez mamusię i tatusia w DNA. Niestety większość z nas nie ma tam notatki, że jak się w nas pojawi koronawirus to mamy go zaatakować przeciwciałami i zwalczyć. Tego układ odporności dowiaduje się dopiero po zakażeniu (jeśli je przeżyjemy) lub po zaszczepieniu. Właśnie szczepionka uczy ludzki układ odporności jak można się "uzbroić". Nasz organizm nie umie (na szczęście) przepisać informacji z mRNA na DNA i zapisać tych danych na twardym dysku...   Argument rojalistyczny: Zaszczepili się już brytyjska królowa Elżbieta i książę Filip. Po szczepieniu są także król Szwecji Carl XVI Gustaf i królowa Silvia oraz król sudyjski Salman bin Abdulaziz Al Saud, król Jordanii Abdullah i Bahrainu Hamad bin Isa Al Khalifa. Czy szczepienia pomogą przetrwać monarchii?   Argument nacjonalistyczny: Nad szczepionką na COVID-19 pracowali Polacy! Wśród autorów publikacji na temat szczepionki Pfizer/BioNTech wymieniony jest dr Warren V. Kalina, Ph.D. (4), a nad szczepionką firmy Moderna pracował między innymi dr nauk medycznych Mat Makowski, Ph.D. o - obaj o niewątpliwie polskich korzeniach (5). Zaś Pochodząca z Polski dr Mariola Fotin-Mleczek jest szefową ds. technologii w niemieckiej firmie CureVac!
      Argument dla ludzi, którzy lubią nowe doznania: Poczuj to!   Argumentum ad verecundiam: Zaszczepili się już ważni ludzie tacy jak wiceprezydent USA Mike Pence i prezydent elekt Joe Biden wraz z Kamalą Harris, a także Sir Ian McKellen, Joan Collins, Sir David Attenborough, Oliver Stone, a nawet taka gwiazda jak Andrzej Duda (i to mimo, że boi się igieł).   Argument altruistyczny: Chcę chronić innych! Argument egoistyczny: Chcę chronić siebie!   Argument fejkowy (ale fajny): Według najnowszych badań naukowych opublikowanych w bardzo poważnych naukowych czasopismach obserwowano u zaszczepionych mężczyzn skutek uboczny w postaci powiększenia długości penisa średnio o 2,5 cala! Argument odwołujący się do własnych doświadczeń czytelników: Czy znasz osobiście kogoś kto umarł od szczepienia na COVID-19? Bo ja nie znam. A czy znasz osobiście kogoś, kto umarł na COVID-19? Ja niestety znałem...   Argument z jakiegoś ważnego forum internetowego: "Podobno jak sie ma tego czipa ze szcepiąki od Gejtsa to jest super zasieg interneta i zniszka na aktualizacje windowSa. Pewne info od Szwagra"   Argument dla twardzieli (skuteczny): Co? Igły się boisz?   Argument ilościowy: Do 14.01.2021 na całym świecie zaszczepiono już 30 milionów ludzi. To tyle, co dorosłych Polaków. Komuś mało królików doświadczalnych? (6)   Argument jakościowy: Pacjent, zanim zostanie dopuszczony do szczepienia jest weryfikowany - ocenia się potencjalne ryzyko powikłań poszczepiennych za pomocą badania lekarskiego i ankiety medycznej. Część osób nie będzie szczepiona na przykład z uwagi na to, że mają poważna zaburzenia odporności, aktywną infekcję, przebyli wcześniej polekowy wstrząs anafilaktyczny lub są w ciąży. To normalne, podobnie jest z innymi szczepieniami - wystarczy, że zaszczepione zostanie >75% populacji, aby zakończyć pandemię!   Argument dla kolekcjonerów: Jak się zaszczepisz, to dostaniesz fajną, kolorową kartę, gdzie można zbierać wpisy z datami. Podobno karta mieści się w tradycyjnym albumie, a także w klaserze.   Argument logiczny: Jeśli szczepionka może być niebezpieczna dla zdrowia, to które państwo zaryzykowałoby szczepienie w pierwszej kolejności swojego personelu medycznego?   Argumentum poeticum: (Pan Tadeusz, Księga XIII Szczepmy się!) (...) Czuły iglany dotyk śród Twych smukłych ramion Te ostrza dają życie, niegroźnie Cię raniąc...   Argument empiryczny: Autor tego artykułu zaszczepił się przeciw COVID-19 i... żyje!   ************************************************* Uwaga ANTYSZCZEPIONKOWCY: Covid Challenge! Liczę na Was! Osobiście udowodnijcie nieskuteczność szczepień na COVID: przyjmijcie 2 dawki i zachorujcie masowo na COVID. Proszę o karty szczepień i dodatnie wyniki wymazów w komentarzach... *************************************************   Nie ważne jaki argument Państwa przekona - zalecam jako lekarz szczepienie przeciw COVID-19 Mateusz Malik, lekarz   Źródła: https://www.fda.gov/ https://www.ema.europa.eu/en/news/ema-recommends-first-covid-19-vaccine-authorisation-eu Wikipedia https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa2034577 https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/nejmoa2022483 https://ourworldindata.org/covid-vaccinations
    • By Newman
      To już pewne: Europejska Agencja Leków w ślad za swoją amerykańską odpowiedniczką FDA zatwierdziła do użycia pierwszą w historii szczepionkę na COVID-19. Najwcześniej z całym szeregiem niezbędnych procedur uporał się amerykańsko-niemiecki duet firm farmaceutycznych Pfizer i BioNTech. Ich szczepionka o nazwie handlowej Comirnaty oparta na nowoczesnym nośniku informacji i mechanizmie działania poprzez mRNA czeka teraz szereg dalszych procedur rejestracyjnych (i refundacyjnych) w poszczególnych krajach UE.
      Europejską Agencję cechuje większa skrupulatność niż FDA, co widać w przypadku wielu innych leków i produktów leczniczych, które są rekomendowane do użycia w UE. Ochrona bezpieczeństwa obywateli państw Unii jest zawsze priorytetem wyższym niż ewentualna korzyść z zastosowania danej substancji. Obecna pozytywna rekomendacja jest i tak jedną z najszybszych w historii, co jest uzasadnione wyjątkową sytuacją pandemii.
      Pfizer i BioNTech "wyprzedzili" konkurencję m.in. z firm Moderna, AstraZeneca/Oxford czy Gamaleya, choć nie jest powiedziane, że któraś ze innych szczepionek nie stanie się w przyszłości kolejnym produktem dostępnym w UE. Na z pewnością palma pierwszeństwa da pionierom szczególne miejsce w masowej świadomości.
      Na stronie EMA można już odnaleźć anglojęzyczną wersję Charakterystyki Produktu Leczniczego (ChPL, CHMP), gdzie znajdują się podstawowe informacje z dotychczasowych badań przedklinicznych i klinicznych prowadzonych nad substancją czynną.
      Comirnaty (substancja Tozinameran, w badaniach klinicznych preparat oznaczony kodem BNT162b2) wykazała skuteczność na poziomie ok. 95%, co oznacza, że w grupie badanej (>43 tys. zdrowych ochotników), wśród wszystkich, którzy po zachorowali na COVID-19 tylko 5% stanowili zaszczepieni Comirnaty, a 95% zaszczepieni placebo (czyli niezaszczepieni).
      Szczepionka jest przeznaczona dla dorosłych i młodzieży ≥16. roku życia (nie ustalono jeszcze skuteczności i bezpieczeństwa u dzieci <16. rż. (choć badania u 12-latków i starszych dzieci też już trwają) ani dla kobiet w ciąży i laktacji (obie te grupy należą do szczególnie newralgicznych we wszystkich badaniach klinicznych nad nowymi lekami.
      Schemat szczepienia tą konkretną szczepionką obejmuje podanie 2 dawek szczepionki domięśniowo w odstępie 21 dni. Takie szczepienia już od kilku tygodni trwają w niektórych krajach spoza UE, jak np. w USA czy Wielkiej Brytanii. Na chwilę obecną nie ma żadnych istotnych doniesień o powikłaniach wykraczających poza typowe objawy poszczepienne.
      Kiedy faktycznie ruszą szczepienia w poszczególnych krajach? To zależy jeszcze od Komisji Europejskiej, wydolności produkcji, sprawności dystrybucji, a przede wszystkim dobrej organizacji programu szczepień w każdym poszczególnym kraju. Już wiadomo, że w planach jest zaszczepienie w pierwszej kolejności pracowników ochrony zdrowia oraz osób starszych i obciążonych chorobowo.
      W załączeniu ChPL (PDF)
      Mateusz Malik, lekarz, specjalista onkologii klinicznej
      Źródła:
      https://www.ema.europa.eu/en/news/ema-recommends-first-covid-19-vaccine-authorisation-eu https://www.mp.pl/szczepienia/aktualnosci/254032,co-wiadomo-o-szczepionce-bnt162b2-przeciwko-covid-19-firmy-pfizer https://emedicine.medscape.com/article/2500139-overview?src=WNL_infoc_201215_MSCPEDIT&uac=285645PX&impID=2738307&faf=1 https://informacje.pan.pl/index.php/informacje/materialy-dla-prasy/3210-stanowisko-7-zespolu-ds-covid-19-przy-prezesie-pan-szczepienie-jest-jedynym-racjonalnym-wyborem-dzieki-ktoremu-bedziemy-mogli-szybciej-wyjsc-z-pandemii?fbclid=IwAR2eHRfly2Vnkq1Y3tcxmKgUzSfKCtI27VfeqlQMZC9ilfg_iePIUIAhjQ0 https://nil.org.pl/aktualnosci/5215-stanowisko-podjete-przez-nrl-w-dniu-11-grudnia-2020-r Źródła ilustracji/zdjęć: Dado Ruvic.Illustration.Reuters/Jacob King POOL.AFP/WHO
      comirnaty-product-information-approved-chmp-21-december-2020-pending-endorsement-european-commission_en.pdf
    • By JulianM
      Szanowni Państwo,

      Poniższa ankieta koncentruje się na ocenie nasilenia objawów reakcji na stres w zaistniałej sytuacji epidemiologicznej. Ma ona pomóc w przygotowaniu rozwiązań oraz gotowych modeli postępowania, których wdrożenie pozwoliłoby na poprawę w zakresie wsparcia oraz dostępu do opieki psychologicznej i psychiatrycznej.

      Ankieta skierowana jest do wszystkich osób powyżej 18 r.ż. wykonujących zarówno zawody medyczne, jak i niemedyczne. Jest anonimowa.
      W razie pytań prosimy o kontakt mailowy pod adresem: psychiatria@umed.wroc.pl
      Dziękujemy Państwu za poświęcony czas. Link do ankiety:
       http://bit.ly/zdrowie-psychiczne-koronawirus 

      Zespół Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

    • By dr Mateusz Palczewski
      Kilka przebadanych koronawirusow (MERS, SARS-Cov, HCov) może przeżyć na sztucznej powieszchni nawet 9 dni. Podobnie może być w przypadku koronawirusa powodującego obecną pandemię choroby Covid-19, a więc SARS-Cov-2 [1,2]. W tym aspekcie raz jeszcze warto podkreślić jak ogromną rolę odgrywa mycie rąk, pozostawanie w domu czy chociażby dezynfekowania różnych powierzchni i miejsc - nawet gdyby mogło nam się to wydawać niekiedy przesadą. Każdy szczegół, każde staranie o uniknięcie transmisji wirusa może być ważne, a gdy tylko wejdzie nam w to nawyk, korzyści mogą być na prawdę ogromne. Zachęcam do rozważenia jak wiele korzyści może przynieść nasza ludzka inteligencja w wykonywaniu codziennych czynności.   Propozycja na dziś: schodząc z mieszkania na dół do "Żabki" spróbuj nie łapać poręczy na schodach (chyba, że musisz aby się nie wywrócić!)   Dużo zdrowia i rozwagi na codzień!   Źródła: [1] https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0195670120300463  Persistence of coronaviruses on inanimate surfaces and their inactivation with biocidal agents [2] https://www.cdc.gov/coronavirus/2019-ncov/community/home/cleaning-disinfection.html
    • By dr Mateusz Palczewski
      Dziś rano, o godzienie 8:00, Minister Zdrowia, Łukasz Szumowski na specjalnie przygotowanej konferencji poinformował o pierwszym potwierdzonym zakażeniu koronawirusem (Covid-19) u osoby przebywającej na terenie Polski. Osoba ta jest hospitalizowana w Zielonej Górze, z notatki wynika iż jest w stanie dobrym i nie jest seniorem.
      Niech ta informacja będzie dla czytających przede wszystkim sposobnością do ponownego (albo pierwszorazowego) zapoznania się z rzetelnymi materiałami dotyczącymi tego jak zapobiegać zakażeniu - o tym chociażby na stronie Ministerstwa Zdrowia.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.