Skocz do zawartości
  • Newsy

  • Odra nad Wisłą. Gdy trwoga to się szczepimy...


    Newman

    W sercu sejmowej dyskusji na temat obywatelskiego projektu znoszącego obowiązek szczepień dzieci pojawiła się informacja o kilkudziesięciu nowych przypadkach zachorowań na odrę. Zaczęło się od 10 podejrzanych o zakażenie wirusem w Pruszkowie. Odra (łac. morbilli, ang. measles) jest chorobą wirusową o ogromnej zakażalności - wystarczy przebywanie z zakażonym w jednym pomieszczeniu. O tym jednak, że ktoś zaraża nie wiadomo przez ponad tydzień, bo wtedy choroba się wylęga. W populacjach niezaszczepionych choroba rozprzestrzenia się więc w tempie geometrycznym. Rocznie na odrę umiera około 120 tysięcy ludzi, głównie małe dzieci.

    Według informacji ze strony WSSE w Warszawie na dzień 9.11.2018 w całym Województwie Mazowieckim potwierdzono laboratoryjnie 11 przypadków odry, ale wciąż u wielu hospitalizowanych dzieci i dorosłych trwają badania mikrobiologiczne. Podejrzenia kolejnych zakażeń zgłoszone są w powiatach pruszkowskim, piaseczyńskim, lipskim, żyrardowskim i warszawskim. Za "ognisko zapalne" uważa się Szkołę Podstawową nr 1 w Pruszkowie. Wiadomo, że wśród 23 chorych zgłoszonych w okolicach Pruszkowa aż 22 nie było nigdy szczepionych. Wśród nich znalazło się sześcioro członków jednej rodziny. Pomimo rzucanych na forum publicznym oskarżeń, że pierwszym ogniskiem choroby (tzw. pacjentem zero) może być dziecko pochodzenia ukraińskiego to nie ma na to dowodów. Ponadto, za rozszerzanie się wirusa odpowiedzialność ponosi każdy rodzic, który nie wywiązał się z obowiązku szczepień. Podejrzenie endemii wiąże się z ogromnym nakładem starań i środków regionalnych placówek ochrony zdrowia, epidemiologów, służb, osób odpowiedzialnych za edukację szkolną. Koszty leczenia powikłań i zwalczania epidemii są znacząco większe niż szczepień.

    To, co w Polsce zostało niemal zapomniane stanowi poważny problem w krajach rozwijających się i w tych głęboko zacofanych cywilizacyjnie. Przed erą powszechnych, obowiązkowych szczepień epidemie odry wybuchały także w Polsce co kilka lat powodując zgon nawet do 300 osób. Na odrę umierają osoby z obniżoną odpornością (np. dzieci chore na białaczkę), których nie można było bezpiecznie zaszczepić, a także takie, u których wystąpią ciężkie powikłania odry (np. zapalenie płuc czy mózgu).

    Przed zachorowaniem na tę chorobę zakaźną zabezpieczają wyłącznie przebycie choroby i szczepienie ochronne, tzw MMR (dostępne preparaty: Priorix, M-M-RvaxPro i Trimovax, Tresivac, MMR-II). Jeśli jednak ktoś "wybierze" opcję nabycia wtórnej odporności przez przechorowanie odry to z całą pewnością w okresie wylęgania zarazi wszystkie niezaszczepione osoby w swojej okolicy. Aby odrze postawić tamę poziom tak zwanej wyszczepialności musi być w społeczeństwie na poziomie co najmniej 95% - tak podpowiada statystyka. Niestety wysoki, 98-procentowy poziom sprzed kilku lat niebezpiecznie spada.

    W bieżącym, 2018 roku liczba potwierdzonych przypadków jest już ponad dwukrotnie większa niż w 2017.

    Medialne poruszenie wokół chorób zakaźnych i szczepień zbiegło się w czasie z sejmową debatą o obowiązku szczepień. Obywatelski projekt ustawy go znoszący był przedmiotem prac w Sejmowej Komisji Zdrowia. Argumenty naukowe i wynikające z codziennego doświadczenia sprawiły, że drugie głosowanie nad niebezpiecznym projektem skończyło się jego odrzuceniem zdecydowaną większością głosów po debacie w dniu 8.11.2018. Zdumiewa, że w imieniu wnioskodawców głos zabrała między innymi lekarz z Białegostoku, doktor nauk medycznych D. Sienkiewicz, wykazując się niewiedzą i insynuując, że niektóre pierwiastki zawarte w szczepionkach stanowią dla szczepionych zagrożenie. Nikt takiego zagrożenie nigdy nie dowiódł, a z drugiej strony bezpieczeństwo szczepionek jest potwierdzone i ustawicznie kontrolowane. Profil Pani doktor na stronie http://stopnop.com.pl/ nie był dostępny w chwili powstawania tego artykułu - strona została zawieszona.

    Za pozytywny efekt debaty publicznej i sejmowej uznaje się wzrost świadomości wielu Polaków na temat wartości ochronnej szczepień obowiązkowych. Także każda sytuacja zgonu w Polskim szpitalu dziecka na chorobę zakaźną, przed którą chroni szczepionka wywołuje masowe zainteresowanie szczepieniami wśród rodziców.

    Mateusz Malik, lekarz

    Grafika: http://digital.lib.ecu.edu/21161


      Zgłoś News


    Opinie użytkowników

    Rekomendowane komentarze

    Brak komentarzy do wyświetlenia



    Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

    Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

    Zarejestruj nowe konto

    Załóż nowe konto. To bardzo proste!

    Zarejestruj się

    Zaloguj się

    Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

    Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez eMCe71
      Jeszcze 100 lat temu zachorowania na krztusiec były codziennością, a choroba mogła doprowadzić małe dziecko nawet do śmierci. Wydawało się, że dzięki szczepieniom udało się opanować epidemię, ale ta podstępna choroba nadal pozostaje groźną. Ilość zachorowań w ostatnich latach rośnie, między innymi dlatego, że coraz więcej osób odmawia szczepień, zaś osoby dorosłe zapominają, że najlepszą ochroną przed krztuścem są regularne szczepienia.
      Po wielu latach małej ilości zachorowań w Polsce, co zawdzięczamy szczepieniom, notuje się coraz więcej przypadków krztuśca: „Krztusiec jako choroba nadal nas zaskakuje i pozostaje problemem zdrowia publicznego w skali globalnej – zauważa dr Iwona Paradowska- Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) – W 2016 roku 6,5 tysiąca mieszkańców naszego kraju zachorowało na krztusiec. Ponieważ wzrosty i spadki zachorowań są naturalne w przypadku chorób zakaźnych, należy pamiętać o szczepieniach, aby chronić siebie i najbliższych przed chorobą i jej następstwami”.
      Stanisław Średnicki autor publikacji „Ważniejsze wiadomości dla młodych matek o krztuścu” z  1938 roku przedstawia niezwykle sugestywny opis kaszlu podczas krztuśca:
      „Oto wśród względnego spokoju dziecko, które przedtem bawiło się, czy siedziało przy stole- nagle zrywa się, porzuca swoje zabawki, chwyta się krawędzi stołu, łóżka lub kolan ojca czy matki, zmienia się na twarzy, czerwienieje, krztusi się (stąd nazwa choroby), robi głęboki wdech, a następnie wyrzuca z siebie kaskadę kaszlnięć, po czym wciąga ze świstem powietrze (dziecko zanosi się i pieje). Taki napad powtarza się kilka albo kilkanaście razy, dopóki dziecko nie wykrztusi z siebie plwociny, lub nie zwymiotuje.”  Ten okres choroby, kiedy występuje napadowy kaszel, trwa od 3 do 6 tygodniu. W pierwszym okresie rozwoju choroby kaszlu nie ma, zaś w trzecim kaszel występuje, lecz ma on znacznie łagodniejszy charakter, ale trwać może jeszcze kilka-kilkanaście dni. Oznacza to, że w  przypadku zachorowania na krztusiec,  kaszel, z różnym natężeniem, trwa średnio około 3 miesiące.
      Szczepionki pozwalają uniknąć zachorowania, ale w razie jego wystąpienia dziś na szczęście antybiotyki pomagają w skutecznej walce z krztuściem, choć najlepiej działają podane w pierwszej fazie choroby. Niestety, ponieważ kaszel jest objawem wielu chorób, to najczęściej krztusiec diagnozowany jest dość późno, po kilku -kilkunastu dniach, a czasem dopiero w szpitalu. Jeśli mamy skuteczne lekarstwo, po co się szczepić?
      „Szczepienie chroni przed cierpieniem związanym z chorobą, które w przypadku wszystkich, ale przede wszystkim małych dzieci i osób starszych, jest naprawdę bardzo duże - mówi dr Paradowska-Stankiewicz - poza tym przyjęcie nawet całej serii antybiotyków nie powoduje, że kaszel znika od razu. Jest on słabnący, ale trwa jeszcze wiele dni. I, co niezwykle ważne, szczepienie chroni przed powikłaniami krztuśca, do których zaliczamy, między innymi, zapalenie ucha, zapalenie płuc oraz zapalenie opon mózgowych”.
      W Polsce w 1961 obowiązkowymi szczepieniami przeciw błonicy, tężcowi oraz krztuścowi (szczepionka DTPw) objęto wszystkie  dzieci w 3, 4, 5 i 18-24 miesiącu życia. Dziś to szczepienie wchodzi w skład kalendarza szczepień . Nie oznacza to jednak, że walkę z krztuścem można uznać za wygraną.
      „Badania pokazują, że po zaszczepieniu odporność wynosi nie 10-12 lat, jak kiedyś sądzono, ale raczej 5. Nie wolno zapominać więc o przyjmowaniu dawek przypominających szczepionki- przypomina dr Paradowska-Stankiewicz- Szczepienia pozwalają również na realizację tzw. strategii kokonu, czyli szczepienia osób mających kontakt z tymi, którzy jeszcze zaszczepieni być nie mogą, na przykład noworodkami. Innymi słowy, jeśli w rodzinie ma się urodzić dziecko, to osoby mające z dzieckiem kontakt, powinny się zaszczepić przeciwko krztuścowi. Powinna to zrobić także przyszła mama, a jeśli nie uda się przed ciążą to począwszy od 3 trymestru ciąży, jest taka możliwość. To nie jest choroba, o której można zapomnieć – pozostaje groźna dla wszystkich, a szczególnie dzieci i seniorów”.
      Piśmiennictwo:
      [1] Stanisław Średnicki, Ważniejsze wiadomości dla młodych matek o krztuścu, Biblioteka “Młodej Matki”, zeszyt XV, Warszawa, 1938, str. 7-8
      [2] http://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/krztusiec/6/#jak-szczepionka-przeciw-krztuscowi-byla-stosowana-w-przeszlosci
      INFORMACJE DODATKOWE:
      Zaszczep się wiedzą to akcja informacyjna i edukacyjna prowadzona od 2015 roku. Jest przewodnikiem po wiarygodnych i sprawdzonych informacjach dotyczących szczepień. Rzetelne i sprawdzone informacje na temat szczepień można znaleźć na stronie internetowej www.zaszczepsiewiedza.pl. Osoby stojące przed decyzją: „szczepić, czy nie szczepić?”, znajdą tu źródła wiedzy, sprawdzone przez autorytety wspierające akcję. Są wśród nich uznani eksperci oraz instytucje od lat zajmujące się wakcynologią, czyli nauką dotyczącą szczepień. Akcję „Zaszczep się wiedzą” wspierają: Centrum Zdrowia Dziecka, Fundacja Rozwoju Pediatrii, Krajowy konsultant w dziedzinie neonatologii, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Polskie Towarzystwo Alergologiczne, Centrum Medyczne Damiana, Polskie Towarzystwo Higieniczne, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, Polska Akademia Nauk, Polskie Towarzystwo Oświaty Zdrowotnej, Polskie Towarzystwo Pielęgniarskie, Krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii, Ogólnopolski Program Zwalczania Grypy.

      Biuro prasowe „Zaszczep się wiedzą”
      Karolina Zioło
      e-mail: karolina.ziolo@msg.biz.pl
    • Przez eMCe71
      O wielu rzeczach można i należy dyskutować.
      O tym jednak, że dzieci należy szczepić dyskutować po prostu nie trzeba. Na szczęście!
      Bardzo szeroko zakrojona dyskusja dotycząca szczepień jednak odbyła się po roku 1998, kiedy Andrew Wakefield opublikował swoją pracę w uznanym czasopiśmie Lancet. Dotyczyła ona rzekomego powiązania szczepienia szczepionką przeciwko odrze, śwince i różyczce (szczepionka MMR - measles, mumps, rubella) z wystąpieniem u dzieci nią szczepionych autyzmu. Badanie zostało uznane jednak za oszustwo, artykuł wycofany, a Wakefieldowi odebrano licencję - sprawę badano i omawiano w licznych artykułach, które nie potwierdzają powiązania tego szczepienia z wystąpieniem autyzmu [1-4].
      Oczywiście, każdy lek może wywołać działania niepożądane i trzeba mieć tego świadomość. Czy jednak przyjmując ibuprofen pamiętamy o potencjalnej niewydolności nerek? Czy chociażby w przypadku klarytromycyny i azytromycyny zdajemy sobie sprawę o możliwości wystąpienia zespołu Stevens-Johnsona? Nawet witamina C w skrajnych przypadkach może wywołać reakcje nadwrażliwości. Tak samo i szczepionki nie są wolne od potencjalnych działań niepożądanych. Dysproporcja pomiędzy korzyścią zabezpieczenia naszych dzieci przeciwko danej chorobie i częstym, poważnym powikłaniom jakie za sobą niosą, a znikomym ryzykiem działań niepożądanych jest jednak ogromna. Na korzyść wykonywania szczepień.
      Z roku na rok, wśród małych pacjentów, którzy zgłaszają się do szpitala, w którym pracuje, jest coraz więcej osób nieszczepionych.
      - Czy Pani dziecko jest szczepione zgodnie z kalendarzem szczepień?
      - Nie.
      (wtedy moje serce zaczyna bić szybciej)
      - A czy Pani dziecko jest w ogóle szczepione?
      - Nie.
      W tych przypadkach, a dotyczą one w moim przypadku najczęściej profilaktyki przeciwtężcowej, powstają znaczne trudności. Wystąpienie choroby jaką jest tężec wiąże się z ogromnym zagrożeniem dla życia dziecka. Jeśli personelowi uda się przekonać Rodziców do powagi sytuacji (co też często implikuje kolejne trudności) należy podjąć odpowiednie działania - niestety w przypadkach dzieci nieszczepionych podanie popularnego ATX (a więc dawki przypominającej, tj. szczepionki, anatoksyny) jest niewystarczające. Należy podać surowicę (antytoksynę), której dostępność jest znacznie mniejsza, a lek jest drogi.
      Pewna zła praca już się dokonała. Zasiano ziarno niepewności w społeczeństwie. Odpowiednią postawę możemy jednak starać się przywracać. Prowadzone są różne prężne akcje. Ja tym krótkim artykułem, chciałbym zachęcić, aby właśnie każdy z nas przy okazji spotkania "pacjenta nieszczepionego", każdorazowo przedstawił kilka argumentów, które wg mnie naprawdę trafiają do świadomości:
      artykuł, który zasiał wiele wątpliwości został obalony (sprawa Wakefielda) każdy lek, w tym szczepionki, mogą wywołać jakieś działania niepożądane (stawiamy sprawy jasno i zwracamy uwagę na chociażby przedstawioną przeze mnie powyżej dysproporcję) jako lekarze-rodzice szczepimy swoje dzieci (to jest ogromny argument i najlepiej przedstawia nasze zaufanie wobec szczepień - w końcu gdybyśmy mieli wątpliwości, nie robilibyśmy "tego" własnym dzieciom) Kropla drąży skałę!
      I jeszcze na koniec: na stałe utkwiły mi w pamięci słowa prof. Leszka Szenborna (Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, Katedra Pediatrii i Chorób Infekcyjnych)
      "Nieszczepienie dzieci to tak jak jazda autostradą pod prąd." W mojej ocenie trafione w punkt.
       
      Piśmiennictwo:
      1. https://www.nejm.org/doi/10.1056/NEJMoa021134
      2. https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(99)01239-8/fulltext
      3. https://jamanetwork.com/journals/jama/fullarticle/193604
      4. https://www.bmj.com/content/342/bmj.c7452
    • Przez eMCe71
      W Sejmie toczyła się debata dotycząca obowiązku szczepień. Padało wiele stwierdzeń, które, wbrew wiedzy medycznej, podważały sens tej ratującej życie procedury. Jeśli nie przekonują badania naukowe, to nadszedł czas, aby to historia pomogła nam w uzyskaniu odpowiedniej perspektywy. Przed erą szczepień choroby dziesiątkowały mieszkańców wszystkich kontynentów, dzieci chorowały, umierały, pozostawały okaleczone na całe życie. Warto poznać kilka nazwisk osób, którym zawdzięczamy nasze zdrowie, a czasem i życie. Bez ich pracy nasz świat wyglądałby całkiem inaczej, a choroby byłyby codziennością.
      Kobieca szczepionka
      Szczepionkę przeciwko krztuścowi zawdzięczamy czterem amerykańskim badaczkom. Na początku XX wieku, kiedy kobiet - lekarzy było niewiele i one dopiero torowały drogę do zawodu kolejnym, te pionierki postanowiły rzucić wyzwanie groźnej chorobie wieku dziecięcego. Praca nad szczepionką przeciwko krztuścowi rozpoczęła się od razu po wyizolowaniu bakterii powodującej chorobę w 1906 roku, gdyż skuteczne zapobieganie chorobie oraz jej prawidłowa diagnoza, a co za tym idzie zalecenia dotyczące izolacji chorych, stanowiły podstawę w walce z cyklicznie pojawiającymi się groźnymi epidemiami. Kiedy w 1932 roku w Atlancie wybuchła kolejna epidemia krztuśca, Leila Denmark (1898-2012), jedna a pierwszych kobiet-pediatrów praktykujących w Atlancie oraz najdłużej pracujący lekarz pediatra w historii USA (ponad 70 lat), rozpoczęła własne prace nad mechanizmami tej choroby[1]. W ciągu sześciu lat, przy wsparciu Emory University w Atlancie, powstała pierwsza szczepionka.
      Równocześnie trzy badaczki: Grace Eldering, Pearl Kendrick i Loney Gordon pracowały nad szczepionką przeciwko krztuścowi. Ich badania zaowocowały powstaniem nowoczesnej szczepionki skojarzonej przeciwko krztuścowi, błonicy i tężcowi. W 1943 roku Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne zarekomendowało tę szczepionkę do powszechnego użytku. W Polsce natomiast w 1961 obowiązkowymi szczepieniami przeciw błonicy, tężcowi oraz krztuścowi (szczepionka DTPw) objęto wszystkie  dzieci w 3, 4, 5 i 18-24 miesiącu życia. Dziś to szczepienie wchodzi w skład kalendarza szczepień[2].
      Szczepionkowy Rekordzista
      Na to miano zasługuje doktor Maurice Hillerman (1919-2005), wirusolog, który opracował w ciągu swojej kariery 40 szczepionek. Żaden inny naukowiec w historii nie ocalił tylu ludzi przed chorobami i ich następstwami. Hillermanowi zawdzięczamy między innymi szczepionkę przeciwko odrze, śwince, WZW A, WZW B, różyczce, ospie wietrznej i zapaleniu opon mózgowych[3]. Pierwsza szczepionkę opracował na zlecenie amerykańskiej armii w 1944. Walczący w Japonii żołnierze zmagali się z epidemią zachorowań na japońskie zapalenie mózgu. Wynalezienie szczepionki w krótkim czasie wydawało się zajęciem niemożliwym. Podjął się go właśnie dr Hillerman, który wraz ze współpracownikami, w wybudowanym specjalnie do tego celu laboratorium w szopie, dokonywał sekcji myszy, preparował ich mózgi,  rozdrabniał w blendrze i z ich użyciem hodował szczepionkę[4], którą podano tysiącom żołnierzy ratując im życie oraz zdrowie. Kolejny sukces wirusolog odniósł w 1957 roku, kiedy opracował szczepionkę przeciwko azjatyckiej grypie. Lekarza zainspirowały doniesienia w gazetach o epidemii w Hong Kongu. Przypuszczał, iż grypa może pojawić się w USA i również tam zbierać śmiertelne żniwo. Przekonał producentów szczepionek do sfinansowania badań i choć w samych Stanach Zjednoczonych w sezonie 1957/1958 zmarło 700 tysięcy osób, naukowcy nie mają wątpliwości, iż bez szczepionki liczba ofiar byłaby znacznie większa[5]. Przypadek doktora Hillermana obala popularny antyszczepionkowy stereotyp, że lekarze i osoby specjalizujące się w wakcynologii nie szczepią swoich dzieci. Kiedy młodsza córka doktora w 1963 roku zachorowała na świnkę, nie tylko opracował on szczepionkę na podstawie wyizolowanych od niej wirusów, ale również włączył młodszą córkę do pierwszych testów preparatu[6]. Za swoją pracę dr Hillerman otrzymał wiele nagród, między innymi nagrodę Światowej Organizacji zdrowia [7] oraz najważniejsze amerykańskie odznaczenie przyznawane naukowcom National Medal of Science w 1988 roku[8].
      Wątek polski w walce z polio
      Urodzony 102 lata temu w Warszawie profesor Hilary Koprowski (1916-2013) jako pierwszy opracował szczepionkę przeciwko polio. Od wybuchu drugiej wojny światowej przebywał na emigracji - krótko we Włoszech, później w Brazylii, gdzie pracował dla Fundacji Rockefellera, a po zakończeniu wojny wyjechał do USA i zamieszkał w Pearl River, w stanie Nowy Jork. Pionierską dawkę szczepionki przeciw wirusowi polio, w styczniu 1948 roku, Koprowski wypróbował na sobie.  W 1950 roku rozpoczął pilotażowe szczepienia niewielkiej grupy dzieci. Testy kliniczne były bardzo pozytywne, a szczepionka okazała się zarówno bezpieczna, jak i skuteczna. W 1959 roku Koprowski ofiarował Polsce 9 milionów szczepionek przeciwko polio, co pozwoliło na przeprowadzenie systematycznej akcji szczepień i zatrzymanie epidemii tej choroby również w naszym kraju.
      Tu nie koniec związków szczepionki przeciwko polio z Polską: trzech niezależnie pracujących wirusologów - wspomniany już Hilary Koprowski, Jonas Salk oraz Albert Sabin - pracowało wytrwale niemal równocześnie nad szczepionką przeciwko polio. Koprowski pracował dla firmy prywatnej, zaś badania Salka i Sabina były finansowane ze środków pozyskanych od Amerykanów podczas akcji „Marsz dziesięciocentówek”. Wszyscy trzej naukowcy mieli polsko-żydowskie korzenie. Sabin (1906-1993) urodził się w Białymstoku i wyemigrował z rodziną do USA w 1922. Rodzice Jonasa Salka (1914-1995) urodzonego w Nowym Jorku, byli polskimi Żydami. I choć pierwszy skuteczną szczepionkę opracował właśnie Koprowski,  do powszechnego użycia weszły szczepionki Salka i Sabina. Wszystkim trzem naukowcom zawdzięczamy to, że już niedługo, miejmy nadzieję, będziemy mogli mówić o całkowitej eradykacji tej choroby na świecie.  
      INFORMACJE DODATKOWE:
      Zaszczep się wiedzą to akcja informacyjna i edukacyjna prowadzona od 2015 roku. Jest przewodnikiem po wiarygodnych i sprawdzonych informacjach dotyczących szczepień. Rzetelne i sprawdzone informacje na temat szczepień można znaleźć na stronie internetowej www.zaszczepsiewiedza.pl. Osoby stojące przed decyzją: „szczepić, czy nie szczepić?”, znajdą tu źródła wiedzy, sprawdzone przez autorytety wspierające akcję. Są wśród nich uznani eksperci oraz instytucje od lat zajmujące się wakcynologią, czyli nauką dotyczącą szczepień. Akcję „Zaszczep się wiedzą” wspierają: Centrum Zdrowia Dziecka, Fundacja Rozwoju Pediatrii, Krajowy konsultant w dziedzinie neonatologii, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Polskie Towarzystwo Alergologiczne, Centrum Medyczne Damiana, Polskie Towarzystwo Higieniczne, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, Polska Akademia Nauk, Polskie Towarzystwo Oświaty Zdrowotnej, Polskie Towarzystwo Pielęgniarskie, Krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii, Ogólnopolski Program Zwalczania Grypy.

      Biuro prasowe „Zaszczep się wiedzą”
      Karolina Zioło
      e-mail: karolina.ziolo@msg.biz.pl
      Piśmiennictwo:
      [1] https://cfmedicine.nlm.nih.gov/physicians/biography_78.html
      [2] http://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/krztusiec/6/#jak-szczepionka-przeciw-krztuscowi-byla-stosowana-w-przeszlosci
      [3] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC557162/
      [4] https://www.smithsonianmag.com/smithsonian-institution/you-should-thank-maurice-hilleman-helping-you-live-past-age-10-180965369/
      [5] https://www.smithsonianmag.com/smithsonian-institution/you-should-thank-maurice-hilleman-helping-you-live-past-age-10-180965369
      [6] https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(05)66536-1/fulltext
      [7] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC557162/
      [8] https://www.nationalmedals.org/laureates/maurice-r-hilleman#
  • advertisement_alt
  • advertisement_alt
  • advertisement_alt


×

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.