Jump to content
  • Newsy

  • Polka kontra medycyna. Problemy kobiet w polskiej ochronie zdrowia


    Newman

    Dzień po Dniu Kobiet, warto pochylić się nad głównymi problemami, które w ogromnym chaosie pod wspólnym tytułem "polska ochrona zdrowia" dotykają kobiet. Nawet przy spojrzeniu przez najbardziej różowe okulary status kobiet-pacjentek i kobiet-pracowników ochrony zdrowia wciąż znacząco odbiega od statusu mężczyzn. By ten stan poprawić warto go najpierw zdiagnozować.

    W obliczu bulwersujących wypowiedzi niektórych polskich polityków, dziennikarzy, a także lekarzy warto przypomnieć, że ostatni wiek - czasy postępującego wyrównywania praw kobiet i mężczyzn to dla świata wyjątkowy okres w historii: czas cywilizacyjnego skoku, drogi od ustawicznej wojny światowej do pokoju, szerokiej i realnej współpracy międzynarodowej, a także ogromnego postępu w medycynie. Nie jest to oczywiście prosty związek przyczyna-skutek, ale sądzę, że nie da się oddzielić tych dwóch tendencji. Polemistom zwracam uwagę na fakt, że miejsca na świecie, gdzie mamy obecnie najwięcej ubóstwa, głodu, epidemii, terroru i wojny, to kraje i rejony, gdzie wciąż jeszcze kobiety są traktowane przedmiotowo, a nie podmiotowo. Oto subiektywny ranking wyzwań i bolączek:

    Problemy polskich kobiet - pacjentek

    1. DOSTĘP DO ŚWIADCZEŃ MEDYCZNYCH
      • Brakuje refundacji lub jest ona utrudniona w przypadku wielu nowoczesnych leków stosowanych w terapii "kobiecych" chorób (nowotwory piersi, narządu rodnego). Nie tak dawno temu media obiegła sprawa Olgi Jackowskiej (Kory), która, by sfinansować swoje nowoczesne leczenie onkologiczne poniosła ogromne nakłady finansowe. Swoim uporem z pewnością przyczyniła się do szybszego objęcia refundacją olaparibu (leku stosowanego w terapii podtrzymującej platynowrażliwego raka jajnika). Do dziś jednak niektóre uznane leki albo są, z uwagi na cenę, w ogóle niedostępne w Polsce albo dostęp do nich jest istotnie ograniczony. Żeby wspomnieć trastuzumab emtanzyny, bewacyzumab, pertuzumab w leczeniu uzupełniającym czy wiele lekow hormonalnych
    2. NIEDOSTATECZNA EDUKACJA ZDROWOTNA POLEK
      • Na poziomie szkoły podstawowej, średniej, nawet wyższej oraz w przestrzeni publicznej edukacja medyczna, higieniczna, seksualna, szczególnie dotycząca profilaktyki różnorodnych chorób odbiega radykalnie od światowych standardów. Przeciętna uczennica (jak i uczeń) wynosi ze szkoły ubogą wiedzę na temat własnego ciała, jego fizjologii, korzystnego dla zdrowia stylu życia. Brakuje na poziomie edukacji szkolnej promocji zdrowia. Także dostęp do profesjonalnej wiedzy na tematy medyczne jest w naszym kraju bardzo ograniczona. Banalny przykład: wpisanie w polskim Internecie dowolnego pojęcia ze świata medycyny w wyszukiwarkę odsyła poszukującego poza Wikipedią do medycznych forów, prasy brukowej oraz podejrzanych sklepów internetowych. W krajach rozwiniętych dla poszukujących pacjentów czeka dobrze pozycjonowana profesjonalna informacja w przystępnej formie.
    3. POGARDLIWY STOSUNEK ZE STRONY LEKARZY MĘŻCZYZN (I CZASEM KOBIET)
      • Obserwacja własna: jeśli widziałem w życiu bezinteresownie grubiańskie zachowanie lekarzy bądź lekarek wobec chorych, to w większości dotyczyło ono pacjentek. Nieraz słyszałem niekulturalne uwagi, ironiczne docinki, żarty z podtekstem seksualnym, obraźliwe insynuacje i agresję słowną - zarówno bezpośrednio do kobiet, jak i za ich plecami. I nie chodzi tu bynajmniej o reakcje na niestosowne zachowanie samych "klientów służby zdrowia"... Na potępienie zasługują też wszystkie sytuacje braku poszanowania prywatności i intymności w czasie badania. Stworzenie kobietom przyjaznych warunków i poczucia bezpieczeństwa na przykład w czasie porodu czy operacji to jedno z ważnych wyzwań.
    4. ZDROWIE REPRODUKCYJNE
      • "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" - tytuł pierwszej części słynnej trylogii Stiega Larssona przychodzi na myśl, gdy prawa zarodków - obywateli in spe są stawiane na równi lub wyżej od praw kobiet w ciąży. Za radykalne i czarno-białe opinie odpowiedzialni są w większości... mężczyźni. Ich też, a nie kobiety zobaczyć można w szeregach tzw. marszy za życiem. W tym punkcie hasłowo zawrę te wszystkie ważne, a w części kontrowersyjne tematy, które w mojej ocenie pokazują głęboki mizoginizm, nieuprawnioną ingerencję w ciało i zdrowie kobiet oraz szokującą sakralizację medycyny. Oto one: zapłodnienie pozaustrojowe, poradnictwo genetyczne i diagnostyka prenatalna, przerywanie ciąży, dostęp do antykoncepcji, opieka okołoporodowa i leczenie bólu, szczepienia przeciw Human Papilloma Virus, edukacja o STDs i inne.
    5. OPIEKA GINEKOLOGICZNO-POŁOŻNICZA
      • W Polsce dostęp do ginekologa-położnika staje się podobnie jak stomatologia sprawą medycyny prywatnej. Publiczna opieka ginekologiczna i położnicza często odbiega od standardów w zakresie jakości obsługi i podmiotowego podejścia do pacjentki. Z kolei ginekologia prywatna, z której korzysta ogromna ilość Polek wymyka się nadzorowi epidemiologicznemu i jest źródłem patologii (kontroluję w prywatnej praktyce, operuję w publicznym szpitalu). I nie chodzi tu o odwrócenie tej tendencji, ale ucywilizowanie zasad według jakich postępujemy w Polsce.

    Problemy kobiet, które pracują w ochronie zdrowia

    1. RÓŻNICE PŁAC NA TYCH SAMYCH STANOWISKACH
      • Problem znany niemal w każdej polskiej branży nie omija także medycyny. Aby uzyskać stanowisko kierownicze kobieta nierzadko musi wykazać się znacznie większą pracą i zaangażowaniem. Raporty GUS-u potwierdzają różnicę w zarobkach między pracownikami obu płci zarówno w przedsiębiorstwach publicznych, jak i prywatnych.
    2. DYSKRYMINACJA PRZY REKRUTACJI NA NIEKTÓRE SPECJALIZACJE
      • Nie jest tajemnicą (niedawno pisał o tym lek. Damian Patecki), że wbrew zasadom rekrutacji niektórzy kierownicy oddziałów, gdzie mogą się szkolić lekarze odmawiają przyjęcia lekarki na rezydenturę ze względu na jej płeć. Takie prywatne sympatie i antypatie to na szczęście problem coraz bardziej marginalny. Jest też zazwyczaj mniejszy, gdy mowa jest o przyjmowaniu do pracy kobiet-specjalistów.
    3. PRACA W ZAWODZIE I MACIERZYŃSTWO
      • Matka Polka Lekarka. Kobieta w trakcie specjalizacji w trybie rezydenckim może urodzić i "odchować" dwoje dzieci, choć wymaga to sporej prawnej gimnastyki. Pisała o tym nasza redakcyjna koleżanka w swoim artykule. Ale prawdziwe schody to łączenie marzeń o karierze i rodzinie. Bardzo trudno pogodzić pracę w specjalizacjach zabiegowych, które silnie angażują siły i czas. Bywa, że chirurg czy anestezjolog ma w tygodniu tylko jedno czy dwa "wolne" wieczory dla rodziny. Trudno w takich warunkach budować satysfakcjonujące relacje z najbliższymi. Są kobiety, które rezygnują z wielu zawodowych planów i stawiają na rodzinę. Tego problemu bez partnerskich relacji w domach nie da się rozwiązać, ale można walczyć z głównymi przyczynami polskiej pracy ponad siły - niedoborem lekarzy i skandalicznie niskimi wynagrodzeniami w branży medycznej.
    4. DYSTANS I WYŻSZOŚĆ ZE STRONY NIEKTÓRYCH KOLEGÓW I PACJENTÓW
      • Tu także osobiste wspomnienia. Jestem pełen podziwu dla kobiet (lekarek, pielęgniarek, salowych), które z pokorą znoszą seksistowskie docinki, obraźliwe uwagi, agresję słowną. Ich autorami często są nieuprzejmi pacjenci, koledzy z pracy, a niestety i niektórzy szefowie. Z ust niejednego wąsatego profesora czy adiunkta słyszałem wyzierające poczucie wyższości i fatalną opinię o koleżankach i spotkanych w zawodzie kobietach. Pielęgniarki i rejestratorki są też najczęściej "pierwszą linią frontu" w przypadku pacjentów agresywnych, nawet fizycznie.

    POLSKIE KOBIETY...jpgPOLSKIE KOBIETY..jpg

    Macie własne przemyślenia i uwagi - czegoś tu zabrakło? Piszcie w komentarzach!

    Mateusz Malik, lekarz

     




    User Feedback

    Recommended Comments

    There are no comments to display.



    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Add a comment...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By hypersonic
      Początek nowego roku zapowiada trudny sprawdzian dla polskiej ochrony zdrowia. Tysiące polskich lekarzy pod wpływem iskry, która rozbłysła w Porozumieniu Rezydentów OZZL zamierza w nowym roku pracować zgodnie z literą prawa.
      Jak wielokrotnie pisaliśmy, zakończenie głodówki nie było równoznaczne z porzuceniem walki o wzrost nakładów na ochronę zdrowia. Akcja została przetransformowana w działania pod hasłami “Stawiamy na jakość” oraz “Jeden lekarz jeden etat”.
      Co oznacza praca zgodna z kodeksem pracy?
      Przepisy jasno definiują, iż tydzień pracy nie może przekraczać 48 godzin, co przy codziennym wymiarze pracy w wysokości siedmiu godzin trzydziestu pięciu minut umożliwia pełnienie średnio jednego dyżuru w tygodniu.
      Drugą bardzo ważnym frontem w wojnie o praworządność jest walka z podwójnymi umowami. Tegoroczny wyrok Sadu Najwyższego (Sygn. akt I UK 182/16) jasno wskazuje, że zawieranie umów kontraktowych na dyżury w szpitalu, z którym łączy nas stosunek pracy, to nieakceptowany sposób obchodzenia prawa pracy. Kontrakt taki nosi znamiona umowy o pracę, a więc ZUS słusznie może domagać się oskładkowania dochodów z niego na zasadach mających zastosowanie przy mowie o pracę.
      Wypowiedzenie tysięcy klauzul opt-out oraz umów cywilnoprawnych na rzecz pracy w bezpiecznym wymiarze godzin zostało dostrzeżone przez resort zdrowia. Jednak sposób w jaki zareagowało MZ dowodzi jedynie ignorancji, z jaką rząd podchodzi do bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków.
      Pomysłem na wyjście z kadrowego impasu ma być wg resoru z ul. Miodowej "bilokacja lekarzy" oraz uzupełnienie luki pracownikami z europy wschodniej. W zaprezentowanym we wtorek do ekspresowych (trzydniowych) konsultacji społecznych rozporządzeniu możemy przeczytać propozycje łączenia przez jednego lekarza dyżurów w kilku oddziałach i ambulatoriach jednocześnie.
      Według wizji wynikającej z tego aktu niczym nadzwyczajnym nie jest stan, kiedy oddział chirurgii, ginekologi, interny oraz NPL będzie miał pod opieką jeden psychiatra lub adept rehabilitacji medycznej (nie jest to oczywiście przytyk do którejś z tych specjalizacji), co stanowi ewidentne zagrożenie bezpieczeństwa pacjentów.
      Nie pozostaje mi nic innego jak w Nowym Roku życzyć (z jeszcze większym naciskiem) dużo zdrowia, bo dostępność do świadczeń może być utrudniona.
      Marzenie o realnie dostępnej medycynie na wysokim poziomie oprócz woli medyków do realizacji wymaga również rozsądku rządzących, którego jak widać, na razie brakuje.
      Zdrowia , zdrowia i jeszcze raz zdrowia
      hypersonic
    • By hypersonic
      Publikujemy w całości list otwarty przewodniczącego Porozumienia Rezydentów OZZL lek. Krzysztofa Hałabuza na temat zbliżającego się kolejnego etapu protestu środowisk medycznych w Polsce.
      Szanowni Państwo,
      2 listopada bieżącego roku, po 28 dniach głodówki, która nie zakończyła się wspólnymi ustaleniami zbliżającymi nas do realnej poprawy systemu ochrony zdrowia w Polsce, przeszliśmy do kolejnego etapu protestu #stawiamynajakość.
      Jako lekarze i lekarze PR OZZL zadeklarowaliśmy, że będziemy wypowiadać klauzule opt-out a co za tym idzie pracować zgodnie z kodeksem pracy co zapewni lepsze bezpieczeństwo i lekarzowi i pacjentowi.
      Już na początku listopada Porozumienie Rezydentów we współpracy z OZZL oraz Naczelną Izbą Lekarską zwróciło się do lekarzy w całej Polsce z prośbą o rozpoczęcie przestrzegania prawa pracy, czyli normy maksymalnego czasu pracy w wysokości 48h tygodniowo. Odbyło się ponad 50 spotkań w szpitalach w całym kraju, gdzie rozmawiano o wypowiadaniu klauzuli opt-out, która od 10 lat zezwala na pracę ponad limit czasowy określony w kodeksie pracy. Została ona wprowadzona po wejściu Polski do UE na czas uzupełnienia liczby lekarzy do niezbędnego minimum pozwalającego obsadzić wszystkie wymagane etaty w placówkach publicznych. Niedobór kadry medycznej, a przede wszystkim lekarzy powoduje, że aby zapewnić ciągłość opieki nad chorymi, od lat dzięki tej klauzuli prawo pracy jest omijane, a rządzący nie wprowadzają skutecznych zmian pozwalających zmienić taki stan rzeczy. Nadal obserwujemy emigrację zewnętrzną i wewnętrzną lekarzy (zmiana zawodu).
      Do końca listopada wg raportu lekarzy skupionych w Porozumieniu Rezydentów w całym kraju klauzule opt-out wypowiedziało lub nie podpisało ponad 3000 lekarzy, co oznacza, że od 1.01.2018 r. będą oni pracować nie więcej niż średnio 48 godzin tygodniowo w 1-3- miesięcznym okresie rozliczeniowym. Dotychczas system pracy dyżurowej opierał się na tym, że lekarze rezydenci wykonywali znacznie więcej pracy w godzinach nocnych niż to wynika z programu szkolenia specjalizacyjnego.
      W ramach realizacji hasła #stawimynajakość - rozpoczęliśmy akcję #1lekarz1etat, której celem jest zrezygnowanie z dodatkowych form zatrudnienia poza podstawowym miejscem pracy i skupienie się na jak najlepszej opiece nad chorymi na swoich oddziałach.
      W szpitalach, gdzie lekarze zadeklarowali chęć udziału w akcji "Jeden lekarz- jeden etat" deklaracje pracy wg norm zapisanych Kodeksie Pracy podpisało znacznie powyżej 50%. Wg naszej wiedzy na dzień dzisiejszy jest to kilkadziesiąt szpitali.
      Akcja kontynuowana będzie w grudniu i kolejnych miesiącach. Widzimy, że do lekarzy rezydentów dołączają już dziś lekarze specjaliści.
      Zwracamy się po raz kolejny do rządu o wyznaczenie planu szybkiego podniesienia nakładów na system opieki zdrowotnej w Polsce do wymaganego 6,8% PKB, które WHO określa jako minimum potrzebne do zabezpieczenia bezpieczeństwa obywatelom naszego kraju. Pozostałe postulaty pozostają niezmienne w stosunku do protestu głodowego, który miał miejsce w październiku 2017r. Chcemy zmniejszenia kolejek, biurokracji oraz godziwych warunków pracy i płacy.
      Pani Premier, Panowie Ministrowie zapraszamy do rozmów w imię dobra polskiego pacjenta i lepszej przyszłości systemu ochrony zdrowia w Polsce. Wg obietnicy Pani Premier Rząd do 15 grudnia miał przygotować rozwiązania pod warunkiem zakończenia protestu głodowego. Czekamy na nie z niecierpliwością.
      Przewodniczący PR OZZL Krzysztof Hałabuz

    • By MedFor.me
      Na prośbę redakcji MedFor.me News ostatnie wydarzenia w obszarze ochrony zdrowia, dialogu społecznego i rynku pracy skomentowała dla nas pani Henryka Bochniarz, doktor nauk ekonomicznych, prezydent Konfederacji Lewiatan, była minister przemysłu i do niedawna przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego z ramienia strony pracodawców.
       
      MedFor.me: Rada Dialogu Społecznego ma już 2 lata i czas na rządowe przewodnictwo w dialogu społecznym. Jak ocenia Pani miniony rok funkcjonowania Rady? Trzy największe sukcesy.
      Henryka Bochniarz: RDS w obecnej formule instytucjonalnie dostosował się do konieczności zwiększenia zaangażowania i odpowiedzialności partnerów społecznych (np. poprzez rotacyjne przewodnictwo), a jednocześnie wyrównał szanse na równe traktowanie ze stroną rządową. Niestety, dialog wciąż nie zawsze jest traktowany w kategoriach wartości, a czasami wręcz jako przeszkoda. Jest też często pomijany w konsultacjach projektów legislacyjnych poprzez nadużywanie ścieżki poselskiej.
      Rok temu obejmując przewodnictwo deklarowałam, że jestem zwolenniczką dialogu i po roku przewodniczenia RDS dalej uważam, że jest on kluczowy dla poprawy jakości stanowienia prawa, choć bywa frustrujący. Efekty często są niewspółmierne do włożonego czasu i wysiłku. Po roku przewodniczenia, mimo przeświadczenia o wadze dialogu, chętnie przekazałam przewodnictwo minister Elżbiecie Rafalskiej, ponieważ obecnie prowadzenie dialogu to praca u podstaw. To na pewno uczy pokory, ale i odpowiedzialności w postawach, bo dziś niektórzy niezwykle lekko niweczą, czasem ogromny wysiłek.
      W kilku kluczowych sprawach, jak: sposób przyjęcia ustawy budżetowej na 2017 r., czy kontrowersyjne propozycje zmiany w sądach, udało się porozumieć wszystkim partnerom oprócz Solidarności, która głośno oponowała. Podobnie było z próbami wystąpienia z wnioskiem o wysłuchanie publiczne np. w sprawie ochrony zdrowia. Ogromną przeszkodą w dialogu był też brak czasu i możliwości przerobowych.
      Natomiast udało się porozumieć w kwestii np. wynagrodzeń minimalnych, dokonać przeglądu istniejących rozwiązań i przygotować nową ustawę o radzie dialogu, która została złożona na ręce pana prezydenta i czeka na dalsze kroki. Udało się też wprowadzić koncepcję dialogu społecznego do szerszej świadomości społecznej i spopularyzować działalność RDS oraz - przede wszystkim - usprawnić funkcjonowanie i finansowanie wojewódzkich rad dialogu społecznego, co było wynikiem moich odwiedzin i rozmów w niemal wszystkich województwach.
      Przed nami kolejny rok pracy nad rozwijaniem dialogu społecznego. To zadanie trudne, ale konieczne, bo dialog jest wartością samą w sobie. Bez rozmowy nie ma szans na porozumienie. Przejęcie przewodnictwa przez rząd będzie prawdziwym testem na podejście rządzących do dialogu.
      Lekarze rezydenci 30.11.2017 zakończyli protest głodowy, którego postulatem był systematyczny wzrost nakładów na ochronę zdrowia w Polsce do co najmniej 6,8% PKB w ciągu 3 lat. Postulat nie został zrealizowany, a rząd zapowiedział wzrost nakładów do 6% PKB w perspektywie 8 lat, co nie jest do zaakceptowania przez Porozumienie Zawodów Medycznych, które w czasie protestu wypowiadało się w imieniu pracowników sektora zdrowia, ale też w imieniu pacjentów. Obecnie protest całego środowiska medycznego ma przyjąć formę "normalizacji czasu pracy" - powrót do zasad pracy zgodnych z Kodeksem Pracy tj. maksymalnie 48 godzin tygodniowo i zgodnie z zasadą 1 lekarz=1 etat, co w dużym stopniu zdezorganizuje pracę placówek ochrony zdrowia i obnaży niedobory kadrowe, a pośrednio uderzy w pracodawców ochrony zdrowia.
      Prawdą jest, że protestujący zmienili formułę strajku na mniej zagrażającą ich życiu, ale nie zmienili postanowienia co do tego, że dalej będą walczyć o realizację swoich postulatów. Miesięczny radykalny protest głodowy był wycieńczający dla ich organizmów, a nie przyniósł oczekiwanych rezultatów poza faktycznym wprowadzeniem problematyki do dyskursu publicznego. Wydaje mi się, że forma pracy zgodnej z Kodeksem Pracy dokładnie wskaże wyraźne braki na rynku. I, tak jak Konfederacja Lewiatan od dłuższego czasu wskazuje, to nie sieć szpitali czy inne niekonwencjonalne lub wręcz egzotyczne pomysły będą gwoździem do trumny systemu opieki zdrowotnej, ale właśnie braki kadrowe wśród lekarzy i pielęgniarek.
      Po zakończeniu protestu głodowego weszło w życie rozporządzenie Ministra Zdrowia K. Radziwiłła interpretujące "Tzw. Ustawę o minimalnych płacach w ochronie zdrowa" na korzyść lekarzy rezydentów, choć w stopniu wciąż niezadowalającym strony pracowników. Poza podwyżką o średnio ok. 450 zł brutto dla już pracujących lekarzy rezydentów i o 1200 zł brutto dla deficytowych specjalizacji, które rozpoczną pracę od przyszłego roku w rozporządzeniu znalazł się zapis, który przenosi ciężar finansowania rezydentur ze środków Funduszu Pracy na budżet państwa w ciągu 2 lat.
      Warto sobie na początek uświadomić, że rozporządzenie wydano zupełnie arbitralnie, wbrew protestującym i bez jakichkolwiek form dialogu czy konsultacji społecznych. W zakresie źródła finansowania, od początku wraz z innymi partnerami społecznymi reprezentowanymi w Radzie Dialogu Społecznego wskazywaliśmy, że jest to kuriozalny pomysł. Fundusz pracy powstał w zupełnie innym celu i środki w nim zgromadzone nie powinny być przeznaczane na kształcenie. To z resztą miało być jednorazowe działanie. Mam nadzieje, że tym razem tak właśnie będzie.
      ***
      Polecamy także lekturę wywiadu z Henryką Bochniarz:
      "Personel szpitali to współcześni siłacze i siłaczki. Cały system jest przeciwko nim, a oni próbują pomóc pacjentom"
    • By hypersonic
      Walka medyków o dobro polskiej medycyny nie zakończyła się wraz z przerwaniem protestu głodowego, trwa nadal i trwać będzie tak długo, jak bezpieczeństwo zdrowotne polaków nie będzie im zagwarantowane.
      Medycy z Porozumienia Zawodów Medycznych od początku zaznaczali, że ich walka nie jest akcją antyrządową, a jedynie formą wywarcia nacisku, by zdrowie było priorytetem.
      Rozwinięciem tej myśli jest akcja #StawiamyNaJakość czyli przeciwstawienie się sugerowanemu przez NFZ odhumanizowanemu i maszynowemu podejściu do pacjentów.
      Lekarze zamierzają pracować mniej, aby byli bardziej wypoczęci (a przez to bardziej skupieni i empatyczni) i by móc poświecić więcej czasu na edukację. W ramach akcji tej zamierzają wypowiedzieć klauzule opt-out, które umożliwiają pracownikowi etatowemu pracować ponad 48 godzin tygodniowo (taką normę narzuca UE), a które miały być wprowadzone jedynie tymczasowo na czas uzupełnienia niedoborów lekarzy.
      Pacjencie! - Ty też możesz sprawić, by zdrowie stało się priorytetem. Poprzyj ideę wzrostu nakładów na ochronę zdrowia i podpisz się pod Obywatelskim projektem ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych - ma ona na celu szybkie i wyraźne zwiększenie nakładów na zdrowie Polaków do min. 6,8% produktu krajowego brutto w ciągu 3 lat.
      USTAWA-INFORMACJE - tu znajdziesz treść ustawy zwiększającej nakłady do poziomu zapewniającego stabilność polskiego sektora ochrony zdrowia.
      Wydrukuj i zbierz podpisy również wśród najbliższych...
      hypersonic
    • By Newman
      "Nie szarpiemy się o dodatkową dychę do pensji. To nie jest protest części środowiska medycznego.
      To powinien być protest wszystkich Polaków. O to, by miał ich kto leczyć".
      9.10.2017 - Dzień 8
      W Sejmie zwołano specjalne posiedzenie Komisji Zdrowia. Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, który z wykształcenia także jest lekarzem ganił rządzących: „Wygraliście wybory, bierzecie 100% odpowiedzialności. Przyszli do was ludzie zdesperowani, którzy poświęcili swoje urlopy wypoczynkowe. Upominają się nie tylko o własne zarobki”. W obecności przedstawicieli lekarzy rezydentów głos zabierali inni politycy, w tym minister zdrowia. Podkreślał, że roku 2017 na ochronę zdrowia w Polsce rząd przeznaczy ponad 4,7% PKB. Na zarzut wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów OZZL J. Bilińskiego, że po rządowych reformach wydłużają się kolejki w służbie zdrowia K. Radziwiłł odpowiedział, że niektóre się nie zmniejszają, a inne owszem. Zdaniem szefa resortu zdrowia liczba lekarzy w Polsce rośnie. To powtarzane w mediach i na posiedzeniu zdanie wzbudza wciąż w świadomych lekarzach zdumienie i śmiech. Tym większe, że to Radziwiłł zarzucał mediom kreowanie wirtualnej rzeczywistości oderwanej od tego, co w służbie zdrowia się dzieje. W trakcie przemówienia ministra zdrowia zemdlała lek. K. Pikulska, będąca jedną z głodujących, o której Polska miała jeszcze usłyszeć… (o czym w kolejnych odcinkach).

      Lekarze rezydenci mówią, że ich głodówkę mogłoby zakończyć spotkanie z premier Beatą Szydło. Tymczasem do protestu odniosła się sama premier i podkreśliła: „Do porozumienia dochodzi wtedy, kiedy obydwie strony chcą porozumienia, więc myślę, że ten dialog zakończy się sukcesem. Po specjalnym posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia, dotyczącemu protestowi młodych lekarzy, na środę zaplanowano nadzwyczajne posiedzenie Rady Dialogu Społecznego, które w całości ma być poświęcone problemom służby zdrowia. Wieczorem doszło do kolejnego spotkania protestujących rezydentów z ministrem zdrowia, ale strony rozeszły się bez porozumienia.
      Wartym podkreślenia jest sposób, w jaki całe wydarzenie komentowały media publiczne. Administratorzy serwisu TVP Info usunęli znaczną część wpisów popierających postulaty rezydentów i uniemożliwili użytkownikom komentowanie tekstów blokując ich konta. Po tygodniowym milczeniu materiał przygotowały też Wiadomości TVP1 - publiczny program informacyjny o najwyższej oglądalności. W programie  zaprezentowano urywki z posiedzenia Sejmowej Komisji Zdrowia, wypowiedź dwóch osób z Ministerstwa Zdrowia, a w żaden adekwatny sposób nie pokazano motywów lekarzy.
      A są one ekstremalnie proste. Anonimowo, jeden z młodych lekarzy powiedział o nich: „Nie szarpiemy się o dodatkową dychę do pensji. To nie jest protest części środowiska medycznego. To powinien być protest wszystkich Polaków. O to, by miał ich kto leczyć. O to, by ich lekarz nie był na skraju wycieńczenia. O to, by ich lekarz problemów i frustracji z pracy nie musiał zapijać. O to, by byli leczeni przez dobrze wykształconych specjalistów. Mało kto to rozumie”.
      Mateusz Malik, lekarz, FOTO: Wprost
      Wszystkie artykuły z cyklu znajdziesz TUTAJ
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.