Jump to content

Messer

MD
  • Posts

    126
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    20

Messer last won the day on May 20 2017

Messer had the most liked content!

About Messer

Profile Information

  • Status
    Lekarz
  • Miasto uczelni:
    Wrocław
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2005
  • Wydział
    LEK

Recent Profile Visitors

5,018 profile views

Messer's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

49

Reputation

  1. Po co komuś kto nie studiuje medycyny takie umiejętności i wiedza?
  2. Nie spotkałem się z jakimś konkretnym leczeniem/wsparciem w takich sytuacjach. Jeśli masz rzeczywiście takie parcie na medycynę to niestety trzeba coś z tym zrobić. Poszperaj w internecie- w sieci jest dosłownie wszystko i może znajdziesz forum na którym taki problem był już omawiany. Może potrzebujesz się z tym "otrzaskać"- czyli po prostu założyć ze 100 wkłuć i pobrać trochę krwi. To prawda, że można medyczne studia przejść nie dotykając ani jednego pacjenta i "ślizgając się" na praktykach. Tyle, że taki lekarz to dupa a nie lekarz. Nie może być tak, że czynnikiem wpływającym na decyzje terapeutyczne jest "nie umiem założyć wkłucia" , "boję się zakładać cewnik", "brzydzi mnie ta ropa". I to jest częsty problem. Do niedawna pracował u nas kolega, który nie umiał zakładać wkłuć (nie wiem jakim cudem można się tego przez dwa lata pracy nie nauczyć), unikał tego jak ognia- u pacjenta w 2 dobie po bypassach niskie ciśnienia przy ośrodkowym ciśnieniu żylnym 3 próbował podnosić kroplami etylefryny.... no comment.
  3. Powikłania się zdarzają, ale jeśli pojawiają się w przypadku nieprzestrzegania procedur i można to udowodnić, to bez dwóch zdań wina leży po stronie medyków i nieważne czy pani miła i potulna czy wredna i roszczeniowa. Co to w ogóle za gadanie- "że domagała się transportu do inengo szpitala"- a co to ma do rzeczy? Jeśli ropniak może być powikłaniem zabiegu- trudno. Jeśli zabieg wykonano niesterylnie, ze złamaniem zasad i standardów- to nie można powiedzieć "zdarza się" i wcale się pacjentce nie dziwię, że walczy o odszkodowanie. Gdyby podobna sytuacja dotyczyła kogoś z mojej rodziny albo mnie- byłbym jeszcze bardziej zawzięty i roszczeniowy od tej pacjentki. Oprócz sprawy o błąd w sztuce, złożyłbym przynejmniej jeden pozew- przeciwko temu dowcipnisiowi. W sytuacji błędu medycznego i ciężkich powikłań obrażanie pacjenta to zagrywka której dopuścić może się tylko wyjątkowy bezmózg.
  4. <wszyscy z zapartym tchem czekamy na komentarz Berbelka>
  5. ---->no to ja tu czegoś nie rozumiem - skąd w takim razie w tym roku taki boom z rezydenturami na plastyczną? Dużo dzieci plastyków chciało ją robić dalej? C'mon, seriously?! Znacie osoby z tego kręgu, czy to tylko plotki, co tu wypisujecie? A jak Ci się wydaje? Chirurgia plastyczna to specjalizacja w której zarabia się kolosalne pieniądze i dostępu do niej bronią zaciekle siedzący na górze starzy wyjadacze. Myślisz, że nagle ktoś stwierdził '' ej a może wpuścimy trochę świeżej krwi, dajmy szansę młodym!"???? Ja specjalnie się nie interesuję tym tematem. Trudno powiedziec skad taki boom- jak ktos ma duzo wolnego czasu, to moze poszperac. Wcale bym sie nie zdziwił, gdyby okazało się, że w ostatnim czasie doszło do jakiejś zmiany na decyzyjnym stanowisku- konsultant wojewódzki, może wyżej. I nagle komuś otworzyła się furtka. W ogóle bym się nie zdziwił gdyby okazało się, że rezydenci noszą takie same nazwiska jak szefowie klinik albo znaczący chirurdzy plastyczni.
  6. Chirurgia plastyczna jest dziedziną zarezerwowaną tylko i wyłącznie dla krewnych i znajomych królika. Dostać się jest na tyle trudno, że nawet dzieci chirugów plastycznych o wysokiej pozycji muszą się zdrowo nagimnastykować i swoje odczekać. Sam się zdziwiłem, że pojawiły się nagle rezydentury, ale jestem dziwnie spokojny, że jeśli ktokolwiek dostanie miejsca szkoleniowe to właśnie będzie to ktoś z wąskiej grupki ludzi z baaardzo mocnymi plecami. Nie dajcie sobie wcisnąć błamu, jeśli ktoś powie,że dostał się na plastyczną, albo dermatologię, bo tak ładnie zdał lep i się "załapał" Ta kwestia dotyczy zresztą nie tylko Polski. Tak jest chyba wszędzie.... Aaa... chirugia ogólna nie ma tu nic do rzeczy.
  7. Swoją drogą ciekawe rzeczy się dzieją. Rezydentury z chirurgii plasycznej? To się zdarza chyba raz na parę(-naście?) lat. Neuroochirurgia, kardiochirurgia- miejsca pojedyncze, ale jakoś się ludzie o to nie zabijają. Ciekawe są obecne tendencje....
  8. true... największą weryfikacją studenckich przyjaźni jest staż i czas rekrutacji na specjalizacje. oj sporooo wtedy z ludzi wyłazi.
  9. -->No taka chirurgia w powiatowym szpitalu w PL: wyrostek, hemoroidy, przepuklina, pęcherzyk żółciowy i dziękuję WIELKA CHIRURGIA Wyrostek, pęcherzyk, amputacje, przepukliny, ileusy, żylaki, perforacje, urazy- może być tego całkiem sporo. Jak trafi się na dobre miejsce z normalnym szefem i zapotrzebowaniem na ręce do pracy, to można bardzo przyzwoicie nabić sobie takimi zabiegami łapę. Bo robisz je regularnie, a nie raz na ruski rok jak w szpitalach uniwersyteckich. Jest też sporo szpitali, które nie są ani akademickie/uniwersyteckie, ani wojewódzkie, są na zadupiach i mają całkiem szeroki profil zabiegowy- oprócz podstawy chirurgii ogólnej robi się tam np sporo zabiegów onkologicznych, albo naczyniowych. W niektórych można też zrobić te nadspecjalizacje, ale nawet jeśli nie- to tak czy inaczej stajesz do tego typu zabiegów i pod koniec masz z nimi pewne doświadczenie. Łatwiej dzięki temu otworzyć chirurgię naczyniową lub onkologiczną. ---> a WIELKA INTERNA w powiecie? UMIERALNIA Pełen przekrój przypadków to chyba pełen przekrój dziadków chorych na wszystko, którzy zaraz umrą. Jak internę to robiłbym tylko w klinice na specjalistycznym oddziale z myślą o zrobieniu specjalizacji szczegółowej z internety. Bo w tym kraju czysta interna to nie ma sensu. Misiek- interna dotyczy w głównej mierze ludzi starszych, to czego się spodziewasz? Można zacząć na internie w mniejszej miejscowości, a później po specjalizacji łapać się do większego ośrodka, ale już na nieco innych warunkach. Kardiologia to obecnie specjalizacja podstawowa, ale w rzeczywistości do wielu ośrodków nie przyjmują ludzi po studiach i z lepem, tylko już ze specką z interny. --->Powiat to nie jest raj. Są różne powiaty i różne kliniki. Ale widzę, że Ty Messer masz specyficzne podejście, raj dla doktora to jest na zapadłej dziurze, gdzie można zrobić chirurgię ogólną i nauczyć się 4 operacji na krzyż albo siedzieć na internie i prowadzić 16 pacjentów jednocześnie, co się sprowadzi do tego, że ciągle będziesz wypisywał papiery No ale gdzieś w tej całej papierologii znajdzie się jeszcze miejsce na PUNKCJE OPŁUCNEJ. Piszę z własnych doświadczeń i obserwacji. Najwięcej praktycznych umiejętności nabyłem z dala od szpitali uniwersyteckich, w tym w szpitalach powiatowych. Klimat pracy był w tych miejscach też o niebo lepszy. Nigdzie nie ma raju dla lekarza. Ale nie taki jest temat wątku. Mówimy tutaj o miejscach gdzie lepiej można się nauczyć. Gdybym miał do wyboru szpital powiatowy gdzie po 6 latach będę wyrobionym specjalistą z nabitą łapą, albo szpital uniwersytecki, gdzie będę siedzieć na oddziale i w papierach i patrzeć jak zabiegi dostaje syn profesora, to wybór jest dla mnie oczywisty. Tym bardziej, że po zrobieniu specjalizacji na zadupiu, można kształcić się dalej i robić nadspeckę. Czemu nie. --->No a doktor złapie Samego Pana Boga za nogi jak znajdzie robotę w komunalnym/kościelnym szpitaliku w enerdówku i będzie wyzyskiwany jak wół za średnią niemiecką pensje Ja akurat pracuję w bardzo dużym ośrodku, ale taka specjalizacja- zrobić ją można raczej tylko w dużych miastach. Ma swoje plusy i minusy, jak wszystko. Nie chce mi się znów na ten temat dyskutować, zwłaszcza z miśkiem, który jeszcze jednego dnia nie przepracował w zawodzie, a już ma poważne problemy z wypaleniem zawodowym.... i z trollowaniem
  10. Bardzo ciekawa specjalizacja. Interesujące spektrum zabiegowe. Jak nietrudno się domyślić najwięcej będziemy mieć do czynienia z guzami płuc, ale oprócz tego także zabiegi korekcyjne wrodzonych wad klatki piersiowej, wola zamostkowe, urazówka (od urazów komunikacyjnych przez postrzały aż po "zakładałem dren trokarem i przebiłem pacjenta na wylot....co teraz?"). Do tego ciekawa strona "małoinwazyjna" zarówno w diagnostyce jak i w leczeniu (torakoskopia, mediastinoskopia). Strasznie mi się torakochirugia podobała Ale fakt- z miejscami jest bardzo kiepsko. W sumie trudno powiedzieć dlaczego tak jest.
  11. Praktyki? Staż? Specjalizacja? Im dalej od Klinik tym lepiej. Kliniki to lepszy sprzęt i ciekawsze przypadki? Nawet jeśli, to trzeba tylko sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chcę to oglądać zza szyby czy w tym uczestniczyć? Ja osobiście wolałbym regularnie ciachać wyrostki i pęcherzyki żółciowe niż parzyć kawę gościom przeszczepiającym wątroby. Zazwyczaj chirurg wyszkolony na prowincji ma o wiele lepiej nabitą łapę niż kolega z szpitala akademickiego. I niekoniecznie musi mieć mniejsze spektrum zabiegowe- to zależy od szpitala i szefa. Moja znajoma po 3 roku na chirurgii ogólnej oprócz regularnych operacji na otwarto robi też regularnie zabiegi laparoskopowe. Do tego specjalizanci na klinikach są raczej rzadko dopuszczani z tego co mi wiadomo. To wszystko dotyczy nie tylko specjalizacji zabiegowych rzecz jasna. Internista na prowincji ma pełen przekrój przypadków i sporą samodzielność, po prostu musi to wszystko samemu ogarniać. Na klinikach nieraz widziałem jak do punkcji opłucnowej wołano torakochirurga... W szpitalach klinicznych jest jeszcze jeden problem, a mianowicie cała armia krewnych i znajomych krolika. Jeśli specjalizację robisz równolegle z synem szefa, to jak myślisz? kto dostanie ciekawszą pracę, a kto pójdzie pisać papiery?
  12. . Szczerze mówiąc bladego pojęcia nie mam kto wycenia procedury. Sprawdzę w wolnej chwili. Faktem jest natomiast, że procedury wyceniane są tak, że się opłaca i nie ma przy tym limitów. Pacjent potrzebuje leczenia, więc je dostaje u nikt nie martwi się ,, czy nam zapłacą". U nas na tym polega kryminał, że limity są absurdalne i nieadekwatne. Perfidia naszegi systemu polega na tym właśnie, że nfz płaci tylko do pewnego momentu, a za nadwykonanua stawki są po prostu nueopłacalne. Z drugiej strony jako lekarz masz obowiązek leczyć zgodnie z obowuązującymi standardami, a każdy pacjent po niewuelkuch kosztach ma prawo ci wytoczyć proces. Stąd z hednej strony mamy gigantyczne kolejki i np. starsza pani czeka 10lat na endoprotezę (nie na takuego bólu u pacjenta, którego lekarz by nie wytrzymał), a z drugiej gigantyczne długi, bo nie powiesz choremu na buałaczkę dziecku, że ma zaczekać parę miesięcy, bo się limity wyczerpały. NFZ sie nie przejmuje zbytnio, bo w tym tamacie bardzo łatwo zwalić wszystko na lekarzy. I tak to (nie)działa... Z roku na rok coraz gorzej i tylko zastanawiam się kuedy to całkowicie pieprznie. No i co bedzie dalej... Ja naiwnie nadal lubię myśl, ze w Polsce jeszcze bedzie lepiej i ze wroce po specjalizacji....
  13. Gościu- jesteś na medycynie- już zawsze będziesz niewyspany i gotowy do spania. Z czekoladą czy bez
  14. 1. Studia medyczne można skończyć mając na koncie całkiem sporo umiejętności praktycznych. Temat był już wałkowany kilka razy. Trzeba po prostu chcieć i wykazać odrobinę cierpliwości i zapału, a nie marudzić, że nie podali na studiach wszystkiego na tacy. 2. W zawodzie lekarza nie przepracowałeś jeszcze ani jednego dnia. Jak możesz oceniać? Co sprawia przyjemność w pracy lekarza? Nie mam jak dotąd długiego stażu pracy, ale są rzeczy które nieodmiennie dają satysfakcję. Ja najlepiej czuję się na bloku operacyjnym- nawet jak jest trudno, stresująco albo asystuje się psychopatom Frajdę sprawiają nawet powtarzalne, podstawowe czynności- bo zawsze można zrobić coś lepiej, sprawniej (może mniejsze cięcie?). Niesamowitą satysfakcję daje zrobienie czegoś nowego, kolejny krok (to, że przychodzi po tym często stres i zerkanie czy z pacjentem wszystko ok to już osobna historia). To samo dotyczy nauczenia się dowolnej nowej czynności manualnej- punkcja opłucnowa, drenaż, wkłucie centralne. Super jest spotkanie pacjenta parę tygodni po operacji i stwierdzenie, że wszystko ok, a pozostawione przeze mnie blizny są niemal niewidoczne. To cieszy zawsze. Co jeszcze? Koniec dyżuru- przekazanie oddziału i wyłączenie służbowego telefonu Jak się uda wyreanimować pacjenta, postawienie trafnej diagnozy i jeszcze milion rzeczy z dniem wypłaty i widokiem zgrabnej pielęgniarki włącznie
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.