Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Ministerstwo Zdrowia' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • MedFor.me
    • Dyskusja ogólna
    • Specjalizacja: Jaką wybierzesz?
    • Niezbędnik medyka (książki, konferencje, kursy, praktyki, oferty pracy)
    • Naukowo
    • Idę na medycynę
    • Fora lokalne
  • IZBA LEKARSKA
    • Medycyna Ogólna
    • Egzaminy
    • !!! Nowoczesna medycyna
    • Miejsca stażowe i specjalizacyjne
    • Wieści zza granicy
  • PO GODZINACH
    • Na każdy temat
    • MedHumor
    • Fora prywatne
    • MedFor.me - sprawy forum
  • CLUSTERS
    • News
    • Polinnovation
    • Clusters

Kategorie

  • News
  • Opinie i komentarze
  • Ze świata nauki
  • Wywiady
  • Reportaż
  • MED-Memories
  • Weekend For.me
  • Patronaty

Blogi

  • Oficjalny blog MedFor.me
  • Medicus Sapiens Semper Digitum in Ano Tenet
  • Naczelny Lekarz Trąbkowaty
  • Visca El Barça
  • Meoblog
  • Medycyna jest ciekawa
  • Ania18101Blog
  • Zabiegowcy
  • patrycja fenster
  • Bioptron
  • Dzienniczek przyszłego doktora.
  • Ratuj-z-nami
  • KotBlog
  • JMBlog
  • Breakfast at Tiffany's.
  • DanioJanioBlog
  • NarzedziaLekarza
  • see
  • aniamos - blog
  • vipomaBlog
  • Kawa
  • przyczynaBlog
  • Wino i Medycyna - In vino sanitas
  • swinska tarczyca suplement diety niedoczynnosc hashimoto Thyroid TR
  • Sprzedam leki na pasozyty tasiemce przywry motylice

Kategorie

  • Choroby wewnętrzne
  • Chirurgia
  • Pediatria
  • Ginekologia i położnictwo
  • Łacina
  • Inne
  • Redakcyjne

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Skype


Rok rozpoczęcia studiów

Znaleziono 33 wyników

  1. Włodarze polskiej służby zdrowia niepewnym krokiem i zakosami zmierzają w kierunku pełnej informatyzacji dokumentacji medycznej. Znamy scenariusz: gromkie zapowiedzi, ambitne plany i terminy, długo długo nic, pobudka rok przed terminem, odroczenie o kolejne lata... Wyboista droga do EDM przyjęła w Polsce realnie (papierowo) kształty w 2011 roku, gdy przyjęto w parlamencie Ustawę o systemie informacji w ochronie zdrowia. Ostatnio głośno było o sprawie rezygnacji przez MZ z realizowanego planu (P1) z uwagi na niedotrzymanie kolejnego terminu i możliwe poważne konsekwencje finansowe ze strony UE, która zainwestowała w projekt duże środki. Termin realizacji był już wcześniej przesuwany na początek 2017 roku "z uwagi na skalę przedsięwzięcia", a już dziś wiadomo, że i ten termin jest utopią. Nawet tu i ówdzie "liczniki tykają". Nie da się ukryć, że 1. stworzenie 2. wdrożenie ujednoliconego, funkcjonalnego i bezpiecznego systemu przechowywania i udostępniania najbardziej wrażliwych danych, jakimi są informacje o zdrowiu konkretnych osób do łatwych zadań nie należy. Ani tanich. Kilka stopni trudności gwarantowane. Jak głosi wolna encyklopedia "Na polskim rynku istnieje kilkunastu producentów oprogramowania klasy EDM". A można przypuszczać, że małych programów do prowadzenia przychodni i gabinetów jest całe mnóstwo. Bazy są ze sobą często niekompatybilne, podlegają prawom wolnego rynku i tylko odgórnie narzucony model może coś zmienić. Trochę jak z ładowarkami do komórek - było kilkanaście różnych wtyczek, dopiero unijne rozporządzenie zunifikowało tę sferę. Tym, co obecnie najbardziej blokuje postęp jest fakt, że jest jeszcze bardzo wiele świadczeniodawców, którzy mają do dyspozycji tylko kartkę, długopis i pieczątkę. Jak długo nie wyjdziemy z lasu, tak nie ma mowy o wygodnym dostępie do baz danych o pacjentach i ich leczeniu dla ich lekarzy. Idea jest piękna: wszystkie dane medyczne o "świadczeniobiorcy" są zgromadzone na bezpiecznym serwerze, pacjent poddając się opiece w danym ośrodku umożliwia lekarzowi dostęp do tej bazy. Wiadomo co się z pacjentem działo i jakie leki brał/a/bierze, itp. Taki serwer powstał już z prywatnej inicjatywy (Data Techno Park sp. z o.o) przy olbrzymim wsparciu unijnym: nazywa się Medyczne Centrum Przetwarzania Danych i stoi od jakiegoś czasu we Wrocławiu przy Szpitalu Klinicznym. Ostatnie teksty na portalu natemat.pl świadczą o tendencji "tworzenia klimatu" do wdrażania takich inicjatyw w Polsce (Marek Girek: obowiązek prowadzenia e-dokumentacji zapewni wygodę i bezpieczeństwo przetwarzania danych medycznych, Medyczne Centrum Przetwarzania Danych stworzone przez Data Techno Park zapewni bezpieczeństwo dokumentacji). Jego aktywność jest jednak trudna do zauważenia... (Może ktoś coś wie na ten temat?) Jak działa e-dokumentacja w Twoim szpitalu, przychodni? A może znasz filozofie medycznych systemów informatycznych w innych miejscach Europy i świata? Czy da się bez papieru w pewnych sytuacjach, czy zawsze dokumentacja jest w dwu wersjach? Zapraszam do DYSKUSJI NA FORUM >>>
  2. Wspólnie dla Zdrowia! Słuchamy, rozmawiamy, działamy to inicjatywa ministra Łukasza Szumowskiego, której celem jest merytoryczna debata wielu środowisk nad kształtem przyszłości zdrowia w Polsce. Ogłoszono ją 18.04.2018 roku na kanwie wywalczonego przez środowisko medyczne wzrostu budżetowych nakładów na ochronę zdrowia jako ogólnonarodową debatę. Lektura oświadczeń i prezentacji programu pozwala mieć nadzieję, że na szczytach władzy zauważono w końcu, że zdrowie jest jednym z podstawowych dóbr cenionych w polskim społeczeństwie. Jeśli rząd uświadomił sobie wagę odpowiedzialności za organizację systemu, która na nim spoczywa, to można się tylko cieszyć. Jaka jest teraźniejszość? Większości wydaje się, że fatalna. Ale czy to prawda. Może wiele polskich medycznych sukcesów i organizacyjnych pomysłów jest nie zauważone i nie daje się zmierzyć. Kłopot z koordynacją i miarą efektywności jest jednym z głównych punktów poruszanych w debacie. Pytania, które stawia Minister są warte podkreślenia Jak podzielić, jak najlepiej zainwestować zwiększone wydatki publiczne na ochronę zdrowia Co zrobić, abyśmy jako społeczeństwo i poszczególni obywatele żyli w dobrym zdrowiu jak najdłużej W jaki sposób państwo powinno być odpowiedzialne za zdrowie obywateli i pomagać im w dbaniu o swoje zdrowie. Pierwszym krokiem na drodze do sukcesu ma być coś, co od lat było i jest stawiane jako główna przeszkoda - zwiększenie zbyt niskich środków przeznaczanych corocznie na zdrowie. Rosnąca różnica między kwotami jakie Polacy wydają na zdrowie pośrednio poprzez podatki i składki (proporcjonalnie coraz mniej) i bezpośrednio z własnej kieszeni (proporcjonalnie wzrost) świadczy o niezaspakajaniu potrzeb zdrowotnych przez państwo oraz nieefektywnym wydawaniu środków. Wzrost nakładów do planowanych 6% PKB w 2024 roku daje w ogóle pole do dalszej rozmowy. A co dalej? Na zdrowie można patrzeć z różnych perspektyw - ekonomicznych, społecznych, socjalnych, epidemiologicznych, komercyjnych - zdrowie, to nie tylko subiektywny stan każdej osoby, ale też integralna część funkcjonowania całej społeczności. Ta różnorodność znajduje swoje odzwierciedlenie w mnogości zaproszonych do udziału specjalistów i tematyce kolejnych planowanych debat i spotkań. Co warte podkreślenia: harmonogram konferencji zakłada konkretny termin zakończenia debaty z wysunięciem wniosków. Wśród zaproszonych do obrad ekspertów znajdziemy osoby ze świata nauki, finansów, zarządzania oraz polityków i epidemiologów. W Radzie Społecznej znaleźli się m.in. Marian Zembala, Marek Balicki, Jarosław Biliński, Maria Ochman, Jacek Fijuth, Bolesław Piecha, Romuald Krajewski czy Konstanty Radziwiłł, a zatem osoby z różnych "stron" środowiska lekarskiego. Niewielu jest na tej liście nie-lekarzy. Trudno stwierdzić dlaczego. Jak czytamy w podsumowaniu: Mateusz Malik, lekarz W opracowaniu korzystałem z materiałów Ministerstwa Zdrowia: https://www.gov.pl/zdrowie/wspolnie-dla-zdrowia
  3. Były groźby o odpracowywaniu studiów i płaceniu za specjalizację. Skończyło się porozumieniem Ministra Zdrowia z lekarzami rezydentami i pozytywną motywacją: zostaniesz po specjalizacji w Polsce, możesz w trakcie całego szkolenia zarobić znacznie więcej. Był kij, jest marchewka. Dziś obietnica nabiera realnych kształtów. W ustawie z dnia 5 lipca 2018 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (załączonej poniżej w formie PDF) znalazło się szeroko dyskutowane stwierdzenie: Oznacza to w praktyce... No właśnie, jak to interpretować, przecież każdy przypadek jest inny!? I oto przed Wami szczegółowy poradnik (FAQ) na temat ministerialnego bonu przygotowany na podstawie setek pytań lekarzy z całej Polski... Dla ułatwienia 5 kategorii pytań: A) PRZED WZIĘCIEM BONU B ) W TRAKCIE C) ODPRACOWANIE BONU D) ZWROT BONU E) DLA KOGO I CZY WARTO A) PRZED WZIĘCIEM BONU 1. Czy ustawa o bonie już weszła? Tak, prezydent Andrzej Duda podpisał ją 1 sierpnia 2018 roku, 9 sierpnia 2018 roku została opublikowana w Dzienniku Ustaw, a w życie weszła 24 sierpnia 2018. 2. Jak wygląda ustawa? Gdzie można zobaczyć jej najnowszy projekt? Jest załączona pod artykułem. 3. Skąd wziąć wzór deklaracji? Czy muszę go przygotować sam? Oficjalna deklaracja przygotowana przez prawników NIL i zaopiniowana przez MZ jest załączona pod artykułem. 4. Czy mogę już złożyć deklarację? Tak. Jeśli złożysz deklarację między 24 sierpnia a 7 września, otrzymasz wyrównanie pensji wstecznie od 1 lipca 2018 roku. 5. Chciałbym złożyć jak najszybciej, aby zwiększone wynagrodzenie otrzymać jak najwcześniej. Jeśli spełnisz warunki przedstawione w odpowiedzi na pytanie A4, otrzymasz podwyższone wynagrodzenie wraz ze wszystkimi pochodnymi (dyżury, praca nocna, nadgodziny) wstecznie od 1 lipca 2018 roku. 6. Gdzie należy złożyć deklarację? Deklarację składamy do kadr w swoim miejscu pracy. One już przekazują to dalej. 7. Chcę się jeszcze zastanowić... kiedy muszę złożyć deklarację, jeśli chciałbym otrzymać bon np. od grudnia? Deklarację musisz złożyć do ostatniego dnia poprzedniego miesiąca, czyli w Twoim przypadku do 30 listopada. 8. Skoro wiadomo, że będę pobierać bon przez rok, dlaczego muszę podpisywać deklarację, że odpracuję go przez 2 lata? Nie można wpisać tam realnego okresu, np. 4 miesiące? W wersji przygotowanej przez NIL (zajrzyj do działu "Pliki") zaznaczono już, że czas odrabiania bonu skraca się proporcjonalnie. Poza tym pamiętaj, że składając deklarację, opierasz się o ustawę, z której wynika, że czas odpracowania bonu jest proporcjonalny do czasu jego pobierania. Patrz też punkt: C12. 9. Czy bon jest tylko dla rezydentów, czy też dla lekarzy odbywających specjalizację w trybie pozarezydenckim? Niestety, bon jest tylko dla lekarzy rezydentów, ponieważ tylko oni są finansowani przez Państwo. 10. Jestem aktualnie na ZLA - czy mogę podpisać deklarację o chęci pobierania bonu? Jeśli pracowałeś w lipcu - tak. Jeśli zwolnienie trwa długo i obejmuje też lipiec, możesz podpisać deklarację dopiero po powrocie i wtedy dostaniesz zwiększone wynagrodzenie. 11. Jestem aktualnie na macierzyńskim - czy mogę podpisać deklarację o chęci pobierania bonu? Nie, dopiero po powrocie do pracy. 12. Zmieniam miejsce specjalizacji 1 sierpnia, a chciałabym skorzystać z bonu - do którego zakładu pracy mam dostarczyć deklarację? A może do obu? Warto dostarczyć do starego pracodawcy, bo dzięki temu dostaniesz wyrównanie za lipiec. Kadry prześlą Twoją deklarację do wojewody, a wojewoda powinien przekazać jej kopię do nowego pracodawcy. Monitoruj sprawę i najwyżej złóż jeszcze raz, u nowego pracodawcy, jeśli tak się nie stanie. 13. Zostało mi tylko kilka miesięcy do końca specjalizacji. Czy warto brać bon? Tak, ponieważ jego odpracowanie jest proporcjonalnie skrócone - np. pobieranie bonu przez 6 miesięcy z 6-letniej specjalizacji odpracowuje się przez 2 miesiące. 14. Czy wszyscy muszą składać te deklaracje, czy tylko ci, którzy chcą dostać bon? Tylko te osoby, które chcą dostać bon. Jeśli nie chcesz bonu - niczego nie składasz. Pamiętaj jednak o tym, że przy wejściu w życie ustawy otrzymujemy "promocyjny" termin obowiązywania podwyżek - złożenie deklaracji między 24 sierpnia a 7 września spowoduje wzrost wynagrodzenia wstecznie od 1 lipca. Jeśli spóźnisz się i zrobisz to 8 września, wyższe wynagrodzenie dostaniesz dopiero od października. 15. Pracuję w szpitalu (rezydentura plus dyżury). W innym szpitalu mam dyżurze na kontrakcie. Czy przysługuje mi bon? Słyszałem, że przysługuje tylko tym, którzy pracują w jednym miejscu - prawda to? Bon patriotyczny nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o dodatkową pracę. Możesz we własnym szpitalu pracować 300 godzin, dodatkowo brać 200 godzin dyżurów w innym szpitalu, 100 godzin w karetce i 50 godzin w poradni, aczkolwiek nie polecamy takiego postępowania. B ) W TRAKCIE 1. Czy kwota bonu podana jest brutto czy netto? Jest to kwota brutto. 700 zł brutto dla specjalizacji deficytowych i 600 zł brutto dla pozostałych. 2. Skoro bon dostaję brutto, to ile tak właściwie dostanę na rękę? Jeśli zarabiasz tylko podstawę i nie dyżurujesz, Twoja pensja wzrośnie o około 487,66 zł w przypadku specjalizacji deficytowej (bon 700 zł) i około 417,14 zł w przypadku pozostałych specjalizacji (bon 600 zł). 3. Czy bon będzie wliczany do podstawy? Tak. Powiększy on Twoje wynagrodzenie zasadnicze. 4. Czy bon powiększy kwotę otrzymywaną za dyżury? Tak. Wyższe wynagrodzenie zasadnicze, to wyższe wszystkie pochodne - dyżury, średnie dyżurowe, urlopowe, ZLA. 5. Przerwałem specjalizację w trakcie pobierania bonu. Czy będę musiał zwrócić to, co pobrałem? Niestety tak. Będzie to iloczyn miesięcy, przez które pobierałeś bon oraz 75% jego kwoty. 6. Przerwałem specjalizację z przyczyn zdrowotnych i zmieniłem na inną. Czy mogę nadal dostawać bon? Tak, ponieważ zmiana specjalizacji wynikająca z orzeczenia lekarskiego o istnieniu przeciwwskazań do kontynuowania specjalizacji w dotychczasowej dziedzinie, nie jest uważana za zaprzestanie realizacji programu specjalizacji. 7. Czy jeśli wezmę bon w trakcie rezydentury, a w międzyczasie zmienię specjalizację na inną w trybie pozarezydenckim, czy będę musiał zwrócić pobrane do tej pory pieniądze? Tak. 8. Obecnie jestem w trakcie macierzyńskiego/ZLA/urlopu szkoleniowego/urlopu wypoczynkowego - czy po wzięciu bonu od 1 lipca moja średnia dyżurowa wzrośnie? Średnia dyżurowa wypłacana jest w oparciu o dyżury, które już były (np. w kwietniu, maju, czerwcu) i nie da się już podnieść wynagrodzenia, które za nie otrzymałeś. Jeśli bon otrzymasz od 1 lipca i już w lipcu będziesz miał jakieś dyżury, pierwszą, nieznacznie podwyższoną średnią dyżurową masz szansę otrzymać w sierpniu. 9. Za 2 miesiące planuję iść na macierzyński/ZLA. Czy dostanę wyższe wynagrodzenie? Tak, ale pamiętaj, że świadczenie jest średnią z ostatnich 12 miesięcy, a Ty tylko przez 2 miesiące będziesz dostawać wyższe wynagrodzenie i jego udział będzie niewielki. 10. W trakcie specjalizacji zmieniam miejsce jej odbywania. Czy muszę poinformować kogoś o tym, że chcę nadal pobierać bon? Nie, ponieważ Twój wojewoda o to zadba. Jeśli zmiana dotyczy tego samego województwa, wojewoda wraz ze skierowaniem do kontynuowania specjalizacji przekaże nowemu pracodawcy kopię Twojej deklaracji. Jeśli przeniesiesz się do innego województwa, wojewoda przekaże oryginał Twojej deklaracji nowemu wojewodzie. 11. Czy będąc w ciąży na ZLA, a później na urlopie macierzyńskim, również otrzymujemy bon, czy jego wypłacanie jest wówczas wstrzymane? ZLA i urlop macierzyński to świadczenia wypłacane przez ZUS, ale liczone w oparciu o zarabiane przez Ciebie pieniądze, a są one większe, ponieważ wcześniej powiększał je bon. Tak więc bon nie jest wypłacany w tym momencie, ale wypłacane jest świadczenie, które jest większe, niż gdybyś bonu nie posiadała. 12. Czy mogę zrezygnować z pobierania bonu w trakcie specjalizacji? Tak. Wtedy odrobisz lub oddasz tylko tę część, którą faktycznie pobierałeś. C) ODPRACOWANIE BONU 1. Będę pobierał bon przez całą specjalizację. Ile czasu będę musiał go odrabiać? Niezależnie od czasu trwania Twojej specjalizacji, bon odrabia się przez 2 lata. Tak samo jest w przypadku medycyny rodzinnej, neurologii, chirurgii czy ginekologii. 2. Będę pobierać bon przez 2 lata specjalizacji z 6. Ile czasu będę musiał go odrabiać? Czas odrabiania bonu będzie proporcjonalnie skrócony. Jeśli pobierasz go przez 1/3 specjalizacji, odpracowywać go będziesz przez 1/3 wymaganego czasu, czyli przez 8 miesięcy. 3. Gdzie można pracować, aby odpracować bon? Musi być to jednostka, która posiada kontrakt z NFZ. Twoje usługi nie muszą być kontraktowane. 4. Ile godzin trzeba pracować, aby odrobić bon? Ustawa podaje, że musi to być równoważnik jednego etatu przez 2 lata. 1 etat pracownika ochrony zdrowia to średnio ok. 158 godzin 37 minut miesięcznie (w 2018 i 2019 roku). 5. Czy mogę pracować na pół etatu lub jedną trzecią etatu? Tak, jeżeli sumarycznie wypracujesz liczbę godzin odpowiadającą jednemu etatowi przez 2 lata. Możesz pracować na pół etatu przez 4 lata lub na 2/5 etatu przez 5 lat. Możesz pracować co drugi miesiąc cały etat, a później mieć miesiąc wolnego. Wymagana liczba godzin przez 2 lata to około 3822 (suma dni roboczych z roku 2019 i 2020 pomnożona przez 7 godzin i 35 minut pracy dziennie). 6. Czy pracując na dwa lub trzy etaty, odpracuję bon szybciej? Nie, nie odrobisz szybciej. MZ i my tak samo zalecamy pracę w formie etat + dyżury zgodnie z Kodeksem pracy. Więc zapracowanie się na śmierć nie skraca odrabiania bonu. 7. Czy mogę odpracować bon tylko na dyżurach? Ustawa tego wprost nie określa, ale też nie zabrania. Ma zgadzać się liczba godzin i warunek posiadania kontraktu z NFZ przez podmiot zatrudniający. 8. Czy mogę pracować w kilku miejscach np. pół etatu w szpitalu, 40 godzin w poradni i 48 godzin w wieczorynce? Tak, jeżeli suma tych godzin da co najmniej 1 etat przez 2 lata lub cząstkę etatu przez dłuższy czas (patrz punkty: C4 i C5). 9. Czy można odpracować bon pracując wyłącznie w NPL-u na zlecenie? Tak, o ile liczba godzin będzie wystarczająca (patrz punkty: C4 i C5). 10. Czy trzeba być zatrudnionym na etacie, czy może być to kontrakt? Forma zatrudnienia nie ma znaczenia. Istotna jest tylko ilość godzin. 11. Czy odpracuję bon przyjmując prywatnie? Tak, jeśli poradnia, w której przyjmujesz, posiada jakikolwiek kontrakt z NFZ. Ty nie musisz udzielać świadczeń refundowanych. Oczywiście musi zgadzać się wymagana ilość godzin. Jeśli nie posiada takiego kontraktu, to niestety nie możesz. 12. Pobierałem bon przez 2 lata, 7 miesięcy i 13 dni - skąd mam wiedzieć, ile będę musiał odpracować? Po zakończeniu specjalizacji zostaniesz poinformowany pisemnie przez wojewodę, który powie Ci dokładnie, ile czasu będziesz musiał pracować, aby odrobić zobowiązanie. Sam nic nie musisz liczyć. 13. Skąd oni będą wiedzieć, czy odpracowałem bon? Przecież mogę uciec i nigdy mnie nie znajdą! Składając deklarację o chęci otrzymywania bonu, zobowiązujesz się jednocześnie do zapłaty ewentualnej kary. Poza tym to Ty musisz, zgodnie z ustawą, po zakończeniu specjalizacji, poinformować wojewodę o miejscu, gdzie będziesz realizował zobowiązanie oraz o każdorazowej jego zmianie. Będziesz musiał też dostarczyć mu potwierdzenie odpracowania czasu w poszczególnych jednostkach, w których będziesz pracować. 14. Od kiedy właściwie liczy się to 5 lat? Od ostatniego dnia specjalizacji? Od zdania egzaminu? 5 lat liczy się od dnia uzyskania potwierdzenia zakończenia szkolenia specjalizacyjnego. Jest to dzień, w którym wojewoda, po otrzymaniu Twoich dokumentów specjalizacyjnych od konsultanta krajowego, stwierdza, że zakończyłeś specjalizację. W praktyce będzie to między 2 a 6 tygodni od złożenia przez Ciebie kompletu dokumentów w Urzędzie Wojewódzkim. 15. Zamierzam pracować w Polsce - czy bon sam spłaca się z mojej pensji? Jeśli spełniasz kryteria odpracowania bonu (praca w jednostce posiadającej kontrakt z NFZ, równoważnik jednego etatu, 2 lata pracy), to właśnie Twoja praca zapewnia odrobienie bonu. Nic nie musisz spłacać i nic nie jest pobierane z Twojej pensji. 16. Posiadam etat akademicki, a oprócz tego 1/4 etatu szpitalnego. Który z nich liczy się do odpracowania zobowiązania? Niestety, praca akademicka nie jest odpracowywaniem bonu. W Twoim przypadku tylko etat szpitalny pozwoli na odpracowanie zobowiązania. 17. Po zakończeniu specjalizacji zaczynam nową, w placówce posiadającej kontrakt z NFZ, ale odbywam ją w trybie pozarezydenckim. Czy w ten sposób odpracuję bon? Tak. 18. Po zakończeniu specjalizacji zaczynam nową, w placówce posiadającej kontrakt z NFZ, ale odbywam ją w formie wolontariatu. Czy w ten sposób odpracuję bon? Tak, aczkolwiek nie polecamy wolontariatów. 19. Zamierzam odrobić bon pracując na kontrakcie, ale za pośrednictwem firmy zewnętrznej i to ona mnie zatrudnia, a nie bezpośrednio szpital. Czy odpracuję w ten sposób bon? Tak. 20. Jestem w trakcie specjalizacji z radiologii/patomorfologii. W naszej specjalizacji świadczenia rozliczane są zadaniowo, a nie godzinowo - mam płacone od procedury. Da się to jakoś przeliczyć na godziny? Tak. Pracodawca zaświadcza, jakiej części etatu odpowiada Twój kontrakt. 21. Jestem w trakcie specjalizacji stomatologicznej, przez co raczej nie będę w stanie odpracować bonu. Chciałabym go jednak wziąć, aby uzyskać wyższą podstawę i od niej w przyszłości otrzymać wyższe świadczenie chorobowe i macierzyński. Czy wystarczy jak po 5 latach zwrócę bon (wymagane 75% x ilość miesięcy), czy też ZUS dowie się, że nie odpracowałam bonu i może upomnieć się o te pieniądze (różnicę między standardowym wynagrodzeniem a podwyższonym bonem)? Ustawa tego nie przewiduje, przez co można powiedzieć: na tę chwilę nie. Pamiętaj też, że wystarczy, że jednostka, w której pracujesz, ma chociaż mały kontrakt z NFZ i wtedy jest to miejsce, w którym możesz odpracować bon. 22. Co w sytuacji, gdy moja specjalizacji wydłuży się np. z powodu macierzyńskiego czy ZLA - czy czas odpracowania się wydłuża? Nie, odpracowujesz maksymalnie 2 lata i tylko za okres, kiedy pracowałaś, miałaś urlop wypoczynkowy lub szkoleniowy. Urlop macierzyński, ZLA i urlop bezpłatny nie liczą się do tego okresu. 23. Co w sytuacji, gdy podczas odpracowywania bonu zajdę w ciążę lub zachoruję i nie będę w stanie odpracować bonu w wymaganym terminie? Czy ulegnie on przedłużeniu? Ustawa tego nie precyzuje, ale pozostawia furtkę: od zapłaty kary można odwołać się do wojewody. Można mieć nadzieję, że spojrzy przychylnym okiem na młodą mamę. Prowadzone są rozmowy PR z MZ: wstępne informacje mówią, że będzie maksymalnie prorodzinnie i prozdrowotnie. 24. Czy pracodawca, u którego będzie odpracowywało się bon, będzie miał prawo i dostęp do informacji, że zatrudniony w trakcie rezydentury go pobierał? Tak. 25. Czy w założeniu ustawodawcy NFZ będzie wieczny? Co jeśli nastąpi restrukturyzacja i NFZ zniknie? [to jedno z ulubionych pytań redakcji - przyp.red.] Chodzi w głównej mierze o publiczne finansowanie. Jak zlikwidują NFZ, to zostaną placówki finansowane ze środków publicznych i "zamienniki" NFZ: kasy chorych czy inne fundusze. 26. Czy można odpracować bon w czasie dyżurów pod telefonem? Tak, ale tylko za godziny pracy, a nie czuwania. W praktyce będzie to zależało od Twojego pracodawcy - jeśli wystawi zaświadczenie, że przepracowałeś określoną część etatu i zaliczy oczekiwanie do czasu pracy, wtedy Urząd Wojewódzki przyjmie taką informację jako odpracowanie bonu. 27. Czy jeśli będę pobierał bon przez 1 rok, to na odpracowanie mam nadal 5 lat, czy czas ten ulega skróceniu? Nadal jest to 5 lat. Skracany jest tylko wymagany czas do odpracowania (np. dla 5-letniej specjalizacji odpracowanie 1 roku pobierania bonu trwa 4,8 miesiąca). 28. Czy wzięcie bonu wiąże nas terytorialnie z danym województwem, czy można odrobić go w innym? Tak, można odrobić w innym. Wojewodowie przekażą sobie stosowne informacje. D) ZWROT BONU 1. Pobierałem bon przez całą specjalizację i nie będę go odpracowywać. Ile muszę oddać? Zwracana kwota to iloczyn liczby miesięcy, przez które pobierałeś bon oraz 75% miesięcznej kwoty, tj. 450 zł w przypadku bonu 600 zł lub 525 zł w przypadku bonu 700 zł. 2. Pobierałem bon przez część specjalizacji i nie będę go odpracowywać. Ile muszę oddać? Jak wyżej - pomnóż liczbę miesięcy, przez które pobierałeś bon przez 450 zł lub 525 zł. 3. Pobierałem bon przez całą specjalizację, ale nie udało mi się go w całości odrobić. Odpracowałem jednak połowę wymaganego czasu. Ile muszę zwrócić? Proporcjonalnie. Jeśli pobierałeś przez 6 lat, powinieneś odpracować 2 lata, a odpracowałeś 1 rok (czyli połowę), musisz oddać połowę zobowiązania, czyli za 3 lata. Jak wyżej - mnożysz 36 miesięcy i 450 zł lub 525 zł. 4. Czy w razie niespełnienia warunków, będę musiał oddać również za zwiększone zarobki za dyżury, pracę nocną, nadgodziny, zwolnienia itd.? Nasze kadry przysłały nam deklarację, z której tak właśnie wynika. Nie, oddajemy tylko 75% kwoty bonu, choćbyśmy w czasie pobierania mieli po 15 dyżurów. Kadry postępują niezgodnie z ustawą - proponuję poprosić o podstawę prawną. 5. Do kiedy będę musiał oddać pieniądze? Po 2 czy 3 latach, a może dopiero na koniec okresu? Teoretycznie już po 3 latach i 1 dniu niepracowania w Polsce będzie wiadomo, że na pewno nie uda Ci się odpracować bonu i będziesz musiał go zwrócić. Zgodnie z ustawą jednak masz 5 lat na realizację zobowiązania, a w ciągu 60 dni od zakończenia odrabiania bonu musisz poinformować o tym wojewodę. Jeśli tego nie zrobisz, wojewoda poinformuje Cię o konieczności zapłacenia kary. Od tego momentu masz na to 14 dni. Wygląda więc, że nie będzie to wcześniej, niż po 62,5 miesiąca. Możesz też się odwołać, jeśli uznasz, że kara Ci się nie należy. E) DLA KOGO I CZY WARTO 1. Pracuję w Polsce i zamierzam pracować tu do końca życia - czy warto brać bon? Tak, o ile jesteś w stanie go odpracować, tzn. zamierzasz pracować w wymiarze co najmniej jednego etatu przez co najmniej 2 lata w jednostce posiadającej kontrakt z NFZ. Jeśli w Twojej specjalizacji nie jest to możliwe (np. medycyna pracy) lub utrudnione (np. stomatologia), musisz się zastanowić (patrz punkt E3). 2. Pracuję w Polsce i zamierzam pracować tu do końca życia, ale tylko i wyłącznie prywatnie - czy warto brać bon? Jeżeli jednostka, w której będziesz pracować prywatnie, posiada jakikolwiek kontrakt z NFZ, być może będziesz w stanie odpracować bon. Jeśli nie, musisz się zastanowić (patrz punkt E3). 3. Pracuję w Polsce, ale zamierzam wyjechać jak tylko skończę specjalizację - czy warto brać bon? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy wziąć pod uwagę dwie kwoty i dwa fakty. Kwota 1: Twoja pensja podstawowa wzrośnie o około 487,66 zł netto, jeśli odbywasz specjalizację deficytową lub o około 417,14 zł netto, jeśli odbywasz specjalizację niedeficytową. Kwota 2: jeśli zmuszony będziesz oddać zobowiązanie, w przypadku specjalizacji deficytowej będzie to kwota 525 zł miesięcznie i 450 zł w przypadku specjalizacji niedeficytowej. Fakt 1: przez cały okres specjalizacji Twoja pensja będzie powiększona nie tylko w podstawie, ale także o dyżury liczone od niej. Dostaniesz większą średnią dyżurową czy świadczenie chorobowe. Fakt 2: w przypadku pobierania samej podstawy (bez dyżurów), miesięcznie stracisz około 37,34 zł w przypadku specjalizacji deficytowej i około 32,86 zł w przypadku specjalizacji niedeficytowej. Zwiększone uposażenie będziesz pobierać przez okres 4-6,5 roku, a zwrócisz dopiero ponad 5 lat później (czyli w najlepszym wypadku 11,5 roku od otrzymania pierwszej wypłaty). Jeśli potraktujemy bon jako pożyczkę, pożyczysz od 20 022,72 zł (4 lata, niedeficytowa) do 38 037,48 zł (6,5 roku, deficytowa), a oddać będziesz musiał odpowiednio: 21 600 zł i 40 950 zł. Różnica to odpowiednio: 1 577,28 zł i 2 912,52 zł. To Twoja opłata za wzięcie tak długiej pożyczki. Jeśli przeliczymy to na oprocentowanie, wychodzi odpowiednio: 7,88% i 7,65% w skali 5 lat. Podzielmy przez 5 lat, mamy: 1,58% i 1,53% rocznie. Zna ktoś tak tani kredyt? W trakcie którego nie trzeba spłacać kapitału, ani nawet odsetek? W czasie rezydentury będzie Ci się żyło lepiej o te pieniądze, a później: a) jeśli będziesz pracować prywatnie: bez trudu spłacisz zobowiązanie b) jeśli będziesz pracować za granicą: bez trudu spłacisz zobowiązanie Dodać należy, że jeśli w czasie rezydentury masz dyżury, dostaniesz dużo więcej, a oddać będziesz musiał tyle samo. Dlatego według mnie - bon warto brać w każdym przypadku, nawet wtedy, gdy na pewno wiesz, że go nie odpracujesz. 4. Dlaczego warto brać bon - subiektywne opinie zwolenników: - z samych dyżurów dostanę drugie tyle, więc mogę co miesiąc odkładać 500 zł na konto oszczędnościowe i pierwszego dnia po specce oddać całość, a i tak będę 300-500 zł na plus za każdy miesiąc - należy też wziąć pod uwagę inflację: dziś za ten bon kupimy 500 bułek, a w momencie, gdy będziemy musieli bon spłacić: 400-450 bułek; za każdy miesiąc jesteśmy bogatsi (i grubsi) o 50-100 bułek - jak ktoś nie chce, to ja chętnie wezmę jego bon i odpracuję 4 lata 5. Dlaczego nie warto brać bonu - subiektywne argumenty przeciwników: - w mojej specjalizacji nie będę w stanie go odpracować, ponieważ nie ma w niej pracy na NFZ - po specce nie rozdają etatów na prawo i lewo; żeby odpracować tę liczbę godzin, będziecie pracować z 6 lat - jest to zobowiązanie do pracy w Polsce, nie wiem na jakich warunkach - rząd może zmusić w przyszłości lekarzy do pracy za minimalną krajową w okresie wymaganym do odpracowania bonu i w województwie, gdzie akurat są braki - w tym kraju mnie nie zdziwi, gdy okaże się, że odpracowanie bonu będzie bez wynagrodzenia, bo już przecież zostało ono wypłacone w formie bonu właśnie; moim zdaniem te bony to strzał w kolano; w Polsce podpisywać jakąkolwiek lojalkę to ryzyko - gra nie warta świeczki - nie chcę się wiązać - zaraz po specjalizacji wyjeżdżam do Niemiec - mam nadzieję, że nie będziecie brać tego bonu, bo to obniży płace lekarzy po specjalizacji w placówkach NFZ - będzie pula osób "uwięzionych" w NFZ - wtedy siłą rzeczy płaca spadnie - nie będę się rzucać na takie ochłapy - trzeba nie mieć wstydu, żeby zaproponować lekarzom taki ochłap i oczekiwać czegokolwiek w zmian - nie składam wniosku, IMHO bardzo słaby deal - 2 lata pracy w Polsce i najwyraźniej meldowanie co jakiś czas o pracy, miejscu pracy etc. Raz - pole do nadużyć, a nawet, jeśli nie - są to marne grosze w zamian za ZMUSZENIE do pracy w Polsce, czyli ogólne pozwolenie na niższe stawki za pracę - Nawet nie chcę sobie wyobrażać meldowania swoich godzin pracy oraz miejsca urzędasom za jakieś śmieszne 400 zł - sorry, wolę być biedniejszy o ekwiwalent 1 dyżuru na 3 miesiące w NPL-u, niż być przywiązany przez jakieś umowy, z których wywiązanie zajmie mi więcej czasu niż w/w dyżur - wystarczy mi widzieć na własne oczy, jak NFZ funkcjonuje ze swoimi karami, żeby mieć tyle rozumu w głowie, żeby nie wchodzić w takie umowy, z których wywiązanie może być niemożliwe na kontrakcie - po tylu latach edukacji miałem nadzieję zarabiać średnią krajowa, ba, nawet trochę więcej, żebym mógł konkurować z magazynierem w Biedronce, a nie bawić się w lojalki Powyższy FAQ opracował Lek. Maciej Tomczak w oparciu o pytania i odpowiedzi zadawane i udzielane na grupie fejsbukowej Porozumienia Rezydentów OZZL Załączniki: OFICJALNA DEKLARACJA DLA REZYDENTA: Wzor-deklaracji-lekarza-rezydenta.doc USTAWA (podstawa prawna): USTAWA z dnia 5 lipca 2018 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw.pdf
  4. Dzisiejsze nadzwyczajne spotkanie przedstawicieli Porozumienia Rezydentów OZZL z Ministrem Zdrowia przyniosło wymierne skutki. Po 29 dniach głodówki oraz ogólnopolskiej akcji #1lekarz1etat (polegającej na pracy zgodnie z postanowieniami Kodeksu Pracy do granicy 48 godz./tydzień) udało uzyskać się dobrze rokujące na przyszłość porozumienie. Jak mówi lek. Mateusz Latek z władz Porozumienia Rezydentów OZZL: Podpisane dziś Porozumienie ma charakter swoistego zawieszenia broni. Rezydenci zobowiązali się do nieeskalowania konfliktu w zamian za wprowadzenie niezbędnych reform w ochronie zdrowia oraz zobowiązanie się do dalszej współpracy w atmosferze dialogu. Ilość znaczących zmian jest pokaźna, jak udało nam się dowiedzieć wśród nich odnajdujemy m.in.: Kwota 2,13 mld zł więcej #NaZdrowie już w 2018 roku. Niemal 16 mld zł więcej #NaZdrowie do końca 2024 roku. Wyeliminowanie klauzuli opt-out do 2028 roku. Podwyżki pensji rezydentów niezależnie od daty rozpoczęcia specjalizacji (koniec tzw. „dwutabelkowości”. Dla specjalizacji niedeficytowych (niezależnie od daty rozpoczęcia specjalizacji): 4000 zł brutto od pierwszego roku 4500zł brutto po drugim roku szkolenia + opcjonalne 600 zł brutto wliczane do podstawy w przypadku deklaracji chęci pozostania w Polsce po ukończeniu specjalizacji Dla specjalizacji deficytowych (niezależnie od daty rozpoczęcia specjalizacji): 4700 zł brutto od pierwszego roku 5300 zł brutto po drugim roku szkolenia + opcjonalne 700 zł brutto wliczane do podstawy w przypadku deklaracji chęci pozostania w Polsce po ukończeniu specjalizacji A ponadto: Podwyżka dla lekarzy specjalistów zatrudnionych na podstawie stosunku pracy, ich wynagrodzenie wyniesie min. 6750 zł brutto miesięcznie. Wprowadzenie obowiązku zatrudnienia sekretarek medycznych przez podmioty posiadające kontrakt z NFZ Wprowadzenia rozwiązań z dziedziny e-zdrowia (e-ZLA, e-recepty, e-zlecenia i e-skierowania) do końca roku 2019. Dodatkowe 6 dni płatnego urlopu szkoleniowego na udział w kursach, konferencjach i szkoleniach dla lekarzy w ciągu roku. Wprowadzenie przepisów zdejmujących z lekarza konieczność określania poziomu refundacji leku na recepcie do końca 2018 roku. Uregulowanie kwestii dyżurów medycznych. Ochrona właściwa dla funkcjonariusza publicznego dla lekarza pracującego w publicznej służbie zdrowia w czasie udzielania przez niego świadczeń zdrowotnych. Jak dodaje doktor Mateusz Latek: Wg ostatniego raportu EHCI Polska nadal plasuje się bliżej końca niż początku stawki. Czy teraz stanie się nowymi Czechami, Słowacją czy Serbią ochrony zdrowia? Czas pokaże. Redakcja MedFor.me
  5. hypersonic

    Nowy Minister - czy nowa jakość?

    Dziś w ramach rekonstrukcji rządu Premiera Mateusza Morawieckiego doszło do zmian kadrowych. Na stanowisko Ministra Zdrowia wybrany został prof. Łukasz Szumowski. Nowy minister jest 46-letnim kardiologiem, wieloletnim kierownikiem Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca w Instytucie Kardiologi przy ul. Alpejskiej w Warszawie. Od 2016 roku pełnił on funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Środowisko medyczne patrzy z głęboką nadzieją na kroki jakie podejmie nowy minister, logicznym mogłoby wydawać się że w tak gorącym dla ochrony zdrowia okresie nikt nie podjąłby się roli kierowania tym resortem bez uzyskania zapewnienia wzrostu finansowania. Profesor Szumowski jako człowiek nauki bez wątpienia rozumie powagę sytuacji, a jako członek wielu międzynarodowych towarzystw może mieć to, czego zabrakło doktorowi Radziwiłłowi, a mianowicie zdolność perswazji - źródła rządowe donoszą, że poprzedni minister nie starał się przekonać m.in resortu finansów do przesunięcia środków budżetowych na zdrowie. Czy Prof. Szumowski wprowadzi nową jakość w polski system opieki medycznej, czy też zmiana ta miała wprowadzić jedynie zawirowanie i mówiąc kolokwialnie "kupić trochę czasu"? Na to pytanie odpowiedź przyniosą najbliższe dni, dziś nie pozostaje nic innego jak patrzeć z nadzieją w przyszłość i życzyć nowemu Ministrowi rozwagi i pokory. hypersonic
  6. Medycyna była i jest apolityczna. Tymczasem o kształcie i funkcji ochrony zdrowia w większości krajów decydują politycy. Nikogo nie dziwi ta asymetria. A może powinna… Czy to możliwe, że na polskiej scenie politycznej dobiega końca era dominacji socjologów, politologów, prawników, historyków, „opozycjonistów” i „zawodowych polityków”? Może to już czas, aby prym zaczęli wieść eksperci takich dziedzin jak matematyka, fizyka czy medycyna. W całej ponad siedemdziesięcioletniej historii PRL i III RP „przytrafiło” się nam wśród łącznie 25 premierów: 5 ekonomistów, 2 absolwentów politechnik, 1 fizyk i 1 lekarka. Warto zaznaczyć, że w całym tym mniej lub bardziej zacnym gronie znajdziemy 3 doktorów nauk, 1 doktor habilitowaną i 3 profesorów. Nie rzuca to na kolana i chciałoby się więcej. Wydaje się, że tytułowym tezom przeczy historia 28 lat resortu zdrowia (i opieki społecznej). Niemal wszyscy ministrowie zdrowia wolnej Polski byli lub są lekarzami. Chlubne, co warto podkreślić, wyjątki stanowiła czwórka nie-medyków (władających łącznie przez 21 miesięcy): Cegielska, Rudnicki, Hausner, Czekański, ze szczególnym naciskiem na zmarłą przedwcześnie mgr Franciszkę Cegielską. Powszechnie sądzi się, że nikt nie zadba o dobro pacjentów i systemu ochrony zdrowia lepiej niż lekarz czy pielęgniarka. Wszak cechuje ich często zawodowa empatia, znają problemy branży, mają znajomości w środowisku, są ekspertami w swoich dziedzinach… Nic bardziej mylnego. Który z wymienionych przymiotów faktycznie przydaje się w pracy menedżera ochrony zdrowia? Empatia może przeszkadzać w rozsądnym ekonomicznym rachunku, znajomość faktycznych problemów ochrony zdrowia jest równoważona przez szereg zawodowych i towarzyskich powiązań, które są najczęściej kulą u nogi, a wiedza w zakresie hipertensjologii w niczym nie pomaga w biurowej pracy. (No, może poza sytuacją, gdy wszystkim na zebraniu skoczy ciśnienie…) I tak: wielu ordynatorów nie radzi sobie z zarządzaniem oddziałami i klinikami, dyrektorzy szpitali z wykształceniem ekonomicznym i menedżerskim są znacznie lepiej oceniani niż absolwenci medycyny, a do pracy w resorcie zapraszani są albo lekarze-politycy ze ślubowaniem „Nie podwyższę składki zdrowotnej” na ustach, albo wybitne osobowości świata medycyny bez żadnej siły przebicia. A gdy w końcu trafią się energiczni eksperci pokroju Krzysztofa Łandy, szybko wylatują pod byle pretekstem za sprawą nacisku medycznych grup interesów. Z radością i entuzjazmem witamy każdego kolejnego ministra zdrowia, choć trudno spodziewać się, że lekarza Szumowskiego zastąpi ktoś inny niż kolejny lekarz rekrutujący się bądź z szeregów partii, bądź też z kręgu nomen omen znajomych królika. Można się domyślać, że tak jak rządy premierów Tuska i Kopacz oznaczały dla ochrony zdrowia groźny dryf w kierunku komercjalizacji, tak też każdy rząd koalicji Kaczyński-Gowin-Ziobro będzie z entuzjazmem wpychał polską medycynę w erę Siemaszki, długów i „bomisiów”. Czy zatem receptą może być powołanie do istnienia partii politycznej? Partii złożonej z pacjentów, lekarzy, pielęgniarek, byłych związkowców, przedstawicieli izb lekarskich i pielęgniarskich, pracowników innych zawodów medycznych. Być może w kraju, gdzie przymiotnik „polityczny” jest słowem nacechowanym negatywnie, jedynym sposobem na „apolityczną” realizację ważnych społecznie postulatów, jest założenie partii i przekroczenie progu wyborczego… Doświadczenie minionych 28 lat III RP pokazuje, że im dalej w las, tym więcej drzew. Tak jak dla pierwszych rządów po 1989 roku przełomowe reformy były koniecznością, tak dla kolejnych wprowadzanie tzw. systemowych zmian przychodziło z ogromną trudnością, a dla niektórych było kamieniem u szyi i politycznym samobójstwem. Rozwój polskiej medycyny na przykład w zakresie rozbudowy ośrodków akademickich, tworzenia pionierskich ośrodków leczniczych czy boomu w sektorze prywatnym, postępował raczej wbrew działaniom kolejnych ministrów zdrowia, a nie dzięki nim. Postulaty, o których usłyszała Polska w październiku 2017 dzięki głodówce lekarzy rezydentów, czyli zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do poziomu nie niższego niż 6,8 PKB w ciągu trzech lat, likwidacja kolejek, rozwiązanie problemu braku personelu medycznego, likwidacja biurokracji w ochronie zdrowia, poprawa warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia mają charakter ewidentnie społeczny i płacowy, choć tak łatwo przyklejano im łatkę „politycznych”, a protest próbowano w mediach zdyskredytować nadając mu antyrządowy charakter. Czy presja wywierana przez młodych lekarzy na parlamentarzystów, ministrów, premiera czy prezydenta przyniosła oczekiwany skutek? Można mówić o małych sukcesach, ale ani rządowa ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, ani powoływanie kolejnych roboczych zespołów, ani wreszcie rządowy projekt wzrostu nakładów na zdrowie do 6% PKB w 2025 roku nie usatysfakcjonuje protestujących lekarzy i całego Porozumienia Zawodów Medycznych. Ostatnie głośne spotkania przedstawicieli lekarzy i pacjentów z politykami pokazują dobitnie, że obywatele są w tym układzie uciążliwym petentem, a nie suwerenem. Resorty finansów i zdrowia w rękach ludzi, którzy traktują pieniądze przeznaczone na medycynę jak wyrzucone w błoto nigdy nie staną się reprezentacją społeczności pacjentów, a tym bardziej pracowników ochrony zdrowia. Finansową i kadrową fikcję, która uderza coraz mocniej w pacjentów, a którą obnaża akcja #1lekarz1etat można zakończyć wyłącznie dzięki fundamentalnej zmianie priorytetów całego rządu. A postulatów „zdrowotnych” do dyskusji i realizacji jest znacznie więcej: dobrowolne, dodatkowe ubezpieczenia, współpłacenie, informatyzacja i jednolity system informacji o pacjentach, odbudowa zaufania społecznego do publicznej służby zdrowia, walka z nikotynizmem wśród najmłodszych, walka z otyłością, walka z alkoholizmem, realne działania antysmogowe i antyspalinowe, medyczna marihuana i rozsądna debata nt. narkotyków, poprawa edukacji i zdrowia seksualnego Polaków, profilaktyka i wzrost świadomości zdrowotnej do poziomu europejskiego, promowanie szczepień ochronnych, intensywne wsparcie finansowe dla medycznych badań naukowych, poprawa systemu raportowania i zgłaszania chorób, wprowadzenie rejestru zakażeń szpitalnych z prawdziwego zdarzenia i mądra polityka antybiotykowa, polskie badania epidemiologiczne na szeroką skalę, wdrażanie sprawdzonych rozwiązań społecznych tj. sorry works w przypadku błędów medycznych czy edukacja zdrowotna rodziców poprzez dzieci, realizacja polskiego Cancer Plan, dostosowanie studiów medycznych do potrzeb współczesności i reforma kształcenia podyplomowego. Zagadnień wystarczy na wiele kadencji. Do głosu w III Rzeczpospolitej dochodzi zuchwałe pokolenie... jej rówieśników. Młodzi ludzie z tzw. generacji Y pozbawieni piętna PRL, którzy chcą się uczyć, odnajdują się w świecie cyfryzacji i wolnego rynku, swobodnie podróżują po zjednoczonej Europie i całej globalnej wiosce, a nade wszystko cenią wywalczoną przez dziadków i rodziców wolność, ale nie zgadzają się na zastaną rzeczywistość. Mówią głośne NIE bylejakości, wyzyskowi, imposybilizmowi i bezczynności władzy. Dorastali w świecie bez monopolu jednej partii, strachu przed represjami, cenzury. Obce jest im poczucie niskiej wartości, mówią i piszą, co myślą, są przekonani, że mogą osiągnąć każdy cel, a świat powinno się zmieniać, a nie akceptować. To właśnie pokolenie lekarzy urodzonych u schyłku żelaznej kurtyny i po jej upadku potrafiło przełamać impas, zjednoczyć się, wskazać cele i systematycznie je realizować. Poprzez merytoryczną dyskusję, konsekwentną edukację społeczeństwa i jego politycznych reprezentantów, skuteczny przekaz medialny, pokojowe manifestacje i wymaganie przestrzegania prawa. Czasem nawet kosztem siebie i swojego prywatnego czasu. Cechuje ich wyjątkowe poczucie odpowiedzialności za państwo. Może więc znajdzie się grupa zapaleńców, która powoła partię polityczną, zaprosi do niej ekspertów ds. zarządzania w ochronie zdrowia, przedstawicieli organizacji pacjenckich, wybitnych samorządowców, związkowców, chętnych do współpracy członków towarzystw lekarskich i wywalczy szerokie poparcie społeczne. Kto w Polsce nie zagłosowałby na Partię Zdrowie? Nie chodzi o ty, by wygrywać wybory. Partia z takim zapleczem byłaby naturalnym koalicjantem dla każdego zwycięzcy - zarówno z prawicy, lewicy, jak i z centrum, a dzięki politycznej sile proponowałaby swojego ministra zdrowa - oczywiście nie lekarza. Warunkiem uzyskania stabilnej większości dla koalicjantów byłaby gwarancja wystarczających budżetowych środków na zdrowie i realizacji kluczowych postulatów. Setki tysięcy podpisów pod ostatnimi obywatelskimi projektami ustaw „medycznych” są dowodem na to, że taki apolityczny projekt uzyskałby społeczne poparcie. A, jak wiadomo, każda polska dyskusja zaczyna się od zdrowia, a kończy na polityce. Byliśmy dumni z orlików budowanych 6-7 lat temu, a dziś z dumą patrzymy na reprezentację Polski w piłce nożnej, czego nikt się przed dekadą nie spodziewał. Była wola polityczna, były pieniądze, stworzono infrastrukturę, wdrożono system kształcenia, zadbano o medialny przekaz i już są efekty. Da się? Da się! Także z medycyną! Mateusz Malik, lekarz Zdjęcia: M.Malik, M. Latek
  7. Premier Mateusz Morawiecki dostał od koalicjantów do dyspozycji identyczny zestaw osób do współpracy. Wymiana premiera nie była okazją, by pozbyć się z Rządu skonfliktowanego ze środowiskami medycznymi Konstantego Radziwiłła. Praca w resorcie byłego członka Najwyższej Izby Lekarskiej była i będzie oceniana różnie, ale Radziwiłł ma jeszcze szanse na poprawę swego wizerunku. Oczekując na kolejnego ministra zdrowia, prawdopodobnie w styczniu 2018 możemy być pewni, że lekarza Radziwiłła zastąpi kolejny lekarz rekrutujący się bądź z szeregów partii, bądź też z kręgu nomen omen znajomych królika. Nie ma znaczenia, czy będzie to ideolog prof. Bogdan Chazan, zgrany polityk Bolesław Piecha czy kardiolog/generał/dyrektor Grzegorz Gielerak - nie są to ludzie, w których ambicją jest cywilizacyjny skok polskiej medycyny. Może w przyszłości premier zaskoczy nas nominacją typu Andrzej Sośnierz (rzadkie połączenie lekarza i dobrego menedżera) lub inna osoba znająca sie na zarządzaniu ochrona zdrowia, co nie zmienia faktu, że każdy narodowosocjalistyczny rząd koalicji KACZYŃSKI-Gowin-Ziobro będzie zapewne dalej pchał polską medycynę w kierunku Siemaszki, długów i ekspansji „bomisiów”. Życzymy nowemu ministrowi powodzenia, zdolności słuchania i siły przebicia u chimery premiera-ministra finansów-ministra rozwoju w jednym. Mateusz Malik, lekarz
  8. "Nie szarpiemy się o dodatkową dychę do pensji. To nie jest protest części środowiska medycznego. To powinien być protest wszystkich Polaków. O to, by miał ich kto leczyć". 9.10.2017 - Dzień 8 W Sejmie zwołano specjalne posiedzenie Komisji Zdrowia. Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, który z wykształcenia także jest lekarzem ganił rządzących: „Wygraliście wybory, bierzecie 100% odpowiedzialności. Przyszli do was ludzie zdesperowani, którzy poświęcili swoje urlopy wypoczynkowe. Upominają się nie tylko o własne zarobki”. W obecności przedstawicieli lekarzy rezydentów głos zabierali inni politycy, w tym minister zdrowia. Podkreślał, że roku 2017 na ochronę zdrowia w Polsce rząd przeznaczy ponad 4,7% PKB. Na zarzut wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów OZZL J. Bilińskiego, że po rządowych reformach wydłużają się kolejki w służbie zdrowia K. Radziwiłł odpowiedział, że niektóre się nie zmniejszają, a inne owszem. Zdaniem szefa resortu zdrowia liczba lekarzy w Polsce rośnie. To powtarzane w mediach i na posiedzeniu zdanie wzbudza wciąż w świadomych lekarzach zdumienie i śmiech. Tym większe, że to Radziwiłł zarzucał mediom kreowanie wirtualnej rzeczywistości oderwanej od tego, co w służbie zdrowia się dzieje. W trakcie przemówienia ministra zdrowia zemdlała lek. K. Pikulska, będąca jedną z głodujących, o której Polska miała jeszcze usłyszeć… (o czym w kolejnych odcinkach). Lekarze rezydenci mówią, że ich głodówkę mogłoby zakończyć spotkanie z premier Beatą Szydło. Tymczasem do protestu odniosła się sama premier i podkreśliła: „Do porozumienia dochodzi wtedy, kiedy obydwie strony chcą porozumienia, więc myślę, że ten dialog zakończy się sukcesem. Po specjalnym posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia, dotyczącemu protestowi młodych lekarzy, na środę zaplanowano nadzwyczajne posiedzenie Rady Dialogu Społecznego, które w całości ma być poświęcone problemom służby zdrowia. Wieczorem doszło do kolejnego spotkania protestujących rezydentów z ministrem zdrowia, ale strony rozeszły się bez porozumienia. Wartym podkreślenia jest sposób, w jaki całe wydarzenie komentowały media publiczne. Administratorzy serwisu TVP Info usunęli znaczną część wpisów popierających postulaty rezydentów i uniemożliwili użytkownikom komentowanie tekstów blokując ich konta. Po tygodniowym milczeniu materiał przygotowały też Wiadomości TVP1 - publiczny program informacyjny o najwyższej oglądalności. W programie zaprezentowano urywki z posiedzenia Sejmowej Komisji Zdrowia, wypowiedź dwóch osób z Ministerstwa Zdrowia, a w żaden adekwatny sposób nie pokazano motywów lekarzy. A są one ekstremalnie proste. Anonimowo, jeden z młodych lekarzy powiedział o nich: „Nie szarpiemy się o dodatkową dychę do pensji. To nie jest protest części środowiska medycznego. To powinien być protest wszystkich Polaków. O to, by miał ich kto leczyć. O to, by ich lekarz nie był na skraju wycieńczenia. O to, by ich lekarz problemów i frustracji z pracy nie musiał zapijać. O to, by byli leczeni przez dobrze wykształconych specjalistów. Mało kto to rozumie”. Mateusz Malik, lekarz, FOTO: Wprost Wszystkie artykuły z cyklu znajdziesz TUTAJ
  9. Przedstawiciele Porozumienia Rezydentów traktują aktualne działania rządzących jak ruchy pozorne, których celem jest odsunięcie problemów w czasie. A na to, jak podkreślają, czas już się skończył. 7.10.2017 - Dzień 6 W pierwszym dniu wolnym od pracy od początku protestu, w godzinach 15-18 przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia przy ul. Miodowej w Warszawie odbyła się pikieta poparcia. Grupy młodych medyków oraz ich rodzin wyszły na ulice Warszawy, aby zamanifestować solidarność z głodującymi. Wiele osób przyszło z dziećmi. Dołączyli też pacjenci. Protestujący byli ubrani w białe koszulki z napisem: "Popieram protest głodowy lekarzy". Część osób trzymała transparenty z napisami: "Kolejka poniża pacjenta", "Czekamy na spełnienie obietnicy wyborczej 6,8 proc. PKB na służbę zdrowia", "Przepracowany lekarz naraża życie pacjenta" "Czas na zdrowie: lepsze warunki zatrudnienia, pracy i leczenia". Skandowali także hasła: "Chcemy leczyć w Polsce", "Zdrowie Polaka w cenie Tik Taka". Co pewien czas pikietujący puszczali z głośników dźwięk syren karetki pogotowia. Spotkanie otworzyła przewodnicząca protestu głodowego lek. Katarzyna Pikulska. Protestujący uzyskali Poparcie Związku Zawodowego Dietetyków. Lek. Krzysztof Henryk Hałabuz przypomniał historię reaktywowanego Porozumienia Rezydentów i Porozumienia Zawodów Medycznych. Lek. Filip Dąbrowski zaznaczył dramatyczną sytuację polskich pacjentów. Lek. Krzysztof Bukiel, szef OZZL przypomniał rządzącym, aby byli ludźmi sumienia. Jeden z głodujących, którzy musieli zakończyć protest - lek. Damian Patecki, były przewodniczący PR zabrał głos w imieniu wszystkich głodujących. Dr Krzysztof Gojdź wspominał, że gdy kilkanaście lat temu kończył studia, sytuacja była podobnie zła - na ówczesne czasy zarobki były śmieszną jałmużną. Występowali też przedstawiciele dietetyków klinicznych, studentów medycyny, ratownicy medyczni i inni. Sami głodujący podkreślają, że chcą trafić z postulatami do pacjentów. Narzekają też, że traktowani są często jak „stażyści, którzy snują się za prawdziwym lekarzem”, a przecież są już pełnoprawnymi lekarzami. Strajkujący od pięciu dni piją tylko wodę, kawę i soki pomidorowe plus mieszanki elektrolitowe, aby nie doprowadzić do odwodnienia. Lekarzy odwiedzają koledzy po fachu, by wesprzeć psychicznie, zająć rozmową i sprawdzać ich parametry życiowe. W odwiedziny przybywają też ludzie świata kultury, mediów, polityki - nikt nie jest oficjalnie zapraszany, ale też przed nikim głodujący nie zamykają drzwi. Lekarze rezydenci podkreślają, że już w sumie od dwóch lat czekają na spotkanie z premier Beatą Szydło, do której wielokrotnie wysyłano listy z postulatami. Na stronie Ministerstwa Zdrowia pojawił się wpis komentujący każdy z postulatów protestujących. Przedstawiciele Porozumienia Rezydentów traktują jednak aktualne działania rządzących jak ruchy pozorne, których celem jest odsunięcie problemów w czasie. A na to, jak podkreślają, czas już się skończył. Mateusz Malik, lekarz. Foto: Gazeta Lekarska Wszystkie artykuły z cyklu znajdziesz TUTAJ
  10. hypersonic

    Staż dobrej czy złej zmiany?

    Dnia 18.10.2017 do konsultacji społecznych trafił projekt nowego rozporządzenia MZ dotyczącego stażu podyplomowego. Z uwagi na uchwaloną latem tego roku ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych, o której wielokrotnie już pisaliśmy (1, 2) oraz wzrost pensji minimalnej nowe rozporządzenie musiało uwzględnić wzrost wynagrodzeń lekarzy stażystów. Jak się jednak można było spodziewać proponowane stawki są niewiele wyższe od wymaganych prawnie . Proponowane rozporządzenie modeluje też w sposób znaczący program stażu: - Staż w dziedzinie chorób wewnętrznych ulega skróceniu o 2 tygodnie: do tej pory było to 9 tygodni i 4 dni w Oddziale Internistycznym, 1 dzień kursu zakresu profilaktyki zakażeń HIV oraz 1 tydzień kursu z zakresu transfuzjologii (łącznie 11 tygodni). W nowym programie ma być to 7 tygodni i 4 dni w Oddziale Internistycznym, 1 dzień nowego kursu - profilaktyka onkologiczna i leczenie bólu oraz 1 tydzień kursu z transfuzjologii (łącznie 9 tygodni). - Staż w zakresie pediatrii pozostaje w niezmienionej formie: 6 tygodni pediatrii, 2 tygodnie neonatologii - Staż cząstkowy w dziedzinie chirurgii ogólnej zostaje zredukowany o tydzień: z 8 tygodni (w tym 2 tyg. chirurgii urazowej) do 7 tygodni (w tym 2 tyg. chirurgii urazowej) - Staż w zakresie ginekologii i położnictwa uległ prawie dwukrotnemu skróceniu: z 7 tygodni do 4 tygodni. - Staż w zakresie medycyny ratunkowej nie uległ modyfikacji: 3 tygodnie łącznie tj. 2 tygodnie i 3 dni w Oddziale, 2 dni kursu z zakresu ratownictwa medycznego - Staż w dziedzinie psychiatrii: pozostanie w dotychczasowej długości 4 tygodni, jednak został z niego wydzielony tygodniowy kurs dotyczący komunikacji z pacjentami (3 tygodnie w Oddziale, 1 tydzień kursu) - Staż w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii (dotychczas 3 tygodnie) zostanie całkowicie zlikwidowany. - Staż w zakresie medycyny rodzinnej ulegnie znaczącemu przedłużeniu (ponad dwukrotnie): z 6 do 14 tygodni. Jak widać proponowane zmiany korespondują z całokształtem polityki MZ (wyraźne położenie akcentu na staż z medycyny rodzinnej) oraz próbują wprowadzić powiew nowoczesności (kurs komunikacji z pacjentem, kurs z problematyki leczenia bólu). Próżno jednak szukać tu zmian o jakie najgłośniej postuluje środowisko np. wydzielenie czasu na staż fakultatywny (na wybranym przez stażystę Oddziale), a usunięcie stażu z anestezjologii może utrudnić wybieranie tej priorytetowej przecież specjalizacji. A wy co sądzicie o projekcie rozporządzenia ? hypersonic Projekt rozporządzenia
  11. "Bez zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia nie da się przeprowadzić żadnej reformy" Konstanty Radziwiłł, 2008 rok. 3.10.2017 - Dzień 2 Swojego poparcia dla protestujących udzieliły Okręgowe Rady Lekarskie, m.in. Warszawska i Łódzka. Na konferencji prasowej lek. Joanna Matecka i lek. Łukasz Jankowski w obecności byłego rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Marka Krawczyka i prezesa OIL w Warszawie zaapelowali do Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła, Premier Beaty Szydło, Premiera Jarosława Kaczyńskiego, Premiera Mateusza Morawieckiego o „dobrą zmianę w ochronie zdrowia”. Protestujący zdecydowanie przypomnieli obecnemu Ministrowi Zdrowia jego wypowiedzi z 2008 roku, gdy jako Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej twierdził, że bez zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia nie da się przeprowadzić żadnej reformy. Ówcześnie zjazd podjął uchwałę, w której postuluje zwiększenie składki zdrowotnej z 9 do 13%, odpisywanej od podatku, i wyrównanie poziomu składki płaconej z budżetu państwa za niektóre grupy osób (rolnicy, bezrobotni) do tej, którą płacą wszyscy pracujący Polacy. Proponował też wprowadzenie współpłacenia za niektóre usługi medyczne przez pacjentów, przy zastosowaniu osłon państwa dla najuboższych. Co ciekawe, ex-prezes NIL postulował wtedy 2 średnie krajowe dla lekarza bez specjalizacji i 3 średnie dla specjalisty. Radziwiłł uznawał, że byłby to swoisty "pakt o nieagresji". Wieczorem protestujących po raz pierwszy, bez obecności mediów, odwiedził osobiście Minister Zdrowia Radziwiłł. Rozmawiając, namawiał do zaprzestania protestu głodowego i zachęcał do powrotu do stołu rozmów. Mateusz Malik, lekarz
  12. Dziennikarz Paweł Reszka na potrzeby swojej książki "Mali bogowie" wcielił się w sanitariusza w jednym ze szpitali i dzięki uważnej obserwacji oraz w rozmowach z białym personelem stworzył przystępny acz szokujący dla przeciętnego obywatela obraz polskiej medycyny. Jednym z największych "szoków" okazały się porażająco niskie wynagrodzenia dla pracowników wszystkich szczebli za wyjątkowo obciążającą pracę i to w niewydolnym i chaotycznym systemie. Pierwszy raz osoba z zewnątrz, niebędąca lekarzem, "nieumoczona" w medyczne korporacje, niezwiązana medyczną etyką publicznie opisała "jądro ciemności" Polskiego systemu, który ma ratować życie i przywracać zdrowie obywateli, a jest źródłem frustracji dla pacjentów i personelu. Tych pierwszych wkurza trudny dostęp do najbardziej fundamentalnej pomocy i brak podmiotowego traktowania, a tych drugich przeciążenie obowiązkami, poczucie permanentnego marnotrawstwa i upokarzające wynagrodzenie. Dziennikarz Newsweeka, a wcześniej pracownik Rzeczpospolitej, Dziennika i Tygodnika Powszechnego wprowadza czytelnika w niezwykły świat przeciętnego polskiego publicznego szpitala, który, chciałoby się rzec wbrew wszystkiemu może pomóc choremu i wymagającemu pomocy człowiekowi, ale jest skonstruowany tak, że paradoksalnie może nawet zabić. Co ważne, Reszka szuka przyczyn "szpitalnego piekła" i na pierwsze miejsce wielokrotnie wysuwa się głębokie, permanentne niedofinansowanie, które odbija się zarówno na jakości usług, dostępności do świadczeń, jak i dostępności oraz satysfakcji personelu. Autor zwraca uwagę na to, że jeszcze wciąż obecne są w Polsce tysiące inteligentnych i ambitnych młodych lekarzy (stażystów, rezydentów, młodych specjalistów), w których tkwi energia, by zmieniać zastaną rzeczywistość, ale wie, że dalsza kapitulacja państwa i podtrzymywanie przez polityków status quo zabije ten entuzjazm, a wielu skłoni do wyjazdu. Sam autor ciekawie opowiada o swoich obserwacjach w wywiadzie dla RzeczpospolitaTV, który po prostu trzeba zobaczyć: Serdecznie polecam i zachęcam do lektury! Mateusz Malik, lekarz
  13. Lekarze z Porozumienia Rezydentów OZZL wykorzystali dotychczas w walce o godne warunki pracy wiele dostępnych pokojowych form nacisku na polskie władze. Aktualnie w arsenale możliwości pozostały jeszcze m.in. własna inicjatywa legislacyjna, wniosek o referendum, zatrudnianie lobbystów czy walka wyborcza o własnych reprezentantów w parlamencie i rządzie. Bierne oczekiwanie na ruch władz wobec rosnącego kryzysu kadrowego w polskiej ochronie zdrowia jest strategią dość nierozważną. Dlatego nadszedł czas na oddolny, zaakceptowany przez wszystkie medyczne grupy zawodowe projekt ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w polskich placówkach leczniczych. Przygotowany starannie w procesie negocjacji i przeanalizowany przez prawników potrzebuje teraz poparcia co najmniej 100 tysięcy obywateli, aby mogła uzyskać parlamentarny bieg. Zachęcamy do zaangażowania w zbieranie podpisów pod projektem. Polskie społeczeństwo, a przede wszystkim władze potrzebują jasnych sygnałów, że inicjatywa jest po stronie obywateli. Zamieszczamy informacje dla osób, które chcą aktywnie włączyć się w akcję. W załączeniu oryginał projektu i formularze do zbierania podpisów. Obywatelski projekt ustawy w sprawie warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia.pdf Tabela podpisy pod ustawa.pdf Mateusz Malik, lekarz Źródło: http://www.rezydenci.org.pl/2017/01/23/obywatelski-projekt-ustawy-100000-podpisow-zebrania-czas-start/
  14. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy działa już ćwierć wieku, trwale wpisała się w krajobraz europejskiej dobroczynności, a także jest wzorcowym przykładem transparentnego funkcjonowania organizacji pozarządowej. Niektórzy malkontenci zarzucają Fundacja WOŚP, że od lat wyręcza i rozleniwia polskie władze. Twierdzą oni, że w dobrze zorganizowanym systemie opieki zdrowotnej organizacja, która kupuje dla publicznych szpitali produkty "pierwszej potrzeby" po prostu nie miałaby racji bytu. Mam pięć dowodów na to, że tak nie jest: Wielka Orkiestra wyprzedza swoje czasy. Gdy 3 stycznia 1993 roku na ulicach po raz pierwszy pojawili się wolontariusze z charakterystycznymi puszkami i serduszkami tematem Finału były choroby serca najmłodszych pacjentów. Misja pomagania dzieciom towarzyszy Orkiestrze po dziś dzień. Ale gdy 20 lat później w 2013 roku finał zatytułowano Ratowanie życia dzieci i godna opieka medyczna seniorów po raz pierwszy duża organizacja pozarządowa publicznie poruszyła temat, który dotychczas realnie zajmował wąskie akademickie grono: Problem szybkiego starzenia się polskiego społeczeństwa. Akcji zakupu m.in. materacy przeciwodleżynowych, wózków inwalidzkich, specjalnych łóżek dostosowanych do potrzeb schorowanych staruszków towarzyszyła i towarzyszy dyskusja społeczna. Uświadamia ona Polakom nasze głębokie nieprzygotowanie na ogromny przyrost liczby osób po 60-roku życia, którego pierwsze symptomy dostrzegane są już dziś, a którego apogeum nastąpi już za kilka dekad. Ponadto trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że nie sztuką jest przekonać darczyńców do hojności dla łysego 3-latka w trakcie chemioterapii, ale wtedy, gdy potrzebującym finansowego wsparcia jest wieloletni palacz papierosów z niewydolnością serca czy agresywna staruszka z zespołem otępiennym. Orkiestra daje radę. WOŚP jest innowacyjna. To fenomen na skalę świata: Program Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków nie jest "akcją z doskoku" i obnaża kłamliwe wypowiedzi osób twierdzących, że orkiestra gra tylko "od święta". Program to znakomicie skoordynowana akcja przygotowana w 2000 roku we współpracy z ekspertami neonatologami, w której przebadano blisko 5 mln noworodków. Program objął niemal całą populację maleńkich pacjentów. Pozwala zwiększyć szanse na skuteczne wyleczenie wad słuchu i często ratuje człowieka przed trwałym, pełnym lub częściowym, uszkodzeniem słuchu. A to tylko jeden z sześciu programów stworzonych przy udziale WOŚP. Jeden z nich można było zamknąć w 2008 roku - dopiero, gdy polskie państwo wystarczająco zaopatrzyło małych pacjentów z cukrzycą w pompy insulinowe. Nie muszę chyba przypominać, że innowacja przynosi konkretne oszczędności. Nie Fundacji. Państwu! Orkiestra edukuje. Bezcenny i nagradzany Program Edukacyjny "Ratujemy i Uczymy Ratować " polega na wprowadzeniu zajęć z pierwszej pomocy w klasach 1-3 szkół podstawowych w całej Polsce. To misja, której nigdy żaden rząd nie zrobi lepiej niż organizacja pozarządowa. Fundacja słusznie chwali się, że dzięki niej "ponad 2 000 000 dzieci zna zasady pierwszej pomocy, a nauka resuscytacji krążeniowo-oddechowej jest w Polsce powszechna, bezpłatna i dostępna dla wszystkich dzieci". Orkiestra angażuje. W Polsce, kraju postsowieckim, który zachłysnął się wolnorynkowym indywidualizmem mamy ogromny kryzys zaangażowania obywateli. W USA stawia się na teamwork i przywiązuje ogromną wagę do wolontariatu od najmłodszych lat. W Polsce WOŚP dzięki swej medialnej pompie jest rozpoznawana i przyciąga wolontariuszy w każdym wieku. To bezcenny dar dla polskiego społeczeństwa, które będzie zbierało plon tej aktywizacji i świadomego wzięcia spraw w swoje ręce w wielu różnych aspektach. Świadomi, zaangażowani obywatele to nasz narodowy skarb. Między innymi dzięki Orkiestrze i charyzmie Jerzego Owsiaka. Twórcy WOŚP wsłuchują się w potrzeby konkretnych placówek. Współpraca na poziomie samorządowym, pod supervisingiem medycznych konsultantów to zdecydowanie sposób lepszy na stwierdzenie które placówki medyczne w Polsce najpilniej potrzebują nowego specjalistycznego endoskopu, elektrokardiografu czy po prostu kilku pomp infuzyjnych, koncentratorów tlenu. Pozwala to także lepiej rozeznać się w sytuacji i uniknąć niepotrzebnych i nieprzemyślanych zakupów. Na kryzysowe sytuacje, które pojawiają się nawet w najlepszych systemach opieki zdrowotnej (patrz ostatni brytyjski kryzys), nigdy wystarczająco szybko nie zareaguje państwo. To pozostanie (choć zapewne w coraz mniejszym procencie) domeną Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dedykuję ten tekst pacjentom uratowanym przez polskich lekarzy dzięki sprzętom z czerwonym serduszkiem. Ciekawe ilu spośród nich czyta ten tekst... Mateusz Malik, lekarz Transparentność - oto jak po 23. finale (2015) rok wykorzystano każde zabrane 100 zł: Źródła: http://www.wosp.org.pl/fundacja/ https://www.facebook.com/RatujemyIUczymyRatowac/ https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Orkiestra_Świątecznej_Pomocy#Podsumowanie_fina.C5.82.C3.B3w_WO.C5.9AP
  15. Nie milkną kontrowersje wokół marihuany medycznej i jej dostępności w Polsce. MedFor.me pisało o tym temacie w niedawnym artykule. Dyskusja na ten temat toczy się w wielu środowiskach, ale argumenty, których używają strony niekiedy wzajemnie się wykluczają... Grupy lobbystów skupione w "Wolnych konopiach" chcą przede wszystkim depenalizacji, a następnie także i legalizacji produktów na bazie Cannabis sativa/indica, organizacje skupiające pacjentów, motywowane różnymi informacjami spływające ze świata, żądają dostępu do produktów medycznych wytwarzanych z konopi, a grupy lekarzy, szczególnie neurolodzy apelują o uproszczenie procedur dostępu do leków wspomagających produkowanych z marihuany stosowanych w leczeniu m.in. opornej padaczki. W oficjalnym oświadczeniu Ministerstwo Zdrowia publicznie poinformowało o statusie prawnym leków opartych na kanabinoidach i ich dostępności w leczeniu. W Polsce dopuszczono do obrotu jeden lek - Sativex aerozol do stos. w jamie ustnej(27 mg/ml+25 mg/ml) - 1 poj. 10 ml zawierający Delta-9-tetrahydrocannabinol+Cannabidiol, a stosowany we wskazaniu: Ministerstwo zaznacza jednak, że inne produkty lecznicze na bazie ziela konopi indyjskich, które są niedostępne w Polsce, mogą być, na wniosek lekarza, sprowadzone z zagranicy w ramach tzw. importu docelowego - z kraju, w którym posiadają dopuszczenie do obrotu. Podobnie "sprowadza się" powszechnie stosowaną w onkologii lomustynę. Co do refundacji tych leków decyzja jest podejmowana odrębnie w każdym indywidualnym przypadku zgodnie z poniższą zasadą: Do tej pory próby sprowadzana leków do Polski z pominięciem tej drogi kończyły się niejednokrotnie prawnymi reperkusjami dla "importerów". To trudny temat dla terminalnie chorych pacjentów, którzy sprowadzają np. z Niemiec olej z konopi czy tabletki z THC, mając świadomość, że biorą udział w przestępstwie. Podobnie dla lekarzy jest to trudny temat: skoro w Polsce powszechnie dostępne są kompletnie nieskuteczne leki homeopatyczne, to czemu piętnować ciężko chorych pacjentów, nawet jeśli na własne ryzyko stosują preparaty, których bezpieczeństwo nie zostało jeszcze w pełni zwalidowane. Kluczowym aspektem w całym sporze o medyczną marihuanę jest kwestia ich skuteczności w konkretnych rozpoznaniach. Każda decyzja podejmowana przez lekarza ma opierać się na tzw. Evidence Based Medicine - medycynie opartej na badaniach naukowych, tzn. nie wolno leczyć preparatem, który "pomógł naszej prababci" lub "wiadomo, że jest skuteczny". Warunkiem stosowania leków jest dowód ich skuteczności i bezpieczeństwa stwierdzony w wielu grupach badawczych. Dotychczas, wbrew pojedynczym doniesieniom medialnym, pomimo trwających wciąż badań naukowych nie potwierdzono wciąż skuteczności pochodnych Cannabis np. w leczeniu przyczynowym nowotworów u ludzi. Choć stwierdzono na przykład aktywność tetrahydrokannabinolu jako anty-VEGF, medycyna eksperymentalna wymaga wiele pokory - często leki fantastycznie "działające" w laboratorium w praktyce klinicznej okazują się bezużyteczne lub niebezpieczne. Co prawda Polska nie stanie się w najbliższym czasie drugim Urugwajem, gdzie w pełni zalegalizowano uprawę i stosowanie konopi, ale jest duża szansa, że do Sativexu dołączą niebawem kolejne produkty i leki o właściwościach wspomagających w terapii bólu, spastyczności, biegunek, czy anoreksji. Mateusz Malik, lekarz Źródła: Refundacja produktów leczniczych na bazie ziela konopi indyjskich - mz.gov.pl Olej z konopi nie powstrzymał glejaka. Profesor neurochirurgii komentuje polski przypadek uzdrowienia marihuaną - NATEMAT.PL
  16. Długo zapowiadane, niecierpliwie oczekiwane deklaracje aktualnego Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła dotyczące zmian systemowych w polskiej ochronie zdrowia potwierdziły ogólny kierunek obrany przez rząd premier Beaty Szydło. Za pozytywny należy uznać konkretnie zarysowany i rozpisany w czasie plan, z którego można będzie Rząd rozliczyć oraz dość trafne diagnozy istniejących problemów. Jednak według ekspertów nie ma w tych założeniach żadnego rozwiązania doraźnych, wymagających pilnej interwencji problemów, takich jak rosnący niedobór kadr medycznych czy dramatyczna sytuacja ambulatoryjnej opieki specjalistycznej w kilku obszarach. Min. Konstanty Radziwiłł i premier Beata Szydło zaprezentowali na konferencji prasowej 26 lipca 2016 założenia reformy wprowadzającej tzw. "Narodową Służbę Zdrowia". Przedstawiono wraz z harmonogramem realizacji pięć priorytetów dotyczących zmian systemowych, tj: Warto wspomnieć, że jest to pierwsza od 1999 roku radykalna propozycja zmiany w obszarze zdrowia publicznego, którego narastające problemy pod dywan zamiatały kolejne rządy. Na uwagę zasługuje fakt dobrze postawionej diagnozy (o czym pisaliśmy już w kontekście mapy potrzeb zdrowotnych), ale w wielu punktach brakuje realnych perspektyw realizacji zamierzeń. Za kluczowe problemy systemu ochrony zdrowia minister uważa: jego niekonstytucyjność, nadmierną komercjalizację, brak koordynacji opieki nad pacjentem, niedofinansowanie, zaniedbane zdrowie publiczne i brak nadzoru nad całym systemem ochrony zdrowia. Trudno się nie zgodzić. Jakie rozwiązania proponuje minister? I. Likwidacja NFZ i powszechny dostęp do świadczeń - budżetowy system zarządzania i finansowania opieki zdrowotnej Obecny system składkowy z założenia wyklucza część obywateli na zasadzie - kto nie pracuje, ten się nie poleczy. Realia są jednak takie, że nawet "świecący się na czerwono" w eWUŚiu i tak uzyskują świadczenia na podstawie swoich oświadczeń. Otwarcie się na wszystkich obywateli pozwoli uniknąć sytuacji wykorzystywania pomocy doraźnej przez nieubezpieczonych. Powszechnie krytykowany przez ekspertów jest pomysł rozbiórki NFZ, co musi spowodować ogromny organizacyjny i kompetencyjny chaos. Zadania centrali ma przejąć podsekretarz w MZ, a struktur regionalnych tzw. WUZ-u. Wojewódzkie Urzędy Zdrowia będą podlegały ministrowi, a zarządzać ma nimi regionalny wojewoda. Czy naprawdę nie da się wprowadzać zmian bazując na obecnej strukturze? Przeniesienie środków na służbę zdrowia do budżetu oznacza stworzenie "nienaruszalnego" Państwowego Funduszu Celowego „Zdrowie” (PFC „Zdrowie”), którego dysponentem będzie Minister Zdrowia, a przychodami środki pochodzące z części wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych (ekwiwalent składki zdrowotnej) i koniecznej dotacji z budżetu państwa uzupełniającej wielkość środków do docelowego poziomu 6% PKB w 2025 roku. W analizie pomija się fakt, że składka zdrowotna była dla wielu obywateli jedną z motywacji do legalnego zatrudnienia "w systemie". Obecnie ta zachęta ma zniknąć, co w połączeniu z demotywującym do podjęcia pracy programem 500+ musi prowadzić do dalszego ograniczania zatrudnienia i wzrostu bezrobocia. II. Sieć szpitali o trzech poziomach działalności i zupełnie inny sposób podziału środków Kluczowy wydaje się punkt dotyczący kontraktowania - preferowana będzie ciągłość opieki nad pacjentem, a nie poszczególne "procedury". Nie jest to doprecyzowane i budzi wiele obaw. Wiadomo, że maksymalne limity kontraktowe mają być zastąpione limitami minimalnymi, które szpital będzie musiał spełnić, żeby otrzymać odpowiedni budżet w następnym roku. Sieć musi siłą rzeczy uwzględniać obecnie istniejące placówki, które są mocno zróżnicowane, a przede wszystkim organami założycielskimi są nie zawsze podmioty publiczne. Budzi to obawy ekspertów o dyskryminację placówek w pełni lub częściowo prywatnych. Wielu ekspertów głośno mówi o zagrożeniu uczciwej konkurencji na rynku usług zdrowotnych i obniżeniu jakości opieki nad pacjentem. Na marginesie: dość zabawnie przedstawia się załączona powyżej mapa, która dość optymistycznie rozrzuciła po Polsce Instytuty i wirtualnie zapełniła ewidentne luki i białe szpitalne plamy... III. Zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do 6% PKB w ciągu 10 lat! Strategia zakłada stopniowe zwiększanie środków publicznych na zdrowie poczynając od roku 2018, co oznacza, że minister Radziwiłł i rząd, który reprezentuje biorą na siebie odpowiedzialność za wzrost z obecnych ok. 77 miliardów o niecałe pół punktu procentowego do końca kadencji obecnej ekipy... Może to wręcz oznaczać w skali Unii Europejskiej zmniejszenie nakładów na zdrowie. Według większości ekspertów to zdecydowanie za mało w stosunku do ogromnych bieżących braków i potrzeb. A dodatkowo nie wiadomo, co z tą sprawą zrobi ewentualna kolejna ekipa polityczna... Wiadomo, że już niebawem frustracja narastająca we wszystkich grupach zawodowych medycyny (lekarze, lekarze rezydencji*, pielęgniarki, fizjoterapeuci, ratownicy medyczni, technicy medyczni) przekroczy próg bezpieczeństwa i Rząd RP będzie musiał dobrze przemyśleć szybsze i bardziej priorytetowe potraktowanie zwiększenia nakładów na zdrowie. IV. Budowa zespołu podstawowej opieki zdrowotnej i koordynacja opieki nad pacjentem poprzez POZ To najbardziej enigmatyczny z „priorytetów” - stworzenie zespołu złożonego z lekarza, pielęgniarki, pielęgniarki szkolnej i położnej oraz... dietetyka! Kompletnie nie wiadomo kto ma być koordynatorem takiego zespołu, jakie konkretnie środki i skąd zostaną przeznaczone na ich tworzenie. Pozytywna jest zapowiedź lepszego przepływu informacji o pacjencie pomiędzy lecznictwem specjalistycznym a podstawową opieka zdrowotną. Wiadomo jednak, że nie uda się tego realizować w sposób sprawny bez zintegrowanego systemu informatycznego, którego wciąż brak. W ten grząski teren minister nawet nie próbuje wchodzić. Najwyraźniej nie ma ambicji być Kazimierzem Wielkim informatyzacji polskiej służby zdrowia (poprzedni ministrowie się na tym temacie przejechali) Jednym z ważniejszych zagadnień wydaje się być planowana modyfikacja systemu finansowania „nowej POZ”, reformująca dzisiejszą stawkę kapitacyjną. Obok stawki podstawowej pojawi się komponent motywacyjny za profilaktykę i promocję zdrowia, dodatek za opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi oraz dodatki za wyniki leczenia pacjentów z niektórymi chorobami przewlekłymi. Na razie niewielu lekarzy POZ wypowiadają się na ten temat: finansowych konkretów wszak brak. V. Integracja systemu zdrowia publicznego - profilaktyka przede wszystkim Urząd Zdrowia Publicznego to nowa instytucja, która ma bardziej zintegrować już istniejące odpowiedzialne za zdrowie publiczne (SANEPID, Centrum ds AIDS, agencje walki z alkoholizmem i narkomanią i inne). Za tym ma pójść sprawniejsze działanie w promocji zdrowia, profilaktyce chorób i skuteczniejsza ochrona Polaków przed nałogami. „Integracja zadań i obowiązków, a także połączenie zasobów sprawi, że w systemie rzeczywiście zaistnieje program zdrowia publicznego i zostaną dopełnione działania, które wstępnie zaledwie lekko zarysowano ustawą o zdrowiu publicznym” - czytamy w raporcie. W ostatnim zdaniu cicho pobrzmiewają wyrazy uznania dla przyjętej przez poprzedni rząd Ustawy o Zdrowiu Publicznym. Ten punkt jest powszechnie traktowany i komentowany pozytywnie. Istnieje jednak obawa, że tworzenie nowego specjalnego urzędu i rozbudowa administracji może się okazać jedynie zabiegiem fasadowym i sposobem na zatrudnienie na państwowych etatach kolejnych znajomych królika. Szczegółową strategię zmian zamieszcza ministerstwo na swojej stronie - zachęcamy do lektury i dyskusji. Mateusz Malik, lekarz (w artykule wykorzystaliśmy cytaty i grafiki z prezentacji Ministerstwa Zdrowia) *) zabawna literówka, mieli być rezydenci - ktoś zauważył, więc zostwiam
  17. Na stronie Ministerstwa Zdrowia ukazały się dokumenty podsumowujące diagnozę realnych możliwości polskiej służby zdrowia i realnych potrzeb zdrowotnych Polaków. To pierwszy krok w kierunku zapowiadanego wprowadzenia map potrzeb zdrowotnych. Aby skutecznie leczyć niezbędna jest diagnoza. Cała historia III RP w aspekcie zdrowia to okres leczenia albo gruźlicy rutinoscorbinem, albo kiły rzeżączką albo albo kataru cytostatykami... Nieproporcjonalność działania wobec problemów była (i wciąż jest) zatrważająca. Wobec poważnych wyzwań dominowało lekceważenie i spychologia, inne próbowano rozwiązać rozwalając cały system (patrz zamiana Kas chorych na NFZ). Brakowało wciąż właściwego rozpoznania problemów, a także środków, by już stwierdzone rozwiązywać. Zapowiadane przez ministra K. Radziwiłła w powyborczych deklaracjach stworzenie map potrzeb zdrowotnych w zakresie lecznictwa szpitalnego i procedur wysokospecjalistycznych realizuje się na naszych oczach. Starannie przygotowane dokumenty, odrębne dla każdego województwa stwierdzają stan faktyczny. Nawet pobieżna lektura tych raportów robi wrażenie dużego profesjonalizmu - obszerny dokument określa m. in: ile lekarzy danej specjalności czy pielęgniarek pracuje na terenie danego województwa, jakie są w związku z tym braki kadrowe i co będzie to oznaczało za kilka lat piramidę wieku społeczności danego regionu ile urządzeń diagnostycznych typu PET-CT, rezonans, sprzętu do kardiologii interwencyjnej, echokardiografów i in znajduje się na terenie konkretnych powiatów i jak to się ma do zapotrzebowania na 100 tys mieszkańców (pacjentów) strukturę hospitalizacji w ostatnich latach Podstawowe pytanie, jakie stawiamy, to czy ktoś z tych cennych informacji skorzysta. Eksperci i doradcy jedno, realizacja postulatów przez polityków to drugie, o czym boleśnie przekonujemy się na co dzień. Determinacja ministra zdrowia wydaje się być duża, choć budzi wątpliwości status i siła przebicia doktora Radziwiłła w Rządzie. Wiele sygnałów, jakie płyną z dotychczasowych rozmów z politykami koalicji (m.in. w trakcie akcji adoptuj posła Porozumienia Rezydentów OZZL) sugeruje, że służba zdrowia wcale nie stała się jednym z priorytetów finansowych państwa. Wręcz przeciwnie, inwestycja w zdrowie Polaków jest wciąż postrzegana jako "dolewanie wody do dziurawego wiadra". Wspieramy postulaty rozsądnej redystrybucji środków finansowych na ochronę zdrowia w Polsce. I przypominamy: warto ekspertów nie tylko słuchać, ale korzystać z ich raportów. Podsumowanie danych nt. lecznictwa szpitalnego w Polsce Załączamy przykładowy raport: Mapa potrzeb zdrowotnych w zakresie lecznictwa szpitalnego dla województwa Dolnośląskiego Mateusz Malik, lekarz MAPA POTRZEB DOLNOŚLĄSKIE.pdf
  18. Publikujemy artykuł lekarzy Jarosława Bilińskiego i Łukasza Jankowskiego, w którym opisują szczegóły rozmów z przedstawicielem Ministerstwa Zdrowia, na które zaproszono przedstawicieli młodych lekarzy. Pokazuje on, że wyczerpał się potencjał rzeczowych negocjacji, akcji społecznych i demokratycznego nacisku na władzę. Zdrowie polskich Pacjentów jest zbyt ważną sprawą, by lekarze rezydenci przyjęli bez reakcji kompromitujące zachowanie decydentów. Być może jedynym sposobem na nagłośnienie postulatów środowiska młodych lekarzy jest wyjście na ulicę. Manifestacja Porozumienia Rezydentów OZZL, na którą serdecznie zapraszamy wszystkich, którym leży na sercu przyszlość polskiej ochrony zdrowia, odbędzie się w sobotę, 18 czerwca 2016. Przemarsz wyruszy o godz. 14.00 spod siedziby Ministerstwa Zdrowia (ul. Miodowa 15, Warszawa). Mateusz Malik, lekarz
  19. Czas nieubłaganie płynie, a medyczna rzeczywistość wciąż jest pogrążona w szarości. Nie tak dawno pisaliśmy (tu), że lekarze rezydenci słusznie walczący o poprawę swojego bytu mogą liczyć jedynie na cięcia płac, a zmian w jakości szkolenia można się spodziewać w bliżej nieokreślonej przyszłości. Porozumienie Rezydentów OZZL, zrzeszające blisko 17 tysięcy członków wykonało w ciągu ostatniego półrocza tytaniczną, pod względem intensywności pracę, ale też przełomową: w przestrzeni publicznej nie było dotąd żadnej grupy zawodowej, która działała w pełni merytorycznie i w oparciu jedynie reguły demokracji. Jak czytamy w najnowszym komunikacie prasowym: W ramach akcji #ReceptaJestProsta do Pana Prezydenta, Pani Premier oraz Ministra Zdrowia trafiło tysiące gotowych do realizacji recept na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia (patrz niżej). Nadszedł jednak czas by dokonać analizy obranego kursu Pani Premier dnia 11 maja bieżącego roku w swojej przemowie podsumowującej dokonania poprzedniej koalicji powiedziała znamienne słowa: Lekarze pragną wiec powiedzieć „Sprawdzam” i zapytać, jakie kroki zostały podjęte celem realizacji następujących słów zawartych w expose obecnej Pani Premier: Nie bez znaczenia są również wypowiedzi Premiera Jarosława Kaczyńskiego (jako prezesa partii, która tworzy większościowy rząd) odnoszące się do wynagrodzeń lekarzy. W 2013 r. na spotkaniu w Turku powiedział on: Porozumieniu Rezydentów OZZL nie udało się uzyskać zaproszenia od Pani Premier, dlatego postanowiono skrócić ten fizyczny dystans i zorganizować przemarsz pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Jeśli zależy Ci na polskiej ochronie zdrowia, cenisz prawdomówność oraz chcesz powiedzieć stanowcze „nie" wyzyskowi pracowników, przyłącz się do Manifestacji Porozumienia Rezydentów OZZL.
  20. Nowa ekipa rządowa za cel nadrzędny wszelkich swoich działań ustami pani premier i ministrów uznała szeroko pojętą politykę prorodzinną i walkę z wykluczeniem najsłabszych, którzy finansowo nie radzą sobie w systemie gospodarki rynkowej. Należy ten lewicowy trend uznać za pozytywny w obliczu największego w dziejach Polski kryzysu demograficznego. I tym większe zdziwienie budzą niektóre decyzje, które realizują cele wręcz przeciwne. Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł już na początku urzędowania zapowiedział wygaszenie rządowego programu finansowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego dla niepłodnych par. Przypomnijmy, że rozpisany na lata 2013-2016 program wdrożony jeszcze przez ministra B. Arłukowicza, a kontynuowany przez prof. M. Zębalę miał być przedłużony na kolejny okres, o czym zadecydował ustępujący minister. Dla porządku. Program adresowany jest do wszystkich par: u których stwierdzono bezwzględną niepłodność kobiety lub mężczyzny bezskutecznie leczonych dostępnymi metodami przez co najmniej 12 miesięcy gdy kobieta nie ukończyła 40 roku życia Do grudnia bieżącego roku funkcjonowanie programu we współpracy z klinikami leczenia niepłodności w całym kraju przyniosło konkretne efekty (ze strony MZ): Powyższe dane mówią same za siebie. Po pierwsze: program przyczynił się do zwiększenia liczby nowych urodzeń i to wśród par, które własnego dziecka nie miały szans się doczekać. Po wtóre: budżetowe finansowanie pozwoliło na dostęp do tej bardzo kosztownej metody wielu parom, które z uwagi na swój status materialny nigdy by sobie na nią nie pozwolili. Swoją decyzją Minister i tym samym nowy rząd udowodnił, że "polityka prorodzinna" i "przeciwdziałanie wykluczeniu" są jedynie nacechowanymi ideologicznie hasłami, które odwołują się do społecznych emocji, a nie realnych działań. Zapłodnienie pozaustrojowe (potocznie nazywane in vitro, IVF) jest metodą, która wymaga od pary, w tym szczególnie od kobiety wielkiej determinacji, dyscypliny i poświęcenia. Pobieranie, a później implantowanie zapłodnionych komórek w macicy to proces złożony, wieloetapowy, często bolesny. Pary które decydują się na tę metodę są nierzadko w przeszłości doświadczone chorobą (niepłodność utracona w wyniku leczenia onkologicznego), zdeterminowane oraz świadome ryzyka. Wbrew temu, co głoszą niektórzy krytycy in vitro nie jest metodą, którą da się zastąpić. Proces diagnostyczno-terapeutyczny, który ma na celu wykrycie przyczyny niepłodności i jej wyleczenie określany przez pewne środowiska "naprotechnologią" to po prostu etap poprzedzający ostateczność jaką jest zapłodnienie pozaustrojowe. W warunkach Polskich leczenie niepłodności jest dostępne w ramach publicznego poradnictwa ginekologicznego i endokrynologicznego. I choć słuszny jest zarzut, że proces ten nie jest wciąż dobrze skoordynowany, to jest to przesłanka jedynie do tego, by go ulepszać, o czym wspominał minister na konferencji prasowej, nie zaś do likwidacji publicznego wsparcia dla in vitro i oddawania tej metody wyłącznie w prywatne ręce. Mateusz Malik, lekarz
  21. Debata w telewizyjnej Jedynce na temat zdrowia (16.02.2016) z udziałem Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła pokazuje, że nie tyle nie umiemy rozmawiać o ochronie zdrowia w Polsce (owszem, to jeden z ulubionych tematów do dyskusji), ale że powszechnie nie rozumie się pewnych kluczowych pojęć. Medycyna stanowi na tyle złożony problem, że potrzeba powoli i merytorycznie wyjaśniać podstawowe kwestie. I tak poznaliśmy szereg paradoksów, które dały o sobie znać w telewizyjnej rozmowie ekspertów. Przykładem jest pojęcie "publiczności i prywatności" w służbie zdrowia. Większości obywateli prywatna służba kojarzy się z koniecznością wyłożenia własnych pieniędzy za usługi medyczne. Z drugiej strony placówka publiczna utożsamiana jest z całkowitym brakiem jakichkolwiek kosztów. Nadużywane w debacie publicznej pojęcia "komercjalizacji szpitali" czy "prywatyzacji służby zdrowia" tworzą pojęciowy mętlik. W wyjaśnieniu tego nie pomogła rozmowa lek. Krzysztofa Bukiela (OZZL) z prof. Bogdanem Chazanem, która tylko nasiliła pojęciowy bałagan. A wiemy przecież, że większość prywatnych spółek zarządzających dużymi szpitalami są tak naprawdę zależne od władz samorządowych czyli de facto od państwa. Pomija się bezcenny wkład całkowicie prywatnych przychodni podstawowej opieki zdrowotnej (NZOZ) w funkcjonowanie polskiej medycyny rodzinnej. Mylony jest fakt prywatnej własności ośrodka zdrowia i problem ponoszenia kosztów własnych przez osoby fizyczne w medycynie komercyjnej. Zwrócono też kilkakrotnie uwagę na patologię polegającą na ponoszeniu kosztów powikłań niemal wyłącznie przez państwo. Niekiedy zdarza się tak, że przygotowana dla pacjenta oferta niepublicznych ośrodków medycznych składa się z dobrze płatnych procedur (z których niekiedy pracujący lekarze czerpią odsetek zysku dla siebie), ale w przypadku komplikacji po zabiegach/procedurach dany środek nie ponosi kosztów ich leczenia - podkreślali zgodnie prof. Chazan i dr Adam Sandauer (honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów "Primum Non Nocere"). Kolejnym problemem jest sens działania NFZ (i tym podobnych), który każdemu kojarzy się z zbędną instytucją, która generuje koszty, tworzy kłopotliwe ograniczenia, a nie wnosi nic. A pomija się w krytyce tej instytucji fakt, że żaden system zdrowotny nie może funkcjonować przy braku instytucji, która nadzoruje dystrybucję państwowych środków w ochronie zdrowia. Na ten problem zwracali uwagę obecni w debacie kolejni szefowie NFZ: lek Andrzej Sośnierz i mec. Agnieszka Pachciarz. Sami zauważali bolączki polskiego systemu i narzekali na współpracę z Ministerstwem Zdrowia. Tu zaznaczam, że pozytywnym aspektem rozmowy jest zwrócenie uwagi na to, że politycy zarządzający służbą zdrowia nieprzerwanie od wielu lat z uwagi na rzekomą presję społeczną mają tendencję do zaniechań i awersję do jakichkolwiek systemowych zmian, które wszyscy zgodnie uznają za konieczne. Z różnych perspektyw przyczynach odwiecznego kryzysu polskiej służby zdrowia mówili też przewodnicząca OZZPiP Lucyna Dargiewicz, prof. Marek Kuch, Ewa Błaszczyk czy prof. Elżbieta Mączyńska. Podkreślano ogromne niedobory kadrowe i związane z nimi niedostateczne wynagrodzenia, będące przyczyną emigracji zarobkowej osób z wykształceniem medycznym. Ważnym elementem programu było wystąpienie ministra Konstantego Radziwiłła przepytywanego przez Krzysztofa Ziemca z TVP, który ujawniał plany Ministerstwa Zdrowia i wyjaśniał czym w istocie jest wypełnienie konstytucyjnego prawa do opieki zdrowotnej gwarantowanej przez państwo wszystkim obywatelom. Zmarnowanym potencjałem programu jest pytanie zadane widzom w sms-owej sondzie: "Czy wszyscy, także nieubezpieczeni, powinni mieć dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej?" - w swej istocie błędne, niemerytoryczne i odwołującym się do populizmu. A jest wiele pytań, na które obywatele powinni się wreszcie wypowiedzieć, np. Czy chcesz podniesienia składki zdrowotnej do poziomu zbliżonego do krajów Europy Zachodniej? albo Czy aby podnieść jakość żywienia w szpitalu jesteś gotowa/y ponieść niewielką opłatę? itp. Pozostali uczestnicy Debaty: Wszystkie fotografie pochodzą z nagrania: TVP INFO - Debata
  22. Jednym z pomysłów rządu PO na polepszenie dostępności lekarzy w Polsce było wcześniejsze dopuszczanie lekarzy do zawodu poprzez likwidację stażu podyplomowego i wprowadzenie "kształcenia praktycznego" na 6. roku studiów medycznych. Rozwiązanie to przyniosłoby realne oszczędności (nie trzeba płacić stażystom pensji), a także zmniejszyłoby czas wymagany na wykształcenie nowego lekarza. Było jednak szeroko krytykowane przez izby lekarskie, Naczelną Radę Lekarską, organizacje związkowe oraz uczelnie medyczne. Najważniejsze zarzuty pod adresem tego pomysłu przedstawiały się następująco: uczelnie medyczne były nieprzygotowane do umożliwienia studentom "praktycznej nauki zawodu" na 6. roku - brakowało kadr, a infrastruktura szpitali klinicznych jest niewystarczająca. Na przykład w Izbie lekarskiej w Warszawie co roku staż podyplomowy zaczyna około 500 stażystów rozlokowanych po praktycznie wszystkich szpitalach w województwie mazowieckim. Ta sama ilość musiałaby korzystać jedynie ze szpitali klinicznych. Ilu stażystów odbywałoby szkolenie na jednym oddziale? Pięciu? Dziesięciu? W dotychczasowym systemie na jednym oddziale przebywa jednocześnie maksymalnie 2-3 stażystów. nie przewidziano środków dla uczelni medycznych na organizację nauczania praktycznego, zatrudnienie opiekunów stażu. nie rozwiązano problemów prawnych związanych z odpowiedzialnością za kontakt z pacjentem studentów nieposiadających prawa wykonywania zawodu lekarza, dostępem do dokumentacji medycznej oraz danych osobowych. Do studentów nie stosuje się zapisów zawartych w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Kto zapłaciłby odszkodowanie, jeśli student, ćwicząc jakiś zabieg, spowodowałby jakąś szkodę dla pacjenta? Czy w takiej sytuacji lekarze szkolący studentów naprawdę pozwalaliby im na wykonywanie wymaganych procedur medycznych? W programie stażu podyplomowego są także procedury inwazyjne jak np. nakłucie jamy opłucnej. Nowy Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł zapowiada powrót stażu podyplomowego. Pierwsze roczniki studentów kształconych "nowym systemem" mają zakończyć studia w 2018 roku. To rodzi problem z przydziałem rezydentur, ponieważ w całej Polsce naraz do postępowania konkursowego wejdą dwa roczniki lekarzy - kształcony "starym systemem" po stażu podyplomowym i "nowym systemem" po 6 latach studiów. Czy przy obecnej liczbie dostępnych rezydentur wystarczyłoby dla wszystkich? Z całego serca życzę wszystkim studentom, aby staż podyplomowy powrócił. Pozwalał na bezpieczną naukę praktyczną zawodu, zapoznanie się z funkcjonowaniem systemu opieki zdrowotnej oraz zdobycie pierwszych doświadczeń w pracy z pacjentem. Są to rzeczy nieosiągalne w sterylnych warunkach, w jakich uczą się studenci w klinikach.
  23. Długie i wymagające spotkanie przedstawicieli Porozumienia Rezydentów OZZL odbyło się dziś u Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła. Czy na jego warunkach? Młodzi lekarze dyskutowali na tematy ważne dla całego środowiska takie jak 1) Wzrost wynagrodzenia rezydentów 2) Wynagrodzenie dla kierowników specjalizacji 3) Jawność PES-ów i możliwość zdawania ich na ostatnim roku specjalizacji 4) Możliwość zmiany rezydentury 5) Wzrost jakości kształcenia specjalizacyjnego, możliwość ewaluacji? 6) Problemy prawne podczas szkolenia specjalizacyjnego 7) Problematyka dyżurów medycznych Kwestia podwyżek rezydenckich wynagrodzeń należy do najbardziej trudnych – decyzja o przyznaniu dodatkowych środków zależy nie tylko od MZ, ale także od Ministra Finansów i - szerzej - polityki Rządu. Minister wprawdzie zdaje sobie sprawę problemu braku z wynagrodzeń dla kierowników specjalizacji ale deklaruje, że na zmiany nie ma pieniędzy. Negocjowane kwestie, w których nie ma różnicy zdań między MZ a PR: system dyżurów jest zły i trzeba go zmienić - padły konkretne propozycje należy zmienić system rekrutacji na specjalizacje potrzeba uproszczenia procedur do specjalizacji konieczna jest aktualizacja literatury do programów specjalizacji Do dużych sukcesów negocjatorów należy deklaracja min. Radziwiłła, że o ważnych dla rezydentów sprawach zawsze ich opinia będzie wysłuchana.
  24. Do czego służy SOR? Warto zadać głośno to pytanie, gdy coraz częściej słyszymy o sytuacjach niewłaściwego wykorzystywania tego Oddziału przez pacjentów. O tym, czy wina ratowniczego chaosu leży tu po stronie pacjentów, lekarzy czy systemu opieki zdrowotnej? Jakie są drogi wyjścia z kryzysu? Według podstawowej informacji ze strony Ministerstwa Zdrowia Szpitalny Oddział Ratunkowy to jednostka systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne (PRM), która niezwłocznie udziela świadczeń opieki zdrowotnej, polegających na wstępnej diagnostyce oraz podjęciu leczenia niezbędnego dla stabilizacji funkcji życiowych osób znajdujących się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. O tym, kto ma prawo korzystać z pomocy takiego oddziału i jakie są zasady jego działania jasno mówią przepisy. chory nie musi mieć skierowania, nie ma też rejonizacji w SOR nie przewiduje się: wystawiania recept na przewlekle stosowane leki, zwolnień lekarskich, zaświadczeń ani konsultacji specjalistycznych w chorobach przewlekłych i nie zagrażających życiu szpitalne zaplecze minimum to oddziały: chirurgii ogólnej z częścią urazową, chorób wewnętrznych, anestezjologii i intensywnej terapii, pracownia diagnostyki obrazowej (wyposażona w tomograf, przyłóżkowe RTG i USG), pracownia endoskopowa i laboratorium oraz lądowisko dla śmigłowców (w odległości nie większej niż 5-minutowy transport - ostatni wymóg będzie obligatoryjny od 2017 roku) jeśli zachodzi taka potrzeba, Oddział zapewnia transport sanitarny pacjenta do najbliższego podmiotu leczniczego wykonującego świadczenia opieki zdrowotnej w odpowiednim zakresie O tym, jak wielkie emocje wzbudza zły stan Państwowego Ratownictwa Medycznego świadczą ostatnie publikacje w prasie medycznej i ogólnopolskiej: Reportaż z "Gazety Lekarskiej" porusza temat z perspektywy postronnego obserwatora (polecamy) Artykuł z portalu natemat.pl przedstawia perspektywę pracownika doraźnej specjalistycznej pomocy lekarskiej Dlaczego instytucja przeznaczona do ratowania życia nagminnie pełni funkcję izby wytrzeźwień, noclegowni, poradni psychologicznej, hurtowni recept i zwolnień lekarskich? Oto krótka, z pewnością niepełna diagnostyka różnicowa tego stanu: Po stronie systemu opieki zdrowotnej przyczyn jest wiele: mała liczba lekarzy specjalistów medycyny rodzinnej, niski prestiż podstawowej opieki zdrowotnej związany z brakiem zaufania pacjentów i przede wszystkim sposób finansowania POZ, który zniechęca do jakiejkolwiek głębszej diagnostyki bardzo ograniczony dostęp do specjalistycznej opieki ambulatoryjnej (największy problem dotyczy endokrynologii, neurologii, kardiologii...), bardzo skomplikowany system rejestracji, długi czas oczekiwania na wizytę filozofia systemu, w której diagnostyka i prawidłowe leczenie osób chorych jest stratą finansową dla ośrodka brak skoordynowanej edukacji pacjentów w zakresie funkcjonowania polskiej ochrony zdrowia Po stronie niektórych grup lekarzy: brak zaplecza technicznego i kompetencji części lekarzy pracujących w POZ w zakresie niektórych aspektów medycyny rodzinnej (proste czynności chirurgiczne, okulistyczne, laryngologiczne) przerzucanie na SOR odpowiedzialności za pomoc doraźną przez część specjalistów w stacji, gdy jest możliwa pomoc ambulatoryjna Po stronie pacjentów do przyczyn zaliczyć należy: roszczeniową postawę wynikającą z przekonania o własnej wyjątkowości jako obywatela, który ma prawo do darmowej służby zdrowia w każdym aspekcie niestosowanie się do zaleceń lekarskich (np. dotyczących przedłużania recept na leki w POZ) i lekceważenie przepisów prawa brak podstawowej wiedzy na temat zasad higieny, ogólnej profilaktyki zakażeń, odpowiedzialnego stosowania substancji psychoaktywnych Grzechów i zaniedbań jest wiele. Ostatnie lata pokazują, że spraw tych nie da się rozwiązać pojedynczymi decyzjami polityków, wprowadzaniem rozwiązań nomen omen doraźnych i tworzeniem przepisów prawnych oderwanych od realiów. Samo dofinansowanie podstawowej opieki zdrowotnej i lecznictwa ambulatoryjnego oraz wzrost liczby personelu medycznego też nie rozwiąże wszystkich problemów, choć zapewne ma szanse złagodzić kryzys. Kluczowe wydają się: edukacja pacjentów i lekarzy oraz stworzenie długofalowej strategii modyfikacji systemu zdrowia i wdrażanie jej we współpracy rządu, organizacji pozarządowych, izb lekarskich, pielęgniarskich, stowarzyszeń pacjentów. Mateusz Malik, lekarz
  25. Co nowego w pracach Ministerstwa Zdrowia? Przedstawiamy plany resortu na najbliższy czas i w dłuższej perspektywie. Na konferencji zorganizowanej przez nowo wybranego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła 03.12.2015 zakreślone zostały główne plany w obszarze systemu ochrony zdrowia. 1. Likwidacja instytucji NFZ i finansowanie budżetowe Sztandarowa zmiana ma scedować nadzór nad regionalną służbą zdrowia jednostkom podległym wojewodom, czyli de facto pod zarząd premiera. Finansowanie budżetowe oznaczać ma też, że dostęp do bezpłatnych usług będzie miał każdy obywatel RP, także nieobjęty ubezpieczeniem zdrowotnym. Do tej pory taki przywilej miały wyłącznie dzieci i młodzież do 18 r.ż. oraz kobiety w ciąży. 2. Mapy potrzeb zdrowotnych To jeden z priorytetów nowej ekipy. Chodzi o określenie faktycznego ilościowego zapotrzebowania na określone usługi medyczne w danym rejonie (np. województwie). Podobno mapy onkologiczne zostały już rozesłane do konsultacji, na ukończeniu są prace nad mapą kardiologiczną. Zakładamy, że jeśli w danej części Polski stwierdzi się zbyt dużą w stosunku do zapotrzebowania liczbę łóżek kardiologicznych, to część placówek nie otrzyma kontraktu lub będzie on odpowiednio zmieniony. 3. Nowa ustawa o POZ – lekarz rodzinny w centrum systemu To kierunek bliski Ministrowi - jako lekarzowi rodzinnemu, który był już wielokrotnie poruszany, także w kontekście Pakietu Onkologicznego. Zwraca się uwagę na: a. Większe upodmiotowienie lekarzy rodzinnych (zwiększenie kompetencji, zmniejszenie liczby podopiecznych) b. Wzrost nakładów na podstawową opiekę zdrowotną 4. Nowelizacja ustawy o działalności leczniczej. Koordynacja jako generalna zasada w ochronie zdrowia Nie zostało to doprecyzowane, ale minister zwraca uwagę na niekorzystny według niego problem „atomizacji systemu zdrowia”, w którym wszyscy walczą ze wszystkimi o pieniądze, a odpowiedzialność za proces leczenia często spada na pacjenta. Padło tu też stwierdzenie o konieczności zahamowania procesu przymusowej komercjalizacji publicznych placówek, gdy te mają problemy finansowe. Nie wskazano jednak systemowego rozwiązania tego problemu. 5. Leki dla seniorów 75+ (lista refundacyjna „S”) Według słów ministra projekt jest już gotowy do przekazania do prac parlamentarnych i zagwarantowano jego finansowanie. Nie wiadomo jeszcze jakie konkretnie leki znajdą się na liście, ale zapowiedziano już, że refundacją „S” nie zostaną objęte niektóre dodatki do żywności czy suplementy. 6. Narodowy Program Zdrowia na lata 2016-2020 - zapowiedź Tu padły też ostre słowa krytyki pod kątem e-papierosów. Z dalszych zapowiedzi dowiedzieliśmy się też, że szykowana jest duża kampania przeciwko producentom i dystrybutorom klasycznych wyrobów tytoniowych. 7. Informatyzacja służby zdrowia - zmiany odłożone w czasie Nie uda się wdrożenie pełnej informatyzacji zgodnie z planem powziętym przez poprzedni rząd z uwagi na duże opóźnienie prac informatycznych i prawodawczych. Jak stwierdzono jest jedynie szansa na rozpoczęcie wdrażania e-recept zgodnie z planem. 8. Zakończenie finansowania procedury in vitro od połowy 2016 roku Minister wskazał na brak systemowego leczenia niepłodności i zapowiedział zmiany w tym kierunku. W tym obszarze padła też zapowiedź próby ograniczenia liczby porodów poprzez cięcie cesarskie (aktualnie do 40% wszystkich). 9. Przywrócenie stażu podyplomowego i gwarancja miejsca rezydenckiego dla każdego absolwenta. Minister zwrócił uwagę na konieczność przywrócenia stażu. Szczególną uwagę zwraca jednak zapowiedź powszechnego dostępu do szkolenia w trybie rezydenckim. Nie odniesiono się jednak do problemu poruszanego przez młodych lekarzy - kwestii zmiany kierunku specjalizacji w ramach jednej rezydentury. 10. Ustawa o Badaniach Klinicznych a. Zmiana dotychczasowego prawodawstwa b. Scentralizowany nadzór nad kwestiami etycznymi 11. Reforma ratownictwa medycznego a. Jednolity system powiadamiania - centralny. b. Ministerstwo podkreśla nierozwiązany wciąż problem małej liczby lekarzy pracujących w tej dziedzinie i zły sposób ich wynagradzania (zbyt dużą liczbę pracowników kontraktowych, mało etatowych) 12. Pielęgniarki - podwyżki Ma zostać zrealizowane zobowiązanie poprzedniego ministra w kwestii istotnego, etapowego wzrostu wynagrodzeń pielęgniarek i położnych. PS. 9 grudnia br. odbyło się posiedzenie senackiej Komisji Zdrowia, na której minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przedstawił informację na temat planowanych działań i zamierzeń resortu. Podsumowanie konferencji dostępne na stronie Ministerstwa Zdrowia w postaci PDF.
×

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.