Jump to content
Moriarty

Staż zagraniczny w Niemczech w ramach specjalizacji z radiologii

Recommended Posts

Cześć!

Jestem w trakcie I roku specjalizacji z radiologii i chcę dowiedzieć się, jakie mam możliwości dostania się na staż zagraniczny w Niemczech, najlepiej dwumiesięczny. W planach mam emigrację, ale mam na to jeszcze nieco czasu (względy personalne) i pomyślałem, że wykorzystam go w taki sposób, żeby poczuć się pewniej przed prawdziwym wyjazdem + pozycja w cv 😜

Ktoś ma doświadczenie w tej dziedzinie? Jak się do tego zabrać? Wiem, że istnieje Hospitation, ale to raczej funkcjonuje jako okres próbny przed zatrudnieniem, a nie staż? Istnieje też Gastarzt, ale mam informację, że to też nie jest do końca to, o co mi może chodzić, bo to też pewien rodzaj zatrudnienia. Mnie chodzi o podglądanie pracy, zabiegów inwazyjnych, obycie się z żywym językiem i systemem. 

Byłbym wdzięczny za wszelką pomoc! 

radiolog.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Cadaverine
      Cześć
      Zakładając, że ukończę studia zgodnie z polskim systemem, za 2 lata będę dentystą z pełnym prawem wykonywania zawodu. Nie mam w rodzinie, ani wśród bliskich znajomych, stomatologów oraz nie chcę brać kredytu na własny gabinet, który będę musiała spłacać 20 lat.
      Chciałabym się dowiedzieć jakie są perspektywy znalezienia pracy w Polsce, czy lepiej wyjechać za granicę, chociażby do Niemiec (o USA chyba mogę tylko pomarzyć ze względu na ilość pieniędzy, jaką trzeba włożyć w przygotowanie do egzaminów), jak długo to trwa, czy ma to sens i szansę powodzenia bez tzw znajomości?
      To nie jest wbrew pozorom banalne pytanie, wiem, że zawsze mogę po prostu pracować w innych gabinetach, ale może jest szansa na lepszą przyszłość i jakiś dobry człowiek podzieli się ze mną swoją wiedzą  . Zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest ze specjalizacją i jak małe są zarobki w przypadku pracy nawet na parę etatów.
      Ludzie mówią, że dentysta zawsze znajdzie pracę, ale ja wiem, że w praktyce może nie być tak kolorowo, a już na pewno nie na początku kariery. Ktoś mógłby podzielić się swoim doświadczeniem w tej kwestii?
      Z góry bardzo dziękuję  
    • By lynx
      Cześć wszystkim:
      Ze względu na moje zainteresowania od dłuższego czasu chciałem pójść na studia na kierunek lekarski, jednak uświadomiłem sobie, że przed podjęciem decyzji (trzeba jeszcze dobrze napisać maturę oczywiście ) warto byłoby się też dowiedzieć jak wyglądają zarobki w tej branży. Niestety, nigdzie nie mogę znaleźć żadnych rzetelnych informacji, a jedynie ogólnikowe stwierdzenia. W związku z tym mam wielką prośbę do kogoś "w temacie", by odpowiedział mi na te pytania:
      1. Ile naprawdę może zarabiać rezydent? Wiem, że to zależy, ale biorąc jakąś rozsądną liczbę dyżurów czy innych prac + podstawa, to o jakich kwotach można myśleć?
      2. Jak wygląda możliwość pracy w szeroko rozumianym przemyśle farmaceutycznym (badania kliniczne, firmy) na studiach i po nich? Czy jest taka możliwość jak na np: studiach ekonomicznych, by w czasie studiów mieć tam praktyki, a podczas robienia specjalizacji dorabiać sobie w jakiś sposób tam pracując?
      Z góry dziękuję za odpowiedzi
       
    • By surowy
      Kiedy studiujemy, poznajemy medycynę od środka. Nowe przedmioty, wielcy profesorowie, tyle ambitnych planów. Zdobywamy wiedzę i chcemy poszerzać swoje horyzonty. Obcujemy z ludźmi chorymi, cierpiącymi oraz tymi, którzy leczą - mentorami, wybitnymi specjalistami. Ale niestety trafiają się i przykre historie, kiedy to poznajesz wadliwy dział medycyny, albo raczej środowiska medycznego.
      Chyba po drugim roku mieliśmy praktyki u lekarza rodzinnego. Znamy go wszyscy, chodzimy od dziecka do jednej przychodni. Witamy się na ulicy. A teraz razem usiądziemy w gabinecie i będziemy leczyć. O, jak marzyłem o tych praktykach. Przecież od małego przychodzę tutaj jako pacjent, wszystkie "starsze" pielęgniarki już mnie kłuły, szczepiły, mierzyły. Niejeden lekarz diagnozował ospę czy anginę. Dzisiaj to ja będę z nimi pracować.
      Przecież mnie znają - będzie super! Na początek wspólna kawka, aby się poznać, a potem dumnie będziemy kroczyć przez korytarz w białym kitlu. Tak, żeby wszyscy widzieli, że idą oni - doktory. Potem będę pisać recepty, badać, diagnozować, kierować do specjalistów. Ktoś na pewno trafi z zatrzymaniem krążenia i poprowadzę całą akcję reanimacyjną; ktoś przyjdzie ze złamaną ręką i założę swój pierwszy gips, a może nawet rozpoznam cukrzycę albo raka.
      Tyle marzenia o wspaniałych praktykach.
      Ani jedno słowo się nie sprawdziło. Ani jedna pielęgniarka mnie "nie pamiętała". Ani jeden lekarz nie badał ze mną. Główne pytanie: po co ja tu jestem? No, sprawa oczywista: żeby nauczyć się, jak być dobrym lekarzem. Żeby poznawać pracę od środka, żeby badać pacjentów, nauczyć się z nimi rozmawiać, zdobywać nowe doświadczenia. Pielęgniarki dumnie kroczyły, wielkie Panie ośrodka zdrowia, zacnej przychodni. Doktory pochowane w gabinetach z przygotowaną stertą recept. Nikt nie odpowie dzień dobry, nikt się nie uśmiechnie. Pytam kiedy przyjmuje dany lekarz i dostaje odpowiedź, że przecież "pisze na drzwiach". Tak bardzo ten obraz dobrego personelu medycznego z dzieciństwa nie zgadza mi się z tym, co otrzymuję teraz - pogarda, brak chęci współpracy...
      Trafiłem wreszcie do gabinetu internisty. Przyjęliśmy "aż" dwóch pacjentów, z czego jeden to przedłużenie recept, a drugi z neuralgią i skierowaniem do specjalisty. Po czym lekarz mówi: może Pan sobie już iść do domu, dziś już nic ciekawego nie będzie.
      Oczywiście w gabinecie miałem dodatkowy fotel, miejsce do robienia notatek, także zostałem poczęstowany herbatą w upalny dzień i mogłem swobodnie rozmawiać z pacjentami a potem zadawać pytania lekarzowi, by pogłębić swoją wiedzę. A nie … tak chciałem żeby było. Nie było. Był taboret w kącie, moje kolana i to wszystko. Pacjenta nie dotknąłem. A i fartuch też na korytarzu zakładałem, bo miejsca w szatni nie było.
      Resztkami nadziei, że może będzie inaczej spróbowałem zagadać do Pani w laboratorium, że może chociaż krew komuś pobiorę, gazometrię nawet. A gdzieżby! "Pan miał to na praktykach rok temu, ja nie będę odpowiadać za Pana, poza tym my tu mamy dużo pracy” - usłyszałem. Dziękuję było mi bardzo miło. Ale jeszcze są specjaliści. Znany ginekolog w mieście, świetne opinie to może chociaż on mnie przyjmie i pokaże USG. „Panie Doktorze, nazywam się X, jestem studentem… czy mógłbym dzisiaj Panu asystować w badaniu pacjentów…?” Pada jasna i klarowna odpowiedź: Nie. Proszę przyjść sobie na oddział do szpitala, ale nie w przychodni.
      Tak oto minęły moje praktyki w dziedzinie medycyny rodzinnej. Bardzo się zraziłem i żałowałem każdej chwili tam spędzonej. Nabrałem też dystansu do tych wszystkich ludzi tam pracujących. Przykre to było. Myślę sobie: oni też kiedyś byli młodzi. Też chcieli się uczyć i zdobywać wiedzę. I też ktoś im to musiał pokazać, doradzić, nauczyć. Szkoda, że zapomnieli o tym. Szkoda też, że zapomnieli o kulturze i szacunku do drugiego człowieka.
      Pozostaje apel: szanowni medycy, szanowni lekarze, szanowne pielęgniarki: pamiętajcie, że was też ktoś uczył i wy też przekażcie tę wiedzę innym. Młody adept medycyny może być kiedyś waszym lekarzem. Dajcie mu szansę i traktujcie go z szacunkiem tak jak wy chcieliście być traktowani.
      A wy, studenci: nie bójcie się reagować na takie zachowania. Praktyki można zmienić. Waszym prawem jest zdobycie wiedzy i wyniesienie z takich zajęć jak najwięcej treści, a nie poczucia beznadziei i tego, że ktoś was zmieszał z błotem. Nie możecie sobie na to pozwolić, choćby dopuszczał się tego największy profesor!
    • By ewun
      Witam!
      Szukam informacji o możliwościach pracy krótkoterminowej (ok. pół roku) w Anglii tuż po odbyciu stażu podyplomowego w Polsce. 
      Jaką drogę zatrudnienia np. jako locum polecacie? Co wiecie o możliwościach odbycia Pre-Employment Training (PET)? Jak załatwić formalnie takie zatrudnienie - przez firmę rekrutującą? O jaki rodzaj rejestracji do GMC należy aplikować w takim przypadku?
      Dzięki za poświęcony czas! 
    • By Otek
      Witam,
      Jestem zainteresowana wyjazdem do Norwegii celem rozpoczęcia tam specjalizacji lekarskiej. Czy mogę liczyć na kogoś, kto byłby w stanie odpowiedzieć na kilka moich pytań?  Jeśli osoby niezalogowane, nie mogące pisać postów, chciałyby się ze mną skontaktować to podaje email: pralinka1992@gmail.com
      Pozdrawiam
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.