Jump to content
Sign in to follow this  
ronnar

Moduły - Jak to z nimi jest?

Recommended Posts

Witam!

Od dłuższego czasu nurtuje mnie kwestia modułów w specjalizacjach. Szczególnie tych z gałęzi interny. Czy jest sens iść na moduł? Zdecydowana większość lekarzy odradza takie rozwiązanie i zachęca do rozpoczynania interny, również w oddziałach typowo specjalistycznych, a następnie dorobić nadspecjalizację. Na plus na pewno jest to, że wiedza ogólna zdecydowanie większa i to, że jest dużo pracy dla internistów. Ciekawy jestem waszego zdania. Czy osoba w trakcie modułu może np. pracować tak jak osoba w trakcie zwykłej interny w POZ itp? Kwestia możliwości dorabiania jest szczególnie istotna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dorabiać z pełnym PWZ możesz byle gdzie. Co do modułów, nie podobają mi się i nie jestem odosobniony w tej opinii. Strasznie cierpią na tym pacjenci i szpitale. Nawet jeśli lekarzom jest wygodniej, bo mają swój mały stawik i rybki, resztą nie muszą się przejmować, to przez wprowadzenie specjalności modułowych rozpieprzyło się tak wiele rzeczy, że ostatnio oglądając kongres chirurgii kolorektalnej, podczas dyskusji słychać było głównie o tym, chociaż wcale nie był to temat przewodni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale co konkretnie się rozpieprzyło i gdzie jest problem dla pacjentów? Przecież nawet w szerokich speckach ludzie się potem specjalizują w czymś, co widać np po chirurgii, o której piszesz. Mi to akurat rybka, bo robię speckę bez modułów, ale pytam z ciekawości.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takie głębokie specjalizowanie się w jednej dziedzinie zabija holistyczne podejście do pacjenta. Owszem, można być wirtuozem wycinania wyrostków, ale czy to znaczy od razu, że jak pacjent ma jakieś inne schorzenie, to należy go kierować do innego lekarza? Kończy się tym, że lekarz z SOR nie potrafi zrobić badania PR, tylko wzywa chirurga do stwierdzenia, czy jest krwawienie z dolnego odcinka przewodu pokarmowego, a z interny wzywa się do zanokcicy - na co chirurdzy narzekają, bo to jest przedszkole, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nie dzwonił na internę, bo pacjentowi trzeba cukier unormować. Dla pacjentów też jest to problem, bo np. w poradni chirurgicznej lekarz może obejrzeć palec u stopy, ale z palcem u dłoni trzeba iść już do traumatologa. Kiedy pacjent trafi do szpitala ze złamaną nogą, urazem czaszkowo-mózgowym i czymkolwiek w brzuchu, jest problem, kto się ma nim w ogóle zająć. W Polsce bowiem aby był otwarty oddział ratunkowy, szpital nie musi mieć oddziału neurochirurgii. Potem stoi nad takim pacjentem czterech lekarzy i zamiast działać, dumają, kto ma wziąć.

Ojciec mojej znajomej ze studiów musiał kardiologów nauczyć, że w człowieku jest więcej niż serce, gdy do specki z rodzinnej postanowił sobie dorobić właśnie kardiologię, kiedy głowili się, czemu pacjent ma niewydolność serca, a mordował go jakiś rak.

Przykładów można mnożyć. Najważniejszy jest jednak problem z wyceną świadczeń - przykład palca. Przecież i jeden i drugi może spokojnie obejrzeć, a nawet i naprawić. Problem tylko w tym, że jeśli pacjent nie trafi, gdzie trzeba, szpital forsy nie dostanie. Miałem przyjemność rozmawiać kiedyś o tym z dyrektorem jednego ze śląskich szpitali. Być może rozwiązanie, jakie podał nie jest idealne, ale on sobie wyobrażał oddział interny, jako duży, interdyscyplinarny (jak na internę przystało) oddział, na którym pracują specjaliści z chorób wewnętrznych, wspomagani przez specjalistów z tak zwaną dwójką. Uzasadniał to na przykładzie kardiologii, że przecież nie trzeba kardiologa, żeby umieć zawał leczyć i ekg interpretować. Zgadzam się z nim. W olbrzymiej liczbie przypadków ekg może zinterpretować dowolny lekarz - specjaliści z SOR naprawdę są w tym dobrze wyszkoleni. Kardiologa można by było wezwać na konsultację do rozrusznika, sprawy trudnej, albo innych schorzeń. Tworzenie kilku oddziałów o podobnym profilu jest podobno strasznie pieniędzożerne.

Wiem, że to trudny temat i wiem, że powszechna spychologia jest wynikiem czegoś więcej, niż tylko samej forsy.

No i sam mam osobisty uraz, bo kiedy pracowałem jeszcze jako ratownik na SOR z traumatologami, mogli robić wszystko. Po różnych zmianach z traumatologii została w zasadzie tylko ortopedia i urazowiec do jamy brzusznej się nie dotyka. Nie twierdzę, że znam wszystkie szpitale w Polsce, mówię z własnego i znajomych doświadczenia. Chętnie też poczytam, co inni mają do powiedzenia na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.