Jump to content

Lekarz ratunkowy - współczesny Leonardo da Vinci czy przegrany frustrat?


Recommended Posts

Drogi Matt, a ja znam osobę zarabiającą 32 tys. miesięcznie jako lekarz Medycyny Ratunkowej, żadna tajemnica, na wiadomości prywatnej mogę Ci podać z imienia i nazwiska.

Sam również poważnie rozmyślam nad tą specjalizacją.

Na jednym z Wrocławskich SORów miałem przyjemność być wolontariuszem przez 6 lat, to ile się tam nauczyłem, to Nasze 6-o letnie studia mogą się schować. Pamiętam każdy przypadek, pamiętam ludzką radość, łzy, powodzenia i zgony. Pamiętam policję, bijatyki i uzależnionych od środków odurzających pretensjonalnie domagających się ich podania. Pamiętam jak grzebaliśmy się w odbycie pacjenta wyciągając ciało obce (piankę do golenia), ale wiesz co? Nie zamieniłbym żadnej chwili spędzonej na SORze na suto zakrapianą imprezę, czy inną konferencję.

Wiedza którą powinien posiadać dobry specjalista z Medycyny Ratunkowej to tak na prawdę mieszanka anestezjologii, intensywnej terapii, chirurgii (zarówno naczyniowej jak i torako jak i ogólnej) kardiologii, alergologii, hematologii, zakazów, okulistyki, laryngologii i wielu innych dziedzin, w których może dojść do nagłego zagrożenia utraty zdrowia bądź życia. Umiejętności praktyczne, doświadczenie i to co jest najbardziej wymagające: trafne i szybkie podejmowanie trudnych decyzji. Może dlatego jest tak mało chętnych-jak mówicie. Może to nie dlatego, że specjalizacja ta nie daje perspektyw, ale dlatego że jest cholernie trudna i wymagająca od lekarza?

Uważam że ktoś to musi robić skoro chirurg nie odczyta EKG pracując na SORze, skoro internista nie zszyje przerwanej tętnicy, skoro anestezjolog nie nastawi złamania, to ktoś inny musi to zrobić. A jak kiedyś (czego Wam nie życzę) traficie na SOR bez kontaktu, bez oddechu i tętna i bez rurki intubacyjnej, bo w karetce przyjechał okulista (tak! to też się wydarzyło!) to będziecie dziękować lekarzowi MR, który Was przywrócił do życia.

Pozdrawiam

Sebastian

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Wiedza którą powinien posiadać dobry specjalista z Medycyny Ratunkowej to tak na prawdę mieszanka anestezjologii, intensywnej terapii, chirurgii (zarówno naczyniowej jak i torako jak i ogólnej) kardiologii, alergologii, hematologii, zakazów, okulistyki, laryngologii i wielu innych dziedzin, w których może dojść do nagłego zagrożenia utraty zdrowia bądź życia.

To, że spora rzesza specjalistów tej wiedzy nie posiada to inna para kaloszy. Póki co spora grupa specjalistów to osoby, które zrobiły specjalizację krótką ścieżką, w dodatku na gębę.

Implementowanie pomysłu z USA nie było do końca dobrym pomysłem - przede wszystkim u nas nie robi się i nie będzie się jeszcze długo robić tego co robią Amerykanie. Poza tym mamy kiepski poziom szkolenia - część jednostek posiadających akredytację nie jest w stanie wyszkolić dobrego specjalisty. W USA szkolenie jest bardziej wyrównane.

Sam egzamin to inna para kaloszy - koledzy, z którymi zdawałem ABEM byli nieco zdziwieni gdy powiedziałem im jak wyglądają pytania testowe na PESie w Polsce.

W części klinik i dużych szpitali wygląda to nieco lepiej, w tych mniejszych SOR to zazwyczaj izba przyjęć ze zmienioną tablicą i ten sam lekarz, który pracował tam przez ostatnie 10 lat. Po prostu ma dodatkowy frazes na pieczątce, żeby móc tam pracować.

Może to nie dlatego, że specjalizacja ta nie daje perspektyw, ale dlatego że jest cholernie trudna i wymagająca od lekarza?

Specjalizanci, którymi się opiekowałem dzielili się na tych, którzy chcieli wyjechać zagranicę i na tych, którzy chcieli zmienić specjalizację na bardziej perspektywiczną.

skoro internista nie zszyje przerwanej tętnicy

Znam paru takich co potrafią ;) Natomiast nie sądze, żeby medyk ratunkowy ochoczo brał się do szycia tętnicy - zapewne poprosi chirurga i będzie miał problem z głowy.

A jak kiedyś (czego Wam nie życzę) traficie na SOR bez kontaktu, bez oddechu i tętna i bez rurki intubacyjnej, bo w karetce przyjechał okulista (tak! to też się wydarzyło!) to będziecie dziękować lekarzowi MR, który Was przywrócił do życia.

Lekarz w karetce (jakikolwiek) to nieporozumienie i marnowanie zasobów.

Mnie do życia przywrócił swego czasu rezydent II roku interny i też wyszło mu cacy.

Generalnie jeśli już iść w tą stronę to raczej nie u nas - polecam USA, ewentualnie UK.

Link to comment
Share on other sites

Generalnie jeśli już iść w tą stronę to raczej nie u nas - polecam USA, ewentualnie UK.

Ty to potrafisz pocieszyć :)

Nie ukrywam, że najlepiej jest mieć kilka specjalizacji np. chirurg + MR lub internista plus MR. Z tego co się orientowałem to proces szkolenia lekarza MR bez żadnej specjalizacji jest dość długi. Czeka Nas 16 różnych staży kierunkowych (np toksykologia, chirurgia, neurologia, ginekologia, okulistyka, laryngologia). Poza tym polecam lekturę:

http://www.cmkp.edu.pl/programy_pdf/Medycyna%20ratunkowa%20podstawowy%20po%20stazu%202003.pdf

Staż trwa 5 lat (60 miesięcy). A jeśli ktoś robił MR po innej specjalizacji, to rzeczywiści jest krócej, ale wcale się nie dziwię, że Ci podwójni specjaliści wybrali drogę "na skróty".

Czy lekarz w karetce pogotowia to marnowanie zasobów? Sam wspomniałeś że "do koryta" (i tu poczułem się jak świnia) jest wielu, więc co Ci zależy czy lekarz pracuje w karetce czy w przychodni całodobowej w Pszczynie Dolnej. Poza tym spróbuj przekonać 80 letnią kobietę, że ma się zgłosić do całodobowego POZ oddalonego o 40 km od miejsca zamieszkania. Jej dużo łatwiej jest wezwać karetkę. Nawet tylko po to by sobie ponarzekać, że nie może zasnąć. I to moim zdaniem jest marnowanie zasobów bo w tym czasie zespół mógłby uratować kogoś innego.

cytuję: Poza tym mamy kiepski poziom szkolenia - część jednostek posiadających akredytację nie jest w stanie wyszkolić dobrego specjalisty.

Jest jeszcze inna kwestia... . Nadrzędnym prawem jest dobro i zdrowie pacjenta tak? Więc jeśli miałeś okazję widzieć jakieś nieprawidłowości w kształceniu jakichkolwiek specjalistów to dlaczego milczałeś? Dlaczego tego nigdzie nie zgłosiłeś? Jeśli lekarz sprawia zagrożenie dla zdrowia bądź życia pacjentów to przymykasz na to oko? Bo to "kolega"? Nie rozumiem Cię drogi Matt, ale niech już tak zostanie.

Nadal uważam, że ta specjalizacja jest dla odważnych i wybranych, a jeśli ktoś nie chce jej robić to niech wybierze inną. Ja jednak nie obrażam okulistów czy laryngologów i prosiłbym drogich kolegów i koleżanki żeby szanowały każdą specjalizację i każdego specjalistę (sic! dermatologia to też specjalizacja).

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu

Link to comment
Share on other sites

Czy lekarz w karetce pogotowia to marnowanie zasobów?

W wielu krajach nie ma karetek z lekarzem - w sytuacji naprawdę awaryjnej lekarz dojeżdża na miejsce jeśli jest taka potrzeba. Generalnie rzecz biorąc są to sytuacje rzadkie - z większością przypadków ratownik medyczny poradzi sobie świetnie. U nas byłoby z tym różnie - poziom ratowników wypuszczanych przez szkoły policealne jest różny, egzamin praktyczny oceniany centralnie niewiele poprawił sytuację.

Pierdołowate wezwania zawsze są i będą, ale to nie znaczy, że ma do nich jeździć lekarz. Zresztą ludzie powoli się uczą, że karetki nie wzywa się do pierdół, bo lekarza w zespole mogą nie uświadczyć i nie dostaną recepty, na którą liczą.

Poza tym niektórzy pacjenci już się nauczyli, że przyjedzie lekarz/ratownik da kaptoryl i będzie git. Zespół będzie zadowolny, pacjent poczuje się rozgrzeszony, że bierze leki jak mu najdzie ochota. Owszem można edukować, ale gdy ktoś po iluś tam wykładach o tym, że w nadciśnieniu są stany pilne i naglące daje na dzień dobry kapto pod język to się człowiekowi odechciewa wszystkiego.

Więc jeśli miałeś okazję widzieć jakieś nieprawidłowości w kształceniu jakichkolwiek specjalistów to dlaczego milczałeś?

A kto mówi, że milczałem?

Po to są spotkania z konsultantem wojewódzkim i wizytacje oddziałów, żeby sygnalizować takie rzeczy. Wszak za poziom szkolenia przyszłych specjalistów odpowiadają właśnie konsultanci. Niekórzy rzeczywiście poczuwają się do rzeczy i starają się jakoś działac, ale inni machną tylko ręką i na tym sprawa się kończy.

Zdarzało mi się nie zaliczać stażu specjalizacyjnego osobom, które nie wykazały się odpowiednią wiedzą, część z nich po prostu dała sobie spokój i zmieniła specjalizację na bardziej im pasującą.

"Bo to "kolega"?"

Nie czuję tego typu solidarności z bracią lekarską. Nie widzę też problemu z napisaniem nikorzystnej dla kogoś opinii dla sądu jeśli jest ona zasadna i zgodna z prawdą.

Ja jednak nie obrażam okulistów czy laryngologów i prosiłbym drogich kolegów i koleżanki żeby szanowały każdą specjalizację i każdego specjalistę (sic! dermatologia to też specjalizacja).

Nie mam problemu z szanowaniem sensownych i dobrych merytorycznie specjalistów. To czy jest to dermatolog, okulista czy specjalista MR nie ma dla mnie żadnego znaczenia.

Czeka Nas 16 różnych staży kierunkowych (np toksykologia, chirurgia, neurologia, ginekologia, okulistyka, laryngologia). Poza tym polecam lekturę:

http://www.cmkp.edu....tazu%202003.pdf

Staż trwa 5 lat (60 miesięcy). A jeśli ktoś robił MR po innej specjalizacji, to rzeczywiści jest krócej, ale wcale się nie dziwię, że Ci podwójni specjaliści wybrali drogę "na skróty".

W USA dla odmiany trwa to 3 lata i jest to zupełnie wystarczający okres, żeby wyksztalcić dobrego specjalistę.

U nas bywa tak. że ktoś ma po prostu podpisy w papierach, a na żadnych stażach go nie widziano. Dotyczy to wszystkich specjalizacji i mimo prób walki z tym proceder nadal trwa.

Link to comment
Share on other sites

  • 7 months later...

Chodzi mi tutaj o ilosc godzin w tygodniu, zarobki, jak wygladaja sory etc.

 

 

Standardowo 7h35 minut od poniedziałku do piątku plus dyżury. Są jeszcze karetki, ale to raczej dla pasjonatów, ze względu na wynagrodzenie.

 

Na temat tego jak wyglądają SORy i co się na nich dzieje można by było napisać niejedną powieść :> Generalnie wiele z nich to takie izby przyjęć z nowymi tablicami gdzie leczy się żuli, pijanych nastolatków,  babcie pokościelne ("doktorze mam zawał, umieram") i pacjentów z ostrym brzuchem od pół roku.

Link to comment
Share on other sites

Jak widzę babcie z nieleczonym nadciśnieniem, która o 2 w nocy zamówiła sobie karetkę z przewozem na SOR to mi się strzykawka pavulonem napełnia w kieszeni.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Taka, że taka babcia często jest źle leczona w warunkach POZetu, ew. ma dobre leki tylko ich nie bierze, a na SORze dostanie pod jęzora kaptopril i wszyscy są szczęsliwi ;]

 

Aż do kolejnego razu.

Naprawdę na temat leczenia nadciśnienia w Polsce można by było napisac niezłą epopeję. Niby wszyscy wiedzą jak się leczy, ale w praktyce to już tak nie koniecznie jest z tym dobrze.

 

Tak poza tym to typowy pacjent SORowski w naszym kraju, więc trzeba z uśmiechem przyjąć i poleczyć (albo poudawać, że się leczy).

 

Kiedyś było ciekawiej, bo zdarzały się ofiary działania Babć Nitro - przywozili nam biedaków, na których sąsiadka wypsiukała większość opakowania Nitromintu, bo ich w piersiach bolało. Byli też jeszcze starzy astmatycy leczeni doraźnie hydrokortyzonem i teofiliną, którzy potem lądowali na SORze, bo ich dusiło.

Link to comment
Share on other sites

Czy ktos moglby mi napisac jak wygladaja realia medycyny ratunkowej w Polsce? Chodzi mi tutaj o ilosc godzin w tygodniu, zarobki, jak wygladaja sory etc. 

 

Z obserwacji własnych specjalizacja z med-rat to trochę nieporozumienie. Dobrze opisał to Kot, Aboslutnie każda czynność wykonywana przez lekarza ratunkowego na SORze może być wykonana przez lekarza lepiej do tego przygotowanego i mającego w tym większe doświadczenie.

- drenaż klp/rana do szycia - chirurg

- trudna intubacja/wkłucie centr. - anestezjolog

- zawał - kardiolog

- trudny do opanowania krwotok z nosa - larynogolog

I można tak jeszcze dłuuuugo wymieniać.

 

Pomijając kwestie ambicjonalne jest jeszcze kwestia prawna, bo jak lekarz ratunkowy odwali babola to może być ciężko mu się wytłumaczyć dlaczego nie wezwał na konsultację ww. specjalistów.

 

Sądzę, że jak ktoś lubi pracę na ostro to lepiej jest wybrać chirurgię ogólną, anesty, ortopedię, neurochirurgię, nie zawiedzie się raczej, a przynajmniej ma szansę być w pełni autonomicznym specjalistą w swojej dziedzinie.

 

A co do wyglądu SORów to w jednym z największych miast w Polsce, w którym studiuję, szału nie ma;)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

A co możecie powiedzieć na temat podwójnych specek? Np. mnie chodzi w tej chwili po głowie idea ze zrobieniem RM, a potem dorobienia sobie skróconym trybem anestezji. Plusy są takie, że anestezja wydaje się dobra na rezerwę za kilkanaście lat, kiedy już mniej się będzie chciało jeździć w karetce i użerać z pijakami na SORze, poza tym daje większe uprawnienia (nie będę musiał wzywać anestezjologa, jak będzie potrzebny). Minus jest zasadniczo taki, że to kolejne 3 lata poświęcone na naukę, no ale chyba nie jest to coś nie do przeżycia :P

 

Co do RM, to wydaje mi się, że jeżeli kogoś to naprawdę interesuje, to specjalizacja może być bardzo ciekawa i późniejsza praca może dać ogromną satysfakcję – zgodnie z tym, co pisał kolega seba_filip. Co jest chyba prawdą w przypadku każdej specjalizacji – zawsze trafiają się lekarze genialni i półdebile, którzy wyczyniają idiotyzmy, na które studentom 2. roku szczęka opada z niedowierzania. I tego się nie przeskoczy, dlatego na podstawie tego "jakich się widziało" specjalistów medycyny ratunkowej nie można za bardzo oceniać tego, czy ta specjalizacja ma sens, czy nie. Moim zdaniem ma, ponieważ uważam wzywanie po kolei 5 różnych lekarzy do oceny jednego ostrego pacjenta za absurd – wiadomo, że w naszych warunkach ci lekarze nie przybiegną po 30 sekundach, a czas leci. Jeden lekarz, który ma wiedzę na temat stanów ostrych z wielu różnych dziedzin, jest w stanie dokonać oceny pacjenta, ustalić priorytety w leczeniu i to leczenie zacząć – a na konsultacje i rozwiązywanie pobocznych problemów jest już czas, kiedy się chorego ustabilizuje. Dlatego nie do końca przemawia do mnie stanowisko, że lekarz RM jest bez sensu, bo wystarczy wezwać chirurga, anestezjologa, okulistę, ortopedę i internistę, a pacjent będzie zdiagnozowany na cacy...

 

Wiadomo, że praca po RM jest ciężka, często niewdzięczna, fizycznie i psychicznie obciążająca – ale myślę, że każdy, kto poważnie ją rozważa zdaje sobie z tego sprawę ;). Podstawowa kwestia jest taka, czy da się z tego wyżyć – a da się, biorąc pod uwagę nawet te gorsze stawki, jakie tutaj widziałem. Wiadomo, że się kokosów nie zbije, ale też nie będzie się żyło na średniej krajowej.

 

Na pewno nie jest to specjalizacja, którą sobie można wziąć "ot tak" – nie wiem, co chcę w życiu robić, to może sobie wezmę ratunkową. Bo argumentów "za" nie ma tak znowu wiele. Ale jeżeli kogoś to pasjonuje, to nie widzę powodu, dlaczego powinno się do tej specjalizacji zniechęcać (a wierzcie mi, jak na razie nie spotkałem chyba nikogo, kto by przynajmniej delikatnie nie próbował mnie przekonać, że powinienem sobie dać spokój i pomyśleć o czymś innym).

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • By Aleksandra_kuć
      Dzień dobry, 
      jesteśmy studentkami kierunku lekarskiego, robimy prace naukowa na temat: „jak zdaniem lekarzy muzyka wpływa na wykonywanie procedur medycznych?”. Byłybyśmy wdzięczne za wypełnienie ankiety :)
       
      https://docs.google.com/forms/d/1cLdePl-03YcbMrDwD_QTHCz_Pj1JXFfXiIfeBTI9Spg/viewform?edit_requested=true
    • By Cadaverine
      Chciałabym się dowiedzieć jakie są perspektywy znalezienia pracy w Polsce, czy lepiej wyjechać za granicę, chociażby do Niemiec (o USA chyba mogę tylko pomarzyć ze względu na ilość pieniędzy, jaką trzeba włożyć w przygotowanie do egzaminów), jak długo to trwa, czy ma to sens i szansę powodzenia bez tzw znajomości? 
      Zakładając, że ukończę studia zgodnie z polskim systemem, za 2 lata będę dentystą z pełnym prawem wykonywania zawodu. Nie mam w rodzinie, ani wśród bliskich znajomych, stomatologów oraz nie chcę brać kredytu na własny gabinet, który będę musiała spłacać 20 lat. 
      Wiem, że zawsze mogę po prostu pracować w innych gabinetach, ale może jest szansa na lepszą przyszłość i jakiś dobry człowiek podzieli się ze mną swoją wiedzą  . Zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest ze specjalizacją i jak małe są zarobki w przypadku pracy nawet na parę etatów.
      Ludzie mówią, że dentysta zawsze znajdzie pracę, ale w praktyce może nie być tak kolorowo, a już na pewno nie na początku kariery. Ktoś mógłby podzielić się swoim doświadczeniem w tej kwestii?
      Z góry bardzo dziękuję 
    • By dr Mateusz Palczewski
      Bierzesz do rąk dziecko, które przed chwilą się urodziło, badasz je... co dalej? Rezydentów i specjalistów neonatologii bardzo prosimy o wszystkie informacje o specjalizacji

    • By zmarszczka
      Czy są tutaj jacyś rezydenci geriatrii którzy mogli by przybliżyć nieco tę specjalizację? 
      Jakie są wady i zalety? Czy w Polsce w ogóle jest sens iść w geriatrię skoro oddziałów geriatrycznych jest jak kot napłakał? 
    • By Kot
      Boisz się pracy na SOR? Uważasz, że to piekło od którego trzeba się trzymać z daleka? Zapraszamy na czwartą edycję Kursu Dantego - czyli jak poradzić sobie w piekle SORu + warsztaty praktyczne.
      Zapraszamy na naszą stronę na FB: https://www.facebook.com/kursyDantego/
      Rejestracja: https://kursdantego4.konfeo.com/pl/groups
      Jedyny w Polsce survivalowy kurs przygotowujący do pracy na SOR.
      + spotkasz doświadczonych lekarzy, którzy od wielu lat pracują na SOR
      + odkryjesz praktyczne algorytmy, wskazówki, triki jak radzić sobie w najczęstszych przypadłościach
      + poznasz aspekty prawne, organizacyjne i specyfikę pracy lekarza na SOR
      + dowiesz się jak uniknąć najczęstszych pułapek
      + nie popełnisz błędów, które popełnili inni
      + SOR przestanie już Cię przerażać

      Możliwość wpłat ratalnych 2x 500zł. Pierwsza rata w ciągu 5 dni od rejestracji, druga rata do 16 listopada 2018.
      Wiedza i umiejętności, które pozyskasz na naszym kursie przydadzą się także:
       > w POZ i NPL
       > na oddziale szpitalnym
       > w pogotowiu ratunkowym
       > na obstawach i podczas transportów medycznych
      Kurs objęty patronatem:
      > Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala MSWiA w Warszawie z jej ordynatorem dr Rafałem Wójtowiczem
      > Polskiego Towarzystwa Pielęgniarstwa Anestezjologicznego i Intensywnej Terapii
      > Porozumienia Rezydentów OZZL
      > Portalu i czasopisma PrzypadkiMedyczne.pl
      > Portalu MedFor.me
      Partner wydarzenia:
      Baxter Polska;
      Live-Med.
      Cena kursu zawiera:
      1) certyfikat z punktami edukacyjnymi
      2) materiały kursowe (wydrukowane prezentacje, algorytmy praktyczne, spis literatury, opisy zabiegów)
      3) przerwy kawowe (woda, soki, kawa, ciastka)
      4) obiad w sobotę i niedzielę
      5) przestronną, nowoczesną i kompleksowo wyposażoną salę z pięknym widokiem
      6) opiekę merytoryczną naszych instruktorów. Przez rok po kursie przez 24h/7 dni w tygodniu. Jeśli na dyżurze natraficie na problem z pacjentem to będziecie mogli uzyskać poradę przez telefon.
      7) udział w WARSZTATACH PRAKTYCZNYCH (Warsztaty z procedur ratujących życie oparte w dużej cześci o procedury Tactical Combat Casuality Care (TCCC) wykorzystując doświadczenia wojskowych)
      Cena kursu nie zawiera:
      - kosztów noclegu;
      - kosztów parkingu.
      WARSZTATY PRAKTYCZNE
      a) Zabezpieczanie dróg oddechowych: intubacja, maska krtaniowa, rurka nosowo-gardłowa - ćwiczenia na fantomie;
      b) konikotomia ratunkowa - ćwiczenia na preparatach odzwierzęcych;
      c) zastosowanie materaca próżniowego, deski i kołnierza, czy zawsze deska i kołnierz są niezbędne?;
      d) pokaz mechanizmu powstawania odmy prężnej na preparacie odzwierzęcym, odbarczenie odmy opłucnowej na fantomie oraz pokaz jedynych skutecznych opatrunków wentylowych;
      e) szybkie badanie urazowe;
      f) bezpieczna defibrylacja z minimalizowaniem przerw w uciskaniu klatki piersiowej;
      g) użycie opaski uciskowej (stazy taktycznej) i tamowanie krwotoku metodą wound packingu.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.