Jump to content

Oscary 2012


Guest Dominik Wojtczak
 Share

Recommended Posts

Wielkimi krokami zbliża się gala rozdania Oscarów.
Chciałbym poznać więc wasze zdanie, na temat tego, który z 9 filmów nominowanych w najważniejszej kategorii zasługuje na zwycięstwo i powinien dostać Oscara za najlepszy film roku.

Ja obejrzałem do tej pory 6 z 9
Widziałem "Artystę", "Hugo i jego wynalazek", "Spadkobierców", "Moneyball", "O północy w Paryżu"
i "Strasznie głośno, niesamowicie blisko".
Przede mną jeszcze "Służące", "Czas wojny" i "Drzewo życia".

Z dotychczasowej szóstki najbardziej zachwycił mnie film "Hugo i jego wynalazek". Dla mnie to arcydzieło, nakręcone przez wielkiego Martina Scorsese, ale dużo 'lżejsze" niż jego poprzednie filmy.
"Hugo" to film o marzeniach, o filmach samych, o bezsensie woje, o miłości, o realizowaniu swoich marzeń. Nakręcony w pięknej scenerii, z niesamowitą choreografią, montażem i ujęciami.

Nie zgodzę się też z opinią, ze w tym roku nominowane filmy są słabe.
Z obejrzanej szóstki nie podobał mi się tylko: "Moneyball", a fantasy/komedia romantyczna "O północy w Paryżu" jest całkiem fajna, ale gala oscarowa, w szczególności w kategorii za najlepszy film roku to naprawdę nie jej miejsce.

To o filmach odstających. Prawdopodobnie również "Czas wojny" trzeba będzie tu zaliczyć.

Natomiast pozostały 3 bardzo mi się spodobały.

1. "Artysta' - rewelacja. Jestem pełen podziwu dla Amerykańskiej Akademi Wiedzy i Sztuki Filmowej za nominacje dla tego filmu. Myślę, ze szans za dużych nie ma na wygranie statuetki, ale bardzo fajnie się ten film oglądało. Genialne sceny, świetna choć prosta fabuła. Efektu dopełniają cyrkowe sztuczki psa głównego bohatera. Świetna gra dwójki nieznanych mi zupełnie aktorów: Jean'a Dujardian i Benerice Bejo. James Cromwell w roli drugoplanowej świetny. U mnie 10/10.
2."Spadkobiercy" - Akademia zapewne ten film wybierze. Bez dwóch zdań na Oscara zasługuje. Kilka niezapomnianych scen, świetny Clooney i w ogóle ta cała hawajska otoczka do opoiwadania trudnych historii i podejmowania trudnych decyzji
3. "Strasznie głośno, niesamowicie blisko" - trochę spadł w moim rankingu bo jednak gdy go bardziej przemyślałem doszedłem do wniosku, że reżyser zmarnował ogromny potencjał jaki ten film miał.Jak film się kończy oglądać o drugiej w nocy to chyba bardziej się zaczyna podobać :mrgreen: Efekt końcowy jest i tak bardzo dobry, ale mógłby być dwa razy lepszy. Zupełnie nie podobała mi się Sandra Bullock jako matka głównego bohatera, była sztuczna, tak jak cała jej relacja z synem. No i generalnie jej postać nie pasowała do tej rodziny. Zagrała trochę jak w 'The blind side', a film był przecież zupełnie inny.

Tak sie skłąda, że jest to film o tematyce medycznej, toteż opisałem go nawet na Przypadkach Medycznych :smile: :.Strasznie głośno, niesamowicie blisko

W najbliższym czasie planuję obejrzeć "Służące" i "Drzewo życia" i penie dla świętego spokoju też "Czas wojny"
A jak tam wasze oscarowe wrażenia i typy?

Link to comment
Share on other sites

widziałam wszystkie filmy oprócz "O północy w Paryżu" i mój faworyt do Oscara to zdecydowanie "Służące" - film ciekawy, bardzo dobrze zagrany, poruszający tak lubianą przez Akadamię tematykę (walka o wolność itd), może trochę za bardzo przewidywalny ale najlepszy z nominowanych moim zdaniem.

podobało mi się też "Hugo i jego wynalazek" i nie miałabym nic przeciwko temu żeby ten film wygrał, ale nie wydaje mi się, żeby takie familijne kino miało większe szanse, chociaż chciałabym się tutaj mylić:)

"Strasznie głośno, niesamowicie blisko" - film jako film ok, ale niestety potencjał wspaniałej książki został w dużym stopniu zmarnowany. zgadzam się że Sandra Bullock zupełnie tam nie pasowała, ale za to Tom Hanks jak zawsze świetny, no i bardzo dobra rola tego chłopca grającego Oskara.

"Czas wojny" - tu dowiemy się, że przedmiotem sporu podczas I wojny światowej był koń, który zresztą później tę wojnę wygrał :D film nie na Oscara, ale zdjęcia Kamińskiego jak najbardziej.

"Drzewo życia" i "Moneyball" takie sobie, można obejrzeć ale nic specjalnie ciekawego.

co do dwóch ostatnich filmów mam natomiast zupełnie inne wrażenia niż Dominik:D

za "Artystę" zabierałam się kilka razy i nie mogłam nigdy dobrnąć do końca, wreszcie się udało ale z wielkim trudem, jak dla mnie film bardzo nużący (może to kwestia jego czarnobiałości, może braku dialogów, nie wiem). niewątpliwie oryginalny, ale do mnie nie przemawia.

no i wreszcie "Spadkobiercy" - dla mnie najsłabszy film z tych, które widziałam. nie zgodzę się, że zasługuje na Oscara, zastanawiam się za co on tak właściwie został nominowany. cała ta koncepcja filmu pod tytułem "moja żona/matka za kilka dni umrze, więc co należy zrobić? niee, nie być z nią, nie pożegnać się, tylko wytropić jej kochanka!", Clooney też jak na siebie nie za ciekawy (bo i rola jest jaka jest, niewiele można było z tego zrobić, dużo bardziej oscarowo wyglądał chociażby Brad Pitt w "Moneyball"), jedyne co mi się w tym filmie podobało to przyjemna muzyka i hawajskie krajobrazy;)

podsumowując - moim zdaniem na Oscara zasługują "Służące" i "Hugo i jego wynalazek", ewentualnie "Strasznie głośno, niesamowicie blisko" ale to pod warunkiem, że członkowie Akademii nie czytali książki:D

Link to comment
Share on other sites

"Czas wojny" - tu dowiemy się, że przedmiotem sporu podczas I wojny światowej był koń, który zresztą później tę wojnę wygrał :D film nie na Oscara, ale zdjęcia Kamińskiego jak najbardziej.

Obejrzałem dzisiaj. Bardzo fajne kino familijne,mimo tego, że jest o I wojnie światowej. U mnie na 5 miejscu z 7 obecnie obejrzanych. Przecież ten film można dzieciom pokazać.W czasie sceny w której koń rani się drutem kolczastym można im oczy zasłonić na parę sekund a reszta jest naprawdę ciekawym sposobem na pokazanie dzieciom jednej z wojen światowych.

Jeśli ktoś uważa go za Dramat/wojenny jak podaje Filmweb no to hmm... To bardzo słaby w takiej kategorii.

No i bez przesady z tym, że ten koń wygrał wojnę. Po prostu odwiedził kilka frontów:)

no i wreszcie "Spadkobiercy" - dla mnie najsłabszy film z tych, które widziałam. nie zgodzę się, że zasługuje na Oscara, zastanawiam się za co on tak właściwie został nominowany. cała ta koncepcja filmu pod tytułem "moja żona/matka za kilka dni umrze, więc co należy zrobić? niee, nie być z nią, nie pożegnać się, tylko wytropić jej kochanka!", Clooney też jak na siebie nie za ciekawy (bo i rola jest jaka jest, niewiele można było z tego zrobić, dużo bardziej oscarowo wyglądał chociażby Brad Pitt w "Moneyball"), jedyne co mi się w tym filmie podobało to przyjemna muzyka i hawajskie krajobrazy;)

Ja się nie zgadzam. Fajnie byłe obejrzeć Clooneya w hawajskim klimacie. "Spadkobiercy" to niby połączenie dramatu z komedią wyszedł taki film obyczajowy. I te 2 godziny bardzo fajnie się oglądało. Kilka rewelacyjnych scen. Kilka tez słabszych momentów ale generalnie trzyma bardzo wysoki poziom.

Co do tropienia kochanka nie uważasz, ze słusznie postąpił. Doszedł do prawdy, zrozumiał i dowiedział się jak to wszystko wyglądało - mógł się z nią w pełni świadomie pożegnać. Poza tym sadził, ze jje kochankowi na niej zależało i również mógłby się chcieć z nią pożegnać.

Moim faworytem do Oscarów nadal "Hugo i jego wynalazek" ;)

Link to comment
Share on other sites

zgadzam się, "Czas wojny" (swoją drogą kolejne idiotyczne tłumaczenie tytułu) to całkiem przyjemny film, który można obejrzeć całą rodziną albo samemu i całkiem miło spędzić czas, a to sprowadzenie wojny do problemu konia... cóż, Hollywood tak już ma :) więc film niezły, ale zdecydowanie nie na Oscara.

co do "Spadkobierców" - nie, nie uważam że postąpił słusznie. zresztą moim zdaniem nie ma tu za bardzo co rozważać kwestii słuszności lub nie przy tym scenariuszu tak strasznie, przynajmniej dla mnie, nierealistycznym (myślę, że w takiej sytuacji moje priorytety byłyby nieco inne niż wycieczki w poszukiwaniu nie wiadomo kogo). Clooney też mi się nie podobał, ani aktorsko, ani postać. i jeśli ten film wygra to... nie wiem co, ale mam nadzieję że tak się nie stanie :D jak widać stosunek do tego filmu to kwestia gustu, raczej się nawzajem nie przekonamy :)

moim faworytem nadal "Służące".

Link to comment
Share on other sites

Zbyt rozbudowana dyskusja się nie wywiązała.

To może lekka zmiana tematu. Jest o Oscarach 2012, więc może jaki film spośórd nominowanych w jakiejkolwiek kategorri, poza najlepszy film, podobał się Wam najbardziej.

W moim przypadku zbyt dużo tego nie było. widziałem filmy:

"Alfred Nobbs", "Transformers 3" i "Drive".

"Drive" był dobry, ale nie rozumiem olbrzymich zachwytów nad tym filmem. Więc wyróżnienie daje "Albertowi Nobbs" za niezwykłe kreacje kobiet, które przez całe soje życie udają mężczyzn. Nie był to film ani przesłodzony, ani przesadzony. Kilka aspektów może było zbyt uproszczonych i schematycznych, ale wrażenia bardzo pozytywne.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • By surowy
      Minęło już trochę czasu od pojawienia się słynnego Botoksu, "fenomenalnego" filmu o polskiej służbie zdrowia, głośno rozreklamowanego dzieła. Opadły już emocje, ucichły komentarze, wszyscy, co mieli pokrzyczeć, to pokrzyczeli. Ale w tym wszystkim brakuje mi stwierdzenia, dlaczego ten film jest tak źle odbierany. I ja to wytłumaczę. Nie będę absolutnie zagłębiać się w analizowanie filmu jako takiego, bo się na tym nie znam. Nie jestem ani humanistą, ani filmoznawcą, ani krytykiem filmowym. Mogę jedynie powiedzieć, że coś mi się podoba lub nie. Argumentacja w tej kwestii też może być dość pierwotna. Ale mogę wypowiedzieć się o kwestii medycznej. I o tym powiem głośno i dosadnie.
      Już na dzień dobry uważam, że jeżeli ktoś chce robić film o medycynie to powinien zwrócić się o pomoc i konsultacje do osób z branży. To jedynie takie osoby mogą zweryfikować czy przedstawiamy prawdę czy wymyślamy (jak to jest w wielu innych produkcjach). Tym, co najbardziej budzi moją złość (a myślę ze i całego środowiska medycznego), jest fakt, że prezentuje kłamstwa, coś, co nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Podobno gdy aktorzy mają zagrać wielką postać, to czytają o tej osobie. Jeśli przygotowują się do roli policjanta to idą nauczyć się strzelać na strzelnicy. A jak lekarza...
      W Polsce powstał jeden dobry film o medycynie: Bogowie. Ale tam twórcy byli przygotowani od początku do końca. Aktorzy czerpali wiedzę od lekarzy. Wielki profesor Religa i jego postać była przestudiowana na wszelkie sposoby tak, aby pokazać o nim prawdę: jasne i ciemne strony. Jednym z głównych konsultantów był profesor Marian Zembala - lekarz oraz przyjaciel profesora Religi. Przekazał nie tylko historię człowieka, ale przede wszystkim pokazał jak medycyna wygląda. Na przykład to, jak zakłada się sterylnie rękawiczki, jak wygląda sprzęt, resuscytacja itd. A dla mnie film o medycynie musi zawierać tego typu podstawowe elementy, które sprawiają, że ten film staje się autentyczny. Wtedy skupiamy się na historii, którą autor chce pokazać, a nie drażni nas udawanie i próba aktorska. Tego właśnie zabrakło i przez to film staje się kompletnie nie warty obejrzenia.
      Przechodząc do meritum: Od lat rażące jest dla mnie pokazywanie defibrylacji w telewizji. Mamy tak ogromny problem z nauczaniem polskiego społeczeństwa prawidłowej resuscytacji, a pokazując filmowe wyobrażenia reżysera pokazujemy kolejne nieprawdziwe stereotypy. Od kiedy łyżki defibrylatora trzemy o siebie?! To nie tylko błąd, ale niebezpieczeństwo najwyżej kategorii! Skandal! Po tak nieprofesjonalnym zachowaniu nie pokazałbym się na mieście. To bzdura w stylu Jamesa Bonda w Casino Royale. Tam samemu się zdefibrylował.
      Kolejna sprawa - podanie haloperidolu. Głośno pada komenda, że podaje się taki lek, po czym dosłownie w sekundę pacjent „odpada”. Rozumiem jakby podali propofol. Ale haloperidol i jeśli się nie mylę to dawka 3 mg. Wystarczy sięgnąć do ulotki tego leku i już wiemy, że mamy do czynienia z jakąś głupotą. A może twórcy filmu zażywali ten lek na uspokojenie przy swojej wzajemnie nakręcanej ekscytacji przy tworzeniu tego… ekmh... filmu?
      Ogromnie przykre i ze strony twórców paskudne jest pokazanie ratowników medycznych jako niedouczonych, pijanych patoli z osiedlowej ławki. Dzisiejsze polskie Ratownictwo Medyczne uchodzi za jedno z najlepszych w Europie. Mamy świetnie wyszkolonych ludzi, którzy skończyli studia, mają wiedzę i doświadczenie. Wszystko, co dzieje się w karetce jest możliwe do zweryfikowania. Nie ma po prostu takiej możliwości, aby pijana osoba przyszła na dyżur. Już nawet kolega kolegę zgłosi w tej sprawie, bo jest to karalne, ale jest to też zagrożenie dla innych członków zespołu oraz dla całej społeczności medycznej. Pojedyncze marginalne przypadki mogą się zdarzyć, ale taki proceder kończy się zawsze wyrzuceniem z pracy i ciężkimi konsekwencjami. Pokazanie ratowników jako bydła jest dla mnie totalną obrazą. Wszak ratownicy wywalczyli wreszcie, że Polacy ich zauważają, że zawód ten cieszy się coraz większym szacunkiem, że w karetce nie musi jechać wyłącznie lekarz, bo ratownik ma odpowiednią wiedzę. I tu kolejne niedopatrzenia w filmie: karetka "S" wymaga, aby jechał w niej lekarz, a w filmie go nie było. A na plecach owego "ratownika medycznego" widniał napis ratownik, co oznacza, że osoba jest po kursie Kwalifikowanej pierwszej pomocy, a nie jest ratownikiem medycznym! A to nie zezwala na bycie członkiem zespołu karetki pogotowia.
      Uderzono w ratowników. Uderzono też w farmaceutów. Od kiedy ogolonego osiłka można ubrać w fartuch i postawić za apteczną ladą? Wystarczy przeczytać nawet na Wikipedii informacje, kim jest farmaceuta i kto może sprzedawać w aptece. Bajka.
      Ale najbardziej odrażające i podłe zagranie związane jest z zachowaniem lekarzy i tematem aborcji. Twórcy filmu idealnie przybili piątkę z tymi, którzy chcą zlikwidować aborcję raz na zawsze. Obrazy noworodków czy to płodów na metalowej tacy i oczekiwanie na ich śmierć? Myślę, że każdy logicznie myślący człowiek zdaje sobie sprawę z głupoty i ogromnej perfidii autora. Słowa: "Muszę złamać barki Pani dziecku…" (mowa tu o dystancji barkowej podczas porodu), to tak, jakby powiedzieć: "Muszę uderzyć panią siekierą w głowę, bo nic innego nie pomoże". Przysięgam, ale nie wiem jak ktoś wymyślił taki scenariusz. Choćby nawet w kontekście historii medycyny nie wiem, jak można łamać barki dziecku? Dramat.
      Tu kolejne dziwne niedopatrzenie. Owa pani ginekolog najpierw gra podłego lekarza, który łamie barki, grozi odrąbaniem głowy dziecka, patrzy na martwe płody, a potem przechodzi przemianę i nie chce więcej tego robić i jest nagle dobrym lekarzem? To cóż takiego się jej stało? Lekarze są, jacy są. (No może poza profesorem Chazanem - przyp. red.). To są ludzie. Mogą być mili lub nie. Mogą być grzeczni dla pacjenta lub nie. Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie odważyłby się powiedzieć do matki: "Masz martwy płód, ale potrzymaj go jeszcze z tydzień”. To są tak delikatne tematy, że nikt nie jest takim zwyrolem, na jakiego Botoks kreuje polskiego lekarza.
      Podsumowując. Czy ten film zaszkodził polskiej służbie zdrowia? Myślę, że nie. Myślę, że ludzie, którzy mają mózg i umieją odróżnić białe od czarnego rozumieją, jaki ten film jest głupi. Tam nie ma ani spójnej historii, ani wątku głównego. Obraz medycyny jest fikcją, totalnie oderwaną od rzeczywistości. Widzowie wychodzili z kina podczas filmu. To chyba pokazuje, że nie lubimy jak wciska nam się kit i jeszcze mówi, że jest dobry. Oczywiście różnego rodzaju kłamstw i dziwnych historii było o wiele więcej. Ale szkoda o nich mówić tak samo, jak szkoda iść do kina.
      Przykro mi, że aktorzy, którzy mają swoistą markę i dobrą opinię dali się wkręcić w coś takiego. Zagrali w bajce science-fiction próbującej udawać polski szpital. Reżyser powiedział, że to będzie jego najmocniejszy film. Myślę, że najmocniej to odbiją mu się czkawką opinie o tym filmie. A jedyną naprawą wizerunku byłoby chyba przekazanie całej kwoty, którą film zarobił na jakiś dobry cel, np. na leczenie psychiatryczne w Polsce. Temat niezwykle zapomniany, a po tej ekranizacji chętnych do intensywnego leczenia na pewno jest więcej...
      Jak ktoś chce pokazać lek to niech o nim poczyta, procedurę medyczną to niech ją zobaczy albo choć zapyta jak. Polacy etap "Na dobre i na złe" już przerobili. Skąd autorzy brali pomysły na te sceny? Bujna wyobraźnia? Medycyna polska połowy XIX wieku? Może część historii znajdzie odzwierciedlenie w dawnej medycynie sprzed laty, ale nie dziś.
      Łukasz Surówka
      Zobacz też: Gdzie się zaszył John Rambo? czyli radosna medycyna z kina
    • By Newman
      Twórca znany z takich filmów jak Pitbull czy Służby specjalne reżyser Patryk Vega rozpoczął w maju 2017 roku zdjęcia do swojej najnowszej produkcji. Sam, jako autor scenariusza wziął na warsztat temat pracy lekarzy w Polsce. Czy swobodna konwencja filmów Vegi pozwoli na poruszenie ważnych społecznie tematów. A może wpisze się w oklepaną konwencję krzywego zwierciadła? 
      Lekarze w Polsce - to bardzo modny i medialny temat ostatnich miesięcy. Dzięki zaangażowaniu tysięcy osób, a szczególnie lekarzy rezydentów, w ciągu minionego roku informacje o prawdziwym życiu i głównych problemach pracowników opieki zdrowotnej dostały się do najważniejszych mediów, publicystyki, a w konsekwencji zaistniały w kulturze popularnej.
      W mediach (gazety, książki, seriale, filmy, programy dokumentalne) od lat dominuje niepodzielnie obraz lekarzy jako zamożnych elegancików, zblazowanych członków elit czy zdystansowanych cyników albo równie oderwane od rzeczywistości przeciwieństwo: wybitni, uduchowieni, altruistyczni "bogowie". Obie wizje promowane w przestrzeni publicznej tak dalece kontrastują z rzeczywistością, że mogą wywołać jedynie wzgardę pacjentów i frustrację samych medyków. Ten wygodny stereotyp zaczęli powoli przełamywać Młodzi lekarze - serial TVP, który pokazał grupę ludzi z krwi i kości z realnymi problemami i aspiracjami. Cały ubiegły rok minął pod znakiem ogromnej medialnej rewolucji: polskie społeczeństwo wreszcie zobaczyło szokujący obraz: absolwenci elitarnych studiów, którzy przez 6 lat po ukończeniu medycyny zarabiają tyle co kasjerka w dyskoncie i codziennie zderzają się z bezdusznym systemem. Zdumieniu wciąż nie ma końca. Zwieńczeniem tego procesu stała się bestsellerowa książka Pawła Reszki, która obnażyła fatalny stan polskiego systemu zdrowia, w tym warunków pracy zbliżonych do dzikiego zachodu.
      Czy realistyczna, odarta z mitów wizja polskiej medycyny w sensacyjno- rozrywkowym wydaniu Vegi jest możliwa do pogodzenia? Według wstępnych informacji film skoncentruje się wokół problemów kobiet zawodowo związanych z medycyną, co dodaje produkcji dodatkowego smaczku. Reżyser zaprosił do współpracy zdolne aktorki i aktorów takich jak Olga Bołądź, Agnieszka Dygant, Sebastian Fabijański czy Grażyna Szapołowska.
      Życzymy zatem udanych zdjęć i czekamy na premierę 23 września. 
                                   Mateusz Malik, lekarz 
      Więcej o filmie Botox: filmweb
      Zdjęcie (z przekąsem nawiązujące do fotosa promującego serial Młodzi lekarze) pochodzi z profilu Facebook Patryka Vegi. 
    • By rys
      Przed chwilą obejrzałem najnowszy film Wojtka Smarzowskiego - "Pod mocnym aniołem". O ile na sztuce się nie znam to film mogę polecić, bo trzyma poziom.
      Zainteresował mnie za to przedstawiony obraz alkoholika i ukazanie dna, które osiągnął. O ile w innych filmach to chlanie było w pewien sposób romantyczne, dekadenckie, podkreślające indywidualizm alkoholika, o tyle tutaj ukazane jest na poziomie fizjologicznym, zarzygana pościel, obsrane spodnie, smród, wyniszczenie.
      Spotkaliście się z jakimiś interesującymi obrazami problemu alkoholowego w filmie?
       
    • By Gonzo
      Z racji niedawnej premiery najnowszego filmu o przygodach agenta 007 - "Skyfall" proponuję ankietę, który z dotychczasowych Jamesów Bondów był według Was najlepszy?
    • By devitto
      Proponuję małą zabawę w odgadywanie tytułów filmów, których kadry będziemy pokazywać w postach.

      Tylko 3 reguły:
      1) Osoba zadająca zagadkę może pokazać dowolną liczbę kadrów z tego filmu.
      2) Osoba która odgadnie tytuł filmu po potwierdzeniu tego przez zadającego zagadkę może zadać własną zagadkę.
      3) Jeśli przez 5 dni film nie został rozpoznany, autor może zadać kolejną zagadkę bądź pozostawić to chętnej osobie

      Pozwolę sobie zacząć Zagadka może nie będzie najprostsza, ale jestem pewien że poradzicie sobie


×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.