Jump to content

Recommended Posts

Cześć,

Dobry pomysł z tym forum wink.png To może ja zacznę - ciekaw jestem jak jest w innych miastach. Skończyłem właśnie we Wrocławiu 3ci rok. Teraz czeka mnie m.in. farma. Z tego co wiem przez lata obowiązywał Kostowski, ale w zeszłym roku zmieniono podręcznik na Mutschlera. Ja zawsze uważałem, że przedmiot jest zawsze jeden i uczyć należy się z książki, która najlepiej "leży". Jakie macie sugestie? Z jakich książek uczycie się w innych miastach?

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem zmiana podręcznika z Kostowskiego na Mutschlera to bardzo dobry krok. Czytając Kostowskiego odnosiłem wrażenie, że niejednokrotnie czytam historię farmakologii.

Oczywiście trzeba mieć na uwadze to, czy mówimy o Mutschlerze "małym" (kompendium farmakologii), czy o pełnym dziele. Miałem do czynienia zarówno z jedną jak i drugą pozycją, choć nie ukrywam że częściej zaglądałem do kompendium - i choć w Kostowskim w lepszy, dokładniejszy sposób są opisane mechanizmy działania odpowiednich grup leków, to jednak w Mutschlerze zauważyłem większy nacisk na "klinikę", a to bardzo dobrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A moim zdaniem z kolei lepszy Kostowski. Pomimo, że Mutschler stawia bardziej na klinikę, jednak w Kostowskim jest opisanych więcej leków. W mojej pracy, w której opisuję leki korzystałem z obydwu pozycji i stwierdzam, że w Mutschlerze po pierwsze pominięto sporą część leków opisaną w Kostowskim, po drugie w dużo bardziej okrojonym zakresie opisane są zagadnienia dotyczące mechanizmu działania, działań niepożądanych oraz interakcji z innymi lekami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więcej leków jest opisanych, to prawda - tylko że zdecydowana większość tej nadwyżki (nie wszystkie, ale zdecydowana większość) to leki już niestosowane (ja wiem, że historie lubią się powtarzać i być może do niektórych z tych leków wrócimy, ale ogólnie leki "historyczne" uznaję za typowy zapychacz głowy - tak jakby farmakologia i tak nie była już obszerną dziedziną wiedzy).

Co do mechanizmu działania i interakcji - zgodzę się, jest tego znacznie mniej w Mutschlerze i to jest ewentualna wada/zaleta (w zależności od tego, kto czego szuka). Co do działań niepożądanych - niekoniecznie. Ucząc się do egzaminu z farmakologii niejednokrotnie widziałem leki, w których działań pożądanych wg Kostowskiego było 1-2, zaś wg Mutschlera zdecydowanie więcej (oczywiście w żaden sposób się one nie wykluczały).

Tak czy siak, na pewno warto spojrzeć do obu pozycji, ale nie ukrywam, że większą sympatią darzę Mutschlera wink.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewne jest to, że najlepiej samemu zobaczyć i ocenić, która książka bardziej odpowiada. Nie można w końcu zapominać, pod kątem zaliczeń i egzaminów, że na różnych uczelniach różni ludzie różnie przykładają wagę do poszczególnych aspektów, dla tego nie można ocenić jednoznacznie, który podręcznik jest obiektywnie lepszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uczyłem się po trochu z Kostowskiego, Mutschlera (dużego) i Jańca (repetytorium).

Jednak ostatecznie skupiłem się na Jańcu (repetytorium). Do nauki uważam że jest najlepsza! Osobiście nie lubię rycia na pamięć, więc im mniej tym lepiej. W Jańcu były same konkrety, bez Kostowskiego owijania w bawełnę. Jeśli chodzi o mechanizmy to fajnie przedstawione były w Mutschlerze i z niego głównie doczytywałem.

Jeśli miałbym ustawić w/w książki w hierarchii od najbardziej wartościowej to :

1. Janiec - repetyrorium

2. Mutschler duży (repetytorium nie widziałem)

3. Kostowski

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest domixon

Ja dobrze wspominam Kostowskiego. Inny wymienionych pozycji nie czytałem poza kartkowaniem Mutschlera.

Wystarczył mi w zupełności Kostowski i prezentacje z zajęć. Tak jak wyżej było napisane Kostowski jest już książką archaiczną i dlatego tak ważne jest omawianie farmakologii na zajęciach. Ale dla mnie fioletowa i bordowa książka maja to coś sobie. Poza tym ładnie wyglądają na półce.

A tak na poważnie szczególnie cenie sobie niektóre komentarze autorów na temat niektórych leków. Takie od siebie, przekazujące informacje które trudno znaleźć innych książkach.

Zależy też kto w Kostowskim jest autorem poszczególnych rodziałów. W przypadku antybiotyków Kostowski zupełnie nie daje rady. Nieco lepiej z chemiterapeutykami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uczyłam się z Mutschlera (dużego) i jeśli czegoś brakowało lub było niejasno wytłumaczone zaglądałam do Kostowskiego. Zdecydowanie polecam Mutschlera ze względu na zwięzłe informacje,a także przejrzysty układ graficzny. Dużo wiadomości wypunktowanych lub przedstawionych w postaci schematów,co zdecydowanie ułatwia naukę. Trzeba się zdecydować na jedną książkę wiodącą,bo podziały leków na grupy w Kostowskim i Mutschlerze często się różnią,a także w Mutschlerze pominięto trochę leków. Antybiotyki proponuję doczytać z Kostowskiego. Leki psychotropowe są bardzo dobrze zrobione w Mutschlerze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwykle zaczynam od Mutschlera duzego i mi osobiście bardzo sie podoba, doczytuję z kompendium Jańca, farmakologii dla pielęgniarek Rajtar-Cynke i czasem korzystam z pharmindexów.

Jest też do nabycia przez sieć dosyć aktualne wydanie ( 61 czyli marzec 2011 ) BNF czyli British National Formulary taki angielski urzędowy spis wszystkiego co jest dopuszczeone w leczeniu w UK - wszystkie stosowane leki ale w UK i słabo opisane ( jest dodatek o leczeniu stanów nagłych gdzie zalecane jest podawanie 100-200 ml coca coli pacjentom w hipoglikemii ... ) ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Newman
      Nie tylko w światku medycznym, ale powszechnie w społeczeństwie za sprawą licznych doniesień medialnych trwa dyskusja na tematy onkologiczne. Raz, że sprawa dotyka praktycznie każdą rodzinę w Polsce, dwa - tematy okołonowotworowe są intrygujące i wzbudzają lęk jednocześnie, co sprawia, że stają się częstym tematem rozmów, a roli onko-celebrytów tłumaczyć raczej nie trzeba.
      Jak wyleczyć raka? Co ma większe znaczenie z perspektywy zwalczania nowotworów - profilaktyka czy leczenie? Czy prawdą jest, że chemioterapia odchodzi do lamusa? Kiedy i u kogo można stosować leki "celowane", immunologiczne czy hormonalne? Na te i inne pytania odpowiedzi w cyklu artykułów "A.B.C. onkologii"...
      Fascynuje sama idea raka, jako choroby tajemniczej i trudnej, a czasem niemożliwej do zwalczenia, ale i wokół leczenia narasta wiele kontrowersji. Słyszy się, że najnowsze leki z onkologicznego portfolio są już dostępne w Polsce w ramach programów terapeutycznych, co rodzi nowe nadzieje. Rodzi to wśród pacjentów i rodzin pytania o ich zastosowanie w leczeniu w danym przypadku oraz możliwość wyleczenia w przypadku, który kiedyś byłby "beznadziejny". Cierpliwie tłumaczymy naszym pacjentom zawiłości strategii onkologicznych. A temat jest jeszcze bardziej złożony. Onkologia jest dziedziną tak dynamiczną, że za najnowszą wiedzą ledwie nadążają sami onkolodzy. Cóż mają powiedzieć pacjenci? A co, gdy nieznane wcześniej skutki uboczne nowych metod terapii trafiają wraz z pacjentami do powiatowych szpitali i przychodni POZ  - tam włosy dęba staja na głowie niejednemu doświadczonemu lekarzowi.
      Współczesna onkologia A.D. 2018 to właściwie dziedzina zupełnie inna niż onkologia w roku 1988, 1998 czy 2008, ale wiadomo wiadomo już dziś, że "najnowsza" onkologiczna wiedza i praktyka już dziś jest dalece nieaktualna na przykład z perspektywy roku 2048. Wynika to z szybkiego postępu nauk przyrodniczych, technicznych i informatycznych, obniżana kosztów technologii medycznych oraz z tego, że państwa narodowe i instytucje międzynarodowe przeznaczają na badania w onkologii coraz więcej środków. Coraz lepiej rozumiemy proces powstawania nowotworu i jego rozwoju, ale jednocześnie - nie obawiam się tego powiedzieć - więcej nie wiemy niż wiemy.
      Skoro tak wiele jest pytań - czas na odpowiedzi.
      Czy innowacyjne terapie onkologiczne wyparły już chemioterapię?
      Po pierwsze: chemioterapia, czyli leki cytostatyczne (niewybiórczo blokujące podziały komórkowe) wcale nie wybiera się na śmietnik historii. Świadczy o tym choćby fakt, że tworzy się współcześnie i bada w praktyce innowacyjne... cytostatyki. Przykładem jest nab-paclitaxel (Abraxane), lek zarejestrowany do leczenia raka przez FDA po raz pierwszy w 2013 roku! Lek jest dziełem firmy prowadzonej przez amerykańskietgo chirurga, miliardera i wizjonera chińskiego pochodzenia, urodzonego w RPA: Patricka Soon-Shiong. Nab-paclitaxel, który jest połączeniem jednego z najstarszych cytostatyków - paklitakselu (alkaloidu pierwotnie pozyskiwanego z kory cisu krótkolistnego) z mikrocząsteczką albuminy miał być przełomem m.in. w leczeniu raka trzustki. Przełomu nie było, ale postęp owszem i dzięki temu zwiększył się arsenał leków w przerzutowym raku piersi, płuca czy trzustki.
      Cytostatyki w terapii nowotworów złośliwych będą w użyciu prawdopodobnie już zawsze. Zmieniać będzie się jedynie ich rola, tak jak ma to miejsce współcześnie - pojawiają się nowe wskazania, a niektóre się dezaktualizują. Tylko kilka, kilkanaście leków z kręgu chemioterapii stosowanych niegdyś powszechnie wycofano z użycia i to głównie z powodu ich toksyczności, nie zaś nieskuteczności. WIĘKSZOŚCI cytostatyków używa się nadal, a niektóre nawet odkrywane są "na nowo". Na przykład zsyntezowana w 1963 w NRD przez Ożegowskiego i Krebsa bendamustyna, lek szeroko stosowany w hematologii w leczeniu chłoniaków, białaczek i szpiczaka przeżywa obecnie swoisty renesans. Doczekała się w 2008 r. rejestracji w USA, a obecnie bada się jej rolę m.in. w terapii mięsaków.
      Warto wiedzieć, że jeden z pierwszych w historii chemioterapeutyków - metotreksat jest po dziś dzień z powodzeniem stosowany w leczeniu wielu nowotworów litych i hematologicznych. Dzięki powracającej do łask idei "chemioterapii metronomicznej" czyli podawanej najchętniej doustnie, w mikrodawkach, ale za to częściej (nawet codziennie), "stary" lek metotreksat daje szansę na bezpieczne i skuteczne leczenie zaawansowanego raka piersi u starszych, obciążonych internistycznie pacjentek.
      Wciąż istnieją takie typy nowotworów złośliwych, które leczy się niemal wyłącznie chemioterapią (niektóre białaczki, chłoniaki, przerzutowe nowotwory germinalne, zaawansowany rak Belliniego), choć prawdopodobnie ten stan rzeczy będzie ulegał zmianie.
      Z drugiej strony są nowotwory, w których cytostatyków właściwie się już nie stosuje. Wśród nich na wyobraźnię onkologów najbardziej działają czerniaki oraz rak nerki. Te silnie immunogenne (wpływające na układ odporności) choroby stały się sztandarowym przykładem przełomowych metod leczenia systemowego. Przerzutowego, nieoperacyjnego czerniaka w ciągu kilkunastu lat z nowotworu rokującego fatalnie (mediana przeżycia* ok 6 miesięcy) udało się dzięki serii odkryć i badań naukowych zmienić w niektórych grupach pacjentów w chorobę niemal przewlekłą (mediana przeżyć w badaniach klinicznych >37 miesięcy i dalej rośnie). Za sprawą coraz powszechniej stosowanej immunoterapii nowotworów w wybranych przypadkach dochodzi nawet do całkowitych wyleczeń. Diametralnie zmieniło się też oblicze raka nerkowokomórkowego z przerzutami, który był i jest oporny na chemioterapię. Jeśli tylko pacjent znajduje się przynajmniej w pośredniej grupie rokowniczej jest kwalifikowany do terapii inhibitorami kinaz tyrozynowych, co daje szansę na wieloletnie przeżycie. To wszystko bez użycia chemioterapii.

      Krótko wyjaśnię powyższy metaforyczny, wojenny slajd z jednej z prezentacji nt. farmakoterapii zaawansowanego czerniaka. W sposób uproszczony pokazuje niespecyficzną i uderzającej zarówno w zdrowe, jak i chore komórki chemioterapię jako działo (moździerz RAK konkretnie), trafiającą w konkretnie miejsce szlaku komórkowego w nowotworze terapię celowaną przeciw kinazom BRAF/MEK jako snajpera, a tzw. inhibitory punktów kontrolnych mobilizujące własne siły układu immunologicznego do walki z nowotworem jako pobór do wojska. Warto pamiętać, że gdzie wojna, tam i ofiary, ale poważne działania niepożądanie wszystkich powyższych metod to konieczna cena, jaką organizm płaci za zwycięstwo w bitwie/wojnie z nowotworem.
      Innowacyjne terapie onkologiczne niejedno mają imię.  W tym pojęciowym "worku" mieszczą się:
      nowe techniki chirurgiczne (leczenie oszczędzające, procedura węzła wartowniczego, laparoskopia, chirurgia robotowa, terapie miejscowe zmian w wątrobie) oszczędzające narząd zabiegi endoskopowe w wysokiej precyzji (głównie przewodu pokarmowego i układu moczowo-płciowego) zabiegi z zakresu radiologii zabiegowej (embolizacja guza, podawanie leków dotętniczo, do guza) nowoczesne technologie i strategie leczenia promieniowaniem jonizującym (radioterapia stereotaktyczna, terapia protonami, IMRT, VMAT, radiochirurgia, np. nóż gamma, alfa-rad) leki ukierunkowane molekularnie (inhibitory kinaz tyrozynowych, inhibitory cyklin, przeciwciała monoklonalne skierowane przeciwko określonym receptorom i miejscom w komórkach, fuzja p/ciała z cytostatykiem) immunoterapia nowotworów (inhibitory punktów kontrolnych, szczepionki p/nowotworowe). Trudno wskazać pojęcie, które najlepiej oddaje idealną terapię u chorego na nowotwór. Może być to terapia skojarzona (wykorzystująca łącznie różne metody i techniki onkologiczne), ale nie jest ona zawsze niezbędna, może lepszym określeniem jest podejście multidyscyplinarne, w którym analizę danego przypadku na wczesnym etapie leczenia przeprowadza konsyliarnie zespół złożony ze specjalistów różnych dziedzin, jest wreszcie coś takiego jak onkologia spersonalizowana, a zatem leczenie ma być "skrojone" na potrzeby konkretnego pacjenta i uwzględniać profil molekularny jego choroby.
      Jak to wszystko wygląda w Polsce?
      Największe wyzwanie stanowi tak naprawdę koordynacja terapii onkologicznej. Mamy znakomite kliniki chirurgiczne i wyposażone bloki operacyjne, najnowsze maszyny do radioterapii, świetne laboratoria genetyczne, wiele innowacyjnych leków dostępnych od ręki. Cóż z tego, jeśli brakuje techników, lekarzy, fizyków, którzy wszystko to ogarniają, brakuje realnej geograficznej oceny popytu i podaży, tak że ośrodki bywają absurdalnie rozrzucone w różnych powiatach, brakuje w centrach onkologii ośrodków wyspecjalizowanych w danej wąskiej dziedzinie (tzw. unit), nie ma środków na diagnostykę genetyczną, a nade wszystko nie ma obiektywnych narzędzi oceny efektów leczenia - każdy ośrodek myśli, że jest najlepszy na świecie, a pacjent kładąc się na stół operacyjny nie wie, czy będzie operował go raczej wirtuoz, czy raczej rakarz.
      Pewną wartość stanowi to wprowadzenie pakietu DILO, ale nie wszędzie w Polsce skraca on czas od podejrzenia do rozpoznania, bo nawet najlepsze programy ani pakiety nie pomogą, jeśli brakuje elementarnej czujności onkologicznej. Mowa tu raczej o skróceniu czasu od rozpoznania do rozpoczęcia leczenia. Tu karta diagnostyki i leczenia onkologicznego ma swoje zasługi i jest grupa pacjentów którzy szczególnie zyskują dzięki wprowadzeniu obowiązkowego konsylium (które jest areną wymiany wiedzy, poglądów, czasem sporu między lekarzami różnych specjalności) oraz na szybkiej ścieżce do rozpoczęcia leczenia, gdy jego odroczenie z powodów czysto administracyjnych może być brzemienne w skutkach.
      Jak naprawdę wygląda dostępność nowoczesnych leków onkologicznych w Polsce?
      Zależy z kim się chcemy porównać - dużo gorzej niż w Niemczech, dużo lepiej niż na Ukrainie.
      Warto pamiętać, że niektóre leki onkologia wykorzystuje w leczeniu radykalnym (przed chirurgią lub po chirurgii), aby ułatwić operację albo znacząco zmniejszyć ryzyko nawrotu i w ich przypadku szczególnie jest się o co bić, bo pacjenci po takim leczeniu z założenia powinni żyć kilka dekad aż do śmierci z przyczyn naturalnych. Tutaj sztandarowym przykładem jest trastuzumab (Herceptyna) wykorzystywany w leczeniu okołooperacyjnym HER2-dodatniego raka piersi. Nadekspresja receptora HER2 na komórkach raka jest związana z gorszym rokowaniem dla pacjenta, a użycie p/ciała monoklonalnego diametralnie zmienia sytuację, bo rak jest bardzo wrażliwy na blokadę (lek "pasuje" do receptora jak klucz do dziurki), guz zmniejsza się przed operacją, a nawrotów/przerzutów po leczeniu oszczędzającym/mastektomii jest znacząco mniej. Brakuje wciąż w Polsce refundacji drugiego "blokera" HER-2 czyli pertuzumabu w terapii neoadiuwantowej. Być może zmieni to nadchodząca konkurencja na rynku - pojawiają się właśnie pierwsze oficjalne "podróbki" trastuzumabu. Nie mamy też w Polsce dostępu do wielu leków immunologicznych stosowanych coraz powszechniej w leczeniu uzupełniającym - np. po radykalnym leczeniu raka płuca, czerniaka w wysokim ryzyku nawrotu.
      Druga, ogromna grupa innowacyjnych leków to substancje używane w leczeniu paliatywnym - wtedy, gdy szansa na wyleczenie z choroby jest bardzo niska lub żadna. W puli hemato-onkologicznych programów terapeutycznych leki te stanowią absolutną większość. Różnią się między sobą nie tylko mechanizmem działania, drogą podania (dożylne, doustne, podskórne), stosowaniem samodzielnym lub łącznie z chemioterapią oraz ceną, ale i skutecznością, o czym poniżej. Dla przykładu, spośród blisko 60 nowych leków hemato-onkologicznych, które w latach 2011-2017 weszły do praktyki klinicznej w Niemczech, w Polsce w roku 2018 mamy do dyspozycji (choć i tak ze sporymi ograniczeniami) około 25. Polska procedura refundacyjna należy do jednej najdłuższych i najbardziej skrupulatnych w Europie. Na szczęście polski monopolistyczny płatnik (NFZ) stara się być "w miarę" na bieżąco z lekami, które przyniosły onkologii największy przełom. Jednak, pomimo, że w latach 2014-2018 liczba leków dostępnych w programach lekowych praktycznie się podwoiła, to wciąż liczne "nowinki" omijają szerokim łukiem polskiego pacjenta, jeśli akurat nie ma kilkuset tysięcy złotych na samodzielny zakup. W tym miejscu warto wspomnieć, że miesięczny koszt większości nowoczesnych terapii raczej nie schodzi poniżej 10 tys zł, a bardzo często przekracza 30 tysięcy. Tu prym wiodą i epicko rozbijają bank światowej onkologii leki z grupy inhibitorów punktów kontrolnych: dynamicznie rośnie liczba wskazań do stosowania immunoterapii i liczba samych substancji. Mamy już w Polsce ipilimumab (anty-CTLA-4), nivolumab i pembrolizuab (anty-PD-1), lada chwila pojawią się kolejne: durwalumab, atezolizumab czy awelumab. Ich wyjątkowy mechanizm działania polegający na odblokowaniu zahamowanego przez obecność nowotworu układu odporności przyniósł tak wielki przełom, że badania kliniczne z tego typu lekami trwają praktycznie we wszystkich możliwych nowotworach. W leczeniu paliatywnym ostatecznie chodzi o to, by przedłużyć życie pacjenta z nieuleczalną chorobą. Zazwyczaj taki innowacyjny lek w badaniu klinicznym przedłuża medianę czasu przeżycia o kilka miesięcy w porównaniu ze standardowa terapią. Może wydawać się to niewiele, ale warto pamiętać, że posługujemy się statystyką. W praktyce jeden pacjent może z terapii nic nie uzyskać i umrzeć na początku leczenia, ale inny odnieść długotrwałą korzyść i żyć z chorobą kilka lat ciesząc się ze ślubu córki czy narodzin prawnuka. I o to chodzi w całej onkologii klinicznej.
      Czy na wprowadzeniu innowacyjnych terapii zyskuje każdy polski chory nowotworowy?
      Nie. Sądzę, że mniej niż połowa. Z jednej strony tylko niektórzy pacjenci w ogóle kwalifikują się do stosowania inhibitorów czy przeciwciał z uwagi na różne kryteria (stan sprawności, budowa histologiczna nowotworu, wyniki badań krwi, wcześniejsze zastosowanie tego lub innego nowoczesnego leku, a nade wszystko określony czynnik predykcyjny czyli przewidujący możliwość reakcji na leczenia lub jej brak). Z drugiej strony są pacjenci, którzy na leczenie w ogóle nie zareagują - choroba będzie i tak postępować. Różne leki wykazały w badaniach różny odsetek pacjentów, którzy uzyskują z terapii wyraźna korzyść - najbardziej spektakularnych i szybkich odpowiedzi (częściowych lub całkowitych) onkolodzy oczekują przy terapii takimi lekami jak doustne inhibitory kinaz BRAF i MEK w terapii czerniaka z mutacją BRAF (dabrafenib+trametynib lub wemurafenib+kobimetynib), terapia skojarzona immunochemioterapią trastuzumab+pertuzumab+docetaksel w przerzutowym HER2-dodatnim raku piersi czy monoterapii anty-ALK (kryzotynib) u wąskiej grupy pacjentów z rakiem płuca z mutacją ALK.
      Ale w leczeniu paliatywnym chodzi głównie o to, by u pacjenta choroba stanęła w miejscu i nie postępowała przy akceptowalnej jakości życia. I taka strategia przyświeca leczeniu wieloma innymi lekami. Warto tu wspomnieć "lek Kory" czyli olaparyb, który opóźnia wystąpienie progresji raka jajnika po zakończeniu etapu chemioterapii. Wielu uważa, że powstanie programu terapeutycznego Polki zawdzięczają własnie walecznej piosenkarce.
      Podsumowując
      Innowacyjne terapie onkologiczne nie wyparły i nie wyprą chemioterapii, ale znakomicie z nią współpracują. Są nowotwory, gdzie w leczeniu wykorzystuje się wyłącznie leki, które z cytostatykami nie mają nic wspólnego. Wszystkie są bardzo drogie i stosowane w ramach tzw. programów terapeutycznych NFZ. Coraz więcej leków wykorzystuje zasadę "klucz do zamka" - można je stosować tylko u grupy chorych, którzy mają też "zamek".
      Mateusz Malik, lekarz.
      Zobacz inne artykuły z serii: A.B.C. ONKOLOGII
      *) mediana czasu przeżycia to moment na osi czasu, w którym nie żyje połowa obserwowanych pacjentów, którzy chorują/leczą się na daną chorobę
    • By JCS
      Jak w temacie. Kontakt przez PW.
    • By fastsolution
      http://allegro.pl/fiszki-cd-kostowski-brenner-cala-farmakologiahit-i4026941986.html
       
      Zapraszam na aukcję! 

      Przykładowe fiszki dostępne są na chomiku: http://chomikuj.pl/farma-fiszki
       
    • By waszka
      Mam do sprzedania podręcznik "Farmakologia i toksykologia" Mutschlera, pod redakcją A. Danysza, wydanie I, rok 2004, cena 100zł z przesyłką, stan bardzo dobry
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.