Jump to content

"Nie damy zabić Kamila!" czyli o polskiej transplantologii słów kilka...


Newman
 Share

Recommended Posts

Sprawa już ucicha (i dobrze), ale nie da się przejść obojętnie wobec kwestii świadomości naszego społeczeństwa na temat tego, czym jest śmierć mózgu, dlaczego nie jest tym samym co śpiączka, kto "decyduje" o możliwości pobierania narządów do przeszczepu i że w Polsce nie ma handlu narządami...

Przedstawiam sprawę po kolei: 17-latek jest pasażerem samochodu i zostaje ciężko ranny w wypadku. W Szpitalu przy ul. Traugutta we Wrocławiu lekarze na intensywnej terapii stwierdzają politraumę i walczą o jego życie. Na trzeci dzień wysunięte zostaje podejrzenie śmierci mózgu. Stwierdziwszy śmierć mózgu lekarze pytają się opiekuna prawnego chłopca, którym jest jego ojciec o zgodę na pobranie narządów do przeszczepu, uzyskując jego akceptację. I tu do akcji wkracza matka chłopca, która przekonana o pomyłce/złej woli lekarzy i o tym, że chłopiec wciąż żyje sprzeciwia się procedurze pobrania i znajduje wsparcie w grupie rówieśników chłopca (koleżanek i kolegów ze szkoły i podwórka).
I na tym sprawa powinna się zakończyć - odpowiednie wyjaśnienie istoty sprawy matce i pogrążonym w bólu kolegom prawdopodobnie załagodziłoby sprawę i być może nawet pozwoliło na nadaniu tej przedwczesnej, tragicznej śmierci jakiegoś sensu poprzez pomoc oczekującym na przeszczep chorym,

ALE

- pozbawiona praw rodzicielskich matka zawiadomiła ograny ścigania oraz media, które sprawę rozdmuchały
- działa przecież klinka "Budzik", która jest w stanie wybudzić każdego ze śmierci czy śpiączki - co za różnica? (Niestety fundacja Ewy Błaszczyk, przy całym pozytywnym aspekcie swojej działalności wprowadza duży zamęt, tworząc społeczne wrażenie, że każdego człowieka podłączonego do dużej ilości rurek i kabelków da się "wybudzić". Łatwo tu o zatarcie w świadomości ludzi granicy pomiędzy śmiercią mózgu a śpiączką. Oliwy do ognia dolewa fakt, że sama założycielka fundacji wypowiada się na ten temat w relatywny sposób )
- na miejsce przybył zaproszony lekarz, pan profesor, specjalista rehabilitacji Jan Talar, który w kłamliwy sposób zachęcał nieświadomą młodzież do dalszej "walki o życie" Kamila.
- po kontrowersyjnym profesorze do młodzieży trafił kolejny oszołom - dominikanin, lekarz, homeopata o. Norkowski, uczeń nadmienionego profesora, wprowadzając dodatkowy zamęt w sercach i umysłach młodych ludzi i tworząc wrażenie, że Kościół katolicki sprzeciwia się transplantologii, choć jest wręcz przeciwnie
- w Polsce trwa od dłuższego już czasu progresywna nagonka na lekarzy, budowanie społecznego odium wobec całego środowiska - dzieje się to poprzez podkopywanie znanych autorytetów, wzajemne oskarżenia o niekompetencję bądź pazerność, tworzenie w mediach atmosfery braku zaufania
- brak w Polsce elementarnej edukacji na temat transplantologii, a sprawa dotyczy przecież potencjalnie każdego obywatela

 

 

Jakie jeszcze są Waszym zdaniem, drodzy Medycy, przyczyny tego, że wielu ludzi chciałoby "wybudzić" martwego człowieka?

Link to comment
Share on other sites

Najpierw umarł, potem jeszcze raz umarł. A w ogóle leżał i czekał aż go Talar wybudzi. Efekt edukacji nowa matura + testy. Młodzież która zna świat z tvn-u i internetu. Głupi profesorkowie z poltransplantu i działacze izdebni, którzy zamiast szybko zareagować myślą ze samo ich jasno oświecone oblicze olśni dzieci w dresach. W klinice przed nimi truchleją a młodzież ośmielą sie ich opluwać na forach? Niepojęte.

Poza tym strasznie szkoda mi lekarzy z tego szpitala z których zrobili morderców...

Link to comment
Share on other sites

Przyczyną jest z pewnością niewiedza. Ostatnio spotkałam się w gronie znajomych z taką wypowiedzią na temat osoby, która niedawno zmarła:

"Została u niej stwierdzona śmierć mózgu, ale zanim odłączyli ją od urządzeń, umarła naturalnie." To daje do myślenia, że ludzie nie traktują śmierci mózgu + procedury odłączenia od aparatury za naturalną śmierć.

 

Po drugie wydaje mi się, że ludzie w bardzo uproszczony sposób pojmują związek między śmiercią mózgową a transplantologią. Myślą, że jeśli nie wyrażą zgody na pobranie narządów to pacjent nie zostanie odłączony od urządzeń... Że śmierć mózgową stwierdzono tylko w celu możliwości pobrania organów.

 

To trochę tak, jak upraszczanie sprawy inwazyjnych badań prenatalnych do wykonywania aborcji. Przeciwnicy ich nie popierają, gdyż te prowadzą do aborcji. Na forach kobiecych można poczytać, jak kobiety dyskutują, czy robić takie badania, czy nie. Odpowiedzi padają: "A co zrobisz, jak się dowiesz, że jest chore? Zabijesz je?". Rzadko podkreśla się np. możliwości terapii wewnątrzmacicznej, odpowiednią organizację porodu, itd.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • By dr Mateusz Palczewski
      Ciekawiej brzmi sformułowanie "przeszczep głowy", jednak jeśli do podobnego zabiegu miało by dojść, to tak na prawdę byłby to przeszczep ciała. W 2017 roku pisaliśmy o planowanym przez włoskiego neurochirurga dr Canavero wykonaniu takiego zabiegu. Do operacji kandydował Valery Spiridonov, chorujący na SMA (rdzeniowy zanik mieśni, typ I - choroba Werdniga-Hoffmana) - ten jednak zmienił zdanie. Pan Siridonov ożenił się, został ojcem i prowadzi własną firmę. Nie zamierza pozostawiać swojej rodziny bez jego uwagi, nawet na kilka miesięcy. Można więc odnieść wrażenie, że na znaczącą i wystarczającą poprawę jakości życia zdołały na Pana Valeriego wpłynąć właśnie te pozytywne wydarzenia.
      Warto dodać, że dotychczasowe doniesienia o próbach przeszczepów ciała u małp, psów i myszy kończyły się niepowodzeniem i zgonami, a osoby, które miały do czynienia z tymi doświadczeniami twierdziły, że to co się wydarzało to było złem, horrorem, ogromnym cierpieniem czy wręcz było gorsze od śmierci.
      Ciężko wyobrazić sobie taki zabieg, w erze, gdy nie umiemy przywracać czynności rdzenia kręgowego po jego poprzecznym przerwaniu np. w wyniku urazów. Kontrowersji i trudności jest cała lista.
      Zapraszam do materiałów wideo, w których wypowiada się pierwszy, niedoszły kandydat:
      Wypowiedź z 2016 - Spiridonov zdecydowany na operację
      Wypowiedź aktualna
      https://www.dailymail.co.uk/news/article-6901981/Russian-says-wont-worlds-head-transplant-patient-parental-duties.html?ito=social-facebook
    • By dr Mateusz Palczewski
      Przeszczep własnego serca? A tak na prawdę wycięcie własnego serca, zabieg resekcyjny i ponowne wszczepienie serca - taki zabieg 22 listopada 2019 odbył się w Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Wszystko z powodu guza szczelnie wypełniającego lewy przedsionek serca - usunięcie serca poza ciało dało możliwość wyłuskania guza z tej komory w całości. Następnie serce wszczepiono z powrotem. To piąty tego rodzaju zabieg w Polsce. Więcej szczegółów w artykule Uniwersytetu Medycznego, w którym wypowiadają się dr Roman Przybylski, prof. Piotr Ponikowski oraz Dyrektor USK Piotr Pobrotyn.
      Pierwsze opisy autoprzeszczepu serca pochodzą z lat 70 i 80 ubiegłego wieku - początkowo metodę próbowano zastosować w dławicy odmiennej (angina Printzmetala), jednak to zastosowanie porzucono. W 1985 roku Dr Cooley zaprezentował tą metodę na nowo wykorzystując ją w celu usunięcia dużego guza chromochłonnego lewego przedsionka, którego nie można było usunąć bardziej standardowymi metodami.
      Źródła:
      1. https://www.umed.wroc.pl/content/pierwsza-na-dolnym-slasku-autotransplantacja-serca
      2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC116735/
    • By Newman
      Większość komentatorów traktuje z przymrużeniem oka zapewnienia ekscentrycznego włoskiego neurochirurga Sergio Canavero, który zapowiedział na ten rok pierwszy w historii przeszczep głowy człowieka. Nie można jednoznacznie stwierdzić, czy jest to poważna zapowiedź, czy pompowanie medialnego balona. Lekarz ma wszak i prawo wykonywania zawodu, i chętnego biorcę "ciała", i wsparcie z dalekiego wschodu...
      Neurochirurg, absolwent i wieloletni pracownik Uniwersytetu w Turynie Sergio Canavero dwa lata temu stwierdził w trącącym bufonadą artykule "Human head transplantation. Where do we stand and a call to arms" współtworzonym przez Xiaoping Ren z Harbin Medical University w Chinach, że ich projekt HEAVEN ma szansę stać się kolejnym po odkryciach Semmelweissa, Pasteura czy Mendla przełomem w dziejach medycyny. Artykuł ma wydźwięk manifestu, który zachęca świat medycyny do podjęcia wyzwania i przyłączenia się do teamu, a świat finansjery do zapewnienia funduszy na ten cel.

      Przeszczepu głowy nie było i nigdy nie będzie, można jedynie mówić o przeszczepie całego ciała lub całego człowieka, gdyż głowa i szyja żyjącego pacjenta formalnie jest biorcą przeszczepu od zmarłego dawcy.Postęp w transplantologii faktycznie w ostatnich latach jest ogromny, czego dowodzą nawet nasze rodzime przypadki, ale barierą nie do przejścia pozostaje wciąż funkcjonalne zespolenie przeciętego rdzenia kręgowego. Profesor Canavero teoretycznie odniósł się do tego zagadniania w innym artykule The “Gemini” spinal cord fusion protocol. Ale nie zmienia to faktu, że nigdy żaden lekarz nie połączył skutecznie i trwale rdzenia u żadnego zwierzęcia.
      Zorganizowanie zespołu operacyjnego i zebranie funduszy wydaje się małym problemem wobec samego faktu przeszczepu z cięciem na wysokości szyi. Wchodzi w grę błyskawiczne niedokrwienie mózgu i konieczność zastosowania hipotermii oraz unikalnego krążenia pozaustrojowego, dużym wyzwaniem jest też kontrola funkcji życiowych "donora", które bez nadzoru centralnego układu nerwowego muszą ulec destabilizacji.
      Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że naukowiec znalazł już chętnego biorcę przeszczepu, młodego rosyjskiego informatyka Walerija Spiridonowa z ciężką dystrofią mięśniową, którego jedynym marzeniem jest stanięcie na własnych nogach. Pytanie tylko za jaką cenę?

      Autorzy pozostają wierni swojemu założeniu i termin 2017 pozostaje wciąż aktualny:
      http://worldwide.chat/3rcnH4SQA0E.video
       
      Mateusz Malik, lekarz
      Źródła:
      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4743270/ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4322377/ informacje prasowe
    • By Newman
      W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu przy ul. Borowskiej na początku grudnia 2016 roku zespół operacyjny Kliniki Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki pod dyrekcją doktora Adama Domanasiewicza przeszczepił rękę z fragmentem przedramienia mężczyźnie (32 lata), który urodził się bez lewej ręki. Wydarzenie zostało szeroko podchwycona przez Polskie i światowe media. Co ciekawe, zabieg jest pierwszym dużym sukcesem "Programu przeszczepiania kończyn górnych" zainaugurowanego w USK jesienią 2016 roku.
      Doświadczony lekarz znany z innowacyjnych, niesztampowych rozwiązań w transplantologii oraz ogromnej determinacji potwierdził tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, że implantowana ze zwłok kończyna podjęła już pierwszą aktywność i zaprezentował medycznemu światu szczęśliwego pacjenta. Doktor Adam Domanasiewicz na III Konferencji PrzypadkiMedyczne.pl prezentował wyjątkowe przypadki z kręgu medycyny rekonstrukcyjnej u pacjentów po ciężkich odmrożeniach kończyn. Dziś do portfolio chirurga dołącza kolejna ważna operacja.
      Lekarze są przekonani, że jest to pierwsza w historii transplantacja, gdzie pacjent urodził się bez kończyny. Dotychczas dominowało przekonanie, że osoba "bezręczna" od urodzenia ma tak słabo rozwinięte naczynia i nerwy, że jeśli nawet przeszczep się przyjmie, to nie podejmie funkcji, bo w mózgu brakuje ośrodka odpowiedzialnego za ruch tej kończyny. Poruszające nagranie Radia Wrocław, na którym 32-latek porusza palcami zadaje kłam tej tezie i otwiera nowy rozdział w historii medycyny.
      Połączenia kostnego dokonano powyżej nadgarstka, natomiast nerwy biorcy były tak zanikowe, a naczynia krwionośne tak cienkie, że chirurdzy połączyli je znacznie wyżej - na wysokości przedramienia. Różnica średnic nerwów dawcy i biorcy dochodziła do czterokrotności, co stanowiło dodatkową przeszkodę w czasie zabiegu.
      Gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów!

      Mateusz Malik, lekarz
    • By Newman
      To już nie precedens - w Polsce tworzy się powoli wyspecjalizowana szkoła "transplantologii urazowej i rekonstrukcyjnej".
      Już w latach 90-tych XX wieku wysokie standardy mikrochirurgii wytyczali lekarze Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej z Pododdziałem Replantacji Kończyn, Mikrochirurgii i Chirurgii Ręki Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Najpierw palce, potem całe dłonie i ręce przyszywane po urazach ich pechowym właścicielom w czym prym wiedli przede wszystkim prof. Jerzy Jabłecki, jak też na przykład dr n. med. Adam Domanasiewicz. Do niedużego ośrodka przybywali pacjenci z całej Europy.
      Wielki przełom w światowej medycynie zafundowała Polsce prof. Maria Siemionow z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. W klinice w Cleveland (Ohio) w USA zespół pod jej kierownictwem wykonał pierwszy w historii niemal pełny przeszczep twarzy od dawcy u pacjentki, która w wyniku postrzelenia utraciła 80% powierzchni twarzy.
      Ciekawe przypadki obojga powyższych lekarzy można zobaczyć w videorelacji z I Konferencji PrzypadkiMedyczne.pl we Wrocławiu, na której państwo Siemionow i Jabłecki byli prelegentami.
      Kolejne milowe kroki w dziedzinie polskiej transplantologii i chirurgii urazowej stawiają lekarze Centrum Onkologii-Instytutu w Gliwicach, gdzie pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego dokonano w roku 2013 dwóch udanych transplantacji twarzy, w tym pierwszego na świecie tego typu przeszczepu ratującego życie. Dwa lata później (2015) miał tam miejsce kolejny nowatorki zabieg: pierwszy na świecie allogeniczny złożony przeszczep narządów szyi, obejmujący krtań, tchawicę, gardło, przełyk, tarczycę z przytarczycami, struktury mięśniowe oraz powłokę skórną przedniej ściany szyi. 
      A dosłownie kilka dni temu polskie media obiegła informacja o kolejnym sukcesie zespołu profesora: pacjentka ze śląska w wyniku wypadku rolniczego miała zerwany skalp obejmujący okolicę czołową, nasadę nosa, łuki brwiowe, części uszu, okolicę ciemieniową, skroniowe, potyliczno-karkową, część skóry szyi i rozerwane niektóre mięśnie. Ekipa Maciejewskiego w trybie pilnym przeprowadziła zabieg rekonstrukcyjny. W literaturze brakuje podobnych przykładów. Prawdopodobnie była to najszerzej zakrojona replantacja twarzy na świecie.
      W Polsce wciąż wykonuje się znacząco mniej przeszczepów organów w porównaniu z krajami Europy zachodniej, szczególnie mało od dawców żywych. Czy Polska ma szansę stać się zagłębiem "transplantologii urazowej i rekonstrukcyjnej"? Czy pozytywny, medialny rozgłos pozwoli skutecznie zdjąć z grona wybitnych polskich chirurgów odium "brygady sępów"?
      Już 8 października 2016 we Wrocławiu dwoje wybitnych chirurgów: prof. Maria Siemionow i prof. Adam Maciejewski wystąpią razem na jednej scenie! Są gośćmi honorowymi III Konferencji Przypadki Medyczne. Będzie zatem okazja, by osobiście poznać i posłuchać współczesnych pionierów polskiej transplantologii. Zapraszamy, rejestracja trwa!
      Mateusz Malik, lekarz

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.