Jump to content

Przeszczep komórek glejowych opuszki węchowej - odtworzenie ciągłości rdzenia kręgowego!


Newman
 Share

Recommended Posts

"Wszędzie na świecie piszą i informują w TV o polskich lekarzach z Wrocławia, którym udało się to, co do tej pory było marzeniem medycyny - zregenerować wydawałoby się nieodwracalne uszkodzenie rdzenia kręgowego.

Dzięki polskim i angielskim lekarzom sparaliżowany, od klatki piersiowej w dół Darek Fidyka znowu chodzi! Taki zabieg - wszczepienia komórek pobranych z opuszki węchowej w mózgu - udał się po raz pierwszy na świecie." (cytat z Gazety Wyborczej)

 

Warto o sprawie napisać. Pacjent doznał w wyniku ciosu nożem przerwania rdzenia kręgowego w 2010 roku. Operacyjne wprowadzenie w rozpadlinę rdzenia kilka lat po wypadku zawiesiny komórkowej z własnego gleju opuszki węchowej spowodowało odtworzenie jego ciągłości i stopniowy powrót funkcji ruchowej. Pacjent jest rehabilitowany i z wychodzi z paraplegii! Cud? Raczej medycyna, w której jest jeszcze wiele do odkrycia...

 

Klinika Neurochirurgii USK z Wrocławia ma się czym pochwalić!

Link to comment
Share on other sites

Fajnie jest się pochwalić takim dużym zabiegiem, szczególnie w kontekście ostatnich przebojów na SOR.

Sam chętnie zapoznałbym się z jakimś artykułem o naukowym podejściu do sprawy. Dziennikarska nowomowa nic mi w tym względzie nie mówi ; )

Link to comment
Share on other sites

  • 6 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • By Newman
      Większość komentatorów traktuje z przymrużeniem oka zapewnienia ekscentrycznego włoskiego neurochirurga Sergio Canavero, który zapowiedział na ten rok pierwszy w historii przeszczep głowy człowieka. Nie można jednoznacznie stwierdzić, czy jest to poważna zapowiedź, czy pompowanie medialnego balona. Lekarz ma wszak i prawo wykonywania zawodu, i chętnego biorcę "ciała", i wsparcie z dalekiego wschodu...
      Neurochirurg, absolwent i wieloletni pracownik Uniwersytetu w Turynie Sergio Canavero dwa lata temu stwierdził w trącącym bufonadą artykule "Human head transplantation. Where do we stand and a call to arms" współtworzonym przez Xiaoping Ren z Harbin Medical University w Chinach, że ich projekt HEAVEN ma szansę stać się kolejnym po odkryciach Semmelweissa, Pasteura czy Mendla przełomem w dziejach medycyny. Artykuł ma wydźwięk manifestu, który zachęca świat medycyny do podjęcia wyzwania i przyłączenia się do teamu, a świat finansjery do zapewnienia funduszy na ten cel.

      Przeszczepu głowy nie było i nigdy nie będzie, można jedynie mówić o przeszczepie całego ciała lub całego człowieka, gdyż głowa i szyja żyjącego pacjenta formalnie jest biorcą przeszczepu od zmarłego dawcy.Postęp w transplantologii faktycznie w ostatnich latach jest ogromny, czego dowodzą nawet nasze rodzime przypadki, ale barierą nie do przejścia pozostaje wciąż funkcjonalne zespolenie przeciętego rdzenia kręgowego. Profesor Canavero teoretycznie odniósł się do tego zagadniania w innym artykule The “Gemini” spinal cord fusion protocol. Ale nie zmienia to faktu, że nigdy żaden lekarz nie połączył skutecznie i trwale rdzenia u żadnego zwierzęcia.
      Zorganizowanie zespołu operacyjnego i zebranie funduszy wydaje się małym problemem wobec samego faktu przeszczepu z cięciem na wysokości szyi. Wchodzi w grę błyskawiczne niedokrwienie mózgu i konieczność zastosowania hipotermii oraz unikalnego krążenia pozaustrojowego, dużym wyzwaniem jest też kontrola funkcji życiowych "donora", które bez nadzoru centralnego układu nerwowego muszą ulec destabilizacji.
      Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że naukowiec znalazł już chętnego biorcę przeszczepu, młodego rosyjskiego informatyka Walerija Spiridonowa z ciężką dystrofią mięśniową, którego jedynym marzeniem jest stanięcie na własnych nogach. Pytanie tylko za jaką cenę?

      Autorzy pozostają wierni swojemu założeniu i termin 2017 pozostaje wciąż aktualny:
      http://worldwide.chat/3rcnH4SQA0E.video
       
      Mateusz Malik, lekarz
      Źródła:
      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4743270/ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4322377/ informacje prasowe
    • By Newman
      W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu przy ul. Borowskiej na początku grudnia 2016 roku zespół operacyjny Kliniki Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki pod dyrekcją doktora Adama Domanasiewicza przeszczepił rękę z fragmentem przedramienia mężczyźnie (32 lata), który urodził się bez lewej ręki. Wydarzenie zostało szeroko podchwycona przez Polskie i światowe media. Co ciekawe, zabieg jest pierwszym dużym sukcesem "Programu przeszczepiania kończyn górnych" zainaugurowanego w USK jesienią 2016 roku.
      Doświadczony lekarz znany z innowacyjnych, niesztampowych rozwiązań w transplantologii oraz ogromnej determinacji potwierdził tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, że implantowana ze zwłok kończyna podjęła już pierwszą aktywność i zaprezentował medycznemu światu szczęśliwego pacjenta. Doktor Adam Domanasiewicz na III Konferencji PrzypadkiMedyczne.pl prezentował wyjątkowe przypadki z kręgu medycyny rekonstrukcyjnej u pacjentów po ciężkich odmrożeniach kończyn. Dziś do portfolio chirurga dołącza kolejna ważna operacja.
      Lekarze są przekonani, że jest to pierwsza w historii transplantacja, gdzie pacjent urodził się bez kończyny. Dotychczas dominowało przekonanie, że osoba "bezręczna" od urodzenia ma tak słabo rozwinięte naczynia i nerwy, że jeśli nawet przeszczep się przyjmie, to nie podejmie funkcji, bo w mózgu brakuje ośrodka odpowiedzialnego za ruch tej kończyny. Poruszające nagranie Radia Wrocław, na którym 32-latek porusza palcami zadaje kłam tej tezie i otwiera nowy rozdział w historii medycyny.
      Połączenia kostnego dokonano powyżej nadgarstka, natomiast nerwy biorcy były tak zanikowe, a naczynia krwionośne tak cienkie, że chirurdzy połączyli je znacznie wyżej - na wysokości przedramienia. Różnica średnic nerwów dawcy i biorcy dochodziła do czterokrotności, co stanowiło dodatkową przeszkodę w czasie zabiegu.
      Gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów!

      Mateusz Malik, lekarz
    • By Newman
      Sprawa już ucicha (i dobrze), ale nie da się przejść obojętnie wobec kwestii świadomości naszego społeczeństwa na temat tego, czym jest śmierć mózgu, dlaczego nie jest tym samym co śpiączka, kto "decyduje" o możliwości pobierania narządów do przeszczepu i że w Polsce nie ma handlu narządami...

      Przedstawiam sprawę po kolei: 17-latek jest pasażerem samochodu i zostaje ciężko ranny w wypadku. W Szpitalu przy ul. Traugutta we Wrocławiu lekarze na intensywnej terapii stwierdzają politraumę i walczą o jego życie. Na trzeci dzień wysunięte zostaje podejrzenie śmierci mózgu. Stwierdziwszy śmierć mózgu lekarze pytają się opiekuna prawnego chłopca, którym jest jego ojciec o zgodę na pobranie narządów do przeszczepu, uzyskując jego akceptację. I tu do akcji wkracza matka chłopca, która przekonana o pomyłce/złej woli lekarzy i o tym, że chłopiec wciąż żyje sprzeciwia się procedurze pobrania i znajduje wsparcie w grupie rówieśników chłopca (koleżanek i kolegów ze szkoły i podwórka).
      I na tym sprawa powinna się zakończyć - odpowiednie wyjaśnienie istoty sprawy matce i pogrążonym w bólu kolegom prawdopodobnie załagodziłoby sprawę i być może nawet pozwoliło na nadaniu tej przedwczesnej, tragicznej śmierci jakiegoś sensu poprzez pomoc oczekującym na przeszczep chorym,

      ALE

      - pozbawiona praw rodzicielskich matka zawiadomiła ograny ścigania oraz media, które sprawę rozdmuchały
      - działa przecież klinka "Budzik", która jest w stanie wybudzić każdego ze śmierci czy śpiączki - co za różnica? (Niestety fundacja Ewy Błaszczyk, przy całym pozytywnym aspekcie swojej działalności wprowadza duży zamęt, tworząc społeczne wrażenie, że każdego człowieka podłączonego do dużej ilości rurek i kabelków da się "wybudzić". Łatwo tu o zatarcie w świadomości ludzi granicy pomiędzy śmiercią mózgu a śpiączką. Oliwy do ognia dolewa fakt, że sama założycielka fundacji wypowiada się na ten temat w relatywny sposób )
      - na miejsce przybył zaproszony lekarz, pan profesor, specjalista rehabilitacji Jan Talar, który w kłamliwy sposób zachęcał nieświadomą młodzież do dalszej "walki o życie" Kamila.
      - po kontrowersyjnym profesorze do młodzieży trafił kolejny oszołom - dominikanin, lekarz, homeopata o. Norkowski, uczeń nadmienionego profesora, wprowadzając dodatkowy zamęt w sercach i umysłach młodych ludzi i tworząc wrażenie, że Kościół katolicki sprzeciwia się transplantologii, choć jest wręcz przeciwnie
      - w Polsce trwa od dłuższego już czasu progresywna nagonka na lekarzy, budowanie społecznego odium wobec całego środowiska - dzieje się to poprzez podkopywanie znanych autorytetów, wzajemne oskarżenia o niekompetencję bądź pazerność, tworzenie w mediach atmosfery braku zaufania
      - brak w Polsce elementarnej edukacji na temat transplantologii, a sprawa dotyczy przecież potencjalnie każdego obywatela
       
      Polecam według mnie kontrowersyjny, ale dający całkiem szeroki pogląd na sprawę artykuł: "Zwłoki z bijącym sercem" z Tygodnika Powszechnego  
      Jakie jeszcze są Waszym zdaniem, drodzy Medycy, przyczyny tego, że wielu ludzi chciałoby "wybudzić" martwego człowieka?
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.