Skocz do zawartości
Newman

Kontrakty - Umowy śmieciowe, które rządzą medycyną

Rekomendowane odpowiedzi

Jak się sypie wszystko, to wszystko.

System emerytalny, którego nie można być pewnym -> zanika solidarność międzypokoleniowa i kryzys się pogłębia -> Średnio i dość dobrze zarabiający lekarze wybierają lub są zmuszani do przechodzenia z etatów na śmieciówki, do zwiększa pole finansowego manewru, ale całkowicie zdejmuje z pracodawcy odpowiedzialność za pracownika, pogłębia nierówności w wynagrodzeniach lekarzy i nasila wspomniany kryzys emerytalny...

 

Oceniam boom na kontrakty w naszej gruntownie państwowej służbie zdrowia za proces szkodliwy.

Jak oceniacie PLUSY i MINUSY umów cywilno-prawnych w lecznictwie publicznym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako jeszcze student mam czysto teoretyczne obserwacje.

 

+

 

Co do sytemu emerytalnego w obecnej formie to nie wierzę w niego i szczerze mówiąc myślę że nie dotrwa do momentu kiedy będę przechodził na emeryturę.

System taki pozwala na samodzielne racjonalne rozdysponowanie środków zamiast wlewania ich do studni bez dna jaka jest ZUS.

 

Możliwość stosowana rozwiązań fiskalnych typu odliczenia kosztów leasing'u

 

-

Poziom odpowiedzialności finansowej za błędy- uważam że jest to bardzo bardzo duży minus.

 

Brak płatnego urlopu - chodź to chyba da się wynegocjować w kontrakcie.

 

Dlatego uważam że przy odpowiednio wyższych stawkach rekompensujących koszty księgowości, oszczędzania( na emeryturę/niezdolność do pracy), brak stabilności czy ryzyko - jest to rozwiązanie godne rozważenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z własnego doświadczenia uważam, że umowy śmieciowe są super, szczególnie jako źródło dodatkowych pieniążków!

 

Przykładowo:

Pensja rezydencka: 3600 zł a dostaję z niej "na rękę" 2509 zł

Umowa zlecenie za dyżury w NPL: 3600 zł i dostaję z niej na "rękę" 3024 zł

 

Etat rezydencki daje mi ubezpieczenie i emeryturkę a umowa zlecenie pieniądze :)

Chyba widać różnicę? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 23.10.2015 at 11:27, Kot napisał:

Etat rezydencki daje mi ubezpieczenie i emeryturkę a umowa zlecenie pieniądze :)

Jasne, ale to trochę myślenie krótkoterminowe. Zastanów się co to za emeryturka z tej etatowej podstawy... A ile już odłożyłeś lub zainwestowałeś przyszłościowo na emeryturę z tego, co zarobiłeś na cywilno-prawnej?

Może się mylę, ale przychód większości z nas i tak idzie na konsumpcję i bezzwrotne inwestycje (nie licząc mieszkania).

Może ten problem nie dotyczy tak bardzo lekarzy, ale w skali całego państwa stanowi to olbrzymi problem i to nie na dziś, ale za lat trzydzieści-czterdzieści. Ciężko nam spojrzeć prawdzie w oczy, że naprawdę będziemy sześćdziesięcio- i siedemdziesięciolatkami z żałosną emeryturą. Lubimy mówić: Skąd wiem, czy za dziesięć lat będzie istniał świat? Załóżmy, że będzie, bo można się rozczarować :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę stanę w obronie Kota .

Jest koło 30 (jak domniemywam) wiec do emerytury ma niespełna 40 lat, pracując cały czas na kontrakcie tak jak pisałem trzeba zapewnić sobie godziwą starość.

Wiec nawet jeśli teraz nie oszczędza za wiele (bo jakieś oszczędności trzeba mieć) to nic.

Patrząc że pracuje on od niespełna 3 lat, dałbym jeszcze kilka lat na zbudowanie sobie pewnego otoczenia a dopiero później zmienił proporcje w portfelu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Newman napisał:

Może się mylę, ale przychód większości z nas i tak idzie na konsumpcję i bezzwrotne inwestycje (nie licząc mieszkania).

Nie wiem czy sie mylisz czy nie, ale trafnie zauważasz, że nie wszyscy (może większość, ale na pewno nie wszyscy) wydają swój dochód na konsumpcje i bezzwrotne inwestycje. 

Jestem absolutnym zwolennikiem pracy na takiej umowie na jaką się ma ochotę. Osobiście przepracowałem prawie 5 lat na kontrakcie, nie wydając nawet połowy na konsumpcje a odkładając je na inwestycje które aktualnie realizuję. 

Co do solidarności społecznej warto każdego uświadomić, że czasy kiedy można było iść do górniczej zawodówki, a później 20 lat przepracować na kopalni i emerytura MINĘŁY! Jeżeli dzisiaj ktoś uważa, że pójdzie do pracy przepracuje w niej 20 lat i dostanie dużą emeryturę i nawet nie bierze pod uwagę zwolnienia to ja dziekuję o solidaryzować z kimś takim się nie chce.

Jeżeli przyjmiemy, że normalna emerytura to 2700pln (chociaż to nie luksus) to chcąc takową otrzymywać w wieku 65lat (tak dla przykładu) to musielibyśmy odprowadzać przez 45 lat 660 złotych miesięcznie na emeryturę. Liczmy:

Zaczynam pracę w wieku 20 lat i kończę w wieku 65 = przepracowałem 45 lat=540 miesięcy

Co miesiąc odkładałem 660pln więc mam na koncie 356 400pln. Statystyczna obywatel  pożyje jeszcze 11lat=132miesiące czyli wychodzi 2700. Niby wszystko się zgadza, ale normalni ludzie wiedzą, że w naszym kraju mało kto pracuje 45lat. Służby mundurowe czasem nawet tylko 15. Strażacy, nauczyciele. Każdy z was zna kogoś kto ma 50-60 lat i już jest na emeryturze. Do tego dochodzi "problem" współmałżonka dziedziczącego emeryturę po współmałżonku, oraz najważniejszy problem. To że z mojej kieszeni znika 660 to nie znaczy, że w ZUSie ląduje 660 bo przecież ktoś musi pobrać, ktoś zaksięgować, ktoś rozdysponować, to wszystko na komputerze, przy biurku itd. Generalnie uważam, że system emerytalny się nie bilansuje i w przeciwieństwie do wielu, zamiast próbować go na siłę bilansować jestem za jego rozwiązaniem ponieważ uważam, że przez 45 lat pracy sam lepiej się o siebie i swoją przyszłość zatroszczę. I nie interesują mnie Ci którzy przejadą miesiąc w miesiąc wszystko co mają. Odpowiadając tym którzy już chcą pisać "a co jak Ci się coś stanie?" odpowiadam: zajmie się mną żona, lub któreś z dzieci lub pogodzę się z pechem mając od dziecka świadomość, że nie wszystkim się wszystko udaje, że wszyscy nigdy nie będą piękni, zdrowi, silni, uśmiechnięci i zadowoleni.

 

19 godzin temu, Newman napisał:

że naprawdę będziemy sześćdziesięcio- i siedemdziesięciolatkami z żałosną emeryturą

Na koniec pytanie do Newman: Czy serio nie jesteś w stanie sobie zorganizować, życia w taki sposób żeby pod jego koniec nie być na łasce ZUSu, z żałosną emeryturą? 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlatego już od dawna uważam podobnie jak Kubior, lepiej samemu sobie wszystko organizować niż liczyć na to, że na emeryturze będziemy mieć "dobrze", bo moim zdaniem za 30-40 lat emerytur może nie być wcale...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

otóż to, nie będzie emrytur, nie będzie zusów, będzie wolna amerykanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.