Skocz do zawartości
hypersonic

Problemy kadrowe polskiej ochrony zdrowia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Polska zmaga się z ogromnym problemem niedoborów kadrowych, mamy najmniej lekarzy w przeliczeniu na liczbę obywateli w całej UE, ogromną lukę pokoleniową a prognozy demograficzne są zatrważające. Jest to skutkiem nie tylko wadliwe polityki edukacyjnej(od etapu studiów aż do szkoleń specjalistycznych) ale również emigracji do systemów cechujących się większa wydajnością(w najnowszym raporcie EHI polska zajęła przedostatnie miejsce) oraz zapewniających godziwe życie pracownikom.

Bez działań systemowych grozi nam kryzys !

Co Waszym zdaniem mogłoby pomóc rozwiązać ten problem ?

Jak zatrzymać kadry w Naszym systemie ?

Zapraszam do dyskusji.

 

http://www.nil.org.pl/__data/assets/pdf_file/0005/99743/Demografia-lekarze-specjalisci-2015-v-0423.pdf

http://www.oecd-ilibrary.org/docserver/download/190800041e1t008.pdf?expires=1457267190&id=id&accname=freeContent&checksum=E89FD421A5BA9227148A32C04418C7E7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisałem już o tym wcześniej, ale powtórzę się. W Polsce nie ma (na dzień dzisiejszy, ani sie nie zapowiada) problemu braku specjalistów. To, że kolejka do specjalisty, lub na zabieg operacyjny jest długa wynika głównie z niskiego kontraktu jednostek. "Nic" nie stoi na przeszkodzie, aby zamiast 5 operacji wykonywać 10. Tymczasem kontakt na dany rok wynosi 120 złotych czyli 10 złotych miesięcznie, a dana operacja jest wyceniona jest na 10 groszy więc trzeba codziennie wykonywać 3 operacje za 30 groszy żeby w miesiącu wyszło niecałe 10pln. Ot cała filozofia. (w dużym uproszczeniu)

Z przytoczonych przez Ciebie linków pozwolę sobie zacytować kilka najśmieszniejszych fragmentów:

" O tym, że w Polsce jest mało lekarzy specjalistów i jeszcze mniej lekarzy dentystów specjalistów słyszymy bardzo często."

kilka wersów dalej:

" Drugą wielką niewiadomą jest ilu specjalistów „powinno być”. Tego po prostu nie wiemy, bo zapotrzebowanie zależy od podziału kompetencji pomiędzy specjalnościami i zawodami."

,ale to nic trzeba ciągnąć dalej:

" W efekcie, w połączeniu ze zmianami demografii społeczeństwa, odczuwany brak specjalistów nasili się jeszcze bardziej."

Podsumowując: Lekarzy a zwłaszcza specjalistów jest za mało. O ile? Nikt nie wie. Trzeba zwiekszyć limit przyjęć na studia. O ile? Nikt nie wie.

Panuje również magia specjalizacji, która również wiąże się z kontraktowaniem jednostek. Tymczasem świeży specjalista chirurgii ogólej, który jeszcze nikogo w życiu nie operował jest "lepszy"/"droższy" od lekarza który w małym powiatowym szpitaliku codziennie od kilku lat operuje na bez magicznej specjalizacji. 

Ostatnia kwestia. W żadnym opracowaniu nie spotkałem się z odniesieniem do spadku liczby ludności w Polsce. Tylko naiwni myślą, że w Polsce ciągle mieszka 38mln ludzi. Bardziej rozsądni podają 35mln. Co ważniejsze ta liczba ciągle będzie spadać. GUS który dzisiaj "myśli", że w Polsce mieszka prawie 39mln ludzi zakłada że w 2050 będzie ich 35mln, nie wiedząc, że 3mln wyjechało jak tylko otworzyły sie granice. W związku z tym spadek liczby lekarzy nie będzie takim dramatem jak się wielu wydaje. 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozwolę sobie nie zgodzić się z tobą.

Państwa które drenują nasze kadry mają dwukrotnie większe zagęszczenie lekarzy( a mimo to określają ten stan jako niedobór).

Brak specjalistów jak i lekarzy jako całokształtu(Bo specjaliści wcale nie muszą być najważniejszą grupą, są systemy gdzie jest pełni pracy dla niespecjalistów ) występuje u Nas bez wątpienia.

Długość kolejek tak jak mówisz wynika z poziomu kontraktowania, ale już obciążenie godzinowe przeciętnego lekarza wynika równorzędnie z dwóch przyczyn:

-niskich wynagrodzeń

-małej ilości pracowników

 

Nie raz i nie dwa spotkałem się z sytuacją  gdzie brakowało rąk do pracy i dyrekcja miała wielkie problemy z obstawieniem dyżurów czy wypełnieniem grafików.

Gdyby lekarze pracowali na 1 etat to czy kolejki pozostałyby takie same czy wzrosłyby kilkukrotnie z powodu braku pracowników do realizacji nawet tych skromnych kontraktów ?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, hypersonic napisał:

Państwa które drenują nasze kadry mają dwukrotnie większe zagęszczenie lekarzy( a mimo to określają ten stan jako niedobór).

Masz na myśli: Japonię 2.3,  Luxembourg 2.8,  Nową Zelandię 2.8, Anglię 2.8, Belgię 2.9, USA 2.5, 

Wiem, wiem. Niemcy, Skandynawia. Uważam, że u nas zwyczajnie nie ma dramatu ani histerii o jakiej się mówi, bo nas współczynnik wcale nie jest taki zły, gdy porówna się go ze światem a nie tylko europejską "elitą". 

Obciążenie godzinowe wynika tak jak mówisz z niskich zarobków, małej liczby pracowników, ale też niegospodarności zasobami ludzkimi. Mamy zapewne inne doświadczenia, ale na południu Polski gdzie mieszkam, wiele razy spotkałem się z końcem roboty o 12 i albo do domu, a jak nie wolno to onet.pl A w tym czasie można spędzieć 2h w poradni, i przyjąć 4 pacjentów bez pośpiechu tylko po co skoro tylko się lekarz zmęczy, a nic z tego nie ma. Oczywiście posłużyłem się znacznym uproszczeniem, ale może co druga osoba zrozumie tok myślenia. Przykładów można mnożyć, np likwidacja lekarza w karetce. I proszę jaki zasoby się uwolnią!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem jest, nie da się tego ukryć. Cały system leczenia w Polsce jest chory i przydałoby się go stworzyć od podstaw. To jedyne wyjście z sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio sam Minister Konstanty Radziwiłł przyznał w rozmowie w TVP INFO, że sytuacja jest na tyle poważna.

Cytat

To jest wybór między lekarzem zmęczonym, a żadnym lekarzem

Wypowiedź ta była odpowiedzią na pytanie czy MZ planuje wprowadzenie dodatkowych limitów w ilości przepracowanych przez lekarzy godzin.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja Panu ministrowi zupełnie nie ufam ze względu na różnice treści przed i po objęciu stanowiska. W tym przypadku jednak ma racje. Albo pozwolą pracować tyle godzin żeby dało się normalnie zarobić, albo "wszyscy" przeniosą się do prywatnego sektora, doprowadzając do upadku sektor  państwowy.  (co w moich oczach normalnym ludziom wyjdzie na dobre)

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że można by zatrudnić dodatkowych lekarzy, ale Ci już zatrudnieni musieliby zrezygnować z części swoich wynagrodzeń. Dziwi mnie fakt, że lekarze uskarżają się na zmęczenie, a po godzinach i w weekendy przyjmują prywatnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się w miejscu pracy zarabia trzy tysiące, to jak ma się nie dorabiać prywatnie, jak ma sie rodzinę na utrzymaniu? Nie mowię o tych, co wyciągają 15 tys. z etatu.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.