Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Proszę o poradę, bo już sama nie wiem co robić. Czytam i czytam komentarze na różnych forach i dalej nie mogę podjąć decyzji, a czasu coraz mniej.

Niestety nie dostałam się w tym roku na medycynę, zawaliłam chemię, z której czułam się pewniej niż z biologii. Zalogowałam się na farmację, analitykę medyczną i fizjoterapię. Na chwilę obecną dostałam się na analitykę i fizjoterapię. I teraz pojawia się dylemat czy poprawiać maturę. Z jednej strony marzy mi się to od kilku lat i bez problemu mogłabym poświęcić jeszcze jeden rok na korepetycje, naukę do matury. Logiczne, że lepiej pójść do pracy, zarobić trochę pieniędzy i za rok zacząć studia medyczne (oczywiście jeśli dostałabym się). Jednak nasłuchałam i naczytałam się, że na tych studiach żyje się medycyną. Nie jestem geniuszem, któremu nauka przychodzi z łatwością, jestem po prostu pracowita, całkiem zdolna. Wiecie o co chodzi. Boję się tylko, że jednak przeliczę się i nie dam sobie rady z taką ilością materiału. Jak to jest/było u was z nauką i czasem wolnym? Bo tak naprawdę to jedyna przeszkoda, która mnie powsytrzymuje przed poprawą matury. Wiem, że z perspektywami bywa różnie i jest ciężko, ale uważam, że interesuje mnie to i chciałabym spróbować. I na pewno wolałabym to niż fizjoterapię albo analitykę medyczną. Byłabym wdzięczna za pomoc :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie zawsze będą psioczy jaka to medycyna nie jest super trudna i w ogóle 24/7 nauki, fakt trzeba się uczyć, ale bez przesady, jeśli jesteś pracowita to spokojnie sobie poradzisz.

Co do analityki to z tego co wiem to nie jest to łatwy kierunek i nauki  (przynajmniej w Sosnowcu) będziesz miała podobną ilość co na lekarskim, także nie wiem czy będziesz miała czas przygotowywać się do matury. Moi znajomi, którzy się nie dostali zrobili tak:

  • Złożyli podanie na biologię (UŚ) - a rekrutowali się chyba w sierpniu czy wrześniu na stacjonarne 
    • bo na I semestrze masz dobre bazy pod maturę, tj.:
      • botanikę (która jest bardzo dobrze przerabiana)
      • grzyby i protisty
      • bezkręgowce
      • chemie
      • ekologie
  • zaliczali I sesje
  • brali dziekankę po zaliczonym semestrze (np. z powodów rodzinnych)
  • od lutego przerabiali wszystkie matury i doczytywali ze Szweykowkich/Bukały/Villego
  • Po wynikach z matury zrezygnowali z biologii, a ŚUM zyskał 3 nowych studentów (2 lek i 1 stoma)
    • oczywiście więcej osób z biologii poprawiało, ale większość została na drugi semestr i nikt z tych co zostali się nie dostał

A ogólnie co do trudności to znam takich studentów medycyny, którzy wcale nie grzeszą inteligencją (na niestacjonarnych jak mniemam, no bo jak student po roku anatomii może nie wiedzieć do jakiej żyły odpływa ż. odpiszczelowa -.-), ale zaliczają wszystko w 2 czy 3 terminach, także się nie martw.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, jak ci bardzo zależy na medycynie to spróbuj w sąsiednich krajach Słowacja Ukraina Bułgaria Rumunia duża Amerykanów i skandynawów jeździ tam robić medycynę a później w zależności gdzie chcesz się specjalizować tam aplikujesz na specjalizację, Norwegia naucz się norweskiego i jedz do norwegii w Polsce musisz zdać LEK. Nie znam szczegółów formalnych. Oczywiście są to studia płatne. Większość tych krajów prowadzi medycynę w języku angielskim tak zwane English Division ale nie martw się tak bardzo o język jak go dobrze nie umiesz szybko się nauczysz. Ja spotkałem dużo Amerykanów Jak wyjechałem na rok do Słowacji i nie byli to jacyś wybitni studenci. Zazwyczaj wszystko idzie gładko tak naprawdę , najważniejsza jest możliwość zdobycia niezbędnego dyplomu do dalszej kariery. Medycyna uczyć cie uczyć się, nie ogarniasz całej wiedzy i wszystko później zapominasz ale wiesz gdzie Sięgnąć by sobie to przypomnieć. Czasami trzeba w życiu iść na żywioł jak będziesz musiała wziąć kredyt to weź kredyt Jedź na studia za granicę Ja już jestem na szczęście na czwartym roku specjalizacji po studiach stacjonarnych w WUM ale gdybym miał iść jeszcze raz i bym się nie dostał  to na pewno pojechałbym za granicę. Żaden inny kierunek na uczelni medycznej nie ma najmniejszego sensu, w Polsce praca jest słabo płatna a dużo ludzi na przykład po ratownictwie nie kontynuuje pracy w zawodzie. Więc osobiście na dzisiejszych czasach uważam że inne kierunki na uczelni medycznej to nabijanie ludzi w butelkę. Pozdrawiam

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poprawiaj maturę! Już w jaki sposób - czy zostając w domu i/lub pracując, czy idąc na chociaż jeden semestr studiów, to już kolejna sprawa, ale na pewno warto podejść do matury jeszcze raz. Medycyna jest, owszem, szokiem, trzeba się naprawdę przestawić, ale nie jest ona tylko dla "geniuszy", a na pewno nie trzeba też żyć tylko nią ;) ja bardziej odradzałabym ci zawody medyczne ze względu na obecną sytuację po studiach, ale jeśli jesteś zorientowana, zdajesz sobie z tego sprawę i nadal medycyna ci w głowie - to wg mnie śmiało :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 17.07.2017 at 15:12, Ania1998 napisał:

Logiczne, że lepiej pójść do pracy, zarobić trochę pieniędzy i za rok zacząć studia medyczne (oczywiście jeśli dostałabym się).

No właśnie nie jest logiczne... Skoro taka ilość czasu jaką miałaś na przygotowania chodząc do szkoły, nie była wystarczająca, to jakim cudem pracując po 8h dziennie chcesz mieć więcej czasu na spędzanie go z książkami? Nie oszukuj się, że " to będzie tylko szybka powtórka tego co umiem"- nie będzie. Skoro słabo rozwiązałaś arkusz, to oznacza, że najprawdopodobniej brakuje Tobie wiedzy, albo przynajmniej masz "śmietnik" w głowie i zdecydowanie potrzebujesz uporządkowania tego co wiesz, a do tego potrzebny jest czas i spokojne podejście do sprawy, a taką możliwość będziesz miała tylko wtedy gdy "zostaniesz w domu" i się przyłożysz do nauki tak konkretnie. A nawet jak się nie dostaniesz, co jest niemożliwe jeżeli się naprawdę zaangażujesz w naukę, to przynajmniej nie będziesz miała do siebie żadnych pretensji i jakichkolwiek złudzeń typu "a gdybym...". No chyba, że wolisz się rokrocznie karmić iluzją, że w końcu się dostaniesz- nawet jeżeli za którymś razem Ci się UDA( podkreślam: UDA!), to czas który stracisz na tłuczenie w kółko tego samego( roślinki i zwierzątka do matury) i przy okazji czegoś nowego, związanego z tematyką "zastępczych" studiów, która niekoniecznie Cię interesuje, będzie nie do odzyskania. W każdym razie ja mogę poradzić od siebie tyle, że trzeba się odważyć i postawić wszystko na jedną kartę! Uważam, że warto. Pozdrawiam. 

PS. Mam nadzieję, że to co napisałem, jest chociaż trochę zrozumiałe :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@(W)alter Ale bez przesady, nie jest znowu tak strasznie, na tych studiach jest bardzo duży odsetek osób, które dostały się za 2, 3 czy czwartym razem (3/4 mojej grupy - która jest jedną z najlepszych na roku), a a propos matury to też trzeba mieć do niej trochę szczęścia, bo poziom ich jest baaardzo różny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Dorian napisał:

@(W)alter Ale bez przesady, nie jest znowu tak strasznie, na tych studiach jest bardzo duży odsetek osób, które dostały się za 2, 3 czy czwartym razem (3/4 mojej grupy - która jest jedną z najlepszych na roku), a a propos matury to też trzeba mieć do niej trochę szczęścia, bo poziom ich jest baaardzo różny.

A czy ja w jakikolwiek sposób straszę tymi studiami? Mało tego widziałem już takie "kwiatki" na uczelni, że z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że można te studia przelecieć bez większego napinania się. Wystarczy być cwanym, wyrachowanym kombinatorem( ja ujmę to po prostu określeniem żałosny pasożyt). 

Po prostu uważam, że nie ma się co w tańcu pierd***ć- jak już poprawiać to raz a dobrze i nie rozmieniać się na drobne. Kolejne poprawy uważam za autentyczną stratę czasu, ponieważ jak już się jest na tych studiach, to człowiek zauważa, ile się można w ciągu każdego jednego roku nauczyć. I jak wielką stratą jest bawienie się w roślinki i inne skorupiaki mając 2X lat. Naprawdę po stokroć lepiej utknąć na tych studiach niż poprawiać po 10 razy maturę( a najczęściej bywa tak, że ludzie którzy "pracują"/"studiują" i się "uczą" jednocześnie, nie są w stanie odpowiednio przygotować się merytorycznie do rozwiązania arkusza z chemii i przede wszystkim biologii- tak, tak... radzę pisać jeszcze raz oba przedmioty).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadza się, czasem nie ma wyjścia i trzeba zaryzykować jeśli można wygrać coś co zmieni nasze życie. Ja np. ostatnio musiałem wziąć kredyt na 3000 zł żeby zrobić kurs bez którego nic dalej bym nie osiągnął. Skorzystałem z oferty LatwyKredyt jeśli by kto pytał ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Komentowanie zawartości tej strony możliwe jest po zalogowaniu



Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.