Skocz do zawartości
Oka

Jak sobie ludzie wyobrażają medycynę

Recommended Posts

Medycyna. Św. Graal studentów zaludniony przez anioły marzące o pomocy całemu światu. Zombie z nosem w książkach. Zblazowane dzieci lekarzy. Gdzie dla rozrywki wycina się sobie na wzajem nerki i grilluje na ruszcie ze starych kości opalanym przeterminowanymi podręcznikami.

Chyba o żadnym kierunku nie chodzi tyle mitów i miejskich legend co o medycynie. Z jakimi zabawnymi pytaniami/stwierdzeniami spotkaliście się w czasie studiów?

-Studenci medycyny cały czas się uczą. Dzień i noc, bez czasu na nic.

-Anatomia polega na samodzielnym rozcinaniu świeżych ciał. (kilka razy)

-Czaszka na anatomię jest niezbędna. W celu zdobycia takowej należy udać się do grabarza, który za butelkę alkoholu wykopie świeżego trupka i odrąbie mu głowę szpadlem. (Co roku w sezonie ogórkowym gdzieś w mediach jest taki artykuł. Doprowadza do białej gorączki profesorów anatomii.)

-Na medycynie są same zajęcia praktyczne, już pierwszego dnia biorą człowieka do szpitala. W końcu osłuchiwanie to nic trudnego, każdy potrafi założyć stetoskop.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

-Dostać się na medycynę można tylko po znajomości. Choćbyś miał milion ze wszystkich matur, to i tak się nie dostaniesz, bo wykopią cię krewni i znajomi królika. A jeśli jakimś cudem ci się uda, to polegniesz na egzaminach, bo będą wiedzieć, że twoja ciotka szwagra teścia wujka nie jest lekarzem. Ci co mają lekarzy w rodzinie dostają gratisowe punkty w rekrutacji/na egzaminach (nieważne, że twój ojciec/matka jest lekarzem w małym pipidówku i nikt o nim jako o lekarzu na uczelni nie słyszał)

-Absolutnie każdy student musi mieć powołanie do leczenia, pomagania, etc. Bez tego w ogóle nie można się pokazywać. A jeśli ktoś idzie na studia dla kasy, to najlepiej niech się nie przyznaje, bo mu doleją formaliny do kawy.

-Każdy przyzwoity student medycyny idzie spać najwcześniej o 3.00. A potem wstaje o 6.00 i dalej się uczy. I oczywiście zero jakichkolwiek imprez, no na medycynie??

-Wszystkie wykłady są niezbędne do życia, ciekawie prowadzone i obowiązkowe do odbywania. Absolutnie.

-Przychodząc na studia musisz wiedzieć, jaką speckę wybierasz dalej. Nieważne, że możesz nie mieć o niej pojęcia. Jak żadnej nie masz wybranej, to lepiej szybko jakąś wymyśl, żeby nie odstawać od grupy (sorry, ale jak słyszę pytanie "na jaką specjalizację się wybierasz?" to mam ochotę pobić pytającego)

-I moje ulubione - na medycynie są same pasjonujące przedmioty, nie ma miejsca na żadne nudy, bo "w końcu to cię interesuje!"

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Student wybiera specjalizacje podczas studiów - prawdopodobnie na 3cim roku.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Stałe pytanie (niezależnie od roku studiów) - "a byłeś już w prosektorium" ?

Jakiś czas temu w madiach była afera- pacjent umarł z powodu tamponady. Nie dojechał do szpitala, umarł w karetce. I to "SKANDAL, bo obarczenie worka osierdziowego jest zabiegiem którego uczą się studenci już na 5 roku medycyny". Cytat dosłowny, utkwiło mi w pamięci

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

-Na jakiej specjalizacji jesteś? Niedawno mnie ktoś o to zapytał, już na 1 roku....

-Zero imprez, student medycyny to no-life, który żyje tylko w książkach.

-Student medycyny nie ma prawa mieć innych zainteresowań poza tymi medycznymi.

-Od 1 roku ma się zajęcia w szpitalu, reanimuje się pacjentów, opiekuje się nimi itp.

-Trzeba być nie wiadomo kim, żeby się na takie studia dostać (poważnie jak komuś w wakacje mówiłam, że się dostałam na medycynę to takie oczy ludzie robią jakbym była jakimś nadczłowiekiem czy coś)

-Większość studentów to ludzie z rodzin lekarskich z dziada, pradziada...

-Prosektorium jest straszną legendą, że niby wszyscy mdleją jak zobaczą zwłoki za pierwszym razem i że to jest takie przerażające, a zapach formaliny jest zabójczy i nie da się z nim wytrzymać 10 minut w sali.

-

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zimą, jak rozpalili grzejniki i zamknęli wszystkie okna, a pan nadzorca krążył z baniaczkiem dolewając alko do prepatarów to rzeczywiście można było odlecieć przez wyciąg. :-P

A swoja drogą zna ktoś kogoś, kto z powodu "strachu przed krwią" zrezygnował? Czasem ludzie się tak tłumaczą, a potem wychodzi szydło z wora, że bali się, ale czego innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Żeby się dostać na Wydział Wojskowo-Lekarski w Łodzi trzeba mieć wojskowego w rodzinie. Łodzianie, potwierdzicie? :D

Specjalizację wybiera się na trzecim roku/ewentualnie: studia trwają pięć lat.

Ciągłe pytania: "Wybrałaś już specjalizację" oraz "Mieliście już w prosektorium? Dużo was zemdlało?" a gdy się dowiadują że nikt, to "Ło... Twardzi jesteście" :D

Kupujemy od grabarzy czaszki wykopane z grobów, które potem odsprzedajemy młodszym rocznikom wywieszając zaszyfrowane ogłoszenia w Katedrze Anatomii.

Medycyna to studia dla geniuszy. Normalny człowiek by sobie nie poradził. Siedzimy nad książkami od rana do nocy i od nocy do rana (no dobra, to czasem prawda... ale tylko w czasie sesji).

I nie wiem jak was, ale mnie straszliwie denerwuje jak nowo poznani ludzie po usłyszeniu odpowiedzi na pytanie "Co studiujesz?" patrzą na mnie z takim lekko przerażonym podziwem: "Łał... Medycyna?". Tak jakbym była przez to nie wiadomo jak zajebista xD I nie idzie im przetłumaczyć, że dla mnie ich "automatyka i robotyka" czy insza "politologia stosowana" to tak samo czarna magia jak dla nich medycyna :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Żeby się dostać na Wydział Wojskowo-Lekarski w Łodzi trzeba mieć wojskowego w rodzinie. Łodzianie, potwierdzicie? :D

lol, tego jeszcze nie słyszałam:D ale niezłe, niezłe.

I nie wiem jak was, ale mnie straszliwie denerwuje jak nowo poznani ludzie po usłyszeniu odpowiedzi na pytanie "Co studiujesz?" patrzą na mnie z takim lekko przerażonym podziwem: "Łał... Medycyna?". Tak jakbym była przez to nie wiadomo jak zajebista xD I nie idzie im przetłumaczyć, że dla mnie ich "automatyka i robotyka" czy insza "politologia stosowana" to tak samo czarna magia jak dla nich medycyna :D

dokładnie, ja np męczyłabym się na jakiejś fizyce technicznej czy informatyce i zdecydowanie wolę "tę moją mega ciężką medycynę" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zimą, jak rozpalili grzejniki i zamknęli wszystkie okna, a pan nadzorca krążył z baniaczkiem dolewając alko do prepatarów to rzeczywiście można było odlecieć przez wyciąg. icon_razz.gif

A swoja drogą zna ktoś kogoś, kto z powodu "strachu przed krwią" zrezygnował? Czasem ludzie się tak tłumaczą, a potem wychodzi szydło z wora, że bali się, ale czego innego.

LOL, jak ktoś się boi krwi, to raczej nie ląduje na tych studiach ;) także bezeduera.

Ponoć kroimy żaby.

OPERUJEMY, a już wyrostek zoperować na studiach każdy musi.

Albo paradoksalnie, w ogóle nie spotykamy pacjentów - ale tak myślą raczej ci, z mniejszych miast, gdzie nie ma Medycyny.

Znajomi z chemii się nie mogą nadziwić, że nie zgłębiam molekularnych podstaw działania leków. JAK TO. U nich wiedza ta jest objęta przedmiotem o nazwie: coś tam coś tam medyczna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Guest domixon

- W czasie rekrutacji na medycynę na jedno miejsce jest ponad 100 chętnych.

- Po kilku pierwszych zajęciach w prosektorium studenci yciągają sobie kanapki i jedzą patrząc na preparaty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.