Skocz do zawartości
eMCe71

Na granicy humoru - wrażenia pacjentki!

Recommended Posts

W tym co pisze Matt już widać stosunek prowadzących zajęcia do Polaków i zagranicznych. Jak zagraniczny pyta o podstawy (BO NIE ZNA) to asystent jest cały zadowolony, jaki to student jest tematem zainteresowany, a jak asystent spyta polskiego studenta o podstawy i ich NIE ZNA to najlepiej go wyrzucić z zajęć, bo nie powinien się na tym roku znaleźć.

 

Ja nigdy studentów zagranicznych nie widziałem w akcji, więc wiem, jedynie, co mówią asystenci i plotki od innych. Tak dużo pytają, bo nie znają rzeczy podstawowych i dużo odpowiadają na pytania sadząc debilne odpowiedzi. Jak Polak nie wie to woli milczeć, niż się wygłupić, oni najwyraźniej byli inaczej socjalizowani, może typu wiedza nieważna, tylko ciekawość etc.

 

Ale jestem pewien, że jakby student-pl dawał takie odpowiedzi jak oni, to by został w końcu wyśmiany albo i wyzwany (słyszałem próbki tych zagranicznych mądrości), a student zagraniczny to jest "aktywny".

 

Chirurdzy byli bardzo zadowoleni z zagranicznych, że są tacy "aktywni", z kolei na internie, kardiologii to mają ich po prostu za niedouczonych leserów, którzy jeszcze mają braki w kulturze osobistej, typu masowanie spanie, jedzenie na seminariach itd.

 

Już nie mówiąc o tym, że oni się uczą z tych cieniutkich książeczek i wszystko muszą zdać. A asystenci bardzo lubią grupy zagraniczne, bo po prostu jest to lepiej opłacalne finansowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Już nie mówiąc o tym, że oni się uczą z tych cieniutkich książeczek i wszystko muszą zdać.

 

Ja zawsze dawałem ED te same pytania ew. pytania o podobnym stopniu trudności, więc cieniutkie książeczki nie wystarczyły do zaliczenia czegokolwiek. Oficjalnych nacisków na to, że ED muszą zdać nigdy zresztą nie było, były jedynie kuluarowe rozmowy, z których nic na dobrą sprawę nie wynikało. Krótko mówiąc uwalałem wszystkich równo bez mrugnięcia okiem.

 

 

Chirurdzy byli bardzo zadowoleni z zagranicznych, że są tacy "aktywni", z kolei na internie, kardiologii to mają ich po prostu za niedouczonych leserów, którzy jeszcze mają braki w kulturze osobistej, typu masowanie spanie, jedzenie na seminariach itd.

 

Można ich spokojnie nauczyć pewnych zachowań - wystarczy zwykła rozmowa. Mnie np. jedzenie na seminariach nie przeszkadzało, o ile ktoś nie ciamkał tak głośno, że nie słyszałem własnych myśli.

 

Co do wypowiedzi asystentów na temat braku kultury osobistej. Pamiętam pewną panią doktor, która straszliwie była cięta odnośnie tych spraw jeśli chodzi o ED. Jednocześnie na widok repcia pocierała nogami jak nastolatka, potrafiła też zostawić studentów samopas celem pożerania zamówionego przez przedstawiciela cateringu (z racji tego, że nie jadła nic od rana - w końcu rep miał przyjść). O wojnach o miejsce bliżej stołu, rzucaniu się na jedzenie i żarciu jak świnia na oczach studentów (także ED) wolę już nie wspominać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.