Skocz do zawartości
Oka

Szpitalne anegdoty

Recommended Posts

Życie nie jest lepsze czy gorsze niż seriale. Jest po prostu zupełnie inne. Ludzie o szpitalach opowiadają fantastyczne historie- a co ciekawego zobaczyli w nich ci, którzy zdecydowali się spędzić w nich przyszłość?

1)Praktyki szpitalne. Przyszli lekarze w tym, co sklep miał na składzie i prawie-pielęgniarki w szkolnych fartuchach. Do jednej starszej pacjentki przychodzi w odwiedziny całkiem przystojny, dorosły wnuczek. Wnusio wychodząc zagadał się z młodą pielęgniarką. Jak babcia zobaczyła, zaraz przywołała go do początku

-Wnusiu, co ty robisz, ta w zielonym tylko na pielęgniarkę idzie, do tych w białych się uśmiechaj, to przyszłe doktorowe.

2)JW. Pacjentka skarży się na ból ucha. Straszliwy. Okropny. Niemożliwy. Laryngologicznego oddziału niet. Jest laryngolog w przychodni. Decyzją lekarza pakujemy na wózek, lecimy przez laboratoria, taranujemy tłum wściekłych pacjentów, osiągamy gabinet. Lekarka pyta się jak dokładnie boli. Pacjentka z dramatyczną miną łapie się za małżowinę.

3)Wolontariat. Prowadzę pacjenta na gastroskopię, gość przerażony jak diabli. Jakiś ogórek na pielęgniarskich wita nas słowami "O, znowu coś spaprzą i będzie operacja". Pacjenta utrzymuję siłą. Podczas zabiegu wystawiam nosa i widzę jak ogórek namawia jakąś matkę na pozwolenie o zrobienie zastrzyku jej dziecku. Postanawiam przyjść z pomocą.

"Proszę mu pozwolić, on uczy się na błędach, drugi raz tak tego nie spaprze".

Do końca praktyk gościu pościel zmieniał.

4) Partyki w przychodni. Nudzę się jak mops, w końcu przychodzi gość i mówi, że coś ma w uchu i wyciągnąć nie może. Patrzę i coś rzeczywiście siedzi. Patrzę bliżej- kleszcz. A właściwie odwłok wystaje. Jakim cudem żył i się nassał nie wiem, wiem, że bałam się zaryzykować pincetki, a lasso już nie przeszło. Odesłałam do szpitala na SOR. Szczęściem kleszcze u nas zdrowe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Praktyki pielęgniarskie, pacjent z pulmonologii nie zgadza się na badanie MRI, więc kto tylko może próbuje go namawiać:

Ja: No ale czego się pan boi, w czym pan widzi problem?

Pacjent: Bo ja się boję że wyjdzie w badaniu że umieram.

Ja: To badanie akurat nie jest wyrokiem.

Pacjent: No ale nie wiem, nie mogę się dodzwonić do mamy. Bez mamy to ja nie idę na żadne badania, a nie mogę się do niej dodzwonić. Boję się.

Ja: No ale tutaj potrzebna jest tylko pana zgoda, mama wcale nie potrzebna.

Pacjent: Ale ja zawsze z mamą na badania chodziłem.

Ja (z ciekawości): Panie, a ile pan masz lat?

Pacjent: Pięćdziesąt.

Zwątpiłem. Badania nie wykonano, kolejka przepadła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ja znam parę anegdot ale nic nie napiszę bo nie chcę znowu podpaść adminowi ^^.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A słyszeliście o wyjściu pacjentki do klubu i powrocie nad ranem ?

Otóż na urologie w szpitalu Dzieciątka Jezus została przyjęta pacjentka dwudziestoparoletnia .

Która zdenerwowała lekarza tłumaczą mu róznice między zdrową nerką a nerką przeszczepioną . I w ten sposób trafiła na oddział .

Tuż po obchodzie wieczornym wyszła ... do Medyka a póżniej z relacji pacjentki przeszła się do kolejnego i tak balując wróciła na oddział ok godziny 3. Jakie było poruszenie wśród lekarzy na obchodzie rano :-P

Tego samego dnia popołudnu wyszła na własne żądanie . Od tamtej pory już nikt jej nie zatrzymuje na oddziale .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zasłyszane...

 

Przychodzi facet do lekarza rodzinnego i mówi ... Pani Doktor, już nie wytrzymuje, chyba umieram... od wczoraj mam 37,1 st. C..

Kilka osób później, wchodzi kolejny pacjent, tym razem kobieta... Pani Doktor, od tygodnia mam gorączke do 40 stopni.. chyba jednak sama się nie wyleczę :mrgreen:

 

Panowie, na prawdę z nami tak źle? :-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z moich całkowicie nienaukowych obserwacji na grupie randomowych członków rodziny i pacjentów wyłania się obraz następujący.

-Kobieta wszystko przetrzyma. W końcu całe życie jej powtarzają, że jak urodzi, to zobaczy, co to ból. Chyba, że chodzi o mnie- biorę tabletkę i obiecuję kiedyś dać na mszę za duszę odkrywców NLPZTów.

-Facet jest zaś zupełnie nielogiczny. Przy lekkim katarku kładzie się do łóżka i ogłasza, że umiera, natomiast przy poważnych wypadkach (kaszle krwią, słania się na nogach, przejechał palcem po pile tarczowej) będzie kombinował jak koń pod górkę, udowadniając wszystkim jaki to jest zdrowy.

Kolega od ciachniętego palca spokojnie wyłączył maszynę, spłukał rękę pod wodą a zdrową wykręcił numer do dziewczyny, czy miałaby chwilę, żeby go podwiesić do szpitala.

 

O i jeszcze niedawno pewien 17 letni gentelman pytał się mnie, czy możliwa jest u faceta ciąża nasieniowodowa. Bo jego mama miała jajowodową.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 O i jeszcze niedawno pewien 17 letni gentelman pytał się mnie, czy możliwa jest u faceta ciąża nasieniowodowa. Bo jego mama miała jajowodową.

:mrgreen:

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.