nie wiem, dlaczego tak większość z Was "najeżdża" na lekarzy rodzinnych. Mi się ta specjalizacja bardzo podoba i rozważam ją jako jedną z dróg kariery zawodowej. Racja, zgadzam się z tym,że większość czasu siedzi się za biurkiem i wypisuje recepty, zwolnienia i etc., ale chyba większość wypowiada się tak jakby nie miała zajęć na oddziałach szpitanych--gdziekolwiek byście nie poszli będziecie ZAWALENI papierkową robotą, bo historię choroby trzeba napisać i wklepać w bazę danych, bo wyniki badań lab. trzeba wpisać w tabelki, zrobić wypisy, zlecić badania, dopilnować podawania leków. Przestańcie więc myśleć, że tylko rodzinny siedzi za biurkiem.... :/ Może mam idealistyczne podejście i wiadomożo, że tez trzeba dbać o własną kieszeń, żeby mieć z czego żyć, ale poza tymi starszymi babciami i dziadkami, zgłaszają się też inne osoby do lek. POZ, bo to on weryfikuje kto ma iść do specjalisty a kogo można z marszu wyleczyć, Tyle narzeka się na "głupotę" i "nieuctwo" rodzinnych, ale oni dostają pierwsi pacjenta i zaczynają całą diagnostykę-mają bardzo związane ręce co do możliwości zlecań badań i to na pewno utrudnia szybką diagnozę. Najmądrzejszy jest zawsze ten ostatni lekarz, który dostaje pacjenta !!! Lekarz rodzinny nie jest od niczego, a OD WSZYSTKIEGO !!! To on musi mieć najszerszą więdzę,żeby wiedzieć co zrobić z pacjentem. Wyrok śmierci....hm... powiedz to tym wszystkim lekarzom, którzy na prawdę z powołania wybrali tą drogę !!! Szanuj innych, żebyś sam zasłużył na szacunek !!!