Studia podyplomowe to dobry wybór - nie wiem jak to obecnie wygląda, ale dawniej trzymały one dość wysoki poziom. Oprócz tego są jeszcze kongresy organizowane przez Polskie Towarzystwo Badania Bólu. Dla pasjonatów są jeszcze różnej maści kursy, certyfikaty i towarzystwa zagraniczne.
Program specjalizacji przewiduje raptem miesięczny staż w zakresie leczenia bólu, a to jednak trochę mało zwłaszcza, że często jest traktowany po macoszemu. Ważne jest tez, żeby uczyć się tego wszystkiego w dobrym ośrodku pod okiem kogoś doświadczonego w temacie.
Sama praca to już inna kaloszy - spychologia niektórych specjalistów kierujących pacjentów do poradni leczenia bólu zadziwia nawet weteranów.