Witajcie. Szukam pomocy, a to chyba będzie dobre miejsce, by ją uzyskać.
Marzę o studiach lekarskich, praktycznie od dobrych kilkunastu lat. Życie jednak tak mi się potoczyło, że ani do medycyny, ani do jakichkolwiek innych studiów nawet nie podeszłam. Maturę napisałam średnio, z aktualnymi wynikami nawet nie mam co marzyć o przyjęciu na uniwersytet medyczny. W tym roku zaczęłam jednak tworzyć sobie jakiś plan działania. Stwierdziłam na początek, że pójdę na kurs maturalny, poprawię wyniki z dwóch lub trzech przedmiotów i spróbuję się dostać.
Sęk w tym, co dalej. Mam tylko średnie wykształcenie (wiem, słabo), żadnych konkretnych oszczędności ani rodziny czy przyjaciół, którzy mogliby jakoś mi pomagać. A aktualnie nie mam też perspektyw na dobrze płatną pracę, dzięki której mogłabym odłożyć co nieco na same studia. Bardzo mi na medycynie zależy, ale zwyczajnie nie wiem od czego zacząć i czy jest w ogóle sens? W tym roku skończę 30 lat, nie jestem więc już raczej w wieku, gdzie mogłabym dać sobie spokojnie parę lat na "przygotowania". Czy ktoś był w podobnej sytuacji i z niej wyszedł? Albo wie jak można się z niej wydostać? Mam niestety bowiem wrażenie, że to błędne koło.