-
CZY 31-LATKA MOZE STARTOWAC NA MEDYCYNE MAJAC STARA MATURE
Cześć, rocznik '83, za chwilę czwarty rok na kierunku lekarskim. Krótko - skończyłam SGH, pracowałam w warszawskich korporacjach, w ciągu roku przyswoiłam rozszerzoną chemię i biologię i dostałam się z pierwszej listy rankingowej. I nie jestem zdesperowaną córką potentata naftowego. Nie pytajcie się innych czy warto. Bo na pewno to wiecie. A ja potwierdzam. Trzeba działać, a nie marzyć. Nie będzie idealnie, ale studiowanie medycyny to niezmiennie przywilej. A jeśli już musicie skonsultować z kimś swoją decyzję, to rozmawiajcie z osobami bardziej doświadczonymi od siebie, czyli starszymi. Nie pytajcie młodszych - większość 20-latków będzie miała zbyt wąską perspektywę, żeby zrozumieć Wasze zawirowania życiowe i skomplikowane motywacje. Pytanie młodszych kolegów o szczegóły techniczne studiowania - o to, czy łatwo, czy trudno, czy długo, czy krótko, czy białe, czy czarne - też jest bezzasadne. Wszystko jest do wypracowania, wszystko. Wystarczy wytrwałość i ciężka praca. Paradoksalnie przewagą osób 30+ jest właśnie wiek. Osobiście uważam, że tak trudna profesja, jaką jest praca lekarza, to domena ludzi dojrzałych emocjonalnie i życiowo. Droga do biegłości klinicznej nie kształtuje się tu głównie dzięki książkom, ale poprzez własne doświadczenia życiowe, jak chociażby wcześniejsza praca czy studia, które ekwipują w niezależne myślenie. Nie mówiąc już o doświadczeniach osobistych, które pozwalają udźwignąć kontakt z chorą osobą. Każdy ma w życiu tyle, na ile się odważy. Więc powodzenia wszystkim i odwagi.
-
CZY 31-LATKA MOZE STARTOWAC NA MEDYCYNE MAJAC STARA MATURE
a jednak, forum monologowe tym razem masz pecha, bo wśród moich licznych wad wrodzonych, jak chociażby wzmiankowany kretynizm czy zniesiona lordoza w odcinku szyjnym, mam jedną zaletę - nie da się mnie wyprowadzić z równowagi więc również serdecznie pozdrawiam, młoda duchem i kretyńska ja (z biednym starym i biednym chłopem) - starego na umyśle i sfrustrowanego Ciebie (i chyba bez baby) tymczasem kończę, bo coś zaczyna mi wychodzić bokiem
-
CZY 31-LATKA MOZE STARTOWAC NA MEDYCYNE MAJAC STARA MATURE
@ white: Dziękuję, dysponuję twardą dupą, jak na rodowitą ślązaczkę przystało. Jak już się przyznałam, nie mam 19 lat, i decyzję o tych studiach podjęłam z pełną świadomością konsekwencji dostania się na nie. Nie jest też dla mnie tajemnicą, że egzamin wstępny to rozbiegówka. Ale ja nie lubię jak jest z górki (to może mieć coś wspólnego z wyżynnym charakterem Górnego Śląska). A jak będę zdawać egz z farmy, to nie będę musiała nikomu zakładać tornistra, bo tak wybrałam. Będzie dobrze. @ berbelek + ebe: Nie tylko jestem słaba, ale też leniwa, nienawidzę pracować, no i najgorsze (gorsze niż gruba) - chyba jestem głupia. Te wszystkie moje kompetencje potwierdza m.in. dyplom esgiehu, a wkrótce (no dobra, przesadziłam - za jakiś czas) też tytuł lek med. A tak poważnie, nie będę się wybebeszać tutaj z mojej historii i motywacji, bo to bardzo osobista sprawa. SGH sama nie wybrałam, zostało mi wybrane i nigdy nie identyfikowałam się z tym półświatkiem. Z poczucia obowiązku skończyłam studia, a potem z rozbiegu dostawałam się do każdej korporacji. Na dobranoc zacytuję może jeszcze Adasia Miauczyńskiego: człowiek podejmuje decyzję o swoim życiu w młodości, kiedy jest kretynem. Mnie się zdarzyło, ot co. A że ja z tego analogowego pokolenia, to nie przemawia do mnie przerzucanie się argumentami online, bo robi się wtedy z tego forum monologowe zamiast dyskusyjne. Zapraszam do Katowic na kawę w celu skonfrontowania światopoglądów, mam fajny pomalowany na biało piec kaflowy z pokoju i kopalnioki, kontrowersyjne anyżowe cukierki. Ludzie, staromaturzyści, nowomaturzyści - nie mamy nic do stracenia.
-
CZY 31-LATKA MOZE STARTOWAC NA MEDYCYNE MAJAC STARA MATURE
Cześć wszystkim (cardil, świetny post), ja od zeszłego roku mam trzydziestkę na karku (rocznik 83, ale noszę aparat ortodontyczny, więc wyglądam na 84), a od tego roku studiuję medycynę w Katowicach. Obudziłam się, kiedy okazało się, że z dyplomem SGH nie da się zrobić specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii (to tak dla rozluźnienia atmosfery, bo chyba trochę za gęsta), za to wypada pasować do korporacyjnego modelu kompetencji i zarabiać 10 tys. po 3 latach pracy (ot warszawskie realia). No szkoda gadać, prawda? Więc wzięłam się do roboty. W 12 m-cy ogarnęłam materiał biol-chem z 3 klas liceum (w latach świetności trafiłam do liceum ekonomicznego, gdzie nikt nie uczył mnie ani biol, ani chem, ani fiz). Uczyłam się z takim zacięciem i pasją, że myślałam, że zwariuję ze szczęścia, że mogę się tego uczyć. No i zwariowałam, jak okazało się, że dostałam się w tym roku z pierwszej listy rankingowej tam gdzie chciałam, do Katowic. Uwaga, będzie patetycznie: studiowanie medycyny to dla mnie ogromny przywilej. Jeśli ktoś ze starą maturą ma jakiekolwiek wątpliwości, powiem tylko tyle: jeśli na prawdę tego chcecie, jeśli to wasze marzenie, a nie sugestie znajomych (no idź na med, przecież widziałeś wszystkie sezony Dr House'a) czy kolejny pomysł ze stu na pewną przyszłość zawodową (podobno w Skandynawii pilnie poszukują dyplomowanych nauczycieli fizyki, zarobki w okolicy 20 tys na m-ąc), to nie-ma-in-nej-opcji. Na pewno się dostaniecie. Tylko nie pytajcie nikogo o zdanie czy przyzwolenie. Żeby nie przedłużać tych infantylnych hip-hip-hurahów (które przecież stoją zaraz obok słowa "powołanie", a fe!) zacytuję wieloletnią korepetytorkę chemii, wykładowcę chemii na wydziale lekarskim WUM, która powiedziała do mnie tak: "Nie znam żadnej staromaturzystki, która by się nie dostała. To są już takie motywacje, że muszą skończyć się sukcesem". A moja korepetytorka z biol, też wykładowca WUM, powiedziała mi, że żaden wykładowca na "starszych" studentów nie patrzy z politowaniem, że są to bardzo budujące "przypadki" i że u staromaturzystów obserwuje się taką determinację i chęci, których ze świecą szukać o nowomaturzystów. Amen. Nie pytajcie NIKOGO o zdanie. Nie ma innej opcji! (napisałam to sobie na lodówce różowym mazakiem, chyba działa).
-
przygotowanie do egzaminu wstepnego
SaNataANa - nie mogę się doczekać, żeby poczuć "szpilki" na własnej skórze Może w ramach rozkręcenia tej "przymałej" rozgrzewki powinnam zacząć kolekcjonować preparaty. Mateusz - czy to tylko ja odnoszę takie wrażenie po przejrzeniu forum, czy Ty naprawdę jesteś najżyczliwszym adminem w cyber- przestrzeni i czasie? Dzięki za dobre słowa, to naprawdę miłe. Tymbardziej, że tylko jedna osoba (o dwóch skromnych kciukach) wie o moich planach, więc narazie "działam" na automotywację. Warszawa pozdrawia fajny Wrocław
-
przygotowanie do egzaminu wstepnego
U mnie wciąż jeszcze optymistyczne nastroje. Pesymistyczne będą pochodną nadmiaru wiedzy i pewnie zaczną się kumulować w okolicy marca, ale przekornie będę to odczytywać jako dobry znak (= że za dużo wiem). Tu mogę zdradzić, że w grudniu podjęłam wyzwanie przyswojenia licealnej wiedzy z biologii i chemii w ciągu pół roku, przeznaczając na to 8-10 h codziennie do czerwca (nie miałam w liceum ani biol ani chemii: było liceum ekonomiczne + studia ekonomiczne). Wypada więc po jednym miesiącu na przyswojenie podręcznika z klasy 1/2/3. Jakby to powiedzieć - jest moc Ale podobno wszystko jest możliwe, a niemożliwe wymaga tylko trochę więcej czasu. A nauczenie się 6 podręczników w pół roku to przy okazji mała rozgrzewka przed samymi studiami. Ot, może sytuacja mojej osoby podniesie kogoś na duchu:-) Tymczasem: tylko spokój nas uratuje! Hej Patrycja, pomyślałam, że zaczepię Cię, bo ja też 10 lat temu zdawałam maturę, i to z żadnej biologii ani chemii:) W przyszłym roku uderzam na AM w Katowicach. Rozumiem, że Ty już na leku we Wrocławiu. Podpowiesz, z jakich materiałów przygotowywałas się po takiej przerwie? I jak czułaś się z tym niepopularnym "pomysłem". Ja powiedziałam tylko jednej osobie, mojemu partnerowi. Reszta dowie się, jak pójdę na pierwsze zajęcia w październiku Każda odp mile widziana. Nie tylko od Patrycji. EDIT: Dopiero teraz zauważyłam datę Waszych postów. No ale może wątek odżyje. Do egzaminów już tylko pół roku! Chyba jednak wątek padł, albo wszyscy tak zajęci nauką do egzaminu, bo zostało już tylko 4,5 miesiąca. A może jednak ktoś się odezwie? Jak Wam idzie, jak nastroje? Pozdrowienia dla wszystkich zdających, nie tylko staromaturzystów
-
przygotowanie do egzaminu wstepnego
Hej Patrycja, pomyślałam, że zaczepię Cię, bo ja też 10 lat temu zdawałam maturę, i to z żadnej biologii ani chemii:) W przyszłym roku uderzam na AM w Katowicach. Rozumiem, że Ty już na leku we Wrocławiu. Podpowiesz, z jakich materiałów przygotowywałas się po takiej przerwie? I jak czułaś się z tym niepopularnym "pomysłem". Ja powiedziałam tylko jednej osobie, mojemu partnerowi. Reszta dowie się, jak pójdę na pierwsze zajęcia w październiku Każda odp mile widziana. Nie tylko od Patrycji. EDIT: Dopiero teraz zauważyłam datę Waszych postów. No ale może wątek odżyje. Do egzaminów już tylko pół roku!
beatast
Members
-
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta