Witam,
Tak się zastanawiam od dłuższego czasu nad tym, że trochę czasu przechodzi mi przez palce. Wiadomo zajęcia, nauka, odpoczynek ale myślę, że mogłabym w międzyczasie zrobić coś sensownego.
I pomyślałam sobie czy nie warto byłoby iść do technikum kosmetycznego, w sumie nauczyłabym się czegoś, tylko nie chcę zrobić tak bez sensu i chciałabym żeby mi się to przydało później. Może gdybym została dermatologiem, to coś bym skorzystała z tego. No albo dorobiłabym już sobie na ostatnich latach studiów, mając jakieś konkretne kompetencje?
Mogłabym też chodzić na koła naukowe, ale mam wrażenie że chodzenie na dyżury to tylko przypatrywanie i strata czasu, a to co na spotkaniach kół to można sobie przeczytać w książkach
Nauka języków? Nie lubię, nie mam mobilizacji.
Co o tym myślicie?