Murray jest piękny, estetyczny, jak ktoś kocha nowe książki, spodoba mu się. Bardzo pod klinikę, jednak mikro to jeszcze nie choroby zakaźne - trochę na to za wcześnie, i wiele informacji jest nieużytecznych...
U nas wystarczał do egzaminu dobrze przerobiony Virella + slajdy z prelekcji, naprawdę, przykładali do nich wielką wagę.
Z Zaremby niby parę zagadnień się pojawiło, ale tak naprawdę mało kto się z tego uczył, bo chaotyczne to jak... Głównie informacje o pożywkach przydawały się ze wszystkich z tych książek.
U nas był jeszcze Jabłoński, z niego też pojawiało się wiele zagadnień, zwłaszcza z wprowadzenia do bakteriologii i z dezynfekcji / sterylizacji. Wirusologia natomiast z Virelli.